Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Seria Kroniki Nekromantki
Autor Wiadomość
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-02-06, 11:15   

Oksa napisał/a:
O co w książce z tym chodziło, bo już dokładnie nie pamiętam?


O posługiwanie się krys-nożem. Taki rodzaj broni. To święta broń Fremenów. Klasyka z Diuny. Nie powinna tego słowa zapożyczaj od Herberta. Ten krys-nóż to mit i legenda Fremenów a nie kogoś innego.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-02-06, 11:17   

To sobie przeczytałam w wikipedii, ale chciałam, żebyć mi przypomniała, w jaki sposób zapożyczyła go autorka, bo nie pamiętam tego wątku.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-02-06, 11:33   

Najemnicy go używali, albo Adam albo jego towarzyszka, Nie pamiętam dokładnie, które z nich.

WereWolf: Następny taki post zostanie usunięty.


Ależ proszę bardzo nie krępuj się. Nie mam zamiaru na siłę tworzyć więcej słów, skoro tyle wystarczy na odpowiedz ze wcześniejszego posta.
Ponadto tylko przez przypadek to zobaczyłam, bo nie czytam wcześniejszych swoich postów.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2012-02-11, 14:26   

Zgadzam sie z Hlu odnośnie tego krys-noża. Nalezy tylko do Diuny i już. Ale może to nie autorka go zapożyczyła tylko tłumaczka - nie wiedząc jaka to profanacja . Nie mam oryginału, więc nie sprawdzę. Jeśli chodzi o nastepną książkę, która ma dziać się w ojczystym mieśći Isyllt, to nie zgodzę się z Tobą Oksa. Ona tam sie nie uczyła, Miejsce gdzie się uczyła, to jak zrozumiałam jej przybrana ojczyzna.
Więc akcja bedzie sie działa w jej kraju przybranym. Przynajmniej ja tak zrozumiałam.
Sama książka dość mi się podobała. Minusem jak dla mnie, była za duża ilość nazw i imion, trudnych do zapamiętania. Co chwila musiałam sprawdzać, czy to na pewno odpowiednię osoby kojarzę. Poza tym, postać Isyllt jako na głównej bohaterki była za mało podkreślona. właściwie, do końca książki, gdyby nie tytuł to nie wiedziałabym, która jest ważniejsza - Isyllt, Zhirin czy Xinai. Ale z drugiej strony książka była dzieki temu ciekawsza. Nie ma to jak dobrzenakreślone postacie - i pierwszo i drugoplanowe.
Jeśli chodzi o akcję, to książka szpiegowska osadzona w świecie przesyconym magią to niezły pomysł. Zgodzę się jednak z Hlu - za mało objaśnien dotyczących tej magii było. Ale może autorka zrobiła to celowo, żeby czytelnik bardziej się skupił na wątku szpiegowsko-przygodowym.
Spoiler:

Samo zakończenie mnie rozczarowało - wolałabym lepsze - lecz niestety , było dość życiowe, nie zawsze dobro może zwyciężyć bez ofiar. Tylko tych ofiar bardzo szkoda.


Natomiast umiejscowienie bardziej mi się kojarzy z mokrą Azją - porą deszczową, dżunglą, polami ryzowymi. Ponadto to właśnie tam autorka kilka lat spędziła i na tamte klimaty się zapatrzyła.
W każdym razie - jeśli będzie następny tom, to chętnie go przeczytam, choć podobno mają w nim być wampiry (na szczęście nie pełne erotyzmu).
 
     
kara663 
Weteran
vampiria


Wiek: 24
Dołączyła: 30 Maj 2010
Posty: 457
Skąd: z trumny
Wysłany: 2012-02-24, 11:02   

Widzę, że nie tylko mnie przeszkadzało nazewnictwo w tej książce :-P Na szczęście jest to jedyny minus jaki mogę przedstawić. Książka podobała mi się strasznie, autorka stworzyła ciekawy świat, oraz ciekawie rozbudowała fabułę. Nawet (po raz pierwszy) nie przeszkadzało mi to przeskakiwanie narracji z bohatera na bohatera :-D
Co do zakończenia
Spoiler:

bardzo mi sie spodobało to, że bohaterom nie udało się jednak uratować tych wszystkich ludzi, oraz to poświęcenie Zhirin :-D To jest bardziej realne i lepiej kończy książkę. Autorka również świetnie wymyśliła tę historię Jinna, oraz jego relacje z Isyllt. Nic dodać, nic ująć ;-)


Czarownica napisał/a:
Zgodzę się jednak z Hlu - za mało objaśnien dotyczących tej magii było. Ale może autorka zrobiła to celowo, żeby czytelnik bardziej się skupił na wątku szpiegowsko-przygodowym.

Też tak sądze. Gdyby autorka wszystko objaśniła, to akcja zeszłaby troche na drugi plan. Jednak mnie nawet to tak bardzo nie przeszkadzało, w miarę czytania dowiedzieliśmy się wszystkiego co niezbędne, a reszta może kiedyś sie wyjaśni ;-)
_________________
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-02-24, 11:22   

kara napisał/a:
Spoiler:

bardzo mi sie spodobało to, że bohaterom nie udało się jednak uratować tych wszystkich ludzi, oraz to poświęcenie Zhirin To jest bardziej realne i lepiej kończy książkę. Autorka również świetnie wymyśliła tę historię Jinna, oraz jego relacje z Isyllt. Nic dodać, nic ująć ;-)


Spoiler:

No w końcu na kimś to też wywarło wrażenie i się podobało! ;-) Ja miałam tak, że Zhirin traktowałam trochę protekcjonalnie, ot, zakochane dziewczę, szukające wrażeń. Później zamiast mnie irytować, to coraz bardziej podobały mi się i interesowały mnie problemy, z którymi się borykała oraz niepewność, po której stronie ma obstawać. Wszystko zrobiło się jakby poważniejsze, a ta zagubiona "dziewczynka" w końcu zaczęła pokazywać dojrzałe zachowanie i zdawać sobie też sprawę z tego, jak dużo w jej życiu znaczy dla niej jej magia oraz jak mocno jest z nią związana. A to poświęcenie... To był jeden z elementów, który mocno wrył mi się w pamięć. Złożona przez Zhirin obietnica i takie jej spełnienie przez śmierć, to połączenie z żywiołem i modlitwa do niego, a także swego rodzaju pewność, że oto tu i teraz jest jej miejsce, to działania i poświęcenie. Nie ukrywam, że zaskoczyło mnie to, bo nie taką przyszłość jej wróżyłam. A to dlatego, że oceniałam to po pozorach.
Historia Jinna również była jednym z lepszych i ciekawszych elementów. Myślę, że autorka jeszcze do niego wróci i nawet jeśli między nim a Issylt zacznie coś iskrzyć, to liczę na porządny wątek miłosny. W sensie porządnie poprowadzony.

_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
kara663 
Weteran
vampiria


Wiek: 24
Dołączyła: 30 Maj 2010
Posty: 457
Skąd: z trumny
Wysłany: 2012-02-24, 11:34   

Spoiler:

Też mam nadzieje na porządny wątek miłosny ;-) Co jak co, ale autorka umie zaskakiwać, nigdy bym sie nie domysliła, że to demon :-D Na początku Zhirin, może troszkę mnie irytowała, ale nie brałam jej na poważnie. Później bardzo mi się spodobało, że nie pchała się tam gdzie jej nie potrzebowali, ale wiedziała kiedy siedzieć cicho a kiedy zacząć działać. Jeszcze to wsparcie ze strony matki i oświadczyny Jabbora. Nie było tam tego tru loffa, ale prawdziwe życie, Jabbor przecież przyznał, że trochę ją wykorzystywał i zachowywał dystans. Ogólnie świetnie wykreowana bohaterka ;-)

_________________
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.
 
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-02-24, 11:55   

Zgadzam się z wami (Kara i Oksa), że autorka Tonącego Miasta świetnie wykreowała bohaterów. I to nie tylko postacie pierwszoplanowe, ale również te na drugim czy trzecim panie. Nawet matka Zhirin potrafiła mnie zaskoczyć swoją końcową postawą. Ciekawe co by powiedziała widząc co zrobiła jej córka na ostatnich stronach książki. Jaka matka taka córka.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1459
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-03-13, 20:30   

Na początku czytało mi się bardzo trudno. Nie potrafiłam "wgryźć się" w tą powieść. Akcja była dla mnie zbyt wolna, można by powiedzieć - przegadana. Nie mogłam zgarnąć tego wszystkiego w całość. Mam na myśli czas, bohaterów, miejsce akcji... coś mi nie grało, przez co do książki miałam dość obojętny stosunek, aż do 200 strony!

Narracja była dla mnie pewnym zaskoczeniem. Zwykle nie mam problemów, gdy autor przeskakuje od postaci do postaci, ale tutaj musiałam dać sobie więcej czasu, żeby się do tego przyzwyczaić. Być może dlatego, że od początku nastawiałam się na Isyllt - kobietę szpiega, a większość pierwszej części bardziej pertraktowała o polityce i sytuacji, która miała miejsce w świecie przedstawionym.

Kolejnym minusem w książce, było dla mnie za mało konkretów. Autorka skupiła się na relacji bohaterów i państw, które istniały w świecie, który stworzyła, a było bardzo mało chwil, kiedy można było "złapać" coś na temat sztuki nekromancji, czy czarowników. Przyłapywałam się na tym, że czytając powieść, szukam właśnie fragmentów pertraktujących o tym i było to uczucie co najmniej frustrujące, ponieważ psuło mi przyjemność spędzania czasu sam na sam z książką :-)

Podobali mi się natomiast bohaterowie. Nie byli sztuczni czy przerysowani. Poznawanie ich kolejnych tajemnic, boleści, czy słabości, było dla mnie prawdziwym wyzwaniem i przyjemnością. W pewien sposób postaci nadawały kształt książce. Przyspieszały bieg akcji, co witałam z prawdziwą radością i wprowadzały nowe komplikacje, które momentami się przydawały.

Do sięgnięcia po kontynuację "Tonącego Miasta", przekonała mnie sama końcówka powieści. Była lekko wstrząsająca, ale przede wszystkim zadziwiająca. Troszkę żałuję, że całość nie była napisana właśnie w takim klimacie. Groza przedstawiona w ostatnich rozdziałach nagle mnie ożywiła. Sprawiła, że baczniej i z większą intensywnością zaczęłam błądzić wzrokiem po linijkach tekstu.

Podsumowując, plusy w pewien sposób wyrównują u mnie minusy, ale cały czas się waham, czy poleciłabym lekturę tej książki komuś innemu, jednakże całego cyklu nie spisuję na straty. Pilnie nie wyczekuję także następnej części, jednocześnie dodając, że gdy ta już się pojawi, zapewne po nią sięgnę 8-)
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org