Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Opowieść Penryn o Końcu Świata
Autor Wiadomość
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-08-11, 13:14   Opowieść Penryn o Końcu Świata



Autor: Susan Ee
Penryn #1 - Angelfall

Wydawnictwo: Filia
Wydanie polskie: 4/2013
Tytuł oryginalny: Penryn & the End of Days: Angelfall
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 316

Opis: Aniele, stróżu mój... szeptaliśmy przez setki lat. Myliliśmy się.
Teraz to właśnie ONE okazały się naszym największym koszmarem.

Ziemię ogarnęły ciemności. Państwa upadły, szpitale, szkoły i urzędy stoją puste, nie działają komórki. Za dnia na ulicach rządzą brutalne gangi, ale kiedy zapada mrok wszyscy wracają do kryjówek, kryjąc się przed grozą Najeźdźców. Anioły. Niektóre piękne, inne jakby wyjęte z najgorszych koszmarów, a wszystkie nadludzko potężne. Przez wieki uważaliśmy je za swoich stróżów, teraz okazały się agresorami siejącymi śmierć. Dlaczego zstąpiły na ziemię? Z czyjego rozkazu? Jaki mają plan? Czy ludzie zdołają im się przeciwstawić?

Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry. Żeby zwiększyć swoje szanse musi zjednoczyć siły ze swoim wrogiem. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy.

Angelfall to trzymająca w napięciu, momentami brutalna i krwawa opowieść o końcu świata.

Mroczną atmosferę książki równoważą pełne humoru dialogi, a postapokaliptyczny mrok rozjaśniają promyki nieoczekiwanie rodzącego się uczucia.


Moja opinia: Oczywiście wspomniane w opisie "uczucie, rodzące się tak nieoczekiwanie" wcale takie nieoczekiwane nie jest, ale tego to już łatwo się domyślić. Jeśli już przy wątku miłosnym jestem, to uspokajam - żadne to ochy i achy, żadnej miłości silnej i nagłej jak grom z jasnego nieba ani wielostronicowych rozterek, czy to wypada kochać wroga. Alians z konieczności przeradza się po prostu w zalążek czegoś więcej niż nienawiść do wroga oraz we współczucie w wyniku znalezienia się w podobnej sytuacji. Każde z bohaterów - Penryn i Raffe - było gotowe na wszystko, aby osiągnąć swój cel.
Spoiler:

Penryn w odnalezieniu siostry, Paige i zjednoczeniu rodziny, zaś Raffe w odzyskaniu skrzydeł.


Najciekawsze jest to, że bohaterom się udaje, ale autorka robi im zajebistego psikusa.
Spoiler:

Penryn odnajduje siostrę, tyle że dziewczynki niestety już nigdy nie będzie można nazwać słodką, zaś Raffe'owi zostają przyszyte skrzydła, tylko tak się składa, że nie jego, lecz demona.



Zaczęłam od pupy strony, dlatego od początku. :-P

Podobało mi się. Strasznie. Po przeczytaniu od razu miałam ochotę wrócić do początku, a przynajmniej znaleźć coś innego w podobnym klimacie - świat, który upadł, przerażająca atmosfera i towarzyszące jej poczucie nieustannego zagrożenia, a na wierzch wychodzą wszelkie mroczne i brutalne zachowania, ponieważ najważniejsza staje się ta jedna rzecz - przetrwanie.

Autorka od razu wrzuca nas w akcję, po drodze zdawkowo wyjaśniając poprzez narrację Penryn, co się stało. Mnie taki zabieg odpowiadał, ponieważ potęgował aurę zdezorientowania oraz wzmagał ciekawość, co do zdarzeń poprzedzających początek książki. W skrócie - nastąpiła Apokalipsa, którą zgotowały nam anioły. Czemu? A tego już nie wiadomo.
Spoiler:

Problem w tym, że anioły również tego nie wiedzą. Zabity został Posłaniec Boży, Gabriel, jest wakat w posadzie i wszystkie co ambitniejsze jednostki anielskie próbują swoich sił w wyborach. Mamy więc do czynienia nie tylko z chaosem w wyniku ataku, ale również z bałaganem wśród samych atakujących. Gdzie w tym wszystkim jednak jest Bóg, jaki jest jego cel, a może on wcale nie istnieje, a aniołom znudziło się czekać? - o tym także się nie dowiemy. Najbardziej rozwaliło mnie w tym temacie wyznanie Raffe'a, że jest agnostykiem. :-) Pomyślałam sobie, czemu nie? Nikt prócz samego Posłańca rzeczywiście nie ma do czynienia z głosem Boga.



Większość wydarzeń dzieje się w nocy i to chyba też sprawiło, że całość tak na mnie podziałała. Nie wiem nawet, czy jestem w stanie oddać Wam to uczucie, które towarzyszyło mi podczas czytania tej książki. Trafiła ona po prostu w ten typ, który lubię najbardziej, niezmiennie wywołując skojarzenia z uwielbianą przeze mnie powieścią "Korzystaj z nocy" Koontza, gdzie wszystko odbywało się w nocy ze względu na chorobę głównego bohatera. Ta dojmująca cisza, która panuje, kiedy każde żyjące stworzenie chowa się w popłochu przed silniejszym przeciwnikiem. Kiedy czujesz się jak na świeczniku, a każdy twój krok we własnych uszach odczuwasz jako niesamowity hałas, który naprowadzi na twój ślad osobników kryjących się w cieniach. I jeszcze miejsce akcji - miasto. Kolejna rzecz, która przy umiejętnym stylu budowania aury grozy na mnie podziała. Co prawda bohaterzy dość szybko opuszczają zabudowania na rzecz bardziej naturalnego otoczenia, ale te kilka scen mi wystarczyło.

Autorka stworzyła świat, w którym nie opierdziela się ze swoimi bohaterami. Mają ciężko, ale bez przesady, nie są to jacyś emo-męczennicy, którzy powodują niestrawność, lecz osoby zdeterminowane i budzące sympatię. Raffe może mniej, chociaż naprawdę jestem go ciekawa, ale Penryn to w moim mniemaniu fantastyczna bohaterka. W jej oczach zmienił się nie tylko świat, ale i reguły gry. Żeby wygrać oraz przetrwać, czasem trzeba postąpić nieczysto, a sentymenty odłożyć na bok. Nawet nie macie pojęcia, jak mi ulżyło, że to nie jest żadne wymemłane dziewczątko kłapiące odważnie paszczą, kiedy powinna siedzieć cicho, irytująco lamentująca o swoim losie albo bez sensu rzucająca się w niebezpieczeństwo. Ok, przyznaję, tego ostatniego Penryn nie unikała, ale każda jej decyzja uzyskiwała moją aprobatę. Nie ma lekko ani nie miała wcześniej, lecz opowiada o tym niemal z kliniczną obojętnością. Coś w rodzaju "takie mam życie, nic na to nie poradzę i nie mam zamiaru rozwodzić się nad tym bez końca".

Muszę koniecznie wspomnieć o jej matce. Nie chcę Wam wszystkiego zdradzać, chociaż bardzo szybko dowiadujemy się o niej wielu rzeczy, ale uważam, że lepiej jest tak jak ja zacząć czytać kompletnie nic o tej książce nie wiedząc.
Spoiler:

Jej choroba, ucieczka przed demonami, dziwne ołtarzyki, które zostawiały martwym dzieciom oraz uwielbienie do zgniłych jaj - wszystko to i wiele innych jej dziwactw tworzą naprawdę ciekawą postać. Taką niejednoznaczną i wprowadzającą dużą dozę niepewności. Bo jak można przewidzieć, jak zareaguje schizofreniczka bez dostępu do leków? Ciekawy motyw, może sporo namieszać.



Gdzieś przeczytałam, że autorka myśli o rozłożeniu serii na 5 tomów. Patrząc na to, ile dowiadujemy się w jedynce myślę, że może być to możliwe. Zastanawia mnie
Spoiler:

np. sprawa z ruchem oporu. Trochę podejrzane mi się wydaje ich bogate zaopatrzenie, wyczuwam w tym drugie dno, ale zobaczymy później. Chociaż gdyby to pociągnąć w taki sposób, że ich cele są zupełnie inne, że mają jakieś niecne, ukryte zamiary, to już byłby strasznie odgrzewany kotlet. Nie czytam dużo postapokaliptycznych książek, ale w tych młodzieżowych ruch oporu ZAWSZE ma ukryte, złe intencje.

Nie zapominajmy o obrzydliwych eksperymentach, którym oddają się anioły. Te wszystkie dzieci... Wstrząsające. Tylko czemu ma to służyć? Mam wrażenie, jakoby miały one udawać krwiożercze nefilim i służyć jako kolejny pionek w politycznej rozgrywce między aniołami.

Istoty z ogonami skorpionów – może jakaś armatnie mięso w szykującej się większej wojnie? I to niekoniecznie z ludźmi. Ciekawe jest, że Penryn śniła o podobnych istotach. Jeśli autorka zaserwuje nam wątek z pierwiastkiem anielskim w jej krwi, to się zezłoszczę.



Rozbawiły mnie dwie sytuacje, w których Penryn miała opór przed kąpielą. Mnie po kilku dniach niemycia nie odstraszyłaby nawet zimna woda pod prysznicem, tym bardziej, że miałam z taką do czynienia na wyjeździe w góry – wiecie, kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje, a kto jest śpioch, no to się kąpał w czymś przypominającym lód. :-P Druga scena jest jeszcze bardziej nieracjonalna, ponieważ bohaterka czuła się bezbronna na myśl o rozebraniu się w jakimś domu i wzięciu prysznica. Takie nielogiczne, nawet jak na czyjeś subiektywne odczucie.

A, i jeszcze jedno:
Spoiler:

mianowicie, jak to jest z tą fizycznością aniołów. Czy muszą jeść, czy nie? Będąc na ziemi Raffe potrzebował pożywienia, ale nie wiedział z całą pewnością, co nim jest, a co nie. Napomknął, że wiedzę o ludziach gromadzą z telewizji. Obraz Nieba jawi mi się teraz już w ogóle nie jednoznacznie. Ponadto zażartował sobie, że przed podaniem komuś stopy oczekuje wina i kolacji - naśmiewał się z tego, co zobaczył w TV czy rzeczywiście postępują oni podobnie jak pogardzani przez nich ludzie, których tak naprawdę naśladują?



Wybaczcie, więcej grzechów nie pamiętam, może autorka popełniła ich dziesiątki, ale ja grzałam jak szalona przez następne strony i mało mnie obchodziło wyszukiwanie nieścisłości.

W ogóle uprzedzam, że książka nie jest żadnym arcydziełem, nie poraża oryginalnością, zachwycająco bogatym językiem czy też pięknym style. Po prostu nawet nie wiem kiedy wciągnęła mnie w swój świat, aż żałowałam, że zaczęłam tak późno wieczorem czytać, bo połknęłabym ją na raz. Jest to książka młodzieżowa, ale nie wydaje mi się ugładzona na siłę. Nie znajdziecie tu jakichś odkrywczych przemyśleń na temat końca świata, które mogłyby zapaść na długo w pamięci i ustawić tę pozycję w rzędzie powieści, o których pamięta się na lata. Ale kurcze coś w niej jest. :-) Coś takiego, że świetnie się ją czyta, że koniecznie chce się poznać dalsze losy bohaterów oraz wszystkich ludzi po ataku na Ziemię. Wiem jedynie, że kiedy w listopadzie wyjdzie druga część, którą autorka wciąż pisze, to na pewno kupię oryginał. :-)

PS. Miałam czytać Zwycięzcę Anety, a teraz nie mam ochoty na nic zabawnego, nosz cholera, muszę teraz znaleźć jakieś fajne postapo z wątkiem nadnaturalnym w roli głównej :-?
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2014-01-23, 20:23   

Przeczytałam "Angelfall" - czyta się to naprawdę bardzo szybko - gdyby nie przerwa wymuszona przez egzaminy, skończyłabym tę książkę w góra dwa dni, nie trzeba się jakoś szczególnie starać, by dotrzeć do końca nawet w jeden dzień. Nie tylko dlatego, że stron w tej powieści jest niewiele, ale też dlatego, iż czyta się przyjemnie, jest lekka i bezproblemowa, jak to młodzieżówka. "Angelfall" w porównaniu z innymi pozycjami z tego gatunku, wypada całkiem nieźle. Nie jest to może rewelacyjna pozycja, ale nie jest też zła - śmiało można przeczytać i się przy niej zrelaksować. Może i nie poraża oryginalnością ani nie sprawia, że po przeczytaniu człowiek nie wie, co ze sobą zrobić, ale z pewnością przynosi nieco rozrywki i prezentuje całkiem ciekawą historię z potencjałem (teraz tylko czekać, jak autorka dalej ją rozwinie - kontynuacja może wyjść naprawdę dobra, a może też okazać się kompletną klapą). Powieść ta jak łatwo się domyślić nie jest pozbawiona wątku romantycznego, ale zaletą jest to, że nie padają tu słodkie słóweczka, wokół bohaterów nie unoszą się małe serduszka, a ich relacja jest bardziej realistyczna niż można by się spodziewać po tym gatunku literackim.
Pomysł na książkę w sumie ani mnie grzeje, ani ziębi - nie przepadam jakoś szczególnie za aniołami, więc zapewne to dlatego. Podoba mi się natomiast to, jak autorka rozegrała akcję, przede wszystkim zakończenie, które autorka zafundowała bohaterom, a o którym wspominała już Oksa.
Krótko pisząc, nie narzekam. Z całą pewnością przeczytam kontynuację, o ile ukaże się w Polsce (oby tylko wydawnictwo nie zdecydowało się na porzucenie tej serii), gdyż zaciekawiła mnie historia oraz bohaterowie (a zwłaszcza to, co pociąga za sobą ich obecne położenie).
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2014-01-23, 20:23   



Premiera USA: 19-11-2013
Ilość stron: 314

Tytuł: World After (Penryn & the End of Days #2)
Autor: Susan Ee

Opis:
Spoiler:


World After (Penryn & the End of Days, #2)
Rate this book
1 of 5 stars2 of 5 stars3 of 5 stars4 of 5 stars5 of 5 stars
World After (Penryn & the End of Days #2)
by Susan Ee (Goodreads Author)
4.46 of 5 stars 4.46 · rating details · 1,297 ratings · 675 reviews
In this sequel to the bestselling fantasy thriller, Angelfall, the survivors of the angel apocalypse begin to scrape back together what's left of the modern world.

When a group of people capture Penryn's sister Paige, thinking she's a monster, the situation ends in a massacre. Paige disappears. Humans are terrified. Mom is heartbroken.

Penryn drives through the streets of San Francisco looking for Paige. Why are the streets so empty? Where is everybody? Her search leads her into the heart of the angels' secret plans where she catches a glimpse of their motivations, and learns the horrifying extent to which the angels are willing to go.

Meanwhile, Raffe hunts for his wings. Without them, he can't rejoin the angels, can't take his rightful place as one of their leaders. When faced with recapturing his wings or helping Penryn survive, which will he choose?



Moja opinia: Pierwsza część tej serii bardzo mi się spodobała, dlatego na dwójkę rzuciłam się jak wygłodniała lwica, nie czekając aż pojawi się u nas polski przekład.

I żeby się nie powtarzać - moje zdanie się co do tych książek nie zmieniło, dlatego możecie spojrzeć na mój post o jedynce. Jeśli chodzi o rzeczy, których tam nie zawarłam, a powinnam, to już się poprawiam.

Wielu osobom może rzucić się w oczy (w sumie to nie ma opcji, żeby się nie rzuciło) nieadekwatne zachowanie Penryn do jej wieku. Ma 17 lat, ale jest niesamowicie dojrzała. Świetnie radzi sobie w samoobronie (główna zasada - nie ma czegoś takiego jak nieczysta gra, gdy walczysz o życie. Penryn, kocham Cię), przez większość czasu trzyma uczucia na wodzy i często zostaje zmuszona do występowania w roli dorosłej osoby i opiekuna. Można to oczywiście usprawiedliwić jej dotychczasowym życiem. Nie wiemy, jak ono dokładnie wyglądało, Penryn wspomina o tym przy okazji różnych wydarzeń, ale ja odnoszę wrażenie, jakby przez większość swojego życia była w nieustannym alercie, gotowa na bitwę, w której będzie musiała zastosować wszystkie dostępne środki. Nie spodziewała się tylko, że będzie to walka z aniołami. Można do jej dojrzałości podejść na dwa sposoby: kręcić nosem albo jak ja olać sprawę, ponieważ jestem w niemal ekstatycznym uniesieniu, że dziewczyna nie jęczy po kątach i nie dąsa się o byle pierdoły. Myślę, że przypadłaby do gustu Komecie. :-P

Penryn łagodnieje w obecności Raffe oraz własnej siostry, szczególnie jeśli chodzi o anioła, to daje wtedy o sobie znać dobitnie jej wiek, niepewność przy mężczyźnie, do którego ewidentnie coś czuje. Według mnie Raffe stanowi dla niej swego rodzaju kotwicę do tej części jej osobowości, w której tęskni za bezpiecznym światem oraz byciem nastolatką, nie podejmującą decyzji o życiu i śmierci. Przy nim nie musi zawsze zgrywać tej dorosłej i odpowiedzialnej za wszystko, bo on jak najbardziej potrafi zadbać nie tylko o siebie, ale i o nią. Dlatego od czasu do czasu pozwala sobie na typowo młodzieńcze marzenia o nim, po czym, jak sama ze smutkiem przyznaje, czas wrócić do rzeczywistości i otrząsa się z takich myśli.

Klimat jest niezmiennie mroczny, świat brutalny, a autorka nie waha się przed mięsnymi scenami. Postacie są czasami nakreślone pobieżnie, ale i tak nie sprawiają wrażenia papierowych. Matka Penryn wciąż jest na swój sposób genialnie przerażająca, siostra, Paige, to już w ogóle historia, od której przechodzą dreszcze, a nadzieją dla ludzkości może się okazać doktorek z wysoce wątpliwym kręgosłupem moralnym. Uwielbiam takie szarości i pierwiastki szaleństwa. :mrgreen:

Konstrukcja książki jest identyczna, jak w jedynce - to jest bardzo szybka lektura, autorka dzieli dużo zdań na oddzielne linijki, przez co nie tylko zwiększa się ilość stron, ale też tempo ich czytania. Mimo wszystko, nie wiem jakim cudem, ale obydwie części nie sprawiają wrażenia zbyt krótkich, nawet więcej, czuje się, że większa ilość stron tylko zburzyłaby pewien rodzaj harmonii w i tak napakowanej akcją książce. Nie ma w nich może dużej ilości pięknych opisów, ale brak też zbędnych lamentów głównej bohaterki, a całość jest bardzo dynamiczna.

I teraz czekać tyle czasu na kontynuację. :-(

PS. Czy wspominałam, że te książki mają śliczne okładki? :-)

[Wysłany: 2013-11-22, 11:42]
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2014-01-27, 07:16   

Oksa napisał/a:
Podobało mi się. Strasznie. Po przeczytaniu od razu miałam ochotę wrócić do początku, a przynajmniej znaleźć coś innego w podobnym klimacie - świat, który upadł, przerażająca atmosfera i towarzyszące jej poczucie nieustannego zagrożenia, a na wierzch wychodzą wszelkie mroczne i brutalne zachowania, ponieważ najważniejsza staje się ta jedna rzecz - przetrwanie.
Oksa napisał/a:
Większość wydarzeń dzieje się w nocy i to chyba też sprawiło, że całość tak na mnie podziałała. Nie wiem nawet, czy jestem w stanie oddać Wam to uczucie, które towarzyszyło mi podczas czytania tej książki. Trafiła ona po prostu w ten typ, który lubię najbardziej, niezmiennie wywołując skojarzenia z uwielbianą przeze mnie powieścią "Korzystaj z nocy" Koontza, gdzie wszystko odbywało się w nocy ze względu na chorobę głównego bohatera. Ta dojmująca cisza, która panuje, kiedy każde żyjące stworzenie chowa się w popłochu przed silniejszym przeciwnikiem. Kiedy czujesz się jak na świeczniku, a każdy twój krok we własnych uszach odczuwasz jako niesamowity hałas, który naprowadzi na twój ślad osobników kryjących się w cieniach. I jeszcze miejsce akcji - miasto. Kolejna rzecz, która przy umiejętnym stylu budowania aury grozy na mnie podziała. Co prawda bohaterzy dość szybko opuszczają zabudowania na rzecz bardziej naturalnego otoczenia, ale te kilka scen mi wystarczyło.

To jest właśnie to co najbardziej mi się podobało. Bardzo realistycznie oddane odczucie grozy, od pierwszych stron książki do ostatnich. Cały czas wisi w powietrzu i nie odpuszcza na jotę. Chyba pierwszy raz spotkałam się z książką, w której autorce ani razu nie podwinęła się noga i nastrój grozy nie prysł.
Oksa napisał/a:
W ogóle uprzedzam, że książka nie jest żadnym arcydziełem, nie poraża oryginalnością, zachwycająco bogatym językiem czy też pięknym style. Po prostu nawet nie wiem kiedy wciągnęła mnie w swój świat,

Owszem, bardzo obawiałam się tego, że książka będzie o nastolatce zakochanej w aniele. Co to znaczy nastawienie. Brałam taką możliwość pod uwagę, a otrzymałam co innego. Seria pozostawia wiele niewiadomych, mam taką samą nadzieję jak Oksa, że autorka tego nie zepsuje, bo zapoczątkowała wiele wątków, które można różnie poprowadzić, ale i spiep*yć.
Matka Perym wymiata. Czasem się zastanawiam, czy w jej szaleństwie jest metoda.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2014-11-09, 15:28   

Angelfall. Penryn i Świat Po
Autor: Susan Ee
Cykl: Opowieść Penryn o końcu świata (tom 2)

Opis książki:
W kontynuacji bestsellerowego thrillera fantasy "Angelfall" niedobitki ocalałe z anielskiej apokalipsy zaczynają organizować się na gruzach cywilizacji. Grupa ludzi porywa Paige, siostrę Penryn, biorąc ją za jednego z potworów; kończy się to masakrą. Paige znika. Ludzie są przerażeni.
Penryn przemierza ulice San Francisco, szukając Paige. Dlaczego miasto zupełnie opustoszało? Gdzie się podziali mieszkańcy? Poszukiwania zaprowadzą Penryn w samo centrum tajnej operacji aniołów, gdzie będzie miała okazję uchylić rąbka ich tajemnicy i zrozumieć, do jak przerażających czynów są gotowe się posunąć.
Tymczasem Raffe próbuje odzyskać swoje skrzydła. Bez nich nie powróci do społeczności aniołów, ani nie zajmie należnej mu pozycji jednego z przywódców. Jakiego dokona wyboru, rozdarty między tęsknotą za skrzydłami, a pragnieniem zapewnienia Penryn ochrony?


Moja opinia:
Drugi tom przygód młodej dziewczyny w świecie po ataku aniołów.
Tak samo jak tom pierwszy jego kontynuacja jest na bardzo dobrym poziomie.
Akcja szybka, rzeczywistość brutalna, intencje i dążenia Aniołów nie pozostawiające złudzeń co do ich zamiarów.
I tak samo jak w tomie pierwszym odnoszę wrażenie, że główna bohaterka jest o wiele starsza niż jej 17 lat.
Może jest to celowy zabieg pisarki, a może wynik prowadzenia tak a nie inaczej akcji.
Niemniej jednak bardzo mnie to cieszy.
Wątek miłosny, delikatnie nakreślony w tomie pierwszym jest nadal tłem. W świecie "po" nie ma czasu na takie rzeczy jak miłość, zwykłe życie.
Książka kończy się w takim momencie, że ciężko mi będzie doczekać ukazania się kolejnego tomu.
Bo dostałam przedsmak tego, co może się w nim znajdować, a jest w mojej ocenie na co czekać.

Polecam.

259012-352x500.jpg
Plik ściągnięto 35 raz(y) 67.57 KB

_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1291
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2014-11-11, 11:14   

Hm, zatem chyba muszę przeczytać :-)
Jedynka bardzo pozytywnie mnie rozczarowała. Podobnie jak Hlu oczekiwałam, że będzie to bardziej typ paranormal romance, a tu miła niespodziewanka. Faktem jest, że te 17 lat głównej bohaterki mnie gdzieś tam z tyłu w mózg skrobie i uwiera - ale to widać taki ogólnoświatowy trend, że nie wypada mieć więcej niż 18 lat. Zatem ogłaszam,że ja od teraz będę podawać swój wiek w przeliczeniu na kończyny, np. po 18 na każdą nóżkę i jeszcze kilka na prawą rączkę...
Ogólnie, całkowicie zgadzam się z Oksą. Bardzo dobrze oddany klimat okrucieństwa, trwogi, czasem beznadziei. Akcja dosyć ciekawa, szczególnie dzięki towarzyszącemu jej nastrojowi. Autorka naprawdę potrafi stopniować napięcie i zainteresować czytelnika.
W sumie szkoda, że tak długo odkładałam tę książkę na bok.
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2015-01-12, 12:15   

A ja czekam aż pojawi się trzecia cześć. Druga zakończyła się w takim momencie, że mnie aż zęby zabolały :lol:
Sama jestem zaskoczona, że to nastolatka i ciężkim klimatem tej książki.
Niby wiem, że to 17-sto letnie dziewczę, ale nic co robi na to nie wskazuje.
Pewnie w trzeciej części będzie więcej romansu - ale jeśli klimat się utrzyma, to myślę że będzie dobrze.
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2015-06-22, 10:00   

Zdecydowania jedna z najlepszych pozycji młodzieżowych, z jakimi miałam do czynienia i zdecydowanie bohaterka, która ma najlepiej poukładane w głowie ze wszystkich gówniarowatych bohaterek, z którymi miałam do czynienia.

Książka nie jest długa, ale mimo wszystko nie sprawia wrażenia za krótkiej. To się autorce na szczęście udało. Całkiem nieźle rozwiązały się wszystkie wątki, nie jakoś szczególnie rozlewnie, jak widać po poprzednich tomach, ale wystarczająco, żeby się nie zastanawiać, co właściwie chodzi. Niektórych czytelników może rozczarować dość otwarte zakończenie, ale mnie się ono podobało.

Żałuję, że nie napisałam tego posta zaraz po przeczytaniu książki, bo czuję, że sporo rzeczy, które nasunęły mi się po lekturze zwyczajnie sobie wyparowały. Za dużo książek naraz :-)

Ale trójka nie zawodzi, o tym mogę Was zapewnić. Nie zawodzi ani szybka akcja, ani brak lukru w relacji Penryn i Rafe'a, ani drugoplanowi bohaterowie. W pewnym momencie naprawdę nie byłam pewna, jak się ta historia zakończy, a właściwie czy będzie miała szczęśliwe zakończenie.
Spoiler:

Mam tu na myśli związek Penryn i Rafe'a. Jego opór wydał mi się tak ostateczny, że podejrzewałam autorkę o zakończenie inwazji aniołów na ziemi, ale niekoniecznie szczęśliwe love story dla Penryn. A jednak udało się. Chociaż cena za to dla Rafe'a była naprawdę droga.

Straty w ludziach były ogromne, lord z piekła zyskał nową armię, matka Penryn jest wciąż szalona, a Paige chodzącym zombie, a mimo to... życie Penryn toczy się dalej i to całkiem szczęśliwie. :-)



Tak się powinno tworzyć protagonistki młodzieżówek, proszę państwa! Polecam ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2015-07-06, 19:56   

2 września 2015r
polska premiera III części Angelfall

Penrym i kres dni


_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2015-09-12, 11:47   

Z radością zabrałam się za czytanie ostatniej części trylogii o Penryn i aniołach.
Książka wzorem dwóch poprzednich mocno wciąga, akcja pędzi do przodu, fabuła jest spójna i ciekawa.
Mamy również zaskakujące zwroty akcji, niespodziewane sojusze, trochę humoru i garść wątku miłosnego.
I wszystko byłoby super, gdyby nie zakończenie.
Nie jest ono złe, ale w moim odczuciu pisane w pośpiechu i chyba bez konkretnego pomysłu na spektakularne zakończenie trylogii.
I nie twierdzę, że psuje książkę - bo tak nie jest - ale czułam pewien niedosyt, jakby zabrakło jednego rozdziału.

Spoiler:

ogólnie spodziewałam się czegoś zdecydowanie bardziej spektakularnego, co miałoby zakończyć walkę na moście oraz przegonić Anioły z ziemi. Rozwiązanie autorki nie jest złe, ale jakieś takie zbyt po łepkach moim zdaniem. Ciężko było mi uwierzyć w zarazę atakującą w ciągu kilku sekund.



Ogólnie jestem zadowolona.
Do tej pory żadna książka młodzieżowa - a nie oszukujmy się, że trylogia Angellfal nią nie jest - nie podobała mi się tak bardzo. Postacie mimo, że młode, nie drażniły swoim zachowaniem. Musieli szybciej dojrzeć, przez co wydawali się starsi niż byli w rzeczywistości.
Penryn nie zachowywała się jak zakochana idiotka niezważająca na nic, byleby tylko jej ukochany na nią spojrzał. Okazała się dziewczyną z charakterem, twardo stąpającą po ziemi, zdolną do poświęceń i podejmowania trudnych decyzji.
Polubiłam ją, przez co czytało mi się jeszcze lepiej.
Podobały mi się brutalne rozgrywki aniołów, ich walka o władzę oraz gierki.
Podoba mi się brak cukierkowatości, otwarte zakończenie i brak uszczęśliwiania każdego bohatera w końcówce książki.

Spoiler:

Matka Penryn wciąż jest szalona tak jak była. Jej siostra mimo pomocy, nadal z upodobaniem wcina surowe mięso, choć już niekoniecznie musi być ono jeszcze żywe :) Raffe poświęcił dużo, aby pomóc ludziom.



Fabuła wszystkich trzech książek była wciągająca i ciekawa, dlatego bardzo się cieszę, że trafiły w moje ręce.
Polecam całą trylogię, bo warto ją przeczytać.
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org