Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Charley Davidson
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2013-01-09, 23:01   Charley Davidson


Tytuł: Pierwszy grób po prawej
Autor: Darynda Jones

Tytuł oryginału: First Grave on the Right
Cykl: Charley Davidson
Tom: 1
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: sierpień 2012
ISBN: 978-83-61386-18-6
Stron: 372
Cena: 36,90 zł

Opis:
Charley Davidson, prywatna detektyw i kostucha, widzi nieżywych ludzi. Jej zadaniem jako kostuchy jest przekonać ich, by "szli w stronę światła".
Niekiedy jednak ci nieżywi ludzie nie umarli śmiercią naturalną, bo na przykład zostali zamordowani. Niekiedy chcą, by Charley doprowadziła ich zabójców przed oblicze sprawiedliwości.
Wszystko dodatkowo komplikuje fakt, że Charley prowadzi bardzo bujne życie erotyczne, tyle że we śnie. I z udziałem tajemniczego nieznajomego, którego zagadkową tożsamość młoda detektyw próbuje wyjaśnić z takim samym zaangażowaniem, jak sprawę morderstwa trzech prawników...
"Pierwszy grób po prawej" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników paranormal romance i urban fantasy na najwyższym poziomie!

Komentarz:
Książka wpadła mi w oko już jakiś czas temu, a to za sprawą tytułu (dla jasności – opisu nie przeczytałam do tej pory) i nawet fakt, że obiło mi się o uszy, iż jest to paranormal romance mnie nie zniechęcił (lubię sama, na własnej skórze przekonywać się, czy opinie są prawdziwe czy nie, albo po prostu testować książkę na sobie) , więc gdy okazało się, że książka jest dostępna w bibliotece, chętnie ją zamówiłam. Zabierając się za nią, nie liczyłam na wiele i miałam również świadomość, że może nie być lekko (wiadomo, ten gatunek tak miewa). Cóż, po przeczytaniu stwierdzam, że mogło być dużo gorzej. „Pierwszy grób po prawej” to nie jest, moim zdaniem przynajmniej, czystym paranormalem – akcja nie toczy się tylko i wyłącznie naokoło romansu głównej bohaterki z tajemniczym, przystojnym bliżej nieznanym bohaterem – ale o tym za chwilę. Ba, chcę zaznaczyć, że w tej książce akcja naprawdę się pojawia! Pierwsze zdania jednakże nie zapowiedziały mi nic dobrego, ponieważ znajduje się tam, już na wstępie, opis tego jak to w snach nawiedza bohaterkę tajemniczy, seksowny mężczyzna hojnie obdarzający ją przyjemnościami wiadomej natury. W tym momencie miałam ochotę odłożyć już tę książkę, jednak przekonałam samą siebie i kontynuowałam czytanie. Na szczęście, jak już wspomniałam, „Pierwszy grób po prawej” nie jest typowym paranormalem (tak! Posiada akcję!), a zawiera wiele fragmentów urban fantasy i myślę nawet, że trochę naciągając, można by tę książkę zakwalifikować właśnie do urban. „Pierwszy grób…” leży w pół drogi między UF i PR. Oczywiście mamy wątek romantyczny, ale towarzyszy mu również wątek detektywistyczny, który to nie jest wcale jakoś szczególnie przytłoczony przez ten pierwszy. W sumie najbardziej za paranormalem przemawia ukształtowanie bohaterki (czyli Charley Davidson, kostuchy i prywatnego detektywa), ponieważ, mojego dotychczasowego doświadczenia, ciekawa i inteligentna bohaterka w paranormalu to prawdziwa rzadkość. Charley do tego wąskiego grona nie należy. Jest głupiutka, arogancka, uważa wszystkich dookoła za kretynów (chociaż dosłownie zdanie wcześniej pokazała, że ów bohater ma rację), twierdzi, że zawsze ma rację, wielokrotnie zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, a także stara się żartować, ale jej nie wychodzi, a w efekcie pokazuje, jaka jest żałosna. Jej próby, podkreślam próby, zabłyśnięcia dowcipem były tragiczne – w całej książce, która jest nimi wręcz obładowana, zaśmiałam się może z raz? Dwa? Jej żarty są tak koszmarnie głupie, że wielokrotnie miałam już dość. Niemożliwie denerwowało mnie, powtórzone w całej książce przynajmniej kilka razy, zdanie, które pewnie miało być żartem, ale oczywiście nie wyszło – „Patrzę na kogoś przez szybę/płot i widzę kogoś po drugiej stronie. Nie po tamtej stronie. Po drugiej stronie szyby/płotu.” Pojawiało się w różnych kombinacjach i sytuacjach, ale za każdym razem wybijało mnie z rytmu i irytowało.

To była największa wada – wszystko inne bez trudu da się znieść, jednak słaba bohaterka, tym bardziej narratorka, może zniszczyć nawet najlepszą powieść. Ta pozycja najlepsza nie była, choć jak na książkę, w której obecny jest TEN, jeden jedyny, tajemniczy i seksowny tru loff (tym bardziej, gdy jego sekret jest AŻ taki – swoją drogą nie spodziewałam się takiego… sekretnego faktu (nie zaspoileruję :P) i przyznam, że nie jestem pewna, czy było to dobre posunięcie autorki) zła nie była. Romans nie był jedyną, główną, nazwijmy to, podporą akcji. (Wiem, powtarzam się.)

Nie sposób zliczyć dziur logicznych ujawniających się w tej książce. Począwszy od bliżej niesprecyzowanej właściwości duchów, która to polegała na tym, że czasem mogli dotykać osób i rzeczy (i oddziaływać na nie), a czasem nie. Na ten przykład: jeden duch Cię głaszcze po głowie i nic nie czujesz, drugi Cię pociągnie za krawat i już poczujesz, albo zamknie drzwi, albo usiądzie na krześle (jeszcze musisz mu owe odsunąć, bo gdzie tam, w blacie nie usiądzie). Autorka mogłaby się zdecydować – jeśli duchy mogą dotykać żyjących to niech się tego trzyma, jeśli dotykać mogą tylko kostuchy (jako tej żyjącej w obu wymiarach) – tak samo. Z przedmiotami podobnie – chociaż to na upartego można jakoś uzasadnić. Inną logiczną wpadką jest na przykład to, że na całym świecie jest tylko jedna jedyna kostucha, czyli ktoś kto pomaga przejść na drugą stronę duchom, które nie załatwiły swoich spraw, a także pomaga im owe załatwić. Nie wszystkie umarlaki potrzebują jej „pośrednictwa”, ponieważ większość idzie od razu w góry lub na dół – jednak nawet mimo to, duchów z niezałatwionymi sprawami musi być ogrom (tym bardziej, że niedokończonymi sprawami tych osób może być na przykład to, że nie powiedzieli swej rodzicielce lub babci, że to oni rozbili filiżankę, albo że to nie oni wykorzystali (z tego co pamiętam) cały lakier (co swoją drogą nie było prawdą, a duszek po prostu nie chciał, by matula ją o to obwiniała…), więc jednak kostucha na cały świat to bardzo mało. Przynajmniej moim zdaniem – autorka twierdzi co innego. U niej umarlaków jest zadziwiająco mało. A przecież wystarczy chwilę pomyśleć - jeśli takie sprawy. Jakie przedstawiłam wyżej, miałyby ludzi zatrzymywać, to w samych Stanach Zjednoczonych kostucha miałaby tyle roboty, że musiałby tylko stać i patrzeć, jak nieprzerwany strumień dusz przez nią przepływa, tudzież być w stu miejscach na raz, by owym umarlakom pomóc zadławić ich sprawy. Przypominam, że jest to jedna jedyna kostucha, a w Stanach żyje niecałe 5% całej ludności świata. Co zatem z resztą globu? Są zaduchowieni? Panuje przeludnie… znaczy przeduchowienie? A może Europejczycy, Afrykanie i Azjaci nie miewają niedokończonych spraw? Naprawdę wątpię, by dusze organizowały sobie „przelot przez Atlantyk” (chociaż kto wie, czy nie dosłownie), by dotrzeć do Stanów do kostuchy, zakładając oczywiście, że wiedzą o kimś takim. Już widzę, jak Charley leci do Europy, wychodzi z samolotu i nagle utyka na pozornie pustym placu, a tak naprawdę pełnym umarlaków, którzy ledwo się mieszczą się na kontynencie (w końcu od lat nie było u nich kostuchy). Bez sensu! Kupy się nie trzyma.

Mimo wszystko, podsumowując, nie było tak źle. Błędy logiczne można było zignorować, a bohaterkę stara się przecierpieć. Akcja była całkiem ciekawa, ON również (sama jego historia, poza ostatnim fragmentem, jest interesująca i, nie powiem, nawet wciągająca), a i pojawiło się parę niezłych postaci. Mam trochę zastrzeżeń do polskiego wydania – tłumaczenie bywało kiepskie, zdarzały się błędy w korekcie, a także miejsca, w których wydawało mi się, że brakuje fragmentów (aczkolwiek to już raczej nie wina wydawnictwa, chociaż kto wie). Ogólnie nie było źle, ośmielę się napisać, że nawet dobrze (jak na gatunek rzecz jasna). Nieźle się bawiłam, nawet mimo żarcików bohaterki, więc kolejny tom przeczytam – jestem ciekawa, co też wymyśliła autorka.

Czarownica: Jak Twoją wypowiedź poznałam, tym bardziej książkę chce przeczytać, zachęciłaś mnie

EDIT:

Tytuł: Drugi grób po lewej
Autor: Darynda Jones
Tytuł oryginału: Second Grave on the Left
Cykl: Charley Davidson
Tom: 2
Format: 143x205
Oprawa: miękka
Liczba stron:
Tłumaczenie: Anna Pochłódka-Wątorek
ISBN: 978-83-61386-33-9
Data wydania: 26 czerwca 2013

Opis:
Spoiler:

Kiedy najlepsza przyjaciółka obcesowo budzi Charley w środku nocy, każe jej natychmiast się ubierać, a w dodatku rzuca w nią ubraniami, Charley zaczyna się zastanawiać, o co Cookie chodzi. Kapcie-króliczki i skórzana miniówa? W zestawie? Serio?
Cookie wyciąga Charley przemocą i bezskutecznie próbuje upchnąć ją do bagażnika – głównie dlatego, że kostucha się stawia. W końcu jednak wyjaśnia, że jej przyjaciółka Mimi zniknęła pięć dni wcześniej, ale właśnie wysłała do Cookie sms-a z propozycją pilnego spotkania w pewnej restauracji. Na miejscu wprawdzie nie ma Mimi, jest za to pozostawiony przez nią ślad – kobiece imię na ścianie toalety. Na parkingu przed restauracją Charley i Cookie zostają napadnięte przez rozszalałego męża zaginionej, który ostatecznie je wynajmuje, by znalazły jego żonę. Ponoć Mimi zachowywała się podejrzanie, odkąd się dowiedziała, że koleżanka z czasów liceum – ta sama, o której mowa na ścianie – została zamordowana…
Tymczasem Reyes Alexander Farrow (znany również jako Syn Szatana. Tak jest. Dosłownie) opuścił swe cielesne ciało, bo torturują go demony, które pragną tym sposobem zwabić Charley. Reyes nie może do tego dopuścić, bo jeśli demony dorwą Charley, zdobędą portal do nieba… i zrobi się nieprzyjemnie. Czy Charley pogodzi gorące noce z bezcielesnym Reyesem oraz jeszcze gorętsze dni, poświęcane na tropienie zaginionej? Czy Cookie kiedykolwiek wyrobi sobie dobry gust? I czy na świecie jest dość kawy oraz czekolady, by dostarczyć paniom paliwa?

_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-05-29, 20:34   

Kluczem do tego, żeby dobrze się przy tej książce bawić, jest odpowiednie nastawienie. Przeczytałam kilka pierwszych zdań i już wiedziałam, że zarówno bohaterkę, jak i jej historię, należy traktować z przymrużeniem oka. W innym wypadku nie da się bez grymasu na twarzy przejść nad arogancją i infantylnością Charley. A wtedy to już jazda bez trzymanki okraszona szybką akcją, nieco absurdalnym humorem i ciekawymi bohaterami :-)

Muszę przyznać, że jeśli chodzi o poczucie humoru Charley, to poza paroma żałosnymi tekstami + to, o czym pisała Sophie (o "drugich" stronach - co to miało być? :roll: ) było ono całkiem zabawne. A przynajmniej bardzo mi nie przeszkadzało. Być może kwestia mojego nastawienia właśnie.

Te dziury logiczne, jedyna kostucha na cały świat, niezdecydowanie autorki co do właściwości jej duchów... cholerka, ależ to wszystko naciągane było :-?

Jeśli chodzi o wydanie, to już myślałam, że mam jakiegoś wadliwego ebooka, bo niejednokrotnie brakowało mi końcówki zdania albo całych fragmentów, ale widzę, że wersja papierowa była uboższa o te same elementy. Samo tłumaczenie zaś czasami zajeżdżało mi jakąś taką amatorszczyzną. Dopuszczam jednak w tym zakresie winę autorki, co zresztą sprawdzę, gdy zacznę kolejne tomy. Wiadomo przecież, że tłumacz nie może wedle własnego widzimisię zmienić języka książki.

Całość atmosferą kojarzyła mi się z książkami o królowej Betsy, to samo jajcarskie i z przymrużeniem oka podejście do ważnych spraw, chociaż tutaj bywa jednak nieco poważniej. Stąd też moja uwaga o odpowiednim nastawieniu - lektura jest lekka i pod tym względem powinno się ją oceniać, jako odstresowywacz z bogiem seksu i wszelkich rzeczy orgazmicznych w tle :-D A! A propo tego, no, boga seksu. Podobała mi się jego historia od samego początku do końca, a jeszcze bardziej to, że ni cholery nie mogłam się połapać, o co dokładnie w jego wątku chodzi. Miałam mgliste podejrzenia, ale daleko było mi do pełnego odkrycia prawdy.
Spoiler:

To oczekiwanie na wcielenie Charley trochę skojarzyło mi się z wyczekiwaniem na Czarownicę u Bishop i może stąd moje ciepłe uczucia do Reyesa przy tej części opowiadania :-) Zresztą podobało mi się to, że nie narodził się sobie tak po prostu z Szatana i ludzkiej kobiety (co najczęściej się ostatnio w książkach zdarza), o nie, lecz - jak to ujęła autorka - z supernowy, że przeżył tyle mileniów i jest prawdziwie nadprzyrodzonym oraz samotnym bytem, a jego cielesna postać to tylko i wyłącznie kwestia wyboru. Moje romantyczne serce zostało podbite :lol:



A więc, jest zabawnie, jest i trochę poważniej, porządna dawka gorącego romansu też się znajdzie, dlatego też jeśli ktoś po przeczytaniu mojego posta uzna, że na właśnie taki typ literatury ma ochotę, to powinno mu się spodobać. Ja na pewno mam w planach zapoznanie się z kolejnymi częściami.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-05-29, 20:45   

Czytałam na razie tylko pierwszy tom, ale mi się spodobał i chętnie po drugi sięgnę. I właśnie podoba mi się, że to lekka lektura, z elementami śmiechu, podeszła mi i już. A pan - naprawdę pociągający ;-) Ogólnie - mam podobne zdanie jak Oksa.
 
     
mikjam
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-30, 20:42   

Czytałam wszystkie 4 tomy i no cóż.... zdecydowanie humor jest tu dość specyficzny i na początku mnie raził, ale po kilku pierwszych rozdziałach przestał mi zupełnie przeszkadzać i pokochałam główną bohaterkę właśnie za te głupie żarty i uzależnienie od kawy. I o ile pierwsze dwie części polubiłam i czytało się je fajnie, miło i przyjemnie, o tyle trzeci już był naprawdę świetny, tak samo jak i czwarty. Po pierwsze autorka uczy się coraz lepiej jak pisać wątki kryminalne i w czwartym tomie byłam naprawdę zaskoczona rozwiązaniem sprawy na sam koniec książki. Po drugie, w trzeciej części Charley spotyka dosyć traumatyczne przeżycie, z którym próbuje sobie poradzić jakoś na swój sposób, ale które na trwałe odbija się na jej charakterze. Dzięki temu książki przestają być takie narwane, a stają się trochę bardziej mroczne. Pojawiają się też demony, dzięki którym pojawia się trochę ciekawych scen walki. No i po trzecie Reyes zaczyna być normalnym bohaterem, a nie jakimś dziwnym tworem ze snów. Teraz czekam niecierpliwie na część 5 :D
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-05-30, 21:08   

Tam zdaje się, są tez jakieś opowiadania "pomiędzy" Nie jestem tylko pewna jakie i ile ich jest. Możesz i je poczytać. Ja na razie na drugi tom po polsku czekam, na dniach ma wyjść. Podobają mi sie tytuły, ciekawe gdzie będzie trzeci grób? ;-)

Sophie: Z tego co pamiętam to na wprost. :)
 
     
mikjam
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-30, 21:33   

A są są, a dokładnie jedno jest i tez już czytałam. Zawsze szukam na Goodreads jaka jest kolejność i jakie opowiadania pomiędzy książkami się pojawiają. Co do dalszych grobów, to:
Trzeci jest dokładnie naprzeciwko niej
Czwarty pod stopami
i z Piątym miałabym problem, bo jest Past the Light, a to chyba nie jest żaden idiom, czyli pewnie Poza Światłem
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-08-15, 18:17   

Sophie napisał/a:
jeden duch Cię głaszcze po głowie i nic nie czujesz, drugi Cię pociągnie za krawat i już poczujesz, albo zamknie drzwi, albo usiądzie na krześle (jeszcze musisz mu owe odsunąć, bo gdzie tam, w blacie nie usiądzie). Autorka mogłaby się zdecydować – jeśli duchy mogą dotykać żyjących to niech się tego trzyma, jeśli dotykać mogą tylko kostuchy (jako tej żyjącej w obu wymiarach) – tak samo. Z przedmiotami podobnie – chociaż to na upartego można jakoś uzasadnić.


Cóż ja od razu znalazłam logiczne wytłumaczenie dla materialności duchów. To stara zasada używana w wielu książkach. Czym starszy duch tym większe możliwości materialności. Angel pozostawał kilkanaście lat w ciele ducha na ziemi i mógł pociągnąć za krawat. Rocket mógł o wiele więcej, a osoby które niedawno odeszły nie były wyczuwalne chyba, że zaczynała kierować nimi złość wtedy mogły stać się poligejstrami. Dla mnie spoko. Stare sprawdzone założenia.

Oksa napisał/a:
Kluczem do tego, żeby dobrze się przy tej książce bawić, jest odpowiednie nastawienie. Przeczytałam kilka pierwszych zdań i już wiedziałam, że zarówno bohaterkę, jak i jej historię, należy traktować z przymrużeniem oka. W innym wypadku nie da się bez grymasu na twarzy przejść nad arogancją i infantylnością Charley. A wtedy to już jazda bez trzymanki okraszona szybką akcją, nieco absurdalnym humorem i ciekawymi bohaterami :-)


Nic dodać nic ująć. Właściwe podejście do książki to klucz do sukcesu. Dziwne, ale poczucie humoru bohaterki mnie nie raziło, a kiedy była mowa o tej drugiej stronie to zawsze traktowałam to jako żart, co by było gdyby zobaczyła swoje drugie ja po drugiej stronie. Myślę, że to jakiś rodzaj podświadomości, a nie błahostka. Mogę się mylić, ale na razie sobie tak to tłumaczę.

Jedna kostucha na cały świat ma rację bytu jeśli jej istnienie jest takie jak w książkach Miszczuk Bereniki, ale w tym przypadku coś nie gra. Może kostucha to tylko uboczne działanie tego kim lub czym jest naprawdę bohaterka. Może ci co sami nie przeszli na drugą stronę mają prze***ane, bo tylko nielicznym było dane ją spotkać. Nie wiem...

Dla mnie Pierwszy grób po prawej poniekąd przypomina Grobową Wiedźmę tylko lekko na odwrót i bez Świata Wróżek. Kolejne części Grobowej są coraz lepsze. Ciekawe czy w przypadku Charley Davidson będzie tak samo? Nie czytałam jeszcze drugiej części ani opowiadań.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-08-15, 21:13   

Hlu - piękne podsumowanie. Też mam nadzieje, że kolejne książki będą dobre. Tak jak Ty i Oksa podchodzę do książki z przymrużeniem oka i wtedy świetnie się bawię - więc po co roztrząsać ja na czynniki pierwsze i psuć sobie wrażenia? ;-) nie warto - lepiej się dobrze bawić ;-) Podobało mi się i już ;-)
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-08-21, 07:20   

Trzeba kuć żelazo póki gorące. Zabrałam się za opowiadanko "For I Have Sinned". Potem przyszła kolej na "Drugi grób po lewej". A następnie znowu opowiadanko "Blue Christmas".

Moje wrażenia są różne w zależności od pozycji. Pierwsze opowiadanie bardzo przypadło mi do gustu. Była Charley i duch, i nic więcej. Sama esencja serii. Lubię takie opowiadanka.

Z kolei Drugi grób po prawej już na wstępie dużo wyjaśnia na temat Ponurego Żniwiarza.
Spoiler:

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale w danej chwili na ziemi przebywa tylko jeden Ponury Żniwiarz. Jednak we wszechświecie istnieje miejsce gdzie przebywają Żniwiarze (tysiące) zanim urodzą się na ziemi. I mam wrażenie, że potem w to miejsce wracają, ale to tylko domysł. To właśnie w takim miejscu po raz pierwszy Rhys spotkał Charley. Wybrał ją i poczekał aż urodzi się na ziemi. Dlatego kiedy złapała pierwszy oddech jako noworodek nazwał ją Holenderką. Dlaczego Holenderką tego jeszcze nie wiem, ale musi to być ciekawe. Jest też trochę wyjaśnione jak działa Ponury Żniwiarz. Śmierć kojarzy się nam ludziom jako ktoś kto po nas przychodzi w chwili śmierci. W tym przypadku jest inaczej. Ludzie umierają i przechodzą dalej w zaświaty. Niekoniecznie do nieba. Żniwiarz jest dla tych, którzy zostali. Świeci jasno jak latarnia morska. Jest widoczny dla ducha z każdego miejsca na ziemi. Nie każdy jednak jej szuka. Niektórzy owszem:
- bo zbyt długo przebywali na ziemi
- bo są zagubieni i nie wiedza kim są, a ona ich przyciąga.
Niektórzy zaś są tak zagubieni, że nie potrafią jej dostrzec dopóki na nich fizycznie nie wpadnie. A jeszcze inni nie chcą opuścić ziemi, swoich bliskich i unikają jej jak ognia. Do takich osób należy siostra Rocketa.



Odniosłam wrażenie, że Drugi grób po lewej jest troszeczkę gorszy od pierwszej części. Jak dla mnie za dużo Rhysa. Jeśli go nie ma to i tak wszystko się koło niego kręci. Przesyt. Zagadka kryminalna też nie umywa się do pierwszej. Ale na pewno nie zniechęciłam się aż tak, żeby nie sięgnąć po kolejne części.

Drugie opowiadanie to Bożonarodzeniowy wyciskacz łez. Może nie do końca wyciskacz, ale bardzo tkliwe o Rockecie i jego siostrze.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-08-28, 08:41   

hlu, to nie jest Rhys, tylko Reyes ;-)

Również przeczytałam "For I have sinned" (co za zdzierstwo! Zapłaciłam za ebooka 3,68$, opowiadanie skończyło się na 30% objętości, a dalej były już tylko pierwsze rozdziały kolejnych części) i mam o nim bardzo dobre zdanie, ale głównie za to, że zostało opowiedziane od strony ducha, który nawiedził Charley. Dzięki temu i na nią spojrzałam nieco innym wzrokiem oraz doszłam do wniosku, że bardzo lubię tę dziewuchę. :-) Ameryki nie odkryłam, ale świadomość tego faktu sprawiła, że z o wiele większą ochotą zabrałam się za drugi tom (jestem gdzieś tak w 70%). Charley to pyskata, przemądrzała pannica, która pod płaszczykiem zgryźliwego niejednokrotnie humoru ukrywa naprawdę dobre serce. Ponadto jej urok osobisty oraz umiejętność interakcji z innymi ludźmi są bardzo naturalne, a w jej skłonności do śmiania się i rozmyślania o najgłupszych rzeczach podczas stresujących sytuacji jest tak podobna do mnie, że trudno mi już było jej nie polubić. :-)

Co do kwestii istnienia tylko jednej kostuchy na cały świat - to był najsłabszy element fabuły, ale mam w związku z tym podobne przemyślenia do hlu (głównie dzięki 2 tomowi).
Spoiler:

Wiemy, że istnieje tysiące portali, które są do siebie podobne i spełniają podobnie jak Charley rolę przejścia dla zmarłych dusz do innego planu. Tym właśnie są niebo, piekło i inne miejsca, w których przebywają zmarli - innymi wymiarami. Bardzo rzadko zdarza się, aby Kostucha została zesłana na plan Ziemi i tam się narodziła - i tu właśnie wchodzi na scenę Charley. Jest ona portalem bezpośrednio do nieba. Moja teoria jest taka, że nie przechodzą przez nią dusze idące do piekła bądź do czyśćca (choć tego drugiego nie jestem do końca pewna), ale jedynie do nieba. I tak, jak pisała hlu - niektóre załatwiają swoje sprawy same i zapewne przechodzą przez którąś z pozostałych kostuch, inne nie mogą bądź nie chcą dostrzec Charley, nie są jeszcze na to gotowe, a reszta lgnie do niej w potrzebie załatwienia ostatnich spraw. To wciąż jest zatrzęsienie dusz, ale taki stan rzeczy wygląda mi już o wiele rozsądniej, niż gdy na początku myślałam, że obsługuje wszystkich zmarłych bez wyjątku.



Wątek kryminalny wydaje mi się na podobnym poziomie, zresztą jeszcze nie skończyłam, to nie wiem, na pewno poświęcam mu więcej uwagi niż w jedynce, chociaż wątek Rosalie był bardzo ciekawy. Może to przez tłumaczenie. Oficjalne wydawało mi się strasznie chaotyczne, z jednej strony zabawne, ale z drugiej całość wyszła jakoś tak amatorsko. W oryginale o wiele lepiej śledzi mi się narrację Charley, także myślę, że przy nim pozostanę. Odkąd delikatnie zmieniłam zdanie co do bohaterki przestało mi w ogóle przeszkadzać jej poczucie humoru. Nie to, żeby wcześniej mi się strasznie nie podobało, ale łatwiej mi je przełknąć. Denerwujące są za to powtórzenia czynione przez autorkę, kiedy wyjaśnia pokrótce jakiś wątek z poprzedniej części. Problem w tym, że w większości przypadków wyjaśnia je niemal tymi samymi słowami, ba!, całymi zdaniami co w jedynce. Średnio to o niej świadczy.

Nie uważam, żeby Reyesa było w tej części za dużo. W jedynce również było o nim bardzo wiele, plus Charley natykała się na niego co chwila, co głównej mierze kończyło się wiadomym finiszem. Fascynuje mnie jego wątek i jestem po prostu ciekawa, o jakich jeszcze rzeczach nie powiedział Charley, w tym do czego jest zdolna. Ona chyba również jest podobnego zdania, bo nie daje mu się już tak okręcać wokół palca i odwracać jej uwagi.

Czytam dalej dwójkę i zobaczymy, cóż też z tego wyjdzie. :-D

EDIT

Ok, skończyłam dwójkę i rzeczywiście wątek kryminalny jest taki sobie. Zresztą z rozmachu przeczytałam też trójkę i mam co do niej podobne zdanie, pomimo tego, że tutaj intryga mi się najbardziej podobała. W ogóle mogę powiedzieć, że jest to moja ulubiona część. Ciekawsze wątki, mocny koniec i sporo emocji. Fabularnie może nie jest wybitnie i serii rzeczywiście trochę bliżej do PR, Charley zdarza się miejscami mnie mocno irytować (bo ileż można być niepoważnym?) oraz rozczarować głupimi decyzjami, kiedy miałam ją za inteligentniejszą, ale całość wypada w moich oczach całkiem nieźle. Jest to przyjemne czytadło z bardzo sympatycznymi bohaterami, których dalsze losy ciekawią i chętnie się o nich czyta.

Podoba mi się również dynamika "związku" Reyesa i Charley. Nie jest to mdła historia, ponieważ każde z nich ma twardą osobowość oraz niezły charakterek. Reyes może i jest całkowicie oddany Charley i, jak wiadomo, za jego motywami stoi historia sięgająca baaaaardzo długiego okresu czasu, a jednak nie robi to z niego mimozy. Momentami jest dla niej bezwzględny, czasem popycha ją poza granicę własnych możliwości, aby odkryła swoje zdolności albo po prostu focha się, gdy jest na nią wkurzony i nie popuszcza jej tak łatwo. :-P Podobnie Charley. W końcu zawsze do siebie wracają (choć nie ukrywam, że jestem diabelnie ciekawa, jak w tym zakresie potoczą się dalej wydarzenia w czwórce), ale po drodze podrą ze sobą parę kotów.

W trójce Reyes tak mnie wkurzył, że na serio mam nadzieję, że Charley da mu trochę popalić, zanim cokolwiek się między nimi rozwinie dalej.

W ogóle faceci w jej otoczeniu to straszne skurwysyny (pardon).
Spoiler:

Korzystają, ile wlezie z jej umiejętności, a kiedy przychodzi niebezpieczeństwo, to przykładem Reyesa i jej ojca, nasyłają na nią największe zło, bo i tak sobie poradzi, ale nie raczą jej już o tym uprzedzić, żeby mogła się do tego przygotować. Jej ojciec to już w ogóle szczyt hipokryzji, w czym zgadzam się z wujkiem Bobem. Charley nie jest idealna, czasami jest naprawdę wkurzająca i ma skłonności do dramatyzowania, ale w tej kwestii cholernie jej współczuję. Albo wierzą w nią i jej ufają albo nie, do diabła.

_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-10-02, 07:15   

Przeczytałam trójkę. I muszę powiedzieć, że jest to jak na razie najlepsza część jaką przeczytałam. Pana R było bardzo mało - duży plus. Reszta to same plusy:
- wątek kryminalny - zarębisty,
- fabuła - wielowątkowa i rozczłonkowana, wiele spraw na raz,
- Charley - jak zawsze, "porąbana", a jej rodzinka przeszła samą siebie,
- zwierzak - jak ja kocham zwierzaki w takich seriach, zapowiada się ciekawie,
- anioły - totalne zaskoczenie, do tej pory były demony,
- Pani Nagietek - powiew czegoś nowego
- gang motocyklowy - przecież buty Charley muszą do czegoś pasować, nie. :mrgreen:

Całość wygląda tak. Pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, by sięgnąć po resztę. Dwójka rozczarowała. Trójka sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać nad kupnem. Rzadko jakaś seria wywołuje tak sprzeczne uczucia. A to też plus.

Mała dygresja do serii z "detektywem" w roli głównej. Stephane cierpi na chroniczny brak kasy i to widać. Tak samo Aleks z Grobowej Wiedźmy, ale Charley powodzi się nieźle. Szast prast i ma nowe kółka do wozu i to do terenowca. To tez w końcu plus. Ile można czytać o detektywach (Castor, Butcher) jak ledwo wiążą koniec z końcem. :-P Z drugiej strony wyrusza samochodem przyjaciółki bo nie ma na benzynę. Trochę coś tu nie gra, ale co tam.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-10-03, 11:27   

Ok, oficjalnie ogłaszam, że bardzo lubię tę serię. :-D Czwórka okazała się być jeszcze lepsza od trójeczki, ale zobaczymy czy się utrzyma na szczycie, bo zaczęłam piątkę i jest nieźle.

hlukaszuk napisał/a:
Przeczytałam trójkę. I muszę powiedzieć, że jest to jak na razie najlepsza część jaką przeczytałam. Pana R było bardzo mało - duży plus. Reszta to same plusy:
- wątek kryminalny - zarębisty,
- fabuła - wielowątkowa i rozczłonkowana, wiele spraw na raz,
- Charley - jak zawsze, "porąbana", a jej rodzinka przeszła samą siebie,
- zwierzak - jak ja kocham zwierzaki w takich seriach, zapowiada się ciekawie,
- anioły - totalne zaskoczenie, do tej pory były demony,
- Pani Nagietek - powiew czegoś nowego
- gang motocyklowy - przecież buty Charley muszą do czegoś pasować, nie. :mrgreen:

Kto by pomyślał, że te anioły to takie plotkary, co? :-P

Wpadłam jak śliwka i nie da się już mnie wyłowić. Trudno się nie zżyć z serią, jeśli z tomu na tom coraz bardziej lubisz nie tylko głównych bohaterów, ale również tych pobocznych. Charley jak zwykle miejscami popełnia głupie decyzje, czym nieustannie przypominała mi Śliweczkę, a w chwili, w której ta myśl pojawiła się w mojej głowie, to jakoś tak z większym przymrużeniem oka zaczęłam spoglądać na te potknięcia. W tym tomie nastąpiło jak dla mnie wyjaśnienie jeszcze jednej cechy charakteru bohaterki, która wcześniej mogła niektórych irytować. Mnie zastanawiała. Otóż chodzi mi o to, że każdą niemal sytuację sprowadza do żartobliwego tonu, szczególnie te zagrażające jej życiu, po czym nie poświęca tym sprawom zbyt wiele czasu na przemyślenie. Inaczej było, kiedy zagrożona była osoba trzecia, wtedy Charley była o wiele poważniejsza (czy już wspominałam, że dziewczyna pod tą cwaniacką i humorzastą skórą ma naprawdę dobre serce?).
Spoiler:

Po torturach Walkera Charley zamknęła się w domu na dwa miesiące, a po wyjściu z mieszkania zaczęła miewać ataki paniki oraz wymiotować ze stresu na silniejsze zagrożenie. Wg Reyes'a Charley zaczęła odczuwać coś, co wcześniej zdarzało jej się dość rzadko - strach. Takie wyjaśnienie naprawdę ma sens, a zmianę w bohaterce widać przy tym bardzo dobrze.


Po wydarzeniach w trójce Charley jest jednocześnie bardziej wrażliwa oraz bardziej zamknięta w sobie i zdecydowana. To już pisałam przy wpisie o Dresdenie, więc nie będę się bardzo powtarzać, ale jak dla mnie to jest zawsze ciekawy etap w życiu postaci - kiedy są bardziej zdeterminowane i na granicy wybuchu.

Niezmiennie jestem trochę zafascynowana osobą Reyes'a. I nie mówię tu o ciągłych powtórzeniach autorki, opisujących jego wstrząsająco seksowną fizjonomię (po 3-4 razie zaczynam już przez kolejne przebiegać tylko wzrokiem), ale o kreacji jego postaci. Myślę, że w tej kwestii Jones odwaliła całkiem niezły kawał roboty, podoba mi się wyjaśnienia jego pochodzenia oraz nieoczekiwany, oraz smutny, przebieg wydarzeń w jego ziemskim życiu. Podoba mi się, że jest dumną osobą, ale nie w głupi i napuszony sposób, dzięki czemu nie daje się ciągać na smyczy nawet Charley. Podoba mi się, że nie gada po próżnicy, a o jego uczuciach stanowią czyny, a nie słowa, które są nierzadko dość ostre. I w końcu podoba mi się, że pomimo jego poczucia własności nad Charley nie odgrywa roli ponurego stalkera, który robi aferę o jej jakiekolwiek kontakty z płcią przeciwną, a kiedy dziewczyna każe mu się odwalić, to robi to, trzymając nadal pieczę nad jej bezpieczeństwem. Nie narzuca się - o, tego wyrażenia mi brakowało. Bo ma też swoją dumę.

W czwórce Jones dała Charley świetną sprawę, której zakończenie naprawdę szczerze mnie zaskoczyło oraz zasmuciło, szczególnie przez
Spoiler:

współczucie dla Artiego oraz jego niespełnioną miłość do Harper.


Samo rozwiązanie i złożoność intrygi w trójce była lepsza, podczas gdy w czwórce była bardziej emocjonalna, lecz podobnie dobra.

Autorka nie zapomniała o wątku nadnaturalnym oraz walce z demonami, co zwolniło swoje tempo w trójce, a w czwórce przybrało o wiele szybszy obrót. Nareszcie :roll: Padło kilka nowych wyjaśnień, np. o pochodzeniu Charley (ta część mi się wybitnie podobała i jestem żądna kolejnych szczegółów :-) ), czy też o samych demonach i nadchodzącej wojnie, ale spowodowało to tylko nagromadzenie następnych pytań.
Na przykład:
Spoiler:


1. Czemu właściwie Charley została zesłana na Ziemię? Reyes twierdzi, że po to, by zabić jego, bo wiedzieli, że się tu znajdzie. Ale on znalazł się na Ziemi tylko dla Charley. Zakręcone to.

2. Lucyfer wysłał syna konkretnie po Charley, o czym on zapomniał, ale i tak po drodze się w niej zakochał. Demony liczą na to, że się połączą i razem utworzą bezpośrednią drogę do Niebios. Czemu w takim razie próbują ich zabić? Czy chodzi o to, że połączone muszą zostać ich dusze, które nie są uwięzione w ludzkich ciałach?

3. Bardzo podobała mi się koncepcja rodziny Charley, która zamieszkuje inny plan. Czy wszyscy tam są portalami? Fajny pomysł.

4. Czemu Reyes postanowił narodzić się dla Charley na Ziemi i wtedy do niej dotrzeć? Nie mógł się z nią spiknąć w innym wymiarze? A może wtedy, wiedząc kim jest, nie chciałaby mieć z nim nic do czynienia? Może liczył na to, że po narodzeniu na Ziemi zapomni o tym drobnym aspekcie i spojrzy na niego świeżym okiem. Po raz kolejny - zakręcone to. Zastanawiam się, czy autorka się już w tym nie pogmatwała. Liczę na spore wyjaśnienia z jej strony w kolejnych częściach.

5. Charley wciąż natyka się na stwierdzenia, że koniec świata rozpocznie osoba udająca człowieka. Każde takie kolejne teksty ewidentnie wskazują na Reyes'a, dlatego mam nadzieję, że autorka mnie w tym zaskoczy i pokaże, że chodzi o kogoś innego, kogo się nie spodziewałam.



Zaczęłam już piątkę i nie wiem, czy dobrze robię, bo szósta część będzie dopiero w maju 2014 r., ale wiadomo, że człowiek nie może się powstrzymać. :-)

To jest naprawdę świetna seria, która mimo sporej ilości potknięć (z czego najbardziej wkurzające są powtórzenia) zapewnia dobrą rozrywkę. Ja tam nieraz przy niej wybucham śmiechem. :mrgreen:
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-10-03, 17:40   

Dobrze, że zaczęłaś piątkę, bo przynajmniej zdradzisz, o czym jest (to znaczy mam nadzieję, że mi na ucho szepniesz parę spojlkerków :-) ).
Ja też bardzo lubię Charley. Podoba mi się sam pomysł z nią jako Kostuchą, a jednocześnie osobą starającą się za bardzo od ludzi nie odstawać.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-10-04, 06:47   

Spoiler z opowiadania Świat według Reyesa, dziejącym się między 3 a 4 częścią.

Oksa napisał/a:
Spoiler:

3. Bardzo podobała mi się koncepcja rodziny Charley, która zamieszkuje inny plan. Czy wszyscy tam są portalami? Fajny pomysł.



Spoiler:

W dwójce, jeśli dobrze pamiętam, padło stwierdzenie, że we wszechświecie istnieje miejsce gdzie przebywają Żniwiarze (tysiące) zanim urodzą się na ziemi. I mam wrażenie, że potem w to miejsce wracają, ale to tylko domysł. Z kolei w opowiadaniu Świat wg. Reyesa, syn szatana mówi: "Zastanawiam się czy kiedykolwiek odkryje kto jest jej prawdziwym ojcem. Jak niesamowite jest jej prawdziwe pochodzenie. Wszystkie Żniwiarki mają rodziny, ale jej jest rzeczywiście królewska. Jest księżniczką pośród złodziei." Z drugiej strony skąd Reyes zna tak dobrze płaszczyznę, na której przebywają inni Żniwiarze? Jak to w ogóle możliwe?

_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2013-10-04, 08:01   

Cytat:
...Przeczytałam trójkę. ...

Gdzie można znaleźć 3 część? Bo zdaje się, że oficjalnie seria ma tylko 2 przetłumaczone części...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org