Aborcja

Dyskusje o zainteresowaniach, hobby, rozmaite gry i zabawy. Wszystko to, co nas kręci ;)

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Gobur

Post autor: Gobur »

nie ma czegoś takiego jak mniejsze zło. Albo postępujemy tak jak trzeba, albo nie. Mniejsze zło to wymówka, wytłumaczenie dla tych co sobie nie poradzili - "tak zabiłem tych ludzi w wiosce, ale tam było dwóch bandziorów którzy kiedyś mogli by zabić dużo więcej osób, wybrałem mniejsze zło". Na dodatek prawda jest taka że pomimo tego że mówi się że decyduje kobieta, jak przychodzi co do czego to najpierw pół świata ją do tego zmusza, a potem ci sami ludzie wołają - to ona jest ta zła, a my ci dobrzy, my dbamy tylko o dobro ... (wstawić to co w danym momencie jest najbardziej poprawne politycznie). Nie twierdzę że nie ma kobiet które podchodzą do tego na zasadzie co mi tam, jak wpadnę to to załatwię. Ale większość jeśli miała by odpowiednie wsparcie i opiekę nigdy by się na coś takiego nie zdecydowała. A zas... obowiązkiem ojca dziecka jest jej takiej pomocy udzielić.


Ps. to nie jest broń Boże zarzut do Ciebie Niedziwiadku, ale uważam że facet może być męskim szowinistą, sam trochę taki jestem, choć żona skutecznie wybija mi to z głowy :-P , ale prawdziwy facet, szczególnie gdy jest męskim szowinistą powinien się opiekować kobietą. W końcu jeśli uważa że są od nas w czymś gorsze, to znaczy że musi je też chronić. A jak nie to nie jest szowinistą, tylko śmieciem, i tyle w tym temacie
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Gobur, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Tula
Uśmiercony Na Amen
Posty: 539
Rejestracja: 12 wrz 2009, 14:50

Post autor: Tula »

Tak jak napisała Kometa ,większość wpadek kończy się tak że dziecko przychodzi na świat i jest bardzo kochane przez swych rodziców i dziadków. Choć na początku pewnie byli przerażeni .
Te które są od razu oddawane ,niemal natychmiast znajdują rodziców zastępczych.Ponieważ bardzo wiele par nie może mieć własnych i to bez szansy na jakiekolwiek leczenie.
Faktem też jest ,że nie było by tylu aborcji, gdyby te kobiety miały wsparcie w rodzinie i o toczeniu .Nie wiem jak jest gdzie indziej ,ale u nas w szkołach jeśli jakaś dziewczyna była w ciąży to wszyscy szli jej na rękę .Matki karmiące zwalniano z zajęć.
Koniec jest taki że ,trzeba szanować każde życie .Jakie prawo mamy o decydowaniu o tym kto ma żyć a kto nie .Przede wszystkim dajmy szanse nie narodzonym dzieciom ,bo one same nie mają szansy stanąć w swojej obronie i wypowiedzieć się ,czy chcą żyć czy wolą zostać zabite.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Tula, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Ilir
Admin Techniczny
Posty: 535
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:36

Post autor: Ilir »

Mój świat składa się z wielu zakładek. Mam inne dość sprzeczne zdania ze społeczeństwem. Co poradzić.
Kometa napisała, że temat woda. Znajdzie on swoich zwolenników i zdobędzie rzeszę fanów sprzeczności.


Kometa: Rzeka, chłopcze, rzeka xD A jak chcesz wodę lać to nie tutaj xD
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Ilir, łącznie zmieniany 3 razy.
Jesteśmy tylko maleńkimi pyłkami, tańczącymi do rytmu natury...

@lma

Post autor: @lma »

Od mojego ostatniego posta w tym temacie nie zmieniłam zdania w sprawie aborcji. Jestem przeciw za wyjątkiem trzech sytuacji - legalnych wobec prawa.

A propos aborcji gdy ciąża jest wynikiem gwałtu...
Ja nie umiem wyobrazić sobie co czuje zgwałcona kobieta, a co dopiero gdy odkryje że jest w ciąży z bydlakiem, który ją skrzywdził. Mogę sobie jedynie "gdybać". Dlatego też, nigdy nie będę winić takich kobiet, które postanowią usunąć ciążę. Nie będę winić, bo sytuacja w jakiej się znalazła jest dla niej jednym słowem straszna. Nikomu nie życzę takich sytuacji...
Dlatego też, nie umiem zrozumieć ludzi, którzy skandują żeby w ogóle znieść aborcję ciąży nawet w wyniku gwałtu. Serio, nie potrafię tego zrozumieć. Jak tacy ludzie mogą chcieć Żeby kobieta zgwałcona, która i tak już psychicznie cierpi, miała nosić pod sercem dziecko gwałciciela. Nie umiem tego zrozumieć. Na szczęście decyzja należy do kobiety i jeśli postanowi usunąć ciążę to nie będę winić jej, a jeśli postanowi urodzić to dziecko i wychować to jej pogratuluję odwagi.

A co powiecie na ciążę w wyniku gwałtu na dajmy na to 15-tce?
15-tka nie będzie decydować o aborcji, decyzję tę podejmą jej rodzice, gdyż ona sama jest niepełnoletnia. Co powiecie na to? Będziecie winić rodziców, którzy zdecydują się jednak na aborcję?
Ja nie. 15-tka to praktycznie jeszcze dziecko. Ma całe życie przed sobą... Jak ocenicie tę sytuację?

I jeszcze jedno. Jest taka pigułka na rynku (wydawana na receptę) - pigułka "po", która jest jako takim środkiem antykoncepcyjnym, jednakże różnie o tej pigułce ludzie się wypowiadają i interpretują. Czy oceniacie to jako "aborcję"?
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez @lma, łącznie zmieniany 1 raz.

Anthien

Post autor: Anthien »

Pigułka "po" jest pewnym sposobem usunięcia ciąży i ma działanie poronne.
Czytałam w jakimś artykule medycznym, że pigułka RU-486 nie zapobiega ciąży, lecz niszczy poczęte życie i można ją stosować do 63 dnia ciąży. Przepisywana jest na receptę w szczególnych przypadkach i zażywa się ją, bodajże, do 72h po odbyciu stosunku.
Jednak jeśli kobieta zdecyduje się na zażycie takiej pigułki w stanie zaawansowanej ciąży, jest ona wtedy nieskuteczna i pozostaje jej chirurgiczna aborcja...
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Anthien, łącznie zmieniany 1 raz.

Rubi
Nawiedzony Praktykant Grabarza
Posty: 163
Rejestracja: 20 lis 2009, 20:42

Post autor: Rubi »

Co powiecie na to: dziewczyna została zgwałcona, miała lat 18. Na początku pomimo szoku, pomimo pozornego pogodzenia się z losem, z sytuacją, jaka nastała zaczęła nienawidzić swojego ciała, swojej kobiecości. Na początku były to drobne zdarzenia a to się uderzyła a to zacięła się nożem. Proste czynności, które zdarzają się w życiu po kilkadziesiąt razy na tydzień, dzień. Rodzina, psycholog, grono ludzi, którzy ja wspierali. Nie mówią o tym: tak wszystko jest OK, a gdzieś w kąciku w dobrze odizolowanym miejscu tak to ona była winna w końcu, po co się tak ubierała tak wyzywająco. (Jakby dżinsy wyciągnięty sweter trampki i grube szkła i kilka książek pod pachą i nos w książce wskazywał że taka dziewczyna to istna nierządnica babilońska).Wsparcie rodziny było ogromne, tak jak początkowe zrozumienie przez samą dziewczynę owego wydarzenia. Ale, zawsze w życiu jest ale, początkowe symptomy były ledwo niedostrzegalne. Niezbyt dobry humor (ale to przecież jest tak jakby wpisany w ciążę) huśtawki nastoju też, z jednej strony ochota wychowania istotki która nie była niczemu winna, z drugiej lęk potworny przerażający lęk, który nie dał się odpędzić. Można było go zepchnąć na dalekie obrzeża świadomości, ale on nigdy nie ucichł nie osłabł, był, tkwił i zaczął rosnąć. W końcu dziewczyna zaczęła odczuwać nienawiść do siebie samej, dlatego że pokochała dziecko. Może zachowanie nie wiem może nie wiem „coś”. Po prostu lęk a może strach kazał zawrócić. Stała przed lustrem trzymając w dłoni nóż. Rodzina stała wokół niej nie odzywała się tylko słuchała, nie chciała zrobić krzywdy dziecku tyko sobie sobie, bo ta nienawiść nie dawała jej spokoju.” …Zabiję się tak by móc zdążyć uratować dziecko.”

Zgadzacie się na aborcje. Właśnie dla tej 15-latki o której @lma mówiła. Jak wybrać na tak czy na nie? Czy można usunąć czy zostawić? Czy to jest moralne czy raczej nie?
Czy taka alternatywa niechcianej ciąży, czy w ogóle jest alternatywa nawet w „zwykłych przypadkach wpadek” jest dopuszczalna. Naprawdę nie wiem, bynajmniej nie umiałabym wybrać. A jeśli się wybierze czy ta świadoma wyboru kobieta na pewno będzie taka sama jak usunie /odda dziecko. I aż na usta cisną się słowa Edukacja o której Ilir wspomniał. Świadomość i wiedza a także czasem instynkt mogą w tym wszystkim pomóc.

Jak się skończyła cała historia miałam rozchlastane ramię, dziewczyna miała potężny siniec na policzku od mojej dłoni, nóż wbił się w parkiet. A łzy stały się wybawieniem.
Teraz jest matką 6 letniej cwaniary(w dobrym tego słowa znaczeniu/ kobietą/doktorantką/ukochaną żoną. W tej kolejności.


Nie chciałam się wypowiadać, ale chciałam bardziej naświetlić sytuację, niekiedy nic nie jest jednoznaczne.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Rubi, łącznie zmieniany 4 razy.

@lma

Post autor: @lma »

Jeśli kobieta w tych trzech przypadkach legalnych wg prawa polskiego zdecyduje się na aborcję to ja naprawdę nie będę mieć za złe.
Jednakże jeśli kobieta, która przed "rozwarciem" nóg i bez zastosowania odpowiedniej antykoncepcji wiedziała, że może z tego wyniknąć ciąża to sorry, ale aborcja w tym przypadku równa się morderstwu.

A co do pigułki "po".
Na forach naprawdę wypowiadają się o niej różnie. Inni, że to środek antykoncepcyjny w skrajnych przypadkach a inni, że to "aborcja".

Pięć lat temu zażyłam ją. Miałam "wpadkę". ByÂ?am za młoda i niedojrzała, i absolutnie nie chciałam zostać mamą. Zdecydowałam się na tę pigułkę i nie żałuję tego. Do dziś uważam, że była to dobra decyzja. Możecie mnie za to winić, ja mam to w nosie.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez @lma, łącznie zmieniany 2 razy.

dozi

Post autor: dozi »

zgadzam się pigułki po a aborcja to nie to samo pigułki po blokują zapłodnienie tylko dlatego jest ograniczenie czasowe spożycia ich natomiast aborcja - ja jestem na nie ( już się wysilam) kiedyś pani nauczycielka puściła nam film dość drastyczny o aborcji ja straciłam przytomność moja koleżanka zwymiotowała po prostu był straszny dla mnie to było morderstwo pokazane było jak malutkie dziecko jest rozrywane na części i jakby wysysane to było dla mnie straszne nie powinni pokazywać nam tego filmu ale myślę, że dobrze zrobili ponieważ dużo osób zostało uświadomionych jak to jest i jak wygląda i wszyscy byli zgodni że to jest morderstwo wyobraźcie sobie to jest jak rozerwać noworodka na części straszne sory ja nie potępiam nikogo każdy ma jakieś problemy i w ogóle ale jeśli ktoś nie chce dziecka to czemu się nie zabezpiecza? a w ogóle nie rozumiem jeśli nie chce niech odda wiele jest rodzin które nie mają dzieci a chcą mieć a na malutkie dziecko obecnie czeka si?? bardzo długo takie jest moje zdanie
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez dozi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Loleczka
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1180
Rejestracja: 19 sty 2010, 23:57

Post autor: Loleczka »

Cóż, aborcja zawsze była trudnym tematem. Ile osób, tyle zdań na ten temat.
Ja z jednej strony, zgadzam się, że aborcja powinna być legalna. W końcu to ciało kobiety i może robić z nim co tylko zechce.
Z drugiej natomiast...
To jest mały człowiek. Czuje, myśli. Chce żyć.
A co powiecie, jak piętnastolatka zajdzie w ciążę i ONA chce urodzić to dziecko, ale jej rodzice, rodzice chłopaka i sam chłopak namawiają ją na aborcję? I wręcz każą? Co ona ma zrobić?
No właśnie. Jak można takie osoby osądzać? Nie można, bo taka osoba w sumie nie ma wyboru. Jasne, mogła nie rozkładać nóg. I to jest jej wina. Ale boi się i ten strach jest silniejszy od niej. Strach nie przed urodzeniem dziecka, ale strach przed tym, że własna rodzina ją odrzuci.
Tak naprawdę nie mam wyrobionego zdania. A może mam, tylko oba się wzajemnie wykluczają.

Poza tym, taka kobieta, która zdecyduje się na aborcję również cierpi. Wcześniej czy później, ale cierpi.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Loleczka, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem sobą. A kim innym powinnam być? Przecież nie zmienię się w ciebie.

pyczunia

Post autor: pyczunia »

Aborcja mnie nie dotyczy- wiem, tak przeważnie mówi się przy jakiś chorobach, ale to zdanie w sumie (choć nie do końca) oddaje mój stosunek do tematu aborcji. Jest on dla mnie tak jakby odległy. Teoretycznie wiem co to(a po rozmowach w szkole z pedagogiem na lekcjach wydaje mi się, że w wyjątkowych okolicznościach i do pewnego momentu jest oki), ale tak naprawdę to g**no wiem, nie przeżyłam tego, ani nikt w moim otoczeniu. Dużo moich koleżanek już ma dzieci w wieku około 2 lat i wszystkie decydowały się urodzić.
Loleczka pisze: To jest mały człowiek. Czuje, myśli. Chce żyć.
w sumie dopóki to zarodek to CHYBA (nie mam pewności) nie myśli- chyba że w "I kto to mówi" ;-)
Loleczka pisze: co powiecie, jak piętnastolatka zajdzie w ciążę i ONA chce urodzić to dziecko, ale jej rodzice, rodzice chłopaka i sam chłopak namawiają ją na aborcję? I wręcz każą? Co ona ma zrobić?
w tej konkretnej sytuacji duże znaczenie ma stan psychiczny (wytrzymałość) takiej dziewczyny, bo są instytucje do których mogłaby się zgłosić... tylko pytanie: czy by dała rade tak naprawdę rzucić swoje dotychczasowe życie, otoczenie i poświęcić się temu dziecku
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez pyczunia, łącznie zmieniany 1 raz.

natka8

Post autor: natka8 »

Moim zdaniem najważniejsze jest to co czuje matka tego dziecka... Czasami ona może być po prostu nie gotowa na poród, dlatego moim zdaniem aborcja nie powinna być zakazana... Jeżeli coś się robi, to trzeba znać konsekwencje, a jeżeli w tym wypadku ma to być dziecko to trzeba się zastanowić czy na pewno da się radę je wychować... Większość osób uważa aborcję za zabójstwo, moim zdaniem jest to prawda, aczkolwiek w przypadku nie chcianego dziecka, jednak lepiej moim zdaniem było by usunąć go póki nie może tego przeżyć emocjonalnie, dopóki nie skrzywdzi się go psychicznie... Niechciana ciąża, a potem nie chciane dziecko nie będzie się czuło komfortowo...
Co prawda częste są też przypadki, że niechciana ciąża = świetne dziecko, trwała miłość, ale wtedy matka chyba to jakoś czuje, wie, że się ułoży i wie, że może spróbować porodu...
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez natka8, łącznie zmieniany 1 raz.

anita_cz

Post autor: anita_cz »

Co do aborcji to jestem na tak (tylko mnie tu nie ,,wychłostajcie'' jak mojego poprzednika:)) Tydzień temu towarzyszyłam mojej znajomej przy usuwaniu ciąży. Moim zdaniem dobrze zrobiła, chociaż długo podejmowała ta decyzje. Zaszła w ciąże ze swoim byłym facetem, który jest w Niemczech nielegalnie, nie ma stałej pracy i jest...jaki jest. Ona (23lata) - bez stałej pracy, bez wykształcenia i sama jak palec bo na rodzinę nie ma co liczyć (na o do tego głupia na swój sposób ;-) i nieodpowiedzialna). Co mogłaby zapewnić temu dziecku? No chyba tylko ,,miłość'' jak to mówią a miłością człowiek się przecież nie naje. Tak, żeby się za bardzo nie rozpisywać - całkowicie popieram wypowiedź Ilira. Do kobiety należy ostateczna decyzja a facet w efekcie końcowym nie ma za dużo do ,,gadania''. Dodam tylko, iż to jest tylko i wyłącznie moje zdanie i go nie zmienię. Jakiś czas temu koleżanka opowiadała mi o kobiecie, która usuwała 18 razy! To już jest CHORE. Raz zrozumiem ale nie więcej! Co do tabletki 72godz ,,po'' to zażyłam ja jakieś 5 lat temu i nie uważam to za aborcje.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez anita_cz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Ja w tym wszystkim jednej rzeczy tylko nie rozumiem - jak można być tak nieodpowiedzialnym? Jeśli już miało się odwagę pójść z kimś do łóżka bez zabezpieczenia, to niech teraz ma się odwagę wziąć za to odpowiedzialność. Dziecko nie jest niczemu winne. Nie ono podejmowało decyzję. Jak każdy, ma prawo dostać swoją szansę.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Kometa, łącznie zmieniany 1 raz.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Ilir
Admin Techniczny
Posty: 535
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:36

Post autor: Ilir »

Każdy ma też swoją wolną wolę i swoją świadomość. Po co dziecko ma cierpieć? W pierwszych tygodniach życia, płód nie tylko rozwija się od 'zera', że tak to ujmę ale też 'chłonie' wszystko z otoczenia i z organizmu swojej matki. Każdy stres powoduje iż dziecko po urodzeniu, i w późniejszym okresie dojrzewania staje się przestępcą. Jest to udowodnione przez badania psychologiczne.
Po co więc dziecko skazywać na przyszłość mordercy? Jeżeli warunków do wychowywania nie ma, to rodzicielstwo powinno być zakazane.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Ilir, łącznie zmieniany 1 raz.
Jesteśmy tylko maleńkimi pyłkami, tańczącymi do rytmu natury...

atlanta

Post autor: atlanta »

Ilir no proszę cię, nie przesadzasz ty troszeczkę :-) Każda kobieta w ciąży w pewien sposób stresuje się i ma obawy związane z ciążą, porodem czy zdrowiem płodu. Gdyby było prawdą, co piszesz to mielibyśmy samych morderców :-) Ale dzięki bo mnie strasznie rozbawiłeś :mrgreen:
Ja osobiście popieram aborcje, ale tylko i wyłącznie po gwałcie.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez atlanta, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”