Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Spoilerownia
Autor Wiadomość
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1463
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2013-07-13, 16:53   Spoilerownia

Ach ta radość z bycia pierwszą! <taniec radości> :mrgreen:

Książkę wczoraj kupiłam, wróciwszy do domu od razu zaczęłam czytać i, licząc małą przerwę na sen <eh!>, dzisiaj odłożyłam na półkę. Oprócz drobnego przebłysku irytacji w pierwszym rozdziale (Dora strasznie się tam nacholerowała) do samego końca przy "Zwycięzcy..." towarzyszyły mi pozytywne odczucia. Najbardziej chyba spodobało mi się to, że prawie cała książka jest tak naprawdę czasem dla Dory, w którym dziewczyna zmaga się z nowymi komplikacjami, narzuconymi na nią w "Bogowie muszą być szaleni". Było dużo wydarzeń, masa nowych bohaterów (których z miejsca polubiłam) i jeszcze więcej zwrotów akcji czy niespodzianek, ale przez te wszystkie nowe umiejętności, moce zrzucone na główną bohaterkę w poprzednim tomie, odebrałam "Zwycięzcę...", jako chwilę oddechu.

Najbardziej zaskoczyli mnie właśnie bohaterowie. Chociaż brakowało mi bardzo Witkacego, Romana czy Katii, przedstawienie urządzone przez Nata, Asa, Abbadona czy Baala - postać, która bardzo się rozwinęła - było świetnym popisem umiejętności autorki. Widać, że potrafisz tworzyć Jado pełnowymiarowe, targane przez emocje, postaci, które nieodmiennie zadziwiają, chwytają za serce czy wkurzają. Chociaż dosyć zabawną sytuacją był fakt, że większość z "nówek" trafiła na listę lojalności u Dory i zapisywanie prezentów, to biorąc pod uwagę dynamikę bohaterów... Chyba można wybaczyć, aż taki szybki obrót spraw. ;-) Tym bardziej, jeśli - mam nadzieję! - pojawią się oni w kontynuacji (nie mogę się już doczekać!).

Tak więc najwidoczniej "Bogowie muszą być szaleni" było tą częścią, gdzie Dora dorobiła się wielu nowych umiejętności i mocy, a "Zwycięzca..." czasem, gdy zasłużyła na kilku nowych członków swojej rodziny.

Dalej... Rozwiązanie sprawy z Rafaelkiem - zdziwiło mnie to. Znaczy, bardzo ładnie rozegrane, interesująco i zadziwiająco wręcz, aczkolwiek myślałam, że draństwo to on miał zapisane w kodzie genetycznym, a fakt, że nie przeszło to na jego wnuka to cud. :-P

Ośrodek dla mieszańców potraktowałam, jako niepokojące przypomnienie, że nawet alternatywa realnego świata - świat magii nie uwalnia od okrucieństwa i bólu. Nie mogę też pozbyć się wrażenia, że opętanie Rafaela przez demona i triumwirat Dory, diabełka i aniołka to maczanie paluszków przez coś innego, ważniejszego, może nawet groźniejszego, co ujawni się w następnych częściach. A może to moje nadzieje? Na pewno nie chciałabym, aby to była ujawniająca się zajebistość głównej bohaterki, u której w tym tomie zabrakło mi... wad. Dora była ciepła, sympatyczna, pomocna - lek na całe zło wszystkich jej przyjaciół. Być może właśnie budzi się moja czepliwość, ale brakowało mi takiego momentu krytycznego, w którym naprawdę można było odczuć, że to Dora czegoś nie potrafi, potrzebuje pomocy, stoi na krawędzi...

Hmmm... Myliłam się. Może to nie tyle moja czepliwa strona a ta sadystyczna. :twisted:

Końcówka, a konkretyzując - problemy Joachima - była troszkę wybijająca z rytmu. Takie szybkie nawiązanie do kolejnej części, napisane w innym tonie niż poprzedni fragment, zachęcające do niecierpliwego oczekiwania.

Jeśli chodzi o mnie to "Zwycięzca..." jest świetną nagrodą za oczekiwanie kolejnych przygód Dory i także miłą zapowiedzią tych następnych.

Nie mogę się też doczekać jakiś nowych informacji o Nikicie, bo biorąc pod uwagę jak została ona przedstawiona w "Zwycięzcy...", gdy spojrzeliśmy na tę nową postać kobiecą przez oczy Dory od razu także czuć, że historia Nikity może być napisana w innym tonie, troszkę cięższym, bardziej mrocznym. 8-)
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2013-07-13, 23:34   

A propos spoilerów. Rozrysowałam drzewko genealogiczne :) Bo wiecie, ja to tylko obrazkami kumam, jak sobie nie narysuję to nie wiem kto jest kto xD

Uwaga - ci co nie czytali pod żadnym pozorem nie powinni oglądać drzewka!

drzewko.png
Plik ściągnięto 383 raz(y) 1008.28 KB

_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego
 
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-07-15, 20:23   

Ha, przeczytałam. Podobało się, więc przeczytałam jeszcze raz.
I nie mogę się pozbyć wrażenie co do przewrotności autorki :-)
I pewnych jej skłonności do tych "złych". To oni pełnią tutaj pozytywne role, ci "dobrzy" - raczej odwrotnie, lub niewiele widać ich pozytywów (no oczywiście są wyjątki).
ale Baal, Leon, Luc, nawet Miron - zazwyczaj to byliby przedstawiciele wrogiego obozu, a mamy do czynienia z zupełnie odwrotną sytuacją.
Czy to celowy, czy przypadkowy zabieg?
 
     
Jada 
Autor
Wiedźma


Wiek: 38
Dołączyła: 15 Kwi 2012
Posty: 124
Wysłany: 2013-07-15, 22:43   

Czarownico, Niebo też ma swoje momenty :) Abbadon jest od nich, a jaki miły chłopak, jak już zapomni, że przyszedł skracać o głowę :) Gabe - można dyskutować, ale Michał czy Pan Tajemnic są z pewnością pozytywni. Jeden Rafael im robi złą prasę. Ale fakt, do piekielników mam słabość. Tyle złych słów pod ich adresem pada, a przecież są potrzebni, są równowagą, robią co do nich należy i bez nich nie byłoby bata na śmiertelników :)
_________________
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2819
Skąd: skc
Wysłany: 2013-07-16, 19:08   

I ja przeczytałam „Zwycięzca bierze wszystko”, ale nie mogę powiedzieć, by moje odczucia były tak pozytywne, jak miałam nadzieję.

Pierwszy tom naprawdę był dobry, najlepszy z dotychczas wydanych, potem już jest tylko gorzej. W „Bogowie muszą być szaleni” nastąpiło zwiększanie umiejętności, ilości podopiecznych i ogólnie rozrost życia towarzyskiego, ale w jakimś stopniu mi się ten tom podobał, wciągnął mnie, chociaż nie był tak dobry jak „Złodziej…”. „Zwycięzca bierze wszystko” natomiast mnie rozczarował – bohaterowie mnie irytowali, tak jak dalszy rozrost ich umiejętności i, hm, relacji międzyludzkich
Spoiler:

ten rozrost rodziny, tak szybko, tak bardzo… nie podoba mi się to, znów ten przesyt

, ale co najważniejsze książka ta mnie nie wciągnęła i byłam w stanie w dowolnym momencie przerwać lekturę i ją odłożyć, nie miałam syndromu „tylko jeszcze jeden rozdział”, nawet w połowie sceny mogłam bez problemu przerwać czytanie. A to źle. Nawet słaba książka, jeśli jednak mnie wciągnie, od razu z miejsca zyskuje kilka punktów, już z samego tego powodu awansuje na poziom powiedzmy dobry. Jeśli wciągnięcia brakuje, można to wybaczyć, ale ten brak coś musi zrekompensować – ciekawy bohater, świat, pomysł, cokolwiek – a tu niestety nie znalazłam takiej rzeczy, o której mogłabym z całą pewnością powiedzieć „to jest to”. Nic mnie nie zachwyciło na tyle, bym zapomniała o fakcie, że książka mnie nie wciągnęła. No nie i już. Bohaterowie mnie irytowali, te ich nowe superhiper umiejętności już mi bokiem wychodziły. Dla mnie to po prostu za dużo, nadmiar zdolności, tym bardziej, że to wszystko pojawia się prawie na raz, w dwóch tomach praktycznie z przeciętnej wiedźmy stała się heroiną, która broni najpotężniejszych, którą wszyscy znają i prawie wszyscy kochają, nie mówiąc o tym, że wielu się jej obawia, która potrafi zaprzyjaźnić się z kilkoma „wielkimi złymi”, których inni się po prostu boją. Co za dużo, to nie zdrowo.

Wątek romantyczny przemilczę, za słodko, za romdłatycznie. Natarczywy, starający się grać główną rolę, co w połączeniu ze słodyczą jest dla mnie praktycznie nie do zniesienia, tym bardziej, że ciągnie się tu pamięć o trójkącie, który został trochę na siłę prawie zlikwidowany i spowodował to, że nie czuję, jakby Joshua miał być rzeczywisty.

Książkę „Zwycięzca bierze wszystko” czyta się bardzo szybko, tym bardziej, że to wydanie fabryczne, z wielką czcionką, więc strony są i są, a nagle ich już więcej nie ma, ale to niestety nie wystarcza. Myślę, że wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie ten przesyt, nadmiar zbyt wielu rzeczy. Mam nadzieję, że kolejny tom będzie inny, lepszy. przede wszystkim mniej słodki i z mniejszą ilością superhiper-umiejętności pojawiających się w akurat odpowiednich chwilach (tak, wiem, były skutkiem poprzedniego tomu i bohaterowie tylko je rozwijali, ale i tak te zdolności będą się teraz za nimi ciągnąć, miło by było, gdyby już nic nowego się nie objawiało).
Blair napisał/a:
Być może właśnie budzi się moja czepliwość, ale brakowało mi takiego momentu krytycznego, w którym naprawdę można było odczuć, że to Dora czegoś nie potrafi, potrzebuje pomocy, stoi na krawędzi...
O, toto też. I nie tylko ona, ale całe jej kółko adoracji takoż.

EDIT:
A! Spodobała mi się postać Baala i Nathaniela, tego drugiego przede wszystkim (oby było go więcej, ale by nie stał się kopią Mirona lub Joshui), gdyż ten pierwszy zaczął mnie drażnić tym, że spełniał każdą prośbę i był zbyt miły i pomocny jak na kogoś o takiej a nie innej reputacji - trochę mi się to gryzło.

EDIT 2:
Jeszcze coś, co mnie zastanawia. Akcja dzieje się w Polsce, może i magicznej stronie Polski, ale jednak, ale żeby znaleźć jakieś polskie imię... Że w sensie ma być to taki powiew Zachodu? Podrasowanie bohaterów w oczach niektórych czytelników (tych, którzy nie przepadają za polską literaturą)?
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
AISA 
Moderator


Dołączyła: 10 Sie 2010
Posty: 761
Wysłany: 2013-07-16, 21:05   

Ja mam pewne zastrzeżenia, co do kreacji pewnego upierdliwego anioła – nie, nie jest nim Joshua. Jest zgrzyt. Nie wiem czy to błąd, czy celowe działanie, ale w moim poukładanym w miarę świecie nie ma miejsca na opętanie anioła przez demona, tym bardziej, że ów anioł mieszka w Niebie. Tak więc mam nadzieję, że w kolejnym tomie okaże się, że tak tylko wyglądało na zniewolenie przez złego ducha, a tak naprawdę anioł po prostu upadł lub zwariował i ktoś w niebiańskim dziale rozhukanej biurokracji przeoczył/zapomniał wystawić bilet/u do Piekła dla Rafaela, chyba że znajdzie się jakieś inne rozwiązanie – bo chyba nie przełknę takiego niedopatrzenia na trzeźwo (jak dla mnie to jak świecący Edward).

I jak jużjestem przy elementach, które mi się nie podobają to muszę przyznać, że nie podobało mi się jak został potraktowany Joshua. Normalnie brakowało mi intymności...
 
     
Jada 
Autor
Wiedźma


Wiek: 38
Dołączyła: 15 Kwi 2012
Posty: 124
Wysłany: 2013-07-17, 16:17   

Odpowiadając na jedyne na co mi wypada odpowiedzieć: imiona nie są powiewem zachodu, imiona są odbiciem kultur, z których się bohaterowie wywodzą, anielskie są głównie hebrajskie i aramejskie, wampirze są odpowiednio stare - nie dostaną imienia Nicole, tylko imię odpowiednio pasujące do tego skąd są i z jakiego okresu, wilki tradycyjnie mają imiona głównie germańskie, bo to ich środowisko kulturowe. Magiczni mają imiona związane z rejonem magii, do której należą, więc będzie Jemioła czy Juliana, ale może być imię rosyjskie, lapońskie, hiszpańskie. Tu raczej nie ma przypadków. Teodora, Piotr, Katarzyna, Anita - przykładowe imiona bohaterów polskich. A imiona takie jak Gabriel, Michał, Rafael, Bruno, Leon, Nathaniel też ciężko uznać za skrajnie obce, skoro występują na co dzień. Poza imieniem Nisim, które jest hebrajskie, większość imion występuje normalnie w polskich kalendarzach i bohaterowie po polsku mogą obchodzić imieniny. Więc nie, to nie jest powiew Zachodu, a raczej odbicie wielokulturowego aspektu tego świata.
_________________
 
     
Klopsik
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-26, 21:06   

Książkę przeczytałam z ogromną przyjemnością. Wątki często szalone, poza naszym światem, wymiarem i rzeczywistością - i to w książkach Anety Jadowskiej mnie urzeka, pociąga i powoduje, że nie zważając na okoliczności (czesto jeżdzę w pociągu albo kwitne gdzieś w miejscu publicznym) mam ogromnego banana od ucha do ucha na mojej szanownej facjacie a wszystko wokoło jest bardziej kolorowe.

Niby lekka, przyjemna, zwariowana a dla mnie ma swoj sens...podziwiam Autorkę za spójność szczegółów, nazw, imion...wszystko jest porządnie jak być powinno, a jednocześnie nie pompatyczne, dobijające i udające Dostojewskiego.

Mnie kręci to właśnie, że nie jest cicho, intymnie i zabójczo poważnie. A niech Dorze się udaje, a niech Miron spełnia wszystkie zachcianki (chociaż ja tego nie widze, tak jak i słodkości nie widze - jedynie humor i specyficznie wykreowany świat) - ten świat tak ma i dobrze! Przez to jest zwariowany i przyjemnie jest w nim być.
Na co co dzień czytam mase książek biznesowych, psychologicznych...rzeczywistości i problemów ludzkich mam "po kokardkę" i uwielbiam wszystko to, co moze mnie zaskoczyć, jest inne, nie do przewidzenia....to fantasy - inny swiat - a świat Jadowskiej bardzo mi odpowiada i lubię tam być!

A życia realnego: Zwykle kupuje ksiązki w formacie e- book. Te, które szczególnie przypadną mi do gustu znajdują swoje miejsce w mojej bibliotece w formie papierowej. Dora Wilk i spółka ma przygotowaną półkę ... poczłapałam więc do Empiku, żeby nabyć dwie pierwsze części (za trzecią pogubiłam nogi juz 12.07)...ustaliłam wstępnie, że zakup dwóch pierwszych części w tym samym sklepie to wcale nie taka prosta sprawa, dorwałam więc drugą część (bo w niewielu empikach ją widziałam) i dołączyłam do dość pokaźnych rozmiarów kolejki przy kasie...

Kilka minut później Pan Kasjer:
- O!! Jadowska!! To świetny wybór proszę Panią! Nowa Autorka ale jaka! Świetnie się czyta! Naprawdę świetny wybór!
- No wiem - podejrzliwie łypnęłam okiem - pewnie dosprzedaż w kryzysie
- Jest już trzecia część, wiedziała Pani? (a nie mówiłam, że dosprzedaż) - przyniosę Pani jest świetna (pomruk w kolejce, cały czas duzych rozmiarów)
- Mam już, dziękuję...drugą kupuje w wersji papierowej
- Kurcze jak ja kocham Jadowską!!! Łyknąłem trzecią część w ciągu jednej nocy...Lubi Pani Nisima bo ja bardzo..a ta druga część ..niezły wpierdziel tam dostali...a lubi Pani Witkacego?? A wie Pani, że na jesieni będzie jego pierwszy tom...jak ja sie cieszę, że pracuje w Empiku... a w pierwszej części .... (a wiec nie dosprzedaż bo zna wątki i nakręcony :))
- A to faceci tez czytają Jadowską? - odzywa się ktoś z kolejki...
Pan Kasjer nieco się spłonił - eeee, no tak...eee
- To ja wezmę dla syna - ruch za moimi plecami - a Pani tez czytała? Fajna?
- Super - odpowiadam...
- Słyszałam - druga Pani - kupię w sumie jak juz jestem (wyłazi z kolejki)
- Kto ta Jadowska?? - odzywa się męski głos - stawiam jej piwo! jedna książka a 5 osób z kolejki wywiało - i za to jej chwała!

I właśnie za to Jadowskiej chwała, ze więcej osób banana na facjacie będzie miało :) a ja sie cieszę, że Witkacy na jesieni będzie i pozdrawiam Pana z Empiku :)
 
     
Irina
[Usunięty]

Wysłany: 2013-07-31, 22:33   

Miałam to szczęście w nieszczęściu, że dwa pierwsze tomy dosłownie połknęłam tuż przed premierą trzeciego, jakieś 2 miesiące wcześniej? więc i nie naczekałam się poważnie i nie zeźliłam, dlaczego nie ma wszystkich tomów już terazzaraz, i wszystko na świeżo. Podoba mi się jak w każdym tomie przesuwa się dominanta, jak akcent położony jest na inną grupę społeczności pozaludzkiej, że nie ma wielkiego chaosu wszystkich na raz. Dzięki temu możemy się spokojnie skupić i przebrnąć dokładnie przez jedną wielką awanturę. Książki czyta się bosko szybko i diabolicznie zabawnie. Dora jest chyba takim idealnym typem silnej, fajnej babki, tak zupełnie różnej od mimozowatego ideału, który się wpycha w papce gazet rzekomo kobiecych. Trochę przypomina mi Achaję- silna, ale też wrażliwa, emocjonalna, ale tyłek skopie porządnie. Trochę mnie w tym tomie zdenerwowała łatwość z jaką Dora największych badassów jest w stanie udobruchać... że w zasadzie wrogów ma, tak, ale jakoś tak są bardzo odlegli, Rafael istnieje w groźbach i jakiś taki jego cień się czai, nie ma chyba takiego psychologicznego mocnego podłoża jakieś konfliktu z wrogiem czy kimś nieprzychylnym. Chyba o wiele bardziej pogłębione są te pozytywne relacje, sprzymierzeńców, przyjaciół czy tych życzliwie neutralnych. A niezłą frajdą byłoby poczytać nieco więcej i nieco gęściej z psychologii konfliktów Dory obecnych. Mimo to bawiłam się świetnie. Niech tam sobie będzie gdzieś ten mit dziewczynek chcących być księżniczkami- ja chcę być Dorą. Jest takim idealnym połączeniem nieoczywistej kobiecości, seksapilu, czułości z siłą, charakterem i uporem. I to co cenię ponad wszystko- lojalność. Trzeci tom nie zawodzi- zwłaszcza Baal... Oj będzie się śnił, będzie.... Teraz natomiast czeka mnie męka czekania na kolejną część...
 
     
RustyAngel 
Wielbiciel Ciemności
Little Devil


Wiek: 34
Dołączyła: 13 Maj 2013
Posty: 33
Skąd: Leszno / Poznań
Wysłany: 2013-08-01, 17:23   

No ja uwielbiam Abbadona.. to będzie mój kolejny ulubiony bohater zaraz po Mironie oczywiście. No więc ja się nie zawiodłam. Wciągnęło mnie i to bardzo co można było zauważyć po zabieraniu ze sobą książki dosłownie wszędzie.... Dora jak zwykle na fajnym poziomie no i Gabe i jego rozważania.... uwielbiam gościa i te jego zabójcze teksty. Co mnie się bardzo podoba to fakt, że bohaterowie nie są czarno biali... najlepszy przykład Baal wszyscy uważają, że jest zły i niedobry i w ogóle bez kija nie podchodź ale jednak ma tą drugą stronę, którą widzi Dora. Naprawdę fajnie. Czekam na kolejne części.
 
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-08-10, 22:10   

Zrobiłam cholerny błąd czytając Zwycięzcę po Iced. Super super super bohaterowie i ich moce. Nawet bohaterowie z kreskówek się zaplątali, nie wspominając o szkole dla X-Menów. Zły czas i zła pora. Zarzuty ciągle te same (nie będę się powtarzać). Nieważne. I tak seria będzie zawsze zajmować szczególne miejsce w moim sercu ze względu na to, że to pierwsze urban fantasy napisane przez Polkę z fabułą w Polce. Nowe męskie postacie bardzo mi się spodobały.
Muszę jutro się przejść i pooglądać konstrukcje stodół, a szczególnie wystające belki na zewnątrz. Chyba mi umknęły, albo u nas inaczej się buduje (budowało). I nie rozumiem dlaczego jak się wyjdzie spod kołdry nad ranem w zimie, w domu z piecami kaflowymi, to robi się kawę zamiast czem prędzej próbować rozpalić ogień, albo owinąć kołdrą :-P Sama pierwsze co robię z rana to kawa, rozumiem nałóg, ale nie w lodowni? O nie. Najpierw próbuje się rozpalić ogień, żeby się ogrzać, chyba że trzeba iść do szkoły. Wtedy nawet nie rozpala się ognia. :mrgreen:
I czemu nikt nie powiedział, że Zwycięzca jest dedykowany Komecie. Zawsze się zastanawiałam kim są ludzie, którym autorzy piszą dedykacje na pierwszej stronie. Teraz już wiem. :-)
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Jada 
Autor
Wiedźma


Wiek: 38
Dołączyła: 15 Kwi 2012
Posty: 124
Wysłany: 2013-08-11, 17:58   

Hlu, stodoły możesz sprawdzać, jest opisana dokładnie stodoła w której się bawiłam jako dzieciak. Budowana około 1965, w tej okolicy większość stoi wedle tego samego wzoru. Cały opis domostwa babci jest zresztą dość dokładny.
A co do pierwszeństwa kawy, imho to rozsądne. Kwestia priorytetów. Mieszkanie mam opalane piecykiem. Wstaję, jest zimno, ale jeśli nie wypiję kawy, nie ogarnę rozpalania :) Dla mnie niewiarygodne jest jak ktoś wstaje i jest dość przytomny, by rozpalić ogień. Te 15 minut nic nie zmienią, nie ogrzeje się od razu cała chałupa, za to rozpalanie po kawie jest zdecydowanie sprawniejsze. Plus dodajmy to, że ja tak mam mimo że od 4 lat mieszkam w tym mieszkaniu i w teorii mogłabym już ogarnąć rozpalanie po omacku, ale Dora nie ma odruchu. Człowiek po wstaniu działa na autopilocie, jej nie przewiduje rozpalania w piecu, za to nastawienie ekspresu i prysznic i owszem. W zimnie z jednego można zrezygnować, nie z obu.
_________________
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-08-12, 07:31   

Jada napisał/a:
Hlu, stodoły możesz sprawdzać, jest opisana dokładnie stodoła w której się bawiłam jako dzieciak. Budowana około 1965, w tej okolicy większość stoi wedle tego samego wzoru. Cały opis domostwa babci jest zresztą dość dokładny.


Widocznie w moim regionie stodoły wyglądają inaczej. :mrgreen: Nie zauważyłam żadnych wystających na zewnątrz belek, po których można się wspiąć na dach. Całe szczęście, że Dora nie jest już człowiekiem i potrafi z łatwością chodzić po dachu pełnym śniegu. :-P Nawiasem mówiąc przydałby się ktoś taki w życiu codziennym. Zalegający śnieg na dachu stodół to koszmar. Nie wiadomo kiedy i trach - dach się zapadł.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Jada 
Autor
Wiedźma


Wiek: 38
Dołączyła: 15 Kwi 2012
Posty: 124
Wysłany: 2013-08-12, 15:01   

Cóż, jak są belki, to jest też ostry kąt dachu i śnieg nie zalega :) Praktyczne - nie zawali się pod śniegiem a i wspinać się jest po czym :D I huśtawkę jest o co zaczepić, i worek treningowy, nurkowanie w sianie też zabawniejsze jak skaczesz z wysokości :)
_________________
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-09-10, 16:46   

No to teraz kilka słów ode mnie :-) (hehe taki mały sarkazm na początek XD)

Zacznę od minusów, żeby pozostawić po sobie dobre wrażenie :-P

1) Muszę zgodzić się z Sophie - ten tom średnio wciąga. Niby wszystko jest w porządku, akcja odpowiednio szybka, fabularnie na super poziomie, styl jak zwykle bardzo przyjemny, a jednak coś nie teges. Może chodzi o to, że nie wywołała we mnie przyzwoitego poziomu napięcia. Było parę scen, które czułam, że muszę doczytać do końca, ale tak poza tym nie było trudno mi się oderwać. Jest to dla mnie naprawdę duża różnica w stosunku do jedynki oraz, szczególnie, dwójki.

2) Tęsknię za czasami, gdy Dora nie borykała się z problemami natury globalnej, ale lokalnej. W jedynce - po prostu cud, połączenie intrygi w świecie rzeczywistym i magicznym, choć poziom samej intrygi najgorszy. W dwójce poważniej, większa skala, ale nadal widać, że wiedźma nie jest panaceum na kaprysy bogów i sama nie rozwiąże wszystkich kłopotów. W trójce poczułam przeładowanie. Mamy do czynienia z dużą ilością istot o mega poziomie mocy i wpływów, zagrożona jest równowaga całego naszego świata, a ja jakoś tak z sentymentem wspominam zabójstwo pani Kozanek. W ratowaniu świata nie ma nic złego, po raz pierwszy jednak zaczęła mnie męczyć zajebistość Dory. Ma przez to sporo na głowie, a jej charakter nie pozwala przejść jej obojętnie obok potrzebujących, ale jednocześnie zyskała tak mnóstwo potężnych i różnorodnych mocy, że znów z tęsknotą zaczęłam myśleć o jej ograniczeniach magicznych w pierwszej części.

3) Relacja Miron-Dora-Joshua. Chyba już nigdy nie zmienię na ich temat zdania. Dobrze, że w tym tomie trochę na siebie popsioczyli, a Miron pokazał nieco zdecydowania, szkoda tylko, że w kwestii samczego poczucia własności ;-) Może i jest jej facetem, ale tak naprawdę nie ma nic do gadania. To Dora gra pierwsze skrzypce i podejmuje decyzje. Kiedy uzna, że musi podjąć ryzyko, podejmuje je, nie pytając nikogo o zdanie. Gdy taka sytuacja dotyczy pozostałej dwójki - jest zła. Ponieważ zawsze była samotnikiem uważam, że ta cecha charakteru jest pokazana konsekwentnie i bardzo dobrze do niej pasuje, nie musi mi się to jednak podobać. :-P Osobiście wolę bardziej szorstką formę przyjaźni. Na śmierć i życie, gdzie zawsze można na drugiej osobie polegać, ale mniej, no, słodką. Seksualny wymiar ich związku w ogóle mi nie przeszkadza, od początku wszystko ku temu zmierzało. Jeśli im to pasuje, to dla mnie nie problem. Joshua niestety pozostaje dla mnie antymęski, nie potrafię wybić z głowy takich obrazów jak on śpiący w skulonej formie, przemawiający nieśmiało albo wyobrażenia, gdy jest porównywany do chłopca.

4) Relacja Dora-inni faceci. Gdzie są kobiety? Gdzie jest Katia? Jest podobno bardzo dobrą przyjaciółką, a nie uczestniczy w żadnej z ważniejszych uroczystości czy świętowaniu. Bardzo brakuje mi w całej serii postaci żeńskiej, która stanowiłaby przeciwwagę dla Dory. Katarzyna jest jak szefowa, Jemioła daleko, Nikita nie jest już tą samą osobą, a reszta nie jest na tyle ważna. Niemal każda poznana nowo postać, która będzie miała większe znaczenie dla fabuły, jest płci męskiej. Zaburza mi to jakąś równowagę, a Dorze - świadomie bądź nie - daje niesamowitą przewagę w relacjach z nimi oraz spore pole do manipulacji. Nawet nieświadomej. W poprzednich tomach było to o wiele lepiej przedstawione. Roman widać, że ją lubi, ale jej nie popuszcza, Gardiasz jej nie cierpi, wilkołaki miały dość jednoznaczny stosunek, wampiry odnosiły się lekceważąco. Jak wiadomo, dużo zmieniło się od tamtych czasów. Kurde, naprawdę brakuje mi tu innej baby :-)

5) Wiecie, jak to jest, gdy zauważycie w książce jakieś często powtarzane słowo, a potem nie możecie przestać zwracać na nie uwagi? Tak też było ze mną i słowem „słodko”. Słodko ktoś coś mówił, pachniał, spał, uśmiechał się, słodka była krew, wiedźma, dziewczynka, chłopiec, Joshua. Uff. Ponadto, nie lubię zdrobnień. Albo ich wcześniej nie zauważałam, może szybciej gnałam przez koleje strony, albo było ich mniej. Kiedy facet po seksie wygląda jak kotek, który najadł się śmietanki, a nie kocur po udanym polowaniu, to w moich oczach ubywa mu kilkadziesiąt procent męskości.

Skończyłam marudzić. :mrgreen:

Na str. 50-51 znajduje się objaśnienie Dory, dlaczego używanie wobec siebie nawzajem zdrobniałych określeń przydaje im relacji szczególności i wyłączności. I teraz – jeśli nadinterpretuję, to powstrzymajcie mnie, bo pewnie tak jest :-P – ja to odczułam jako swego rodzaju oczko w stronę czytelników. O ile słowa te zostały umieszczone po premierze poprzednich części, oczywiście. Coś w rodzaju „wiem, że wielu z Was to przeszkadza, zapoznaję się z opiniami czytelników, ale bohaterowie, których stworzyłam tacy już są i zmiana tego byłaby niezgodna z ich charakterem. Chciałabym jednak, żebyście wiedzieli, czemu to dla nich takie ważne”. Taki miły ukłon w stronę marud wszelakich, obecnych w świecie czytelniczym. :-P

Wspominałam już o tym, ale powtórzę – ładnie dopracowane wątki, żywe postacie i świetny humor, cała historia wygląda na naprawdę przemyślaną i taką, w którą autor włożył wiele pracy oraz serca, poświęcił mnóstwo czasu, myśli i badań. Styl powieści jak wcześniej ładny i lekki, z łatwością można się wczuć w opisywane wydarzenia.

Bardzo odpowiada mi osobowość Dory – jest szczera sama ze sobą, wyzwolona w swoich przekonaniach i potrzebach, w wielu sprawach naprawdę można pozazdrościć siły jej charakteru oraz woli.

Spodobali mi się nowi bohaterowie, szczególnie Nisim, Nat i Azjel, mam nadzieję, że częściej będziemy ich spotykać.

Zawsze tak jest, że łatwiej coś wytykać, ale musicie przyznać, że poza niewystarczającym zassaniem mnie w opowieść, reszta zarzutów jest dość drobiazgowa. Można odczuć inaczej, bo poświęciłam im więcej miejsca, ale o poważniejszych ubytkach naprawdę rozprawiałabym w o wiele bardziej dosadny sposób. 8-)

Ogólnie na plus, ale też w pewnym stopniu rozczarowanie.

PS. a myślałam, że będzie krótko, bo nie wiedziałam, co napisać. ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org