Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Kruczy Cień
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2015-02-07, 18:26   Kruczy Cień


Tytuł: Pieśń krwi
Autor: Anthony Ryan

Cykl wydawniczy: Trylogia Kruczy Cień
Tom: 1
Tytuł oryginału: Blood Song
Tłumaczenie: Marcin Kiszela
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
ISBN: 9788361386490
Stron: 804
Data wydania: listopad 2014

Opis:
Pieśń krwi to jeden z najbardziej spektakularnych debiutów epickiej fantasy w ostatnich latach. Wydany własnym sumptem przez brytyjskiego autora pierwszy tom trylogii Kruczy cień zdobył sobie tak wielką popularność wśród miłośników gatunku, że wkrótce o Anthony'ego Ryana upomniały się największe wydawnictwa literackie na świecie. Autor podpisał kontrakt z gigantem, wydawnictwem Penguin, dzięki czemu jego bestsellerowa Pieśń krwi ruszyła na podbój świata. Prawa wydawnicze zostały sprzedane do kilkunastu krajów, a czytelnicy uznają tę powieść za najlepszy debiut epickiej fantasy od czasów Patricka Rothfussa i Marka Lawrence'a.

Pieśń krwi to przygodowa fantasy na najwyższym poziomie, pełna złowieszczych intryg, szczęku mieczy, pradawnej magii i dynamicznej akcji, która wciąga od pierwszej strony i nie puszcza aż do fantastycznego końca. Nowy klasyk gatunku, którego nie można przegapić!

Szósty Zakon włada mieczem sprawiedliwości, nie mając litości dla wrogów Wiary i Królestwa.

Vaelin Al Sorna miał tylko dziesięć lat, gdy ojciec porzucił go przed żelazną bramą Szóstego Zakonu. Bracia Szóstego Zakonu poświęcają życie bitwie, Vaelina czeka więc wiele lat ciężkiego treningu, który ma go przygotować na ciężki, wstrzemięźliwy i pełen wyrzeczeń los Wojownika Wiary. Odtąd nie będzie miał już żadnej rodziny poza tą zakonną.
Ojciec Vaelina był Lordem Bitew w służbie Króla Janusa, władcy zjednoczonego królestwa. Vaelin, pozbawiony primogenitury i pozostawiony na progu Szóstego Zakonu niczym zwykły podrzutek, znienawidził go tak bardzo, jak to tylko możliwe. Jednak pewnego dnia, odwiedzając dawny Zakon swojej ukochanej, nieżyjącej już matki, chłopak pozna prawdę, która wprawi go w zakłopotanie.
Ojcem Vaelina kierowały motywy, które syn zacznie rozumieć dopiero po wielu latach. Pozna prawdę, przy której zblednie wszystko inne: Vaelinowi Al Sornie przeznaczona jest przyszłość, której nie jest jeszcze w nawet stanie pojąć. Przyszłość ta odmieni nie tylko losy królestwa, lecz także całego świata.

Komentarz:
Anthony Ryan jest brytyjskim autorem, a „Pieśń krwi”, pierwszy tom trylogii „Kruczy Cień”, jest jego debiutem. Zazwyczaj obawiam się debiutów, często słusznie (zwłaszcza gdy chodzi o te polskie, z czym na szczęście nie mamy tu do czynienia). Jednak ta książka do takich przypadków nie należy, ponieważ jest to powieść naprawdę wysokiej klasy – wielu autorów stara się do takiego poziomu dotrzeć przez wiele powieści, a Anthony’emu Ryanowi udało się to za pierwszym podejściem.

Powieść przedstawiona jest w formie opowieści głównego bohatera, Vaelina, spisywanej przez kronikarza. Obszerne opisy przeszłości przecinane są oszczędnymi scenami, w których wracamy do kronikarza, mającymi pokazać, dokąd zaszedł nasz bohater, a także dodać tajemnicy i pobudzić ciekawość skąpymi komentarzami. Potem przenosimy się do przeszłości, młodości Vaelina – powoli poznajemy jego losy od samego początku, od przybycia do Szóstego Zakonu, przez trening i szkolenie, aż po kolejne wydarzenia z jego życia. Jest to forma podobna do „Kronik Królobójcy” Patricka Rothfussa (do której zresztą książka ta jest na okładce porównywana). Choć Anthony Ryan w mojej opinii nie dorównuje absolutnemu mistrzowi, jakim jest Rothfuss (przede wszystkim językowo, gdyż kto czytał, ten wie, że autor historii Kvothe używa niesamowitego języka), jest mu całkiem bliski i jeśli dalej będzie się rozwijał w tym kierunku, kto wie, jak daleko zajdzie. :-)

Akcja była bardzo wciągająca. Choć książka ma pokaźną objętość ośmiuset stron, zupełnie tego nie czułam. „Pieśń krwi” pochłania się błyskawicznie, strony umykają niepostrzeżenie i nie wiadomo kiedy jesteśmy sto stron do przodu w stosunku do ostatniego zerknięcia na numer karty (naprawdę tak było – zerkałam na stronę i była, powiedzmy, 350, a za chwilę, nie wiadomo kiedy, lądowałam na stronie 450). Uwielbiam takie powieści – z jednej strony potężne, a z drugiej nieprzytłaczające swą objętością.

Nie bez znaczenia dla mojej wysokiej oceny są również bohaterowie. Vaelin jest postacią idealnie wyważoną między brutalnością, zdecydowaniem a dobrym wychowaniem. Kiedy trzeba potrafi zabić, ale nie sprawia mu to radości i nie jest mordercą, choć jest zabójcą. Jest lojalny wobec przyjaciół i tych, na których mu zależy, ale też wie, kiedy nie ma innego wyjścia. Nie jest hulaką, nie wyrywa panienek na lewo i prawo, ale też nie uważa kobiet za pył na bucie. Jego bracia z kolei nie są jednolitą masą, a ludźmi którzy mają własne charaktery i odróżniają się od siebie. Nie mamy dzięki temu wrażenia monotonności ani zamieszania z imionami na zasadzie „a kim był ten facet?” (a mnie w sumie, za sprawą słabej pamięci, dość często tak przydarza, zwłaszcza gdy powieść jest słaba – na szczęście tutaj tak się nie działo).

„Pieśń krwi” jest świetną powieścią, pełną wciągającej i emocjonującej akcji, ciekawych, dobrze skrojonych i łatwo zyskujących sympatię bohaterów, a także interesujących i nawet zaskakujących pomysłów, choć nie można jej zarzucić szczególnego nowatorstwa i odrzucania zasad. ;-) Po przerzuceniu ostatniej strony mam do napisania przede wszystkim to: chcę więcej! Z niecierpliwością oczekuję kolejnych dwóch tomów i mam nadzieję, że co najmniej utrzymają poziom debiutu. A poprzeczkę zawiesił sobie autor wysoko. Serdecznie polecam tę książkę, ponieważ jest to jedna z lepszych powieści fantastycznych, jakie ukazały się w ostatnich latach. Dlatego teraz marsz do księgarni lub klik-klik na stronę tejże. ;-)
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2015-02-09, 08:47   

Cytat:
„Pieśń krwi” jest świetną powieścią, pełną wciągającej i emocjonującej akcji, ciekawych, dobrze skrojonych i łatwo zyskujących sympatię bohaterów, a także interesujących i nawet zaskakujących pomysłów, choć nie można jej zarzucić szczególnego nowatorstwa i odrzucania zasad.

Dobrze powiedziane, nie będę się powtarzał. Do zalet dorzuciłbym, że to prawdziwa cegła, kawał tomiszcza wydany w jednym, niepodzielonym kawałku przez Papierowy Księżyc za co chwała wydawnictwu. Radocha na calutki dzień.
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2016-03-01, 15:15   



Pieśń krwi
Anthony Ryan

Cykl: Trylogia Kruczy Cień (tom 1)

Opis:
Szósty Zakon włada mieczem sprawiedliwości, nie mając litości dla wrogów Wiary i Królestwa.

Vaelin Al Sorna miał tylko dziesięć lat, gdy ojciec porzucił go przed żelazną bramą Szóstego Zakonu. Bracia Szóstego Zakonu poświęcają życie bitwie, Vaelina czeka więc wiele lat ciężkiego treningu, który ma go przygotować na ciężki, wstrzemięźliwy i pełen wyrzeczeń los Wojownika Wiary. Odtąd nie będzie miał już żadnej rodziny poza tą zakonną.

Ojciec Vaelina był Lordem Bitew w służbie Króla Janusa, władcy zjednoczonego królestwa. Vaelin, pozbawiony primogenitury i pozostawiony na progu Szóstego Zakonu niczym zwykły podrzutek, znienawidził go tak bardzo, jak to tylko możliwe. Jednak pewnego dnia, odwiedzając dawny Zakon swojej ukochanej, nieżyjącej już matki, chłopak pozna prawdę, która wprawi go w zakłopotanie.

Ojcem Vaelina kierowały motywy, które syn zacznie rozumieć dopiero po wielu latach. Pozna prawdę, przy której zblednie wszystko inne: Vaelinowi Al Sornie przeznaczona jest przyszłość, której nie jest jeszcze w nawet stanie pojąć.

Przyszłość ta odmieni nie tylko losy królestwa, lecz także całego świata.

Moja opinia:

Gdy kupiłam tą książkę, nie przeczytałam ani jednej opinii ani recenzji na jej temat.
Wiedziałam tylko, że to pierwszy tom trylogii Kruczy Cień.

Akcja rozpoczyna się, gdy Vaelin Al Sorna ma tylko dziesięć lat, a jego ojciec porzuca go przed żelazną bramą Szóstego Zakonu.
Zakonu, który ma z niego zrobić wyśmienitego wojownika, który w służbie Zakonu będzie bronił Wiary i Królestwa.
Chłopcy w Szóstym Zakonie (wszystkich zakonów jest właśnie sześć, każdy szkoli swoich uczniów w innej dziedzinie) są poddawani wycieńczającemu treningowi, a po każdym roku szkolenia i nauki muszą przejść kolejną – niekiedy brutalną i zawsze niebezpieczną – próbę.
Gdy przejdą wszystkie próby, będą mogli walczyć w imieniu Szóstego Zakonui Wiary.

Vaelin nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego jego ojciec oddał go do Zakonu, ale znienawidzi go za to na wiele długich lat. Odpowiedzi na dręczące go pytania pozna po długim czasie, a i tak nie dowie się wszystkiego.
Vaelin i jego bracia z Zakonu, którzy rozpoczęli wraz z nim nauki, stają się jednymi z najlepszych wojowników. Biorą razem udział w walkach, bitwach i potyczkach z innowiercami. Nie raz uratują sobie wzajemnie życie, wyciągną z tarapatów i opresji.

Autor stworzył bardzo ciekawy świat, królestwa i społeczeństwa. Postawił na różnorodność, zwłaszcza wiary i religii.
Co ciekawe, każde z królestw nie toleruje odmiennych wierzeń, tych którzy nie wierzą w „ich boga” nazywają heretykami i nierzadko ścigają i mordują.
Ale najbardziej ściganymi ludźmi są ci, których oskarża się o kontakty z Ciemnością – jak w królestwie Vaelina nazywa się magię.

Początek książki zaczyna się dość „standardowo”. Mały chłopiec, pod wpływem treningów zmienia się w młodego mężczyznę i wyśmienitego wojownika.
Jego sława zaczyna go wyprzedzać, a o jego dokonaniach w walce krążyć legendy.

Bardzo szybko jednak czytelnik przekonuje się, że nic w tej książce nie jest „standardowe”.
Tajemnice wszystkich Zakonów, umiejętności, które mogą zagrozić życiu oraz polityczne rozgrywki Króla, w które zostaje uwikłany Vaelin, sprawiają, że książka szybko odsłania przed czytelnikiem swoją wyjątkowość.
I mimo, że Szósty Zakon może kojarzyć się z zakonem Templariuszy, to nawet jeśli autor się na nim wzorował, to świetnie wykorzystał jego legendę, aby stworzyć z Szóstego Zakonu miejsce niesamowite i intrygujące.
Bohaterowie Pieśni Krwi, nawet ci drugoplanowi, są wyjątkowo ciekawi. Nie sposób nie polubić Vaelina oraz jego kompanów z Zakonu.
Anthony Ryan bardzo ciekawie poprowadził akcję. Nic nie dzieje się za szybko, ani za wolno. Gdy już odsłonił kawałek tajemnicy, zaraz pojawia się kolejna.
W wyważony sposób wprowadza do fabuły wątek nadprzyrodzony, dawkując go w odpowiednich proporcjach, aby czytelnika zaciekawić i zaintrygować.

Losy Vaelin i jego kompanów, to nie miła i przyjemna opowieść o bohaterskich czynach młodych wojowników.
To historia wyszkolonych dzięki brutalnemu treningowi młodych mężczyzn, a każdy z nich nosi w duszy ciężar przeszłości.
To opowieść o braterskich więzach mężczyzn, których nie łączą więzy krwi, a niesamowite więzy przyjaźni, które nie zważają na to, z jakiej warstwy społecznej wywodzą się młodzi adepci Szóstego Zakonu.
Pieśń Krwi, to brutalne i brudne fantasy. To opisy bitew , walk, śmierci.

Jestem pod wrażeniem stworzonego przez autora uniwersum. Podobają mi się Zjednoczone Królestwa, w skład których wchodzą cztery różne kariny (lenna).
Fabuła jest bardzo ciekawa i wciągająca. Akcja rozkręca się stopniowo, ale im dalej tym jest ciekawiej i szybciej.
Podoba mi się również pomysł na magię – Ciemność - i to jaki do niej stosunek mają poszczególne lenna.
Mimo, iż początek książki wydaje się być dość częstym motywem w książkach fantasy, to im dalej tym wyraźniej widać, że autor miał swój pomysł na stworzony przez siebie świat i bohaterów.
Polubiłam bohaterów Pieśni Krwi, tych głównych, jak i tych drugoplanowych.
Podoba mi się tajemnica zakonów, na rozwiązanie której pewnie przyjdzie mi jeszcze długo poczekać.
Mam jednak nadzieję, że Anthony Ryan już jest w trakcji pisania kolejnego tomu swojej trylogii, bo przyznam, że z niecierpliwością czekam na dalsze losy Vaelina Al Sorny i jego kompanów z Szóstego Zakonu.
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2016-03-03, 09:57   

attra napisał/a:

Jestem pod wrażeniem ..............Podobają mi .................Podoba mi............Polubiłam ................Podoba .............

Ogólnie mówiąc podzielam twoją opinię, ponad rok temu, kiedy ją czytałem mi też ta książka się podobała.
attra napisał/a:

Mam jednak nadzieję, że Anthony Ryan już jest w trakcji pisania kolejnego tomu swojej trylogii, bo przyznam, że z niecierpliwością czekam na dalsze losy Vaelina Al Sorny i jego kompanów z Szóstego Zakonu.

Ale nadzieja matką głupich. Anthony Rayan popełnił już 3 książki z Trylogii Raven's Shadow/Kruczy Cień, czyli tak jakby zrobił co do niego należało. Nie wiem czy pokładać wiarę w wydawnictwo Papierowy Księżyc, czy zacząć męczyć się z oryginałem.

Sophie: Też czekam na kolejny tom, a na stronie wydawcy wyczytałam, że aktualnie znajduje się on w tłumaczeniu, także trzymajmy kciuki za ten rok. :-)
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2016-03-06, 11:16   

Podobno tą serię/trylogię przejmuje MAG, bo Papierowy Księżyc kończy działalność w tym roku.
Nie wiem ile w tym prawdy, niemniej jednak liczę, że kontynuacja Pieśni Krwi w Polsce się ukażę.

Co do pisania kolejnych tomów, to kajam się z pokorą, że nie szperałam za info czy autor już n napisał kolejne tomy :)
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2017-01-03, 21:04   

Cytat:
Podobno tą serię/trylogię przejmuje MAG, bo Papierowy Księżyc kończy działalność w tym roku.
Nie wiem ile w tym prawdy, niemniej jednak liczę, że kontynuacja Pieśni Krwi w Polsce się ukażę.
Pewnie chodzi o inną serię Ryana, którą MAG ma w planach. Pierwszy tom ma się pojawić przed wakacjami. :-)

Przeczytałam "Lorda Wieży". W moim odczuciu był on niestety nieco słabszy niż poprzedniczka. Na pewno nie na tyle, by kontynuacja „Pieśni krwi” znalazła się choć w pobliżu pojęcia „słaba książka”. Wręcz przeciwnie – jest bardzo dobra, ciekawa i wciągająca, aczkolwiek widać pewien – nazwijmy to – spadek formy w stosunku do debiutu Ryana. Związany chyba przede wszystkim z ogromną ilością bohaterów, których autorowi nie zawsze udało się poskromić i przedstawić na tyle charakterystycznie, by czytelnik nie miał kłopotu z ich rozróżnieniem (czasem w jednej scenie występowało trzech bohaterów o podobnych nazwiskach na A i czasami musiałam wracać kilka linijek wyżej, by nie pogubić się, o kim jest mowa). Nie da się też ukryć, że tak długi odstęp między tomami i idące za tym luki w pamięci, którą mam tragiczną również pomogły w podciągnięciu oceny. Niestety musiałam sobie poszperać w Internetach, poczytać streszczenia i inne opracowania (całe szczęście seria ma własną wiki). Mam ogromną nadzieję, że na kolejny tom nie będziemy musieli tyle czekać. Póki co „Queen of Fire” znajduje się w planach Papierowego Księżyca na ten rok.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2017-01-06, 11:39   

[quote="Sophie"]
Cytat:
Nie da się też ukryć, że tak długi odstęp między tomami i idące za tym luki w pamięci, którą mam tragiczną również pomogły w podciągnięciu oceny.


Ja właśnie czytam Lorda Wieży i mam ten sam problem. Zbyt długa odstęp czasu pomiędzy tomami :(
Ale czyta się mi dobrze i pomimo pewnego zagubienia na początku, teraz idzie mi już znacznie lepiej i wciągnęłam sie bardzo.
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2017-01-06, 19:55   

Może poczytaj streszczenia i opisy w internecie? Ta wiki jest naprawdę porządna http://beralshakur.wikia.com/wiki/Blood_Song Wchodząc na strony konkretnych bohaterów, można poznać więcej szczegółów. Mnie to naprawdę pomogło, bo pozapominałam nawet bardzo istotne fakty. :-)
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2017-01-29, 12:38   

„Lord Wieży” to drugi tom trylogii Kruczy Cień.
Długo przyszło mi na nią czekać, a nie jestem osobą cierpliwą.


Akcja powieści rozpoczyna się z mocnym przytupem, mniej więcej tam gdzie kończy się tom pierwszy PIEŚŃ KRWI.
Autor rozszerza grono bohaterów, w prowadza nowe postacie. Narracja jest prowadzona z punktu widzenia czterech osób – Vaelina, Revy, Lyrny i Frentisa.
Główny bohater wraca do kraju po latach niewoli i od razu wpada w wir knowań w Królestwie. Musi stawić czoło nie tylko czyhającym na niego mordercom, ale także inwazji Volarian i pierwszemu etapowi realizacji planu zakrojonego na ogromna skalę przez tajemniczego Sojusznika.

Akcja powieści jest bardzo dynamiczna. Autor ani na chwilę nie zwalnia, więc wydarzenia następują po sobie bardzo szybko.
Nowi bohaterowie sprawnie wpasowują się w świat wykreowany w pierwszym tomie, a ich znaczenie dla fabuły jest duże. Nie są to tylko epizodyczne wzmianki, tylko postacie, które odgrywają ważną rolę w tym tomie, a patrząc na zakończenie powieści, tak samo ważne będą w kolejnym.
Podobało mi się również ponowne wprowadzenie do fabuły postaci z pierwszego tomu, co do których byłam przekonana, że mieli za zadanie odegrać swoją rolę w Pieśni Krwi i zniknąć z kart powieści.


Anthony Ryan nie wyjaśnia wszystkiego, niektóre wątki z pierwszego tomu nie doczekują się rozwiązania. Natomiast autor w udany sposób wprowadza kilka nowych niewiadomych, dzięki czemu nie do końca wiadomo, jak potoczy się akcja, co zaoferuje czytelnikowi fabuła.
Zwłaszcza zakończenie powieści daje szerokie pole manewru dla wyobraźni autora i sprawia, że oczekiwanie na finałowy tom trylogii będzie dość niecierpliwe.

Gdybym miała napisać, co konkretnie podoba mi się w Lordzie Wieży, to chyba nie potrafiłabym wymienić konkretnych pozytywów. Zwyczajnie cała powieść przypadła mi do gustu.
Choć jak dla mnie na duży plus zasługuje dobrze utrzymana równowaga pomiędzy trzema składnikami: polityką, walkami a magią.
Zwłaszcza ten ostatni wątek doczekał się sporego rozwinięcia w stosunku do poprzedniego tomu, co zdecydowanie mi się spodobało.
Nie spodziewałam się niektórych rozwiązań, byłam zaskoczona niektórymi wydarzeniami.
Książka ma przeszło 900 stron, ale ani przez chwilę się nie nudziłam podczas lektury.
Nie próbowałam doszukiwać się nielogiczności w fabule, czy innych potknięć autora. Jeśli takowe były, ja ich nie wyłapałam.
Zwyczajnie cieszyłam się z historii, jaką ma do opowiedzenia Anthony Ryan.

Uważam, że Lord Wieży nie ustępuje w niczym swojej poprzedniczce, a zakończenie podpowiada w jakim kierunku będzie toczyła się akcja w trzecim tomie.
Wszystkie wydarzenia z drugiego tomu kształtują głównych bohaterów, naznaczają ich, hartują.
Sprawiają, że będą oni w stanie zmierzyć się z wrogiem i stanąć z nim do wyrównanej walki.
Walki, która będzie się toczyła nie tylko na miecze, ale również na magię.

Zastrzeżenia co do Lorda Wieży mam dwa – ale nie względem samej powieści, tylko do Wydawnictwa Papierowy Księżyc. Po pierwsze – zbyt dużo czasu pomiędzy wydaniem tomu pierwszego a drugim.
Niestety, ale sporo faktów zapomniałam, nie pamiętałam również znaczenia niektórych bohaterów.
Musiałam posiłkować się internetem i kartkowaniem Pieśni Krwi, żeby móc odnaleźć się w fabule.
Drugie zastrzeżenie mam do korekty powieści. Fatalna jest jej jakość. Sporo literówek, braki niektórych słów, które potrafiły całkowicie zmienić znacznie niektórych zdań.
Było tego sporo i irytowało podczas czytania.
Za to Papierowy Księżyc ma u mnie ogromny minus.
Na plus zasługuje za to ładna okładka i jakość papieru. Tutaj się postarano.

Liczę na to, że tom trzeci ukaże się niebawem. Tak aby nie trzeba było przekartkowywać Lorda Wieży żeby połapać się w fabule.
Finałowy tom trylogii został wydany w 2015 roku. Oczekuję, że wydawnictwo nie będzie czekało 2 lata, aby wypuścić go na polski rynek.
Lorda Wieży polecam, tak samo jak polecałam Pieśń Krwi.
To wciągająca lektura, kawał dobrego fantasy.
Jest w tych książkach wszystko to, co sprawia, że wraz z bohaterami przeżywa się fascynujące przygody, a od książki trudno się oderwać.
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org