Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostanio obejrzane - Polecamy /odradzamy filmy
Autor Wiadomość
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2011-11-25, 08:52   

Może i dużo złego można gadać na Megan Fox, ale jak dla mnie jej bohaterka była silną babką i partnerką, a nie dodatkiem do ramienia swojego faceta. Tak więc po pewnym czasie, po porównaniu tej części z poprzednimi nowa dziewoja wypada zdecydowanie gorzej. Tym bardziej, że jeszcze bardziej w tej części została wyeksponowana jej seksualność, która przyćmiewa już całkowicie ewentualne zalety jej postaci.
Od pierwszej części do tej również ubóstwiam Shia LaBeouf'a. Naprawdę uważam, że to świetny aktor, który nawet jeśli jest zmuszony do wypowiadania durnych kwestii, to i tak brzmi dla mnie przekonująco. Widziałam go w innych filmach, które potwierdziły moją sympatię do niego.
Mi zabrakło w 3 po prostu ciekawej fabuły. W poprzednich częściach mam wrażenie, że nie było to tak odczuwalne. Poza tym ta ilość pompatycznej gadki, patosu i gloryfikacji amerykańskości biła po oczach bardzo boleśnie. I znów uważam, że w poprzednich częściach chociaż było to obecne, to jednak lepiej wyważone. Tak więc zgadzam się, że 1 i 2 można oglądać na okrągło, trójkę już niekoniecznie. Nadal jest to dla mnie jednak świetne kino rozrywkowe, więc oczywiście polecam obejrzenie trylogii przynajmniej raz ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2011-11-26, 17:00   

No to teraz pora na Piratów z Karaibów na nieznanych wodach. Gdyby ta część była nakręcona jako pierwsza, a nie ostatnia moja opinia byłaby inna a tak jest jaka jest. Ta część była bardzo spokojna a Jakowi zabrakło tych maciupeńkich scenek, które przyprawiały non stop o uśmiech. Owszem podobała mi się ta część ale to już nie to samo co poprzednie trzy. Oprócz komedii sytuacji zabrakło gdzieś pędu akcji jej niespodziewanych i szybkich zwrotów i spektakularnego zakończenia. Może gdyby okręt został wydobyty z butelki w spektakularny sposób zakończenie zrównoważyłoby braki filmu.
Rola kobieca też mnie nie zachwyciła. A Czarnobrody mimo, że mi się spodobał (jedyna porządna postać w filmie) nie był w stanie przyćmić "pana ośmiornicę". I te parskające jak kotki syreny. Syreny były w porządku tylko te ich "pchy".
To wszystko przyczyniło się do tego, że film mnie nie zachwycił.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Roza 
Wielbiciel Ciemności

Wiek: 22
Dołączyła: 19 Lis 2011
Posty: 15
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2011-11-26, 17:05   

hlukaszuk napisał/a:
To wszystko przyczyniło się do tego, że film mnie nie zachwycił.

Mnie niestety też nie. Wcześniejsze części mnie doprowadzały do łez śmiechu, a tu kicha. Nawet się nie uśmiechnęłam. Generlanie to bije sobie brawo za to, że dooglądałam film do końca, bo zabierałam się do niego z 5 razy i dopiero za szóstym skończyłam...
 
     
Anne 
Junior Admin
Cesarzowa zła :D


Dołączyła: 30 Paź 2009
Posty: 781
Skąd: Raccoon City
Wysłany: 2011-11-26, 20:57   

Trzecia część Transformers jest dla mnie wielką porażką.Aktorka która zastąpiła Megan Fox jest tragiczna. Sztuczna blondyna która miała chyba tylko i wyłącznie zapchać miejsce jakie powstało po Fox.
Wychowałam się na filmach animowanych o wielkich robotach i niezmiernie się cieszyłam kiedy przeczytałam newsa o filmie.
Pierwsza część jest świetna i oczywiście najlepsza. Dużo akcji, dobre efekty specjalne a do tego mnóstwo humoru. Co do Shia LaBeouf'a to zgadzam się z Oksa,. Również i moim zdaniem jest dobrym aktorem. Świetnie wcielił się w głównego bohatera nadając mu ciekawy charakter.
_________________
Nothing is true. Everything is permitted.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2011-11-27, 17:23   

II część Harry Potter i Insygnia Śmierci zaskoczyła mnie w porównaniu z pierwszą. Gdy oglądałam pierwszą często odnosiłam wrażenie, że to parodia książki. Z drugą było inaczej. Jak na ekranizację była w porządku. Nie oceniam jej wysoko tylko i wyłącznie dlatego, że nie przepadam za ekranizacjami. A to zaburza moją ocenę. Mam właściwie tylko jeden zarzut. Zakończenie. Nie cierpiałam go w książce a w ekranizacji było jeszcze gorsze. Uśmiechnięty Malfoj, też coś. A dla tych co nie czytali to nawet nie zajarzyli ile dzieci miał Harry (zabrakło pewnych tekstów).
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2012-02-18, 18:10   

Byłam dziś na "I że Cię nie opuszczę" http://www.filmweb.pl/fil...%99-2012-563139 i powiem Wam, że warto obejrzeć. Nie jest to na szczęście kolejna komedia romantyczna. Fakt - film jest o miłości, ale przedstawiona jest ona bez tych wszystkich ozdobników. Ma się wrażenie, że ci ludzie spokojnie mogliby żyć sobie gdzieś obok. Świetny scenariusz i obsada, ciekawy, wzruszający film. Obejrzyjcie go, gdy będziecie mieć okazję. ;-)
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-10, 17:27   

Widziałam zapowiedź Stawki większej niż życie. Mam do tego serialu wielki sentyment, wychowałam się na nim, a jak słyszę muzykę z filmu to mi się dziwnie robi gdzieś w środku. Zawsze i wszędzie mogę to oglądać. Jednak co do Hansa Klossa reaktywacja mam mieszane uczucia. Odkąd umarł Machulski nie powstał żaden dobrej klasy film. Nie ma już nic polskiego na co można by pójść do kina i dobrze się bawić. Aktor z ekranu w ogóle do mnie nie przemawia.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1463
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-03-31, 23:55   

Anne napisał/a:
Trzecia część Transformers jest dla mnie wielką porażką.Aktorka która zastąpiła Megan Fox jest tragiczna. Sztuczna blondyna która miała chyba tylko i wyłącznie zapchać miejsce jakie powstało po Fox.
Wychowałam się na filmach animowanych o wielkich robotach i niezmiernie się cieszyłam kiedy przeczytałam newsa o filmie.


O matko, ja ten film miałam przyjemność zobaczyć dopiero dwa miesiące temu i strasznie się zawiodłam :-( Nie dość, że powielili większość motywów z poprzedniej części takich jak:

- zniszczenie świata
- ratowanie świata
- Sam w obliczu śmierci

To jeszcze jak powiedziała Anne, zastąpili mi Megan Fox jakąś cukierkową laską! Nie powiem, nie uwielbiam gry pani Megan, tak samo jak jej nie darzę szczególnym uczuciem. Jednak bohaterka, którą grała, miała coś w sobie. Nie dość, że ta blond - dziewczyna, której imienia nie pamiętam, była tylko stereotypową blondynką, to mam wrażenie, że była całkowicie nie potrzebna.

Wniosek? Trzecia część powstała najprawdopodobniej tylko i wyłącznie dla kasy ;-(
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-04-04, 09:10   



TRZEJ MUSZKIETEROWIE 3D (2011)
reżyseria: Paul W.S. Anderson
scenariusz: Andrew Davies, Alex Litvak

Opis filmu: Trójka sławnych muszkieterów - Atos, Portos i Aramis – zostaje odsunięta w cień za sprawą spisku tajemniczej Milady. Trzy lata później do Paryża przyjeżdża młody chłopak o nazwisku D’Artagnan, który dołącza do słynnych szermierzy. W tym samym czasie przebiegły kardynał Richelieu planuje spisek w celu zdobycia królewskiej korony. Pomaga mu Milady oraz niegodziwy Buckingham. Jedyna nadzieja w trzech muszkieterach. Tylko oni, wraz z nowym i niezwykle utalentowanym kompanem, są w stanie zapobiec katastrofie i ocalić wiszący na włosku pokój z Anglią. Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego!

Moja opinia: Oj bardzo rozczarował mnie ten film. A byłam taka pewna, że będzie świetny :-?
Jak na obecne czasy przystało - oraz zwracając uwagę na dopisek 3D w tytule - spodziewałam się wartkiej akcji, świetnych efektów, przygody, humoru i emocji. I niczego więcej. Widać od razu, że na "coś" więcej po prostu nie ma co się nastawiać, bo można się rozczarować. Nie nastawiałam się i masz ci los i tak byłam wkurzona.

Akcja jest szybka, efekty świetne, humor też bywał, a niektórzy bohaterowie wypadli naprawdę porządnie. Jak dla mnie, to wspaniała trójca, czyli Trzej Muszkieterowie, byli największą zaletą filmu i bardzo żałowałam, że fabuła nie skupia się na nich. Bardzo podobała mi się gra młodziutkiej aktorki w roli Królowej Anny oraz wspaniale zgryźliwy, ale i oszczędny w emocjach Christoph Waltz jako Kardynał Richelieu.

I na tym koniec. Bo cała reszta, a nie chce mi się ich wymieniać, w ogóle nie wywarła na mnie dobrego wrażenia. Wspominałam, że fabuła nie skupia się na muszkieterach. A raczej skupia się na jednym z nich, nowym nabytku, czyli D'Artagnan. Jezu, co za porażka. Co on właściwie sobą reprezentuje? Kiepski humor, gówniarskie i wieśniackie zachowanie oraz wygląd (z sianem na głowie na czele), kiepskie kwestie oraz arogancka postawa i pewność siebie, za którymi nie stoją inteligencja. Wtedy jeszcze mogłabym mu wybaczyć. I ten właśnie twór jest spoiwem muszkieterów, powodem ich powrotu na drogę chwały i honoru oraz wykonawcą bohaterskich czynów. Nie, dziękuję.

Orlando Bloom jako Książę Buckingham. Brrr. Ten jego udawany angielski akcent, rola Wielkiego, Ale Jakże Genialnego Złego, gibanie się i kiwanie na różne strony, mające chyba sprawiać wrażenie rozkołysanego kroku (???). Nie, dziękuję.

I te wzniosłe gadki! Szczególnie w końcowych scenach. Mogę znieść tylko tyle patosu, ile jest go podane w rozsądnej ilości i odpowiedniej formie.

Ogólnie może nie był to chłam, było sporo całkiem fajnych scen, ale nie ukrywam, że mnie wkurzyła ta adaptacja. Cała gloria i chwała na rzecz gówniarza D'Artagnan niestety mi akurat nie przypadła do gustu.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
red_head
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-11, 01:35   

cóż, trzeba przyznać, że żadna z części Transformers nie była wybitnym dziełem kinematografii i wszystkie zostały zrobione dla kasy, ale maglowanie tego wszystkiego jeszcze raz do trzeciej części to już przesada- na siłę i bez sensu

zgadzam się, fajne efekty, lubię chodzić na takie filmy do kina nakarmić oczy i uszy (uwielbiam jak po sali kinowej rozchodzi się taki charakterystyczny głuchy dźwięk ;-) ), ale ileż można się katować?

pusta blondi godnie zastąpiła ładną, ale umiejącą jedynie wyglądać seksownie Megan Fox ( podobała mi się chyba jedynie w "Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi"- super film, polecam)

w sumie to można oglądnąć jak nic innego nie leci w tv, ale sama żałuję, że wydałam wtedy kasę na bilet :-/
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1463
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-04-12, 16:35   



Gatunek: Komedia romantyczna
Premiera: 4 listopada 2011
Produkcja: USA
Reżyseria: Mark Mylod


Opis: Życie Ally - głównej bohaterki staje na głowie, gdy dowiaduje się, że kobiety, które w swoim życiu miały więcej niż 20 partnerów, są skazane na samotność. Co więc robi? Spisuje listę swoich dotychczasowych chłopaków, poprzysięga, że spis pozostanie zamknięty i z pomocą (oczywiście przystojnego) sąsiada zaczyna poszukiwania wśród nich tego jedynego.

Mój komentarz: Zwykle przychodzi taki czas, kiedy mam ochotę obejrzeć coś konkretnego. Ostatnio czułam wewnętrzną potrzebę obejrzenia historii, w której od samego początku będę znała zakończenie. Opowieści, która zostanie umilona zabawnymi dialogami. Zachęcona przez przyjaciółkę, zabrałam się za "Ile miałaś facetów?". Co można powiedzieć o tym filmie? Niewątpliwie wszystko, co o każdej komedii romantycznej. Widz od początku zauważa wątek romantyczny pomiędzy głównymi bohaterami, który oni o dziwo ignorują. Po masie dziwnych wypadków i wydarzeń w końcu otwierają się im oczy i...
Jednak zanim to nastąpi warto też zadbać o szczegóły filmu, a tutaj było z tym średnio. Scenarzyści dając popis swoim umiejętnościom, prześcigali się w coraz to bardziej absurdalnych pomysłach, przy czym cały czas wydawało mi się, że reżyser nie miał prawa głosu. Sytuację ratowali tylko aktorzy, próbując nadać temu wszystkiemu jakiś sens, często z marnym skutkiem.

Spoiler:

Pewnym przegięciem był już dla mnie wątek z ukrywającym się senatorem - gejem, który chciała zawładnąć Kongresem. Nie żeby tekst "Dopóki nie spotkałem Ciebie, nie wiedziałem, że jestem gejem", nie był rozbrajający, jednakże sądzę, że scenarzyści w pewnych kwestiach mocno przegięli.



Film oglądało mi się całkiem przyjemnie, ponieważ nie oczekiwałam od niego niczego zaskakującego ani górnolotnego. Ot - kolejna komedia romantyczna, która potrafi rozbawić, pozwolić niektórym pomarzyć o szczęśliwej miłości i spędzić miło czas w gronie najbliższych.

Ocena:
6/10
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-05-14, 11:27   



Tytuł: Drive (2011)
Reżyseria: Nicolas Winding Refn
Scenariusz: Hossein Amini (na postawie książki Jamesa Sallisa)
Występują: Ryan Gosling, Carey Mulligan, Bryan Cranston, Ron Perlman

Opis filmu: Nieznany z imienia młody kierowca (Ryan Gosling) jest kaskaderem filmowym. W nocy natomiast pomaga przestępcom uciekać z miejsc zbrodni, wykorzystując swoje ponadprzeciętne zdolności prowadzenia samochodu. Jego życie musi przez cały czas toczyć się na najwyższych obrotach. Mimo bezustannej jazdy na krawędzi wydaje się on całkowicie niewzruszony. Milczący, wiecznie spokojny i opanowany nie okazuje żadnych emocji, które jednak skumulowane w żywiącym się adrenaliną głównym bohaterze muszą kiedyś znaleźć ujście. Wtedy pojawia się Irene (Carey Mulligan), która odmieni jego życie na zawsze...

Moja opinia: To jest jeden z tych filmów, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci, ale nie da się go oglądać zbyt często.

Zauroczyło mnie w nim naprawdę wszystko. I od razu kilka słów wyjaśnienia.
Akcja - prawie zerowa, więcej w drugiej części filmu.
Dialogi - nieznaczna ilość.
Fabuła - raczej prosta, nie da się jej absolutnie nazwać durną, ale zwyczajnie nie jest skomplikowana.

Jeśli ktoś mocno się nastawia na któryś z powyższych czynników, to niech sobie daruje ten film albo przynajmniej siądzie do niego odpowiednio nastawiony. A to dlatego, moi drodzy, że zachwyca on rolami aktorskimi, ujęciami, muzyką oraz cudowną grą światła i cienia. Soundtrack idealnie pasuje do poszczególnych scen, a aktorzy wyrażają uczucia swoich bohaterów, tak naprawdę głównie pary bohaterów piewrszoplanowych, nie słowami, lecz poprzez grę, mimikę twarzy i język ciała. Jakkolwiek może to dziwnie brzmieć, niewerbalny sposób prowadzenia rozmowy nabiera tu szczególnego znaczenia.

Do samego końca nie poznajemy imienia naszego bohatera. Jest on po prostu Driverem - Kierowcą, i tak jak jego imię pozostaje tajemnicą, tak i jego osoba również. Swoją deprymującą małomówność wzniósł facet na nowe wyżyny milczenia. Trudno w jakikolwiek sposób go osądzić, ale jest tak niejednoznaczną i zaskakującą postacią, że z miejsca mnie zafascynował. Niby nieśmiały w towarzystwie delikatnej Irene, świetnie sobie radzi z jej synem, zdolny kierowca, rzadko okazujący silniejsze emocje. A kiedy ktoś zagraża jego bliskim... Tego faceta nie męczą rozterki typu "jak daleko jestem w stanie się posunąć w samoobronie?". I tylko tyle Wam na ten temat zdradzę, więcej byłoby grzechem.

Cudowny, cudowny film. Ta dbałość o szczegóły i estetykę scen, dopracowanie wszystkiego na ostatni guzik i fabuła na przyzwoitym poziomie - jestem pod wielkim wrażeniem, rozmarzyłam się i chyba niedługo znowu go sobie wbrew zasadzie obejrzę ;-)

Polecam!
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1463
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-05-26, 23:19   



czas trwania: 1 godz. 54 min.
gatunek: Akcja, Sci-Fi
premiera: 29 lipca 2011 (Polska) 14 czerwca 2011 (świat)
produkcja: USA
reżyseria: Martin Campbell
scenariusz: Michael Goldenberg, Greg Berlanti

opis:We wszechświecie równie olbrzymim, co tajemniczym od wieków istnieje pewna niezauważalna, lecz potężna siła – obrońcy pokoju i sprawiedliwości, zwani Green Lantern Corps. Jest to grupa wojowników, którzy przysięgli strzec międzygalaktycznego porządku. Każdy z nich nosi pierścień, obdarzający go nadzwyczajnymi mocami. Kiedy jednak pojawia się nowy wróg, Parallax, który grozi, że zniszczy układ sił we wszechświecie, losy Green Lantern Corps oraz Ziemi spoczywają w rękach najmłodszego rekruta, Hala Jordana, pierwszego człowieka w szeregach organizacji. Jeśli wspierany przez innego pilota – swoją ukochaną z dzieciństwa, Carol Ferris (Blake Lively) – szybko nauczy się panować nad nowymi mocami i odnajdzie w sobie odwagę, by pokonać swe lęki, to być może stanie się nie tylko osobą, bez której pokonanie Parallaxa nie byłoby możliwe, … ale także największym wojownikiem Green Lantern.

Coś ode mnie: Oczywiście musiał się pojawić wątek ratowanie pięknej kobiety oraz pięknego, tęczą zalanego świata i to najlepiej w takiej kolejności. Kogo interesuje, że komputerowo wygenerowany kostium Zielonej Latarni, wygląda wyśmienicie? Czy ktoś w kinie zwraca uwagę na fakt, iż przy wersji 3D, obraz jest wizualizowany w o wiele lepszy sposób niż przy innych tego typu produkcjach? Powiem Wam – nikt. Jeśli już, to naprawdę bardzo mały odsetek ludzi. Być może recenzenci, ale taka ich praca. Łapią się też pokręceni fani, ale to zwykle jedna z odmian klasycznego zboczenia (bez urazy, ale poniekąd mówię też o sobie :-P ).

Z aktorów najlepiej trzymał się odtwórca głównej roli, Ryan Reynolds, ale też na ostatku sił. Kilka razy udało się aktorowi wprowadzić coś od siebie, nadać postaci odrobiny realizmu, ale przez większość czasu miałam wrażenie, iż jest on bardzo ograniczany przez scenariusz. Osobą wpadając w oko była na pewno Blake Lavely, aktorka głównie znana z serialu „Plotkara”. Fakt, miło się ją ogląda na ekranie, a „Zielona Latarnia” nie była wyjątkiem od reguły. Niestety najgorzej prezentował się czarny charakter, który cóż… prawie w ogóle nie siał grozą ani tym bardziej, nie zarażał strachem. Szkoda. Niewątpliwie ekranizacji tak poczytnego komiksu, przydałaby się „zła postać”, ale taka z prawdziwego zdarzenia. Nawet nie chodzi o pracę jaką w to włożył odtwórca Parallaxa, Clacey Brown. Charakterystyka samego bohatera była… nijaka.

Reasumując, chętnie przeczytałabym komiks, aby z czystej ciekawości dowiedzieć się, czy wypada tak samo źle jak i film. Sądzę, że DC Comics jeszcze raz powinno się zastanowić, w jaki sposób chcą wizualizować swoje papierowe przedsięwzięcia, ponieważ poziom z produkcji na produkcję spada, oj spada! Po części jestem także zniesmaczona. W dzieciństwie, a nie było to aż tak baaardzo dawno temu, oglądałam animowaną bajkę, „Ligę Sprawiedliwych”. Już tamto przedstawienie Zielonej Latarni podobało mi się o wiele bardziej aniżeli teraz, na dużym ekranie.

Ocena: 3/10
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2012-10-28, 14:45   



Jutro, jak wybuchnie wojna/Jutro, kiedy wybuchła wojna

Obsada: Caitlin Stasey (Ellie Linton), Rachel Hurd-Wood (Corrie Mackenzie), Lincoln Lewis (Kevin Holmes), Deniz Akdeniz (Homer Yannos), Phoebe Tonkin (Fiona Maxwell),
Chris Pang (Lee Takkam), Ashleigh Cummings (Robyn Mathers), Andrew Ryan (Chris Lang)
Tytuł oryginalny: Tomorrow, When the War Began
Czas: 1 godz. 43 min.
Gatunek: Dramat, Przygodowy
Produkcja: Australia
Premiera: 8 sierpnia 2010 (świat)
Reżyseria: Stuart Beattie
Scenariusz: Stuart Beattie

Opis: Oparty na bestsellerowej powieści Johna Marsdena film opowiada historię ośmiu australijskich nastolatków z małego miasteczka, którzy wybrali się na kilkudniowy kemping, aby spędzić trochę czasu na łonie natury. Podczas wyprawy zauważają przelatujący tuż nad ich głowami samolot wojskowy, a po powrocie do miasteczka dowiadują się, że ich kraj został najechany przez inne państwo... Trwa wojna, młodzi ludzie nie są przygotowani na takie okoliczności, postanawiają jednak stawić czoła wrogowi i walczyć o swoje życie.

Komentarz:
Nie znam się na filmach i nie mam wyrobionego gustu filmowego (m.in. dlatego, iż rzadko je oglądam), więc moja opinia niekoniecznie musi być pomocna, ponieważ podoba mi się większość filmów, które oglądam. Czasem później natrafiam na opinie o tym filmie i okazuje się, że ludzie zgodnie twierdzą, że owy był zły lub słaby. Podobnie z "Jutro, kiedy wybuchnie wojna" - opinie ma słabe, a mnie się podobał. Być może dlatego, iż czytałam książkę i wiem, czym uzupełnić historię przedstawiona filmie, jakimi faktami, przemyśleniami czy uczuciami. Nie jestem pewna, czy osoba, która książki nie czytała, zrozumie wszystko, co zostało ukazane w filmie - jest to możliwe, ale pewności nie mam. Film pod względem fabularnym był dość zgodny z książką, główne wydarzenia zostały zachowane, jednak co niektóre sytuacje lub relacje zostały zmienione lub usunięte. Postacie natomiast stały się bardziej konkretne i mniej "rozlazłe". Chociaż nie oglądałam serialu "Lost", niektóre ujęcia przypominały mi zdjęcia właśnie z "Zagubionych" i troszeczkę mnie to rozpraszało.
Jak już napisałam - film mi się podobał, więc go polecam, jednak nie gwarantuję, że Wam tez się spodoba.

Ocena: 7,5/10
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-01-06, 22:21   



Tytuł: Prometeusz, 124 min
Premiera 20 lipca 2012
Gatunek: akcji, dramat, sci-fi, thriller
Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: Damon Lindelof, Jon Spaihts

Opis: „Prometeusz” (ang. Prometheus) to amerykański film science fiction z 2012 roku w reżyserii Ridley Scotta. Scenariusz napisali Damon Lindelof (producent serialu “Lost: Zagubieni”) oraz Jon Spaihts, zaś muzykę skomponował Marc Streitenfeld. Autorem zdjęć jest Dariusz Wolski, polski operator filmowy, mieszkający i pracujący w Hollywood. Początkowo film miał być prequelem „Obcego: ósmego pasażera Nostromo” z 1979 roku, jednak ostatecznie nowy film tylko luźno nawiązuje do postaci i fabuły klasyka. "Prometeusz" opowiada o grupie naukowców, którzy natrafiają na wskazówkę dotyczącą początków ludzkości na Ziemi. W odległej przyszłości dwa supermocarstwa kontrolują Ziemię, jednocześnie walcząc o wszystkie naturalne zasoby, dostępne w Układzie Słonecznym. Jedno z nich wysyła na odległą planetę zespół naukowców na pokładzie „Prometeusza”, którego zadaniem będzie ujarzmienie panujących na niej warunków, dostosowując je na potrzeby kolonizacji. W filmie „Prometeusz” w rolach głównych zagrali: Noomi Rapace jako Elizabeth Shaw, Michael Fassbender - David, Charlize Theron - Meredith Vickers, Guy Pearce - Peter Weyland, Idris Elba - Captain Janek, Logan Marshall-Green – Holloway, Patrick Wilson - Ojciec Shaw.

Moja opinia: Film stanowi dla mnie jednocześnie rozczarowanie oraz ciekawy wstęp do dyskusji nad padającymi w nim - nie wprost - odpowiedziami. Zacznę od zarzutów.

Bohaterowie. Masakra. Papierowi. W ogóle do siebie nie przywiązują, co więcej, część z nich nazywa się doktorami i specjalistami, a zachowaniem wyznacza nowe kursy debilizmu. Niezły, bo podchodzący zdroworozsądkowo i heroiczny był kapitan Janek, ale nic poza tym. Na początku nieco irytująca, lecz później o wiele ciekawsza dr Elizabeth Shaw oraz wspaniały android David. Niewinna minka, dążenie do celu. Wspaniale zagrane przez Fassbendera. Reszta - kompletnie mnie nie obchodzili, Theron była wręcz żałosna. To nie były postacie drugoplanowe, tylko kukiełki. Po kiego grzyba na planetę poleciał towarzysz Shaw, dr Halloway, skoro nic pożytecznego tam nie zrobił? Podczas eksploracji okazał tylko swoją głupotę zdejmując hełm w totalnie obcym środowisku (przecież komputer powiedział, że można oddychać, no co?), a po powrocie upił się. I podziękujemy.

Sporo aspektów fabularnych było przewidywalnych, inne natomiast rozwiązania były strasznie sztuczne, aby tylko akcja poszła w efektywniejszym i bardziej emocjonującym kierunku.

Szczegóły w spoilerowni :-P
Spoiler:

Zaczynając od początku.
1. Co takiego przeciwko archeologom miał geolog, ten najbardziej krzykliwy, Fifield? Nie rozumiem tego zacietrzewienia. Przyleciał, dostał kasę, jest na statku badawczym - no to zajmują się odkrywaniem, a rzuca się jak nieopierzony kogucik. Baardzo irytująca postać.

2. Wspomniane zdjęcie hełmu, bo można oddychać. Serio? Obca planeta, ale koleś był tak zakochany w swojej wizji Inżynierów, że hulaj dusza, piekła nie ma, na bank nie ma co się obawiać i zachowywać wszelkie względy bezpieczeństwa.

3. Geolog i biolog nie potrafiący znaleźć drogi powrotnej. Nie wiem, co tu nawet napisać. Dwa gamonie? Kapitan, którego dwaj członkowie załogi zostali na lądzie, a on idzie sobie spokojnie pobzykać nie zostawiając po sobie żadnego zastępstwa. Jakbym wróciła na statek, to bym walnęła w ryj.

4. Coś wychodzi z wody, jest obcą istotą, która ewidentnie przejawia ruchy obronne, a biolog (!) przemawiając do niej jak do jakiejś pieprzonej kochanki pozwala się dotknąć. Dostał na co zasłużył, nagroda Darwina idzie do pana.

5. Dr Halloway został zainfekowany. Statek badawczy przyszłości nie przewiduje natomiast możliwości objęcia go staranną kwarantanną, tylko "ta przeklęta karierowiczka" Vickers musiała aż go spalić żywcem w obronie reszty załogi.

6. To, że Weyland żyje, a cała wyprawa dotyczy próby ratowania jego życia było przewidywalne aż do bólu. To, że Vickers jest jego córką w pewnym momencie także.

7. Scena poświęcenia załogi i kapitana - sztuczne strasznie. Głupie żarciki, zero emocji, przyszło poszło. Strach, złość, rezygnacja, ale jednak głębokie postanowienie, że nie pozwolą zniszczyć Ziemi - nic, tylko jakieś kiepskie teksty i radość, jakby mieli po wszystkim pójść razem na piwo.

8. Upadający statek, coś jak drzewo, a panienki uciekają dokładnie po linii jego spadku. A wystarczyło jak Shaw tylko troszkę w bok się poobracać w ostatniej chwili. No patrzcie, jakie proste. Vickers już niestety na to nie wpadła i pozostała na swoim kursie do samego końca.

9. Końcowa scena, w której Inżynier idzie po Shaw - zero napięcia. Gdyby to jakoś zwolnić, rozciągnąć nieco w czasie, dać muzyczkę, przestraszyć nieco widza. No nie, nic dosłownie. Wlazł, ta napuściła na niego obrzydliwy owoc swojej miłości i zwiała. No gdzież tu chwila oczekiwania, strach i napięcie?



A teraz ciekawsze kwestie filozoficzne. Strasznie tego dużo, dlatego odwołam się do tekstu, który w bardzo dużej mierze pokrywa się z moim spojrzeniem na ten film odnośnie poszukiwanych Stworzycieli. http://zawrotglowy.wordpr...ridleya-scotta/

Spoiler:

Odnośnie zainfekowania Hallowaya dodałabym, że David nie tylko miał podać próbkę innemu człowiekowi, żeby sprawdzić co się stanie, ale jego wybór absolutnie nie był przypadkowy. To Halloway najczęściej z lekceważeniem przypominał mu, że nie jest istotą ludzką i w jakiś sposób myślę, że David wybrał go jako swoją mysz doświadczalną, pomimo tego, że przecież jest robotem, a uczucie złości powinno mu być obce, prawda?



Ogólnie: film trwał ponad 2 godziny, a ja mam wrażenie, jakby minęła godzina. Niestety nie w pozytywnym znaczeniu. Otóż odniosłam wrażenie, że jest niepełny, nie wywołał we mnie pożądanego napięcia, a bohaterowie w większości byli miałcy i anonimowi. Efekty, muzyka, to wszystko było piękne, ale zabrakło mu tego czegoś + moje osobiste zarzuty w spoilerowni. Ze względu na postać Davida, problem stworzenia i unicestwienia, zestawienie wiary z suchą logiką jestem w stanie nieco podnieść mu ocenę. Film zaprasza do dyskusji, dlatego, że odpowiedzi nie są podane wprost, istnieje wiele możliwości interpretacji, dzięki czemu zachęca do poszukiwań. Zachęca do podzielenia się własną wizją. Ale wykonanie, ta sztuczność, no nie poszło dobrze, tak, jak by mogło.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org