Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Szklany Tron
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2013-07-30, 12:13   Szklany Tron


Tytuł: Szklany Tron
Autor: Sarah J. Maas

Tytuł oryginału: Throne of Glass
Wydawca: Uroboros/Grupa Wydawnicza Foksal
Liczba stron 520
Typ okładki: miękka
Data wydania: 25 czerwca 2013
ISBN: 978-83-7747-884-4
Cena det.: 36,90 zł

Opis:
Siedemnastoletnia Celaena jest wyszkolonym zabójcą, jednym z najlepszych, ale popełniła fatalny błąd. Została złapana i skazana na dożywotnią niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier. Książę Dorian składa jej ofertę. Celaena musi walczyć na śmierć i życie w turnieju o tytuł królewskiego zabójcy. Jeśli wygra – będzie wolna, jeśli przegra – jej wybawieniem będzie śmierć. Uczestnicy turnieju giną w tajemniczych okolicznościach. Czy Celaena zdoła zdemaskować zabójcę zanim sama stanie się ofiarą?

Komentarz:
Bardzo mi się podobało, serio.

Początek był naprawdę dobry, naprawdę zachęcający – zabójczyni zesłana do kopalni w ramach kary („super, to musi być dobre”), potem doszedł turniej dla zabijaków („źle być nie może”), by dojść do ratowania świata, a przynajmniej kręgu osób („ekhm, no, więc ten tego…”). Po tym turnieju spodziewałam się naprawdę wiele, ale ostatecznie nie grał on najważniejszej roli – niektóre Próby były jedynie wspominane w kilku słowach (być może dobrze, że tak się stało, gdyż one same w sobie jakoś wybitnie ciekawe nie byłyby), a najważniejsze były sprawy morderstw popełnianych na uczestnikach turnieju oraz forma głównej bohaterki. Owo ratowanie ostatecznie też mi nie przeszkadzało, gdyż zostało ciekawie przedstawione, bez zbędnych ozdobników i patetyzmu.

Co do bohaterów – Celaena była za młoda. Osiemnastoletnia dziewczyna (nie siedemnastoletnia, opis na okładce wprowadza w błąd) mistrzynią zabijania? No tak, szkoliła się przez kilka lat, ale czy można o tak młodej osobie powiedzieć, że jest najlepsza? Może i miała dobrego, wymagającego nauczyciela, ale nie jestem pewna, czy walki niemal każdą bronią, znajomości trucizn i jeszcze dziesiątek innych rzeczy można się nauczyć w ledwo kilka lat, tym bardziej będąc w wieku ośmiu i ciut więcej wiosen. Kapitan Gwardii również był nieco zbyt młody – dwadzieścia kilka lat (bodajże dwadzieścia dwa) to jak dla mnie ciut za mało, by być świetnym, bardzo dobrze wyszkolonym dowódcą, ewentualnie się mylę i nie ma się czego czepiać.

Pomijając wiek, kreacje bohaterów mi się podobały. Celaena nie wyglądała tak do końca na zabójczynię, została w niej jeszcze ta młodzieńcza część, zachowywała się często mniej więcej na swój wiek – nie była ani przesadnie poważna, ponura i „nie-podchodź-do-mnie”, ani nie była głupia i naiwna (a osoba, która przeszła przez to, co bohaterka, być taka po prostu nie mogła). Podobało mi się też to, jak autorka rozwiązała sprawę wspomnień i bagażu doświadczeń – bohaterka wypierała te wspomnienia, nie myślała o nich, co wydaje mi się jak najbardziej możliwą opcją, tym bardziej dla tak młodej osoby. Była zatem dość realistyczna i prawdziwa. Zresztą podobała mi się nie tylko jej postać – wszystkie coś w sobie miały i w jakiś sposób zainteresowały – król zaciekawił mnie atmosferą grozy, którą wokół siebie roztaczał, Dorian, następca tronu, tym, że nie był pusty, płytki i bez wyrazu, a czaił się w nim bunt i chęć zmian, Chaol natomiast tym, że wypierał się niektórych faktów i trudno go było do końca rozgryźć.

Poza tym – wątek romansowy. Delikatne spoilery:
Spoiler:

trudno znaleźć książki, w których zupełnie nie byłoby wątku miłosnego. „Szklany tron” również owy posiada, ale na szczęście nie jest on najważniejszy ani (przeważnie) nikt nie wzdycha i nie czeka z utęsknieniem na tę drugą osobę, nie ma „och, ach” i „na zawsze razem”. I chociaż jest tu trójkąt miłosny, nie jest on taki, jak często się spotyka. Nie będę bardziej spolerować.

Ostatecznie jestem jak najbardziej na tak. Polecam „Szklany tron” – dobrze i miło można spędzić przy nim czas, jest ciekawie i wciągająco, a bohaterowie przykuwają uwagę i wzbudzają emocje.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-10-18, 20:05   


A ja jeszcze chciałam parę słów o Szklanym tronie dodać.
Sophie napisała, że bardzo jej się podobało http://forum.fan-dom.pl/v...p?p=35731#35731 .
Ja osobiście też na książkę nie narzekam, choć dla mnie to po prostu niezłe czytadło i w pamięci pewnie mi się długo nie zachowa.
No i jakoś mam wrażenie, że powinien do tego następny tom powstać, bo autorka wiele wątków niedokończonych zostawiła. Taki niedosyt po prostu mam.

Jeśli kiedyś będzie następna część, to chętnie po nią sięgnę, choć z realizmem to jest w niej trochę nie po drodze. :-)

Sophie: To pierwszy tom serii, kolejne części wkrótce.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-11-16, 21:00   

Gdy zaczęłam czytać Szklany tron, miałam podobne odczucia jak Sophie - może być naprawdę nieźle. Po kilku jednak stronach czytanie zaczęło mi iść strasznie opornie, arogancja i pyszałkowatość Celaenay nieustannie mnie irytowały, średnio też wciągnęłam się w cały ten koncept turnieju. Kiedy na poważnie przysiadłam do książki, to w końcu mnie też zainteresowała, ale to wciąż nie było to, co trzeba. Styl jakiś taki nie porywający, niektóre dialogi czy uwagi bohaterów wydały mi się sztuczne - sytuacje również - i nazbyt nowoczesne, Celaena jeszcze bardziej mnie wkurzała, a jedynymi postaciami, które do samego końca zachowały moją sympatię, były bezpośrednia księżniczka, Nehemia oraz stoicko spokojny i lojalny, Chaol (tak na marginesie, wiem, że kiedyś zdarzało się, że bardzo młodzi ludzie musieli wcześnie zakończyć okres beztroski i wziąć się za poważne decyzje, ale jego wiek też wydał mi się lekko naciągany). Na szczęście przemówiła do mnie również główna bohaterka. Jej bezczelność w pewnym momencie zaczęła dla mnie być zwyczajnie ujmująca i od razu przychylniej na nią spojrzałam. I tu też zgadzam się z Soph – Celaena zachowywała się całkiem realnie, jak na swój wiek, odpowiednio cyniczna ze względu na wychowanie, ale miała też swoje typowo młodzieńcze zrywy. Dorian - nie, nie i jeszcze raz nie. W ogóle go nie polubiłam i przez całą książkę tylko mnie denerwował.
Wątek miłosny był moim zdaniem kompletnie z dupy. Nie była go męcząca ilość, to muszę przyznać.
Spoiler:

Niestety uczucie łączące Doriana i zabójczynię było bardzo płytkie i opierało się na zwykłej atrakcji fizycznej. Celaena go nienawidziła, ojciec Doriana doprowadził do upadku jej ludu, a ona przeszła z otwartej niechęci w nieustanne rumieńce na jego widok bądź bliskość. Może nie narzekałabym na to wszystko jeszcze tak bardzo, gdyby głównym czynnikiem, o którym wspominała ta dwójka, nie był jedynie sam podziw nad pięknością każdego z nich. Potem i Dorian dołączył do parady rumieńców i razem tak sobie sympatycznie się rumienili. Chaol zresztą też, kurde, nie można było mu oszczędzić tej przypadłości? Miło, że na końcu książki dziewczyna poszła po rozum do głowy i zakończyła sprawy z Dorianem. I żeby nikt mi nie narzucał, że wolę Chaola i widzę ją z nim czy takie tam. Na razie podoba mi się ta relacja, będzie coś między nimi to będzie, nie to nie, ale jeśli autorka znowu nie postara się o odpowiednią chemię pomiędzy bohaterami, to ponownie wyjdzie kiszka.



Naprawdę nie oczekiwałam cudów po tej książce. Czytam nieraz gorsze szity, ale po niektóre z nich sięgam z pełną premedytacją, więc na daną chwilę ich błędy wcale mnie aż tak nie odstraszają. Podejrzewam, że w przypadku Szklanego tronu miałam nadzieję na mniej młodzieżówki w młodzieżówce – jakkolwiek to brzmi. Ten mdły wątek miłosny chyba tu najbardziej zawinił. Albo mam jakiś kryzys czytaniowy, bo średnio się wyrywam, żeby przeczytać następną książkę i stąd moje zrzędzenie. A że trafiło się akurat Szklanemu tronowi… :-P

Całość oceniam podobnie jak Dorotka. Niezłe czytadło, bo muszę przyznać, że gdzieś tak od 2/3 książki trudno było mi się od niej oderwać i wciągłam się nieźle. Następujące wydarzenia toczyły się bardzo szybko, a losy bohaterów zainteresowały mnie na tyle, że kiedy pojawi się dwójka, to pewnie po nią sięgnę. Wątpię jednak, aby powieść pozostała na długo w mojej pamięci, miałam w rękach lepsze czytadła.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1291
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2013-11-16, 22:15   

Szczerze mówiąc, na tle młodzieżówek, które ostatnio czytałam i musiałam zrecenzować, a nad niektórymi na nieszczęście mieliśmy i patronat, Szklany tron się naprawdę pozytywnie wyróżnia. Jak się człowiek odpowiednio nastawi, to jest całkiem przyjemnie, mimo tego, że momentami ckliwie i naiwnie. To jest jednak bajeczka dla nieco wyemancypowanych, ale nadal grzecznych i młodziutkich panienek.
Podsumowując Oksa:
Po pierwsze: nie jesteś młodziutka.
Po drugie: nie jesteś panienką.
Po trzecie: nie jesteś grzeczna :twisted:

Oksa: No i się wydało. :-P
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-11-17, 09:25   

Ok, może i Twoje wypunktowanie jest TROSZKĘ bliskie prawdy, ale żeby zaraz tak publicznie wypominać kobiecie wiek?! No kto, jak kto, ale Ty powinnaś wiedzieć lepiej. :-P
I tak mi się jeszcze przypomniało:
Sophie napisał/a:
Spoiler:

„Szklany tron” również owy posiada, ale na szczęście nie jest on najważniejszy ani (przeważnie) nikt nie wzdycha i nie czeka z utęsknieniem na tę drugą osobę, nie ma „och, ach” i „na zawsze razem”.


Spoiler:

Zgadzam się, że nikt nie wzdycha i biadoli godzinami - to zdecydowanie na plus, ale Dorian na końcu książki stwierdza, że nie wyobraża sobie życia z kimkolwiek innym. Teraz już jestem pewna, że to trochę moje czepialstwo odnośnie tej książki, ponieważ bohaterowie to nastolatkowie, a jak wtedy najczęściej wygląda zauroczenie we wczesnym jego okresie? Większość nie wyobraża sobie dalszej egzystencji bez drugiej osoby, tak więc podaruję. :-P Właściwie to zabójczyni odgrywa tu rolę tej bardziej zdystansowanej "zauroczonej", nie traci celu z oczu (swojej wolności) i sama siebie gani za podobne relacje z następcą tronu. Również w moich oczach na plus.



Przez całą lekturę miałam wrażenie, że czytałam coś podobnego, ale lepszego i w końcu mi się przypomniało. Być może nieświadomie porównywałam Szklany tron do "Siły trucizny" Snyder, która zrobiła na mnie o wiele lepsze wrażenie. Tam też mamy do czynienia ze światem osadzonym w quasi średniowieczu, magia stanowi produkt zakazany i deficytowy, a bohaterka unika śmierci dzięki propozycji objęcia stanowiska przy władcy. Tylko że fabuła jest, przynajmniej dla mnie, ciekawsza, są świetni bohaterowie (główna postać również) oraz subtelnie i realnie zarysowany wątek miłosny.
Właściwie to przeczytałam dopiero pierwszy tom, więc teraz, skoro już sobie o tej książce przypomniałam, to wiem już, co będę czytać jako następne. :-D
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1291
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2013-11-17, 09:43   

O, a ja tego nie czytałam, więc skoro lepsze, to z przyjemnością się zapoznam z tą lekturą. Ogólnie muszę przyznać, że bardzo mnie ostatnio zmęczyła literatura młodzieżowa. Potrzebuję czegoś na poziomie, czegoś angażującego i frapującego, i ekscytującego.

Oksa: Mnie też już męczą, szczególnie osadzone we współczesności, ale te idące bardziej w kierunku fantasy jeszcze zniosę. A Siłę trucizny polecam. ;-)


Sophie: Mnie również zachęciłaś. :-)
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2013-12-08, 11:28   

Przeczytałam "Zabójczynię i Władcę Piratów" - opowiadanko baaaardzo krótkie i naprawdę przydałoby się, gdyby wydano je wszystkie w jednym tomie, a nie rozciągano maksymalnie, by trochę tych stron ostatecznie wyszło, wydając je pojedynczo. Tak czy siak, bardzo mi się podobało - interesujące i przyjemne opowiadanie, zachęcające do sięgnięcia po kolejne krótkie historie, a także pewnie po powieść, jeśliby ktoś jej jeszcze nie czytał. Poza tym drugim głównym bohaterem tego opka jest Sam, który w "Szklanym tronie" został wspomniany jako Ten Były Jeden Jedyny, a tu - w każdym razie na początku - nic nie zapowiada takiej relacji, więc jestem ciekawa, jak to wszystko się dalej potoczy i czy zostanie przedstawione to, jak Celaena trafiła do kopalni. Na pewno przeczytam kolejne opowiadanka, a to polecam. :-)
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-12-12, 07:51   

Odpowiednie nastawienie do książki daje bardzo dużo. Szklany tron miał być super, a wcale taki nie był. Początek całkiem mnie rozczarował:
- krótkie rozdziały,
- sceny płytkie, mało rozbudowane, bez głębi, bez żadnych opisów, przez co nie można dobrze się przyjrzeć wykreowanemu światu, i mało realne np.: wiatr wiejący z tajnego przejście (Indiana Jons), labirynt, nić Ariadny, bieg ze świeczką w jednej ręce i zwijanie nici drugą (toż to totalna bzdura);
- sam cel turnieju, ale szantaż jakoś to naprawił,
- klasyka ustawianych zawodów, zbyt proste konkurencje, brak napięcia, adrenaliny, szumowiny z więzień które nie mają wyboru, sponsorzy, ale to wszystko mało dopracowane,
- Mroczny Lord, „magiczne” miecze, imiona mieczy, „oko RA”,
- bohaterka siedzi na łóżku lub krześle, rozmawia z Dorianem albo Chaolem i raptem bach zasypia, czy to nie durne, i te wizyty facetów w jej komnatach,
- czerwone zęby, kiedyś robiło się kawały z atramentem.
Są takie książki, że nie zauważam takich idiotyzmów, może przez poetyckie opisy, ale tutaj rzucały mi się od razu w oczy, bo nic ich nie osłaniało.

Celaena też mi nie pasuje na zabójcę doskonałego, a chodzi konkretnie o jej charakter. To Kapitan Gwardii musi jej przypominać, żeby się nie wychylała. Ponadto ktoś kto zabija od 10 roku życia nie pasuje mi do zachowania dziewczyny. Jej zachowanie, sposób mówienia, niewyparzony język, brak ogłady. Zabójca działa, a nie pyskuje, szczególnie skryty zabójca, który potrafi wtopić się w każde tło i środowisko. Taki jest kanon, a ona nie przystaje do legendy. Wydaje mi się postacią mało realną na tle np. zabójcy z trylogii Anioła Nocy. O wiele lepiej wypada Chaol, może dlatego, że mało się odzywa. Dorian jest taki sobie, fircyk w zalotach, jeszcze nie wiadomo jak ewoluuje, bo wg. mnie fabuła go zmieni, dla dobra książki autorka powinna nad tym popracować.

Powiedziałabym, że książkę napisał ktoś kto ma ścisły umysł, brak ręki humanisty. Pierwsze zaciekawienie pojawiło się wraz z magicznym lasem, nieśmiertelnymi Fae, zakazaną magią i odciskami maleńkich stóp. Potem był Wyrd, potem inne wymiary, a na końcu sam Król. I to jest to co mnie przyciąga i składnia do dalszego czytania.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-12-12, 18:14   

Ja tam za bardzo się nie nastawiałam, więc rozczarowania nie przeżyłam. Jak na młodzieżówkę to całkiem niezła książka. Może postacie głównych bohaterów nie są za bardzo realistyczne (patrz - dziewoja), ale za to łatwiej fabułę było autorce wykreować.
A bohaterki nie mogła za starej dać, bo młodzież by po książkę nie sięgnęła.
Ogólnie biorąc - jak dla mnie - nie jest źle.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-12-15, 18:47   



Pozwoliłam sobie przeczytać II tom Szklanego Tronu - Koronę w mroku. Muszę przyznać, że jest dużo lepsza od Szklanego tronu. Dziewoja już tak nie irytuje. Ponadto wychodzą na jaw niektóre tajemnice.
Spoiler:

To, że Cealene nie wyleciała srodze spod ogona było wiadome, to że ma w sobie krew Fae od razu, ale reszta... spisek w spisku, intryga były niczego sobie.


Inne wymiary, magia, Fae, Wyrd to coś co miało od początku potencjał. Autorka nie spoczęła na laurach i świetnie rozbudowała wątek fantasy. Zakończenie II tomu jasno i wyraźnie wskazuje, że będzie jeszcze lepiej. Dojdzie tyle ciekawych "rzeczy". Ciekawe kiedy autorka go napisze.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2014-09-26, 20:38   

[Wysłany: 2014-08-30, 19:46]

Tytuł: Korona w mroku
Autor: Sarah J. Maas

Tytuł oryginału: Crown of Midnight
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2 kwietnia 2014
ISBN: 9788377479902
Liczba stron: 495

Opis:
Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.
Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Celaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć?

Komentarz:
Uwaga, nieoznaczone delikatne spoilery, dotyczące tego, co się wydarzy, ale nie wymieniające tego wprost – konkrety są oznaczone.

Przeczytałam kontynuację Szklanego tronu, „Koronę w mroku”. Nie mam pojęcia, co myśleć. Czuję się przeżuta i wypluta przez tę powieść. Namieszała mi w głowie poprzez odkrycie tylu rzeczy, które wcześniej były w ogóle nie do pomyślenia – autorka po prostu wodzi czytelnika za nos, pozwala mu wierzyć w to, co myśli Celaena, bo wydaje się, jakby to była prawda, pewniak, a potem wszystko się zmienia i wychodzi na to, że bohaterka kłamała nam w żywe oczy, a przynajmniej zataiła, można by powiedzieć, rewolucyjne wiadomości – takie które zmieniają zupełnie sposób patrzenia na tę pozycję. Mam w głowie kompletny bałagan – w którymś momencie wydarzenia tak przyspieszyły, że trudno było mi zdecydować, czy to ze mną jest coś nie tak i nie mogę nadążyć z dostosowaniem się do nowej sytuacji i nowych faktów, czy to książka ma jakiś problem i coś w niej nie pasuje. Miewałam wrażenie, że coś tam nie gra, węszyłam jakieś nieścisłości, ale teraz nie mam już pojęcia, czy one są tam faktycznie, czy było to spowodowane zagraniami autorki, które miały mnie zmylić. Zapewne to drugie, ale nie mam pewności. A całkiem sporo tu podchodów i sztuczek pani Maas, które być może są sztuczkami nieumyślnymi, ale ostatecznie wyglądają na całości bardzo dobrze – bardzo wiele zagadek można było spokojnie, bez większych trudności rozwiązać, choć bohaterka głowiła się nad nimi dniami i nie wiedziała, o co tam chodzi – część tajemnic tak jawnie ukryta, tak łatwa do zgadnięcia, że późniejsze bomby, zrzucane przez autorkę na czytelnika, których nijak nie można przywidzieć, były jeszcze większym zaskoczeniem. Nie narzekam na takie rozegranie, gdyż obawiam się, że gdyby wszystko było tak zaskakujące i trudne do zgadnięcia, okazałoby się, że jest tego za dużo, nastąpiłoby przeładowanie elementami zaskoczenia.
Spoiler:

Chociażby zagadka o ukrytych kluczach Wyrda. Oczywiste było, że jeden z kluczy znajduje się w koronie królowej – wyraźnie zostało to napisane w wierszu, który miał do nich doprowadzić – nawet nie trzeba było dopowiadać o tym, że w tym fragmencie utworu chodzi o to, że w tej sali wszystko jest na odwrót, że to, co powinno być ukryte, jest tam odkryte. Jasne, nie wiadomo, co tam zostało schowane, ale dowiedzenie się gdzie się to znajduje, nie było najmniejszym problemem, ale Celaena narzekała, jak to zagadka jest bezsensowna, i sporo czasu straciła na dojście do tego, iż powinna sprawdzić czoło królowej.

Podobnie z mieczem i dziurą w ścianie, w miejscu gdzie nasza bohaterka miała odkryć wspomniany wiersz – tam też w którymś momencie już było jasne, że chodzi o miecz, a nasza bohaterka latała z nim po mieście i nie mogła sobie uzmysłowić, że to on jest rozwiązaniem.


Wspomniałam o szybkiej akcji, ale to mało powiedziane – pod koniec powieści wydarzenia toczyły się w zawrotnym tempie, a dodając do tego fakt, że co chwila odsłaniały się nowe tajemnice, trudno było cokolwiek przewidzieć i za tym wszystkim nadążyć. Zanim sobie przyswoiłam jedną rzecz, jedno zaskoczenie, akcja dalej gnała na łeb, na szyję, odkrywając kolejne zaskoczenia. I wciągnęła, fabuła porwała mnie niemal od samego początku, który to początek był dość niepozorny. Wydawało się, że mamy tam do czynienia z kolejną książką o zabójczyni, która będzie wykonywała lub nie rozkazy króla i będzie starała się od niego uwolnić lub w jakiś sposób mu przeszkodzić. Nie spodziewałam się jednak, że zaczną tu wkraczać tak poważne siły.
Spoiler:

Możliwe, że przemknęło mi przez myśl, że to Celaena jest tą podobno nadal żyjącą dziedziczką tronu Terrasenu, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że kryje takie tajemnice jak dziedzictwo Fae i fakt, że gdy jest otoczona magią, może zmieniać postać. Wydawała się przecież zwykłą dziewczyną; morderczą, ale niemagiczną – a tu się okazuje, że posada potężne dziedzictwo, które może wiele namieszać w kolejnych tomach. Szczerze to nie jestem pewna, jak się z tym czuję – obawiam się tego, że autorka może nie udźwignąć takiego tematu, poza tym poprzedni obraz sytuacji bardzo mi się podobał i nie jestem pewna, czy zmiany nie są zbyt drastyczne. Teraz już nie mamy serii o zabójczyni, ale o walce z bezwzględnym władcą o wolność.

Kto by pomyślał, że autorka chce poprowadzić tak szeroko zakrojoną fabułę. Po przeczytaniu opowiadań, których akcja dzieje się przed pierwszym tomem (ostatniego jeszcze nie przeczytałam, co było błędem, ponieważ autorka bardzo często te wydarzenia tu wspomina i nie dość, że ostro zaspoilerowała opowiadanie, to jeszcze odnosi się do niego, co nieco przeszkadza w pełni to zobaczyć, skoro nie czytałam „Zabójczyni i Imperium”), nie wpadłoby mi do głowy, że Sarah Maas może się porwać na tak wiele. Owszem, były w „Szklanym tronie” i opowiadaniach poważne wydarzenia, ale poważne dla samej bohaterki, a nie dla całych narodów – były wielkie, ale nie mieszała się do tego magia – po prostu źli ludzie, którym trzeba dać w zęby.

Wspomnieć też warto, że podobało mi się odejście – przynajmniej chwilowe – od wymogu młodzieżówki, brzmiącego „ona musi mieć faceta”. Tu trójkąt zupełnie nam się rozsypał. Z początku sądziłam, że autorka wskrzesi nam Sama i on będzie mieszał w relacjach Chaola i Celaeny, i może jeszcze Doriana. Ale autorka nie podążyła w tym kierunku – na szczęście. Ona pokłóciła bohaterów (w sumie wściekłość na Chaola za sprawę z Nehemią była dla mnie mocno przesadzona, ale niech będzie, że trzeba od czegoś wyjść) do takiego stopnia, że w którymś momencie nie było wiadome, czy nie rozwinie się z tego jakiś naprawdę poważny konflikt, od którego nie ma odwrotu. Do tego jeszcze tak namieszała, że bohaterowie swoimi decyzjami sami się pogrążają i działają na swoją własną niekorzyść, ze względu na brak pełnej informacji, która uniemożliwia dokładne określenie konsekwencji. Tu by się w sumie przydało trochę zwykłej, otwartej rozmowy, ale rozumiem, że Celaena nie jest osobą, która się odkrywa, i co ważniejsze nie powinna taką być, biorąc pod uwagę jej tajemnice. W ogóle Celaena jest strasznie skomplikowaną postacią, która nosi na sobie wiele warstw – z jednej strony pokazała się jako zabójczyni, a z drugiej – głównie w poprzedniej części – zaprezentowała swoją delikatniejszą, młodzieżową część, a pod tym wszystkim jest jeszcze głęboko ukryta tajemnica dziedzictwa, która objawia się trochę w momentach furii.

Jestem pod wrażeniem. Nieczęsto to mówię, ale w przypadku „Korony w mroku” na tę chwilę to prawda. Może gdy ochłonę trochę mi się pozmienia, ale w tym momencie nadal mam mętlik w głowie i jeszcze lecę na fali emocji, które spowodowała ta powieść. No co tu dużo mówić, polecam.

hlukaszuk napisał/a:
Ciekawe kiedy autorka go napisze.
Trzeci tom wyjdzie w oryginale za 3 dni, drugiego września. A przynajmniej tak twierdzi Goodreads.
______________________________________________

EDIT: (26.09.2014)

The Assassin and the Empire
Bardzo narzekałam przy okazji „Korony w mroku”, że nie przeczytałam tego ostatniego z opowiadań. Teraz w sumie nie jestem pewna, czy miało to jakieś znaczenie – mamy tu potwierdzenie, że Sam naprawdę odszedł i już nie powróci, dowiadujemy się, co dokładnie się z nim stało, ale mniej więcej to samo zostało napisane we właściwej serii, a do tego mamy coś dodatkowego – wskazanie winnego i jego motywacji, którą Celaena pewnie dopiero odkryje w trójce, o ile w ogóle. Trochę spoilerów do opka zostało w „Koronie…” wspomnianych, ale w sumie można się spodziewać kto, kogo, gdzie i dlaczego. Teraz więc stwierdzam, że w sumie obojętne, w jakiej kolejności się to przeczyta.

Co do samego opowiadania, to podobało mi się. Szybko się czytało, było ciekawe i sprawiło, że chętnie zapoznałabym się z czymś jeszcze o Samie – niby taki zwykły, idealny przystojniak, który doskonale nadaje się na postać, za którą może tęsknić nasza zabójczyni, a z drugiej bardzo fajnie to wszystko grało (jego cierpliwość i zrozumienie dla zabójczyni są niewiarygodne). Ciekawe też było to, jak udawało mi się ją znosić, kiedy była ona tak bardzo rozpuszczona, nawykła do luksusów i niepotrafiąca ich sobie odmówić. Interesujące było również zobaczenie Celaeny przed Endovier i porównanie, jak zmieniła się w obozie. W skrócie: polecam.

Tom trzeci, „Heir of Fire”, wyszedł na początku września – ciekawe, kiedy pojawi się po polsku. Już nie mogę się go doczekać.

Spoiler:

Lost and broken, Celaena Sardothien’s only thought is to avenge the savage death of her dearest friend: as the King of Adarlan’s Assassin, she is bound to serve this tyrant, but he will pay for what he did. Any hope Celaena has of destroying the king lies in answers to be found in Wendlyn. Sacrificing his future, Chaol, the Captain of the King’s Guard, has sent Celaena there to protect her, but her darkest demons lay in that same place. If she can overcome them, she will be Adarlan’s biggest threat – and his own toughest enemy.

While Celaena learns of her true destiny, and the eyes of Erilea are on Wendlyn, a brutal and beastly force is preparing to take to the skies. Will Celaena find the strength not only to win her own battles, but to fight a war that could pit her loyalties to her own people against those she has grown to love?

_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1291
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2015-01-29, 19:19   

Ja powiem tak:
Druga część mię nieco przygniotła miełością. Jakoś tak mi się owe emocje nadmiernie pałętały wzdłuż i wszerz fabuły. Natomiast cała reszta wyglądała już zdecydowanie lepiej. Akcja szybka, intryga znienacka zaskakiwała tam, gdzie wydawało się, że wszystko jest jasne i proste. Bardzo podobało mi się drugie, a raczej pierwsze wcielenie Celaeny. I pomyśleć, że ta hedonistyczna, chimeryczna zabójczyni/niewolnica cały czas ukrywała swoją istotę.
Awantury i niesnaski między głównymi bohaterami - to również woda na moje bagienko - śliczności. Ucieszyły mnie niezmiernie, bo już mi słodycz podchodziła do gardła.
W sumie czekam na część trzecią, ale z lekka niepokoi mnie informacja, że nie jest jeszcze określone, ileż seria ma tomów liczyć. Wstępnie mówi się o sześciu, aczkolwiek nie wiadomo, czy nie będzie ich więcej. Pytanie, czy autorce wystarczy inwencji...
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2015-03-17, 19:16   

W końcu znalazłam czas i przeczytałam część 3. Jest całkiem inna od dwu poprzednich. Zdecydowanie na plus. Nareszcie Celena nie jest ani heroiną, ani uwikłaną w miłostki "dwórką". Kapitan i księciunio również nie plączą się pod nogami. Za to ostatnia scena z księciem jest powalająca. Totalne zaskoczenie. Poznajemy w końcu świat Fae i magię oraz wiedźmy z 3 klanów. Autorka przybliża postać przywódczyni klanu Czarnodziowbych w taki sposób, że negatywna postać budzi jednak nić sympatii. Czytelnik aż chce, żeby stanęła po stronie dobra. Jedna rzecz jest mało realna. Ktoś kto szpieguje przez 10 lat na dworze króla popełnia karygodny błąd.

Autorka zapowiada jeszcze 3 części z tego czwarta ma się ukazać w tym roku.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2015-11-01, 20:50   

Właśnie skończyłam czytać trzecią część, czyli „Dziedzictwo ognia”, którą kupiłam jeszcze przed premierą, ale która musiała na mnie czekać, bym mogła we względnym spokoju przeczytać ją bez przeszkód. Cóż, trzeba przyznać, że była to dobra decyzja, ponieważ owy czas bardzo mi się przydał – nie musiałam się odrywać, co spowodowało, że książka podobała mi się jeszcze bardziej. Było ciekawie, wciągająco i zaskakująco. Nieco może brakowało mi więcej przypomnień i objaśnień z poprzednich części, bo niestety z moją pamięcią, zważywszy na fakt, iż „Koronę w mroku” czytałam grubo ponad rok temu, miałam problemy z ułożeniem sobie niektórych informacji i jestem pewna, że nie wyniosłam z tej książki tyle, ile bym mogła, gdybym była lepiej przygotowana.

Cała książka jest podzielona na trzy wątki – pierwszym są losy Celaeny, drugim wydarzenia na dworze, a trzecim wiedźmy. O ile dwa pierwszy były pewniakami, to jestem bardzo ciekawa, jaką rolę przygotowuje autorka dla trzeciego wątku, który jak na razie nie był szczególnie mocno uzasadniony, nie miał mocnych powiązań z resztą – wiadomo jedynie, że król coś knuje, ale szczegółów żadnych brak. Z niecierpliwością czekam na rozwinięcie tego elementu.

Bardzo podoba mi się podejście autorki do bohaterów. Pozwala ona bowiem popełniać im błędy, pozwala Celaenie, by była prowadzona przez innych, przez co nie ma się wrażenia, iż jest ona heroską, która wszystko potrafi i ze wszystkim sobie radzi. Wyraźnie widać, że dziewczyna potrzebuje pomocy, choć jest potężna – i, co ważne, nie jest ona w tym żenująca. To wszystko wydaje się uzasadnione i dobrze przedstawione. W dodatku sama Celaena ma wewnątrz siebie skomplikowaną historię, która dodatkowo urozmaica całość.

Po skończeniu „Dziedzictwa ognia” mogę stwierdzić tylko jedno: chcę więcej! „Queen of Shadows” w oryginale już się ukazała, zatem trzeba teraz tylko trzymać kciuki za wydawcę, by za kilka miesięcy dostarczył ją na półki polskich księgarni.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1291
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2016-03-20, 17:07   

Mnie cykl raczej się podobał od pierwszego tomu - miał klimacik, który mi sprzyja i bohaterkę z szansą na rozwój. Ckliwość jedynie mnie dobijała ździebko. A trzeci tom jest po prosu urzeczywistnieniem moich nadziei. Podobnie jak Hlu szalenie żem kontenta, że się kapitan przestał pałętać pod nogami i ziać miłością. Jego cierpienie mi bardziej po drodze - jakoś lepiej je znoszę :twisted:
Natomiast sam postęp akcji i relacje, w jakie wikłają się bohaterowie jest dla mnie po prostu intrygujący. Uważam, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie z prowadzeniem postaci. Widać jak wszyscy ewoluują, jak wydarzenia, które ich doświadczają wywierają wpływ na ich decyzje, działania, postawy. Książka trzyma w napięciu, budzi emocje - czekam na czwórkę :-)
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org