Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Nastŕpny temat
Przesuniŕty przez: WereWolf
2011-08-15, 18:41
[txt] - Lamia - A wszystko to przez psa!
Autor WiadomoŠ
Lamia
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-06-24, 19:47   [txt] - Lamia - A wszystko to przez psa!

Dzieciom poni┬?ej 18 lat dzi??kujemy. Dzieci powy┬?ej 18 lat zapraszamy.
Opowiadanie erotyczne z udzia┬?em dw??ch pan??w napisane ju┬? jaki┬? czas temu.
(Zapis dialog??w nie do ko??ca zgodny z zasadami - wiem, wiem, ale nie chcia┬?o mi si?? poprawia?? :) )



„A wszystko to przez psa”

To zabawne jak wiele w naszym ┬?yciu jest dzie┬?em przypadku. Nasze spotkanie by┬?o najczystszym zbiegiem okoliczno┬?ci. Do dzi┬? trudno mi uwierzy??, ┬?e nasze ┬?cie┬?ki si?? skrzy┬?owa┬?y. Mog┬?em przecie┬? wyj┬??? z domu zaledwie kilka chwil p??┬?niej lub po prostu skr??ci?? w inn┬? alejk??... Najwidoczniej by┬?o nam pisane to kr??tkie spotkanie po latach. Zastanawiam si?? tylko po co to wszystko si?? sta┬?o. Czy on mia┬? w tym jaki┬? cel? Czy tego w og??le chcia┬?? Za pewne nie. To wszystko sta┬?o si?? tak po prostu, bez naszej wiedzy i przyzwolenia.

Wyszed┬?em z domu wieczorem, tu┬? przed zmierzchem. Wszystko by┬?o jak zwykle, na swoim miejscu. ┬?wiat┬?o na korytarzu nie dzia┬?a┬?o, tynk odpada┬? ze ┬?cian, a s┬?siadka spod ??semki podgl┬?da┬?a mnie przez wizjer. Zamkn┬?┬?em drzwi, klucz wsun┬?┬?em do kieszeni i przypi┬?┬?em smycz do obro┬?y Bruna. By┬? podekscytowany bardziej ni┬? zawsze i nie wiedzie?? czemu, pr??bowa┬? mnie ugry┬???. Drogi do lasu nawet nie pami??tam.
Dzie?? by┬? ciep┬?y, cho?? s┬?o??ce powoli chowa┬?o si?? za horyzontem, maluj┬?c niebo w odcieniach czerwieni. Szare b┬?oto – efekt popo┬?udniowej burzy rozpryskiwa┬?o si?? pod butami z weso┬?ym chlupotem. Spu┬?ci┬?em psa ze smyczy tu┬? za pierwsz┬? lini┬? drzew, ┬?eby m??g┬? sobie troch?? pohasa?? na wolno┬?ci. Przebieg┬? kilka metr??w i zacz┬?┬? w??szy?? w wielkiej kupie li┬?ci. Podnios┬?em z ziemi poka┬?nych rozmiar??w badyl i cmokn┬?┬?em na pupila.
-Bruno! Bruno! Aport!
Pies podni??s┬? ci??┬?ki ┬?eb i spojrza┬? na mnie bystrymi oczami, po czym wyrwa┬? za lec┬?cym ┬?ukiem kawa┬?kiem ga┬???zi. Na moment znikn┬?┬? mi z oczu w krzakach. Patyka oczywi┬?cie nie przyni??s┬?. Nigdy nie przynosi┬?.
Zagwizda┬?em przeci┬?gle.
-Bruno, piesku, no chod┬?! - zawo┬?a┬?em podirytowany, gdy uparcie kr┬?┬?y┬? wok??┬? krzaka.
Zwierze nie mia┬?o jednak zamiaru ruszy?? si?? z miejsca. Ze zrezygnowaniem opad┬?em na ┬?awk??. Wyci┬?gn┬?┬?em z kieszeni paczk?? papieros??w i zapali┬?em jednego. Cienka smu┬?ka dymu unios┬?a si?? w powietrzu.
Las powoli pokrywa┬? si?? cieniami. Wype┬?za┬?y zza ka┬?dego drzewa, k┬?ad┬?c si?? na ┬?cie┬?ce d┬?ugimi, nieregularnymi pasami. Cisz?? wype┬?nia┬? jedynie szum li┬?ci i odg┬?os g┬?o┬?nego w??szenia Bruna.
Pochyli┬?em g┬?ow??, grzebi┬?c czubem buta w ziemi. Lubi┬?em te wieczorne spacery. To by┬? idealny spos??b na ucieczk?? od zgie┬?ku dnia.
Bruno nagle podni??s┬? ┬?eb i warkn┬?┬? gro┬?nie. Zanim zd┬?┬?y┬?em zareagowa?? wyrwa┬? ┬?cie┬?k┬? przed siebie. Zza drzew dopiero co wy┬?oni┬?a si?? smuk┬?a, m??ska sylwetka. Ch┬?opak zatrzyma┬? si?? teraz zdezorientowany, patrz┬?c na mkn┬?ce ku niemu zwierz??.
Poderwa┬?em si?? z ┬?awki, rzucaj┬?c papierosa na ziemi??. Nie spodziewa┬?em si?? nawet, ┬?e spotkam kogokolwiek o tej porze w lesie. Tylko dlatego pozwala┬?em biega?? psu tak swobodnie. Ruszy┬?em p??dem przed siebie.
Bruno zatrzyma┬? si?? przed nieznajomym, warcz┬?c g┬?o┬?no. M┬?ody m??┬?czyzna ostro┬?nie odstawi┬? na ziemi?? niewielk┬? torb?? podr??┬?n┬?.
-Prosz?? si?? nie ba??! - krzykn┬?┬?em. -On nie gryzie. Po prostu nie lubi obcych.
Ledwo sko??czy┬?em m??wi??, gdy Bruno rzuci┬? si?? na nieznajomego. M??┬?czyzna odskoczy┬? w ty┬?, ale pies i tak zdo┬?a┬? chwyci?? go z??bami za odkryt┬? ┬?ydk??, zostawiaj┬?c na niej czerwone pr??gi. Blondyn, bo ch┬?opak mia┬? w┬?osy w pi??knym, s┬?onecznym kolorze, sykn┬?┬? cicho z b??lu.
Chwyci┬?em obro┬??? Bruna i szarpn┬?┬?em jego ci??┬?kim cielskiem w ty┬?, jak najdalej od nieznajomego.
-Tak strasznie mi przykro! - wykrzykn┬?┬?em, po czym spojrza┬?em hardo na Bruna. -G┬?upi pies!
Ch┬?opak schyli┬? si??, masuj┬?c ┬?ydk?? otwart┬? d┬?oni┬?. Jego twarz przys┬?oni┬?y kosmyki jasnych w┬?os??w, kt??re wysun??┬?y si?? w ma┬?ego kucyka. Sta┬?em nad nim, czuj┬?c si?? jak kompletny idiota, zupe┬?nie nie wiedz┬?c co powiedzie??.
Ju┬? po chwili Bruno zupe┬?nie si?? uspokoi┬? i pobieg┬? w las.
-Bardzo boli? - zapyta┬?em wreszcie, marszcz┬?c czo┬?o. -Mog?? w czym┬? pom??c?
M??┬?czyzna podni??s┬? g┬?ow?? i spojrza┬? na mnie zza niewielkich, subtelnych okular??w. Mia┬? przystojn┬?, lekko poci┬?g┬?┬? twarz. U┬?miechn┬?┬? si?? lekko.
Bruno ostentacyjnie przebieg┬? obok nas, merdaj┬?c ogonem.
-Tak strasznie mi g┬?upio! Bardzo, bardzo pana przepraszam. Nie s┬?dzi┬?em, ┬?e pana ugryzie.
-Nie szkodzi.- odpowiedzia┬? ze spokojem, przeczesuj┬?c d┬?oni┬? w┬?osy.- To tylko zadrapanie.
-Jeszcze raz przepraszam!
M??┬?czyzna pochyli┬? si?? w moim kierunku i dotkn┬?┬? d┬?oni┬? mojego ramienia. Dopiero teraz zauwa┬?y┬?em, ┬?e ze zdenerwowania dr┬?a┬?y mi r??ce.
-Ale ja ju┬? powiedzia┬?em, ┬?e nic nie szkodzi.
U┬?miechn┬?┬? si?? ponownie. Po czym rzuci┬? od niechcenia:
-To ┬?adny pies. Jak si?? wabi?
-Bruno...
Schyli┬? si?? po swoj┬? torb?? i podni??s┬? j┬? z ziemi. Sta┬? tak, trzymaj┬?c j┬? przed sob┬? i patrzy┬? na mnie przenikliwymi, ciemnoniebieskimi oczami. Wygl┬?da┬? tak niewinnie, dziecinnie wr??cz...
Wyci┬?gn┬?┬?em d┬?o?? w jego kierunku.
-Mam na imi??..
-A wi??c mnie nie poznajesz, Marcin? - przerwa┬? mi w p??┬? zdania.
Spojrza┬?em na niego ze zdziwieniem. Omiot┬?em jego sylwetk?? wzrokiem, szukaj┬?c w pami??ci. M??┬?czyzna u┬?miechn┬?┬? si?? ponownie, po czym si??gn┬?┬? d┬?oni┬? do twarzy. Zsun┬?┬? z nosa okulary i odgarn┬?┬? z twarzy w┬?osy.
-A teraz?
Wr??cz zach┬?ysn┬?┬?em si?? powietrzem.
-Artur!
To by┬? Artur, cho?? trudno by┬?o mi w to uwierzy??. Artur z d┬?ugimi w┬?osami, w t-shircie i d┬?insowych bermudach zamiast eleganckiego garnituru. Chwyci┬?em go mocno za ramiona.
-Jak ty si?? zmieni┬?e┬?! - wykrzykn┬?┬?em.
Artur w┬?o┬?y┬? na nos okulary. Wygl┬?da┬? w nich dziwnie... Inaczej. Nadawa┬?y mu wygl┬?d pilnego studenta lub jakiego┬? naukowca.
-A ty nie zmieni┬?e┬? si?? wcale. -powiedzia┬?, przygl┬?daj┬?c mi si?? uwa┬?nie, po czym przejecha┬? d┬?oni┬? po moim czole. - No mo┬?e przyby┬?o ci par?? zmarszczek.
Roze┬?mia┬? si??, zaczesuj┬?c w┬?osy za uszy.
-Co tu w og??le robisz? Wyjecha┬?e┬? ju┬? tak dawno i w og??le si?? nie odzywa┬?e┬?. Zupe┬?nie nie spodziewa┬?em si??, ┬?e wr??cisz, a ju┬? na pewno nie, ┬?e spotkam ci?? w takim miejscu.
-Przyjecha┬?em tylko na kilka dni. Musz?? co┬? za┬?atwi??... Zreszt┬? d┬?ugo by t┬?umaczy??. A ty? - zapyta┬?. - Co tu robisz?
-Ja tu mieszkam w pobli┬?u.
-Wyprowadzi┬?e┬? si?? ze Centrum? - zapyta┬?, jakby go to bardzo zdziwi┬?o.
Kiwn┬?┬?em twierdz┬?co g┬?ow┬?. Na chwil?? zapad┬?a niezr??czna cisz┬?. Przerwa┬?em j┬? po chwili, niewiele si?? zastanawiaj┬?c.
-Dasz si?? zaprosi?? na kaw???
U┬?miechn┬?┬? si?? w odpowiedzi. Sam nie wiedzia┬?em, czemu to zaproponowa┬?em. Nigdy nie przyja┬?ni┬?em si?? z Arturem. Zawsze wydawa┬? mi si?? obcy i niedost??pny, tak jakby by┬? wyrwany z innego ┬?wiata. ┬?wiata, o kt??rym ja nie mia┬?em poj??cia...
-Nie pijam kawy. - powiedzia┬? nagle, wyrywaj┬?c mnie z zamy┬?lenia. - Na herbat???
Troch?? oszo┬?omiony tym, ┬?e si?? zgodzi┬?, poprowadzi┬?em go do domu. Bruno kr??ci┬? si?? wok??┬? naszych n??g, wyra┬?nie niezadowolony z braku zainteresowania jego osob┬?. Nie pami??tam o czym rozmawiali┬?my. To by┬?y jakie┬? bana┬?y bez znaczenia.
Kilka chwil p??┬?niej Artur wpasowa┬? si?? idealnie w ciasny k┬?t za sto┬?em w kuchni. Opar┬? brod?? na z┬?o┬?onej w pi??┬??? d┬?oni i wodzi┬? za mn┬? wzrokiem. Czu┬?em si?? nieswojo, siedz┬?c na przeciw niego i patrz┬?c, jak pije z mojego kubka.
-A wi??c? - zapyta┬? po chwili. -Wiesz co s┬?ycha?? u reszty?
-U reszty? Szymon i Bartek siedz┬? na starych ┬?mieciach. Cho?? w firma nie przynosi ju┬? zysk??w. Pr??buj┬? j┬? jeszcze ratowa??. Ja ju┬? dawno da┬?em sobie spok??j. Nawet sobie nie wyobra┬?asz, jak te ci┬?g┬?e niepowodzenia by┬?y frustruj┬?ce. Nie mia┬?e┬? okazji ich do┬?wiadczy??, bo wyfrun┬?┬?e┬? z gwiazdka prawie od razu. Mia┬?e┬? nosa. Musia┬?em wyprowadzi?? si??, bo nie starcza┬?o mi na czynsz. W miesi┬?c p??┬?niej Wojtek zrobi┬? to samo. Mieszka kilka przecznic dalej. Pracuje jako barman w jakie┬? dyskotece. To nawet do niego pasuje, nie s┬?dzisz? U reszty nie wiem co s┬?ycha??.
Odwr??ci┬?em si??, opieraj┬?c o blat. Na widok Artura dreszcz przebieg┬? mi po plecach. Przygl┬?da┬? mi si?? spod zmru┬?onych powiek. Usta mia┬? lekko rozchylone. Wygl┬?da┬? na lekko zamy┬?lonego, tak jakby w og??le mnie nie s┬?ucha┬?. Niesforny kosmyk w┬?os??w owija┬? sobie niedbale wok??┬? palca. Jego poza by┬?a tylko pozornie niewinna, w rzeczywisto┬?ci by┬?o w niej co┬? niesamowicie erotycznego, co┬? czego nie by┬?em w stanie nazwa??.
Artur opu┬?ci┬? wzrok, spogl┬?daj┬?c w k┬?t, w kt??rym do snu uk┬?ada┬? si?? Bruno. Gdy pochyli┬? g┬?ow??, zauwa┬?y┬?em niewielk┬? blizn?? na jego twarzy, tu┬? nad praw┬? brwi┬?. Si??gn┬?┬?em do niej r??k┬?, odgarniaj┬?c w┬?osy z jego twarzy. Zanim zd┬?┬?y┬?em cokolwiek powiedzie??, uni??s┬? wzrok i spojrza┬? na mnie. W jego oczach nie odnalaz┬?em kr??lestwa chmur, kt??re zwykle tam go┬?ci┬?o. Kr??lestwo chmur ust┬?pi┬?o morzu p┬?omieni. Teraz wiem, ┬?e musia┬? ┬?le odczyta?? m??j gest. Wtedy si?? nad tym nie zastanawia┬?em. Jak mia┬?em si?? zastanawia??, gdy jego aksamitne wargi prawie niezauwa┬?alnie musn??┬?y moj┬? d┬?o??? Po chwili delikatnie przejecha┬? j??zykiem wzd┬?u┬? moich palc??w. Pochyli┬?em si?? nad nim, opieraj┬?c d┬?onie o blat sto┬?u. Przez moment jedynie mierzyli┬?my si?? wzrokiem, po czym Artur zrobi┬? co┬?, czego nigdy bym si?? po nim nie spodziewa┬?. Wyda┬? z siebie j??kni??cie pe┬?ne zniecierpliwienia, po czym poderwa┬? si?? w g??r?? i zaborczo wpi┬? si?? w moje usta. Drgn┬?┬?em zaskoczony i w pierwszym odruchu chcia┬?em mu si?? wyrwa??, ale jego palce wsun??┬?y si?? moje w┬?osy, przytrzymuj┬?c mnie delikatnie, ale stanowczo. Ta chwila musia┬?a trwa?? zaledwie kilka sekund, jednak dla mnie ci┬?gn??┬?a si?? w niesko??czono┬???. Przez g┬?ow?? przelecia┬?o mi tysi┬?ce my┬?li. Bo co mo┬?na sobie pomy┬?le??, gdy taki opanowany cz┬?owiek jak Artur, kt??ry zawsze zachowywa┬? si?? tak, jakby by┬? kompletnie aseksualny, robi co┬? takiego?
Przerwa┬? nasz poca┬?unek i spojrza┬? mi prosto w oczy. Potem wszystko potoczy┬?o si?? samo. Z┬?apa┬?em go zaborczo za ramiona i poca┬?owa┬?em mocno. Rozchyli┬? lekko usta, pozwalaj┬?c by nasze j??zyki si?? spotka┬?y. Nagle dziel┬?cy nas st??┬?, zacz┬?┬? nam niesamowicie przeszkadza??. Artur potr┬?ci┬? d┬?oni┬? kubek z niedopit┬? herbat┬?. Wyla┬?a si??, tworz┬?c na blacie mokr┬? plam??. Przejecha┬?em d┬?o??mi po jego, wygi??tych w strun?? plecach. Zacisn┬?┬?em palce na po┬?ladkach, po czym unios┬?em go do g??ry. J??kn┬?┬? mi g┬?o┬?no do ucha. Przeci┬?gn┬?┬?em go przez blat i posadzi┬?em na kraw??dzi sto┬?u, tu┬? przed sob┬?. Dopiero teraz zauwa┬?y┬?em, ┬?e Artur dr┬?y. Patrzy┬? na mnie, oddychaj┬?c ci??┬?ko. Chwyci┬?em go w ramiona, przyciskaj┬?c mocno do siebie. Otoczy┬? mnie nogami, przyciskaj┬?c mocno swoje uda do moich bioder. Do podbrzusza przyci┬?ni??t┬? mia┬?em tward┬? wypuk┬?o┬???, odznaczaj┬?c┬? si?? wyra┬?nie na jego spodniach. Poci┬?gn┬?┬?em jego koszulk?? w g??r??, a on pos┬?usznie pozwoli┬? mi j┬? z siebie ┬?ci┬?gn┬???. By┬? subtelnie zbudowany. Mi??┬?nie delikatnie zarysowywa┬?y si?? pod jego jasn┬?, prawie mlecznobia┬?┬? sk??r┬?. Przez chwil?? z zachwytem wodzi┬?em d┬?oni┬? po jego brzuchu. ┬?ledzi┬? ruchy moich r┬?k spod zmru┬?onych powiek.
Powoli rozpi┬?┬?em rz┬?d guzik??w u jego spodni, po czym da┬?em mu d┬?oni┬? znak, by uni??s┬? si?? lekko do g??ry. Waha┬? si?? przez chwil??, ale zrobi┬? to. Zdecydowanym ruchem zsun┬?┬?em mu z bioder bermudy wraz z ciemnymi slipami. Skuli┬? si?? lekko, a na jego policzkach wykwit┬? delikatny rumieniec. To by┬?a zaskakuj┬?ca zmiana, bo w Arturze jeszcze przed chwil┬? kipia┬?a nami??tno┬???. Przeczuwaj┬?c, ┬?e zaczyna si?? waha??, nachyli┬?em si?? nad nim, szepc┬?c mu do ucha jakie┬? bzdury. Moja r??ka pow??drowa┬?a w d??┬? po jego brzuchu. Odpowiada┬? mi jedynie cichymi westchni??ciami.
Szybko ukl??kn┬?┬?em przed nim, odsuwaj┬?c kolanem jego ubranie. Zdecydowanym ruchem rozsun┬?┬?em jego zaci┬?ni??te nogi. Po czym obsypa┬?em delikatnymi poca┬?unkami wewn??trzn┬? stron?? jego ud, zostawiaj┬?c na nich mokry szlak, biegn┬?cy wprost do tego upragnionego miejsca.
Najpierw Artur patrzy┬? na mnie szeroko otwartymi oczami, potem zacisn┬?┬? mocno powieki. Z ka┬?d┬? chwil┬? dr┬?a┬? coraz mocniej. Jego oddech sta┬? si?? kr??tki i urwany. Z┬?apa┬?em go mocno za biodra, boj┬?c si??, ┬?e za chwil?? spadnie z kraw??dzi sto┬?u. Przez ca┬?y czas zastanawia┬?em si??, jak d┬?ugo b??dzie jeszcze stara┬? si?? powstrzymywa?? od pokazania tego, co czuje. Artur bowiem zacisn┬?┬? mocno wargi, nie pozwalaj┬?c, by jakikolwiek d┬?wi??k je opu┬?ci┬?. W d┬?oniach ┬?ciska┬? kurczowo kraw??d┬? sto┬?u. Nie wytrzyma┬? jednak zbyt d┬?ugo. Ju┬? po chwili rzeka rozkoszy wyst┬?pi┬?a z brzeg??w. J??kn┬?┬? g┬?o┬?no, wo┬?aj┬?c mnie po imieniu. Jego g┬?os zabrzmia┬? tak rozpaczliwie, ┬?e przez chwil?? przestraszy┬?em si??, ┬?e zrobi┬?em mu krzywd??. Wypu┬?ci┬?em jego m??sko┬??? z ust i spojrza┬?em w g??r??. Chwil?? p??┬?niej co┬? ciep┬?ego trysn??┬?o mi prosto w twarz. W pierwszym odruchu zacisn┬?┬?em powieki i przetar┬?em d┬?oni┬? policzek. Dopiero po chwili u┬?wiadomi┬?em sobie, co to jest.
Artur zaczerwieni┬? si?? a┬? po koniuszki usz??w. Zacz┬?┬? nerwowo rozgl┬?da?? si?? wko┬?o. Po czym z┬?apa┬? chusteczki, le┬?┬?c┬? na blacie sto┬?u. Wyci┬?gn┬?┬? jedn┬? z paczki i zacz┬?┬? nerwowo wyciera?? m??j policzek.
-Prze... Przepraszam! - wyj┬?ka┬? z wyra┬?nym trudem.
U┬?miechn┬?┬?em si?? do niego, widz┬?c jak bardzo jest zmieszany. Musz?? przyzna??, ┬?e do twarzy mu by┬?o z t┬? niezaradno┬?ci┬?.
Wyj┬?┬?em mu z r??ki chusteczk?? i podnios┬?em si?? z kolan.
-Masz ju┬? do┬???? - zapyta┬?em cicho.
Artur u┬?miechn┬?┬? si?? lekko, po czym potrz┬?sn┬?┬? przecz┬?co g┬?ow┬?.
Obj┬?┬?em go mocno w talii, unosz┬?c w g??r??. Opl??t┬? mnie pos┬?usznie nogami, a ramiona zarzuci┬? na szyj??. Przenios┬?em go tak wplecionego we mnie do tego, co szumnie mo┬?na by nazwa?? sypialni┬?. To chyba to po┬?┬?danie, kt??re tli┬?o si?? we mnie pulsuj┬?cym ┬?arem, sprawi┬?o, ┬?e zdawa┬? mi si?? lekki jak pi??rko. Po┬?o┬?y┬?em go na moim wiecznie niepo┬?cielonym ┬???┬?ku i cofn┬?┬?em si?? lekko w ty┬?. Spojrza┬?em na niego z g??ry, gdy tak na wp??┬? le┬?a┬?, na wp??┬? siedzia┬?, a k┬?ciki ust same mi drgn??┬?y, uk┬?adaj┬?c si?? w u┬?miech. Zsun┬?┬?em mu z nosa okulary i od┬?o┬?y┬?em je ostro┬?nie na pobliski stoli, po czym zacz┬?┬?em rozpina?? guziki mojej koszuli. Nie ┬?pieszy┬?em si??. Jego wbite we mnie, pe┬?ne niecierpliwo┬?ci spojrzenie sprawia┬?o mi przyjemno┬???. Z zach┬?anno┬?ci┬? ch┬?on┬?┬? ka┬?dy m??j ruch, wodz┬?c wzrokiem za moimi d┬?o??mi.
Po chwili stan┬?┬?em przed nim zupe┬?nie nagi. M??j penis stercza┬? ju┬? w pe┬?ni gotowy do dzia┬?ania. Nie by┬?o sensu d┬?u┬?ej zwleka?? i przeci┬?ga?? gry.
Ukl??kn┬?┬?em przed nim, opieraj┬?c si?? o jego kolana.
-Robi┬?e┬? to ju┬? kiedy┬??
-Z m??┬?czyzn┬?? - zapyta┬?, po czym pokr??ci┬? przecz┬?co g┬?ow┬?.
Mrukn┬?┬?em mu jakie┬? s┬?owo wyja┬?nienia i poleci┬?em po┬?o┬?y?? si?? na brzuchu. Rozci┬?gn┬?┬? si?? malowniczo w mojej niezbyt ┬?wie┬?ej po┬?cieli. Szybko zwin┬?┬?em w k┬???bek jak┬?┬? poduszk?? i pod┬?o┬?y┬?em mu j┬? pod biodra. Wsun┬?┬?em palce do ust, ┬?lini┬?c je. Artur przekr??ci┬? g┬?ow??, patrz┬?c ciekawsko, co robi??. Po chwili wahania, si??gn┬?┬? po moj┬? r??k?? i z pytaj┬?cy, wyrazem twarzy podsun┬?┬? j┬? sobie do ust. U┬?miechn┬?┬?em si??, przysiadaj┬?c na skraju ┬???┬?ka. Obj┬?┬? wargami moje palce i zacz┬?┬? je powoli ssa??.
Nie pozwoli┬?em sobie zbyt d┬?ugo cieszy?? si?? pieszczot┬?.
-Wystarczy... - szepn┬?┬?em mu do ucha, cofaj┬?c d┬?oni.
Mokrymi palcami przejecha┬?em po jego plecach. Pr??┬?y┬? si?? jak kot pod wp┬?ywem dotyku. Wreszcie dotar┬?em do jego wypi??tych po┬?ladk??w. Rozchyli┬?em je lekko. Artur wtuli┬? twarz w skot┬?owane prze┬?cierad┬?o z lekkim westchni??ciem. Na twarzy wykwit┬? mu szkar┬?atny rumieniec.
Szybkim ruchem wsun┬?┬?em w niego dwa z┬?┬?czone palce. Mi??┬?nie na jego karku napi??┬?y si?? gwa┬?townie.
-Boli? - zapyta┬?em, poruszaj┬?c powoli r??k┬?.
Pokr??ci┬? szybko g┬?ow┬?. Przez u┬?amek sekundy widzia┬?em jego twarz, wykrzywion┬? w grymasie zdziwienia i chyba... no w┬?a┬?nie... b??lu.
-Odpr??┬? si??... Nic z┬?ego si?? nie dzieje.
Coraz szybszymi ruchami wsuwa┬?em i wysuwa┬?em z niego palce, drug┬? r??k┬? wodz┬?c uspokajaj┬?co po jego plecach. Powoli si?? rozlu┬?nia┬?.
-Jeste┬? gotowy? - zapyta┬?em po chwili.
Odpowiedzia┬? cichym „mhm”. W┬?lizgn┬?┬?em si?? na ┬???┬?ko, ustawiaj┬?c tu┬? za nim. Powolnym, ostro┬?nym ruchem wszed┬?em w niego. Wcisn┬?┬? twarz w po┬?ciel jeszcze bardziej, wydaj┬?c z siebie cichy okrzyk. Zatrzyma┬?em si?? zaniepokojony jego reakcj┬?.
-Wszystko w porz┬?dku?
Wyci┬?gn┬?┬? przed siebie d┬?o?? z uniesionym w g??r?? kciukiem.
Powoli zanurzy┬?em si?? w niego jeszcze bardziej.
Z tego, co by┬?o dalej nie wiele pami??tam. Wspomnienia zatar┬?y si?? w mojej pami??ci. Zreszt┬?... Wszystko zacz??┬?o si?? dzia┬?o zbyt chaotycznie i zdecydowanie za szybko. Mimo, ┬?e nie raz pr??bowa┬?em, nigdy nie uda┬?o mi si?? tego u┬?o┬?y?? w logiczn┬? ca┬?o┬???.
Pami??tam tylko, ┬?e Artur usn┬?┬? potem przy moim boku. Jeszcze d┬?ugo czu┬?em jego ciep┬?y oddech na mojej szyi. Le┬?a┬?em wyci┬?gni??ty na tym w┬?skim ┬???┬?ku, obejmuj┬?c go ramieniem. Wpatrywa┬?em si?? w ciemny sufit, na kt??rym malowa┬?a si?? cienka siateczka cieni, rzucana przez ko┬?ysz┬?ce si?? za oknem drzewa. W mojej g┬?owie nie by┬?o ┬?adnej my┬?li.
Kiedy rano si?? obudzi┬?em, Artura nie by┬?o w moim ┬???┬?ku. Odszed┬? bez s┬?owa. Nie mia┬?em mu tego za z┬?e. My┬?l??, ┬?e powinienem mu by?? nawet wdzi??czny, bo nie wyobra┬?am sobie, co mia┬?bym mu powiedzie?? tego ranka. Dobrze, ┬?e to wszystko odby┬?o si?? bez zb??dnych s┬???w.
P??┬?niej dowiedzia┬?em si??, ┬?e Artur przyjecha┬? spotka?? si?? z Wojtkiem, jednak nigdy do niego nie dotar┬?. Nie u┬?wiadamia┬?em przyjaciela, dlaczego tak si?? sta┬?o. Wola┬?em zby?? jego histori?? milczeniem, bo przecie┬? i tak, by mi nie uwierzy┬?. Z Arturem nie spotka┬?em si?? ju┬? nigdy. Jedyne co mi zosta┬?o po jego wizycie, tu ciemna plama na blacie sto┬?u po wylanej herbacie. Niemi┬?a pami┬?tka po tym ca┬?kiem przyjemnym wieczorze.
 
     
WyÂwietl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie mo┐esz pisaŠ nowych tematˇw
Nie mo┐esz odpowiadaŠ w tematach
Nie mo┐esz zmieniaŠ swoich postˇw
Nie mo┐esz usuwaŠ swoich postˇw
Nie mo┐esz g│osowaŠ w ankietach
Nie mo┐esz za│▒czaŠ plikˇw na tym forum
Mo┐esz Âci▒gaŠ za│▒czniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org