[txt] - Kometa - Killing Game

Jeśli ładnie rysujesz, twoją pasją jest pisanie opowiadań czy wierszy, lub realizujesz swoje artystyczne wizje w inny sposób, to miejsce dla ciebie! Wszelka praca twórcza dozwolona, podziel się z nami swoim talentem, a my chętnie zobaczymy i ocenimy wszystko, co zechcesz nam pokazać.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Kometa - Killing Game

Post autor: Kometa »

To jest jedno z tych moich wielkich 'opowiada??', kt??re ostatnio odkopaÂ?am. To w zwiÂ?zku z tym tekstem zam??czaÂ?am was tÂ? nielegalna wycieczka do Japonii XD PostanowiÂ?am spr??bowa?? napisa?? je na nowo i tak oto w ci??Â?kich b??lach narodziÂ?o si?? coÂ? na ksztaÂ?t kulawego prologu. Ta opowieÂ?c jest powiazana z inna, kt??rÂ? juÂ? fragmentami zdÂ?Â?yÂ?am wam na forum przedstawic ---> http://mercythompson.pl/viewtopic.php?t=155

Bardzo was tylko prosz?? o nie rzucanie niczym ci??Â?kim w monitor xD Jestem niewyÂ?ytym grafomanem i musicie si?? nauczy?? z tym Â?y?? xd





[center]I was hanging from a tree
Unaccustomed to such violence
Jesus looking down on me
I'm prepared for one big silence

How'd I ever end up here?
Must be through some lack of kindness
And it seemed to dawn on me
Haemoglobin is the key

Haemoglobin is the key
To a healthy heart beat

At the time they cut me free
I was brimming with defiance
Doctors looking down on me
Breaking every law of science
How'd I ever end up here?
A latent strain of color blindness
Then it seemed to dawn on me
Haemoglobin is the key

Haemoglobin is the key
To a healthy heart beat

Now my feet don't touch the ground

As they drag me to my feet
I was filled with incoherence
Theories of conspiracy
The whole world wants my disappearance
I'll go fighting nail and teeth
You've never seen such perseverance
Gonna make you scared of me
Cause haemoglobin is the key *[/center]





- Czy ona Â?pi? - UsÂ?yszaÂ?a w ciemnoÂ?ciach dobrze znany gÂ?os i odruchowo napi??Â?a wszystkie mi??Â?nie.

ChciaÂ?a si?? skuli??, objÂ??? ramionami swoje kolana, przyciskajÂ?c nogi do klatki piersiowej, ale niemal natychmiast napotkaÂ?a na op??r. OdpuÂ?ciÂ?a, zdÂ?Â?yÂ?a si?? nauczy??, Â?e nie ma sensu si?? szarpa?? kiedy jest przywiÂ?zana do Â???Â?ka, bo wtedy przychodziÂ?a ta zdzira w biaÂ?ym fartuchu i dawaÂ?a jej kolejny zastrzyk.

- DaliÂ?my jej Â?rodki uspokajajÂ?ce. – Cichy gÂ?os lekarza rozchodziÂ? w przestrzeni, kt??rej wciÂ?Â? nie byÂ?a w stanie okreÂ?li??. – MiaÂ?a wczoraj bardzo gwaÂ?towny atak. Jeden z sanitariuszy jest powaÂ?nie ranny... Nishimoto-san, ona mu wbiÂ?a strzykawk?? w oko, ja naprawd?? nie miaÂ?em innego wyjÂ?cia. Z dnia na dzie?? robi si?? coraz bardziej agresywna, a przecieÂ? leki, kt??re jej dajemy...

- Wystarczy – przerwaÂ? mu ten sam szorstki gÂ?os, kt??ry pytaÂ? czy Â?pi.

MiaÂ?a uczucie, Â?e caÂ?a treÂ??? Â?oÂ?Â?dka podeszÂ?a jej do gardÂ?a na ten dÂ?wi??k. To nie moÂ?e by?? prawda, jego tu nie ma.
CzuÂ?a, Â?e mimo wszystko jej oddech przyÂ?piesza, a panika czai si?? na granicy Â?eby objÂ??? jej umysÂ? w swoje wÂ?adanie. BaÂ?a si?? cho??by otworzy?? oczy, gdyÂ? od pewnego czasu byÂ?o jej coraz trudniej odr??Â?ni?? jaw?? od snu. Sama juÂ? nie wiedziaÂ?a w jakim stopniu moÂ?e ufa?? wÂ?asnym zmysÂ?om. Te wszystkie tabletki i zastrzyki, kt??re jej dawali sprawiaÂ?y, Â?e stawaÂ?a si?? skoÂ?owana i niezdolna do trzeÂ?wej oceny sytuacji.

- Prosz?? nas zostawi?? samych – poleciÂ? wreszcie gÂ?os, kt??rego ze wszystkich siÂ? staraÂ?a si?? nie kojarzy?? z twarzÂ?.

GwaÂ?townie otworzyÂ?a oczy, sÂ?yszÂ?c oddalajÂ?ce si?? kroki i desperacko zacz??Â?a wciÂ?ga?? powietrze w pÂ?uca. To musi by?? zÂ?y sen. Spokojnie to tylko sen.

OdwaÂ?yÂ?a si?? rozejrze?? po ciemnym pomieszczeniu. Chwile jej zaj??Â?o zanim rozpoznaÂ?a w nim swojÂ? izolatk??. Obraz byÂ? jakiÂ? niewyraÂ?ny i zamazany, na dodatek przed oczami ta??czyÂ?y jej kolorowe plamy. Czym jÂ? na litoÂ??? BoskÂ? tym razem naszprycowali? ZaczynaÂ?a si?? powaÂ?nie martwi?? tym, w jakim stanie b??dzie jej m??zg kiedy z niÂ? sko??czÂ?. Nieodwracalny debilizm wydawaÂ? jej si?? caÂ?kiem prawdopodobny. I tak miaÂ?a juÂ? koszmarne luki w pami??ci i problemy z koncentracjÂ?, nawet kiedy byÂ?a w miar?? 'trzeÂ?wa'.
O dziwo szpitalny pok??j okazaÂ? si?? by?? pusty. Przez chwile rozwaÂ?aÂ?a czy nie miaÂ?a jakiÂ? omam??w, w ko??cu nie ona pierwsza tutaj sÂ?yszaÂ?aby 'gÂ?osy'. Jednak poczuÂ?a na sobie czyjÂ? wzrok, czyjaÂ? obecnoÂ??? nie dawaÂ?a jej spokoju i miaÂ?a wraÂ?enie, Â?e za moment zacznie krzycze??. GdzieÂ? tam w Â?rodku czuÂ?a jak narasta w niej straszny wrzask got??w wydrze?? si?? z piersi, byle by tylko przerwa?? t?? cholernÂ? cisz??, w kt??rÂ? si?? tak intensywnie wsÂ?uchiwaÂ?a.

Do jej uszu docieraÂ? teraz jedynie brz??k jarzeni??wki na korytarzu. Powoli zmieniÂ?a pozycj?? przekr??cajÂ?c gÂ?ow?? na drugÂ? stron?? i jej kÂ?t widzenia si?? nieco zmieniÂ?. Teraz dostrzegÂ?a, Â?e drzwi na zewnÂ?trz sÂ? lekko uchylone i wpuszczajÂ? do Â?rodka cienki strumie?? Â?wiatÂ?a. Z nich przeniosÂ?a spojrzenie w lewo, na duÂ?Â? szyb?? peÂ?niÂ?cÂ? rol?? Â?ciany mi??dzy jej izolatkÂ?, a korytarzem i nagle zobaczyÂ?a go.
Wzdrygn??Â?a si?? gwaÂ?townie i tylko cudem powstrzymaÂ?a si?? Â?eby nie wyda?? z siebie Â?adnego, naprawd?? gÂ?oÂ?nego, dÂ?wi??ku. StaÂ? tam w mdÂ?ym i drgajÂ?cym Â?wietle jarzeni??wki, tak jak zwykli to robi?? lekarze lub piel??gniarki kiedy obserwowali jÂ? zza grubego szkÂ?a. Tak naprawd?? widziaÂ?a tylko ciemnÂ? posta??, sam zarys czarnej sylwetki. Jej oczy wciÂ?Â? w pewnym stopniu odmawiaÂ?y z niÂ? wsp??Â?pracy i staÂ?y si?? wyjÂ?tkowo wraÂ?liwe na Â?wiatÂ?o, kt??re teraz jÂ? raziÂ?o. Ale nie miaÂ?a Â?adnych wÂ?tpliwoÂ?ci, Â?e to on.

Strach tylko pot??gowaÂ? jej agresj??. PotrafiÂ?a si?? broni?? i zamierzaÂ?a to zrobi??, jeÂ?liby si?? do niej zbliÂ?yÂ?. Gdyby nie to, Â?e byÂ?a przywiÂ?zana do Â???Â?ka sk??rzanymi pasami...
Zacisn??Â?a r??ce w pi??Â?ci i wpatrywaÂ?a si?? w niego intensywnie, liczÂ?c Â?e okaÂ?e si?? tylko koszmarnÂ? halucynacjÂ? i zaraz zniknie. RozpÂ?ynie si?? w powietrzu.
Nagle si?? poruszyÂ?, a ona odruchowo wstrzymaÂ?a oddech, zastanawiajÂ?c si?? jednoczeÂ?nie jak wytrzymaÂ?e mogÂ? by?? te cholerne pasy. SÂ?yszaÂ?a par?? razy jak sanitariusze m??wili, Â?e znowu ktoÂ? je porwaÂ?...
Ale on nie podszedÂ? do drzwi jej pokoju. SkierowaÂ? si?? w przeciwnÂ? stron??, najzwyczajniej w Â?wiecie zamierzajÂ?c odejÂ???. To nagle wydaÂ?o jej si?? jeszcze bardziej przeraÂ?ajÂ?cÂ? perspektywÂ?.

- Zaczekaj! - krzykn??Â?a w ko??cu, uwalniajÂ?c si?? od miaÂ?dÂ?Â?cego jÂ? napi??cia.

ZatrzymaÂ? si?? niemal natychmiast i obejrzaÂ? na niÂ?. Do szale??stwa doprowadzaÂ? jÂ? fakt, Â?e nie moÂ?e dostrzec jego twarzy. To by jej wiele powiedziaÂ?o o tym jak powinna si?? zachowa??. Tak naprawd?? r??sÂ? w niej wielki gniew i Â?al, kt??re stanowczo zacz??Â?y wypiera?? z niej strach przed tym czÂ?owiekiem. JuÂ? ona mu powie co o nim myÂ?li, wygarnie mu. ChociaÂ? tyle jej, Â?e w ko??cu wykrzyczy mu jak bardzo go nienawidzi za to, Â?e jÂ? tu zamknÂ?Â?.

- Nie odchodÂ? – powiedziaÂ?a zamiast tego, a ze szczypiÂ?cych jÂ? oczu pociekÂ?y pierwsze Â?zy, juÂ? caÂ?kowicie rujnujÂ?c jej moÂ?liwoÂ??? widzenia. – Nie zostawiaj mnie tu. Zabierz mnie ze sobÂ? ojiisan.

MilczaÂ?, a ona poczuÂ?a si?? nagle pokonana i upokorzona. W ko??cu ma to czego chciaÂ?, zÂ?amaÂ? ja, sprawiÂ?, Â?e si?? poddaÂ?a. Jednak ona byÂ?a w tej chwili gotowa sprzeda?? dusze diabÂ?u, byleby tylko si?? wydosta?? z tego upiornego wi??zienia. ByÂ?a Â?wi??cie przekonana, Â?e piekÂ?o jest duÂ?o lepszym miejscem niÂ? ten psychiatryk. NagÂ?e pojawienie si?? tu tego m??Â?czyzny, owszem obudziÂ?o jej najgorsze l??ki, ale teÂ? nadzieje, Â?e by?? moÂ?e przyszedÂ? tu Â?eby jÂ? stÂ?d wreszcie zabra??.

- To niemoÂ?liwe Kaede – odparÂ? sucho.

- JeÂ?li mnie zostawisz, nigdy ci nie wybacz??. – Jej gÂ?os si?? Â?amaÂ? od tÂ?umionego szlochu – SÂ?yszysz? Nigdy.

Nie odpowiedziaÂ?. Odwr??ciÂ? si?? i odszedÂ? juÂ? si?? nie oglÂ?dajÂ?c. SÂ?uchaÂ?a jego oddalajÂ?cych si?? krok??w i pÂ?akaÂ?a, piel??gnujÂ?c w swojej szwankujÂ?cej pami??ci ten obraz oraz kaÂ?de sÂ?owo z tej kr??tkiej wymiany zda??.
Nie zapomn?? ci tego.



[center]~*~[/center]



Alex przewr??ciÂ? kolejnÂ? stron?? czasopisma, sÂ?uchajÂ?c odgÂ?os??w burzy szalejÂ?cej za oknem i raz po raz leniwie gryzÂ?c jabÂ?ko. Czytanie mu nie szÂ?o, bo kapryÂ?na pogoda sprawiÂ?a, Â?e w caÂ?ym budynku wysiadÂ? prÂ?d. Ale nie przejmowaÂ? si?? tym zbytnio, ostatecznie drobny druk na kolorowych stronicach gazety, nie byÂ? tym co go w niej najbardziej absorbowaÂ?o.

Nagle kliknÂ?Â? zamek w drzwiach od Â?azienki, a w progu pokazaÂ? si?? Adam wycierajÂ?cy wÂ?osy r??cznikiem. Po wyjÂ?ciu z Â?azienki dalej paradowaÂ? w samych dÂ?insach, co byÂ?o wÂ?aÂ?ciwie normÂ? zar??wno dla niego jak i Alexa. Robienie prania byÂ?o dla nich zbyt duÂ?ym wyzwaniem, Â?eby pozwalali sobie nadmiernie brudzi?? ubrania chodzÂ?c w nich po domu. Jedynym co Adam miaÂ? teraz na sobie, opr??cz spodni,
byÂ? dÂ?ugi, srebrny wisiorek na szyi. Aleksowi zawsze kojarzyÂ? si?? troch?? z wojskowymi nieÂ?miertelnikami, ale byÂ? duÂ?o bardziej elegancki i subtelny. KiedyÂ? sadziÂ? Â?e to zwykÂ?a ozdoba, jednak zdÂ?Â?yÂ? zauwaÂ?y??, Â?e Adam nigdy go nie zdejmowaÂ? i zawsze chowaÂ? go pod ubraniem. KiedyÂ? go nawet o to raz spytaÂ?, ale zostaÂ? zbyty byle czym.
Alex podni??sÂ? teraz wzrok na swojego wsp??Â?lokatora, kiedy ten ruszyÂ? do kuchni przechodzÂ?c obok niego i nawet nie zauwaÂ?yÂ? jak zgrabnym i szybkim ruchem wyjÂ?Â? mu czasopismo z rÂ?k.

- Ej! - zawoÂ?aÂ? zanim oburzony, kiedy Adam z uwagÂ? oglÂ?daÂ? okÂ?adk?? Playboya po czym przechodzÂ?c obok Â?mietnika, bezceremonialnie wyrzuciÂ? gazet??. - Co tobie si?? wydaje, Â?e robisz?!

- ZajÂ?Â?byÂ? si?? czymÂ? poÂ?ytecznym – mruknÂ?Â? podchodzÂ?c do kuchennego okna i si??gajÂ?c z parapetu paczk?? papieros??w.

- A tobie co? - Alex zmierzyÂ? go krytycznym wzrokiem - Przechodzisz faz?? przypierdalania si??? Od razu ci m??wi??, Â?e ani myÂ?l?? si?? z tobÂ? bawi?? w to g??wno. I tak po tej scenie jakÂ? mi zrobiÂ?eÂ? u Daze'a nie powinienem z tobÂ? nawet rozmawia??.

Adam popatrzyÂ? na niego z politowaniem, wtykajÂ?c sobie papierosa do ust i przypalajÂ?c go z namaszczeniem.

- Nie zachowuj si?? jak g??wniarz – zaÂ?Â?daÂ? od chÂ?opaka twardo. – JeÂ?li ty z kolei przechodzisz faz?? buntu w trudnym wieku dorastania, to ja teÂ? ci od razu m??wi??, Â?e nie naleÂ??? do os??b ani cierpliwych ani wyrozumiaÂ?ych. TakÂ?e zamiast wÂ???czy?? si?? po klubach i oglÂ?da?? te szmatÂ?awce radziÂ?bym ci si?? wziÂ??? za siebie, bo nie b??d?? trzymaÂ? pod swoim dachem darmozjada.

Alexa momentalnie na te sÂ?owa szlag trafiÂ?, ale wiedziaÂ?, Â?e nie ma sensu kÂ???ci?? si?? z Adamem. Nie to, Â?eby nie miaÂ? na to ochoty, ale on mocÂ? swoich argument??w potrafiÂ? wcisnÂ??? czÂ?owieka w szpary w podÂ?odze, a Alex nie czuÂ? si?? dziÂ? na siÂ?ach stawia?? mu czoÂ?a. I tak zawsze z nim przegrywaÂ? sÂ?owne potyczki, wi??c bez sÂ?owa podni??sÂ? si?? z miejsca zmierzajÂ?c do swojego pokoju. DajÂ?c upust emocjom trzasnÂ? drzwiami, po czym z ci??Â?kim westchnieniem usiadÂ? do laptopa. Niech mu b??dzie. I tak bateria pewnie dÂ?ugo nie wytrzyma, a jako Â?e nie ma prÂ?du, b??dzie mie?? dobrÂ? wym??wk??, Â?eby znowu odwlec w czasie odrabianie lekcji.
Nauka korespondencyjna szÂ?a mu jak po grudzie z tego prostego powodu, Â?e brakowaÂ?o mu samodyscypliny. Adam tak naprawd?? rzadko miaÂ? czas Â?eby si?? nad nim wytrzÂ?sa??, toteÂ? zostawiony sam sobie zwyczajnie lekcewaÂ?yÂ? swoje szkolne obowiÂ?zki. ZalegÂ?oÂ?ci pi??trzyÂ?y si?? i urastaÂ?y do rozmiar??w przez Alexa trudnych do ogarni??cia, wi??c chÂ?opak tym bardziej czuÂ? si?? zniech??cony. RozwiÂ?zaniem mogÂ?oby by?? ucz??szczanie do pobliskiego liceum, tak jak to robiÂ?a doskonaÂ?a wi??kszoÂ??? zwykÂ?ych nastolatk??w. S??k w tym, Â?e Alex zwykÂ?ym nastolatkiem nie byÂ?. Zbyt cz??sto razem z Adamem zmieniali toÂ?samoÂ??? i miejsce zamieszkania, Â?eby m??gÂ? spokojnie i regularnie chodzi?? do szkoÂ?y.

Nagle w caÂ?ym mieszkaniu rozlegÂ? si?? dÂ?wi??k dzwonka do drzwi. Alex momentalnie poderwaÂ? si?? z krzesÂ?a i wystawiÂ? gÂ?ow?? ze swojego pokoju. Czyjekolwiek niezapowiedziane wizyty byÂ?y w tym domu rzadkoÂ?ciÂ? i zawsze dla jego mieszka??c??w oznaczaÂ?y kÂ?opoty. Adam dalej staÂ? w progu kuchni i mierzyÂ? teraz swojego podopiecznego surowym spojrzeniem.

- Spodziewasz si?? goÂ?ci? - zapytaÂ? przechodzÂ?c do salonu i si??gajÂ?c po bro?? z niskiego, szklanego stolika.

- Nie – odparÂ? chÂ?opak cicho. – MiaÂ?em nadziej??, Â?e moÂ?e ty...

Adam juÂ? bez sÂ?owa ruszyÂ? w stron?? drzwi, nie fatygujÂ?c si?? nawet, Â?eby moÂ?e zaÂ?oÂ?y?? na siebie koszul??. WyjrzaÂ? przez wizjer i nagle zastygÂ?, zupeÂ?nie jakby zobaczyÂ? tam ducha. Alex si?? powaÂ?nie zaniepokoiÂ?, ale nie zdÂ?Â?yÂ? o nic spyta??, bo jego wsp??Â?lokator juÂ? otwieraÂ? zasuw??.
W wejÂ?ciu pojawiÂ? si?? starszy Azjata, m??gÂ? mie?? coÂ? koÂ?o szeÂ???dziesiÂ?tki. Pomimo, Â?e byÂ? o gÂ?ow?? niÂ?szy od Adama sprawiaÂ? wraÂ?enie czÂ?owieka naprawd?? groÂ?nego i bezwzgl??dnego.

- Witam panie Laurent – przem??wiÂ? m??Â?czyzna po angielsku, ale Alex i tak ledwo go rozumiaÂ?. M??wiÂ? z tÂ? dziwna japo??skÂ? manierÂ?, gdzie ''l'' brzmiaÂ?o jak ''r'', a na ko??cu niemal kaÂ?dego wyrazu ko??czÂ?cego si?? na ''s'' dodawaÂ? ''u''. - Nazywam si?? Nishimoto Hitoshi...

- Wiem kim pan jest – przerwaÂ? mu Adam zimnym gÂ?osem. – Cho?? nie bardzo rozumiem co pan tu robi. PrzyszedÂ? pan sam?

- Na dole czekajÂ? na mnie moi ludzie. – Hitoshi uÂ?miechnÂ?Â? si?? do niego niczym gÂ?odny tygrys. – Ale przychodz?? do pana w interesach, zatem uznaÂ?em, Â?e nie muszÂ? mi asystowa??.

Alex przysÂ?uchiwaÂ? si?? tej wymianie zda?? oniemiaÂ?y. KojarzyÂ? nazwisko Nishimoto i nie m??gÂ? pojÂ??? podobnie z resztÂ? jak Adam, Â?e ten facet si?? u nich pojawiÂ?. I to jeszcze sam, osobiÂ?cie. Na dodatek w interesach. To jakiÂ? kiepski Â?art.
Alex dopiero zaczynaÂ? pracowa?? dla Japo??czyk??w, jednak Adam siedziaÂ? w branÂ?y juÂ? od jakiegoÂ? czasu, jako 'facet od mokrej roboty' mocno zwiÂ?zany z rodzinÂ? Matsuzawa – bardzo wpÂ?ywowÂ? w przest??pczym Â?wiatku Yakuzy. Tymczasem Matsuzawa i Nishimoto nie Â?yli ze sobÂ? dobrze. Nishimoto byli znanÂ? i pot??Â?na rodzinÂ? zab??jc??w i mafios??w, i jednÂ? z nielicznych w tym fachu, kt??ra nie chciaÂ?a doÂ?Â?czy?? do Yakuzy. DraÂ?niÂ?a tym klany przynaleÂ?ne do organizacji, bo cho?? nie wchodziÂ?a im w drog??, a nawet ch??tnie oferowaÂ?a im swoje usÂ?ugi, to jednak powoli wyrastaÂ?a na powaÂ?nÂ? konkurencj??. A przecieÂ? Yakuza jest tylko jedna. I to wÂ?aÂ?nie klan Matsuzawa podjÂ?Â? si?? negocjacji i pr??by wcielenia Nishimoto do organizacji. Kiedy napotkali na op??r, stosunki miedzy tymi dwoma nazwiskami staÂ?y si?? bardzo napi??te. KwestiÂ? czasu byÂ?o ich rzucenie si?? sobie do gardeÂ? i rozp??tanie wojny gang??w na niÂ?szych szczeblach, oraz likwidacji waÂ?nych figur na wyÂ?szych. Alex byÂ? przekonany, Â?e Adam tylko czeka na telefon od swoich przeÂ?oÂ?onych ze zleceniem sprzÂ?tni??cia Hitoshiego Nishimoto.
Tymczasem do jednego z najlepiej opÂ?acanych zab??jc??w Matsuzawy przychodzi gÂ?owa klanu Nishimoto i chce robi?? z nim interesy! Aleksowi nie mieÂ?ciÂ?o si?? to nigdzie, a juÂ? w gÂ?owie najmniej. Nawet nie potrafiÂ? do tego dopasowa?? Â?adnego wyszukanego spisku – tak absurdalna byÂ?a ta sytuacja. SÂ?dzÂ?c po minie Adam miaÂ? na ten temat mniej wi??cej takie samo zdanie, co jego mÂ?ody podopieczny...

- BiorÂ?c pod uwag?? w jaki stosunkach jest pan z moimi pracodawcami, szczerz?? wÂ?tpi??, Â?ebyÂ?my mieli jakiekolwiek wsp??lne interesy – Adam jednak nie zamierzaÂ? poddawa?? si?? zdziwieniu, szybko i sprawnie postanowiÂ? przejÂ??? do konkret??w, czyli do pozbycia si?? Hitoshiego ze swojego mieszkania – Doprawdy doceniam fakt, Â?e pofatygowaÂ? si?? pan osobiÂ?cie, ale trafiÂ? pan pod zÂ?y adres.

- Panie Laurent wiem, Â?e bierze pan teÂ? zlecenia dla os??b nie zwiÂ?zanych z YakuzÂ? – Nishimoto wyglÂ?daÂ? teraz na odrobin?? poirytowanego – Zdaj?? sobie spraw??, Â?e musi pan mie?? zgod?? Takuro bÂ?dÂ? Kyojiego, ale zapewniam pana, Â?e zlecenie kt??re chce panu da?? nie dziaÂ?a na szkod?? klanu Matsuzawa. Poza tym nie wiem czy pan sÂ?yszaÂ?, ale m??j brat jest bardzo ch??tny, Â?eby doÂ?Â?czy?? do Yakuzy...

Obaj teraz milczeli, a Aleksowi zacz??Â?o robi?? si?? gorÂ?co. Ten stary pierdziel wiedziaÂ?!
WiedziaÂ?, Â?e Matsuzawa za jego plecami pr??buje si?? dogada?? z jego mÂ?odszym bratem, Hirokumim. PlanujÂ? sprzÂ?tnÂ??? Hitoshiego i odda?? klan na r??ce jego mÂ?odszego brata, zamian za jego posÂ?usze??stwo wobec Yakuzy. To by byÂ?o wyjÂ?cie duÂ?o prostsze, niÂ? wdawanie si?? w otwartÂ? wojn?? z klanem, a Hirokumi zdawaÂ? si?? by?? zainteresowany przej??ciem funkcji gÂ?owy rodu Nishimoto.

I nagle sytuacja ulegÂ?a zmianie. Hitoshi zaczÂ?Â? m??wi?? do Adama po francusku, na co ten zareagowaÂ? doÂ??? osobliwie Najpierw jakby si?? wystraszyÂ? a potem spojrzaÂ? na Alexa. Sam Alex z kolei przestaÂ? z tego cokolwiek rozumie??. Nie znaÂ? francuskiego, ale Adam to inna historia. ByÂ? rodowitym Francuzem i podjÂ?Â? konwersacj??, wyglÂ?dajÂ?c teraz na mocno zdenerwowanego. Wreszcie zaprosiÂ? Japo??czyka gestem do swojego pokoju i obejrzaÂ? si?? na zdumionego chÂ?opaka.

- Bierz si?? za lekcje – syknÂ?Â? na niego, tonem nieznoszÂ?cym sprzeciwu. – I Â?ebyÂ? mi si?? nie waÂ?yÂ? wyjÂ??? ze swojego pokoju dop??ki ci nie pozwol??.

Alex nie zdÂ?Â?yÂ? si?? oburzy?? na tak kategoryczne polecenie, bo Adam nie czekajÂ?c na jego odpowiedÂ? podÂ?Â?yÂ? za Hitoshim starannie zamykajÂ?c za sobÂ? drzwi.



* Placebo - Haemoglobin
Ostatnio zmieniony 21 sie 2011, 16:17 przez Kometa, łącznie zmieniany 1 raz.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Czas w pewnym sensie przestaÂ? dla niej istnie??.

Nie spaÂ?a prawie wcale – udawaÂ?a. Na niewiele si?? to zdaÂ?o, szprycowali jÂ? Â?rodkami uspakajanymi, kt??re, tak czy inaczej zmuszaÂ?y jÂ? do snu. Budzili jÂ? kiedy przynosili coÂ? do jedzenia, byÂ?a wtedy spokojna, ale odmawiaÂ?a przyj??cia pokarmu. Nie docieraÂ?o do nich tÂ?umaczenie, Â?e nie jest gÂ?odna. Pchali w niÂ? na siÂ???. I gdy tylko zaczynaÂ?o by?? wida?? dno miski zÂ?oÂ?liwie zmuszaÂ?a si?? do wymiot??w. StaraÂ?a si?? celowa?? zawsze w osob?? jÂ? karmiÂ?cÂ?. W tym odnajdywaÂ?a sporo niezdrowej przyjemnoÂ?ci. C??Â?, chociaÂ? tak mogÂ?a im dokuczy??, tylko na tyle jÂ? byÂ?o sta?? otumanionÂ? lekami. Wreszcie podÂ?Â?czyli jÂ? pod kropl??wk??, cho?? zdaje si?? Â?e nie znudziÂ?a im si?? ta zabawa. GÂ?upia PiguÂ?a dalej uparcie przychodziÂ?a pr??bujÂ?c jÂ? nakarmi??. ChodziÂ?o tylko o to Â?eby nie nabawiÂ?a si?? anemii...
Dla odmiany przy wizytach w Â?azience nie Â?miaÂ?a wywinÂ??? piel??gniarce Â?adnego numeru. WystarczyÂ?o, Â?e ta tylko raz zagroziÂ?a jej pieluchÂ?, albo basenem, Â?eby do Â?azienki zacz??Â?a chodzi?? jak w zegarku. Noszenie pieluchy wydawaÂ?o jej si?? najgorszÂ? formÂ? upokorzenia. ByÂ?a zbyt dumna Â?eby pozwoli?? im na takie posuni??cie. Cho?? juÂ? wÂ?aÂ?ciwie zÂ?amali ja w wi??kszoÂ?ci przypadk??w, to jednak kiedy tylko mogÂ?a zbieraÂ? resztki swojej godnoÂ?ci, starajÂ?c si?? pozosta?? sobÂ?. Cokolwiek to teraz znaczyÂ?o.

Tak czy inaczej dla niej to byÂ?y jedynie epizody mi??dzy jednym koszmarem a drugim. MiewaÂ?a coraz cz??Â?ciej sny na jawie, halucynacje i krzyczaÂ?a w nocy. Wreszcie zacz??li jÂ? wiÂ?za?? na noc do Â???Â?ka, gdyÂ? leki nie byÂ?y doÂ??? skuteczne Â?eby jÂ? wtedy uspokoi??. W dzie?? ubierali jÂ? w kaftan, chociaÂ? wtedy akurat nie przejawiaÂ?a Â?adnej aktywnoÂ?ci, byÂ?a apatyczna i cicha, zaszywaÂ?a si?? w jakimÂ? koncie kompletnie nieobecna. WystarczyÂ?o jej wtedy nie zaczepia??, a moÂ?na byÂ? sp??dzi?? caÂ?kiem spokojnie czas w jej towarzystwie.

Nie byÂ?a w stanie okreÂ?li?? ile czasu min??Â?o od kiedy widziaÂ?a dziadka. Po pewnym czasie w og??le nie byÂ?a pewna czy faktycznie go widziaÂ?a, czy to nie byÂ? zwyczajnie jeden z tych koszmar??w nawiedzajÂ?cych jÂ? w nocy.
To m??gÂ? by?? tydzie??. Albo miesiÂ?c. A moÂ?e rok? I tak zdawaÂ?o jej si??, Â?e siedzi w tym piekle juÂ? caÂ?Â? wiecznoÂ???, a nie jak twierdziÂ? lekarz jedynie p??Â? roku.
AÂ? pewnego dnia wszystko si?? zmieniÂ?o, kiedy to sam diabeÂ? przyszedÂ? na audiencj??.


ObudziÂ?y jÂ? ciche odgÂ?osy przesuwania czegoÂ?, jakieÂ? szelesty i metaliczne uderzenia. Nie zdziwiÂ?a si?? przekonana, Â?e to juÂ? rano i piel??gniarka przygotowaÂ?a si?? Â?eby poda?? jej Â?niadanie, a potem standardowy zestaw lek??w. Jednak w pokoju byÂ?o dziwnie ciemno, a przy nocnej szafeczce nie staÂ?a piel??gniarka. Tym co leÂ?aÂ?o na metalowej tacy, nie byÂ? zestaw Â?niadaniowy ani jej porcja lek??w.

M??Â?czyzna w biaÂ?ym fartuchu byÂ? owszem, doÂ??? wysoki, ale raczej drobny. Sanitariusze tutaj byli zwalistymi olbrzymami, wiec szybko go wykluczyÂ?a z tego grona. Nie byÂ? teÂ? na pewno jej lekarzem, kt??rego rozpoznawaÂ?a zawsze bezbÂ???dnie i przy kaÂ?dej nadarzajÂ?cej si?? okazji pluÂ?a mu w twarz. Ale to co byÂ?o w tym wszystkim najbardziej zastanawiajÂ?ce, to fakt Â?e m??Â?czyzna nie byÂ? Japo??czykiem. Jasna cera i kolor okrÂ?gÂ?ych oczu, oraz rysy twarzy wskazywaÂ?y na europejczyka. PoczuÂ?a si?? zaintrygowana.

- Kim jesteÂ?? - zapytaÂ?a cichym i mocno zachrypni??tym gÂ?osem. Nocne krzyki zdarÂ?y jej gardÂ?o.

M??Â?czyzna si?? nieco wzdrygnÂ?Â? na nieoczekiwany odzew z jej strony. Wida?? sÂ?dziÂ?, Â?e jeszcze Â?pi. BoleÂ?nie zmarszczyÂ? brwi na dÂ?wi??k jej gÂ?osu, kiedy mierzyÂ? jÂ? czujnym wzrokiem. PrzyglÂ?daÂ? si?? bardzo intensywnie i wreszcie jej umysÂ? zaskoczyÂ? dlaczego. Natychmiast zalaÂ?a jÂ? fala zÂ?oÂ?ci.

- I czego si?? gapisz? - sykn??Â?a z furiÂ?, nie przerywajÂ?c z nim kontaktu wzrokowego.

To on odwr??ciÂ? spojrzenie, wzruszajÂ?c ramionami i rozejrzaÂ? si?? po pokoju. NamierzyÂ? na parapecie dzbanek z wodÂ?. NalaÂ? troch?? do szklanki i przystawiÂ? jej do ust. ZmierzyÂ?a go nieufnym wzrokiem, ale uznaÂ?a, Â?e najwyraÂ?niej draÂ?niÂ? go dÂ?wi??k jej zachrypni??tego gÂ?osu. A moÂ?e dostrzegÂ? w p??Â?mroku jak bardzo ma spierzchni??te wargi. Tak czy inaczej nie pogardziÂ?a tym gestem, suchoÂ??? w ustach, sprawiaÂ?a, Â?e wypiÂ?aby to nawet gdyby nalaÂ? tam trucizny. PrzywiÂ?zana do Â???Â?ka nie miaÂ?a szansy si??gnÂ??? po wod?? samodzielnie, wi??c korzystaÂ?a z tej dziwnej okazji.
ZastanowiÂ?o jÂ? teÂ? jego uparte milczenie. Nie byÂ? Japo??czykiem, czy to moÂ?liwe Â?eby nie znaÂ? j??zyka?

- Gdyby nie zaspokojone pragnienie pomyÂ?laÂ?abym, Â?e jesteÂ? mojÂ? kolejnÂ? halucynacjÂ? – powiedziaÂ?a wreszcie kiedy zabraÂ? szklank??.

Uni??sÂ? jednÂ? brew, co zinterpretowaÂ?a jako objaw pobÂ?aÂ?liwego zdziwienia. Ale ponownie nic nie powiedziaÂ?, wr??ciÂ? do przeglÂ?dania zawartoÂ?ci jej szafki nocnej. Na tacy miaÂ? poukÂ?adane fiolki z lekami i jakieÂ? papiery. Na pewno nie byÂ?o takich rzeczy w jej pokoju, musiaÂ? to przynieÂ??? ze sobÂ?. WidziaÂ?a teÂ?, Â?e ma czyjaÂ? kart?? z badaniami, ale ze swojej pozycji nie mogÂ?a dostrzec czyjÂ?.

MiaÂ? regularne i szlachetne rysy twarzy co sprawiaÂ?o, Â?e m??gÂ? uchodzi?? za przystojnego, cho?? dla niej wyglÂ?daÂ? nieco dziwnie z tymi okrÂ?gÂ?ymi oczami. ChociaÂ? ona sama nie powinna si?? przesadnie ich czepia?? – jako Â?e byÂ?a AzjatkÂ? tylko w poÂ?owie, to i jej oczy nie do ko??ca mieÂ?ciÂ?y si?? w standardach rasy Â???Â?tej. JuÂ? nie wspominajÂ?c o ich kolorze, kt??ry zawsze wzbudzaÂ? maÂ?Â? sensacje. Jego natomiast miaÂ?y kolor poÂ?redni mi??dzy szarym, a niebieskim, w ciemnej oprawie g??stych rz??s i brwi. WÂ?osy miaÂ? r??wnieÂ? ciemne i proste, w tym oÂ?wietleniu trudno jej byÂ?o okreÂ?li?? dokÂ?adnie ich kolor, ale zdaje si??, Â?e przydaÂ?oby im si?? strzyÂ?enie. Jak na jej gust byÂ?y stanowczo za dÂ?ugie, niesforne kosmyki wpadaÂ?y mu do oczu z przodu, a z tyÂ?u gÂ?owy juÂ? si??gaÂ?y karku i spokojnie m??gÂ?by zebra?? je w mizerny kucyk.

- JesteÂ? niemowÂ?? - zapytaÂ?a wreszcie, zirytowana ciszÂ? z jego strony. - Nie wyglÂ?dasz jakbyÂ? nie rozumiaÂ? co do ciebie m??wi??.

Znowu jÂ? zignorowaÂ? – zero odpowiedzi. ZaczÂ?Â? metodycznie pakowa?? leki do obszernej czarnej torby, kt??rÂ? miaÂ? przewieszonÂ? przez rami??. DostrzegÂ?a na jego fartuchu identyfikator, kt??ry gÂ?osiÂ?, Â?e jest odwiedzajÂ?cym. CoÂ? jej tu ewidentnie nie graÂ?o i wreszcie jej umysÂ? zaczÂ?Â? dochodzi?? do wniosku, Â?e by?? moÂ?e powinna zaczÂ??? si?? niepokoi?? o swoje bezpiecze??stwo.

- JeÂ?li zaraz nie udzielisz mi jakiÂ? wyjaÂ?nie?? zaczn?? krzycze?? – oÂ?wiadczyÂ?a z determinacjÂ?. - A potrafi?? krzycze?? naprawd?? gÂ?oÂ?no. Nie wiem kim jesteÂ?, ale wiem, Â?e nie powinno cie tu by??. Zatem jeÂ?li nie chcesz Â?eby sanitariusze pokazali ci drzwi, zacznij ze mnÂ? rozmawia??.

Wreszcie na niÂ? spojrzaÂ?, zdaje si??, Â?e nieco zirytowany. Rozumie i to bardzo dobrze co si?? do niego m??wi. WestchnÂ?Â? ci??Â?ko i podjÂ?Â? temat.

- Po pierwsze i najwaÂ?niejsze – powiedziaÂ?, a ona si?? skrzywiÂ?a, jego japo??ski pozostawiaÂ? wiele do Â?yczenia, cho?? gÂ?os miaÂ? w sumie przyjemny. – Jak si?? nazywasz?

To pytanie zabrzmiaÂ?o dziwnie, a ona byÂ?a gotowa zaÂ?oÂ?y?? si?? z kaÂ?dym o kaÂ?de pieniÂ?dze, Â?e dobrze wie jak.

- Nishimoto Kaede... - odpowiedziaÂ?a mimo wszystko, ciekawa co z tego wyniknie.

- Â?le – oznajmiÂ? jej bardzo kategorycznie.

- Â?le to ty m??wisz po japo??sku – odgryzÂ?a si?? natychmiast. – Jeszcze wiem jak si?? nazywam, nie myl mnie z resztÂ? tych Â?wir??w, kt??ra tu leÂ?y.

ZmruÂ?yÂ? gniewnie oczy nachylajÂ?c si?? nad niÂ?.

- Kaede Nishimoto leÂ?y w sali obok – powiedziaÂ? cicho i dobitnie – Martwa. PopeÂ?niÂ?a samob??jstwo wieszajÂ?c si?? na zwiÂ?zanym przeÂ?cieradle. Ty nazywasz si?? Marduel Rath, jesteÂ? c??rkÂ?, francuskiego profesora i japo??skiej nauczycielki. Twoi rodzice nie Â?yjÂ?, nie masz rodze??stwa ani Â?adnej innej rodziny, opr??cz mnie - swojego kuzyna od strony ojca. WÂ?aÂ?nie zostaÂ?aÂ? wypisana ze szpitala na mojÂ? proÂ?b??. NadÂ?Â?asz?

- Chyba jednak wolaÂ?am jak si?? nie odzywaÂ?eÂ? - sykn??Â?a. – A teraz si?? przyznaj z kt??rej izolatki uciekÂ?eÂ?.

WestchnÂ?Â? ci??Â?ko jakby zrezygnowany, a jego mina wskazywaÂ?a, Â?e ma ochot?? jÂ? trzasnÂ???.

- Kojarzysz w og??le dziewczyn?? z pokoju obok? - zapytaÂ? przekrzywiajÂ?c gÂ?ow?? z zaciekawieniem. – Podobno jesteÂ? bystra.

ZmarszczyÂ?a gniewnie brwi, bardzo nie lubiÂ?a tego protekcjonalnego tonu jakiego teraz uÂ?ywaÂ? pod jej adresem, ale wysiliÂ?a swoje nadwyr??Â?one szare kom??rki.

Dziewczyna z sali obok, podobnie jak ona sama, byÂ?a w poÂ?owie JaponkÂ?, moÂ?liwe Â?e byÂ?a popaprana z jakimÂ? Francuzem i moÂ?liwe, Â?e nazywaÂ? si?? tak jak twierdziÂ? ten m??Â?czyzna. WidziaÂ?a jÂ? w sumie tylko par?? razy odkÂ?d jÂ? tu przenieÂ?li jakiÂ? czas temu. Nie potrafiÂ?a okreÂ?li?? dokÂ?adnie, ale to mogÂ?o by?? coÂ? koÂ?o czterech dni odkÂ?d miaÂ?a dziewczyn?? za sÂ?siadk??. Z tego co udaÂ?o jej si?? kt??regoÂ? razu zauwaÂ?y?? byÂ?y w podobnym wieku i podobnego wzrostu. Obie nosiÂ?y dÂ?ugie czarne wÂ?osy do pasa i zdaje si??, ze obie miaÂ?y tego samego lekarza. Tyle.

AÂ? tyle.

- Okey – powiedziaÂ?a powoli kojarzÂ?c fakty. MiaÂ?a tylko nadzieje, Â?e do reszty nie zwariowaÂ?a, bo to co tu si?? dziaÂ?o nosiÂ?o znamiona niezÂ?ego szale??stwa. – Niech b??dzie, Marduel Rath to ja. A tobie jak przy narodzinach dali, drogi kuzynie?

- Ciesze si??, Â?e zaczynamy si?? rozumie??. – SkinÂ?Â? gÂ?owa i zaczÂ?Â? rozpina?? pasy, kt??rymi byÂ?a skr??powana. Bardzo uwaÂ?nie obserwowaÂ?a kaÂ?dy jego ruch w napi??ciu czekajÂ?c na oswobodzenie. - Teraz ustalmy...

Nie doko??czyÂ?. Z chwilÂ? gdy oswobodziÂ? jej r??ce, rzuciÂ?a si?? na niego. Nie czekaÂ?a aÂ? przejdzie do n??g, czuÂ?a si?? zbyt zagroÂ?ona, Â?eby cierpliwie doczeka?? tego momentu. Pr??bowaÂ?a chwyci?? go za gÂ?ow?? celem skr??cenia mu karku, ale p??Â? roku psychiatrycznych nawyk??w zrobiÂ?o swoje. ByÂ?a sÂ?aba i zbyt powolna, leki op??Â?niÂ?y skutecznie jej reakcje i zdolnoÂ??? szybkiej oceny sytuacji. Nim si?? obejrzaÂ?a m??Â?czyzna juÂ? trzymaÂ? jÂ? jak w imadle, krzyÂ?ujÂ?c jej r??ce na plecach i przyciskajÂ?c twarzÂ? do szpitalnego Â???Â?ka.

- Rozumiem, Â?e chcesz renegocjowa?? warunki naszej wsp??Â?pracy – warknÂ?Â? na niÂ? wÂ?ciekle, Â?apiÂ?c za wÂ?osy i zmuszajÂ?c tym samym Â?eby na niego spojrzaÂ?a.

- A wi??c to miaÂ?a by?? wsp??Â?praca? - zdziwiÂ?a si?? uprzejmie, cho?? m??wienie w tej pozycji sprawiaÂ?o jej pewnÂ? trudnoÂ???. Naprawd?? mocno jÂ? trzymaÂ?, to bolaÂ?o. – Nie zapominaj, Â?e masz do czynienia z wariatkÂ? z zaburzeniem afektywnym dwubiegunowym. - zacytowaÂ?a jednym tchem swojego lekarza. – Do tego mam kilka manii przeÂ?ladowczych. ZdawaÂ?o mi si??, Â?e chodzi o zwykÂ?e porwanie.

- Porwania nie sÂ? mojÂ? specjalizacjÂ?. – PuÂ?ciÂ? jej wÂ?osy i dostrzegÂ?a jak si??ga do kieszeni po strzykawk??. Zimny dreszcz przebiegÂ? jej po plecach.

- Nie wiem kto ci to zleciÂ?, ale trafiÂ? kulÂ? w pÂ?ot – powiedziaÂ?a szybko i spr??bowaÂ?a si?? szarpnÂ??? Â?eby mu si?? wyrwa??. Na nic. ByÂ? od niej duÂ?o silniejszy. – Zdaje sobie spraw??, Â?e m??j dziadek ma wielu wrog??w, ale doprawdy czepianie si?? mnie nic wam nie da. On mnie nienawidzi, nie zapÂ?aci wam zÂ?amanego grosza...

- Zab??jstwo Kaede Nishimoto zleciÂ? mi Hitoshi Nishimoto – oznajmiÂ? jej wprost do ucha, jednoczeÂ?nie przystawiajÂ?c strzykawk?? do jej ramienia – ZapÂ?aciÂ? mi za to z g??ry, naprawd?? duÂ?o pieni??dzy. Nie zmuszaj mnie Â?ebym jednak sumiennie wypeÂ?niÂ? jego polecenie.

PoczuÂ?a jak Â?zy zaczynajÂ? jej spÂ?ywa?? po twarzy. Dziadek mu to zleciÂ?? Dziadek chce jÂ? zabi???

MogÂ?a si?? tego spodziewa?? pr??dzej czy p??Â?niej. SÂ?dzÂ?c po tym jak jÂ? traktowaÂ? i jak nienawidziÂ? jej matki, po tym jak bardzo si?? wstydziÂ? zar??wno jej wyglÂ?du, jak i choroby, wÂ?aÂ?ciwie byÂ?o kwestiÂ? czasu kiedy postanowi si?? jej pozby??. M??gÂ? jÂ? trzyma?? przy Â?yciu ze wzgl??du na to, Â?e byÂ?a ostatniÂ? krewnÂ? w prostej linii od niego, ale wreszcie jego irytacja musiaÂ?a wziÂ??? g??r?? nad sentymentem.

- Wi??c czego chcesz ode mnie? - zapytaÂ?a cicho i juÂ? caÂ?kiem beznadziejnie, starajÂ?c si?? bezskutecznie tÂ?umi?? pÂ?acz. - Czemu zabiÂ?eÂ? dziewczyn?? z pokoju obok, a nie mnie?

Nie otrzymaÂ?a odpowiedzi, poczuÂ?a ukÂ?ucie w rami??. Szarpn??Â?a si?? w desperacji, ale byÂ?o juÂ? za p??Â?no, caÂ?a zawartoÂ??? strzykawki zostaÂ?a w niÂ? boleÂ?nie wtÂ?oczona.

- Co to byÂ?o? - wychrypiaÂ?a przeraÂ?ona, czekajÂ?c na jakieÂ? niepokojÂ?ce objawy. PoczuÂ?a teÂ?, Â?e nacisk na niÂ? znacznie zelÂ?aÂ?, m??Â?czyzna jÂ? puÂ?ciÂ?.

- Nie b??j si??, nic ci nie b??dzie. – O dziwo to zabrzmiaÂ?o szczerze. – To GHB, ale nie planuje cie wykorzystywa??. Po prostu nie chc?? Â?ebyÂ? mi si?? rzucaÂ?a, ani pr??bowaÂ?a uciec jak b??dziemy stÂ?d wychodzi??.

PrzeszedÂ? kawaÂ?ek dalej i w zasi??gu jej wzroku pojawiÂ? si?? w??zek inwalidzki przykryty kocem. PowiesiÂ? na nim swojÂ? torb?? i zaczÂ?Â? teraz rozpina?? z pas??w jej nogi. JuÂ? nie pr??bowaÂ?a go atakowa??, cho?? p??ki co nie czuÂ?a jeszcze dziaÂ?ania specyfiku jaki jej zaaplikowaÂ?. WystarczyÂ?o to Â?e pokazaÂ? jej jak szybko i sprawnie moÂ?e jÂ? obezwÂ?adni??. A kto wie czy nie postanowi wstrzyknÂ??? czegoÂ? jeszcze. PostanowiÂ? zobaczy?? co z tego wyniknie, ostatecznie gdyby chciaÂ? jÂ? zabi?? po prostu by to zrobiÂ?.
UsiadÂ?a na Â???Â?ku rozcierajÂ?c obolaÂ?e po pasach kostki, kiedy rzuciÂ? w niÂ? foliowÂ? torbÂ?, wypchanÂ? ubraniami.

- Przebierz si?? – poleciÂ? i zaraz dorzuciÂ? teÂ? do tego zestawu buty. - Szpitalna piÂ?ama nie jest dobrym strojem, kiedy masz za oknem tylko 10 stopni na plusie i kiedy nie chcesz zwraca?? na siebie uwagi.

ZmierzyÂ?a go zÂ?ym wzrokiem. To nie byÂ?o zbyt komfortowe miejsce Â?eby si?? rozbiera??. Nie miaÂ?a si?? gdzie schowa??, a byÂ?a pewna Â?e on ani nie wyjdzie na t?? chwil??, ani nie pozwoli wyjÂ??? jej, cho??by do Â?azienki obok.
Ze stÂ?umionym fukni??ciem wyszarpn??Â?a z torby bluz??, odwr??ciÂ?a si?? do niego plecami i szybkim ruchem Â?ciÂ?gn??Â?a z siebie szpitalnÂ? piÂ?am??. CzuÂ?a na sobie jego wzrok, wi??c czym pr??dzej wciÂ?gn??Â?a na siebie nowe ubranie. WiedziaÂ? na co tak naprawd?? si?? patrzyÂ? i nie chodziÂ?o tu o jej raczej wÂ?tpliwe wdzi??ki w tym stanie wychudzenia. Przez ten uÂ?amek sekundy kiedy jej dÂ?ugie wÂ?osy byÂ?y uwi??zione w szpitalnej koszuli gdy jÂ? zdejmowaÂ?a, musiaÂ? widzie?? jej tatuaÂ? na plecach. Ta myÂ?l zwr??ciÂ?a jej uwag?? na tÂ? osobliwÂ? zamian??, jaka miaÂ? zamiar zastosowa??.
Dziewczyna z sali obok mogÂ?a by?? do niej podobna fizycznie, ale nie posiadaÂ? dw??ch bardzo charakterystycznych rzeczy, po kt??rych kaÂ?dy gÂ?upi stwierdzi, Â?e nie jest ona Kaede Nishimoto, bez koniecznoÂ?ci przeprowadzania Â?adnych test??w czy bada??. JednÂ? z nich byÂ? wÂ?aÂ?nie rozlegÂ?y tatuaÂ? na plecach, drugÂ? jej kolor oczu. Czy ten facet naprawd?? jest aÂ? tak gÂ?upi sadzÂ?c, Â?e to si?? uda?

Jednak nie zapytaÂ?a go o to. To jakby jego problem, ona tu byÂ?a tylko ofiarÂ? jego niedorzecznych dziaÂ?a??. Ale jeÂ?li tylko te dziaÂ?ania pozwolÂ? jej na wyjÂ?cie stÂ?d, to czemu nie spr??bowa??? Potem si?? b??dzie martwi?? co dalej.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Czy zamierzasz moÂ?e dalsze cz??Â?ci hmm opublikowa??? Bo przyznam, Â?e nie tylko mi si?? spodobaÂ?o, ale najwaÂ?niejsze - zajebiÂ?cie mi pasuje tw??j styl pisania. Jest lekki, szybko si?? czyta, doÂ??? charakterystyczny dla Ciebie (patrzÂ?c na wypowiedzi na forum), troch?? wulgarny (co uwielbiam) i w wielu miejscach pozbawiony przesadnej sztywnoÂ?ci i poprawnoÂ?ci (np kiedy czytelnik wchodzi w myÂ?li konkretnego bohatera).

Od razu polubiÂ?am Kaede - jest pyskata, wybuchowa i dumna. I do tego coÂ? jest z niÂ? dziwnego, Â?e moÂ?e by?? teÂ? wyjÂ?tkowo silna, jak zrozumiaÂ?am. Wszystko to ceni?? u bohater??w.

No i to imi??... Adam... :mrgreen:

Tylko ten bÂ?Â?d, 'koncie' zamiast 'kÂ?cie' :-P
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Midnight11

Post autor: Midnight11 »

to jest Â?wietne! wciÂ?gn??Â?o mnie bez reszty. podoba mi si?? to, jak formuÂ?ujesz i przedstawiasz myÂ?li Kaede. jestem tego samego zdania co Oksa - Twoja bohaterka jest niesamowita. pr??buje zachowa?? reszki samej siebie, walczy ze swoim umysÂ?em zalanym tÂ? chemiÂ?, kt??rÂ? w niÂ? wstrzykujÂ?... nagle pojawia si?? facet, kt??ry wprowadza wielkÂ? niewiadomÂ?... no po prostu genialne. sama tematyka budzi zainteresowanie. natomiast jeÂ?li chodzi o tÂ? historyjk?? z Adamem i Alexem, to musz?? przyzna??, Â?e jej nie doczytaÂ?am. wydawaÂ?a mi si?? zupeÂ?nie wyrwana z kontekstu, bez konkretnej tematyki i ciekawych wydarze??...

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

ale on mocÂ? swoich argument??w potrafiÂ? wcisnÂ??? czÂ?owieka w szpary w podÂ?odze,
to jest jeden z fragment??w, kt??ry wywoÂ?aÂ? u mnie Â?miech, a naprawd?? pisanie w taki spos??b, Â?eby czytelnik sobie pomyÂ?laÂ? 'o, dobre, dobre' jeÂ?li chodzi o same rzemiosÂ?o (a nie konkretnie o fabuÂ???), jest sztukÂ?. I dlatego mi si?? podoba.

FabuÂ?a, spoko zach??cajÂ?ca, bo jestem ciekawa o co kaman, ale bohaterzy i j??zyk pisania, to niezwykle waÂ?na sprawa.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Oksa pisze:Czy zamierzasz moÂ?e dalsze cz??Â?ci hmm opublikowa???
Zamierzam, cho?? w sumie nie bardzo mam kiedy pisa?? ostatnio.
Oksa pisze:Bo przyznam, Â?e nie tylko mi si?? spodobaÂ?o, ale najwaÂ?niejsze - zajebiÂ?cie mi pasuje tw??j styl pisania.
No to zajebiÂ?cie si?? ciesz?? xD
Oksa pisze:Jest lekki, szybko si?? czyta, doÂ??? charakterystyczny dla Ciebie (patrzÂ?c na wypowiedzi na forum)
O, to bardzo dobrze. Ale juÂ? ktoÂ? mi kiedyÂ? coÂ? takiego powiedziaÂ?. Pami??tam raz zarejestrowaÂ?am si?? na forum gdzie urz??dowaÂ? m??j znajomy i z r??Â?nych przyczyn nie chciaÂ?am Â?eby wiedziaÂ?, Â?e ja to ja. Dupa. RozpoznaÂ? mnie po pierwszym napisanym przeze mnie poÂ?cie, cho?? staraÂ?am si?? jak mogÂ?am wyzby?? swojej 'maniery' piania. Ale myÂ?l?? Â?e to dobrze kiedy ktoÂ? ma sw??j wÂ?asny styl :) Dlatego staram si?? nie popada?? w nadmiernÂ? poprawnoÂ???...
Oksa pisze:, troch?? wulgarny (co uwielbiam) i w wielu miejscach pozbawiony przesadnej sztywnoÂ?ci i poprawnoÂ?ci (np kiedy czytelnik wchodzi w myÂ?li konkretnego bohatera).
C??Â? niestety wulgarnoÂ??? to coÂ? co przejawiam gdzieÂ? tak od 6 roku Â?ycia. Nie ma si?? czym chwali??, naprawd??, zÂ?e wychowanie i te sprawy, ale przylgn??Â?a do mnie i juÂ? dawno si?? poddaÂ?am w walce z niÂ?. Zatem towarzyszy mi zawsze i wsz??dzie, przy tworzeniu tekstu r??wnieÂ? ;) Jednym to przeszkadza innym nie. Rzecz gustu.
Oksa pisze:Od razu polubiÂ?am Kaede - jest pyskata, wybuchowa i dumna. I do tego coÂ? jest z niÂ? dziwnego, Â?e moÂ?e by?? teÂ? wyjÂ?tkowo silna, jak zrozumiaÂ?am. Wszystko to ceni?? u bohater??w.
Z tym uwielbieniem dla niej to bym uwaÂ?aÂ?a. To znaczy powiem wam, Â?e to moje ukochane 'dziecko', ale to specyficzna osoba, przepeÂ?niona jadem i goryczÂ?. Jej duma cz??sto dziaÂ?a na jej niekorzyÂ???, a co do wybuchowoÂ?ci... wybuchowa to maÂ?o powiedziane xD Ona jest tu pod wpÂ?ywem lek??w, tak naprawd?? miewa napady szaÂ?u i huÂ?tawki nastroj??w z kt??rymi sobie kompletnie nie radzi. Co do wyjÂ?tkowej siÂ?y to nie tak... Jej rodzina od pokole?? zajmowaÂ?a si?? zabijaniem, ona zwyczajnie pobraÂ?a nauki wÂ?aÂ?ciwe dla kaÂ?dego czÂ?onka jej klanu. To nie siÂ?a - to umiej??tnoÂ?ci. PoÂ?Â?czone z jej niestabilnÂ? psychikÂ? sprawiÂ?y Â?e wylÂ?dowaÂ?a w takim a nie innym miejscu.

Oksa pisze:No i to imi??... Adam...
To imi?? Â?azi za mnÂ? odkÂ?d pami??tam. PoniekÂ?d teÂ? wÂ?aÂ?nie przez nie mam takÂ? sÂ?aboÂ??? do Adama z Mercy :D Tak naprawd?? p??Â?niej pojawi si?? posta?? o imieniu Eva... oj nie b??d?? uprzedza?? fakt??w, ale to nie jest jedyna moja opowieÂ??? gdzie pojawiajÂ? si?? te dwa imiona. W zupeÂ?nie innej historii o zupeÂ?nie innych ludziach teÂ? cz??sto g??sto przewijajÂ? si?? te imiona. Zapewne jeÂ?li kiedyÂ? b??d?? mie?? dzieci wÂ?aÂ?nie tak dostana na imi??...

to jest Â?wietne! wciÂ?gn??Â?o mnie bez reszty. podoba mi si?? to, jak formuÂ?ujesz i przedstawiasz myÂ?li Kaede. jestem tego samego zdania co Oksa - Twoja bohaterka jest niesamowita. pr??buje zachowa?? reszki samej siebie, walczy ze swoim umysÂ?em zalanym tÂ? chemiÂ?, kt??rÂ? w niÂ? wstrzykujÂ?...
No c??Â?, bardzo mnie to cieszy, ze m??j bohater wywoÂ?uje takie emocje :D Ale naprawd?? nie chwalcie dania przed zachodem, nie chciaÂ?abym Â?ebyÂ?cie si?? rozczarowaÂ?y. To znaczy to nadal b??dzie bardzo wyrazista osoba, ale... trudna. Trudna to tutaj dobre sÂ?owo.
Midnight11 pisze:natomiast jeÂ?li chodzi o tÂ? historyjk?? z Adamem i Alexem, to musz?? przyzna??, Â?e jej nie doczytaÂ?am. wydawaÂ?a mi si?? zupeÂ?nie wyrwana z kontekstu, bez konkretnej tematyki i ciekawych wydarze??...
Wbrew pozorom to bardzo waÂ?nym scena i jeszcze do niej wr??c??. P??Â?niej ;) Teraz zostaÂ?a przedstawiona z punktu widzenia Alexa i tak naprawd?? nie wiadomo co teÂ? takiego Hitoshi miaÂ? do przekazania Adamowi. To si?? oczywiÂ?cie p??Â?niej wyjaÂ?ni - poznamy t?? scen?? z punktu widzenia Adama, w waÂ?nym - Â?eby nie napisa?? kluczowym - momencie.
Midnight11 pisze:nagle pojawia si?? facet, kt??ry wprowadza wielkÂ? niewiadomÂ?...
No wÂ?aÂ?nie to, ze on tam jest wynika z tej rozmowy wyÂ?ej. I to teÂ? wpÂ?ywa na decyzje Adama. Dziewczyna z pokoju obok nie ginie bez powodu. Ba, to Â?e miaÂ?a kogos takiego za sÂ?siadk?? nie jest przypadkiem... ale gaduÂ?a ze mnie :X
Oksa pisze:FabuÂ?a, spoko zach??cajÂ?ca, bo jestem ciekawa o co kaman, ale bohaterzy i j??zyk pisania, to niezwykle waÂ?na sprawa.
Teraz to nie wiem czy stan?? na wysokoÂ?ci zadania >.>
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Z tym uwielbieniem dla niej to bym uwaÂ?aÂ?a. To znaczy powiem wam, Â?e to moje ukochane 'dziecko', ale to specyficzna osoba, przepeÂ?niona jadem i goryczÂ?. Jej duma cz??sto dziaÂ?a na jej niekorzyÂ???, a co do wybuchowoÂ?ci... wybuchowa to maÂ?o powiedziane xD Ona jest tu pod wpÂ?ywem lek??w, tak naprawd?? miewa napady szaÂ?u i huÂ?tawki nastroj??w z kt??rymi sobie kompletnie nie radzi
By?? moÂ?e, ale to sprawi, Â?e posta?? ta jest wyrazista, ona nie ma by?? idealna, Â?e aÂ? mdli ale wywoÂ?ywa?? jakiÂ? EMOCJE pisane wielkimi literami, negatywne czy pozytywne. Zrobi gÂ?upot?? - trudno, ale jej zachowanie nie odrzuca nas na tyle, Â?ebyÂ?my mieli ochot?? od razu odÂ?oÂ?y?? tekst. A po tym co napisaÂ?aÂ? w tym cytacie, to jeszcze bardziej jÂ? lubi?? :mrgreen:
Midnight11 napisaÂ?/a:
natomiast jeÂ?li chodzi o tÂ? historyjk?? z Adamem i Alexem, to musz?? przyzna??, Â?e jej nie doczytaÂ?am. wydawaÂ?a mi si?? zupeÂ?nie wyrwana z kontekstu, bez konkretnej tematyki i ciekawych wydarze??...
To, Â?e to fragment wyrwany z kontekstu pot??gowaÂ? we mnie jeszcze wi??kszÂ? ciekawoÂ???, jeÂ?li wszystko od razu zostanie powiedziane, albo b??dzie szÂ?o bardzo liniowo to po ptakach, jak coÂ? takiego ma zaintrygowa??? Trzeba tylko takie 'wyrwy' p??Â?niej umiej??tnie poÂ?Â?czy?? jeszcze...
Mi si?? ten fragment podobaÂ?, bo ukazaÂ? relacje mi??dzy Adamem i Aleksem (na poczÂ?tku myÂ?laÂ?am, Â?e to geje :lol: ), a spos??b przedstawienia z pozycji Aleksa nie odkryÂ? dodatkowo wszystkich kart. No i znowu byÂ? napisany fajnym j??zykiem.
Co do wyjÂ?tkowej siÂ?y to nie tak... Jej rodzina od pokole?? zajmowaÂ?a si?? zabijaniem, ona zwyczajnie pobraÂ?a nauki wÂ?aÂ?ciwe dla kaÂ?dego czÂ?onka jej klanu. To nie siÂ?a - to umiej??tnoÂ?ci. PoÂ?Â?czone z jej niestabilnÂ? psychikÂ? sprawiÂ?y Â?e wylÂ?dowaÂ?a w takim a nie innym miejscu.
Oj, mogÂ?aÂ? mnie zostawi?? w bÂ?ogiej nieÂ?wiadomoÂ?ci!
Teraz to nie wiem czy stan?? na wysokoÂ?ci zadania >.>
A co tu nie wiedzie??, po prostu pisz dalej :-P

Za mnÂ? chodzÂ? imiona: Marcus, Zoe i Alegra ;-)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Na samym wst??pie tego postu chce napisa??, Â?e ukazany tu przeze mnie obraz Yakuzy jest nieco (a moÂ?e nawet i bardzo) wypaczony. StaÂ?o si?? tak dlatego, Â?e kiedy powstawaÂ? pierwotny tekst, maÂ?o mnie obchodziÂ?y szczeg??Â?y, skupiaÂ?am si?? na wymyÂ?lonej akcji i na swoich bohaterach majÂ?c gdzieÂ? struktur?? yakuzy, opierajÂ?c si?? jedynie na zasÂ?yszanych gdzieÂ? kiedyÂ? bardzo og??lnych informacjach.
Staram si?? teraz troch?? to naprostowa??, ale to rzutuje bardzo na zaplanowana przeze mnie akcj?? i nie wszystko mog?? zmieni??. Zatem prosz?? mnie nie bi?? xD Zdaje sobie spraw?? z byka jakiego popeÂ?niÂ?am, ale c??Â?... zbyt mi chyba zaleÂ?y Â?eby iÂ??? Â?cieÂ?kÂ?, kt??rÂ? obraÂ?am na poczÂ?tku jeÂ?li chodzi o rozw??j akcji.

Pierwszy rozdziaÂ? raczej z objaÂ?nieniami, wi??c moÂ?e by?? troch?? nudno >.>





1.


- Tobie si?? chyba coÂ? pomyliÂ?o Laurent – warknÂ?Â? wÂ?ciekÂ?y Kyoji.

Adam w ostatniej chwili powstrzymaÂ? si?? Â?eby nie wzruszy?? lekcewaÂ?Â?co ramionami. Stara Â?piewka, Kyoji zawsze kiedy si?? na niego wÂ?ciekaÂ? byÂ? niczym zdarta pÂ?yta. Maglowali w k??Â?ko to samo. Adam wziÂ?Â? sobie na wstrzymanie.

- Nie wydaje mi si?? – odparÂ? spokojnie, czekajÂ?c na kolejny wybuch swojego przeÂ?oÂ?onego.

Kyoji uderzyÂ? pi??Â?ciÂ? w biurko, a porcelanowa popielniczka na blacie aÂ? podskoczyÂ?a. Adam przelotnie zastanowiÂ? si?? czy ten Â?adny bibelocik przetrwa gniew Japo??czyka.

- Ty nie rozumiesz – wycedziÂ? gÂ?osem drÂ?Â?cym od furii i zmierzyÂ? go morderczym wzrokiem. – Tym razem przesadziÂ?eÂ?. M??wi ci coÂ? termin: PrzegiÂ??? paÂ???? Czy tobie si?? wydaje, Â?e ja ci pozwol?? kolekcjonowa?? przybÂ???dy wedÂ?ug twojego widzi mi si??? I to jeszcze TAKIE przybÂ???dy? Za kogo ty si?? uwaÂ?asz, czy ty w og??le zdajesz sobie spraw?? z tego co zrobiÂ?eÂ??

Adamowi nieznacznie drgn??Â?a brew. PopatrzyÂ? Kyojiemu stanowczo w oczy.

- To ty nie rozumiesz – oÂ?mieliÂ? si?? stwierdzi??, a Japo??czyk miaÂ? taka min?? jakby miaÂ? ch???? udusi?? go goÂ?ymi r??kami. - PowinieneÂ? mi dzi??kowa??, zrobiÂ?em duÂ?Â? przysÂ?ug?? tobie i twojemu ojcu.

Kyoji juÂ? otworzyÂ? usta Â?eby zapewne wyda?? wyrok na Adama albo chociaÂ? zaÂ?Â?da?? zadoÂ???uczynienia zniewadze w postaci yubizume*, ale Â?adne rozstrzygajÂ?ce sÂ?owa nie padÂ?y. Drzwi otworzyÂ?y si?? nagle i do gabinetu wkroczyÂ?a Kaori. Min??Â?a Adama niczym chmura gradowa gnana przez gwaÂ?towne podmuchy wiatru i po chwili juÂ? staÂ?a na przeciwko swojego brata.

- Czy ja mog?? wiedzie?? co ty robisz? - warkn??Â?a w stron?? Kyoji'ego niczym rozjuszona tygrysica, co wyglÂ?daÂ?o o tyle zabawnie, Â?e rozmiarowo odpowiadaÂ?a raczej maÂ?emu kociakowi. - Kto ci pozwoliÂ? strofowa?? moich ludzi?

Alleluja. Bierz go Kaori.
Adam oparÂ? si?? o Â?cian?? i z rozbawieniem zaczÂ?Â? obserwowa?? rozw??j wypadk??w.

- Jak nie potrafisz utrzyma?? swoich ps??w na Â?a??cuchu, to ktoÂ? musi im pokaza?? gdzie ich miejsce – oÂ?wiadczyÂ? stanowczo, patrzÂ?c na siostr?? z g??ry.

- Adam dziaÂ?aÂ? w porozumieniu ze mnÂ? i za moim pozwoleniem – oznajmiÂ?a z wyzwaniem w gÂ?osie. - Tylko idiota nie skorzystaÂ?by z takiej okazji.

- Chcesz mi powiedzie??, Â?e wiedziaÂ?aÂ? o tym, Â?e ten kundel wziÂ?Â? zlecenie od Nishimoto i od miesiÂ?ca ukrywa jego wnuczk???

- Od p??Â?tora miesiÂ?ca – poprawiÂ? go Adam uprzejmie, oglÂ?dajÂ?c z uwagÂ? sufit, na kt??rym naprawd?? nie byÂ?o nic ciekawego.

Kyoji wydaÂ? z siebie zirytowane sykni??cie, w kt??rym daÂ?o si?? rozpozna?? wyszukane przekle??stwo w jego ojczystym j??zyku. Kaori obejrzaÂ?a si?? na Adama i gestem pokazaÂ?a mu, Â?e ma milcze??.

- Chc?? powiedzie??, Â?e trzymamy majÂ?tek Nishimoto w garÂ?ci – powiedziaÂ?a dziewczyna juÂ? nieco spokojniej, starajÂ?c si?? tym samym wyciszy?? brata. - Ona dziedziczy po Hitoshim, nie Hirokumi...

- A kogo to obchodzi? - oburzyÂ? si?? natychmiast Kyoji. – To kobieta, nikt jej nie uzna, jest bez znaczenia. Po Â?mierci Hitoshiego wszystkie oczy skierujÂ? si?? na Hirokumiego. Ta dziewczyna nie jest nam do niczego potrzebna.

Usta Kaori zacisn??Â?y si?? w cienkÂ? kresk??. Brawo ty szowinisto, idÂ? dalej tym tropem, a wÂ?asna siostra wydrapie ci oczy.

- Zabi?? jÂ? zawsze zdÂ?Â?ymy – powiedziaÂ? Adam spokojnie, widzÂ?c Â?e Kaori za chwile wypadnie ze swojej roli. - Tymczasem powinniÂ?my si?? zastanowi?? czy nie post??pujemy zbyt pochopnie. Hitoshi pochowaÂ? obcÂ? dziewczyn?? jako swojÂ? wnuczk??, bo nie chciaÂ? Â?eby Â?wiat mafii dowiedziaÂ? si??, Â?e jest w naszych r??kach. Jemu zaleÂ?y Â?eby wszyscy myÂ?leli, Â?e ona nie Â?yje...

- Nie b??d?? gra?? w podchody. - Kyoji zmierzyÂ? go zimnym wzrokiem. - Nie obchodzi mnie co kombinuje Nishimoto, wyrok na niego zostaÂ? podpisany. Hirokumi z kolei zgodziÂ? si?? pracowa?? dla nas. Po sprawie. Dziadek i wnuczka idÂ? do piachu, a on dziedziczy pieniÂ?dze i stanowisko.

- Ignorant – wymamrotaÂ? Adam pod nosem, a Japo??czyk zbystrzaÂ?. NiedosÂ?yszaÂ? i nie byÂ? pewien czy powinien wybucha?? z kolejnÂ? awanturÂ?. Na wszelki wypadek zmierzyÂ? go zÂ?ym i nieust??pliwym wzrokiem.

- Ty r??b jak uwaÂ?asz. – NagÂ?e oÂ?wiadczenie Kaori przerwaÂ?o ich kontakt wzrokowy, obaj spojrzeli na drobnÂ? Japonk?? - A ja zrobi?? to co uwaÂ?am. RozmawiaÂ?am juÂ? z ojcem, pozwoliÂ? mi jÂ? trzyma??, takÂ?e moÂ?esz sobie wsadzi?? gdzieÂ? swoje fochy. Zobaczymy, kt??re z nas na tym lepiej wyjdzie.

Nie czekaÂ?a na odpowiedÂ? ze strony brata, skin??Â?a na Adama i oboje skierowali si?? do drzwi.

- MiÂ?ego dnia Kyoji – rzuciÂ? jeszcze Adam na wychodne i uÂ?miechnÂ?Â? si?? zÂ?oÂ?liwie. Kiedy zamykaÂ? drzwi poczuÂ? lekki wstrzÂ?s, a do jego uszu dotarÂ? dÂ?wi??k tÂ?uczonego szkÂ?a. Jednak popielniczka polegÂ?a.

- Adam, doprowadzanie go do szaÂ?u, nie jest najmÂ?drzejszym pomysÂ?em – zganiÂ?a go Kaori i zmierzyÂ?a surowym wzrokiem. - KiedyÂ? naprawd?? przesadzisz i ja ci nie b??d?? w stanie pom??c.

- Wiem – odparÂ? zaskakujÂ?co powaÂ?nie.

On wiedziaÂ? lepiej niÂ? ktokolwiek inny co to znaczy narazi?? si?? kt??remuÂ? z braci Matsuzawa. A juÂ? najgorzej narazi?? si?? im obu. Lepiej wiedzie?? od niego m??gÂ? tylko Michael Cole - dawny przyjaciel Adama - ale on juÂ? nikomu o tym nie opowie.
Martwi nie m??wiÂ?.


Kyoji, Yuichi i Kaori Matsuzawa byli dzie??mi jednego z wyÂ?ej postawionych w hierarchii mafios??w, samego Takuro Matsuzawy w przest??pczym Â?wiecie znanego pod pseudonimem Arashi.
Pi???? lat temu przej??li caÂ?y jego klan, a ojciec przyglÂ?daÂ? si?? ich poczynaniom ukryty w cieniu, interweniujÂ?c jedynie wtedy, gdy jego pociechy byÂ?y bliskie sprzeniewierzenia jego majÂ?tku. Ze wszystkimi wewn??trznym problemami musiaÂ?y radzi?? sobie same. A radziÂ? sobie Â?wietnie, wzbudzaÂ?y respekt i szacunek, a ostatnio udaÂ?o im si?? podjÂ??? korzystne 'negocjacje' z klanem Nishimoto. Jedyna przeszkodÂ? na drodze do sukcesu byÂ?a gÂ?owa tego klanu – Hitoshi, jednak to si?? miaÂ? wkr??tce zmieni?? na lepsze.

Nishimoto byli owszem szanowani w japo??skim Â?wiecie przest??pczym, ale nie ulegaÂ?o wÂ?tpliwoÂ???, Â?e Hitoshi Nishimoto dÂ?Â?yÂ? do utworzenia swojej wÂ?asnej, maÂ?ej Yakuzy. A przecieÂ? jest tylko jedna Yakuza. Jedna wielka rodzina, niezwykle rozgaÂ???ziona, obejmujÂ?ca wiele sfer Â?ycia przest??pczego Â?wiatka. KaÂ?dy kto nie naleÂ?y do wielkiej rodzinnej Yakuzy jest postrzegany jako jej potencjalny wr??g. Wrog??w si?? eliminuje lub wciela si?? do Wielkiego Klanu - ugodowo lub siÂ?Â?. Rozmowy z Hitoshim o wstÂ?pieniu jego rodziny do Yakuzy trwaÂ?y bardzo dÂ?ugo, skÂ?py Japo??czyk nie chciaÂ? si?? dzieli?? swoim majÂ?tkiem i wpÂ?ywami z Wielkim Klanem i od dawna planowano jak si?? go pozby??, nie wywoÂ?ujÂ?c przy tym wojny. OczywiÂ?cie Yakuza byÂ?a na zwyci??skiej pozycji, nie miej jednak taki konflikt przyni??sÂ?by duÂ?e straty. I wtedy objawiÂ? im si?? jego mÂ?odszy brat - Hirokumi. Po Â?mierci Hitoshiego to on wchodziÂ? w posiadanie wszystkich interes??w i stawaÂ? si?? najstarszym z rodu, a zatem jemu musiaÂ?y by?? posÂ?uszne wszystkie maÂ?e gangi wierne Hitoshiemu. UkÂ?ad z Hirokumim umoÂ?liwiÂ? dojÂ?cie do wielu korzystnych interes??w i unikni??cie atak??w gang??w Hitoshiego. Takuro miaÂ? powody by?? dumnym ze swoich pociech. NajwyraÂ?niej odziedziczyÂ?y po nim talent do interes??w.

WÂ?aÂ?ciwie do Yakuzy moÂ?e naleÂ?e?? kaÂ?dy, jeÂ?li tylko wyjawi takÂ? ch????. MoÂ?e teÂ? zosta?? do niej wcielony siÂ?Â? jeÂ?eli sytuacja b??dzie tego wymagaÂ?a. Tak wÂ?aÂ?nie byÂ?o z Adamem. Jako mÂ?ody chÂ?opak byÂ? tak zwanym wolnym strzelcem - pÂ?atnym zab??jcÂ? Â?wiadczÂ?cym swoje usÂ?ugi kaÂ?demu kto mu tylko odpowiednio duÂ?o zapÂ?aciÂ?. Niestety nie rozwaÂ?nie zaczÂ?Â? dziaÂ?a?? na terenie klanu Matsuzawy. A klany bardzo nie lubiÂ? gdy ktoÂ? si?? rzÂ?dzi na ich podw??rku.
Adam byÂ? wtedy jeszcze bardzo mÂ?ody i niedoÂ?wiadczony, nie miaÂ? poj??cia czym grozi wchodzenie w drog?? Yakuzie. Na jego szcz??Â?cie byÂ? takÂ?e piekielnie skuteczny i dobry w tym co robiÂ? i to prawdopodobnie uratowaÂ?o mu Â?ycie. ZadziwiajÂ?ce wydawaÂ?o mu si?? wtedy, Â?e to w??wczas zaledwie siedemnastoletnia Kaori dostrzegÂ?a jego potencjaÂ? i uchroniÂ?a przed egzekucjÂ?. I tak Adam staÂ? si?? podwÂ?adnym siedemnastoletniej dziewczynki. MiaÂ? do wyboru to albo Â?mier??. OkazaÂ?o si??, Â?e wybraÂ? dobrze, bo moÂ?e i Kaori byÂ?a najmÂ?odszÂ? z rodu i to w dodatku kobietÂ?, to jednak byÂ?a ulubienicÂ? i oczkiem w gÂ?owie Takuro. OznaczaÂ?o to, Â?e Adamowi Â?yÂ?o si?? jak u Pana Boga za piecem. WystarczyÂ?o, Â?e sumiennie wypeÂ?niaÂ? Â?yczenia Kaori i chroniÂ? jÂ?, a Takuro byÂ? got??w go ozÂ?oci??.
Kaori nie byÂ?a zwykÂ?ym dzieckiem, juÂ? od najmÂ?odszych lat doskonale zdawaÂ?a sobie spraw?? z dziaÂ?ania mechanizmu Yakuzy i dzielnie rywalizowaÂ?a ze swoimi starszymi bra??mi o wÂ?adz?? u boku ojca. Niestety jej starania z g??ry byÂ? skazane na przegranÂ?, w Yakuzie kobiety odgrywaÂ?y raczej nieznaczÂ?ce role, na pewno nigdy nie piastowaÂ?y odpowiedzialnych stanowisk. Ona jako najmÂ?odsza z rodu moÂ?e i byÂ?a pupilkÂ? ojca, ale nie miaÂ?a Â?adnych szans na dowodzenie klanem. Zawsze zostawaÂ? najwyÂ?ej na trzecim miejscu. Adamowi byÂ?o szkoda Kaori, nieraz widziaÂ? Â?zy zÂ?oÂ?ci w jej oczach, dokonywaÂ?a rzeczy niesamowitych juÂ? jako mÂ?oda dziewczyna. Intelektem biÂ?a swoich braci na gÂ?ow??, wiedziaÂ?a jak najefektywniej wykorzysta?? nadarzajÂ?ce si?? okazje, a jednak ojciec nigdy nie braÂ? jej pod uwag?? w zarzÂ?dzie. Kaori byÂ? ambitna nie chciaÂ?a by?? maskotkÂ? tatusia i Â?erowa?? na jego pieniÂ?dzach, chciaÂ?a mie?? wÂ?asne dochody. Ojciec traktowaÂ? jej Â?Â?dania jak kaprysy maÂ?ej dziewczynki, przytakiwaÂ? dla Â?wi??tego spokoju, ale nic nie robiÂ? w tym kierunku aby umoÂ?liwi?? c??rce sprawowanie gdziekolwiek, jakiejkolwiek wi??kszej wÂ?adzy. DostaÂ?a dla siebie kilku zab??jc??w do dyspozycji, w tym i Adama, ojciec co miesiÂ?c przeznaczaÂ? dla niej sporÂ? sum?? pieni??dzy z kt??rymi mogÂ?a robi?? co chciaÂ?a i uwaÂ?aÂ?, Â?e wi??cej nie powinna wymaga??. Kaori czuÂ?a si?? niedoceniona.

NajbliÂ?ej ojca byÂ? oczywiÂ?cie jego najstarszy syn - Kyoji. Swego rodzaju wybryk natury, nienaturalnie wysoki jak na Japo??czyka, z niecodziennym darem wyczuwania faÂ?szu i strachu w przeciwniku. Modelowy przykÂ?ad tyrana. TrzymaÂ? wszystkich kr??tko, wzbudzaÂ? respekt i trzeba przyzna??, Â?e byÂ? bezwzgl??dny w dÂ?Â?eniu do celu. EliminowaÂ? przeszkody na swojej drodze z siÂ?Â? i delikatnoÂ?ciÂ? buldoÂ?era, wyrabiajÂ?c sobie opini?? osoby gniewnej i impulsywnej, kt??rÂ? z reszta byÂ?. ZdawaÂ? si?? nie szanowa?? nikogo ani niczego, opr??cz swojego ojca, kt??rego darzyÂ? niezdrowym wr??cz podziwem. Pazerny na wÂ?adz?? i rzÂ?dny posÂ?uchu draÂ?niÂ? Adama od samego poczÂ?tku ich znajomoÂ?ci i vice versa. Â?cierali si?? ze sobÂ? przy kaÂ?dej moÂ?liwej okazji i na kaÂ?dej pÂ?aszczyÂ?nie, co tylko utwierdzaÂ?o Adama w przekonaniu, Â?e zapewne znajduje si?? gdzieÂ? w okolicach szczytu czarnej listy Kyojiego Matsuzawy. Japo??czykowi podlegaÂ? takÂ?e chyba jeden z groÂ?niejszych morderc??w jacy chodzili po tym Â?wiecie, okrutny zab??jca - Raheem Haarisah, pochodzenia najprawdopodobniej arabskiego. Raheem nieodÂ?Â?cznie towarzyszyÂ? Kyojiemu w charakterze jego obstawy i chyba nie byÂ?o na Â?wiecie czÂ?owieka, kt??ry by si?? go nie baÂ?. TakÂ?e Adam miaÂ? caÂ?kiem porzÂ?dne podstawy do swojego niepokoju. WiedziaÂ?, Â?e przyjdzie dzie?? w kt??rym Kyoji wyceluje bro?? Raheema wÂ?aÂ?nie w niego.

Najwi??cej problem??w sprawiaÂ? Yuichi - mÂ?odszy syn Takuro. Tylko alkohol i dziwki mu w gÂ?owie, a ostatnio si??gaÂ? po mocniejsze uÂ?ywki, ku wielkiemu niezadowoleniu swego ojca. Yuichi jednak zdaje si?? caÂ?y czas mie?? wszystko pod kontrolÂ?, trzyma kr??tko za pysk wszystkich diler??w i robi na tym wielkie pieniÂ?dze. Rozumem nie grzeszy, ale szmal wyw??szy wsz??dzie, sie?? jego klub??w cieszy si?? niesÂ?abnÂ?cÂ? popularnoÂ?ciÂ?, dragi rozchodziÂ?y si?? jak ciepÂ?e buÂ?eczki, a jego agencje towarzyskie uchodziÂ?y za najlepsze w przest??pczym Â?wiatku. WyrobiÂ? sobie pewna mark??, z kt??rej Takuro jednak nie byÂ? zadowolony, zatem jego mÂ?odszy syn zmuszony byÂ? posÂ?ugiwa?? si?? pseudonimem. Jako Daze przewodziÂ? lokalom rozrywkowym, starajÂ?c si?? ukry?? swojÂ? toÂ?samoÂ???, ale to akurat nie szÂ?o mu dobrze - i tak wszyscy wiedzieli czyim jest synem. Po prostu nie wypowiadaÂ?o si?? gÂ?oÂ?no jego nazwiska.

CaÂ?a tr??jka stanowiÂ?a mieszank?? wybuchowÂ?, kt??rej jak najbardziej nie naleÂ?aÂ?o zachodzi?? za sk??r??. Tymczasem Adam miaÂ? na pie??ku zar??wno z jednym jak i z drugim synem Takuro, i jedyne co go przed nimi chroniÂ?o to osoba Kaori. Nie mniej jednak jej gÂ?os nie byÂ? doÂ??? znaczÂ?cy, pomimo Â?e walczyÂ?a o to ze wszystkich siÂ?, takÂ?e dodatkowe draÂ?nienie czy to Kyojiego czy Yuchiego nie byÂ?o rozsÂ?dnym posuni??ciem. Adam dobrze o tym wiedziaÂ?, ale zwyczajnie czasem nie potrafiÂ? si?? powstrzyma??. Zapewne gdyby nie osoba Alexa, kt??rego zobowiÂ?zaÂ? si?? kiedyÂ? chroni??, duÂ?o szybciej i duÂ?o powaÂ?niej popadÂ?by w ich nieÂ?ask??, przez swoje lekcewaÂ?enie ich zdania.

A teraz zdaje si??, Â?e w ko??cu tez podpadÂ? i samej Kaori.
Kiedy kierowali si?? do wyjÂ?cia z biurowca dziewczyna zaci??cie milczaÂ?a. To Â?e broniÂ?a go przed swoim baratem nie oznaczaÂ?o, Â?e sama nie jest wÂ?ciekÂ?a na swojego zab??jc??. Tak naprawd?? blefowaÂ?a, sama dowiedziaÂ?a si?? o poczynaniach Adama ledwie par?? godzin przed rozmowÂ? z Kyojim. Nie miaÂ?a poj??cia, Â?e Francuz przyjÂ?Â? zlecenie od Nishimoto, a potem dokonaÂ? dziwacznej i na dobrÂ? spraw?? bardzo gÂ?upiej improwizacji. ByÂ?a wÂ?ciekÂ?a, ale ona okazywaÂ?a sw??j gniew zupeÂ?nie inaczej niÂ? jej bracia. NauczyÂ?a si?? milcze?? i tÂ?umi?? w sobie gwaÂ?towne odruchy. Zapewne teraz staraÂ?a si?? uÂ?oÂ?y?? caÂ?a sytuacje w logicznÂ? caÂ?oÂ???. Adam natomiast wiedziaÂ?, Â?e logiki nie ma w tym wszystkim za grosz, zatem postanowiÂ? przerwa?? ponure milczenie i rozÂ?adowa?? atmosfer??.

- Zdaje si??, Â?e jestem ci coÂ? winny za ponowne uratowanie sk??ry – zaczÂ?Â? kiedy doszli na parking.

Kaori nic nie odpowiedziaÂ?a, wskazaÂ?a tylko na sw??j samoch??d, zatem Adam posÂ?usznie udaÂ? si?? w jego kierunku. Kiedy odblokowaÂ?a zamek zajÂ?Â? miejsce pasaÂ?era. Dziewczyna zasiadÂ?a za kierownicÂ? i przez chwil?? wpatrywaÂ?a si?? doÂ??? bezmyÂ?lnie w szyb?? przed sobÂ?.

- Po co ci ona? - zapytaÂ?a wreszcie odpalajÂ?c silnik i ruszajÂ?c. - Naprawd?? maÂ?o masz problem??w przez Alexa, potrzebny ci jeszcze jeden znajda?

- Zastan??w si?? – poprosiÂ? z westchnieniem. – Nie masz wraÂ?enia Â?e to dziwne, Â?e Hitoshi zapisuje wszystko swojej wnuczce, a potem kaÂ?e jÂ? zabi?? swoim wrogom?

- Owszem – przyznaÂ?a. - Ale Hitoshi nie pierwszy raz robiÂ? coÂ? takiego, jeÂ?li uznaÂ?, Â?e ktoÂ? zha??biÂ? jego rodzin??, nie miaÂ? Â?adnych wzgl??d??w dla niego. SÂ?yszaÂ?eÂ? co spotkaÂ?o jego syna po tym jak sprzeciwiÂ? si?? jego woli. A jej wstydziÂ? si?? od zawsze, chowaÂ? przed Â?wiatem, tresowaÂ? jak psa, aÂ? wreszcie dziewczynie odbiÂ?o. Ten starzec jest skÂ?py i nieobliczalny. ZaÂ?oÂ??? si??, Â?e zapisaÂ? wszystko wnuczce Â?eby dokopa?? Hirokumiemu. Ten testament pokomplikuje sprawy spadkowe mÂ?odszemu Nishimoto jeÂ?li Hitoshi go nie zmieni. On przeczuwa, Â?e chcemy go sprzÂ?tnÂ???, zwyczajnie kÂ?adzie nam kÂ?ody pod nogi tam gdzie moÂ?e. - Kaori nagle zamilkÂ?a, jakby wÂ?aÂ?nie przyszÂ?o jej coÂ? do gÂ?owy. ZmierzyÂ?a Adam podejrzliwym wzrokiem i zacz??Â?a m??wi?? powoli: - Oficjalnie ta dziewczyna nie Â?yje. Zatem testament w pewnym sensie jest niewaÂ?ny, moÂ?na go pr??bowa?? podwaÂ?y?? i Hirokumi moÂ?e si?? ubiega?? o majÂ?tek barta. Ale jeÂ?li wyjdzie na jaw, Â?e ta dziewczyna jednak Â?yje...

ZamilkÂ?a, a Adam odwr??ciÂ? wzrok Â?eby na niÂ? nie patrze??. JuÂ? wczeÂ?niej rozwaÂ?aÂ? czy nie powiedzie?? Kaori prawdy, ale sam jeszcze do ko??ca nie wiedziaÂ? co chce wÂ?aÂ?ciwie zrobi??. MiaÂ? do wyboru dwie opcje i obie niosÂ?y ze sobÂ? zar??wno korzyÂ?ci jak i ryzyko.

- Adam coÂ? ty zrobiÂ?? - zapytaÂ?a i tym razem nie udaÂ?o si?? jej ukry?? wzburzenia w gÂ?osie. - Czy on ci?? kupiÂ??

Adam z rezygnacjÂ? pokr??ciÂ? gÂ?owÂ?.

- Wbrew temu co myÂ?lisz, nie wiem o co mu chodzi. - To nie do ko??ca byÂ?a prawda. I tak teÂ? postanowiÂ? z niÂ? rozmawia??. UÂ?ywajÂ?c nie do ko??ca prawdy i nie caÂ?kiem kÂ?amstwa.- ZleciÂ? mi zab??jstwo, rzekomo swojej wnuczki, ale ta dziewczyna niÂ? nie byÂ?a. WskazaÂ? mi zÂ?y cel. Wi??c postanowiÂ?em zabra?? t?? wÂ?aÂ?ciwÂ? i zobaczy?? co z tego wyniknie.

- OszalaÂ?eÂ??! - Wreszcie wybuchÂ?a, za duÂ?o rewelacji nawet jak na jej opanowanie. - Dlaczego nic mi nie powiedziaÂ?eÂ??

- Sam nie wiem. – WzruszyÂ? ramionami. - WiedziaÂ?em, Â?e zdenerwowaÂ?byÂ? si??, juÂ? za samo przyj??cie tego zlecenia. ByÂ?em ciekaw o co chodzi, a ty byÂ? mi zwyczajnie zabroniÂ?a. Â?atwiej prosi?? o wybaczenie niÂ? o pozwolenie.

- Czy on si?? z tobÂ? potem kontaktowaÂ?? - StaraÂ?a si?? by?? rzeczowa i odÂ?oÂ?y?? gniew na bok, cho?? w jej gÂ?osie wciÂ?Â? daÂ?o si?? go sÂ?ysze??.

- Nie. Po prostu pochowaÂ? tamtÂ? dziewczyn??, jako swojÂ? wnuczk?? twierdzÂ?c, Â?e zabiÂ?a si?? w szpitalu. Wiesz, wariatka, wszyscy o tym wiedzieli, nikogo to nie zdziwiÂ?o. Dlatego ja bym jÂ? zostawiÂ? przy Â?yciu. Nikt nie musi wiedzie?? kim ona jest, a nie wiadomo kiedy okaÂ?e si?? waÂ?nÂ? figurÂ? na tej szachownicy. Poza tym m??wiÂ?em to juÂ? Kyojiemu – zabi?? jÂ? zawsze zdÂ?Â?ymy.

Kaori nic na to nie odpowiedziaÂ?a, skupiÂ?a si?? na prowadzeniu samochodu, ale Adam niemal widziaÂ? trybiki obracajÂ?ce si?? w jej gÂ?owie. Dziewczyna nie byÂ?a gÂ?upia, zapewne domyÂ?laÂ?a si??, Â?e nie powiedziaÂ? jej wszystkiego. Pytanie brzmiaÂ?o co zrobi z tymi domysÂ?ami.

- Adamie Laurent – zacz??Â?a nagle bardzo oficjalnym tonem. - oÂ?wiadczam ci, Â?e jeÂ?li mnie zdradzisz to piekÂ?a ci nie starczy Â?eby si?? ukry??. Daje ci na razie wolnÂ? r??k??, masz moje zaufanie, ale jeÂ?li je zawiedziesz, dorw?? ci??.

Adam tylko skinÂ?Â? gÂ?owÂ? dajÂ?c znak, Â?e pojÂ?Â?. Nie zamierzaÂ? dziaÂ?a?? na szkod?? Kaori. ChociaÂ? jej bracia to zupeÂ?nie inna historia...




* Yubizume to odci??cie sobie maÂ?ego palca i podarowanie go osobie, kt??rÂ? chce si?? przeprosi??.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Midnight11

Post autor: Midnight11 »

dobra, teraz juÂ? zaÂ?apaÂ?am tamten wÂ?tek z Adamem i Alexem. historia si?? rozkr??ca i wg mnie idzie w dobrÂ? stron?? ;] oby tak dalej

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Musi by?? taki rozdziaÂ?, kt??ry nas, czytelnik??w wprowadzi w jakiÂ? spos??b w og??lny zarys historii czy jakiejÂ? organizacji. Na yakuzie si?? nie znam za bardzo, niewiele o tym sÂ?yszaÂ?am czy czytaÂ?am, wi??c nie b??d?? si?? wypowiada?? o tym :-P

Natomiast mam pewne odczucia odnoÂ?nie rodze??stwa Matsuzawa... i tu nie wiem jak dokÂ?adnie nazwa?? swoje wraÂ?enie, ale moÂ?e zaczn?? tak: wydajÂ? mi si?? maÂ?o oryginalni, z tego powodu moÂ?e, Â?e postaraÂ?aÂ? si??, aby kaÂ?de z nich byÂ?o caÂ?kowicie inne, a r??Â?nice ich dzielÂ?ce sÂ? 'absolutne'.
I tak - nawzajem za sobÂ? nie przepadajÂ?; jest siostra, ktora jest niesamowicie inteligentna i zaradna, ale przy tym doÂ??? krysztaÂ?owa (pomijajÂ?c, Â?e zleca zab??jstwa ;-) ), najstarszy brat, kt??ry ma zadatki na sadyst?? i najmÂ?odszy - dziwkarz i hulaka, zajmujÂ?cy si?? narkotykami.
Mam nieodparte wraÂ?enie po samych tym rozdziale, kto jest tym dobrym, a kto zÂ?ym, ewentualnie jeszcze oboj??tnym dla uczu?? czytelnika :) i, Â?e moÂ?e si?? to nie zmieni?? do ko??ca tekstu.

A dwuznacznoÂ?ci, ewolucja postaci i brak pewnoÂ?ci dla czytelnika, jak podÂ?Â?y si?? droga danego bohatera to sama przyjemnoÂ??? ;-) Chyba dlatego od razu polubiÂ?am Kaede, niezÂ?a z niej draka, troch?? niezr??wnowaÂ?ona zab??jczyni do tego, a jednak wzbudza sympati?? i ciekawoÂ???.

To sÂ? jak najbardziej moje poczÂ?tkowe przemyÂ?lenia na podstawie tylko tego jednego fragmentu, wi??c... czekam na dalszy ciÂ?g :)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Panthera
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 288
Rejestracja: 28 lis 2009, 08:56

Post autor: Panthera »

Yakuza jest jakaÂ? hameryka??ska i za przeroszeniem"skundlona"... strasznie majÂ? duÂ?o nie Japo??czyk??w w niej ;) CzytaÂ?am tylko ostatni kawaÂ?ek, poza tym... hmm, nie wiem jak pisaÂ?am hameryka??scy sÂ? dla mnie za bardzo niÂ? japo??scy. Na targanych wybuchami porywczego i wrzÂ?cego charakteru Sycylijczyk??w by si?? lepiej nadawali. All in all to moje wyobraÂ?enie ;)
Ostatnio zmieniony 14 cze 2010, 13:27 przez Panthera, łącznie zmieniany 1 raz.
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

CzytaÂ?am tylko ostatni kawaÂ?ek, poza tym... hmm, nie wiem jak pisaÂ?am hameryka??scy sÂ? dla mnie za bardzo niÂ? japo??scy.
CoÂ? w tym jest, bo mimo wszystko moje wyobraÂ?enie prowadzenia interes??w przez Jap??czyka to spok??j, opanowanie i konkret oraz nieporuszona powieka w trakcie obcinanania komuÂ? r??ki (albo gÂ?owy jak w Kill Bill vol 1 ;-) )
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Oksa pisze:Natomiast mam pewne odczucia odnoÂ?nie rodze??stwa Matsuzawa... i tu nie wiem jak dokÂ?adnie nazwa?? swoje wraÂ?enie, ale moÂ?e zaczn?? tak: wydajÂ? mi si?? maÂ?o oryginalni, z tego powodu moÂ?e, Â?e postaraÂ?aÂ? si??, aby kaÂ?de z nich byÂ?o caÂ?kowicie inne, a r??Â?nice ich dzielÂ?ce sÂ? 'absolutne'.
I tak - nawzajem za sobÂ? nie przepadajÂ?; jest siostra, ktora jest niesamowicie inteligentna i zaradna, ale przy tym doÂ??? krysztaÂ?owa (pomijajÂ?c, Â?e zleca zab??jstwa ), najstarszy brat, kt??ry ma zadatki na sadyst?? i najmÂ?odszy - dziwkarz i hulaka, zajmujÂ?cy si?? narkotykami.
Mam nieodparte wraÂ?enie po samych tym rozdziale, kto jest tym dobrym, a kto zÂ?ym, ewentualnie jeszcze oboj??tnym dla uczu?? czytelnika :) i, Â?e moÂ?e si?? to nie zmieni?? do ko??ca tekstu.
To nie do ko??ca tak, chociaÂ? duÂ?o w tym prawdy. To rodze??stwo, a rodze??stwo z definicji draÂ?ni siebie nawzajem, ale jak przychodzi co do czego jedno za drugim by w ogie?? wskoczyÂ?o. To z resztÂ? sami zobaczycie p??Â?niej. Kyoji tak naprawd?? ma fioÂ?a na punkcie mÂ?odszego rodze??stwa, zwÂ?aszcza siostry. To Â?e rozstawia ich po kÂ?tach to jedna strona medalu, ale teÂ? jest wobec nich opieku??czy i czuje si?? za nich odpowiedzialny. Inna sprawa, Â?e na co dzie?? tego nie pokazuje. Opis, kt??ry tu mieliÂ?cie zaprezentowany to punkt widzenia Adama - Adam nie lubi braci, za to Kaori uwaÂ?a za kogoÂ? na ksztaÂ?t przyjaciela. Dlatego wÂ?aÂ?nie moÂ?na byÂ?o odnieÂ??? wraÂ?enie, Â?e panowie sÂ? be, a Kaori och i ach. ChociaÂ? Yuichi... tak, ten typ raczej nie ma pozytywnych cech xD A Kyojiego caÂ?kiem lubi?? ;)

Panthera pisze:Yakuza jest jakaÂ? hameryka??ska i za przeroszeniem"skundlona"... strasznie majÂ? duÂ?o nie Japo??czyk??w w niej ;) CzytaÂ?am tylko ostatni kawaÂ?ek, poza tym... hmm, nie wiem jak pisaÂ?am hameryka??scy sÂ? dla mnie za bardzo niÂ? japo??scy. Na targanych wybuchami porywczego i wrzÂ?cego charakteru Sycylijczyk??w by si?? lepiej nadawali. All in all to moje wyobraÂ?enie ;)
I bardzo s�uszne. To jest w�a�nie ten byk o kt??rym pisa�am na pocz�tku postu - yakuza wysz�a mi ma�o japo??ska z tego prostego wzgl??du, �e kiedy powstawa�a pierwsza wersja tej historii w og??le nie interesowa�am si?? zwyczajami i mentalno�ci� organizacji. Teraz staram si?? naprawi?? b��d, ale �eby wszystko by�o jak nale�y to musia�abym zlikwidowa?? wi??zy rodzinne niekt??rych postaci, kilku zmieni?? charakter gruntownie i kil§ka w�tk??w skr??ci�o by przez to w z�ym kierunku. Chyba nie jestem gotowa na tak� rewolucj?? w zaplanowanej akcji.
Oksa pisze:CoÂ? w tym jest, bo mimo wszystko moje wyobraÂ?enie prowadzenia interes??w przez Jap??czyka to spok??j, opanowanie i konkret oraz nieporuszona powieka w trakcie obcinanania komuÂ? r??ki (albo gÂ?owy jak w Kill Bill vol 1 )
Inna sprawa, Â?e Kyoji to temperamentny facet xD On wprost kocha si?? wÂ?cieka?? xD
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Panthera
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 288
Rejestracja: 28 lis 2009, 08:56

Post autor: Panthera »

Jest Â?atwiejsze rozwiÂ?zanie, tego iÂ? twoja Yakuza nie ma za wiele wsp??lnego z YakuzÂ?, zamiast zmienia?? bohater??w, relacje itd zmie?? nazw?? organizacji. Bo jakoÂ? nie wiem nie przekonuje mnie to, Â?e obie japo??skie postacie w tym kawaÂ?ku tracÂ? twarz w obecnoÂ?ci jakiegoÂ? nic nie znaczÂ?cego biaÂ?ego... lol. Jak oni doszli do jakiejÂ? pozycji heh ;) Utrata twarzy to jednak nie jest coÂ? banalnego nawet we wsp??Â?czesnej Azji.
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”

Gobur

Post autor: Gobur »

chyba Â?e to odÂ?am Yakuzy dziaÂ?ajÂ?cy w US, oni podobno si?? bardzo zamerykanizowali, zresztÂ? jak wi??kszoÂ??? tego typu organizacji. Z tego co sÂ?yszaÂ?em Ameryka??ska Mafia czy Triady teÂ? juÂ? nie majÂ? tej specyfiki co kiedyÂ?, bo z musu rekrutujÂ? w Stanach, a ameryka??ski Sycylijczyk czy Japo??czyk majÂ? juÂ? innÂ? mentalnoÂ??? niÂ? ich rodowici odpowiednicy :-D. Mniej tradycji, mniej zasad, wi??cej kasy i przemocy :-(

ODPOWIEDZ

Wróć do „Fanwork Zone”