Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Twierdza Magów
Autor Wiadomość
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1459
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-06-05, 21:03   Twierdza Magów



Tytuł: Siła trucizny
Autor: Maria V. Snyder


cykl: Twierdza Magów
Wydawnictwo: Mira
Wydanie: I
premiera: luty 2012
liczba stron: 384

Opis z okładki:Król Iksji ginie w krwawym przewrocie. Uprzywilejowana dotąd kasta magów jest skazana na zagładę, a za stosowanie magii grozi śmierć. Nieliczni, którzy przeżyli, muszą ukrywać swoją moc. Teraz krainą rządzi wojskowa dyktatura, na czele której stoi bezwzględny komendant… Mrok zimnego lochu przeraża Yelenę, która czeka na egzekucję. Nieważne, że zabiła w samoobronie. Prawo Iksji jest surowe – śmierć za śmierć… Niespodziewanie wyrok śmierci zostaje odroczony, tylko los zdecyduje, kiedy się wypełni. Yelena będzie w pałacu testować posiłki samego komendanta, by uchronić go przed otruciem. Szybko jednak odkrywa, że znalazła się w więzieniu bez krat… Zawieszona między życiem a śmiercią, desperacko walczy o przetrwanie w brutalnym świecie pełnym intryg i kłamstw. W dodatku ku swojemu przerażeniu dowiaduje się, że jest obdarzona potężną magiczną mocą. Jeśli nie nauczy się jej kontrolować i ukrywać, zginie. Tymczasem w Iksji znów wrze i szykuje się kolejna walka o władzę. Wynik tego starcia może odebrać Yelenie resztki nadziei…

Ode mnie: Ogromnym plusem w całej powieści jest akcja, która tak naprawdę przez cały czas podtrzymuje poziom lektury. Nie mniejszą rolę w tym spektaklu odgrywają bohaterowie. Były to postacie tajemnicze, nie codzienne wręcz. Bardzo przyjemnie mi się zgłębiało ich „jestestwo”. To kim byli i jak żyli. Dlaczego podejmowali takie, a nie inne decyzje. Pisarka w pewnych chwilach grała na zwłokę, bawiła się ze mną w kotka i myszkę, wprowadzając w fabułę nieoczekiwane zwroty akcji, które po ich pojawieniu się, mogłam określić jako łatwe do przewidzenia. Niesamowitym akcentem był tutaj fakt, iż wątek fantastyczny występował bardzo rzadko, ale gdy już się pojawiał, siał zamęt, oczywiście bardzo dobrze zaplanowany przez autorkę. „Siłę trucizny” z tego powodu nazwałabym przede wszystkim literaturą kobiecą, kryminalną, z delikatnie wtrącanymi sytuacjami wyjątkowymi.

To byłoby tyle, jeśli chodzi o plusy. Mam niestety także kilka boleści do pisarki, które bardzo chętnie wypiszę, żaląc się Wam na ramieniu. Pierwszym z nich, i moim zdaniem najważniejszym, są źle rozpisywane wydarzenia. Bardzo często miałam wrażenie, że pani Snyder opisując jakiekolwiek sytuacje, wprowadza w nich początek i zakończenie, zapominając o rozwinięciu. Sądzę, że właśnie z tego powodu książka jest tak cienka. Tak moi drodzy, chociaż „Siła trucizny” posiada prawie czterysta stron, to jestem zdania, że z tej historii można by było wycisnąć więcej, wcale nie dodając nowych wątków. Autorka w swym szale zachowywała się jak niewykwalifikowany krupier. Kończyła grę, zanim ta jeszcze się zaczęła i, niezbyt często, ale jednak, nie potrafiła powiedzieć dość w odpowiednim momencie. Nie wpływało to dobrze na samą fabułę.

Yelena była postacią bardzo interesującą. Silna kobieta odbijała się bardzo wyrazistym kontrastem pośród wielu potężnych postaci męskich. Narracja pierwszoosobowa została poprowadzona całkiem umiejętnie. Dzięki niej miałam wgląd w emocje, które targały główną bohaterką. Potrafiłam zrozumieć ambicje nią kierujące. Powiedzmy sobie szczerze, pani Snyder tworząc Yelenę, delikatnie rzecz biorąc, nie dawała jej zbyt wielkich chodów. Dziewczyna jest postacią zaszczutą przez własne życie i wydarzenia, których do końca nie rozumie. Szukając odpowiedzi na pytania, stawiające jej przez życie, główna bohatera jednocześnie zagłębia się w gęste odmęty własnej świadomości.

Kolejnymi bohaterami, których mogłam poznać bliżej, był Komendant oraz Valek. Z początku bardzo szybko zdefiniowałam sobie tych dwóch mężczyzn i wydawało mi się, że wiem jaka będzie ich rola w przyszłych wydarzeniach. Jak widać pani Snyder miała inne plany. Im dalej skupiałam się na przebiegu wydarzeń i zagłębiałam się w fabule, tym lepiej zauważałam dynamikę bohaterów. Postaci stworzone przez autorkę „Siły trucizny” były nieobliczalne. Co tylko potęgowało moje zaintrygowanie, które wzbudzała we mnie lektura książki.

Pisarka opisuje świat przedstawiony w bardzo interesujący sposób. Pierwszą rzeczą jest dojrzały i wyrazisty język. Autorka posługując się kilkoma prostymi słowami potrafiła w moim umyśle wygenerować bardzo złożone obrazy. Jednocześnie ubolewam nad faktem, że pani Maria nie poświęciła temu szczegółowi więcej swojej uwagi. Opisy, które występowały w książce są skąpe i ubogie. Widocznym faktem jest, że pisarka skupia się przede wszystkim na dialogach, które chociaż popędzają występujące wydarzenia, to jednocześnie nie mogą przedstawić czytelnikowi świata wykreowanego przez panią Snyder. Osobiście bardzo chętnie bliżej zapoznałabym się z krainą jaką jest Iksja.

„Siła trucizny” to książka warta wszystkich pozytywnych opinii, których się na jej temat nasłuchałam. Jednocześnie, podobnie jak niektórzy czytelnicy, nie mogę się doczekać kontynuacji. Świat wykreowany przez panią Snyder, chociaż opisany bardzo ogólnikowo i zdawkowo, zachwycił mnie. Muszę przyznać, że stworzona przez nią główna bohaterka była osobą, do której bardzo łatwo poczułam sympatię oraz mogłam się z nią utożsamić. Mam tylko nadzieję, że autorka książki podreperuje swój warsztat pisarski i przy kontynuacji raczy zaskoczyć mnie większą ilością opisów Iksji. Pozostaje mi tylko polecić wam, abyście sami zmierzyli „Siłę trucizny” i wydali werdykt, czy jest dla Was zabójczą dawką.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo niedawno podało na swojej stronie internetowej, że kolejne dwie części tej trylogii zostaną wydane w wersji ebooków. Cóż... moim zdaniem to dziwne, ponieważ pierwszy tom był bardzo głośno reklamowany w internecie i zbierał wiele pochlebnych opinii. Naprawdę jestem ciekawa jak to przedsięwzięcie wyjdzie w praktyce...
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-11-21, 18:45   

I reszta rzeczywiście wyszła w formie e-booka. Jedynkę przeczytałam już kawałek czasu temu, a o serii przypomniał mi "Szklany tron", ponieważ sobie nieco podobne do siebie w swojej konstrukcji. Pamiętam, że miałam o "Sile trucizny" naprawdę dobre zdanie, bohaterowie byli niejednoznaczni, fabuła ciekawa, szybka akcja. Bardzo polubiłam Yelenę oraz jej niezwykle silną wolę przetrwania, jak również umiejętność odseparowania się od opinii ludzi, na których zdaniu jej w ogóle nie zależy (co jeszcze dokładniej widać w dwójce). Bohaterowie są zmienni, co też sobie cenię w książce. Możemy, jak pisała Blair, z miejsca wydać o nich opinię, a na koniec ze zdziwieniem stwierdzić, że nasze zdanie różni się znacząco od początkowego.

O stylu pisarki mało pamiętałam, ale odświeżyłam sobie wszystko przy okazji drugiej części.



Opis:
Spoiler:

Yelena wciąż nie kontroluje w pełni swojej magicznej mocy. Chcąc uniknąć śmierci, ucieka do rodzinnej Sitii. Kraj ten zapewnia jej bezpieczeństwo, ale mieszkańcy Sitii są wobec niej nieufni i podejrzliwi. Wkrótce okaże się także, że Yelena ma rzadką i niebezpieczną zdolność łapania i uwalniania duszy...



Dwójka wypadła w moich oczach gorzej niż poprzedniczka. Yelena jest niezmiennie ciekawą i silną bohaterką, robi głupie rzeczy, ale w mojej ocenie jej charakteru dominują brak możliwości łatwego oddziaływania na jej opinie oraz zachowanie, a także wola przetrwania i pragmatyczne myślenie. Nie porzuca swoich przyzwyczajeń i zawsze ma się na baczności, gotowa bronić swojego życia. Trzeba to docenić. :-)

Teraz jednak widzę dokładnie braki autorki w warsztacie pisarskim. Słownictwo jest ubogie, jeszcze gorzej jest z opisami, które można podsumować w najlepszym razie jako lakoniczne. Yelena jednego dnia zrobiła to, to i to. Następnego tamto, sramto i owamto. Opisy jakby żywcem wyjęte z czyjegoś dziennika, a nie powieści i jest to największy minus tej trylogii.

Co do języka i dialogów bohaterów, to miałam zbliżone wrażenie, jak przy "Szklanym tronie" - wydawały się miejscami sztuczne i wciśnięte na siłę. Raziła też nowoczesność niektórych sformułować, nie wiem czy winić za to autorkę czy tłumacza.

Fabuła jest nadal ciekawa, stąd myślę, że na pewno przeczytam ostatnią część, ale entuzjazm jakby oklapł.

A propo trójki:



Opis:
Spoiler:

Yelena wciąż nie kontroluje w pełni swojej magicznej mocy. Chcąc uniknąć śmierci, ucieka do rodzinnej Sitii. Kraj ten zapewnia jej bezpieczeństwo, ale mieszkańcy Sitii są wobec niej nieufni i podejrzliwi. Wkrótce okaże się także, że Yelena ma rzadką i niebezpieczną zdolność łapania i uwalniania duszy...

_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1459
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2013-11-21, 21:27   

Oksa napisał/a:
Teraz jednak widzę dokładnie braki autorki w warsztacie pisarskim. Słownictwo jest ubogie, jeszcze gorzej jest z opisami, które można podsumować w najlepszym razie jako lakoniczne. Yelena jednego dnia zrobiła to, to i to. Następnego tamto, sramto i owamto. Opisy jakby żywcem wyjęte z czyjegoś dziennika, a nie powieści i jest to największy minus tej trylogii.

Co do języka i dialogów bohaterów, to miałam zbliżone wrażenie, jak przy "Szklanym tronie" - wydawały się miejscami sztuczne i wciśnięte na siłę. Raziła też nowoczesność niektórych sformułować, nie wiem czy winić za to autorkę czy tłumacza.


Tak, tak tak!
Przy "Sile trucizny" ,która była naprawdę na poziomie, dwie następne to moim zdaniem zwykły szajs. Znaczy, przynajmniej druga. Trzeciej nie doczytałam dalej niż do 1/3 i dałam sobie spokój. To wygląda po prostu tak, jakby autorka olała własną historię, postaci - wszystko. :-/
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2013-11-22, 10:24   

Mi się akurat podobała cała seria, ale od początku nie oczekiwałem od niej zbyt wiele. Czyli: co znaczy dobre nastawienie ;-) Co do warsztatu autorki, to cała seria prezentuje dość równy, niezbyt wysoki poziom, no ale czego oczekiwać po paranormal-romansie. Bo chyba w założeniu czymś takim miało to być, w dodatku skierowanym chyba bardziej do młodzieży?. Być może po sukcesie 1 dwie następne części zostały napisanie w niejakim pośpiechu, stąd może nieco więcej niedoróbek. Dodatkowy plusik za cenę ebóków (e-booków?), zdaje się, tanio je kupiłem. Ogólnie książki podobały ni się bardziej niż np wspomniany Szklany Tron. Podsumowując - każda potwora znajdzie swego amatora.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2013-12-02, 11:47   

Przeczytałam pierwszy tom i nawet mi się naprawdę podobało. Mimo że została wydana przez Harlequina, mnie osobiście kojarzącego się jedynie z romansidłami, „Siła trucizny” nie powinna być jakoś usilnie zaliczana do tego gatunku, a przynajmniej większa część tej powieści – z reguły nie jest ani mdła, ani przytłaczająca ckliwością.

Początek był całkiem ciekawy, zainteresował mnie i dość szybko przez niego przeszłam, im byłam dalej tym lepiej mi się czytało. Doszło nawet do tego, że książka mnie wciągnęła i miałam trudności z jej odłożeniem, co – trzeba przyznać – jest ostatnio wyczynem. Bohaterka mnie zaciekawiła, aczkolwiek była nieco zbyt chwiejna, ale z drugiej strony można to uznać za pasujące do sytuacji. Podobało mi się również, że jej trudna przeszłość ciągnęła się za nią, zamiast minąć bezpowrotnie (z drugiej strony, gdyby nie owa przeszłość, bohaterka nie miałaby charakteru). Sama historia również była dobra, jak już pisałam, naprawdę mnie wciągnęła, akcja była szybka i, chociaż większość elementów była przewidywalna (jak choćby czarne charaktery), to znalazło się też kilka zaskakujących faktów. I tak dobrze było przez niemal całą książkę – niestety ostatnie, powiedzmy, trzydzieści stron jest raczej straszne. Autorka kompletnie zwaliła pomysł, naćkała tam ckliwych tekstów, romansik się zaczął kręcić, że hej, a wiele rzeczy było nieco bez sensu. O ile większość książki trudno nazwać romansem, to końcówkę trudno inaczej – jak dla mnie zdecydowanie przesadzone i zwyczajnie zbędne.

Jeśli chodzi o całą książkę, to, mimo koszmarnego zakończenia, było naprawdę przyjemnie i myślę, że warto sięgnąć. Czyta się bardzo szybko, strony wręcz uciekają, akcja wciąga, bohaterowie zaciekawiają. Ogólnie jak najbardziej na plus.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2014-01-17, 17:44   

Pierwszy tom chyba podobał mi się najbardziej. Ale ogólnie cała seria przypadła mi do gustu. Nie spodziewałam się cudów, ale rozrywki i miłego spędzenia czasu. Język autorki faktycznie wydaje się być ubogi jeśli weźmiemy pod uwagę 3 tomy, przy czytaniu pierwszego nie zwróciłam na to uwagi.
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2014-08-29, 19:08   


Tytuł: Dotyk magii
Autor: Maria V. Snyder

Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Tytuł oryginału: Magic Study
Seria: Twierdza Magów
Tom: 2
Wydawnictwo: Mira
Data wydania: maj 2012
ISBN: 9788323887751
Liczba stron: 480

Opis:
Wszyscy magowie Iksji zostali straceni podczas wojskowego przewrotu. Tymczasem w sąsiedniej Sycji nadal są uprzywilejowaną kastą, co więcej czterech z nich zasiada w Radzie rządzącej państwem.
Na Yelenie ciąży wyrok śmierci za stosowanie magii. Jedynym ratunkiem jest ucieczka do Sycji, jej ojczystej krainy, z której została porwana jako dziecko. Tutaj, w Twierdzy Magów, ma tylko rok na doskonalenie swego niezwykle rzadkiego magicznego daru. Jeżeli nie nauczy się go kontrolować, zginie.
W Sycji nic nie układa się tak, jak się spodziewała. Czuje się samotna i obca. Tutejsze zwyczaje ją drażnią lub śmieszą, nie pamięta rodziców, a brat okazuje jej jawną wrogość.
Niespodziewanie Yelena zostaje wciągnięta w rozgrywkę z siłami zła, tak pierwotnymi i silnymi, że mogą zagrozić istnieniu Sycji. Wszystko zaczyna się od porwań i brutalnych morderstw młodych adeptek magii. Ofiarom skradziono dusze, które mogą być dodatkowym źródłem ogromnej mocy. Podczas walki na śmierć i życie Yelena przekonuje się, że jej potężne magiczne zdolności są w takim samym stopniu darem, co przekleństwem…

Komentarz:
Z poprzedniego tomu nie pamiętałam zupełnie nic; jedynie to, że go czytałam. Miałam nadzieję, że po zapoznaniu się z początkiem kontynuacji przypomnę sobie całą fabułę pierwszego tomu, jednak niestety to raczej mi się nie udało – trochę faktycznie odtworzyłam, głównie dzięki wyraźnym przypomnieniom autorki, jednak nie na tyle, by jakkolwiek porównywać te dwie części.

„Dotyk magii” naprawdę mi się podobał, czytało się go bardzo szybko i przyjemnie, do czego przyczynił się też fakt, że akcja mnie wciągnęła i zaciekawiła. Nie była pozbawiona nieścisłości, jednak te prawie mi nie przeszkadzały – czułam je i wyłapywałam, ale gdzieś umykały i nie powodowały niechęci do tej pozycji. Mimo że było ich całkiem sporo, nie zepsuły mi one przyjemności czytania, choć jakiś mały wpływ na pewno miały. Niekiedy miałam momenty, gdzie po prostu musiałam zadać pytanie „a jak on niby to zrobił?”, a o idealnym wyczuciu czasu nie wspomnę. Jak jednak wspomniałam, nie odczuwałam tego jako poważne wady, choć nie wątpię, że wielu osobom te elementy bardzo będą przeszkadzały.

Polubiłam bohaterów, choć może nie ślepo i bezwzględnie. Przyjemnie było siedzieć w głowie Yeleny, nawet mimo że miewała gorsze momenty, głównie związane z wątkiem jej wielkiej siły magicznej. Podobało mi się, że była świadoma konsekwencji swoich działań, może za wyjątkiem rzucania się prawie że pod nóż, co jednak zwalam na niemożność usiedzenia w miejscu, gdy coś poważnego się dzieje, oraz niechęć do bezsilności. Dobre było też to, że bohaterka raczej wiedziała, kiedy się zamknąć. Może i cała ta sieć emocji i związków między bohaterami nie jest stuprocentowo przekonująca, ale na tyle przyjemna, że nie kłuje w oczy i pozwala cieszyć się akcją.

Kolejny tom z chęcią przeczytam, a ten polecam – miły, przyjemny, wciągający, niekoniecznie całkowicie przekonujący, ale łatwy i szybki do przeczytania. Nie jest to pozycja zbyt ambitna, więc spokojnie można się przy niej zrelaksować.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2014-09-29, 19:33   

A czy wiadomo kiedy pojawią sie w Polsce dalsze części w formie e-booków? Bo chętnie bym przeczytała.

Sophie: A nie zrezygnowano z nich?
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org