Intruz

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

[książka] Intruz

Post autor: Kometa »

PomyÂ?laÂ?am sobie, Â?e teraz kiedy trwa ''szaÂ?'' na cykl Zmierzchu Meyer, warto by byÂ?o zwr??ci?? uwag?? czytelnik??w na to, Â?e ta autorka jednak umie pisa??. To oczywiÂ?cie rzecz gustu, ale jak dla mnie wspomniana seria nie jest literaturÂ? zbyt wysokich lot??w. No ale c??Â?, kaÂ?dy od czegoÂ? zaczynaÂ? i absolutnie nie naleÂ?y nikogo skreÂ?la?? za jego kulawe poczÂ?tki. Ja postanowiÂ?am da?? Meyer jeszcze jednÂ? szans??, pod nawaÂ?em absurd??w i papierowych postaci, w jej ksiÂ?Â?kach dostrzegÂ?am pewien potencjaÂ?. Po przyswojeniu caÂ?ej serii Zmierzchu dzielnie zabraÂ?am si?? za powieÂ??? tejÂ?e autorki niezwiÂ?zanÂ? z wampirzym Â?wiatem. I mogÂ?am powiedzie?? z czystym sumieniem: No nareszcie!

Autor: Stephenie Meyer
TytuÂ?: Intruz (The Host)
Cykl: < Na razie krÂ?Â?Â? jedynie plotki, ale jest duÂ?e prawdopodobie??stwo, Â?e Intruz stanowi pierwszÂ? ksiÂ?Â?k?? trzycz??Â?ciowego cyklu, nad kt??rym autorka ma podjÂ??? prace zaraz po zako??czeniu promocji Przed Â?witem >
Tom: 1 (?)
TÂ?umaczenie: Â?ukasz Witczak
J??zyk oryginaÂ?u: Angielski
Liczba stron: 568
Rok wydania: listopad 2008
Oprawa: mi??kka
Wymiary: 145 x 235 mm
Wydawca: Wydawnictwo DolnoÂ?lÂ?skie


Ziemia ma przesrane. ZnalazÂ?a si?? na liÂ?cie planet do zasiedlenia osobliwej rasy najeÂ?dÂ?c??w z kosmosu, nazywajÂ?cych siebie Duszami. Sami Ziemianie okreÂ?lajÂ? ich bardziej prozaicznym mianem robali lub pasoÂ?yt??w. I nie bez powodu. Jako, Â?e Dusze nie posiadajÂ? ciaÂ?a (w kaÂ?dym bÂ?dÂ? razie nie jest ono w Â?adnym stopniu samowystarczalne), by przetrwa?? przejmujÂ? ciaÂ?a mieszka??c??w zasiedlanej planety. PoczÂ?tkowo ludzie niczego nie zauwaÂ?yli, Dusze potajemnie, po cichutku, ale przy tym systematycznie i skutecznie przejmowaÂ?y ciaÂ?a najpierw jednostek, potem caÂ?ych rodzin, wreszcie osiedla, miasta, kraje. Nim ludzie zdÂ?Â?yli si?? obejrze?? zostaÂ?o ich naprawd?? niewielu, a Dusze juÂ? nie kryjÂ?c si?? ze swymi zamiarami otwarcie zacz??Â?y wysyÂ?a?? oddziaÂ?y Â?owc??w, powoÂ?ane specjalnie po to aby chwyta?? i ''pacyfikowa??'' zbÂ?Â?kane ciaÂ?a nie posiadajÂ?ce jeszcze swojej Duszy.

I tak oto kolejna Dusza otrzymuje swojego nowego Â?ywiciela. A nie jest to Dusza byle jaka, jej sÂ?awa wyprzedza jÂ? o miliony lat Â?wietlnych, zamieszkiwaÂ?a wiele Â?wiat??w, prawdopodobnie jako jedyna odwiedziÂ?a tak duÂ?o planet i Â?yÂ?a w tak wielu r??Â?nych gatunkach. Uzdrowiciel, kt??ry wprowadziÂ? jÂ? w nowe ciaÂ?o nadaÂ? jej w tym ziemskim Â?wiecie imi?? Wagabunda - wielka podr??Â?niczka.
Wagabunda juÂ? na samym wst??pie ma utrudnione zadanie jeÂ?li chodzi o zaklimatyzowanie si??. CiaÂ?o kt??re otrzymaÂ?a naleÂ?aÂ?o do niejakiej Melanie Stryder - buntowniczki, kt??ra tuÂ? przed schwytaniem przez Â?owc??w usiÂ?owaÂ?a popeÂ?ni?? samob??jstwo. Dramatyczne wspomnienia dziewczyny nawiedzajÂ? Dusz?? nieprzywykÂ?Â? do przemocy. Strach, b??l, gniew, rozpacz. Wagabunda zdaje sobie spraw??, Â?e nie sÂ? to jej odczucia i zajmie jej chwil?? by nad nimi zapanowa??. Jednak chwila nie zostaje jej dana. Od razu trafia pod ''opiek??'' wyjÂ?tkowo wrednej Â?owczyni i musi si?? postara?? aby jak najszybciej wyÂ?apa?? wszystkie wspomnienia Melanie na temat innych buntownik??w, inaczej Â?owczyni nie da jej spokoju. I tu zaczynajÂ? si?? schody i to doÂ??? strome. Wagabunda natrafia na mentalnÂ? Â?cian??, nie jest wstanie dotrze?? do zakamark??w umysÂ?u Melanie co zdarza jej si?? pierwszy raz z nowym Â?ywicielem. Szybko teÂ? odkrywa z przeraÂ?eniem, Â?e Â?wiadomoÂ??? Melanie wcale nie umarÂ?a. Mentalny gÂ?os panny Stryder tÂ?ucze si?? po nowej gÂ?owie Duszy i ani myÂ?li przesta?? czy zaniknÂ???. Ludzka dziewczyna ze wszystkich siÂ? walczy z kosmicznym intruzem w swoim ciele.

Przestraszona takim obrotem sprawy Wagabunda nie przyznaje si?? ani swojemu Uzdrowicielowi, ani Â?owczyni, Â?e ma problem z Â?ywicielem. Boi si??, Â?e doprowadzi to odebrania jej ciaÂ?a i przydzielenia nowego. Taki zabieg wiÂ?zaÂ? si?? z okryciem si?? ha??bÂ?, bycie dezerterem byÂ?o jednym z najgorszych status??w spoÂ?ecznych wÂ?r??d Dusz. Dodatkowy problem Wagabunda ma z Â?owczyniÂ?, kt??ra jÂ? niemal juÂ? gn??bi i zdaje si?? coÂ? podejrzewa??. Nieoczekiwanie zar??wno Wagabund?? jak i Melanie zaczyna Â?Â?czy?? gÂ???boka nienawiÂ??? do antypatycznej Â?owczyni. I ku przeraÂ?eniu Duszy nie tylko to. Wagabunda zaczyna t??skni?? za obrazami podsuwanymi przez Melanie w trakcie snu. Wspomnienia dziewczyny wywoÂ?ujÂ? poruszenie w sercu kosmitki, zwÂ?aszcza te dotyczÂ?ce jej brata - Jamiego i chÂ?opaka - Jareda. Dusza zaczyna t??skni?? za ludÂ?mi kt??rych znaÂ?a jedynie za poÂ?rednictwem wspomnie?? swojego Â?ywiciela, pragnie ich odszuka??, pozna??, by?? blisko. Melanie natychmiast wykorzystuje t?? sÂ?aboÂ??? pasoÂ?yta i ryzykujÂ?c wiele pokazuje Wagabundzie drog?? do kryj??wki buntownik??w. Dusza niewiele myÂ?lÂ?c wyrusza aby odnaleÂ??? ludzi, kt??rych kocha zar??wno Melanie jak i ona sama...


KsiÂ?Â?k?? charakteryzuje typowy dla Meyer lekki i prosty styl co bardzo sprzyja czytaniu, sprawia, Â?e nie odczuwa si?? mijajÂ?cego wok??Â? czasu. Nie wiem tylko czemu autorka uparÂ?a si?? tak przy narracji pierwszoosobowej. Mnie to Â?rednio odpowiada, a i jej samej r??wnie Â?rednio to wychodzi. CaÂ?Â? akcje Â?ledzimy oczami Wagabundy miejscami zdarzajÂ? si?? przeskoki na Melanie, ale to sporadycznie i jedynie przy snach. Szkoda, bo Mel jest tÂ? dynamiczniejszÂ? i Â?ywszÂ? poÂ?owÂ? duetu. Ciekawie teÂ? wypadajÂ? mentalne sprzeczki obu pa??, ich wymiana poglÂ?d??w, niestety pani Meyer bardzo poskÂ?piÂ?a tego typu dialog??w skupiajÂ?c si?? wÂ?aÂ?ciwie jedynie na Wagabundzie. JeÂ?li chodzi o niÂ?, to dÂ?ugo miaÂ?am mieszane uczucia. Chyba najbardziej uderzaÂ?a mnie naiwnoÂ??? tej postaci. Albo moÂ?e to w jak naiwnym spoÂ?ecze??stwie przyszÂ?o jej Â?y??. To zakochanie si?? we wspomnieniu faceta obcej osoby, to Â?e zawsze trzeba dawa?? w zamian, to zachwycanie si?? maÂ?ymi rzeczami i strach, obrzydzenie w stosunku do przemocy. Zwykle takie cechy u bohater??w wydajÂ? mi si?? sztuczne, takie wymuszone, przerysowane, teatralne, ale z WagabundÂ? byÂ?o inaczej. ZdaÂ?am sobie spraw??, Â?e to tak naprawd?? wcale mnie tak u niej nie razi jak w pierwszej chwili sÂ?dziÂ?am. I zrozumiaÂ?am. Ona ma prawo taka by?? bo NIE jest czÂ?owiekiem. Dlatego mogÂ?am si?? z tym pogodzi??. Tak jest wÂ?aÂ?nie podkreÂ?lona jej przynaleÂ?noÂ??? do innego gatunku. DoÂ??? nudnego gatunku. I ona wÂ?r??d swoich "braci", wÂ?r??d sobie podobnych bÂ?yszczy, wyr??Â?nia si?? jako jednostka potrafiÂ?ca podjÂ??? inne decyzje niÂ? te z powszechnie przyj??tego schematu. Mimo takiego, a nie innego "wychowania" pr??buje czegoÂ? innego i nowego. Nie bez strachu i niepewnoÂ?ci, ale z otwartym umysÂ?em. Jest ok. Nie mog?? powiedzie?? Â?eby byÂ?a mojÂ? ulubienicÂ?, ale w niczym mi nie przeszkadza.

Ale i tak najbardziej lubiÂ?am dwie bohaterki razem. W ciekawy spos??b si?? uzupeÂ?niaÂ?y. Melanie byÂ?a troch?? narwana, niecierpliwa, porywcza, lubiÂ?a dziaÂ?a??. Przypuszczam, Â?e gdyby ona byÂ?a najeÂ?dÂ?cÂ? z kosmosu i sterowaÂ?a ciaÂ?em napytaÂ?a by sobie mn??stwo biedy.
Wagabunda cz??sto wydawaÂ?a mi si?? nudna. Ale zauwaÂ?yÂ?am, Â?e to og??lnie cecha dusz - sÂ? nudne. Dzi??ki poÂ?Â?czeniu z Melanie zacz??Â?a nabiera?? troch?? Â?ycia i koloru.
Bardzo mi si?? podobaÂ?o kiedy si?? o coÂ? spieraÂ?y lub kiedy tÂ?umaczyÂ?y sobie coÂ? nawzajem - Melanie odnoÂ?nie ludzi, Wagabunda odnoÂ?nie dusz. CzekaÂ?am w ksiÂ?Â?ce na ich wymian?? poglÂ?d??w i martwiÂ?o mnie Â?e jest tego w sumie tak maÂ?o.
Wol?? jednak Melanie. Za Â?ywioÂ?owoÂ??? i nawet za jej doÂ??? cz??stÂ? bezmyÂ?lnoÂ???. ByÂ?a zwyczajnÂ?, zaradnÂ? ludzkÂ? dziewczynÂ?. Nie widealizowanÂ?, ale teÂ? nie kreowanÂ? na ciamajd??. ZahartowanÂ?, znajÂ?cÂ? Â?ycie, a jednak potrafiÂ?cÂ? czerpa?? z niego duÂ?o radoÂ?ci. Do tego silnÂ? i zawzi??tÂ?.

JeÂ?li chodzi o innych bohater??w to bywaÂ?o r??Â?nie. Ale chwaÂ?aÂ? Bogu, Meyer w ko??cu zajarzyÂ?a, Â?e idea postaci &#8222;jestem zÂ?y, bo si?? taki urodziÂ?em&#8221; wcale si?? nie sprawdza. W tej ksiÂ?Â?ce nie ma tak naprawd?? negatywnego bohatera. Troche mnie martwiÂ?a posta?? Kyle&#8217;a, kt??ry bardzo lubiÂ? dokucza?? (dokucza?? to bardzo delikatnie powiedziane) Wagabundzie oraz posta?? Â?owczyni, kt??ra zdawaÂ?a si?? by?? wredna z zasady, ale i oni mieli powody by post??powa?? tak a nie inaczej. A same Dusze wcale nie byÂ?y przedstawione jako ta zÂ?a strona konfliktu. KaÂ?dy miaÂ? swoje racje. Dusze jako spoÂ?ecznoÂ??? byÂ?y szlachetniejsze od ludzi, dzieliÂ?y si?? ze swymi bra??mi owocami wsp??lnej pracy, byÂ?y bezinteresowne, pomagaÂ?y sbie wzajemnie, nie mordowaÂ?y si?? i nie byÂ?y chciwe. Ludzie wypadali przy nich raczej blado. Gn??bi mnie tylko jedna sprawa i tu jestem gotowa zarzuci?? Meyer duÂ?y bÂ?Â?d logiczny.

[uwaga, moÂ?e by?? kilka spoiler??w]

Wiemy, Â?e dusze z zaÂ?oÂ?enia sÂ? dobre. Uczciwe, prawdom??wne, pracowite, wsp??Â?czujÂ?ce, peÂ?ne empatii, Â?agodne - brzydzÂ? si?? przemocÂ?.
SkÂ?d wi??c u diabÂ?a wzi??Â?o im si?? zamiÂ?owanie do podbijania innych planet? To przepraszam przejaw tej empatii, zrozumienia dla innych?

Wprawdzie nie wytaczajÂ? wielkich dziaÂ? laserowych i nie mordujÂ? ludzi napawajÂ?c si?? ich cierpieniem, ALE do cholery jasnej stosujÂ? przymusu na Â?ywej, rozumnej istocie. SprawiajÂ?, Â?e ona znika. Przestaje istnie??. Pomimo swojej jakÂ?e wysokiej kultury osobistej i oÂ?wiecenia, nie liczÂ? si?? ze zdaniem przedstawiciela innego gatunku. UwaÂ?ajÂ? go jedynie za mi??so, za ubranie, za rzecz. KRADNÂ? ludzkie ciaÂ?a.
Zatem dopuszczajÂ? si?? tych rzeczy kt??rymi si?? tak brzydzÂ?. Przymus to forma przemocy. KradzieÂ? to przest??pstwo. Unicestwienie czÂ?owieka - morderstwo, zbrodnia. To, Â?e nie leje si?? krew, przynajmniej nie z ich winy, nie znaczy, Â?e nie robiÂ? czegoÂ? zÂ?ego. Nie widzÂ? tego? Nie rozumiejÂ?? Czy sÂ? zwyczajnie bandÂ? hipokryt??w?

MogÂ?oby si?? wydawa?? ,Â?e ich system wartoÂ?ci i poj??cie dobra jest bliÂ?niacze do tego ludzkiego. Zatem czemu ignorujÂ? wÂ?asne wyst??pki?
I po co tak pokojowej rasie oddziaÂ? Â?owc??w? Skoro sÂ? tacy dobrzy i naiwni skÂ?d wÂ?r??d nich osobniki, kt??re sÂ? gotowe si??gnÂ??? po bro??, wykaza?? si?? agresjÂ? i zawzi??toÂ?ciÂ??
WeÂ?my sobie naszÂ? ulubionÂ? Â?owczyni??. To, Â?e jej Â?ywicielka byÂ?a nieznoÂ?na wydaje mi si?? marnym i naciÂ?ganym argumentem. To czym si?? kierowaÂ?a kiedy zawzi??cie szukaÂ?a Wagabundy... ChciaÂ?a udowodni??, Â?e ma racj?? - duma, pycha, ambicja. WstydziÂ?a si?? tego, Â?e nie radzi sobie podobnie jak Wagabunda z Â?ywicielkÂ?, a zatem kÂ?amaÂ?a, udawaÂ?a, nie przyznawaÂ?a si?? Â?e ma problem. Z tego powodu chciaÂ?a POGN??BI?? Wagabund??, udowodni?? jej, Â?e jest sÂ?aba. Â?eby nie czu?? si?? gorszÂ? chciaÂ?a poniÂ?y?? innÂ? dusz??. To ma by?? przedstawiciel tej dobrej, oÂ?wieconej rasy?
JakaÂ? bzdura.
[koniec moÂ?liwych spoiler??w]

Tak na zako??czenie napisz?? jeszcze, Â?e to tak naprawd?? romans. Nie tak bzdurny i przewidywalny jak seria Zmierzchu i niech Bogu b??dÂ? za to dzi??ki, ale jakby si?? temu nie przyglÂ?da?? to jednak romans. W dodatku doÂ??? pokr??tny. Tr??jkÂ?t miÂ?osny na dwa ciaÂ?a, a p??Â?niej to i bardziej skomplikowane figury geometryczne, ale w dalszym ciÂ?gu &#8211; za duÂ?o zainteresowanych &#8211; za maÂ?o ciaÂ?. Mimo to nie trÂ?ci melodramatyzmem (no moÂ?e jednak pod koniec owszem), nie jest kiczowato, ani niesmacznie czy absurdalnie. Bohaterowie post??pujÂ? logicznie zgodnie z naturÂ? przypisanÂ? gatunkowi (wyjÂ?tek stanowi Ian, kt??ry byÂ? bliski wykopania wÂ?asnego brata na pewnÂ? Â?mier?? bo zakochaÂ? si?? w kosmitce...) ich zachowania majÂ? swojÂ? przyczyn??, kt??ra ma nawet sens wi??c nie mam si?? o co czepia??.

Og??lnie ksiÂ?Â?k?? oceniam jako dobrÂ?. Nie wybitnÂ?, nie rzuciÂ?a mnie na kolana, ale jeden dzie?? miaÂ?a wyj??ty z Â?yciorysu i byÂ?am z lektury bardzo zadowolona. Tak wi??c Meyer zwyczajnie nie moÂ?e pisa?? ksiÂ?Â?ek z myÂ?lÂ? o nastolatkach, bo wychodzÂ? jej wtedy takie gnioty jak Zmierzch i kolejne. Tymczasem Intruz byÂ? pisany z myÂ?lÂ? o starszym pokoleniu czytelnik??w i tak oto wyszÂ?a z tego caÂ?kiem przyzwoita ksiÂ?Â?ka dla mÂ?odzieÂ?y.

Z czystym sumieniem mog?? poleci??.
Ostatnio zmieniony 15 sie 2011, 16:40 przez Kometa, łącznie zmieniany 1 raz.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Tula
Uśmiercony Na Amen
Posty: 539
Rejestracja: 12 wrz 2009, 14:50

Post autor: Tula »

KsiÂ?Â?ka zaskoczyÂ?a mnie,wÂ?aÂ?ciwie to nie wiem czego spodziewaÂ?am si?? po autorce "Zmierzchu", ale nie tego.
[Jak kto uwaÂ?a, SPOILER]Meyer zrobiÂ?a ze zÂ?ych kosmit??w , dobre dusze ,kt??re znowu takie dobre nie sÂ?.ZajmujÂ? naszÂ? planet??,ciaÂ?a i umysÂ?y ,ale i tu trafia si?? dusza wyjÂ?tkowa ,nie doÂ??? Â?e Â?yÂ?a juÂ? na tylu planetach ,inne dusze podziwiajÂ? jÂ? i czerpiÂ? z jej doÂ?wiadczenia (nie tylko dusze), to jeszcze pod wpÂ?ywem niepokornego Â?ywiciela zmienia (cz??Â?ciowo) sw??j Â?wiatopoglÂ?d.
PoczÂ?tek byÂ? troszk?? nudnawy i nie bardzo wiedziaÂ?am o co chodzi,ale wi??kszoÂ??? ksiÂ?Â?ek tak si?? zaczyna wi??c tu nie b??d?? czepialska.Natomiast bardzo spodobaÂ? mi si?? pomysÂ? z partyzantami mieszkajÂ?cymi w jaskiniach.Ha, ile razy sama zastanawiaÂ?am si?? gdzie bym si?? ukryÂ?a,jak i z czego Â?yÂ?a gdyby wybuchÂ?a wojna (z zaznaczeniem wojny globalnej, bez szans na emigracje).Tu z paniÂ? Meyer podzieliÂ?am myÂ?l,tyle Â?e ja, wolaÂ?a bym ukrywanie si?? w lasach.Mimo to pomysÂ? Â?wietny.
Po raz pierwszy byÂ?am teÂ? za uÂ?mierceniem gÂ???wnej bohaterki,Melanie.ByÂ?am wielkim kibicem uczucia pomi??dzy WagabundÂ? a Ianem,do tego stopnia Â?e pÂ?akaÂ?am i jeszcze bardziej pragn??Â?am znikni??cia na dobre Mel.Co za tym idzie, byÂ?am zÂ?a na Wand?? ,za fakt poÂ?wi??cania si?? dla swojej "wsp??Â?lokatorki".
Na szcz??Â?cie autorka lubi szcz??Â?liwe zako??czenia.Na koniec kaÂ?dy byÂ? z tym z kim powinien by??,bez problem??w z nad kompletowym ukochanym i deficytem w ciaÂ?ach.W tym momencie trzeba podziwia?? uczucie Iana do duszy a nie jej zewn??trznej powÂ?oki.
Wszystko byÂ?o by o.k gdyby nie to familijne zako??czenie,czy nie doÂ??? Â?e Wanda jest WandÂ? a Melanie jest na powr??t sobÂ? :?: Nie ,to za maÂ?o ,trzeba jeszcze doda?? cudem ocalaÂ?Â? grup?? ludzi z kolejnÂ? nawr??conÂ? duszÂ?.[koniec SPOILERA]
Happy End :Nie jesteÂ?my tutaj sami ;-)

@lma

Post autor: @lma »

KsiÂ?Â?ka jest fascynujÂ?ca. O niebo lepsza od Zmierzchu.
Na poczÂ?tku pierwszego rozdziaÂ?u... patrz??...narracja 1-osobowa. MyÂ?l?? sobie: "Znowu". Ale, o dziwo nie byÂ?o Â?le, byÂ?o nawet caÂ?kiem przyjemnie :)
NiewÂ?tpliwie Intruz jest dojrzalszy od sagi Zmierzchu. Przyznam Â?e, troch?? Â?ez nad tÂ? ksiÂ?Â?kÂ? uroniÂ?am.
Mam tylko zastrzeÂ?enie, takie maÂ?e, znudziÂ?y mi si?? happy endy S.Meyer. MyÂ?laÂ?am, ba nawet byÂ?am pewna, Â?e tym razem b??dzie tragiczniej na ko??cu. Widocznie Meyerowa boi si?? uÂ?mierca?? swoich bohater??w. A szkoda, troch?? wi??cej dramatyzmu na pewno by nie zaszkodziÂ?o.

Awatar użytkownika
s.mapet
Posty: 19
Rejestracja: 12 wrz 2009, 14:54

Post autor: s.mapet »

Absolutnie uwielbiam tÂ? ksiÂ?Â?k?? i ubolewam nad faktem, Â?e przez wzglÂ?d na Zmierzch jest ona zwyczajnie niedoceniana. Tym razem Meyerowa nie stworzyÂ?a cukierkowego Â?wiata ze swoimi wyidealizowanym bohaterami a coÂ? bardziej, powiedzmy ludzkiego. To jest ksiÂ?Â?ka, do kt??rej moÂ?na wciÂ?Â? wraca??. Ona sama nie jest "sucha&#8221;, lecz t??tni r??Â?nymi emocjami od gniewu po miÂ?oÂ??? i to chyba podoba mi si?? w niej najbardziej.
Obrazek

@lma

Post autor: @lma »

No i staÂ?o si??. PowieÂ??? r??wnieÂ? zostanie zekranizowana... W sumie to nawet si?? ciesz??, moÂ?e ksiÂ?Â?ka stanie si?? troch?? bardziej popularna, bo teraz myÂ?l??, Â?e jest jakby niedoceniona. Kompletnie niestety nie wyobraÂ?am sobie postaci.

Wi??cej informacji TU

W og??le juÂ? tyle czasu min??Â?o od napisania "Intruza", a tu ani widu, ani sÂ?ychu o kontynuacji.

Midnight11

Post autor: Midnight11 »

podobno ma wyjÂ??? z tego trylogia i mam takÂ? nadziej??, bo ksiÂ?Â?ka jest naprawd?? Â?wietna, mimo tych nieszcz??snych paru pierwszych rozdziaÂ???w...

Gołsia

Post autor: Gołsia »

KsiÂ?Â?ka jest Â?wietna i nie tak banalna jak zmierzch. Bardzo mi si?? podobaÂ?a. Po prostu nie mogÂ?am si?? oderwa?? i przez 2 dni na okrÂ?gÂ?o jÂ? czytaÂ?am :mrgreen: Jest bardziej dojrzaÂ?a a nie przewidywalna i cukierkowa jak saga zmierzch jednak ludzie wolÂ? te proste z przesÂ?odzonym zako??czeniem i prostÂ? fabuÂ?Â?. Bardzo podobaÂ?a mi si?? posta?? Iana ;p Od poczÂ?tku mu kibicowaÂ?am 8-) i oczywiÂ?cie przy ko??cowych rozdziaÂ?ach strasznie ryczaÂ?am :mrgreen:

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Ej co wy macie z tym Ianem? Przez p??Â? ksiÂ?Â?ki praktycznie nie istniaÂ? jako posta??, a potem teÂ? nie powiem Â?eby bÂ?yszczaÂ?. Dla mnie obaj zar??wno Ian jak i jared byli nudni, chociaÂ? bardziej jestem skÂ?onna odda?? wi??cej sympatii Jaredowi.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

@lma

Post autor: @lma »

Ian czy Jared? Obaj byli na sw??j spos??b fajny. WyobraÂ?acie w og??le soie takÂ? sytuacj??, Â?e w ciele Waszego ukochanego zagnieÂ?dziÂ? si?? OBCY? Bo ja nie. ZachowywaÂ?abym si?? chyba tak jak Jared, dlatego rozumiem go, a bynajmniej staram si?? zrozumie??. Ale do Iana teÂ? nic nie mam.
Og??Â?em Â?adnego z nich jakoÂ? szczeg??lnÂ? gorÂ?cÂ? sympatiÂ? nie darz??, ale lubie ich, kaÂ?dego na sw??j spos??b.

Aha, musz?? si?? pochwali?? :mrgreen: WygraÂ?am Intruza w konkursie i juÂ? w przyszÂ?ym tygodniu b??d?? miaÂ?a sw??j wÂ?asny osobisty egzemplarz :mrgreen:

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

ja to juÂ? gdzieÂ? pisaÂ?am na temat obu pan??w, wi??c moÂ?e dla niekt??rych si?? powtarzam, ale i tak wam to wklej?? :D


UWAGA SPOILERY!


Zaczne troszke nie na temat wÂ?tka Jared vs Ian, ale obiecuj??, Â?e ostateczne sedno b??dzie si?? rysowa?? w jego granicach.

Tak czy inaczej byÂ?am nastawiona na burzliwy tr??jkÂ?t miÂ?osny na dwa ciaÂ?a. PomysÂ? mnie troche draÂ?niÂ? z racji tego, Â?e jak nie patrzyÂ?am na t?? caÂ?Â? sytuacj??, jabym tego nie ugryzÂ?a w moim odczuci Jared byÂ?, jest i b??dzie na wieki wiek??w amen przypisany do Melanie. Wi??c kiedy doÂ??? szybko okazuje sie, Â?e Wanda do niego wzdycha z miejsca trafiÂ? mnie jasny szlag. OczywiÂ?cie nie zdawaÂ?am sobie sprawy i nie braÂ?am pod uwag?? rozdzielenia pa??, zatem dla mnie przewidywany rozw??j wypadk??w prezentowaÂ? si?? okropnie. Ta idiotka tam p??jdzie zakochana po uszy w Jaredzie, on jÂ? w ko??cu zaakceptuje, Mealanie zniknie. To tak w duÂ?ym skr??cie. Nie to Â?ebym darzyÂ?am Mel jakÂ?Â? ogromnÂ? sympatiÂ?, a Wandy niecierpiaÂ?a, ale rozw??j wypadk??w wydawÂ? mi si?? poprostu niewÂ?aÂ?ciwy. Nie fair, nie na miejscu, nie do przyj??cia. Dlatego gÂ?upio si?? cieszyÂ?am kiedy Jared odpychaÂ? Wand?? i miaÂ?am ch???? mu bi?? brawo.

Tym zachowaniem zjednaÂ? sobie sporo mojej sympatii, zwÂ?aszcza Â?e gdyby "coÂ?" siedziaÂ?o w mojej ukochanej osobie i odbieraÂ?o jej wolnÂ? wol?? teÂ? najpewniej bym "tego" niecierpiaÂ?a i nie probowaÂ?a zrozumie??. To logiczna reakcja, ludzka i na miejscu. Nie waÂ?ne by dla mnie byÂ?o, Â?e ta istota to uosobienie dobra i wsp??Â?czucia, dla mnie by byÂ?a wszystkim co najgorsze. RozumiaÂ?am Jareda i cieszyÂ?o mnie jego podejÂ?cie.

Potem zaczÂ?Â? wkrada?? si?? na scen?? Ian. Nie wiem czy zdajecie sobie spraw??, ale oni wcale si?? od siebie tak bardzo nie r??Â?niÂ?. W moim odczuciu sÂ? wr??cz zbyt maÂ?o zroÂ?nicowani. Na przykaÂ?ad o ile w Zmierzchu Edward i Jacob wyraÂ?nie si?? od siebie odcinali tak Ian i Jared w porownaniu z nim stanowiÂ? jednolitÂ? mas??. R??Â?nica w zasadzie polega na tym, Â?e wybrali skrajnie r??Â?ne dziewczyny, kt??re na ich nieszcz??Â?cie dzieliÂ?y jedno ciaÂ?o. Jared wychodziÂ? na chama i prostaka, bo patrzymy na to oczami Wandy. Jared jej nie kochaÂ?, Ian tak. Jareda obchodziÂ?a Melanie, kiedy Wanda powiedziaÂ?a, Â?e odda jej ciaÂ?o nie protestowaÂ?, przyjÂ?Â? ten fakt jako naturalnÂ? kolej rzeczy. Ian jej broniÂ?, Ian nie chciaÂ?, przejÂ?Â? si??, jest lepszy! A guzik. Jest dokÂ?adnie taki sam jak Jared. Jego z kolei nic nie obchodziÂ?a Melanie, miaÂ? w nosie co si?? z niÂ? stanie tam w Â?rodku, chciaÂ? tylko Â?eby Wanda zostaÂ?a i miaÂ? zamiar przeforsowa?? swoje zdanie. Zachowali sie identycznie. I Â?adnej z tych postaw nie uwaÂ?am za zÂ?Â?. Rozumiem ich obu, w sytuacji Jareda zachowaÂ?abym si?? tak samo. W sytuacji Iana tak samo. To naturalne, Â?e chcieli odzyska?? to co dla nich najwaÂ?niejsze.

Dalej, moÂ?e sie wydawa??, Â?e Ian byÂ? wnikliwsz, staraÂ? si?? zrozumie?? Wand??, byÂ? wsp??Â?czujÂ?cy itepe. Ale on jÂ? kochaÂ?. A Jared nie. Dlatego nie staraÂ? si?? specjanie zaprzÂ?ta?? sobie gÂ?owy jej odczuciami, byÂ? zaprzÂ?tni??ty tym, Â?e tam w Â?rodku jest jego Melanie, Â?e moÂ?e jej juÂ? nieodzyska??, trudno Â?eby jeszcze pr??bowaÂ? dostosowywa?? si?? do Wandy. Cho?? jak wiemy potem prob??waÂ?. Pr??by dostosowania si?? Iana do Melanie byÂ?y mniej wi??cej takie sama jak Jareda do Wandy. Niby tam jÂ? pyta czy moÂ?e pocaÂ?owa?? Wand??, a zatem ciaÂ?o naleÂ?ace do Melanie, wi??c w sumie i samÂ? Melanie, kiedy ta kategorycznie zabrania, m??wi Â?e to szanuje po czym i tak robi swoje. Kiedy Melanie znika pierwsze co m??wi do Wandy, Â?e tak lepiej dla niej. Dopiero kiedy Wanda nalega i wpada w histerie stara si?? jej pom??c. Robi to, bo Wanda prosi a nie po to Â?eby odzyska?? Mel.

Co poza tym w kontaktach z innymi panowie sÂ? podobni, obaj silni i przystojni, zaradni, pomocni. Dla mnie wÂ?aÂ?ciwie nie zbytnio nie r??Â?niÂ?. bu ich rozumiem i obaj sÂ? mi w zasadzie oboj??tni.

Ale Ian mi raz podpadl. Chodzi o Kylea. Rozumiem, Â?e si?? zakochaÂ?, ale rodzina do cholery to rodzina. Rozumiem, Â?e byÂ? zÂ?y na brata, ja na jego miejscu teÂ? pewnie bym byÂ?a, pewnie bym zrobiÂ?a piekielnÂ? awantur??, pewnie bym mu przyÂ?oÂ?yÂ?a aÂ? by mu si?? niedobrze zrobiÂ?o, ale przenigdy nie naraziÂ?abym brata na Â?mier??. Za nic. A on ot tak rozwaÂ?a jego odejÂ?cie z Jakini, oskarÂ?a go pr??bujÂ?c do tego doprowadzi??. Jeb si?? tam majaczy ze strzelbÂ?, a on jeszcze Â?e "dobrze mu tak". Prosze wstarczy miÂ?a kosmitka Â?eby Â?yczy?? bratu Â?mierci. I to jeszcze w sytuacji gdzie mamy do czynienia niemal z wymarciem ludzkoÂ?ci. Gdzie brat stanowi jego jedynÂ? pozostaÂ?Â? rodzin??.

I tak na dobrÂ? spraw?? nie wiem z czym macie problem, jak dla mnie to oni obaj sÂ? zbyt "mili".

Jestem troszk?? posrana i dla mnie facet musi by?? pieprzonym samcem. Najbardziej lubi?? w ksiÂ?zkach tych zimnych sku*wysyn??w, trudnych i butnych, warczÂ?cych na otoczenie. MoÂ?e dlatego Â?e tacy mi si?? zwyczajnie podobajÂ? teÂ? i na Â?ywo. Sama w zwiÂ?zku robi?? si?? wybitnie wredna i musz?? mie?? kogoÂ? kto mi b??dzie na to odpowiadaÂ?, Â?eby daÂ? mi okazj?? do zrobienia karczemnej awantury i potÂ?uczenia kilku element??w zastawy stoÂ?owej, a nie Â?e "kotku, bo sobie rÂ?czki pokaleczysz..."

No dobrze troszk?? przesadziÂ?am. ALe tacy faceci sÂ? dynamiczni i jakieÂ? zamieszanie w ok??Â? nich ma swoje uzasadnienie, dziaÂ?ajÂ? destruktywnie, wzbudzajÂ? r??Â?ne emocj??, wahamy si??, rozstrzygamy, pieprz?? pewnoÂ?c, chc?? czu?? Â?e Â?yj??. Ustabilizowa?? si?? jeszcze zdÂ?Â???. Teraz chce eksperymentowa??, chc?? gra?? w t?? gr??.

OczywiÂ?cie Â?e "kocham ci??", "b??d?? ci?? broniÂ?" leÂ?y na dnie duszy kaÂ?dej gÂ?upiej kobiety i podÂ?wiadomie tego wlaÂ?nie si?? pragnie, ale jeÂ?li on przy tym b??dzie jeszcze uparty, trudny i dumny to mnie w to graj.

Faceci pokroju Jareda i Iana sÂ? niestety tym za czym ja Â?rednio przepadam. Kiedy juÂ? majÂ? swojÂ? kobiet?? to och i ach i moÂ?e jeszcze napierdzie?? w oponki? Nie zrozumcie mnie Â?le, dÂ?entelmen zawsze mnie oczaruje, ale niechÂ?e si?? przesadnie ze mnÂ? nie cacka, nie jestem paralityczkÂ?, sama zadecyduje ile mam spa?? a ile jeÂ??? i nie Â?ycz?? sobie Â?aÂ?enia za mnÂ? krok w krok. A zar??wno Ian jak i Jared sÂ? chorobliwe troskliwi. ChociaÂ? w tej konkurecji wygrywa raczej Ian, dlatego jestem skÂ?onna przyzna?? wi??cej sympatii Jaredowi.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

@lma

Post autor: @lma »

PodsumowujÂ?c, ta ksiÂ?Â?ka jest o niebo lepsza od Zmierzchu, jeÂ?li chodzi o moralnoÂ???, czÂ?owiecze??stwo i dum??.
Mam nadziej??, Â?e Stefcia kopnie w kÂ?t Edwarda i Belk?? i zacznie tworzy?? takie ksiÂ?Â?ki jak ta, albo i lepsze, oczywiÂ?cie o ile Stefcia potrafi ;-)

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Stefacia ma spore braki jezykowe co w poÂ?Â?czeniu z tÂ?umaczeniem tworzy prawdziwÂ? katastrof??. Stefacia ma pomysÂ?y ale wciÂ?Â? bardzo infantylny styl i podejscie do niekt??rych spraw. To jej rozpieprza te pomysÂ?y. nie wiem czy moÂ?na si?? wyzby?? okreÂ?lonej maniery pisania, nigdy nie pr??bowaÂ?am :P
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

@lma

Post autor: @lma »

Zaraz, jakie studia sko??czyÂ?a Stefcia? CoÂ? z literaturÂ?? Fest jajka!

Hi, chyba jako jedyne forum nie mamy tematu Zmierzch w ksiÂ?Â?kach :-P

Anthien

Post autor: Anthien »

Przyznaje, Â?e chociaÂ? tÂ? ksiÂ?Â?k?? czytaÂ?am juÂ? jakiÂ? czas temu, to jednak zapadÂ?a mi w pami????. Historia na pewno jest oryginalna i nie jest to Â?wiat, przepeÂ?niony sÂ?odyczÂ?.
Historia pozwala nam na refleksj?? m.in nad sensem Â?ycia i pozwala nam wyobrazi?? sobie Â?wiat peÂ?en Dusz.
Podziwiam gÂ???wnÂ? bohaterk??, bo nie wiem czy miaÂ?abym na tyle silnej woli, Â?eby nie podda?? si?? i nie "odda?? wÂ?asnego ciaÂ?a Obcemu"
UwaÂ?am, Â?e ksiÂ?Â?ka jest warta przeczytania, bo historia jest naprawd?? wciÂ?gajÂ?ca i wzruszajÂ?ca (oj, w niekt??rych momentach ryczaÂ?am jak b??br :mrgreen: )

Awatar użytkownika
Anne
Żarłoczny Ghul
Posty: 781
Rejestracja: 30 paź 2009, 00:07

Post autor: Anne »

KsiÂ?Â?ka ta podobaÂ?a mi si?? bardziej niÂ? Zmierzch i reszta jednak nie mog?? napisa?? aby autorka mnie powaliÂ?. J??zyk jakim pisze jest za prosty jak dla mnie i niestety widac u niej braki j??zykowe.
Troch?? rozÂ?mieszyÂ? mnie opis, Â?e miaÂ?a by?? to jej pierwsza ksiÂ?Â?ka dla dorosÂ?ych. WyszÂ?o inaczej i dostaliÂ?my kolejnÂ? przewidywalnÂ? ksiÂ?Â?k?? ze szcz??Â?liwym zako??czeniem.
Na pewno tytuÂ? ten miaÂ? by?? bardziej ambitny co wskazuje problematyka w nim zawarta niestety mam wraÂ?enie, Â?e autorka musi koniecznie zmieni?? styl w jakim pisze. Za bardzo mi to wszystko zalatuje Zmierzchem kt??ry niestety nie jest napisany w rewelacyjnym stylu.
Nothing is true. Everything is permitted.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki”