Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Nastŕpny temat
Poezja ulubiona
Autor WiadomoŠ
oleczka
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-09-26, 14:13   

Adam Mickiewicz LILIJE

Zbrodnia to nies┬?ychana,
Pani zabija pana;
Zabiwszy grzebie w gaju,
Na ┬?┬?czce przy ruczaju,
Gr??b lilij┬? zasiewa,
Zasiewaj┬?c tak ┬?piewa:
"Ro┬?nij kwiecie wysoko,
Jak pan le┬?y g┬???boko;
Jak pan le┬?y g┬???boko,
Tak ty ro┬?nij wysoko."

Potem ca┬?a skrwawiona,
M??┬?a zb??jczyni ┬?ona,
Bie┬?y przez ┬?┬?ki, przez knieje,
I g??r┬?, i do┬?em, i g??r┬?;
Zmrok pada, wietrzyk wieje;
Ciemno, wietrzno, ponuro.
Wrona gdzieniegdzie kracze
I puchaj┬? puchacze.

Bie┬?y w d??┬? do strumyka,
Gdzie stary ro┬?nie buk,
Do chatki pustelnika,
Stuk stuk, stuk stuk.

"Kto tam?" - spad┬?a zapora,
Wychodzi starzec, ┬?wieci;
Pani na kszta┬?t upiora
Z krzykiem do chatki leci.

"Ha! ha!" zsinia┬?e usta,
Oczy przewraca w s┬?up,
Dr┬?┬?ca, zblad┬?a jak chusta;
"Ha! m┬?┬?, ha! trup!"
"- Niewiasto, Pan B??g z tob┬?,
Co ciebie tutaj niesie,
Wieczorn┬? s┬?otn┬? dob┬?,
Co robisz sama w lesie?"

"- Tu za lasem, za stawem,
B┬?yszcz┬? mych zamk??w ┬?ciany.
M┬?┬? z kr??lem Boles┬?awem
Poszed┬? na Kijowiany.
Lato za latem bie┬?y,
Nie masz go z bojowiska;
Ja m┬?oda ┬?r??d m┬?odzie┬?y,
A droga cnoty ┬?liska!
Nie dochowa┬?am wiary,
Ach! biada mojej g┬?owie!
Kr??l srogie g┬?osi kary;
Powr??cili m??┬?owie.

"Ha! ha! m┬?┬? si?? nie dowie!
Oto krew! oto n??┬?!
Po nim ju┬?, po nim ju┬?!
Starcze, wyzna┬?am szczerze.
Ty g┬?o┬? ┬?wi??tymi usty,
Jakie m??wi??: pacierze,
Gdzie mam i┬??? na odpusty.
Ach, p??jd?? a┬? do piek┬?a,
Znios?? bicze, pochodnie,
Byleby moj?? zbrodni??
Wieczysta noc powlek┬?a."

"- Niewiasto, - rzecze stary -
Wi??c ci nie ┬?al rozboju,
Ale tylko strach kary?
Id┬?┬?e sobie w pokoju,
Rzu?? boja┬???, rozja┬??? lica,
Wieczna twa tajemnica.
Bo takie s┬?dy bo┬?e,
I┬? co ty zrobisz skrycie,
M┬?┬? tylko wyda?? mo┬?e;
A m┬?┬? tw??j straci┬? ┬?ycie."

Pani z wyroku rada,
Jak wpad┬?a, tak wypada;
Bie┬?y noc┬? do domu
Nic nie m??wi┬?c nikomu.
Stoj┬? dzieci przed bram┬?,
"Mamo, - wo┬?aj┬? - Mamo!
A gdzie zosta┬? nasz tato?"
- "Nieboszczyk? co? wasz tato?" -
Nie wie, co m??wi?? na to.
- "Zosta┬? w lesie za dworem,
Powr??ci dzi┬? wieczorem."
Czekaj┬? wiecz??r dzieci;
Czekaj┬? drugi, trzeci,
Czekaj┬? tydzie?? ca┬?y;
Nareszcie zapomnia┬?y.

Pani zapomnie?? trudno,
Nie wygna?? z my┬?li grzechu.
Zawsze na sercu nudno,
Nigdy na ustach ┬?miechu,
Nigdy snu na ┬?renicy!
Bo cz??sto w nocnej porze
Co┬? stuka si?? na dworze,
Co┬? chodzi po ┬?wietlicy.
"Dzieci - wo┬?a - to ja to,
To ja, dzieci, wasz tato!"

Noc przesz┬?a, zasn┬??? trudno.
Nie wygna?? z my┬?li grzechu.
Zawsze na sercu nudno,
Nigdy na ustach ┬?miechu!

- "Id┬?, Hanko, przez dziedziniec.
S┬?ysz?? t??tent na mo┬?cie,
I kurzy si?? go┬?ciniec;
Czy nie jad┬? tu go┬?cie?
Id┬? na go┬?ciniec i w las,
Czy kto nie jedzie do nas?"

Jad┬?, jad┬? w t?? stron??,
Tuman na drodze wielki,
R┬?┬?, r┬?┬? koniki wrone,
Ostre b┬?yszcz┬? szabelki.
Jad┬?, jad┬? panowie,
Nieboszczyka bratowie!

- "A witaj┬?e, czy zdrowa?
Witaj┬?e nam, bratowa.
Gdzie brat?" - "Nieboszczyk brat,
Ju┬? po┬?egna┬? ten ┬?wiat."
- "Kiedy?" - "Dawno, rok min┬?┬?,
Umar┬?... na wojnie zgin┬?┬?."
- "To k┬?amstwo, b┬?d┬? spokojna!
Ju┬? sko??czy┬?a si?? wojna;
Brat zdrowy i ochoczy,
Ujrzysz go na twe oczy."

Pani ze strachu zblad┬?a,
Zemdla┬?a i upad┬?a,
Oczy przewraca w s┬?up,
Z trwog┬? doko┬?a rzuca.
- "Gdzie on? gdzie m┬?┬?? gdzie trup?"
Powoli si?? ocuca;
Mdla┬?a niby z rado┬?ci
I pyta┬?a u go┬?ci:
"Gdzie m┬?┬?, gdzie me kochanie,
Kiedy przede mn┬? stanie?"

- "Powraca┬? razem z nami,
Lecz przodem chcia┬? po┬?pieszy??,
Nas przyj┬??? z rycerzami
I twoje ┬?zy pocieszy??.
Dzi┬?, jutro pewnie b??dzie,
Pewnie k??dy┬? w ob┬???dzie
Ubite min┬?┬? szlaki.
Zaczekajmy dzie?? jaki,
Poszlemy szuka?? wsz??dzie,
Dzi┬?, jutro pewnie b??dzie."

Pos┬?ali wsz??dzie s┬?ugi,
Czekali dzie?? i drugi,
Gdy nic nie doczekali,
Z p┬?aczem chc┬? jecha?? dal?ęj.

Zachodzi drog?? pani:
- "Bracia moi kochani,
Jesie?? z┬?a do podr??┬?y,
Wiatry, s┬?oty i deszcze.
Wszak czekali┬?cie d┬?u┬??ęj,
Czekajcie troch?? jeszcze."

Czekaj┬?. Przesz┬?a zima,
Brata nie ma i ni?ę ma.
Czekaj┬?; my┬?l┬? sobie:
Mo┬?e powr??ci z wiosn┬??
A on ju┬? le┬?y w grobie,
A nad nim kwiatki rosn┬?,
A rosn┬? tak wysoko,
Jak on le┬?y g┬???boko.
I wiosn?? przeczekali,
I ju┬? nie jad┬? dal?ęj.

Do smaku im gospoda,
Bo gospodyni m┬?oda;
┬?e chc┬? jecha??, udaj┬?,
A tymczasem czekaj┬?;
Czekaj┬? a┬? do lata,
Zapominaj┬? brata.
Do smaku im gospoda
I gospodyni m┬?oda.
Jak dwaj u niej go┬?cili,
Tak j┬? dwaj polubili.
Obu nadzieja ┬?echce,
Obadwaj zj??ci trwog┬?,
┬?y?? bez niej ┬?aden nie chce,
┬?y?? z ni┬? obaj nie mog┬?.
Wreszcie na jedno zdani,
Id┬? razem do pani.

- "S┬?uchaj, pani bratowo,
Przyjm dobrze nasze s┬?owo.
My tu pr??┬?no siedzimy,
Brata nie zobaczymy.
Ty jeszcze jeste┬? m┬?oda,
M┬?odo┬?ci twojej szkoda.
Nie wi┬?┬? dla siebie ┬?wiata,
Wybierz brata za brata".

To rzekli i stan??li,
Gniew ich i zazdro┬??? piecze,
Ten, to ??w okiem strzeli,
Ten, to ??w s┬???wko rzecze;
Usta sine przyci??li,
W r??ku ┬?ciskaj┬? miecze.
Pani ich widzi w gniewie,
Co m??wi??, sama nie wie.
Prosi o chwilk?? czasu,
Bie┬?y zaraz do lasu.
Bie┬?y w d??┬? do strumyka,
Gdzie stary ro┬?nie buk,
Do chatki pustelnika,
Stuk stuk, stuk stuk!
Ca┬?┬? mu rzecz wyk┬?ada,
Pyta si??, co za rada?

- "Ach, jak pogodzi?? braci?
Chc┬? mojej r??ki oba?
Ten i ten si?? podoba:
Lecz kto we┬?mie? kto straci?
Ja mam male??kie dziatki,
I wioski, i dostatki,
Dostatek si?? zmitr??┬?a,
Gdy zosta┬?am bez m??┬?a.
Lecz, ach! nie dla mnie szcz??┬?cie!
Nie dla mnie ju┬? zam??┬?cie!
Bo┬?a nade mn┬? kara,
┬?ciga mnie nocna mara,
Zaledwie przymkn?? oczy,
Traf, traf, klamka odskoczy;
Budz?? si??, widz??, s┬?ysz??,
Jak idzie i jak dysze,
Jak dysze i jak tupa,
Ach, widz??, s┬?ysz?? trupa!
Skrzyp, skrzyp, i ju┬? nad ┬?o┬?em
Skrwawionym si??ga no┬?em,
I iskry z g??by sypie,
I ci┬?gnie mi??, i szczypie.
Ach, dosy??, dosy?? strachu,
Nie siedzie?? mnie w tym gmachu,
Nie dla mnie ┬?wiat i szcz??┬?cie,
Nie dla mnie ju┬? zam??┬?cie!"

"C??rko, - rzecze jej stary -
Nie masz zbrodni bez kary.
Lecz je┬?li szczera skrucha,
Zbrodniarz??w Pan B??g s┬?ucha.
Znam ja tajnie wyroku,
Mi┬?┬? ci rzecz obwieszcz??;
Cho?? m┬?┬? zgin┬?┬? od roku,
Ja go wskrzesz?? dzi┬? jeszcze."

- "Co, co? jak, jak? m??j ojcze!
Nie czas ju┬?, ach, nie czas!
To ┬?elazo zabojcze
Na wieki dzieli nas!
Ach, znam, ┬?em warta kary,
I znios?? wszelkie kary,
Byle si?? pozby?? mary.
Zrzekn?? si?? mego zbioru
I p??jd?? do klasztoru,
I p??jd?? w ciemny las.
Nie, nie wskrzeszaj, m??j ojcze!
Nie czas ju┬?, ach, nie czas,
To ┬?elazo zabojcze
Na wieki dzieli nas!"

Starzec westchn┬?┬? g┬???boko
I ┬?zami zala┬? oko,
Oblicze skry┬? w zas┬?onie,
Dr┬?┬?ce za┬?ama┬? d┬?onie.
- "Id┬? za m┬?┬?, p??ki pora,
Nie l??kaj si?? upiora.
Martwy si?? nie ocuci,
Twarda wieczno┬?ci brama;
I m┬?┬? tw??j nie powr??ci,
Chyba zawo┬?asz sama."

- "Lecz jak pogodzi?? braci?
Kto we┬?mie, a kto straci?" -
"Najlepsza b??dzie droga
Zda?? si?? na los i Boga.
Niechaj┬?e z rann┬? ros┬?
P??jd┬? i kwiecie znios┬?.
Niech ka┬?dy we┬?mie kwiecie
I wianek tobie splecie,
I niechaj doda znaki,
┬?eby pozna??, czyj jaki,
I p??jdzie w ko┬?cio┬? bo┬?y,
I na o┬?tarzu z┬?o┬?y.
Czyj pierwszy we┬?miesz wianek,
Ten m┬?┬? tw??j, ten kochanek."

Pani z przestrogi rada,
Ju┬? do ma┬?┬?e??stwa skora,
Nie boi si?? upiora;
Bo w my┬?li swej uk┬?ada
Nigdy w ┬?adnej potrzebie
Nie wo┬?a?? go do siebie.
I z tych uk┬?ad??w rada,
Jak wpad┬?a, tak wypada.
Bie┬?y prosto do domu
Nic nie m??wi┬?c nikomu.
Bie┬?y przez ┬?┬?ki, przez gaje,
I bie┬?y. i staje,
I staje, i my┬?li, i s┬?ucha:
Zda si??, ┬?e j┬? kto┬? goni
I ┬?e co┬? szepce do ni?ęj,
Woko┬?o ciemno┬??? g┬?ucha;

- "To ja, tw??j m┬?┬?, tw??j m┬?┬?!"
I staje, i my┬?li, i s┬?ucha,
S┬?ucha, zrywa si??, bie┬?y,
W┬?os si?? na g┬?owie je┬?y,
W ty┬? obejrze?? si?? l??ka,
Co┬? wci┬?┬? po krzakach st??ka,
Echo powtarza wci┬?┬?:
"To ja, tw??j m┬?┬?, tw??j m┬?┬?!"

Lecz zbli┬?a si?? niedziela.
Zbli┬?a si?? czas wesela.
Zaledwie s┬?o??ce wschodzi,
Wybiegaj┬? dwaj m┬?odzi.
Pani, ┬?r??d dziewic grona
Do ┬?lubu prowadzona,
Wyst┬?pi ┬?r??d ko┬?cio┬?a
I bierze pierwszy wianek,
Obnosi go doko┬?a;
"Oto w wie??cu lilije,
Ach, czyje┬? to s┬?, czyje?
Kto m??j m┬?┬?, kto kochanek?"

Wybiega starszy brat,
Rado┬??? na licach p┬?onie,
Skacze i klaszcze w d┬?onie:
"Ty┬? moja. m??j to kwiat!
Mi??dzy liliji kr??gi
Uplot┬?em wst┬?┬?ek zw??j,
To znak, to moje wst??gi!
To m??j, to m??j, to m??j!

- "K┬?amstwo! - drugi zawo┬?a -
Wyjd┬?cie tylko z ko┬?cio┬?a,
Miejsce widzie?? mo┬?ecie,
K??dy rwa┬?em to kwiecie.
Rwa┬?em na ┬?┬?czce w gaju,
Na grobie przy ruczaju,
Oka┬??? gr??b i zdr??j,
To m??j, to m??j, to m??j!"

K┬???c┬? si?? ┬?li m┬?odzie??ce;
Ten m??wi, ten zaprzecza;
Dobyli z pochew miecza;
Wszczyna si?? srogi b??j,
Szarpi┬? do siebie wie??ce:
"To m??j, to m??j, to m??j!"

Wtem drzwi ko┬?cio┬?a trzas┬?y,
Wiatr zawia┬?, ┬?wiece zgas┬?y,
Wchodzi osoba w bieli.
Znany ch??d, znana zbroja,
Staje, wszyscy zadr┬?eli,
Staje, patrzy ukosem,
Podziemnym wo┬?a g┬?osem:
"M??j wieniec i ty moja!
Kwiat na mym rwany grobie,
Mnie, ksi??┬?e, stu┬?┬? wi┬?┬?;
Z┬?a ┬?ono, biada tobie!
To ja. tw??j m┬?┬?, tw??j m┬?┬?!
┬?li bracia, biada obu!
Z mego rwali┬?cie grobu,
Zawie┬?cie krwawy b??j.
To ja, tw??j m┬?┬?, wasz brat,
Wy moi, wieniec m??j,
Dalej na tamten ┬?wiat!"

Wstrz??s┬?a si?? cerkwi posada,
Z zr??bu wysuwa si?? zr┬?b,
Sklep trzeszczy, g┬?┬?b zapada,
Cerkiew zapada w g┬?┬?b.
Ziemia j┬? z wierzchu kryje,
Na niej rosn┬? lilije,
A rosn┬? tak wysoko,
Jak pan le┬?a┬? g┬???boko.
 
     
Midnight11
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-09-26, 15:11   

omawiali┬?my kiedy┬? "Lilije" na polskim

"Usi┬?d┬? o zachodzie S┬?o??ca" - Czes┬?aw Mi┬?osz

Usi┬?d┬? o zachodzie S┬?o??ca
Nad rzek┬? my┬?li szerok┬?
I wpatrz si?? w czerwon┬? otch┬?a?? S┬?o??ca

Gdy ujrzysz w niej t??tni┬?ce serce
To znak
By┬? uwolni┬? swoja dusz?? wreszcie,
By jak ptak wzbi┬?a si?? wysoko
I dostrzeg┬?a, ┬?e ┬?ycie jest pi??kne.
Daj wolno┬??? swoim chowanym uczuciom
I pozw??l im oddycha?? powietrzem
I ciesz si?? widokiem
Bo ┬?ycie jest pi??kne.

Gdy ju┬? milczenia do┬???,
A s┬???w ci brak, by m??wi??,
To znak,
┬?e twoj┬? dusz?? czas obudzi??.
Rozmowa dusz
Bez zb??dnych s┬???w,
bez gest??w
J??zykiem my┬?li wzajemnych
Dla Ciebie trudnym i spl┬?tanym
Dla duszy - Pi??knym.

Nad rzeka uczu?? wzajemnych si┬?d┬?...
 
     
WyÂwietl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie mo┐esz pisaŠ nowych tematˇw
Nie mo┐esz odpowiadaŠ w tematach
Nie mo┐esz zmieniaŠ swoich postˇw
Nie mo┐esz usuwaŠ swoich postˇw
Nie mo┐esz g│osowaŠ w ankietach
Nie mo┐esz za│▒czaŠ plikˇw na tym forum
Mo┐esz Âci▒gaŠ za│▒czniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org