Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Cykl o Anicie Blake
Autor Wiadomość
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2011-10-11, 11:53   

Oksa to masz jeszcze daleko. Dopiero w Marcissvs in Chains (10 tom) Edwarda tylko troszeczkę "coś" oblepi a Anicie zacznie "coś" dolegać. Jestem akurat na etapie tego tomu i jeszcze mnie nie zniesmaczyło. Kupuję wszystkie wydane w Polsce książki. I jeszcze nie mam dość ale cóż niektórzy są już na 14 tomie.
Co do JC to również go na początku nie lubiłam. Później może nie do końca polubiłam ale zaczęłam go postrzegać inaczej. To bardzo skomplikowana postać i z tomu na tom wychodzą na światło dzienne jego niebanalne tajemnice.
Naprawdę jest o czym czytać. :-P

Oksa: ale proszę mnie od "Ok" nie wyzywać :-P

Bardzo ale to bardzo przepraszam. Postaram się poprawić :-P
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Kotołak


Wiek: 38
Dołączyła: 28 Lis 2009
Posty: 288
Skąd: Gliwice/Bangkok
Wysłany: 2011-10-12, 13:03   

Ja dotrwałam tylko do jakiegoś 8 czy 9 tomu i miałam dość. Postać głównej bohaterki przechodzi tam dość drastyczną zmianę i jak już pisałam wcześniej, historia schodzi na drugi lub trzeci plan... a akurat lubiłam jak rozwiązywano zagadki i tyle.
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2011-10-12, 18:49   

Tom 9 jest powrotem do "rozwiązania zagadki". O takiej zagadce wolę czytać. Gdyby ją sfilmowano a ja bym się odważyła obejrzeć to przez następne pół roku oglądała bym się za siebie. Zagadka jest jak z prawdziwego horroru. Brr... Poza tym nie ma w niej ani JC ani Riczarda za to na pierwszy plan wychodzi Edward i jego drugie życie, wcielenie, kamuflaż... coś jak amerykański kierowca tira, który na końcu i początku trasy ma rodzinę.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-04-10, 09:21   

Jestem po przeczytaniu drugiego tomu i z całą pewnością mogę napisać, że mi się podobał. Nawet bardziej niż pierwszy tom. Myślę, że to ze względu na to, co było przedmiotem zagadki. Magia, voodoo oraz animatorzy. Jednak interesuje mnie to bardziej niż potyczki i przepychanki wśród wampirów, może dlatego, że o nich wiem już raczej wystarczająco, chociaż różnią się oczywiście sposoby ich przedstawienia w poszczególnych książkach. A tak nekromancja, magia szamanów i voodoo to dla mnie prawie całkowicie niezbadany teren, więc zdecydowanie ciekawiej mi się o tym czyta.

EDIT

Konsekwentnie idziemy dalej, czyli 3 i 4 tom za mną ;-)
I o ile trzeci podobał mi się bardzo, to czwartym byłam strasznie rozczarowana. Dlatego też skupię się na tej części, bo jak wiadomo łatwiej przychodzi krytyka :-P

Główny (powiedzmy) wątek, czyli sprawa ze zniknięciami zmiennokształtnych
Spoiler:

okazała się przypadkiem, w którym działają dwie niezależne od siebie siły. Polowania urządzane przez policjantów zostały nam całkiem dokładnie przedstawione, tym bardziej że bohaterowie zostali przez nich uwięzieni. Ale co z drugą stroną barykady? Nie dowiedziałam się niczego na temat czarowników. Czemu tu przybyli, kim byli, w jakim celu oskórowali zmiennokształtnych - może w innym niż jedynie mocy, czemu potrzebowali skóry każdego rodzaju zwierzęcia?



I tyle na temat "głównego" wątku, bo miałam wrażenie, że bardziej do tego określenia pasują relacje między bohaterami i wszelki zawirowania w związkach.
Spoiler:

Nie cierpię Richarda. I nie cierpię Anity z Richardem. Są tak cholernie niedobrani, że aż głowa mała. Po 2 miesiącach ona zgadza się za niego wyjść, ale ma masę wątpliwości. Jakby robiła wszystko, żeby sam z niej zrezygnował, co byłoby dla niej wygodniejsze. I to punktowanie jego zachowań. "Weszłam do domu wykończona, a on o nic mnie zapytał. Punkt dla niego." Kto sobie poradzi z takim podkładaniem jego charakteru oraz przyzwyczajeń pod mikroskop? Jak po 2 miechach miałby o niej wszystko wiedzieć i w ogóle nie popełniać błędów?

Facet w tym związku nie jest facetem. Jest nim Anita. Richard jest potworem, który, wielokrotnie było wspominane, porasta raz w miesiącu sierścią, nie ma prawa kwestionować jej decyzji, kłócić się, wkurwiać i być zazdrosnym. Może ją zrozumieć albo nie, a jak się nie podoba to wypad chłopcze. Zdominowała go baba całkowicie.

Mistrzowi Miasta nie podoba się ten związek, więc wymusza zgodę na spotykanie się z Anitą, bo "należy mu się taka szansa, jak Richardowi". Gówno ci się należy. Ale dziewoja uważa inaczej i widzi w tym sprawiedliwość. Niech już lepiej przyzna, że ma realny powód na to, żeby się z nim spotykać z cierpiętniczym wyrazem twarzy.


Niezmiennie cudownie zimny, inteligentny i bezlitosny pozostaje Edward, i chwała Ci za to Boże 8-)
Oby następna część wróciła na właściwe tory, bo mnie ten układ sił (wątek romantyczny na rzecz wątku kryminalnego) przestaje bawić.
I niech szlag trafi te koronki! Ciągle się pałętają w czyjejś odzieży, a i rzęsy jak koronki naturalnie można spotkać. Arghhhhh.

Nie jestem wielbicielką Jean-Claude'a nawet w czysto fizycznym aspekcie. Autorka ubiera go w koszule nocne(!), rozchełstane marynarki, półprzezroczyste mgiełki na ciele i próbuje mi wmówić, że to może brzmi kobieco, ale jest niesamowicie seksowne. Brzmi kobieco. Brzmi delikatnie. Koniec kropka.

A jednak w facecie jest jakieś drugie dno. Ciągle coś knuje i manipuluje innymi. Lubię kombinatorów, więc może się okazać, że i w nim znajdę jakieś plusy.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
red_head
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-10, 10:58   

hahaha i tu pasuje idealnie stwierdzenie "so true", a ja bym jeszcze dodała "polać jej" ;-)

zdecydowanie jest to jedna z najmniej zrozumiałych dla mnie (nie w sensie fabuły, to jeszcze łapię) serii, szczerze mówiąc często nie rozumiem zachowywania i motywacji bohaterów, albo się czegoś chce albo nie, a oni nie mogą się zdecydować czy zielone w kropki czy czerwone w paski...

mimo wszystko wciągło mnie tak, że aż się boję zabrać za kolejny tom (przede mną obsidian butterfly), bo wiem, że zniknę z rzeczywistości na jakieś kilkanaście godzin z zerowym kontaktem z otoczeniem, więc od kilku tygodni chodzę wokół niego jak pies wokół jeża :-/

zakochałam się już jakiś czas temu w twórczości autorki (przeczytałam nawet bezsensowną wg mnie "śmierć mrocznego lorda" czy jakoś tak) , ale mimo, że obydwie serie są jak dla mnie fantastyczne jeśli chodzi o wykreowanie świata, bohaterów i fabuły, to chyba wolę Merry Gentry, bo za każdym razem po przeczytaniu tomu AB robię się w***wiona i na bohaterów, i na sytuację, i na to że nie wydają tego u nas, i ogólnie za brak pokoju na świecie, a MG jest dla mnie jako seria bardziej konsekwentna i zdecydowana jeśli chodzi między innymi o cele i zachowania bohaterów.

wiem wiem, totalny brak zdecydowania, równocześnie kocham i nienawidzę, ale cóż zrobić :-)

Oksa- pierwsze tomy to cud miód malina, potem wszystko robi się tak zagmatwane, że powoli tracisz radość z czytania, ale ciągniesz dalej, bo w końcu trzeba się przekonać kto z kim, kto tak a kto już nie, i ogólnie nie przestaje Cię to dręczyć

co ja bym dała, żeby wiedzieć jak to się ostatecznie zakończy :-)
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-04-10, 11:15   

Cytat:
hahaha i tu pasuje idealnie stwierdzenie "so true", a ja bym jeszcze dodała "polać jej"

Ja się nie wzbraniam 8-)

Meredith nie czytałam w ogóle, może i warto by było na to zerknąć.

Po kiepskiej czwórce i tak mam zamiar czytać dalej choćby dla samej fabuły, wykreowanego świata i sposobu przedstawienia istot nadnaturalnych. Bez koloryzowania. Wampir, to wampir. Są różne, jak ludzie, ale przede wszystkim pamiętamy o tym, że to drapieżnik, pije krew i ta wiedza nie znika z naszych głów. Sceny są fajnie opisane, jest w tym sporo mroku i dosadności, ciekawie się czyta i trzyma w napięciu.
Zmiennokształtni podlegają wpływowi księżyca, a wampiry boją się relikwii i święconej wody. Taka stara, tradycyjna szkoła. Podoba mi się.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-04-10, 11:20   

red_head napisał/a:
wiem wiem, totalny brak zdecydowania, równocześnie kocham i nienawidzę, ale cóż zrobić :-)

Oksa- pierwsze tomy to cud miód malina, potem wszystko robi się tak zagmatwane, że powoli tracisz radość z czytania, ale ciągniesz dalej, bo w końcu trzeba się przekonać kto z kim, kto tak a kto już nie, i ogólnie nie przestaje Cię to dręczyć

co ja bym dała, żeby wiedzieć jak to się ostatecznie zakończy :-)


Jest tyle samo powodów za co i przeciw serii Anity, ale zbyt kocham tę serię, żeby ja rzucić. To co się wyrabia w Cerulean Sins woła o pomstę do nieba. Niestety niebo nie ma z tym nic wspólnego. Pada tam jednak ciekawe wyjaśnienie zachowania Anity dotyczące jej związków z facetami. Kiedy ktoś mówi to Anicie prosto z mostu nie może w to uwierzyć, ale po zastanowieniu się dociera do niej, że to prawda. Nie będę nawet dawać spoileru, bo wiem jak ciężko się opanować. Taki spoiler zepsuł by czytanie serii, bo wtedy całkiem inaczej patrzy się na relacje Anity z innymi ludźmi.

Tak naprawdę to chyba nie chcę wiedzieć jak to się zakończyć. Tego się nie da zakończyć. To zrobiło się zbyt wielowątkowe i tylko śmierć Anity przecięłaby ten węzeł gordyjski. Ale póki Anita żyje seria trwa nadal.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
red_head
[Usunięty]

Wysłany: 2012-04-10, 20:51   

też się zgadzam, że seria zrobiła się zbyt zagmatwana, czasem muszę sobie rozdział przeczytać dwa razy, żeby mi się żaróweczka w końcu zapaliła :-/

no i pojawia się podobny problem jak w Merry Gentry- może straciła już dla mnie ten efekt czegoś nowego, świeżego, zaczynam już się za bardzo przyzwyczajać, nie wiem, ale im dalszy tom, tym bardziej wszystko jest dla mnie płaskie i "po łepkach" mimo mnóstwa skomplikowanych i przeplatających się wątków(najbardziej to czułam czytając śmierć mrocznego lorda, no i potem zaczęłam to dostrzegać w innych książkach LKH), brakuje mi tego łał i czytania na wdechu z szeroko otwartymi oczami- lubię przeżywać jakieś głębsze emocje jak czytam no i w tym momencie już to straciłam :-?

ale czytam dalej bo MUSZĘ, to silniejsze ode mnie ;-)
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2014-05-28, 09:06   

W końcu dziewiątka wychodzi po polsku. To jeden z lepszych tomów. Mroczność, horror i "inny" Edward. Pisałam o tym wyżej. Na stronie nie ma jeszcze daty, ale jest już okładka.



Opis z okładki:

Ożywiłam siedmiu nieboszczyków w ciągu jednej nocy. To był rekord, nawet jak dla mnie.

Edward, bezlitosny zabójca, rywal Anity Blake i jej osobliwy przyjaciel, zamierza się ustatkować, ale na jego terenie, w Santa Fe w Nowym Meksyku, dochodzi do serii okrutnych zbrodni i okaleczeń. Anita Blake, egzekutorka, nigdy dotąd nie widziała, aby Edward, zwany przez wampiry Śmiercią, bał się czegokolwiek. Jednak w Nowym Meksyku jest coś, co zdołało wzbudzić lęk nawet tak wytrawnego zbójcy jak Edward. Chcąc nie chcąc, Anita Blake musi spłacić wobec niego zaciągnięty dług i pospieszyć mu z pomocą na obce terytorium, na teren będący domeną innej Mistrzyni Miasta, której metody działania są równie dwuznaczne i perfidne jak pokrętne plany Jean-Claude’a, wampirzego kochanka Anity Blake.


EDIT

DATA PREMIERY 19.06.2014r.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
  
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Kotołak


Wiek: 38
Dołączyła: 28 Lis 2009
Posty: 288
Skąd: Gliwice/Bangkok
Wysłany: 2014-05-29, 09:04   

Czyli mówisz, że olać ósmy tom i czytać dziewiaty bo ten w domu nawet mam ale od lat nie mogę wrócić do tej serii. Jak utknełam na bardzo słabym "Blue Moon" tak tkię tam do dziś. Skoro jest mroczny i krwawy to może dać mu szansę :)
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2014-08-23, 17:57   

Przeczytałam tom pierwszy, „Grzeszne rozkosze”. Od dawna imię Anity pojawiało się to tu, to tam, więc już od jakiegoś czasu zabierałam się za tę książkę, ale dopiero teraz przy drobnym umotywowaniu udało mi się ją zacząć i przeczytać. Nie spodziewałam się w sumie po niej zbyt wiele, ze względu na koszmarny tytuł, tematykę wampirzą, a także fakt, że obiło mi się o oczy, że jest to konkretny PR, a Anita ma mały harem. To ostatnie na szczęście pierwszego tomu nie dotyczyło.

W skrócie i nie owijając w bawełnę: nie podobało mi się. Przede wszystkim przeszkadzali mi bohaterowie, a zwłaszcza Anita, której najlepiej można było się przyjrzeć – była sztywna, sztuczna, mało wiarygodna, paplała, kiedy trzeba było milczeć, milczała, gdy trzeba było mówić, a jej komentarze bywały naiwne, infantylne i zupełnie nie pasujące do jakoby silnej zabójczyni wampirów. Myślę, że gdyby nie miała ona tak nieudolnych przeciwników, musiałaby się dać posiekać już na samym początku – z Anity niby taka twarda laska, niby taka świetna zabójczyni, a z niczym i nikim nie może sobie poradzić – potrafi tylko mleć ozorem i daje się ponieść wydarzeniom, czekając chyba aż ktoś ją uratuje, ponieważ sama nie podejmuje inicjatywy i nie stara się od razu z miejsca czegoś wymyślić. W którymś momencie stało się to naprawdę męczące, a poza tym rozczarowujące, ponieważ spodziewałam się silnej, zdecydowanej bohaterki, a tu dostałam w sumie prawie zwiewną leliję, która na szczęście umie się chociaż posługiwać bronią, a męskie postacie nie lgną do niej po minucie rozmowy, nie lecą jak ćmy do światła.

Całe poprowadzenie fabuły wydało mi się strasznie naiwne i sztuczne, wielokrotnie na siłę przedłużane, a autorka wplatała tam dodatkowo jakieś wydarzenia, które zanim nie ujawniło się wyjaśnienie, pasowały jak pięść do nosa, przez co poziom irytacji rósł, a realności sytuacji spadał (np. dodatkowe zlecenie, gdy Twe życie wisi na włosku, czy wplątanie się w ożywianie trupa przez wampiry). Sama akcja była zresztą dość nudna, niewiele się tu działo, a wydarzenia przyspieszyły dopiero pod koniec.

Krótko mówiąc, zachwycające to nie było, Anita jest zbyt miękka i infantylna, by być określona jako silna postać – silenie się na cięte riposty, broń za pazuchą oraz niebezpieczny zawód do tego nie wystarczą. Dam Anicie jeszcze szansę i mam nadzieję, że będzie lepiej, bo jak na razie jest słabo.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2014-08-23, 19:21   

Anita albo się podoba albo nie. Jetem jej fanką i moje podejście jest stronnicze. Jeśli kogoś polubię to później wybaczam zbyt wiele. Nigdy jednak nie nazwałabym Anity infantylną, a fabuły nudnej. To że jakieś wydarzenie nie ma związku z całością, a dopiero finisz to zmienia zawsze był dla mnie plusem w jakiejkolwiek książce. W Anicie nie urzekła mnie ona sama, a raczej wykreowany świat. Krwiożercze wampiry i bardzo mocno rozbudowany świat zmiennokształtnych oraz wzajemne ich relacje. Dla mnie jako fanki seria jest fajna do siódmej części. Ósemka jest irytująca. Dziewiątka wystrzałowa i jedna z najlepszych. Potem to już równa pochyła, która zmienia serię z urban na PR, a nawet powiedziałabym, że Harlekin. Gdyby nie te początkowe tomy rzuciłabym ją w diabły tak samo jak Meredith Gentry po trzecim tomie (tam urzeka świat wróżek, ale seks goni sek i seksem pogania już w dwójce). Jestem wierna serii więc ją ciągnę, a nawet wracam. ;-)
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że seria powstała na początku lat dziewięćdziesiątych, gdzie wampiry Anne Rice podbiły czytelników. Dziś tą serię nowy czytelnik odbiera już całkiem inaczej.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org