Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Akta Dresdena
Autor Wiadomość
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-08-30, 15:16   Akta Dresdena

Akta Harry’ego Dresdena #1 - Front burzowy okładka

Autor: Jim Butcher
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Mag
Wydanie polskie: 10/2011
Liczba stron: 446

Opis: Odnajdywanie rzeczy zagubionych.
Śledztwa paranormalne. Konsultacje, porady.
Ceny konkurencyjne.
Żadnych napojów miłosnych, sakiewek bez dna, przyjęć ani innych rozrywek.

Harry Dresden jest najlepszy w tym, co trobi - i wcale nie dlatego, że robi to jako jedyny. Kiedy więc chicagowska policja trafia na sprawę, która przekracza możliwości śmiertelników, to u niego szuka odpowiedzi. Zwyczajny świat bowiem wcale nie jest taki zwyczajny, jak mogłoby się wydawać. W rzeczywistości jest pełen niezwykłych, nadprzyrodzonych istot - a większość z nich słabo zgadza się z ludźmi.
W takich sytuacjach wkracza Harry - trzeba maga, żeby schwytać... no, to właśnie, z czym policja akurat ma kłopoty.

Jest tylko jeden problem. Interes - delikatnie mówiąc - zdycha. Kiedy więc policja wzywa Harry’ego jako konsultanta w sprawie podwójnego krwawego morderstwa, dokonanego z pomocą czarnej magii, Harry liczy na zastrzyk gotówki. Jednakże tam, gdzie działa czarna magia, stoi za nią jakiś czarny mag. Teraz ten mag zna imię Harry'ego. I wtedy sprawy stają się... interesujące.

Magia. Potrafi zabić.


Akta Harry’ego Dresdena #2 - Pełnia księżyca okładka

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Mag
Wydanie polskie: 2/2012
Tytuł oryginalny: Fool Moon
Liczba stron: 400

Opis: Interes Harry'ego Dresdena szedł ostatnio marnie. Właściwie to całkiem umarł. Nie był nieumarły - był martwy. Choć przecież można by się spodziewać, że w Chicago znajdzie się więcej zajęć dla jedynego profesjonalnego maga w książce telefonicznej. A jednak ostatnio Harry nie mógł znaleźć żadnej pracy - magicznej ani doczesnej.

I kiedy już praktycznie nie może sobie pozwolić na posiłek, trafia się zabójstwo i niezbędna jest jego szczególna magiczna wiedza. Brutalnie okaleczone zwłoki. Podejrzane ślady łap. I pełnia.

Możecie zgadywać trzy razy. I dwa pierwsze się nie liczą...


Akta Harry’ego Dresdena #3 - Śmiertelna groźba okładka

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Mag
Wydanie polskie: 28-09-2012
Tytuł oryginalny: Grave Peril
Liczba stron: 472

Opis: Harry Dresden w swej karierze mierzył się już z wyjątkowo przerażającymi wrogami: gigantycznymi skorpionami, niewyżytymi seksualnie wampirami, psychotycznymi wilkołakami... Tak bywa, kiedy człowiek jest jedynym profesjonalnym magiem w książce telefonicznej Chicago.
Jednakże przez wszystkie te lata praktyki detektywa nigdy nie spotkał się z czymś takim: świat duchów wpadł w obłęd. W całym mieście duchy sprawiają kłopoty - i to nie duchy z rodzaju tych, które tylko trzaskają drzwiami albo krzyczą: „Buuu!”. Te duchy są udręczone, gwałtowne - i śmiertelnie groźne. Ktoś - albo coś - świadomie je drażni, by wywołać nadprzyrodzony chaos. Ale dlaczego? I czemu tak wiele ofiar ma powiązania z Harrym?
Jeśli Harry nie rozwiąże szybko tej zagadki, sam może stać się duchem...


Moja opinia: Jestem dopiero po lekturze pierwszej części, ale na pewno pojawi się tu więcej wpisów, bo dwójka już czeka w kolejce do czytania, a trójka - jeśli nic się nie obsunie - ma wyjść już pod koniec września.

Czytając tę książkę niezmiennie towarzyszyło mi wrażenie jej klasyczności. Butcher napisał ten cykl ładny kawałek czasu temu, z uczuciem pewnego sentymentu czytałam na przykład o znalezionym przez bohatera opakowanie na film do aparatu :) Podobał mi się bezwzględny podział na dobrą i złą magię, bez szarości, gdzie największym przewinieniem i to prawie że bez względu na okoliczności jest zabicie kogoś przy jej użyciu. Jakich to teraz rzeczy w książkach fantastycznych nie czytamy, do czego to magia nie jest stosowana, a tu - proszę, bezwzględne zasady jej stosowania i nie ma zmiłuj.

Akcja parła naprzód w bardzo szybkim tempie, a fabuła całkiem zgrabnie na końcu złożyła się w całość.

Harry to świetnie skonstruowana postać, kobieca część nieco ucierpiała, ale nie jest źle. Facet jest mocno samokrytyczny, ograniczony zasobami własnej energii oraz magii, a i łomot potrafi też dostać - czyli nie jest niezniszczalny i nikt się raczej nie dobija do niego, aby podpowiedzić mu jaki jest kolejny element łamigłówki.

Jest to bardzo udany wstęp do serii i na pewno mam zamiar zapoznać się z kolejnymi jej częściami.

Polecam ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2012-08-30, 16:16   

Czytałam te serie dość dawno temu, jeszcze kiedy wydawał ja Amber. I muszę przyznać, że bardzo mi się podobała. Miałam zastrzeżenie do wielkości liter - za duży maczek miały, nie lubię takich. Mam nadzieję, że obecne wydanie będzie lepsze, ponieważ planuję odświeżyć swoją znajomość z magiem Harrym.
A opowieści o jego przygodach ą naprawdę niezłe, akcja trzyma w napięciu, bo trzeba przyznać, że to nie opowieść dla grzecznych dziewczynek. Żałuję tylko, że tak mało zobaczyłam odcinków, kiedy książkę zekranizowano - po prostu przegapiłam serial. Ale to co widziałam, też niezłe było.
Warto sięgnąć po książki, a i serialem nie pogardzić (jeśli jeszcze będzie)
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-11-09, 15:04   

Czarownica napisał/a:
I muszę przyznać, że bardzo mi się podobała. Miałam zastrzeżenie do wielkości liter - za duży maczek miały, nie lubię takich. Mam nadzieję, że obecne wydanie będzie lepsze, ponieważ planuję odświeżyć swoją znajomość z magiem Harrym.

Nie wiem, jak stare wydanie, ale nowe jest bardzo przystępne i czyta się bez problemu.

Kolejna, druga część za mną i muszę stwierdzić, że podobała mi się jeszcze bardziej niż jedynka. Akcja po prostu gnała jak szalona, miejscami nie dało rady się oderwać od lektury, a i wszystkie emocje towarzyszące czytaniu były "bardziej". Niejednokrotnie byłam bardziej wzburzona, poirytowana, wkurzona, zasmucona i niecierpliwa, niż to było w trakcie czytania "Frontu burzowego".

Tym razem pod lupę trafiają wilkołaki - temat wyświechtany prawie na równi z wampiryzmem. Nic bardziej mylnego. Książki te mają już kilka lat, a mimo to wnoszą do mojej świadomości więcej świeżej i niespotykanej wiedzy, niż dzisiejsze dzieła. Wszędzie jest praktycznie to samo, ktoś zmienia się w wilka, dzieli ciało ze swoim zwierzęcym duchem, może zarażać/rozmnażać się bądź nie, w kilku słowach - czytasz opis i wiesz mniej więcej na czym stoisz. U Butchera nie dość, że Harry nie do końca był zaznajomiony z wilkołactwem, to jeszcze okazało się, że jest go kilka typów i trudno tak naprawdę zdecydować, który z nich prezentuje ciekawszą historię.

Fabuła była należycie zagmatwana, niby gdzieś tam czaiła się odpowiedź i ogólne pojęcie, o co chodzi, a jednak udaje się autorowi przemycić w odpowiednich momentach mniejsze i większe rewelacje.

Postacie wypadają w tej części zdecydowanie ciekawiej, na szczęście tyczy się to również kobiecych charakterów. Muszę przyznać, że Murphy, policjantka i przyjaciółka Harry'ego, irytowała niemal do samego końca swoją podejrzliwością i głupimi decyzjami w krytycznych sytuacjach, podyktowanymi nieufnością wobec Dresdena. A jednak... spróbowałam spojrzeć na wszystko jej oczami i ochłonęłam. Murphy to specyficzna postać, nie da sobie zamydlić oczu i wierzy, że na świecie istnieją rzeczy, o których się ludziom nie śniło - a raczej nie ma ochoty śnić. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że zna jedynie ułamek prawdy, a jej wiedza jest mocno dziurawa. Dodajmy do tego obowiązkowość i wiarę w niesienie pomocy zwykłym obywatelom, a otrzymujemy kobietę z niezłym konfliktem wewnętrznym.

Harry nie jest do końca moim typem bohatera. Może to przez to, że za bardzo lubuje się w samobiczowaniu za wszelkie zło i wydarzenia, które potoczyły się fatalnie, nawet jeśli nie miał możliwości, żeby temu zapobiec. Facet jest rycersko staroświecki i naprawdę uroczy przy tym, w dobie dzisiejszego zaniku dżentelmeństwa i wszechobecnego aroganctwa wręcz bijącego z męskich postaci książek stanowi to miłą odmianę. Jak pisałam, nieraz irytuje, ale to świetny gość i bardzo porządnie nakreślony bohater.

Naprawdę bardzo polecam zapoznanie się z tą serią, a sama zabieram się za część trzecią. Wielki Plan się zagęszcza! ;-)

EDIT

Po przeczytaniu trzeciego tomu stwierdzam, że sama nie wiem, czy podobał mi się mniej czy bardziej niż dwójka. Pozostańmy przy tym, że był równie świetny, bo czas zleciał mi przy nim tak szybko, że nawet nie odczułam tego, że tom jest grubszy od poprzednich.

Tym razem mamy do czynienia ze światem duchów, nieoczekiwanie do fabuły wdziera się również wątek związany z pewnym zatargiem pomiędzy Harrym, a bardzo potężną wampirzycą, Biancą. Pisałam już o tym, że świat, który opisuje Butcher, to żadne odgrzewane kotlety, tylko cudownie spójna magiczna rzeczywistość, gdzie każdy ma swoje miejsce oraz przeznaczenie? Pisałam, a teraz się powtarzam. Ciągle jakiś inny kąt spojrzenia na daną istotę magiczną, inny skrawek wiedzy o magach. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że sama historia jest również logiczna, spójna oraz pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Towarzyszem Harry'ego w trzeciej odsłonie serii występuje rycerz Boga, tzw. Pięść Boska, Michael. Bez obaw, żaden z niego fanatyk, dewota czy też świętoszkowaty nudziarz. To wojownik z krwi i kości, którego niewzruszona wiara stanowi dla Harry'ego prawdziwe oparcie w walce, mimo że sam nie jest w najlepszej komitywie z Panem Bogiem.

Jestem niesamowicie ciekawa, jak potoczą się dalej losy Dresdena oraz jego przyjaciół, ponieważ po przeczytaniu zakończenia tego całego galimatiasu nie chcę wierzyć, że sprawy pozostaną w takim stanie.

Wstępne szacunki wydawnictwa podają jako datę wydania kolejnej części, "Rycerz lata", luty 2013 r. No to czekam ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-11-12, 07:16   

PRZECZYTAŁAM, a właściwie połknęłam I tom Akt Drezdena - Front Burzowy. Kiedy zaczęłam czytać tę pozycję wczoraj wieczorem, nie przyszło mi do głowy, że ja od razu skończę. Od książki nie można się oderwać. Wartka akcja i jeszcze raz wartka akcja. Nie daje odpocząć ani odłożyć książki na bok. Najbardziej podobało mi się to co i w Feliksie Castorze. Akcja dzieje się prawie współcześnie, a wszędzie dookoła można spotkać zjawiska paranormalne. Kocham małe biura detektywów, ich strój organizacyjny i ich wieczne gonienie w piętkę z powodu kasy. Jim Butcheer ma świetne poczucie humoru. Raczy nim już od pierwszych stron. Samo imię głównego bohatera już na to wskazuje, że będzie zabawnie - Copperfield. Harry jest jedynym magiem w książce telefonicznej i bardzo źle traktuje książki. Ma kota. Oh...! A elektronika wariuje w jego pobliżu. Jakim cudem więc ma "komputer" w laboratorium. Bob ("komputer") jest świetny. Niewinnie zaczynająca się historia - szukanie zaginionego męża - przeradza się w makabryczną historię jak z prawdziwego horroru. Krwawe zwłoki, demony, wampiry i wiszący od dawna nad Dresdenem miecz Demoklesa. Naprawdę świetnie napisana historia. Polecam wszystkim.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
  
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2012-11-14, 17:12   

Przeczytałam "Front burzowy" i podobało mi się, aczkolwiek nie tak bardzo, jak miałam nadzieję. Zdecydowanie zaletą jest ciekawy świat i bohater, o których wspomniała wyżej Hlu, chociaż muszę przyznać, że motyw magicznego, niemal przymierającego głodem detektywa już mi się powoli przejada. Zresztą Harry Dresden w ogóle działał mi miejscami na nerwy - odrzucała mnie jego niechlujność, niezorganizowanie i pakowanie się w kłopoty, których mógł uniknąć, a przynajmniej je zmniejszyć. Wychwyciłam też kilka zgrzytów w akcji, jednak nie były jakoś przesadnie ważne.
Ogólnie było w porządku - akcja szybka i wciągająca (chociaż miejscami przewidywalna, w tym jeśli chodzi o Tego Złego), świat świetny i ciekawy, a kontynuacje podobno dużo lepsze. Mam mieszane uczucia, jednak przeważają te pozytywne, więc nie omieszkam przeczytać następnych tomów. Być może też zaopatrzę w nie moją półkę?
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-11-15, 09:57   

Nie mogłam się oprzeć i pochłonęłam kolejną część Akt Dresdena – Pełnia księżyca. I niestety, a może stety, mimo, że miałam wstać o piątej rano czytałam dalej. Nie mogłam zostawić tej historii, opowiedzianej z wdziękiem, w szczegółach i z wielkim poczuciem humoru i groteską. Akcja nie tyle była wciągająca, co pędziła, aż zapierało dech, a do tego chciało się spijać każde słowo, żeby nie uronić ani kropli. Prawdziwy majstersztyk. W drugiej części serii mamy do czynienia z istotami z ciała i ducha, ani śmiertelnikami ani duchami, ale czymś pomiędzy. Harry dowiaduje się, jakoś jego nauczyciel pominął ten temat, że istnieje kilka rodzajów wilkołaków: hexenwolfy, wilkołaki, likantropi, lupo-garous. Kiedy książka się kończy mag poznaje jeszcze jednego przedstawiciela wilkołaków. Czy można go jednak zaklasyfikować jako kolejny rodzaj wilkołaka? A może to całkiem coś innego?
Koniec historii z theriomorfami uświadamia Haremu, że to wszystko, co ostatnio mu się przytrafiło: czarna magia i krwiożercze bestie, ma wspólny mianownik. Ktoś próbuje go zabić. Myślę, że to może mieć coś wspólnego z jego matką, a może ukochaną, której kości nie zostały nigdy odnalezione. Ciekawa też jestem, tak samo jak Harry, kim była jego matka. I czy śmierć rodziców maga była przypadkowa? Czym dalej w las tym więcej pytań?

Czy groteska z Chrabąszczem również rzuciła się wam w oczy. Sam samochód jest nią sam w sobie. Ale czy próbowaliście wyobrazić sobie w nim Dresdena. Przy jego wzroście, wygląda w nim jak złożony scyzoryk z kolanami pod brodą, a może wyjął fotel kierowcy i prowadzi samochód siedząc na tylnym siedzeniu – pamiętam, jak robił tak mój brat, kiedy nie wiózł pasażerów.

Kolejna rzecz, która mi się strasznie spodobała. Kiedy Harry wchodzi do laboratorium ubiera szlafrok. Kiedy to sobie wyobrażam, śmieję się od ucha do ucha, ale zabawa zaczyna się dopiero jak mag „zamienia się w czarownicę” i waży mikstury. Jakbym czytała przepis baby jagi: a teraz dodaję pianie koguta i promień słońca. Jedno dla duszy, drugie dla ciała, czy coś w tym stylu.

Lubię też jak Harry opisuje porucznik Murphy: „słodkie uszka”, „zadarty nosek” itp. Mam nadzieję na więcej między nimi.

A teraz to, co mi się nie podobało, a co jest zmorą wielu serii. Powtórzenia są okropne. Czytałam o tym w pierwszym tomie, a tu powtórka, gdyby przypadkiem ktoś zaczął czytać nie po kolei.

Karygodna zaś jest korekta. Bardzo słabo wyłapuję błędy, szczególnie jak akcja jest wciągająca. Wydaje mi się, że w pierwszym tomie było tego mniej, za to w drugim, błędy widać na każdym kroku. Czasem miałam wrażenie, że książka w ogóle nie została poddana korekcie.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1459
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-11-22, 20:07   

hlukaszuk napisał/a:
Lubię też jak Harry opisuje porucznik Murphy: „słodkie uszka”, „zadarty nosek” itp. Mam nadzieję na więcej między nimi.
Nie sądzę. Byłam zaciekawiona ich relacjami przy "Froncie burzowym", ale przy "Pełni księżyca" byłam już niemal pewna, że to wszystko pozostanie na poziomie przyjaźni. Tym bardziej, że już pod sam koniec "Pełni ksieżyca" całkowicie widać, że
Spoiler:

Autor na stanowisko "Księżniczki do Ratowania" wyznaczył Susan



hlukaszuk napisał/a:
Karygodna zaś jest korekta. Bardzo słabo wyłapuję błędy, szczególnie jak akcja jest wciągająca. Wydaje mi się, że w pierwszym tomie było tego mniej, za to w drugim, błędy widać na każdym kroku. Czasem miałam wrażenie, że książka w ogóle nie została poddana korekcie.
Pierwszą i drugą część czytałam w wersji Amberowskiej, która ponoć jest o wiele gorsza niż Magowa. Mam porównanie dopiero przy "Śmiertelnej groźbie", ale i tak muszę przyznać rację. Mag bardziej się przyłożył do tej powieści, co nie zmienia faktu, że od czasu do czasu pewne braki interpunkcyjne czy podobne błędy, wytrącają z rytmu czytania, gdy się to już zauważy.

Postacią, która podoba mi się najbardziej jest... Bob. :-P
Jest po prostu bohaterem świetnym, zabawnym i oryginalnym. Koniec, kropencja, o!
Harry nie raz mnie wkurzał, bo się pakował tam gdzie go nie proszono, a później musiał jakoś z tego wybrnąć. Podobnie Murphy - dziewczyna ewidentnie nigdy nie chce słuchać, wszystko po swojemu, niby słucha tych "lepiej poinformowanych", ale...

Co do "Śmiertelnej groźby":

Sądzę, że z części na część "Akta Dresdena" są coraz lepsze! Od "Śmiertelnej groźby" po prostu nie potrafiłam się oderwać. Gdyby nie to, że nie mogłam sobie pozwolić na zarywanie nocek, książka już dawno leżałaby przeczytana. Mnóstwo akcji, niedopowiedzeń, zagadek.

Autor już przy "Froncie burzowym" wykreował pełnowymiarowe, różnorokie postacie, a chociaż przy niektórych częściach dochodzą nowi bohaterowie, to cały czas nie można mówić o powtarzaniu się. Jim Butcher prawie każdym, przelanym na papier, słowem dba o to, żeby czytelnik się nie nudził. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że całość jest spójna, zrozumiała i wyrazista.

Jeszcze ani razu nie udało mi się przewidzieć zakończenia, ale kiedyś to zrobię.

W końcu mam do wykorzystania jeszcze 11 prób. :D
Spoiler:

Wróżka chrzestna tworzy wiele pytań i jeszcze więcej możliwości. Ja po prostu, po prostu nie mogę się doczekać, aż dowiem się, o co chodzi z matką Harrego. Kim była? Jak wiele znaczyła dla świata magicznego? Dlaczego zniknęła? Dlaczego oddała swoje dziecko Lei? Pytania, pytania...



Spodobała mi się postać Michaela. Powiedzmy sobie szczerze - tacy ludzie w realu nie istnieją. Ja bynajmniej nikogo takiego nie znam. Tak więc wszelkie wyłaniające się cechy charakteru tego bohatera obserwowałam z ogromną fascynacją.

"Śmiertelna groźba" przebiła na głowę swoje poprzedniczki, posiadając największą furtkę do następnej części. Nie mogę się doczekać, aż złapię za "Rycerza królowej". Przynajmniej trzy wątki spędzają mi sen z powiek równie skutecznie, co wcześniej sama książka.

Dresden i Fix to moi ulubieńcy, co nie przeszkadza mi marudzić, że brakuje mi takiego detektywa w magicznym świecie, który nie przymierałby głodem. Serio. Nie musi jeździć mercedesem. Wystarczyłby Chrabąszcz i gotówka na czynsz, przy pełnej lodówce. Czy dużo wymagam? :roll:
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-11-22, 21:25   

Blair napisał/a:
Nie sądzę. Byłam zaciekawiona ich relacjami przy "Froncie burzowym", ale przy "Pełni księżyca" byłam już niemal pewna, że to wszystko pozostanie na poziomie przyjaźni. Tym bardziej, że już pod sam koniec "Pełni ksieżyca" całkowicie widać, że
Spoiler:



Autor na stanowisko "Księżniczki do Ratowania" wyznaczył Susan



Spoiler:

Mam wrażenie, że to Susan jest bardziej zaangażowana w tym związku. Dla Harrego Susan stanowi namiastkę kobiety, której podświadomie pragnie, tylko jeszcze sam nie zdaje sobie z tego sprawy. Przynajmniej mam taką nadzieję, ale mogę się też mylić.

Po przeczytaniu "Śmiertelnej groźby" myślę, że jeszcze nic straconego jeśli chodzi o Panią porucznik.

_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2012-12-15, 23:36   

Wydane dotychczas części Akt Dresdena wpisały się w mój budżet w zasadzie już gdzieś w połowie pierwszego tomu, bo w sumie tylko tyle mi wystarczyło, żeby zakochać się w tej powieści. :-)

Chyba przede wszystkim zjednał mnie Harry. Jest urzekającą osobą, z kimś takim z rozkoszą utrzymywałam kontakty w prawdziwym życiu - ma wszystkie te cechy, które powinno cię cenić, a które ostatnimi czasy stały się mało istotne. I przy tym nie jest sztywniakiem, ma rozwalające (choć czasem suche) poczucie humoru, w dodatku coś w jego galanterii wobec kobiet (zwłaszcza wobec porucznik Murphy) oraz pewna wstydliwość wobec tychże sprawiają, że uważam go za niszcząco uroczego. xD Pomimo że już przejadł motyw biednego detektywa z jeszcze nieznanymi mocami, Harry miał mnie w garści od początku. Wiadomo jednak, że poza nim jednym było więcej powodów. Całe rzesze bohaterów przypadło mi do gustu, nawet (a może zwłaszcza?) sceptyczny co do umiejętności Harry'ego partner Murph (nie pamiętam nazwiska...). Autor kupił mnie sobie także niebanalnymi historiami, które pomimo znanych, utartych schematów potrafiły mnie szczerze zaskoczyć. W zasadzie, w Pełni księżyca przez większość lektury kompletnie nie ogarniałam, o co w tym wszystkim chodzi, dopiero pod koniec - kiedy Harry wszystko wytłumaczył biednym, zagubionym słuchaczom i innym przytępawym czytelnikom - zajarzyłam, kto kogo i dlaczego. :roll: Raczej źle świadczy o moich domniemanym zdolnościach logicznego rozumowania, zwłaszcza, że język pisarza jest bardzo przyjemny w odbiorze, na tyle prosty, by zdania nie wpędzały w konsternację, i na tyle bogaty, by między zębami nie zgrzytały słowa. Powieści są utrzymanie raczej w humorystycznym tonie, dlatego tym bardziej mi się podobało, kiedy Butcher znienacka przechodził do bardziej dramatycznych, pozbawionych żartów momentów, ponieważ robił to w płynny, przystępny sposób, zręcznie opisując daną sytuację.

Do moich ideałów wiele Aktom brakuje, ale niewątpliwie są to świetne książki, które chcę mieć na swoich półkach. :-)
_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-12-19, 08:35   

Poprzednie tomy serii zaczynały się inaczej. Ktoś popełniał zbrodnie, a Hary jechał na jej miejsce. Akcja zaczynała się powoli. Stopniowo nabierając tempa. Tom trzeci – Śmiertelna groźba – jest zupełnie inny. Z marszu atakuje nas wartka akcja. Mag w towarzystwie jakiegoś Michaela jeździ jak wariat po mieście i walczy z duchami, i upiorami. Obaj nie mają pojęcia dlaczego cały duchowy świat dostał amoku. Rycerz Michael, imiennik anioła zemsty, wyskakuje jak przysłowiowy diabeł z pudełka. Nie wiemy gdzie i kiedy Harry go poznał, ale powoli zaczynamy poznawać. Bronią „Pieści Boga” jest miecz (jeden z trzech na świecie), ale nie tylko. Przede wszystkim chodzi o wiarę rycerza w Boga – moc wiary.
Akcja w trzecim tomie mknie z zawrotną szybkością. Nie ma chwili na odsapkę. Całe szczęście, że zorganizowałam sobie czas, żeby przeczytać książkę jednym ciągiem. Nie da się jej odłożyć na później. Przynajmniej ja nie potrafiłam. Fabuła była całkowicie nieprzewidywalna. Zaskakiwała na każdy kroku. Dawno nie czytałam tak dobrej pozycji, ani serii. W 2/3 jest już moja.

Oksa napisał/a:
Wstępne szacunki wydawnictwa podają jako datę wydania kolejnej części, "Rycerz lata", luty 2013 r. No to czekam ;-)


Blair napisał/a:
Nie mogę się doczekać, aż złapię za "Rycerza królowej".


Co do daty 4 tomu to na okładce Śmiertelnej Groźby była wiosna, a zapowiedziach marzec 2013. Niestety jest już przesunięcie na maj 2013r.

Co do zmieniającego się tytułu 4 tomu. Najpierw był Rycerz Lata a teraz Rycerz Królowej. Myślę, że tytuł ma wiele wspólnego z tym co ma się wydarzyć za rok i jeden dzień.
Spoiler:

W Śmiertelnej groźbie, kiedy Harry z towarzyszami przedzierał się przez Nigdynigdy, dowiedział się, że elfy mają również jak wampiry swoje dwory. Czy mag zostanie rycerzem królowej Dworu Lata? Co ma z tym wspólnego jego chrzestna matka? Czy to ona może być królową? Już nie mogę się doczekać!

_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2012-12-20, 08:05   

hlukaszuk napisał/a:

Co do zmieniającego się tytułu 4 tomu. Najpierw był Rycerz Lata a teraz Rycerz Królowej. Myślę, że tytuł ma wiele wspólnego z tym co ma się wydarzyć za rok i jeden dzień.
Spoiler:

W Śmiertelnej groźbie, kiedy Harry z towarzyszami przedzierał się przez Nigdynigdy, dowiedział się, że elfy mają również jak wampiry swoje dwory. Czy mag zostanie rycerzem królowej Dworu Lata? Co ma z tym wspólnego jego chrzestna matka? Czy to ona może być królową? Już nie mogę się doczekać!


Z tego co pamiętam ;-) to tytuły zawsze nawiązywały do fabuły książek.
Spoiler:

Twoje przypuszczenia idą mniej więcej w dobrym kierunku, no może tylko troszkę za daleko. Więcej nie będę pisał żeby nie psuć zabawy.

 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2012-12-25, 19:37   

Właśnie przekręciłam ostatnią stronę „Pełni księżyca” i jestem pod wrażeniem. Ta część podobała mi się bardziej niż poprzednia. Bardziej mnie wciągnęła, zainteresowała i zaskoczyła. Nie ukrywam, że nie spodziewałam się takiego rozwiązania sprawy ani takich działań, które do tego doprowadziły – ta książka to po prostu jedno wielkie zaskoczenie. Jednakże od bezbrzeżnego zachwytu również jestem daleka i nie jestem nawet pewna dlaczego. Wszystko jest tak jak powinno, a jednak coś mi nie gra. Powinnam zapisywać spostrzeżenia, bo inaczej zapominam, co mi nie pasowało. Tak czy inaczej, przypuszczam, że sprawcą może być postać Harry’ego. Oczywiście jest ciekawym bohaterem z wieloma tajemnicami, które mam nadzieje odkryć, jednak bywa irytujący. Ponadto zaprzeczał sam sobie. Przez pół książki skarżył się, że już więcej z siebie nie wyciągnie, a co tam, do przodu, jeszcze daje radę. Potem znów nie daje, ale już chwilę później jedzie dalej, jeszcze coś z siebie wyciska, chociaż zarzekał się, że mu się nie uda. Rozumiem, sytuacje wymagały zebrania wszelkich sił, jednak z pustego podobno nalać się nie da. Harry'emu się udało. Wielokrotnie.
Spoiler:

Zauważyłam też prawdopodobnie błąd. Kojarzycie sytuację, w której Dresden zamienia się w wilka? Chwilę wcześniej jest ciężko ranny i ledwo się rusza, a już jako wilk hasa wesoło i radośnie. No dobra, niech będzie, hexenwolfen leczą się błyskawicznie (leczą?), więc rany magicznie zniknęły. Ale potem Harry, już po zmianie w człowieka, znów jest poważnie ranny, więc leczenia jednak nie było. Autor wytłumaczył to tak, że wilkowi tak poważne rany nie przeszkadzały. Cóż, śmiem wątpić.

Blair napisał/a:
Postacią, która podoba mi się najbardziej jest... Bob. :-P
Jest po prostu bohaterem świetnym, zabawnym i oryginalnym. Koniec, kropencja, o!
Podpisuję się pod tym obiema rękami i ogonem na dodatek. Bob jest najlepszy. :-D
Ogólnie jak najbardziej pozytywnie. Zaraz łapię kolejny tom - już nie mogę się doczekać, żeby odkryć, co tym razem wymyślił autor.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2012-12-28, 14:53   

Spoiler:

Sophie napisał/a:
No dobra, niech będzie, hexenwolfen leczą się błyskawicznie (leczą?), więc rany magicznie zniknęły. Ale potem Harry, już po zmianie w człowieka, znów jest poważnie ranny, więc leczenia jednak nie było. Autor wytłumaczył to tak, że wilkowi tak poważne rany nie przeszkadzały. Cóż, śmiem wątpić.


Nie zapominaj, że, po założeniu pasa, z człowieka wychodzi bestia, ogarnia go jakiś szał, a kiedy ogarnął cię gniew, rany tylko jeszcze bardziej rozjuszają i nie są specjalną przeszkodą, żeby kogoś stłuc czy zabić. Pomyśl o poważnie rannych niedźwiedziach, taki nadal są w stanie rozszarpać cię na kawałeczki, choćby ledwo stał na nogach. No i ci, którzy podziurawieni kulami nadal rzucają się na wrogów.

_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2012-12-31, 20:43   

Spoiler:

destrakszyn napisał/a:
Nie zapominaj, że, po założeniu pasa, z człowieka wychodzi bestia, ogarnia go jakiś szał, a kiedy ogarnął cię gniew, rany tylko jeszcze bardziej rozjuszają i nie są specjalną przeszkodą, żeby kogoś stłuc czy zabić. Pomyśl o poważnie rannych niedźwiedziach, taki nadal są w stanie rozszarpać cię na kawałeczki, choćby ledwo stał na nogach. No i ci, którzy podziurawieni kulami nadal rzucają się na wrogów.
Harry walczył z kimś ogarniętym podobnym szałem, a skoro był ranny, jego sprawność mimo wszystko została obniżona. A jednak wygrał. Rozumiem, co masz na myśli, jednak dalej zastanawiam się, co z tym szybkim leczeniem.



Przeczyłam „Śmiertelną groźbę” i stwierdzam, że to najlepsza część do tej pory. Ciekawy pomysł (nawet mimo że nie przepadam za wampirami), wciągająca akcja, bardzo dobre wykonanie. Mimo początkowym problemów z pogrążeniu się w lekturze, które objawiały się tym, że nie byłam w stanie przeczytać więcej niż kilkanaście stron na raz, naprawdę bardzo dobrze mi się to czytało. Nie przeszkadzała mi nawet przewidywalność części z zdarzeń (która swoją drogą jest niezwykła u Butchera). Nie obyło się jednak bez błędów. Po pierwsze – o ile początek i koniec były świetne, to środek ciut kulał. Pakowanie się w kłopoty na siłę, niekoniecznie udana scena na cmentarzu
Spoiler:

(nagłe zniknięcie Michaela, a także jego nagłe pojawienie się dopiero w decydującym momencie, tym bardziej, że chodziło tu o jego żonę i dziecko, nie przekonały mnie nawet odrobinę. Ewidentnie był to zabieg, który umożliwił potwierdzenie umowy z Leą, ale nie został przemyślany lub autor nie miał pomysłu na inne jego wprowadzenie) były raczej słabymi punktami.

Harry w dalszym ciągu bywał irytujący, aczkolwiek miało to miejsce znacznie rzadziej niż poprzednio, co oczywiście jest zaletą. Tak jak wprowadzenie kilku nowych bohaterów, a także wspaniałe zakończenie (i mam tu na myśli głównie ostatnie strony, które wręcz zmuszają do sięgnięcia po kolejne tomy) .
Spoiler:

Rzuciło mi się w oczy parę błędów spowodowanych faktem, że autor widocznie zapomniał, że Thomas jest wampirem. Butcher wielokrotnie wspomniał, że nie można zajrzeć wampirowi w duszę, bo ten zwyczajnie jej nie posiada. Kilka czy kilkanaście stron po takim przypomnieniu natomiast jasno i wyraźnie napisał, że „mało brakowało, a zajrzałby Thomasowi w duszę”. Czy może Thomas nie do końca jest wampirem? Albo ma inne właściwości niż wampiry z Czerwonego Dworu? Może i tak – to by wyjaśniało, dlaczego Thomas nic nie robi sobie z progu w domu Dresdena. Wparował do niego bez zaproszenia, chociaż podobno próg domu ma bronić przed wizytami istot takich jak wampiry. A może ma to związek z tym, że Harry jest kawalerem i ma słaby próg? Tak słaby, że nawet byle wampir może mu wejść do domu?


Koniecznie muszę przeczytać kolejne części. Tom czwarty, „Rycerz królowej” podobno ma ukazać się u MAGa w maju.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Kotołak


Wiek: 38
Dołączyła: 28 Lis 2009
Posty: 288
Skąd: Gliwice/Bangkok
Wysłany: 2013-01-02, 17:24   

Przeczytałam pierwszy i drugi tom dość szybko i wciągnęłam się w całą serię. Bohater jest całkiem przystępny. Przede wszystkim mężczyzna co się nie zdarza aż tak często w UF a do tego nie jest powalająco piękny, zabójczo inteligenty, bogaty i ogóle nie ma stada adoratorek w równych kolorach tęczy. Wręcz odwrotnie jest osoba niby przeciętną, do tego ze słynną słabością do pomocy pannom w opałach ;) Generalnie jest postacią, która da się lubić, którą spotykają zarówno szczęśliwe zbiegi okoliczności jak i te mniej szczęśliwe ;) No i ma Bob'a ;)

Trzeci tom faktycznie zaczyna się od wielkiego zamieszania ale z jakiegoś powodu miałam do niego chyba z dwa podejścia. Może po prostu nie powinnam czytać książek z jedne serii jedna po drugiej lub w niedużych odstępach czasowych. W każdym razie za drugim podejściem nie miałam już problemu z czytaniem. Poznajemy znowu trochę historii z życia Harrego, tutaj chyba pierwszy raz spotykamy Michaela i wamióry z Bianką na czele.

Co ciekawe, sięgnęłam po książki z Harrym pod wpływem opowiadania ze zbiorku "Mean Streets" gdzie też występował Michale :)

Powiem wam tyle w czwartym tomie dzieje się oj dzieje. Czasem nawet tyle, że człowiek się gubi, kto z kim po co i dlaczego i z którym problemem Harry powinien zając się jako pierwszym. Tak więc jest dość zabawnie a ja ubolewam nad tym, że nie kupiłam sobie przed wyjazdem więcej tomów. No cóż, będę musiała w przyszłości zaprzyjaźnić się z amazonem.

Natomiast nie wiem czy wiecie ale zrobiono serial na podstawie Akt Dresdena. Co prawda doczekał się tylko jedne serii ale ciekawie się go ogląda. Bo człowiek się może naprawdę zdziwić jak niektóre rzeczy pozmieniano ;) I przez dłuższą chwilę zastanowić po co Harremu kij do hokeja... ;) nadziwić się postacią Bianki czy Morrgan'a. Generalnie jest zabawny. Choć niewiele tam magii jak na serial o czarodzieju [nie czytałam po polsku wiec nie wiem jak go tam zwą :)]..
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org