Cykl o Lustrzanym Smoku

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2851
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Mnie się polska okładka do pierwszej części bardzo podoba. Może tylko ta błyskawica w tle mogła by być bardziej wkomponowana. Okładkę do Eony przemilczę, stwierdzę tylko że zbyt mocno widać że jest to zdjęcie. Co do zagranicznych okładek... Podobają mi się wszystkie pokazane prze Oksę, a także:
EON
Brytyjska taka i taka, australijska taka
EONA
Australijska taka, brytyjska taka (ale ta już mi się tak bardzo nie podoba)

A tak wyglądają niemieckie okładki: Eona1 i Eona2
Oksa pisze:Autorka pracuje nad jakąś nową serią.
Wiesz coś więcej?
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

O nowej serii niestety nie, była tylko o tym wzmianka w newsletterze. Napisała jeszcze parę innych rzeczy, ale wątpię, żeby je wydali. Chociaż może.
Co do okładek to zagraniczne też są piękne, ale nasza do pierwszej części spokojnie może z nimi konkurować.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Przeczytałam EONA i EONĘ. Wrażenia średnie.
Majster pisze:Mnie 2 tom troszeczkę rozczarował. Po prawdzie jest może dynamiczniejszy i jakby lepiej napisany, ale stracił sporo ze swojej wschodniej stylistyki. Jest jakby bardziej przetworzony i dostosowany dla "ludzi zachodu".
Pierwszy tom podobał mi się bardziej niż drugi pomimo bardziej wciągającej akcji w części drugiej. Dlaczego? Z tych samych powodów co Majstrowi. Dwójka zatraciła powiew świeżości, jakim był EON w świecie literatury fantasy. W pierwszym tomie czuło się klimaty azjatyckie, kulturę i sposób myślenia. W drugim tego zabrakło, a właśnie takie rzeczy nadawały smaku tej książce. Mimo, że przeczytałam oba tomy z przyjemnością, nie zostawiły one w mojej pamięci niezatartych wrażeń, których echa mogłyby jeszcze długo rozbrzmiewać w mojej głowie.

Bohaterowie? Najbardziej dobrze skonstruowaną postacią był cesarz Krygo. Do końca pozostał sobą.
Eona ala Eon jedno wielkie rozczarowanie od początku do końca. Ktoś, kto był niewolnikiem nie powinien tak łatwo odnaleźć się w świecie „wyższych sfer”. Porównanie pływania na powierzchni w tym świecie do balansowania w relacjach niewolników ze swoimi panami, nie jest dla mnie przekonujące. Gdzie etykieta, konwenanse, wykształcenie. Ponadto Eona miała zbyt dużą intuicję, co i komu powinna powiedzieć w danym momencie. Wmawiała sobie, że była to intuicja kobieca, ale przecież nie w niektórych sprawach. Czasem jej wywody myślowe były takie jakby wychowała się na dworze cesarskim. Ponadto coś takiego jak urodzony strateg nie istnieje, chyba, że mamy do czynienia z kimś takim jak mentat, mistrz asasynów rodu Atrydów (klasyka Diuny). W ogóle zachowanie Eony było naprzemienne. Raz zachowywała się jak osoba mająca wiele lat i doświadczenie, a raz jak nastolatka, którą była.

Lord Ido – ciekawie skonstruowana postać, ale jakoś ucieka mi to co najważniejsze. Podobało mi się, że pozostał wierny swoim planom, mimo, że Eona myślała, że go zmieniła. Cóż, za naiwności.

Szkoda mi Diliona. Była to ciekawie zaczynająca się postać, która została zredukowana do naczynia, posłańca, po prostu uprzedmiotowiona (liczyłam na coś więcej).

To samo dotyczy perły, która była przeszywana cesarzowi do gardła. Okropność. Nie było na to innego sposobu. Przecież podbródka nie da się normalnie trzymać.

Zabrakło mi spojrzenia z drugiej strony, na końcu książki. Jak Krygo i lord Igo widzieli zniknięcie Eony.

Najbardziej podobało mi się zakończenie, bo nie było z tych co żyli długo i szczęśliwie. Nie wszystkim udało się przeżyć. Niektóre rzeczy wymagają ofiary. Naprawdę zaskoczyło mnie skąd się wzięła magia między ludźmi i smokami. Smutne, a zarazem prawdziwe – ludzie to barbarzyńcy. Tajemnice, które narosły przez 500 lat w końcu zostały odkryte, a jedynymi, którzy na tym skorzystały były smoki. I bardzo dobrze.
W końcówce pierwszy raz mamy do czynienia z uczuciem targającym smokiem. Szkoda, że wcześniej zabrakło tego w książce. Rozumiem też dlaczego tego nie było. Myślę, że smok powiązany magią z człowiekiem, a smok z końca książki w sferze eterycznej jest o wiele ciekawszy, daje większe pole manewru.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Ja też wreszcie przeczytałam oba tomy. i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia. Niby książka dobra, ciekawa, odmienna od innych właśnie wschodnim klimatem, ale tak szczerze, to mnie trochę znudziła - choć nie powinna. Może po prostu była za długa?
A może za młodzieżowa. Bo patrząc na zachowania głównych bohaterów nie można zapominać, że przede wszystkim są oni bardzo młodzi. wiadomo - ciężar odpowiedzialności i ciężkie przeżycia dodają powagi, ale na pewno nie dodają doświadczenia.
dobrze, że jak zauważyliście wcześniej nie jest to opowieść ugładzona, z serii - wszyscy są cali i żyją długo i szczęśliwie. Przecież życie takie nie jest, a trochę realizmu na pewno nie zaszkodzi, tylko wszystko bardziej uprawdopodobni.
Ogólnie, dobrze się czytało, choć po raz drugi raczej po te książki nie sięgnę - chyba, że mi się gust zmieni. Ale rozumiem, że może się to podobać innym , szczególnie, że jak wspomniałam - czytało mi się dobrze. Po prostu - nie porywająco.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”