Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Kroniki Żelaznego Druida
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2819
Skąd: skc
Wysłany: 2012-01-21, 12:25   

hlukaszuk napisał/a:
Też tak uważałam Sophie, ale w trzecim tomie znajdziesz przynajmniej jako taki wytłumaczenie takiego zachowania Atticusa. Jest logiczne, ale nie przemawia do mnie w 100%. Ktoś kto jest znacznie młodszy nie potrafił tak się przeobrazić, a Atticusowi przyszło to bez problemu. I to bez problemu najbardziej razi.
Właśnie o to chodzi, Atticus jest antyczny, a z drugiej strony jest bardziej młodzieżowy i nowoczesny niż niejeden osobnik współczesny. Wytłumaczenie do tego to już chyba znalazłam w drugim tomie (czy nawet w pierwszym? Poza tym łatwo się tego domyślić, lecz takie zmiany nie przychodzą łatwo i na taką skalę), ale tak czy siak taka giętkość osobowości jest co najmniej rzadko spotykana. Poza tym zauważyliście zmianę hierarchii wartości między 2 a 3 tomem? W dwójce Atticus nie chce się przenosić właśnie dlatego, że musi naprawić ziemię w Tony Coś-tam (jak to się nazywało?) po robocie Aenghusa Óga, a w trójce to przestało odgrywać taką wielką rolę, jest mu tylko szkoda że już nie może pomóc tej glebie. Z najważniejszego powodu na taki mało znaczący - spora zmiana.
Ale tak czy siak książka ta ma być rozrywką a nie cudnym arcydziełem literatury, stąd te nieścisłości, i moim zdaniem spełnia swoją funkcję.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2012-02-01, 13:14   

Sophie napisał/a:
Poza tym zauważyliście zmianę hierarchii wartości między 2 a 3 tomem? W dwójce Atticus nie chce się przenosić właśnie dlatego, że musi naprawić ziemię w Tony Coś-tam (jak to się nazywało?) po robocie Aenghusa Óga, a w trójce to przestało odgrywać taką wielką rolę, jest mu tylko szkoda że już nie może pomóc tej glebie.
Myślę, że w drugim tomie zagrożenie życia Atticusa nie było tak duże, żeby zdecydował się na odwrót taktyczny, ale po
Spoiler:

rozgromieniu Thora i innych, reszta panteonu pewnie ma ochotę się zemścić. Dwie wiarygodne osoby (Jezus i Morrigan) przewidziały jego śmierć, ponadto za trzynaście lat ma nastapić koniec świata, a z wdową stało się coś osobliwego, co skutecznie wypędziło druida z miasta - a przecież za nią tęsknił, czyż nie? Swoją drogą, bardzo mnie ciekawi, co się stało z panią MacDonagh, że Atticus nawet nie zdecydował się na nią spojrzeć, a zwyczajnie się załamał. Przyznam, że nie mam żadnych pomysłów.




Bohaterowie (zwłaszcza duet Atticus-Oberon oraz Wesoły Włochaty Bóg Piorunów, Perun :-) ) nie raz nie dwa sprawiali, że wybuchałam śmiechem (lub usiłował go stłumić, bo domownicy od dawna już spali), nie tracąc przy tym głębi, co zwykle się zdarza przy komediach (o ile mogę tak to nazwać?). Nie są straszliwie skomplikowani, ale też nie świecącą pustką pod powierzchnią mającą czytelnika rozbawić. Z fabułą podobnie, nie jest szalenie wymyślna, ale wystarczająca i ładnie skonstruowana, bym nie musiała kręcić nosem (tudzież głową). Jest kilka spraw, które mnie zastanawiają, ale raczej zostaną wyjaśnione w następnej części - a przynajmniej mam taką nadzieję.

Kłamstwem byłoby nazwanie czasu spędzonego przy lekturze zmarnowanym. Kroniki faktycznie nie są jakimiś szczytami pisarstwa, ale w wielu miejscach ubawiłam się stenie i wciągnęłam w świat Atticusa na tyle, by z niecierpliwością wyglądać kolejnej części. Może nawet, jeśli uzbieram trochę pinionszków i uzupełnię własną biblioteczkę o parę najbardziej naglących tytułów, i ja dam panu Kevinowi na sobie zarobić.
_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-01, 09:54   

Z tym przenoszeniem się gdzie indziej i porzuceniem skażonej ziemi mam podobne zdanie do des - stawka nigdy nie była tak wielka, ja osobiście popieram decyzję Atticusa.
Spoiler:

On sam zresztą kazał się też wynosić również wiedźmom. Ma też na uwadze przepowiednię syren odnośnie strasznych zdarzeń po 13 latach od ich "małej" wyprawy do Asgardu - czyli jak sobie przeliczył, w momencie kiedy Granuille powinna być pełnoprawną druidką.


Przyznaję, że uważam ten tom za najlepszy. Zrobiło się o wiele poważniej, a jednak udawało się w wielu miejscach wtrącić niewymuszony humor. Akcja leci na łeb na szyję, a od opisu końcowej bitwy nie dawało się już oderwać - był tak dynamiczny i obrazowy.
Spoiler:

Kurde, nawet uroniłam łezkę, kiedy Gunnar zginął :-( naprawdę strasznie mi było szkoda, że to wilczysko zginęło. Za Leifem aż tak bardzo nie rozpaczałam, bo czułam, że jeśli nawet stracił głowę, to powróci motyw, o którym opowiadał wcześniej Atticus, czyli dwoma skupiskami czerwonej energii w ciele wampirów. Nie mam pojęcia, czy Leif wróci jako taka sama osoba, ale na pewno będzie to ciekawy wątek.
Zastanawiam się, czy wdowa nie stała się jakimś ghulem, ale wtedy Oberon wyczułby zgniliznę. Może być też opetana. Albo czy nie została zabrana przez walkirie (bo zmarła chyba jeszcze przed bitwą??), bo wydaje mi się, że Oberon poczuł powiew zimnego powietrza. Ale też dokładnie nie pamiętam.


W tych książkach jest taki zlepek mitologii, że wszystko jest możliwe. I cieszę się, że w tym tomie autor skupił się na tej nordyckiej, bo jest naprawdę ciekawa.

W tej części zdecydowanie dominują panowie. I bardzo dobrze, bo postacie męskie wychodzą autorowi o wiele lepiej :) Każdy z bohaterów, nawet z tych nowych, wprowadził coś od siebie do fabuły w taki sposób, że nie dało się ich nie polubić albo chociaż trochę z nimi nie sympatyzować. Jak pisała des, może charakterów nie mieli głębokich niczym studnie, ale i tak byli świetnie skonstruowani. Tworzyli tak zgrany i udany zespół, że dopingowałam każdemu i życzyłam im sukcesu.

Teraz pozostaje czekać na 4 tom. Tylko ta okładka... http://photo.goodreads.co...9l/12700306.jpg Ta bródka jest tragiczna, ale cóż, to już kwestia gustu :-P mi najbardziej się podoba do 2 tomu, bo najbardziej przypomina tam porządnej budowy faceta :-D http://1.bp.blogspot.com/...s1600/Hexed.jpg
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2012-08-06, 18:02   

Czwarty tom przygód druida ma tytuł TRICKED.
Ciekawe, jak to u nas przetłumaczą. Bo myślę, że nie Oszukany, tylko jakiś bardziej chwytliwy tytuł dadzą.
http://www.kevinhearne.com/books
A książka po angielsku już wyszła. Teraz czekam z niecierpliwością na polskie wydanie, i mam nadzieję, że wydawnictwo uwinie się z tym tak szybko, jak z poprzednimi tomami.
Poza tym na stronie autora można już przeczytać zapowiedź o następnej książce: TRAPPED. - data wydania oryginału 27 listopad 2012 http://www.kevinhearne.com/books/trapped
I jeszcze zapowiedź nastepnej historii : TWO RAVENS AND ONE CROW - po angielsku ma być dostepna 4 września http://www.kevinhearne.com/novellas
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2819
Skąd: skc
Wysłany: 2012-11-03, 17:51   

Wreszcie! Jest! Czwarty tom Druida! :-D
Uwielbiam Kevina Hearne’a. Za jego humor, inteligencję i pomysły. Minął już niemal rok, odkąd przeczytałam poprzednie trzy tomy „Kronik Żelaznego Druida”, więc niestety sporo zapomniałam, w tym to, jak bardzo mi się one podobały i jak były dobre. „Zbrodnia i Kojot” mi to przypomniała. Z nawiązką.
Już pierwsze strony, ba! pierwszy akapit zapowiadają, że będzie się działo: "Najlepszy trik, jaki mi się kiedykolwiek udał, to patrzenie na własną śmierć. Uważam, że naprawdę nieźle mi to wyszło. Znaczy umieranie, nie patrzenie”. Już od pierwszych słów zaczyna się akcja, szybka, wciągająca, zaskakująca i bardzo ciekawa. I nie zwalnia aż do ostatniej strony – cały czas coś się dzieje! Są ataki, pościgi, kradzieże, zabójstwa, pojedynki, zasadzki, walki, zdrady, rany i bóstwa z różnych mitologii. Nie nudziłam się nawet przez jedną stronę, nawet przez jeden akapit. Hearne potrafi zbudować akcję w taki sposób, by zaciekawić, wciągnąć, ale też nie zdradzić zbyt wiele i w efekcie zaskoczyć.
Uwielbiam jego humor, jego inteligentny dowcip, jego umysł! Nie ma wątpliwości, że autor może się pochwalić rozległą wiedzą z różnych dziedzin – udowodnił to tu wielokrotnie – co jest oczywiście plusem, ponieważ „przebywanie” wśród inteligentnych osób to sama przyjemność. Nie wspominając już o tym, że przedstawia naszą rzeczywistość, przefiltrowując ją przez poczucie humoru Atticusa i Oberona, w efekcie czego otrzymujemy ciekawe komentarze pasujące do współczesnego świata. Zabawne, pozbawione patosu, ale jak najbardziej prawdziwe.
Nie da się ukryć, że autor ma wiele ciekawych pomysłów, a przy okazji koncepcję na ich umieszczenie, wyjaśnienie i poprowadzenie. Stworzył swoją książkę dokładnie, szczegółowo i precyzyjnie, jest konsekwentny i drobiazgowy, wnikliwy. Wyjaśnienia sprawiają, że człowiek dosłownie jest w stanie uwierzyć w to, co jest tłumaczone. Autor nie zostawia luk, których nie wyjaśnia, a Czytelnik ma poczucie dogłębnego zbadania tematu i pełnego, dokładnego zbudowania tego uniwersum.
O "Zbrodni i Kojocie" mogłabym się naprawdę rozpisać, jednak tego nie zrobię, ponieważ uprzednio musiałabym zebrać i uporządkować myśli, a i to niekoniecznie musiałoby mi pomóc, bo z każdą taką osobną myślą, przypomina mi się kilka innych. W tej chwili lata mi po głowie tyle spraw, że nie wiem nawet, czy nie pisze przypadkiem od rzeczy. Tak czy siak, wiele mówi fakt, iż nie widzę w tej książce wad.
„Kroniki Żelaznego Druida” są jedną z najlepszych serii, jakie czytałam – myślę, że plasuje się w pierwszej piątce jak nic. Jest to obowiązkowa pozycja dla osób lubiących się pośmiać, a przy okazji dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy.
CZYTAJCIE DRUIDA! :-D
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-11-26, 07:32   

Udało mi się znaleźć czas i przeczytać jednym ciągiem 4 tom Kronik Żelaznego Druida – Zbrodnia i kojot. W porównaniu do Sophie, 3 tom zapadł mi głęboko w pamięci więc oczekiwałam, że nowy zacznie się dokładnie w tym samym miejscu lub 13 lat później.

„Umieraj wściekły i najgłośniej jak się da”. Atticus O’Sullivan jest mistrzem w preparowaniu swojej śmieci. Uśmiercenie starej i przybranie nowej tożsamości to dla niego nie pierwszyzna.
Pierwsze 150 stron, a może i więcej czytało się ciężko, bardzo ciężko. Czegoś zabrakło, za to było dużo opisów, wiele nowego słownictwa, masa wyjaśnień. Sytuację próbował ratować Tulasinek, nowy eksperyment Oberona. Brakowało mi miasta, osiedla, Pani MacDonach, Morigan, wilkołaków i wampira. Zamiast tego było dużo wielkiej przestrzeni, Nawahów, hataałii, Kojota i skórokształtnych, czyli jednym słowem duża dawka magii rdzennych Amerykanów. Z nowości rozczarował mnie wątek córki Lokiego. Nic nie wniósł, a sprofanował kochaną staruszkę. Powoli, bardzo powoli, ale jednak fabuła zaczęła się rozkręcać, a akcja zrobiła się tak wciągająca, że nie sposób było się oderwać. Wrócił dawny Atticus. Podobał mi się jego wykład nad istotą druidyzmu:
„Istotą druidyzmu jest takie wyćwiczenie, żeby radzić sobie ze sprzecznymi danymi wejściowymi i bez trudu generować sprzeczne dane wyjściowe.”
Jego uczennica skwitowała to jako przepis na polityka a nie druida. Czyż nie miała racji?

Czasem miała wrażenie, że słowo dupek to jeden z wątków w książce. Wcale mi to nie przeszkadzało, a raczej podkreślało duże poczucie humoru autora. Oto kilka z nich:

„Skórokształtni – to paskudne dupki z jeszcze paskudniejszymi duchami w środku. (…)
Dupek – to naturalnie występujące zjawisko, rodzaj ewolucyjnej mutacji współczesnego społeczeństwa. Dupki powstają w wyniku doboru naturalnego. To śladowe pozostałości zachowań łowcy skonfrontowane ze słabą pozycją współczesnego mężczyzny, od którego nie oczekuje się już zdobywania pożywienia, zapewnienia schronienia ani nawet duchowego przywództwa, a jedynie, by zszedł z drogi i pojawiał się tylko i wyłącznie w sypialni.”

Ciekawe czy Atticusowi uda się prze kolejne 11 lat zrobić z Granuaile pełnoprawnego driuda? Koniec świata już tuż tuż.
Czy kolejne tomy będą o tych 11 latach czy nastąpi przeskok od razu o 13?
Ile w końcu będzie przygód żelaznego driuda? Piąta część na zachodzie już prawie jest.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
  
 
     
Wolf 
Nawiedzony Praktykant Grabarza

Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 149
Wysłany: 2012-11-27, 11:48   

hlukaszuk napisał/a:
Ciekawe czy Atticusowi uda się prze kolejne 11 lat zrobić z Granuaile pełnoprawnego driuda? Koniec świata już tuż tuż.
Czy kolejne tomy będą o tych 11 latach czy nastąpi przeskok od razu o 13?
Ile w końcu będzie przygód żelaznego driuda? Piąta część na zachodzie już prawie jest.


Poniżej wklejam oficjalny opis z amazonu kolejnego tomu. Wygląda na na ze mamy przeskok o 12 lat do przodu, a wnioskując z dotychczasowych tomów, to raczej autor nie wróci do tego okresu. Ewentualnie moze jakaś kilkustronicowa retrospekcja przy jakieś okazji. Co do ilosci tomów, to pewnie będzie ich tyle jak długo autorowi sie będzie opłacało pisać kolejne ;D

Cytat:
After twelve years of secret training, Atticus O’Sullivan is finally ready to bind his apprentice, Granuaile, to the earth and double the number of Druids in the world. But on the eve of the ritual, the world that thought he was dead abruptly discovers that he’s still alive, and they would much rather he return to the grave.

Having no other choice, Atticus, his trusted Irish wolfhound, Oberon, and Granuaile travel to the base of Mount Olympus, where the Roman god Bacchus is anxious to take his sworn revenge—but he’ll have to get in line behind an ancient vampire, a band of dark elves, and an old god of mischief, who all seem to have KILL THE DRUID at the top of their to-do lists.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-11-28, 06:56   

Wolf napisał/a:
Wygląda na na ze mamy przeskok o 12 lat do przodu, a wnioskując z dotychczasowych tomów, to raczej autor nie wróci do tego okresu. Ewentualnie może jakaś kilkustronicowa retrospekcja przy jakieś okazji.


Bardzo się cieszę, że autor nie będzie nas zanudzał kolejnymi tomami, które nic nie wnoszą do serii, jak czwórka, a akcja zacznie się około 9 miesięcy przed datą z przepowiedni. Granuaile powinna być już wtedy w pełni wyszkolonym druidem.

Ciekawe czy opowiadanie 4,5 o Atticusie wspomina coś o okresie jej nauki. Właściwie czwórka dała druidom spokojne, położone na uboczu miejsce, w sam raz nadające się do celów szkoleniowych na 11 i pól roku. Ostanie strony Zbrodni i Kojota mówią jednak o tym iż nie siedzieli w jednym miejscu.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2012-11-28, 07:07   

Zobaczymy, może ktoś po angielsku przeczyta i uchyli rabka tajemnicy. Ale mam nadzieję, że przetłumaczą to i wydadzą, nie ma to jak lektura w rodzimym języku.A choc Druid nr cztery jest troszkę słabszy od poprzednich, to mnie sie podoba i chce wiedzieć jak to się rozwinie - zwłaszcza między Atticusem i inną :-)
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-12-03, 17:15   

hlukaszuk napisał/a:
Pierwsze 150 stron, a może i więcej czytało się ciężko, bardzo ciężko. Czegoś zabrakło, za to było dużo opisów, wiele nowego słownictwa, masa wyjaśnień. Sytuację próbował ratować Tulasinek, nowy eksperyment Oberona. Brakowało mi miasta, osiedla, Pani MacDonach, Morigan, wilkołaków i wampira. Zamiast tego było dużo wielkiej przestrzeni, Nawahów, hataałii, Kojota i skórokształtnych, czyli jednym słowem duża dawka magii rdzennych Amerykanów. Z nowości rozczarował mnie wątek córki Lokiego. Nic nie wniósł, a sprofanował kochaną staruszkę.

Dokładne i idealne podsumowanie mojej opinii o tym tomie. Przyjemnie mi się czytało, przyznaję, ale mimo tego tom czwarty strasznie mnie rozczarował. Uwielbiam Oberona, a tutaj jego wszechobecność zaczynała mi już brzydnąć. Może tom 3 za bardzo podniósł u mnie poprzeczkę, nie wiem, był naprawdę świetny. Pełen akcji, ciekawszej fabuły, bardziej zaskakujących zawirowań i co chyba najważniejsze - bardzo emocjonujący. Oderwałam się od tej części zaledwie kilka razy. Przy tej zeszło mi się o wiele za długo, jak na książkę takiej objętości. Niby coś się cały czas działo, ale jakoś nie powodowało to, żebym była strasznie ciekawa, co się okaże po przewróceniu kolejnej strony.

Wiadomo, że i tak przeczytam kolejne tomy, ale liczę na bardziej zajmującą i zapadającą w pamięć lekturę.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piekła...


Wiek: 33
Dołączyła: 25 Paź 2009
Posty: 1715
Skąd: sprzed monitora
Wysłany: 2012-12-07, 19:08   

Po „Kroniki Żelaznego Druida” sięgnęłam zachęcona pozytywnymi opiniami naszych forumowych dziewcząt. Również to, iż biblioteka w mym mieście zdecydowała się na zakup miało w tym „postępku” swój duży udział. Miałam to szczęście, lub nie, że dane mi było przeczytać wszystkie cztery dostępne w języku polskim części jedna po drugiej.
I cóż. Z jednej strony to lektura lekka, łatwa i przyjemna. Poprawia humor, w sam raz do poczytania w jesienno-zimowe wieczory, gdy dopada człowieka chandra lub inny czas, kiedy mamy ochotę na coś zabawnego. Z drugiej jednak, jest trochę… hmm… niedoskonałości, które psuja ogólną ocenę.
Zacznijmy od dobrego. Akcja jest szybka (tomy 1-3), ciągle coś się dzieje, nie można się nudzić. I przede wszystkim wciąga. Przeczytałam trzy pierwsze tomy w tempie jak na mnie szybkim. Dialogi są mniej lub bardziej zabawne, i choć początkowo musiałam się przyzwyczaić do takiego sposobu narracji, to zdarzyło mi się parę razy uśmiechnąć. A to już dawno się przy lekturze nie przytrafiło. Lubię futrzaki, więc „gadający” pies i jego poglądy na świat również przypadły mi do gusty. Ale koniec tego dobrego, pora ponarzekać.
Atticus jest z lekka przebajerowany. Uśmiercić go dość trudno, niemal wcale się nie da. Kto by go nie zaatakował – zawsze sobie poradzi, obrywając przy tym mniej bądź ciut bardziej, a wróg szybciutko pada trupem. Nawet bez ucha chodzi nie może, gdyż zaraz mu je ktoś „odrośnie”. Ponadto jego umiejętność dopasowania się (słownictwo, zachowanie, obsługa sprzętów), jak na kogoś kto ma na karku 21 wieków jest dość… niesamowita. Młodsze istoty pojawiające się w serii mają z tym problem, a Atticus radzi sobie świetnie. No rozumiem, druid, bystry umysł i takie tam, ale co za dużo to niezdrowo.
Pierwszy tom, czyli Atticus vs. Aenghus Óg dał mi mały, bardzo mały, przegląd przez mitologię celtycką. Ot tyle coby może kiedyś bardziej zainteresować się tym tematem. Takie tam zapoznanie z uniwersum i postaciami. Po chwili przyzwyczajenia się do lektury było całkiem w porządku. Ale finałowa walka mnie mocno rozczarowała. Trzask-prask i po zawodach. No naprawdę? To ma być kulminacyjna scena? A tyle przez cały tom było gadania jak to się Druid musiał ukrywać i w jakim niebezpieczeństwie żył.
Czytanie kolejnego tomu przebiegało podobnie. Wszystko fajnie, a zakończenie do… Polskie wiedźmy w starciu z heksami ponoszą straty, ale wystarczy by przyszedł Pan Atticus, tym razem w wampirze nie wilczej obstawie i pozamiatane. Nosz cholera, jak one się przy życiu tyle czasu utrzymały, bez druida na usługach? Wszystko za szybko, za łatwo.
Trzeci tom daje wgląd w mitologie nordycką. Tu muszę przyznać, że początkowo męczyły mnie nazwy i miałam mały problem z ogarnięciem całości :-P To co mi się w tym tomie najbardziej podobało, to historie opowiedziane przez towarzyszy Atticusa w wyprawie do Asgardu. Za to finałowa walka – znów woła o pomstę do nieba. Nordycki panteon wyszedł na niedołęgi i bandę idiotów.
A czwarty tom. Cóż, może to nadmiar przygód Druida i towarzystwa, ale po prostu mnie męczył i niestety był przewidywalny w kwestii zakończenia. Przecież Atticusowi wszystko się zawsze udaje. Długo nie mogłam się wciągnąć, choć temat wierzeń rdzennych mieszkańców Ameryki powinien być wciągający, rzadko się spotyka książki, nawet z dziedziny fantastyki, które by go poruszały. A przynajmniej ja nie trafiłam na mnogość takich.
Tak więc przygody Żelaznego Druida to lektura wciągająca, w moim przypadku jeśli chodzi o tomy 1-3. Mimo wad, o których wspomniałam wyżej, miło je wspominam. Czwarty tom jest zdecydowanie słabszy, ale w przypadku serii zazwyczaj któryś taki bywa. Mam nadzieję, że 5 nadrobi zaległości. Bo mimo wszystko chętnie po niego sięgnę.

A na koniec coś, co mnie „zaciekawiło”. Oznaczam jako spoiler tak dla spokoju ducha.
Spoiler:

Atticus czepia się akcentu Maliny. Zwłaszcza niby jak się zdenerwuje to polski akcent jest tak silny, że trudno mu ją zrozumieć. Rzeczywiście tak jest, zna się ktoś z Was? Czy polski akcent jest naprawdę tak silny?


I dwa. Chociaż to już bardziej jakaś jakby uwaga.
Spoiler:

O ile dobrze zrozumiałam, a może nie, ale polskie wiedźmy są wyznania mojżeszowego. A tu autor im zaserwował takie imiona jak Malina, Wacława, Kazimiera, itp. A przeca część z nich urodziła się gdzieś w okolicach początków XX wieku, a nawet wcześniej. Więc sądzę, że bardziej by im pasowały jakieś tradycyjne imiona jakie można było w tamtym okresie spotkać u kobiet tego wyznania.

_________________
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Kotołak


Wiek: 38
Dołączyła: 28 Lis 2009
Posty: 288
Skąd: Gliwice/Bangkok
Wysłany: 2012-12-19, 22:11   

Szukając czegoś innego trafiłam sobie na stronę pana Kevina Hearne:
Storna

Można tak znaleźć dwa opowiadania dziejące z tego samego uniwersum co Kroniki. Choć te akurat są darmowe i do ściągnięcia. Co gorsza okazuje się, że pan wydał nowelkę w formie ebooków. Gdzie pojawiają się jakieś ważne elementy fabularne dziejące się między częścią 4 i 5. Nie powiem, proceder taki strasznie mnie wku... denerwuje. Bo o tym, że z 2 lub 3 opowiadania o Atticusie pojawiły się w jakiś zbiorach opowiadań wspominać nie muszę prawda... ;) I o tym, że do ebooków dodaje się dodatkowe opowiadania też nie jest warte wspominania... ach well.

tutaj pełen spis:
Iron Druid Chronicle (IDC) Short Stories:

"Clan Rathskeller" (IDC, #0.5) Appears on the goodies page at Hearne's website and on Hounded ebook.
"Kaibab Unbound" (IDC, #0.6) A bonus story on the Hounded ebook.
"Test of Mettle" (IDC, #3.1) Appears on the goodies page at Hearne's website and on Hammered ebook.
"Two Ravens and One Crow" (IDC, #4.5) This novella appears as its own titled ebook. It deals with important details between books Tricked and Trapped.
"The Chapel Perilous" (IDC) A short story to be published in the fantasy anthology, Unfettered, and edited by Shawn Speakman (May 2013).
"The Demon Barker of Wheat Street" (IDC, #4.6) A short story to be published in the fantasy anthology, Carniepunk, (Dated for July 30, 2013).

Na mnie ciągle czeka tom 4. I chyba poczeka bo 3 część zmęczyła mnie dość mocno. Za dużo wielkich przeciwników i przypadkowych zdarzeń, dzięki którym bohater przeżywa.
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-01-06, 13:53   

Jeżeli 3 część, którą generalnie uważam za najlepszą, to tak Cię wymęczyła, to z kolejną może się potoczyć w dwojaki sposób. Albo Ci się spodoba, bo jest tam o wiele spokojniej, a fabuła schodzi z panteonów europejskich. Albo jeszcze bardziej Cię zniechęci, bo dla mnie akurat ten tom jest najsłabszym z serii ;-)

WereWolf napisał/a:
Atticus jest z lekka przebajerowany. Uśmiercić go dość trudno, niemal wcale się nie da. Kto by go nie zaatakował – zawsze sobie poradzi, obrywając przy tym mniej bądź ciut bardziej, a wróg szybciutko pada trupem. Nawet bez ucha chodzi nie może, gdyż zaraz mu je ktoś „odrośnie”. Ponadto jego umiejętność dopasowania się (słownictwo, zachowanie, obsługa sprzętów), jak na kogoś kto ma na karku 21 wieków jest dość… niesamowita. Młodsze istoty pojawiające się w serii mają z tym problem, a Atticus radzi sobie świetnie. No rozumiem, druid, bystry umysł i takie tam, ale co za dużo to niezdrowo.


Coś w tym wszystkim jest i myślę, że wiem, gdzie jest dokładnie kość pogrzebana, jeśli chodzi o naszą niechęć do uznania Atticusa za realną postać. A może to tylko moje wrażenie. Otóż z jednej strony jego paranoja i wieczne pilnowanie wszystkich dróg ucieczki sprawiają, że mu wierzę. Wierzę, że potrafi się wykaraskać z naprawdę wielu niebezpiecznych sytuacji. Ponadto jest naprawdę inteligentnym facetem, co widać chociażby po jego dyskusjach z Granuaile o ratowaniu świata itp.

W tej samej postaci musimy jednak zestawić totalnego lekkoducha, który ma problem z własnym popędem płciowym, który opowiada jakie to rzeczy i zgrywy (4 tom) robił z nudów oraz kiedy był samotny osobą, która doświadczyła sporo bólu, podejmowała lepsze bądź gorsze decyzje i potrafi o tym mówić, jak człowiek prawdziwie doświadczony przez los (opowieść o żonie).
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-07-13, 19:28   

Two ravens and one crow dawno wyszło po angielsku i zrozumiałam, że akcja dzieje się gdzieś tak w połowie szkolenia Granuaille - czyli w ciągu tych 12 lat szkolenia.
A w maju ukazała się też kolejna nowela Grimoire off the lamb. Opis jest całkiem ciekawy, ciekawe czy kiedyś to u nas wydadzą.
http://kevinhearne.com/novellas
Autor zapowiada też następne, “The Demon Barker of Wheat Street”, chyba w lipcu wyjść w antologii http://www.barnesandnoble...n=9781476714158
No i najważniejsze - wyszedł już tom 6 "Hunted" http://kevinhearne.com/books/hunted
Miła wiadomość - słyszałam opinię, że jest fajny i bardzo zaskakujący. Nie mogę się go doczekać po polsku, za to na szczęście już za parę dni dostaniemy tom 5 - Kijem i mieczem.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2819
Skąd: skc
Wysłany: 2013-08-02, 11:23   

Skończyłam „Kijem i mieczem” i nie narzekam, co więcej bardzo mi się podobało – ot, po prostu. Może nie aż tak jak poprzedni tom (aczkolwiek i tak bardzo, bardzo :-) ), który wszedł mi całkowicie bez problemów, ale i tak czytałam z przyjemnością. Druid to druid i trudno jest go zepsuć.
Atticus, Granuaile (przez całą książkę starałam się nauczyć poprawnej wymowy, ale dalej muszę się niemal każdorazowo zatrzymać i upewnić, że tak na pewno dobrze czytam to imię), Oberon (który swoją droga miał tu sporo słabszych momentów, ale i tak go uwielbiam) i inni są ciekawymi, zapadającymi w pamięć, wyróżniającymi się i zabawnymi postaciami. Mają charakter i trudno się z nimi nudzić, nawet gdy mało się dzieje. A rzadko zdarzało się tak, by działo się mało – Atticus po prostu przyciąga kłopoty, sam się w nie wplątuje albo inni go w nie wplątują i wychodzi ostatecznie tak, że Druid ma pełne ręce roboty, a Czytelnik masę rozrywki. Ta książka ma przede wszystkim bawić, ale mimo tego nie staje się przy tym absurdalna (jak np. cykl o Wolsze, gdzie po krótkim zastanowieniu można było dostrzec, że dana sytuacja była bez sensu i najważniejszą [jedyną?] jej funkcją było rozmieszenie czytającego). Poza tym autor doskonale przedstawia mitologiczną stronę wykreowanego świata – aż chce się dowiedzieć więcej i więcej, Hearne’a chce się czytać i chce poznawać jego spojrzenie na to wszystko. Tym bardziej, że elementy mitologiczne są dość wiernie oddane, na ile mogę to określić, i naprawdę można zdobyć tu dość rzetelne informacje. Poza tym autor ma dar opowiadania o tym wszystkim – potrafi te wiadomości tak umiejętnie wpleść, by Czytelnik nie wypadł z rytmu, a co więcej zapamiętał.
W sumie to podobało mi się wszystko – bohaterowie, świat i historia. No właśnie – historia. Cały czas coś się dzieje, akcja jest szybka i wciągająca, gdyż autor potrafi tak to wszystko dobrze opisać, by czytelnik się nie nudził (a są tacy twórcy, którzy chociaż mają akcji w bród, tworzą książki nudne – i nie zdarza się to wcale tak rzadko). Supcio. :)
Piąta księga „Kronik Żelaznego Druida” jest rewelacyjna i trzeba ją przeczytać – pozycja obowiązkowa zwłaszcza dla tych, którym podobały się poprzednie tomy.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org