Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Charley Davidson
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2013-10-28, 10:42   

Skończyłam drugi tom przygód Charley Davidson – "Drugi grób po lewej". Wydawnictwo napisało kiedyś o tej książce w ten sposób: "To raczej nie jest książka z gatunku tych, które zachwycają. Może rozbawić i dostarczyć fajnej rozrywki, na co liczymy." I miało tu rację. Nie jest to z pewnością coś na miarę Kvothe, czy chociażby Kate, ale miło się to czyta. Wymienić można wiele wad, ale i tak mimo wszystko książkę można ocenić jako miłą, lekką i całkiem niezłą. Nie męczyłam się nawet przez chwilę przy czytaniu "Drugiego grobu...", a wręcz przeciwnie – raczej pędziłam po stronach, gdyż książka ta wchodzi bardzo lekko i bezproblemowo.

Ogólnie, jak napisałam, było przyjemnie, ale jeśli zacznie się analizować poszczególne elementy powieści, nie da się przegapić owych wad, o których również juz wspomniałam.

Chociażby bohaterowie. Charley miała być silną, zdecydowaną bohaterką, i właśnie taka jest, ale ponad to czasem bywała też irytująca. Autorka bardzo się starała, by Charley była zabawna, problem jednak w tym, że niekiedy przesadzała i w efekcie była zamiast tego żałosna. Nie miała wyczucia czasu, niekiedy teksty były rzucane nieco na siłę. Być może znajdą się fani takiego humoru (w końcu np. ktoś ogląda te idiotyczne parodie amerykańskie i się z nich śmieje), ale ja niekoniecznie do nich należę, tym bardziej z powodu tego braku wyczucia czasu. Ale poza tym bohaterka zachowywała się nielogicznie, a poza tym niekiedy też jak głupia. Reyes z kolei był bardzo niekonsekwentny – powinien być albo draniem, albo romantykiem; albo ją chronić, albo chcieć zabić. Takie przeskoki, fochy i niezdecydowanie nie pasują do tego bohatera. Miał być rasowy przedstawiciel gatunku PR, czyli super-zajebiaszczy przystojniak z lekka z piekła rodem, i w zasadzie był, z tym że autorka chciała spełnić jak najwięcej oczekiwań, umieścić w Reyesie maksymalną ilość cech, które tak uwielbiają czytelniczki, i wbić się w "ten typ", ale niestety nie umiała odsiać sprzeczności i połączyć tych wszystkich elementów w spójną całość. Już o przesadzie w pomysłach na pochodzenie i cel tego bohatera nawet nie chce się wspominać –
Spoiler:

Jakby nie mógł być średnio potężnym synem przeciętnego demona, nieeee, Reyes musi być synem szefa szefów i w dodatku być zdolnym do zniszczenia całego wszechświata. Cóż, autorka powinna się zastanowić, czego tak naprawdę chce. Potężnego bohatera czy też akcji. Obu się nie da, gdyż braknie w tym logiki - w końcu jeśli bohater jest taki potężny, to da sobie radę z każdym zagrożeniem i w zasadzie na co komu jakakolwiek akcja, skoro on wszystko może rozwiązać skinięciem palca.
Albo fakt, że w romantycznym zrywie wyrzekł się wszystkiego, sprzeciwił ojcu, czekał całymi latami, a nawet chyba wiekami, by być z Charley, chociaż widział ją tylko przez moment – jeden uśmiech, a on, syn piekieł, rzuca wszystko. Potem też nieustannie wspomina, że "to wszystko dla niej", ale grzebie się w sytuacji, płynie z prądem, zamiast być z nią. Eh, nawet nie chce mi się tego dalej roztrząsać.
Poza tym zabawne jest to, że syn Szatana mówi "Boże".

Akcja z kolei przedstawiała się już dużo lepiej. Było ciekawie i wciągająco; to naprawdę, naprawdę miło się czyta. No i książka nie jest przewidywalna. Seria o Charley Davidson nie jest paranormalem w czystym stanie – rzecz jasna ma w sobie pewne tego elementy, ale bardziej przypomina mi urban fantasy, ten tom chyba nawet bardziej niż poprzedni. To chyba właśnie ten aspekt UF mnie do tego przyciąga. Nie jest to rzecz jasna nic na miarę Kate, która to dopracowana jest w szczegółach, ale czyta się tę serię przyjemnie i można z nią miło spędzić czas, nie nudząc się przewidywalnymi zdarzeniami czy przerażającą naiwnością i pierdołatowością bohaterów.

Poświecę jeszcze tylko jeden akapit na wspomnienie o stronie wydawniczej. Otóż nie wygląda to dobrze. Niestety tłumaczenie jest stosunkowo słabe, język jest infantylny (pewnie w oryginale również, ale za sprawą takiego tłumaczenie widać to jeszcze bardziej), występują tu idiotyczne porównania (jak np. "Jego wzrok przesunął się po mnie jak zasłona ognia."). Korekta również nie jest zbyt dobra – sporo tu literówek, źle odmienionych, źle użytych lub brakujących słów (np. bronić się "przeciwko czemuś", zamiast "przed czymś"). Niestety dość mocno te braki rzucały się w oczy.

Krótko pisząc, "Drugi grób po prawej" jest książką ciekawą, lekką, przyjemną i całkiem wciągającą. Może i jest pełna nieścisłości, ale mimo wszystko czyta się ją bezproblemowo i ekspresowo. Sięgać po nią należy nie w poszukiwaniu uniesień czytelniczych, ale po zwykłą rozrywkę - z bohaterami można spędzić przyjemnie wieczór i pośmiać się z nich. Ot i tyle.

EDIT:
Jeszcze o czymś zapomniałam. Jeśli chodzi o zakończenie, to nawet nie chcę go pamiętać - jest bez sensu. No bo jak można się przy czymś tak upierać, potem robić coś na czuja, nie będąc pewną efektów i w dodatku celowo krzywdzić osobę, na której nam zależy. Charley zachowuje się wielokrotnie samolubnie i nie liczy się z niekonsekwencjami. Poza tym nie raz celowo mówiła niemiłe rzeczy, celowo raniła swoimi słowami. Denerwuje mnie takie podejście.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
AISA 
Moderator


Dołączyła: 10 Sie 2010
Posty: 761
Wysłany: 2014-02-16, 14:10   

Przeczytałam wszystkie dostępne części tej serii. I powiem szczerze, że dobrze, że ktoś (zdaje się Oksa, ale nie jestem pewna) polecił mi tę książkę jako coś lekkiego do poczytania i coś, co w sumie konwencją przypomina przygody Stephnie Plum, bo nie wiem czy doczytałabym do końca. Stefcie uwielbiam, więc długo polowałam na ten tytuł. Już podczas czytania pierwszego tomu myślałam, że nie dobrnę do końca i to wcale nie za sprawą bohaterki i tego jak została wykreowana czy innych niedociągnięć. Najbardziej rzucało mi się w oczy tłumaczenie i korekta tekstu. Czysta amatorszczyzna. Nie wiem, jak wydawnictwo mogło sobie pozwolić na puszczenie do druku treści, jak dla mnie wymagającej dalszego podrasowania. Miałam też wrażenie, że autorka książki uważa, że czytelnik jest nieco niedorozwinięty, więc trzeba mu tłumaczyć, co bohater ma na myśli- szczególnie przy wypowiedziach Charley. W dalszych częściach przeważało wrażenie, że czytelnik zapewne cierpi na przewlekłą sklerozę. Jak dla mnie to taki zapychacz stron. No ale w sumie ok., może i są osoby, którym to pomogło, mnie tylko drażniło. W miarę czytania i przyzwyczajania się do tłumaczenia (w 2 pierwszych tomach) i sposobu myślenia bohaterów, książka podobała mi się coraz bardziej. Główna bohaterka faktycznie przypominała mi wspomnianą wcześniej Śliwkę. Ciekawy pomysł, niestety niedopracowany (zgadzam się w tym względzie z Sophie), został świetnie wpleciony w detektywistyczne przygody, życie miasta i intymne poczynania bohaterów (kurcze ci to się potrafią zabawić), dodatkowo zostały okraszone specyficznym poczuciem humoru. Myślę, że przypadł mi on do gustu. Humor, nie pomysł, chociaż pomysł też. :P Z tomu na tom było coraz lepiej, chyba w końcu odnalazłam moje różowe okulary, albo to sprawa tłumaczenia, z którego korzystałam. Przeczytałam wszystkie tomy jeden za drugim. Lektura była lekka i przyjemna. Jedynym minusem czytania książek jednej za drugą jest to, że teraz wszystko mi się pomieszało i nie wiem, co się działo w danym tomie. ;/ Z niecierpliwością czekam na ostatnią część. Nie mam pojęcia, co może się w nim wydarzyć, a po zakończeniu 5 tomu jestem tego naprawdę ciekawa.

Spoiler:

Teraz co ? Wcielony syn Szatana weźmie za żonę córę światłości i wszyscy będą się świetnie bawić na wielkim międzywymiarowym weselu, na którym do tańca będzie przygrywać duch zwany Aniołem, a bawić się będą we własnej knajpce... E jakoś togo nie widzę. Zakończenie było przesłodzone, zupełnie nie pasowało do reszty. I dziwne było to całe szastanie pieniędzmi przez Reyesa. No zobaczymy, co teraz z tego wyniknie.



A jeśli chodzi o bohaterów to bardzo ich polubiłam. Reyes jest gorący i zawsze gotowy do działania, a co za tym idzie ratowania tyłka Charley. Charley no cóż, widzi świat na swój własny i niepowtarzalny sposób - trudno jej za to nie lubić. Cookie i Wujek Bob dodają smaczku.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2014-02-16, 16:51   

Część trzecia, „Third Grave Dead Ahead”, już za mną. Naprawdę, naprawdę jestem zadowolona, co jest tym bardziej zaskakujące, że czytałam tę pozycję w formie ebooka, choć za tym nie przepadam. Niby męczyłam się z elektroniczną wersją, co najczęściej pociąga za sobą dłuższe niż zwykle czytanie, ale książkę przeczytałam ekspresem. Na pewno duży udział ma w tym fakt, że powieść ta strasznie mnie wciągnęła. I chyba jest najlepszym tomem do tej pory. Z drugiej strony może trafiłam po prostu na odpowiedni moment; na czas, kiedy dokładnie czegoś takiego potrzebuję, i dlatego zawyżyłam ocenę. Ale nie wiem, cokolwiek to było, efekt jest taki, że „Third Grave Dead Ahead” bardzo mi przypadło do gustu.

Teraz uwaga, będę bredzić.

Krótko o fabule – tylko dla tych, którzy czytali poprzednie tomy. Reyes jest wściekły na Charley za przywiązane go do ciała. Panna Davidson nie może spać, gdyż szatański pomiot wdziera się w jej sny, robiąc to, co najwyraźniej najlepiej potrafi, przez co nasza kostucha jest jeszcze bardziej zmęczona niż przed snem. Zatem unika ona tej wygody. I taka półżywa, napędzana prawdopodobnie tylko kofeiną, musi zająć się zleceniem – zaginięciem żony pewnego doktora. Tylko… to chyba sam doktor przyczynił się do owego zaginięcia. Tę zagadkę stara się rozwikłać Charley.

Może na początek bohaterowie – nie da się ukryć, że autorka starała się wstrzelić w typ, który podoba się czytelnikom. Ona – wygadana, silna i odważna. On – tajemniczy, niebezpieczny i seksowny. A w tle cała gama osób, z którymi można się posprzeczać.

Zacznijmy od Charley. Wcześniej, przy poprzednich tomach, miałam wrażenie (z tego co pamiętam), że nasza pani detektyw jest, powiedzmy, przeciętnie bystra i chyba się myliłam się – albo nie zauważyłam kilku rzeczy, albo może dopiero w tym tomie zaczęło to być widoczne, a może po prostu sobie to uroiłam i teraz sama siebie staram przekonać. Tak czy siak, sądzę, że Charley jest inteligentną bestią, naprawdę bystrą, przenikliwą kobieta, która jednak chowa się pod głupotą. Ewentualnie można to nazwać kompletnie postrzelonym charakterem (który Charley posiada tak czy inaczej, ale można nim wytłumaczyć niektóre rzeczy). Poza tym to z tego właśnie wychodziły prawie wszystkie zabawne dialogi – z tego oderwania wypowiedzi od rzeczywistości. Można też pomyśleć, że to wcale nie jest takie proste rzucać takimi tekstami i potrzebna do tego inteligencja. I bycie lekkim świrem. (Co wskazuje, że być może mogę mieć rację). Tak czy inaczej, w poprzednich tomach humor ten niekoniecznie do mnie trafiał; już tu już było inaczej, nie raz się śmiałam i ostatecznie oceniam tę pozycje jako zabawną. Aczkolwiek znalazło się też tu trochę „niewypałów” – a to dlatego, że Charley (czy raczej Darynda Jones) usilnie stara się być zabawna. Napisałam „usilnie”, a to dlatego, że np. przynajmniej ze trzy razy wykorzystała ten sam żart słowny z wykorzystaniem Misery (samochodu) i misery (biedy). Autorka nieco na siłę wciskała tam odgrzewane żarty – te powtarzane po raz kolejny nie były już szczególnie śmieszne, a wręcz nawet deczko irytujące. Ogólnie jednak humor oceniam dużo lepiej niż ostatnio – mam nadzieję, że to dlatego, iż jest z nim lepiej, a nie dlatego, że ja akurat trafiłam na odpowiedni nastrój z czytaniem takiej książki. Jeszcze wracając do samej kostuchy – Davidson nie przymiera głodem, ma z czego zapłacić czynsz i w ogóle nie narzeka szczególnie na pieniądze – to ciekawa odmiana po tych wszystkich ledwo mających z czego żyć bohaterek UF i nie tylko (a ten tom właśnie bardziej podobny jest do urban fantasy niż typowego paranormala).

Teraz Reyes – tajemniczy, niebezpieczny i (chciałoby się powiedzieć szatańsko) seksowny typ, z którym Charley chce iść na siano (wybaczcie, stwierdzenie to przyczepiło się do mnie przy okazji poprzedniej książki, którą czytałam, i po prostu muszę go gdzieś użyć :-P ). No ja rozumiem, że paranormal, że piszczące fanki, że cuda niewidy i w ogóle to trzeba spełnić kryteria. Nie twierdzę, że Reyes mi się nie podobał, wszak płeć mam taką, a nie inną, a to jest raczej babski typ, który musi zainteresować chociaż trochę. To typ spod ciemnej gwiazdy, który przyciąga spojrzenie i myśl, ale – gdyby zastanowić się nad tym głębiej – to jest on raczej nierealistyczny i przerysowany, i wcale nie chodzi mi tu o jego pochodzenie i skille, ale zachowanie (nawet dając mu trochę swobody z powodu odmienności).

Garrett… Kurka, lubię faceta.
Spoiler:

Odkąd pojawiła się siostra Mary Elizabeth i powiedziała, że kogoś szlag trafi i zostanie on opiekunem Charley, byłam stuprocentowo pewna, że będzie to właśnie Garrett. Tylko czekałam na ten moment, kiedy go coś trafi – był oczywistym wyborem/celem i nie spodziewałam się żadnych chwytów ze strony autorki. Byłam tak tego pewna, że gdy potem pani Jones odkryła karty, naprawdę zostałam zaskoczona. Tak czy siak – chcę wyrazić swoje zaskoczenie tą sytuacją, a także zadowolenie, że nie skończyła się tak, jak przewidywałam. Sprzeczki Garretta i Charely bardzo mi się podobały i chętnie poczytam je dłużej.

Pozostali bohaterowie również mnie zaciekawili. Powiedzmy, taki wujek Bob – fajny z niego facet. Albo zachowanie ojca Charley – zwłaszcza to z końca. Książka dostaje kolejne plusy – zaskoczenie i w ogóle. Wszystko, co mi nie gra, zwalam na fakt, że oni wszyscy są tam postrzeleni i nie zwracam uwagi na jakiekolwiek nieścisłości – bo też można ich w ogóle nie widzieć, jeśli spojrzy się pod odpowiednim kątem. Ponadto odkryłam pewien urok w rozmowach Charley z Cookie, zresztą w ogóle w rozmowach naszej kostuchy z kimkolwiek. Brakowało mi jednak takiego zwykłego przedyskutowania sytuacji pomiędzy niektórymi bohaterami – tej normalnej oznaki dojrzałości (jednak i tak jest o wiele lepiej niż w poprzednim tomie).

Akcja, jak już wspomniałam, jest wciągająca. Trudno mi się było oderwać, co jak na fakt, że czytałam na komputerze/telefonie (o dziwo, telefon sprawdził się tu znacznie lepiej i strony mijały o wiele szybciej), jest naprawdę niespodziewane. Wielokrotnie miałam syndrom „jeszcze jednego rozdziału” albo „przeczytam jeszcze tylko ze dwa akapity, żeby mnie nie męczyło, co się stanie dalej” i oczywiście mówiłam tak sobie aż do kolejnego rozdziału. Podoba mi się, że tu cały czas coś się dzieje – bohaterka nieustannie coś robi, jedzie tu, jedzie tam i jakoś tak przykuwa uwagę. Nie jest to ani monotonne, ani przewidywalne. W tym tomie autorce zdarzyło się zaskoczyć mnie przynajmniej i to też spokojnie można liczyć jako wielki plus. A tak na marginesie, seria ta przypomina mi Alex Craft – miewałam takie dziwne momenty, w których myliłam elementy z tych cykli.

Czepiają się mnie jeszcze różne myśli, ale nie mam już sił na ponowne przeredagowywanie tego tekstu, więc niech zostanie to – pewnie w kolejnych komentarzach dorzucę coś jeszcze. Tu jak widać ewidentnie bredzę, a przez to sporo rzeczy, które miałam zamieścić, gdzieś mi umknęło.

No i co teraz począć, skoro trójka za mną? Chyba jedynym wyjściem jest sięgnięcie po kolejny tom. Jestem strasznie ciekawa, co tam się dalej wydarzy, przede wszystkim w relacji Charley i jej ojca. Bo co z tym Reyesem będzie, to można się domyślać.

Tak więc krotko pisząc – szatańsko wciągająca pozycja, od której diabelnie trudno się oderwać. Bohaterowie jak najbardziej ciekawi, inteligentni i zabawni, pomysł również przykuwa uwagę. Myślę, że warto przeczytać. Polecam.

AISA napisał/a:
Reyes jest gorący i zawsze gotowy do działania,
Jakoś w kontekście tej serii i tego bohatera kojarzy mi się to dwuznacznie. Uh, co te książki z człowiekiem robią...

EDIT:
Ale mam doskonały humor! Właśnie skończyłam tom czwarty, czyli „Fourth Grave Beneath My Feet”. Na wciągnięcie tej części wystarczyła mi jedynie doba – co jak na fakt, że była to wersja elektroniczna, jest rewelacyjnym wynikiem. Nawet wśród papierowych książek nie każda może się tym pochwalić.

Wychodzi na to, że po pierwszych dwóch tomach kolejne są znacznie lepsze. Na pewno duże znaczenie ma tutaj tłumaczenie – styl tłumaczki nie pasuje do stylu autorki, podcina trochę tej serii skrzydła (wpływ na to ma na pewno fakt, że przełożenie tej serii nie jest łatwym orzechem do zgryzienia). Ale nie musi to wcale mieć aż tak wielkiego znaczenia – może po prostu pierwsze dwa tomy same w sobie są słabsze. Zresztą nieważne, teraz na tapecie jest część czwarta. No podobało mi się, co mam mówić. Nie myślę o tej pozycji jak o paranormalu, a jak o urban fantasy – ma wszystkie podstawowe elementy tego gatunku. I to jest rzecz jasna dodatkowy plus, z racji tego, że za pierwszym z wymienionych gatunków raczej nie przepadam, za to za drugim szaleję.

O bohaterach rozpisałam się już przy okazji poprzednich tomów, więc teraz będzie raczej krótko. Z tego, co jestem w stanie wywnioskować, Charley się zmienia i coraz bardziej – mam wrażenie – widać to, że jej zachowanie jest pozą, która prezentuje światu i czytelnikowi. I to naprawdę mi się podoba (ten lekki stosunek do wszystkiego niekoniecznie jest w mim typie). Tak jak podoba mi się jej przenikliwość, inteligencja, a teraz nawet jej humor, który choć miewa gorsze momenty, jest w stanie mnie rozbawić. Podobnie widać zmiany u Reyesa, wydawał mi się w tym tomie o wiele bardziej ludzki niż w poprzednich; no i, co bardzo ważne, odbyli wreszcie z kostuchą normalną rozmowę – czuję, że to wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku. Zresztą zmiany są widocznie tylko u głównych postaci – nawet drugoplanowi bohaterowie tej serii żyją, mają emocje i taką iskrę w sobie. I nie widzę już ich przede wszystkich jako przeciwników Charley w słownych sprzeczkach i drażnieniu, ale jako strony relacji międzyludzkich. Widzę w nich charaktery, które można polubić nie tylko za odzywki, ale też za to, jak się zachowują i jak się zmieniają.

Patrząc na rekordowo szybki czas przeczytania, łatwo się domyślić, że akcja mnie wciągnęła i trudno mi się było oderwać. Poza tym powieść ta nie raz mnie też zaskoczyła, choć byłam też w stanie domyślić się przynajmniej kilku rzeczy, które miały być niespodziankami. Niemniej jestem bardzo zadowolona z poziomu. Akcja jest szybka, nie ma momentów monotonnych ani nie powtarza się, nie jest też słodka ani mdląca, za to można ją określić jako całkiem nieprzewidywalną.

Czwarty tom jest super, o. :-P

Tak w ogóle to z jakiegoś powodu strasznie podoba mi się ta okładka: klik.

EDIT:
Noż w mordeczkę! "Fifth Grave Past the Light" za mną. Dzieje się, dzieje. Za to, kurka, lubię te książki – cały czas się dzieje i trudno przewidzieć kolejny ruch. Jasne, część rzeczy łatwo zgadnąć (tak jakby to, co proste, umykało Charley), ale są też takie, których człowiek spodziewa się z całą pewnością, a potem okazuje się, że nic z tego, albo takie, których w ogóle się nie spodziewa. Miałam przynajmniej kilkanaście teorii „co się teraz wydarzy/czym lub kim to się okaże” i co najmniej kilka wywiodło mnie w las. Strasznie podoba mi się fakt, że nie mogę być całkowicie pewna, czy coś okaże się takie, jak przewiduję, czy może autorka podrzucała tylko fałszywe tropy (tudzież sama sobie wynajduję te „tropy” znikąd), a ja dałam się złapać. Fakt, że polubiłam bohaterów, tylko zwiększa moją ekscytację rozwiązywaniem zagadek autorki. Rewelacja. :D

Co do reszty, to już nie będę się powtarzać – wszystko napisałam w poprzednich postach. Bohaterowie są ciekawi, sporo tu humoru, szybka akcja, cholernie wciągająca. Wszystko cacy.

Na koniec tylko: chcę szósty tom!



EDIT:
Dobra, jeszcze powinnam coś dodać odnośnie piątego tomu. Jak dla mnie za bardzo zbliżyło się to tu do PR, za dużo opisów erotycznych przeżyć bohaterki. Swoją drogą to też sztuka – wpakować Charley w takie kłopoty/sprawy, dać jej czas na ich rozwiązanie i jeszcze w między czasie rzucić ją na Reyesa.
Spoiler:

Jeśli chodzi o zakończenie i opisane w nim szastanie pieniędzmi przez Reyesa, to w sumie nie wiem, co czuć. Z jednej strony to ciut za słodkie i jakoś tak nie pasuje, ale z drugiej to oczywiste duszenie naszej kostuchy. Osaczanie jej przez wykupywanie tych wszystkich nieruchomości. Na plus zaliczam fakt, że to nie on jest wpisany jako właściciel – dzięki temu nie jest to aż tak creepy. Aczkolwiek ja i tak w takiej sytuacji mogłabym się czuć nieco zagrożona takim lekkim osaczaniem.
Co do oświadczyn… Cóż, przeczytałam oba krótkie opowiadanka, których akcja dzieje się po „Piątym grobie…” – mianowicie „Shimmer” i „Glow” – więc wiem, że Charley
Spoiler:

jeszcze się nie zgodziła i zaliczam to na plus. Nieważne, że robi to, by go podręczyć. :-P Tak czy inaczej, jestem ciekawa kiedy i w jakich okolicznościach zgodzi się na jego propozycję.

_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
SoGood 
Wielbiciel Ciemności
Dziewczyna od Malibu

Wiek: 26
Dołączyła: 03 Maj 2014
Posty: 1
Wysłany: 2014-05-03, 20:33   

Witam, gdzie można przeczytać pozostałe części, bo Papierowy Księżyc chyba się nie spieszy z tłumaczeniem.

Sophie: Papierowy czeka na wyniki sprzedaży, zdaje się; względnie już plan ma, ale jeszcze nie powiadomił czytelników. W sieci tłumaczenia nie ma (w każdym razie nie widziałam takowego), możesz próbować po angielsku.
Poza tym bardzo prosiłabym o dłuższe wypowiedzi, ponieważ jednolinijkowcom mówimy stanowcze nie. :-) Chętnie się np. dowiemy, co Ci się w tych książkach podoba.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2014-06-03, 13:17   

Jest już 6 tom. Premiera była 20.05.2014r.

Sixth Grave on the Edge





Few things in life can come between a grim reaper and her coffee, but the sexy, sultry son of Satan is one of them. Now that Reyes Farrow has asked for her hand, Charley Davidson feels it's time to learn more about his past, but Reyes is reluctant to open up. When the official FBI file of his childhood abduction lands in her lap, Charley decides to go behind her mysterious beau’s back and conduct her own investigation. Because what could go wrong?

Unfortunately, another case has fallen into her lap—one with dangerous implications. Some very insistent men want Charley to hunt down a witness who is scheduled to testify against their boss, a major player in the local crime syndicate. If Charley doesn't come up with an address in 48 hours, the people closest to her will start to disappear.

Add to that a desperate man in search of the soul he lost in a card game, a dogged mother determined to find the ghost of her son, and a beautiful, young Deaf boy haunted by his new ability to see the departed as clearly as he sees the living, and Charley has her hands full. The fact that Reyes has caught on to her latest venture only adds fuel to the inferno that he is. Good thing for Charley she's used to multi-tasking and always up for a challenge…especially when that challenge comes in the form of Reyes Farrow.(less)


CZYTAŁ KTOŚ JUŻ?
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Emi
[Usunięty]

Wysłany: 2014-06-23, 13:17   

Witam.
Mam pytanie odnośnie książki "Pierwszy grób po prawej" czy ktoś wie gdzie można znaleźć kolejne części tej serii?

Sophie: Tak, jak najbardziej. Tutaj, tutaj, tutaj lub tutaj.

WereWolf: A ja najbardziej polecam to miejsce: KLIK!

Sophie: Oj tam, Were, to pierwszy taki post, nie ma co straszyć regulaminem. :-)
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2014-07-09, 06:43   

Sophie napisał/a:
Dobra, jeszcze powinnam coś dodać odnośnie piątego tomu. Jak dla mnie za bardzo zbliżyło się to tu do PR, za dużo opisów erotycznych przeżyć bohaterki.
Spoiler:


Jeśli chodzi o zakończenie i opisane w nim szastanie pieniędzmi przez Reyesa, to w sumie nie wiem, co czuć. Z jednej strony to ciut za słodkie i jakoś tak nie pasuje, ale z drugiej to oczywiste duszenie naszej kostuchy. Osaczanie jej przez wykupywanie tych wszystkich nieruchomości. Na plus zaliczam fakt, że to nie on jest wpisany jako właściciel – dzięki temu nie jest to aż tak creepy. Aczkolwiek ja i tak w takiej sytuacji mogłabym się czuć nieco zagrożona takim lekkim osaczaniem.
Co do oświadczyn… Cóż, przeczytałam oba krótkie opowiadanka, których akcja dzieje się po „Piątym grobie…” – mianowicie „Shimmer” i „Glow” – więc wiem, że Charley
Spoiler:



jeszcze się nie zgodziła i zaliczam to na plus. Nieważne, że robi to, by go podręczyć. :-P Tak czy inaczej, jestem ciekawa kiedy i w jakich okolicznościach zgodzi się na jego propozycję.



Również udało mi się przeczytać oba krótkie opowiadanka, których akcja dzieje się po „Piątym grobie”. Oba opisują to samo "wydarzenie". "Shimmer” pokazuje je z punktu Charley a „Glow” z punktu widzenia Reyes'a. To drugie podoba mi się bardziej, co nie znaczy, że oba opowiadania to czysta erotyka, mało wnosząca do fabuły. Trochę się rozczarowałam.

Nie przeczytałam jeszcze szóstki a tu już zapowiedziano premierę siódemki.

Seventh Grave and No Body




Data premiery: 21.10.2014
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
  
 
     
dusza_światła
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-24, 17:16   

Cześć :-) Dopisuję się i ja do fanek/fanów serii Charley Davidson. Wczoraj przeczytałam dwie pierwsze części i już mam ochotę na kolejne :) Nieziemski klimat, autoironiczny humor, oczywiscie seksi facet (kto sie takiemu oprze ;) i watki paranormalno-kryminalne. Jeżeli ktoś byłby łaskaw się podzielić ze mna częsciami 3, 4, 5 to będę bardzo zobowiązana :) 8-)
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2014-10-08, 09:09   

Jakoś kompletnie zapomniałam, że jeszcze nie zapoznałam się z 6 częścią Charley - okropne niedopatrzenie, które mam zamiar nadrobić w niedługim czasie. :-) Miałam jednak dzisiaj chwilę i pogmerałam sobie trochę na stronie Jones, gdzie znalazłam opowiadania, o których piszecie i kilka innych tekstów, do których podaję linki. Niektóre nic nie wnoszą, ale są zwyczajnie zabawne, jak wywiad z Charley i Angelem, czy też wywiad z Cookie i Amber.

Usunięte sceny z drugiej części:
http://www.daryndajones.c...-1-the-opening/
http://www.daryndajones.c...scene-2-maggie/
http://www.daryndajones.c...ne-3-the-twins/

The Trouble with Charley - z punktu widzenia Reyes'a:
http://www.daryndajones.c...e-with-charley/

Strona z dziennika Cookie:
http://www.daryndajones.c...alskis-journal/

Wywiad z Amber i Cookie:
http://www.daryndajones.c...cter-interview/

Wywiad z Charley i Angel:
http://www.daryndajones.c...terview-at-utc/

Opowiadanie "Shimmer" po wydarzeniach z piątej części:
http://www.daryndajones.c...on-short-story/

Opowiadanie "Glow", czyli Shimmer od strony Reyes'a:
http://www.daryndajones.c...f-reyes-farrow/

Te ostatnie może nie wnoszą niesamowicie dużo, więcej tam raczej ekscesów seksualnych, ale Reyes jak zwykle nie zawodzi w udostępnieniu takiej dawki tajemnicy o Charley, która sprawia, że musisz poznać resztę. Czekam na moment, w którym stanie się to, co Reyes przewiduje - Charley stanie się silniejsza od niego i będzie mogła mu spokojnie skopać tyłek. :-P

EDIT

Ho ho, szóstka to była jazda bez trzymanki. Z jednej strony Jones nie zawodzi, bo wielokrotnie udało jej się mnie zaskoczyć, zaczynając od spraw istotnych, a kończąc na takich prawdziwie prawdziwych pierdołach. Z drugiej strony stało się to, czego się obawiałam – zachwiana została równowaga, w której autorka upychała masę wątków w jednym tomie i wychodziła z tego zwycięsko. Nie jest wcale tak tragicznie, ale ma się takie poczucie, że jest tego za dużo, za szybko, za mnogo. Dzięki temu autorka uniknęła na pewno odsłonięcia zbyt wielu informacji na temat naszego głównego wątku – roli Charley w następujących wydarzeniach, a tym samym podtrzymuje napięcie w tym temacie, tylko jakim kosztem? Szóstka to wciąż świetny tom, pełen wyskakujących szkieletów z szaf bohaterów przecież znanych nam tak dobrze, ale trzeba powiedzieć, że jest gorzej wyważony i może trochę męczyć. Uwielbiam Charley i jej głupawy humor, którym zasłania się przed światem, ale niekiedy za dużo, oznacza za dużo.

W końcu dziewczyna zdała sobie sprawę, że trzeba stawić czoło tej całej przepowiedni i dowiedzieć się wszystkiego na jej temat, jak również odczuła potrzebę podrasowania swoich kostuszych możliwości, bo jak to może być, że każdy wie więcej o jej obowiązkach niż ona sama, na litość Boską! Może to wkurzać – to, że inni muszą jej powtarzać, że powinna być w stanie zrobić taką i owaką rzecz, a sama chodzi z głupawym „pierwsze słyszę” wyrazem twarzy, tylko nikt, kurka, nie kwapi się jej wskazać instrukcji obsługi. Prawda jest taka, że Charley nie przyszła na świat z gotową wiedzą w tym zakresie, a coraz częściej zdarza się, że jej „powinność” objawia się w konkretnych sytuacjach, jakby zostały odblokowane. Stąd wniosek, że może i jest tak, że nikt nie będzie w stanie jej tego wytłumaczyć dopóki sama czegoś nie odkryje, ale te wszystkie zaskoczone gęby, że o czymś nie wie już mnie zaczynały irytować. Charley nie jest idealna, ale można wyliczyć masę sytuacji, w których ktoś się mądrzył na jej temat, a kiedy okazywało się, że dziewczyna nie ma pojęcia, o czym mowa, to nagle ta osoba popadała w enigmatyczny nastrój i nie odpowiadała na więcej pytań (z Reyesem na czele). Toż można się wkurw...

Strasznie podobało mi to, że bohaterowie, których mieliśmy okazję dość dobrze poznać przez te wszystkie tomy, nadal mają coś nowego do powiedzenia. Jedni ewoluują i przechodzą na kolejny etap w swoim życiu,
Spoiler:

jak Cookie i Ubi, którzy w końcu zaczęli się umawiać, albo ojciec Charley, który wygląda na to, że ciągnie jakieś śledztwo na boku.


Podczas gdy inni ukazują swoje nowe oblicze oraz wyznają grzechy przeszłości,
Spoiler:

jak świetnie pokazane historie ducha Angel oraz kapitana Eckchert. Kompletnie się tego nie spodziewałam i cieszę się, że zarówno dobrze nam znane postacie albo inne, jak Eckchert, którego w życiu nie podejrzewałam o takie zamiary, mogą nas na nowo zainteresować.


W jednej z opinii na Amazonie, gdzie recenzent wystawił 1, przeczytałam, że bohaterka jest samolubną, egoistyczną idiotką, a reszta bohaterów nie przechodzi żadnych zmian i tkwi w miejscu. Serio? Czy my czytaliśmy tę samą książkę? O reszcie bohaterów już się wypowiedziałam, ale czy rzeczywiście mówimy o tej samej Charley, która nie ma w sobie nawet grama wrednej osoby, którą Reyes oskarżył o bycie lekkomyślną w zakresie swojego poświęcania się dla innych, nawet kompletnie jej obcych osób? Tak, bywa głupia. Ale bez przesady, Śliweczką to ona nie jest. Jeśli już coś, to osobiście wkurzało mnie w niej w tym tomie najbardziej to, że wie, że Reyes nie mówi jej wszystkiego, ba, nawet zdaje sobie sprawę, że on robi to specjalnie, a i tak go o to nie magluje. Irytujące.

Wygląda na to, że przepowiednia Rocketa
Spoiler:

o śmierci Reyes’a była całkiem dokładna, ponieważ mówił o tym Charley zaledwie 2 tygodnie przed tym zdarzeniem. I w sumie to nie mógł przewidzieć, że Charley zginęła pod mostem, bo przecież się uratowała.
Jeśli chodzi o śmierć Reyes’a to zawsze mnie zastanawiało czy będą mogli mieć ze sobą dzieci, bo przecież bzykają się na okrągło bez zabezpieczenia, a tu nic. Może jego śmierć, albo śmierć jego demonicznej części umożliwiła zapłodnienie? Hmm.


Muszę przyznać, że kierunek, w którym podąża cała ta przepowiednia całkiem mi się podoba, a niespodzianka, którą autorka sprawiła na końcu, otwiera szereg nowych możliwości dla fabuły oraz ewolucji postaci. A to zakończenie… no boki zrywać:
Spoiler:

Jessica jako duch, który nie chce zejść z tego świata? Oj czuję, że przed nami masa komicznych sytuacji, już mi się podoba. :-P Poza tym w końcu udało mi się, chociaż w tej jednej sprawie, odkryć zamiary Jones. Nagłe zniknięcie Jessiki utknęło mi w głowie i wydawało się szalenie podejrzane, może dzięki temu, że uwaga o tym została rzucona tak strasznie od niechcenia. Niedługo po tym zaskoczyło mi w głowie, że na pewno to ona będzie tym „przyjacielem” Charley. :-)


No i cóż, kolejny świetny tom, lecz nie obyło się bez potknięć. Mimo wszystko poprzednie, czyli 3-5, pozostawiły więcej satysfakcji. Oby w siódemce autorka poprawiła się pod tym względem.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2015-07-09, 21:02   

"Sixth Grave on the Edge"
Charley jak zawsze jest świetna. I najlepiej czytać ją na raz, bez dłuższych przerw, na co niestety nie mogłam sobie pozwolić w przypadku tego tomu. Ale nawet mimo niedogodnych warunków, podobało mi się.

O humorze już na pewno pisałam, więc nie będę powtarzać. O ciekawych, wyrazistych, zapadających w pamięć postaciach również już wspomniałam. O wciągającej fabule i nagłych zwrotach akcji także. Ta powieść ma wszystkie elementy, które dobra książka rozrywkowa posiadać powinna. Czyta się ją bardzo szybko, nawet w oryginale (acz bohaterka ma swój dość unikalny sposób narracji). W sumie chyba nie ma co powtarzać zachwytów wymienionych przy poprzednich częściach. Nic się tu nie zmieniło, chociaż jestem mniej zachwycona niż wtedy, ale to ze względu na przerwy, które mi w czasie czytania wypadły i bardzo przeszkadzały, uniemożliwiając stuprocentowe wciągnięcie się. Gdyby nie ten fakt, była bym równie usatysfakcjonowania jak wcześniej.

W "Szóstym grobie" autorka idzie w zupełnie innym kierunku niż się spodziewałam.
Spoiler:

W sumie byłam gotowa na wszystko, ale nie na ciążę - nie sądziłam, że autorka porwie się na tak ciężki temat. Ciężki, bo trudno go dobrze skonstruować, by nie wydawał się głupi, umieszczony w fabule na siłę czy niespójny. Jestem ciekawa, jak Darynda Jones sobie z nim poradzi. Z niecierpliwością wyczekuję możliwości, by przeczytać tom siódmy - autorka bardzo rozbudziła moją ciekawość. Nie wykorzystaniem tego elementu, ale przede wszystkim ujawnieniem go tak nagle i niespodziewanie.

Do tego jeszcze ta śmierć i zmartwychwstanie Reyesa, które w sumie zdawało mi się dość nieciekawym, zbyt prostym zagraniem (w sensie powrót do życia). Ale z drugiej strony gdy przeczytałam o tym, że Reyes nie żyje, już myślałam, że to jest ta wielka zmiana, o której wspomniała Oksa, że szatański pomiot od teraz znów będzie niematerialny. Cieszę się jednak, że autorka nie poszła tą drogą ¬– dużo ciekawiej jest raczej mieć tę dwójkę w postaci cielesnej. Już o konsekwencjach tegoż nawet dalej nie mówię. Więcej okaże się przy kolejnym tomie.

Krótko mówiąc, podobało mi się i już wyczekuję momentu, gdy sięgnę po siódemkę.
Spoiler:

Oksa napisał/a:
Jeśli chodzi o śmierć Reyesa to zawsze mnie zastanawiało czy będą mogli mieć ze sobą dzieci, bo przecież bzykają się na okrągło bez zabezpieczenia, a tu nic. Może jego śmierć, albo śmierć jego demonicznej części umożliwiła zapłodnienie? Hmm.
Ja bym jednak stawiała, że stało się to jeszcze przed śmiercią Reyesa - w końcu po tych wydarzeniach nie uprawiali seksu. To raczej po prostu dobry timing. Poza tym myślę, że przemilczane zostały pigułki jako zabezpieczenie - a przynajmniej mam nadzieję, że tak sobie obmyśliła to autorka, a nie że o tym nie pomyślała.

_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2015-07-15, 15:58   

Oksa napisał/a:
o ho, szóstka to była jazda bez trzymanki. Z jednej strony Jones nie zawodzi, bo wielokrotnie udało jej się mnie zaskoczyć, zaczynając od spraw istotnych, a kończąc na takich prawdziwie prawdziwych pierdołach. Z drugiej strony stało się to, czego się obawiałam – zachwiana została równowaga, w której autorka upychała masę wątków w jednym tomie i wychodziła z tego zwycięsko. Nie jest wcale tak tragicznie, ale ma się takie poczucie, że jest tego za dużo, za szybko, za mnogo. Dzięki temu autorka uniknęła na pewno odsłonięcia zbyt wielu informacji na temat naszego głównego wątku – roli Charley w następujących wydarzeniach, a tym samym podtrzymuje napięcie w tym temacie, tylko jakim kosztem? Szóstka to wciąż świetny tom, pełen wyskakujących szkieletów z szaf bohaterów przecież znanych nam tak dobrze, ale trzeba powiedzieć, że jest gorzej wyważony i może trochę męczyć. Uwielbiam Charley i jej głupawy humor, którym zasłania się przed światem, ale niekiedy za dużo, oznacza za dużo.


Nic dodać, nic ująć. Podpisuję się pod tym obiema rękami i nogami. Jest jednak jedna rzecz, która totalnie mi się nie podobała, a mianowicie:
Spoiler:

Mendoza i jego zastrzyki dla słonia. Kumple z więzienia, co siedzieli razem z Reyes'em. To jest przegięcie ze strony autorki. Za brakło jej pomysłu.

_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2015-07-15, 22:46   

Muszę swoją wypowiedź o siódemce i ósemce połączyć, bo niektóre wątki nieco mi się zlewają, a na dodatek - jak wiadomo - Jones lubi upychać wiele rzeczy w jednym tomie.

Od razu mówię, że siódemka podeszła mi bardziej niż poprzedniczka, nie obeszło się bez upadków, ale jest lepiej, natomiast zajebiście to już wypada przy nich ósma część.

Co łączy wszystkie tomy (odkąd Charley zaczęła nabierać mocy) i co mnie denerwuje? Właśnie to - Charley nabiera mocy, dowiadujemy się o jej naprawdę niesamowitym dziedzictwie, a ona wciąż, kuźwa, potrafi być posadzona na dupie przez człowieka albo inną, mało znaczącą istotę. Ugh.

Po szóstce wiadomo, jak istotne jest, aby Charley była bezpieczna, ale bezinteresowność jej działań i szafowanie własnym życiem na serio zaczynają doprowadzać do szału, szczególnie biorąc pod uwagę jej kluczową rolę dla dziejów ludzkości.

Powyższe dwa aspekty denerwują mnie chyba najbardziej, o innych w sumie pisałam wcześniej, bo wciąż się przewijają, więc nie będę się rozpisywać. Wyrzuciłam to z siebie, przejdźmy dalej.

Jeżeli chodzi o siódemkę:
Spoiler:

Wątek nawiedzonej reporterki był po prostu słaby. I oczywiście osobie, na którą się najbardziej machało ręką, udało się prawdziwie zagrozić życiu Charley. Nie trzeba więcej dodawać, nie podobało mi się.

Nie powiem, żeby śmierć ojca bohaterki strasznie mnie załamała. Nie polubiłam go, bo zdecydowanie nie zasługiwał na pozycję Ojca Roku. Niby tak ją kocha i wie, że jest niezwykła, ale nie zapewnił jej prawdziwej ochrony przed macochą i wystawiał na niebezpieczeństwo włączając do dochodzeń, bo przecież sobie poradzi. Dupek. Może się bardziej przyda jako duch.



Charley w końcu zaczyna dostrzegać zaletę w ćwiczeniu własnych umiejętności i kopie supernaturalne tyłki. Jej, w końcu! Reyes'owi też się nie upiekło, he he.

Swoją drogą to lubię Osha i będę to często powtarzać, ostrzegam Was. ;-)

Mgliście pamiętam siódemkę, ale wiem, że dowiadujemy się paru rzeczy. Mimo mojego marudzenia przerobiłam ją o wiele szybciej i chętniej niż szóstkę, więc to o czymś mówi.

Spoiler:

Mam co prawda problem z tym, że się zabiła, ale nie pamiętam dokładnie, o co tam chodziło i co nią kierowało. Muszę chyba zaufać, że czuła wtedy dogłębne przekonanie, instynkt, że tak należy zrobić.



No i czas na część ósmą. Tutaj to się dopiero dzieje. Szczerze powiem, że jedyna rzecz, która mi się nie podobała, to gdy Charley, w jednej scenie szczególnie, nie zważała na swoje życie i to ponownie dla dobra sprawy. Pozostaję tu jednak w konflikcie sama ze sobą, bo z jednej strony, to była bardzo odważna decyzja, która miała na celu uratowanie życia, ale z drugiej strony - tu się ważą losy świata, kurde!
Spoiler:

I jako matka wiem, że rzucanie się na niebezpieczeństwo wiedząc, że mogę zostawić swoje dziecko raczej nie przyszłoby mi łatwo.



Dzięki Bogu, że Reyes nie ufa nawet Charley, kiedy chodzi o jej dobro. Naprawdę rozumiem faceta i jego małomówność w niektórych kwestiach. Dobrze, że jest ktoś, kto się z nią nie opieprza.

Czy pisałam o tym, że lubię Osha?

Ale poza tym - po prostu super. Wchłonęłam całą książkę jak gąbka. To czego się dowiadujemy, rozmach tej historii... serio, wow. Na pewno nie wszystkim to podejdzie, ale mi się podoba i jest to coś nieco innego od UF, które czytałam. Zaraz po przeczytaniu miałam totalny mętlik w głowie i potrzebowałam paru chwil, żeby uporządkować myśli oraz emocje.

Dowiadujemy się m.in. kim jest Duff, o co w końcu chodzi macosze z piekła rodem, kim jest Pan Wang (!), Osh i wiele, wiele więcej. I to zakończenie... Nie wstydzę się tego, że zakręciły mi się łzy w oczach.

Spoiler:

Wang generałem Charley, a dwunastka wezwana, aby ją chronić? Ok, tego się nie spodziewałam. Nieźle zagrane, Pani Jones, nieźle zagrane. I ten cały układ pomiędzy bogami - Bogiem a Charley, jej pochodzenie, miłość do Reyesa, zanim jeszcze sam o tym nie wiedział -
jest tego tyle, że nie wiem, na czym zawiesić myśl i się rozpisać.

Chociaż decyzja Reyesa, aby oddać Beep była niesamowicie rozdzierająca dla rodzica, to również bardzo uzasadniona. I bardzo smutna. :-( Wciąż nie wiadomo, dlaczego jej rodzice nie będą przy niej podczas ostatecznej walki, ale czuję, że po prostu z jakiegoś powodu odejdą z tego świata i będą obserwować z wymiaru, z którego pochodzi Charley.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu ósemki miałam ochotę na to, żeby wydarzenia nagle przyspieszyły o jakieś 18 lat i opowiedziały historię Beep oraz Osha. :mrgreen:

Nie jestem pewna, czy podoba mi się to, że Charley ma amnezję. Rozumiem, że była zbyt silna i byłoby za nudno, gdyby w obecnym stanie miała toczyć walkę z przeciwnikami, ale z racji tego, że widzę w tym nieco tani chwyt, to średnio pozytywnie się do tego zabiegu odnoszę. Z ochotą przeczytam, jak Reyes i Charley będą się ze sobą ponownie ścierać mając za sobą czystką kartkę, ale coś takiego w 9 tomie serii? Nie bardzo. Przeczytam i się przekonam, czy nie lepiej byłoby zamknąć całość w 9 tomie walką z dwunastoma najeźdźcami i opowiedzieć następnie przygody Beep.



Dzięki Bogu za niezwykle wnikliwe recenzje niektórych użytkowników goodreads, bo musiałabym wracać się do kilku poprzednich tomów przed przeczytaniem następnego. :-) Rok przerwy z książką nabuzowaną tyloma wątkami to jednak dużo.

W każdym razie - czytajcie, czytajcie, bo jestem ciekawa tego, jakie macie zdanie na temat kierunku, w jakim podąża ta seria. :-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2015-09-12, 13:36   

Seventh Grave and No Body

Skoro sięgnęłam po szóstkę, nie mogłam nie zabrać się też za siódemkę (a za parę dni też ósemkę). Ta seria ma coś w sobie – wciąga, zaskakuje, bawi, o czym już z resztą na pewno pisałam.

W tym tomie po raz pierwszy chyba tak dobrze widać Reyesa – jest niemal w każdym rozdziale, aktywnie uczestniczy w akcji, a gdy nie, to przynajmniej jest tuż obok. W sumie trudno do tego przywyknąć, skoro w poprzednich częściach pojawiał się tylko okazjonalnie. Tutaj już jest na całego wciśnięty w fabułę. Ta cała jego obecność jest dziwna i tak jakby nieco mi nie pasuje – Reyes jest zbyt „nienaturalny”, by grać tak intensywną rolę.

Zwróciłam też uwagę na to, iż Reyes i Charley nie zachowują się jak para, taka prawdziwa, dojrzała para. I to wcale nie Reyes, który spędził 10 lat w więzieniu i pochodzi z piekła, stanowi w tym związku problem. To raczej Charley nie potrafi się w tym związku utrzymać. Pędzi przed siebie, uparta jak sto pięćdziesiąt, ucieka Reyesowi, chociaż z nim byłaby bezpieczniejsza (co jest tak bardzo niezrozumiałe – no bo dlaczego tak zwiewa?! Jest różnica między samodzielnością a ryzykowaniem własnego życia w niekontrolowany sposób, i Charley tę granicę przekracza). Tak w gruncie rzeczy, gdyby się nad tym zastanowić, to ta para do siebie nie pasuje, nie do końca. Oboje są zbyt abstrakcyjni na związek.

W siódemce dzieje się dużo, jest chyba więcej emocjonujących wydarzeń niż w którymkolwiek innym tomie, ponieważ tutaj naprawdę widać bezpośrednie zagrożenie dla głównych bohaterów. Nie mówiąc o tym, że w tej części bliscy Chalrey bardzo obrywają.
Spoiler:

Przy okazji poprzedniego tomu zaczęłam się obawiać tego, jak autorka planuje to rozwiązać – sprawę dziecka, Lucyfera, prawdziwej odsłony Charley, a teraz jeszcze jej prawdziwego imienia, które może odwrócić wszystko do góry nogami. Autorka porwała się na wiele i po tym tomie nadal nie widzę, by Jones mogła się z tego wybronić, nie pogrążając bohaterów. Charley nabiera mocy i jeśli dalej tak pójdzie, to trudno będzie spełnić wymagania gatunku, czyli pozwolić bohaterom przeżyć. W dodatku to dziecko, które tak miesza, że głowa mała… Udźwignięcie tego tematu to wielka sztuka i mam coraz większe wątpliwości – wraz z tym jak autorka coraz mocniej zagłębia się w temat – czy uda jej się wyjść z tego obronna ręką. Poza tym ile jeszcze tych tomów będzie? Na Goodreads widziałam informację o jedenastym tomie, a wcale nie jest powiedziane, że ma być ostatnim; ja teraz jestem po siódmy, co oznacza co najmniej cztery więcej. To naprawdę dużo czasu fabularnego, który może pomóc albo pogrążyć autorkę.

Spoiler:

Oksa napisał/a:
Po szóstce wiadomo, jak istotne jest, aby Charley była bezpieczna, ale bezinteresowność jej działań i szafowanie własnym życiem na serio zaczynają doprowadzać do szału, szczególnie biorąc pod uwagę jej kluczową rolę dla dziejów ludzkości.
O taaak, aż ma się ochotę nią potrząsnąć - no bo, hej!, dziecko w drodze, a ona ucieka Reyesowi, chociaż grozi jej bezpośrednie niebezpieczeństwo ze strony sfory groźnych istot, których ograniczeń mogą się jedynie domyślać.
Oksa napisał/a:
Mam co prawda problem z tym, że się zabiła, ale nie pamiętam dokładnie, o co tam chodziło i co nią kierowało. Muszę chyba zaufać, że czuła wtedy dogłębne przekonanie, instynkt, że tak należy zrobić.
Ja jestem na świeżo i, o ile dobrze zrozumiałam ten fragment, Charley nie liczyła na to, że przeżyje. Po prostu rzuciła się głową na przód w przepaść bez dna, bo instynktownie stwierdziła, że gdy porzuci swoją cielesną postać, będzie w stanie zniszczyć te pieski. Już w zasadzie pożegnała się z życiem i z Beep, stwierdziła, że spotkają się w innym świecie, w którym to Beep dorośnie i będzie mogła stawić czoła dziadkowi.

W sumie przeczytałam tę książkę, ale te najważniejsze momenty z jakiegoś powodu mi się pozamazywały. To oczywiście wina czytania po angielsku, ale z reguły nie odczuwam tego aż tak. Tutaj autorka te ważne momenty walki, zmiany przedstawiała bardzo szybko – kilka zdań i po wszystkim. Chyba nie zawsze byłam w stanie tak szybko się przestawić, chociaż teoretycznie rozumiałam zdania, które czytałam. Tak czy siak dużo bardziej wolałabym zapoznać się z tekstem po polsku. Na co trzeba czekać latami, jeśli w ogóle się ukaże (w końcu do księgarni wszedł dopiero trzeci grób).

Krótko mówiąc, podobało mi się, wciągnęło, zainteresowało, w dodatku czytało się szybko i przyjemnie. Aczkolwiek moja końcowa ocena jest odrobinę niższa niż ta z poprzednich tomów. Za „Ósmy grób…” wezmę się lada chwila i mam nadzieję, że będę bardziej zadowolona.

Edit: Kuźwa, ale sobie spoilera z ósemki i dziewiątki właśnie zapuściłam, jak cholera. Wrrr. To jest po prostu ZŁE.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org