Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Nastŕpny temat
Przesuniŕty przez: Kometa
2011-08-11, 00:57
Zastŕpy Anielskie
Autor WiadomoŠ
Lamia
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-06-14, 20:11   

Dzi┬? sko??czy┬?am czyta?? Zbieracza Burz. Czeka┬?am na t┬? ksi┬?┬?k??, ale ja zwykle nie kupuj??, raczej wypo┬?yczam. Wi??c, gdy w podobnym czasie wydano Zbieracza i Fiolet, stan??┬?am przed trudnym wyborem i postanowi┬?am kupi?? Fiolet i poczeka?? a┬? zbieracza zakupi moja jak┬?e dobrze nastawiona w stosunku do fantastyki biblioteka. Czy dobrze zrobi┬?am? Nie. Fiolet by┬? do kitu. Ale Zbieracz te┬? mnie nie zachwyci┬?.

Moj┬? ma┬?┬? recenzj?? zaczn?? od tego, ┬?e uwielbiam angel fantasy. Moje pierwsze powa┬?niejsze opowiadania to by┬?o angel fantasy i by┬? taki czas, ┬?e by┬?am absolutnie zafascynowana tym gatunkiem. Siewca bardzo mi si?? podoba┬?, Obro??cy Kr??lestwa te┬?, a opowiadania z ┬?aren Nieba przeczyta┬?am zanim jeszcze je wydano w formie papierkowej. Po Zbieracza si??ga┬?am wi??c z dreszczykiem emocji, arcyciekawa, co tam s┬?ycha?? u Gabriela i bandy.
Przede wszystkim zgadzam si?? z Komet┬?.
Cytat:

Je┬?li za┬? chodzi o wra┬?enia wizualno-estetyczne to w pe┬?ni czuj?? si?? usatysfakcjonowana.


W┬?a┬?nie. Ok┬?adka jest wspania┬?a i od razu przyci┬?ga uwag??. Jednak mniej podoba┬?y mi si?? ilustracje w ┬?rodku. No mo┬?e, poza ilustracj┬? Apolyona na ko??cu :)

Cytat:
Pisze bardzo lekko, obrazowo i plastycznie, ale czasem uwa┬?am przesadza. S┬? momenty, ┬?e te opisy s┬? zbyt kwieciste i zbyt przekombinowane. Raz mia┬?am tak┬? sytuacj??, ┬?e musia┬?am si??gn┬??? po s┬?ownik ┬?eby rozkmini?? jaki┬? przymiotnik, a okaza┬?o si?? ┬?e to by┬? zwyk┬?y odno┬?nik do koloru. Rety, jakby standardowa paleta barw nie starczy┬?a. Albo mo┬?e jestem cz┬?ekiem o ubogim zasobie s┬???w...


My┬?l??, ┬?e je┬?li istnieje jaki┬? pow??d dla kt??rego jestem troch?? rozczarowana tym tomem to styl. M??j problem polega na tym, ┬?e intensywnie czyta┬?am Kossakowsk┬? i w por??wnaniu do warsztatu, kt??ry pokaza┬?a np. w Upiorze Po┬?udnia, Zbieracz jest kiepski. Tam pisa┬?a z kunsztem, mo┬?e nie lekko, ale na prawd?? z przyjemno┬?ci┬? to si?? czyta┬?o. W Zbieraczu stosuje jak┬?┬? nadzwyczajn┬? mieszanin┬? prostego, ulicznego wr??cz ┬?argonu z jakimi┬? mega trudnymi por??wnaniami i s┬?owami, o czym pisa┬?a Kometa. Tworzy to trudny do prze┬?kni??cia (przynajmniej dla mnie) miks.

Postacie!
Anio┬?owie zrobili si?? ┬?li. S┬? normalnie ze 100 razy gorsi od wszystkich G┬???bian razem wzi??tych (na pocz┬?tku chcia┬?am napisa??, ┬?e od Lucyfera, ale to nie sztuka). Szczeg??lnie zszokowa┬? mnie Razjel i jego brak skrupu┬???w. Michael zawsze by┬? troch?? nieobliczalny, ale teraz da┬? prawdziwy popis.
Super, ┬?e Hija te┬? pokaza┬? prawdziw┬? twarz. Dot┬?d by┬?a bezp┬?ciowa, ale nie da┬?a mi powod??w, ┬?eby jej nie lubi??, teraz da┬?a pow??d idealny.
Sam Daimon mnie leciutko irytuje. Wida??, ┬?e jest to ulubiona posta?? autorki, kt??ra chyba niechc┬?cy robi z niego chodz┬?c┬? zajebisto┬?c. Troch?? to irytuj┬?ce.
No i na ko??cu mistrz mistrz??w:

Cytat:
No i nie zmiennie ubolewam i niemal p┬?acz?? nad Lucyferem. Co to w og??le za pomys┬?, ┬?eby z Pana Otch┬?ani robi?? takie ciep┬?e kluchy? W og??le autorka nie ma dla niego lito┬?ci, niszczy jego legend?? w tak ┬?enuj┬?cy spos??b...


Tak, tak, tak! Masakra! Je┬?li co┬? w tej ksi┬?┬?ce jest pora┬?k┬? to w┬?a┬?nie on. Ja w og??le nie wiem, jak on si?? na tym sto┬?ku utrzymuje. Na miejscu Moda skopa┬?abym go bez chwili zastanowienia, bo to ca┬?e jego j??czenie i zagubienie jest ┬?enuj┬?ce.

Podsumowuj┬?c, oczekiwa┬?am czego┬? wi??cej, ale w sumie nie by┬?o tak ┬?le. Lekko si?? rozczarowa┬?am, ale w sumie w por??wnaniu do pozosta┬?ych cz??┬?ci cyklu by┬?o podobnie dobrze, je┬?li nie troch?? lepiej. Po nast??pn┬? cze┬??? na pewno si??gn?? bez wahania.
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Koto│ak


Wiek: 38
Do│▒czy│a: 28 Lis 2009
Posty: 288
Sk▒d: Gliwice/Bangkok
Wys│any: 2010-06-15, 12:27   

Mog?? spoilerowa?? wi??c uwaga ;)

Hija to g┬?upia krowa, wida?? by┬?o to od pierwszej cz??┬?ci i nie mog┬?am zrozumie?? co on w niej widzia┬?... acz jak znajomy m??wi niekt??ry takie krowy lubi┬?. Cieszy mnie wi??c,┬?e w tej cz??┬?ci nawet oporny zrozumie, ┬?e to g┬?upia krowa ;) Brrr, jak ja takich postaci nie cierpi??.
Hej, b??d?? Lapk?? broni??, ch┬?opak ma depresje, najlepszym si?? zdarza, nikt go nie lubi nawet najlepszy kumpel go zostawi┬?, phi ;) Mod natomiast mam nadzieje, i┬? gorzko si?? zdziwi w nast??pnej cz??┬?ci ;)

Poza tym Kossakowsja zawsze hintowa┬?a, ┬?e w sumie anio┬?y i upadli to niewiele si?? do siebie r??┬?ni┬?. Ot miejscem urz??dowania. Dobro i z┬?o to pi??kna idea, idea i nic wi??cej. D┬?┬?enie do dobra, jako┬? nigdy nie by┬?o czyste i pi??kne a na pewno nie bezkrwawe... wystarczy poczyta?? bibli?? i przypomnie?? sobie krucjaty ;) Tak wi??c Anio┬?y s┬? z┬?e... nie, s┬? zagubione ot tak po prostu, skoro idea dobra i sprawiedliwo┬?ci w ich ┬?wiecie stwierdzi┬?o, wymordujmy miliony to si?? mo┬?na kurna pogubi??, nie? Biedaki ;) Ale po chomika Hije wyci┬?gali... wrrrr! A Razjela mi ┬?al o... tak si?? zakr??ci┬? mi┬? biedny.

Ja si?? bawi┬?am niez┬?e, owszem oczekiwa┬?am sporo wi??cej podobnie jak Lamia, po ostatniej serii gdzie "Cer??" czy "Upi??r po┬?udnia" na prawd?? by┬?y niesamowicie napisane... opad szczeny, szczeg??lnie wida?? by┬?o zmian?? w warsztacie autorki, "dor??s┬?", to jednak tutaj wracamy do lekkiej i przyjemnej literatury i j??zyk na tym traci a szkoda... ale nadal by┬?o niez┬?e :) No i niekt??re dialogi s┬? boskie/or szata??skie jak kto woli ;)
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-06-15, 16:48   

Panthera napisa│/a:
"Cer??" czy "Upi??r po┬?udnia" na prawd?? by┬?y niesamowicie napisane... opad szczeny, szczeg??lnie wida?? by┬?o zmian?? w warsztacie autorki, "dor??s┬?",


Z tego co ja zrozumia┬?am z wywiadu z Kossakowsk┬? to pisz┬?c Upiora Po┬?udnia wzorowa┬?a si?? na stylu narracji Palahniuka. Nie wiem jak jej to wysz┬?o, bo tej jej serii akurat nie czyta┬?am, ale za to czytuj?? ch??tnie Palahniuka (uwielbiam go!) i trzeba przyzna??, ┬?e facet umie ry?? ludziom m??zgi xD
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
@lma
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-06-17, 09:56   

Uda┬?o mi si?? ca┬?kiem tanio kupi?? "Siewc?? wiatru" na allegro (20,50z┬?), ale teraz mam pewne w┬?tpliwo┬?ci. Przeczyta?? najpierw te "┬?arna niebios" czy mog?? od razu si?? zabra?? za "Siewc??"? To chyba nie jest zale┬?ne, co?
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-06-17, 11:27   

Spokojnie mo┬?esz czyta?? Siewce, ja tak czyta┬?am i nic mi nie umkn??┬?o ;)
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piek│a...


Wiek: 33
Do│▒czy│a: 25 Pa╝ 2009
Posty: 1714
Sk▒d: sprzed monitora
Wys│any: 2010-06-18, 13:45   

A takie pytanie na przysz┬?o┬???: Jaka jest prawid┬?owa kolejno┬??? w jakiej powinno si?? czyta???
_________________
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-06-18, 15:32   

1. ┬?arna Niebios b┬?d┬? Obro??cy Kr??lestwa. ┬?arna to w rzeczywisto┬?ci Obro??cy wzbogaceni o dwa nowe opowiadania.

2. Siewca Wiatru.

3. Zbieracz Burz (tom 1)

4. Zbieracz Burz (tom 2) - ale p??ki co nie ma go jeszcze nawet w planach wydawniczych Fabryki.

Podobno na drugim tomie Zbieracza ma si?? zako??czy?? ten cykl ale jako┬? nie chce mi si?? w to wierzy??.
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piek│a...


Wiek: 33
Do│▒czy│a: 25 Pa╝ 2009
Posty: 1714
Sk▒d: sprzed monitora
Wys│any: 2010-06-18, 18:16   

Dzi??ki Kometa. Ale ostatnio na Fabrycznym Facebooku by┬?o co┬? takiego:
Cytat:
"Zbieracz Burz" t.2 zosta┬? przez Maj?? Lidi?? Kossakowsk┬?, oficjalnie oddany do wydawnictwa. I trafi┬? do redaktora. Czyli ruszamy z produkcj┬?. Z wrze┬?niem sfiniszujemy :)
_________________
 
     
Loleczka 
Weteran
dziecko losu


Wiek: 26
Do│▒czy│a: 19 Sty 2010
Posty: 1180
Sk▒d: z bajki
Wys│any: 2010-06-18, 23:25   

O! Mam kolejny prezent na urodziny :-)
Ciekawa jestem czy drugi tom b??dzie lepszy od pierwszego. Oby, oby, bo inaczej nie zdzier┬???.
_________________
Jestem sob▒. A kim innym powinnam byŠ? Przecie┐ nie zmieniŕ siŕ w ciebie.
 
     
Hazaja
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-06-23, 20:48   

Ha, nawet nie wiedzia┬?am, ┬?e trylogia nosi tytu┬? Zast??py Anielskie :oops: a przeczyta┬?am pierwsz┬? cz??┬??? i drug┬? tom 1 a teraz z niecierpliwieniem czekam na cz??┬??? 2 :]
Obie ksi┬?┬?ki mi si?? podoba┬?y i jak dla mnie to cud, ┬?e je przeczyta┬?am ... bo niestety zbytnio mnie nie nie ci┬?gnie do fantastyki polskiej i w og??le do polskich pisarzy.. no ale jakim┬? fartem fanatyczka "polskiej Fantastyki" wcisn??┬?a mi ksi┬?┬?k?? i kaza┬?a czyta??... i teraz jestem jej wdzi??czna, bo ksi┬?┬?ka r??┬?ni si?? od zagranicznych koncepcji o podobnej tematyce...

Szczeg??lnie podoba mi si?? Kossakowska wersja anio┬???w - kreacja Gabrysia i Michasia wymiata ;] Co do postaci Freya - c??┬? facet czasami mnie irytuje (szczeg??lnie jego stosunki z Hij┬?, szkoda, ┬?e w 2 cz??┬?ci uda┬?o si?? j┬? uwolni?? wola┬?am, ┬?eby gni┬?a tam gdzie by┬?a).
W cz. drugiej ciekawie rozwija si?? w┬?tek Asmodeusza i szczerze m??wi┬?c, wole jego ni┬? Freya - no ale ch┬?opak mo┬?e si?? ogarnie po tym co zrobi┬?a mu Hija, chocia┬? w to w┬?tpi?? bo za penie Kossakowska zwali wszystko na jej wychowanie i izolacj?? i Daimon jej wybaczy ;[.
Por??wnuj┬?c 2 cz??┬?ci to jednak wol?? 2 .... pierwsza by┬?a ma┬?o zaskakuj┬?ca a za to w 2 zaczyna si?? dzia?? - intrygi, w┬?adza, ucieczka, czarna magia uprawiana przez najwy┬?szych anio┬???w - wszystko to sprawia, ┬?e cz┬?owiek nie przysypia czytaj┬?c i chce wiedzie?? co dalej, bo tak go wci┬?ga...
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piek│a...


Wiek: 33
Do│▒czy│a: 25 Pa╝ 2009
Posty: 1714
Sk▒d: sprzed monitora
Wys│any: 2010-08-31, 11:29   

A oto przedpremierowe fragmenty drugiego tomu "Zbieracza Burz"

Cytat:
Telefon milcza┬?.
Cisza w antykwariacie z ka┬?d┬? uciekaj┬?c┬? minut┬? g??stnia┬?a niczym dym. Smog znad pogorzeliska. Paskudny, ci??┬?ki sw┬?d zawiedzionych nadziei. Asmodeusz siedzia┬? przy biurku, staraj┬?c si?? nie wy┬?amywa?? palc??w, nie b??bni?? po blacie, nie bawi?? si?? egipskim skarabeuszem, s┬?u┬?┬?cym za przycisk do papier??w, a szczeg??lnie nie gapi?? wyczekuj┬?co to na kom??rk??, to na wielki, czarny przedwojenny aparat ze s┬?uchawk┬? przypominaj┬?c┬? osobliwego morskiego ┬?limaka.
A telefony milcza┬?y zawzi??cie.
Nie – za – dzwo – ni, stuka┬? w rytm przyspieszonego pulsu z┬?o┬?liwy, uporczywy telegraf przeczucia.
Paskudnego jak pogoda w przeddzie?? Potopu.
Nie – za – dzwo – ni.
Nie – za – dzwo – ni.
Nie – dzwo – ni.
Nie.
Skarabeusz wy┬?lizgn┬?┬? si?? z palc??w, z ┬?omotem spad┬? na szklany blat biurka, sztywne p┬?atki papier??w posypa┬?y si?? na pod┬?og??, str┬?cona nieopatrznym ruchem kom??rka rzuci┬?a si?? w ciemn┬? przepa┬??? mi??dzy nogami mebla, wci┬?┬? milcz┬?ca niby bohaterski straceniec.
Nic. Bodaj smsa. Cholera. Niech to G┬???bia popie┬?ci! Na Seta, Nergala, Hedor?? i reszt?? mrocznego ta┬?atajstwa! La dracu! Ftaghn!
No, to┬? se ch┬?opie poromansowa┬?. Nie ma co. Roztoczy┬?e┬? wok??┬? osza┬?amiaj┬?cy opar uroku osobistego. Szczerzy┬?e┬? z??by, stawa┬?e┬? na ┬?bie fikaj┬?c nogami, robi┬?e┬? z siebie ┬?a┬?osnego balona, to teraz masz. Ze┬?ryj, co┬? wysma┬?y┬?.
Zrobi┬?e┬? tak piorunuj┬?ce wra┬?enie, ┬?e laska od trzech dni nie mo┬?e si??gn┬??? po telefon i wystuka?? twego numeru. To z braku tchu, pewnie. Normalnie j┬? zatka┬?o.
Srita, tita, Pan Wielka Tajemnica zaci┬?gnie ci?? w krzaki, ┬?eby ci pokaza?? Mitr??. Dobre. Naprawd?? dobre. Istny numer na premier??. Tyle ┬?e publice chyba si?? nie spodoba┬?o.
Schyli┬? si??, podni??s┬? kom??rk?? i ze z┬?o┬?ci┬? cisn┬?┬? na biurko.
Ha┬?as obudzi┬? widmokota, kt??ry spa┬? zwini??ty w k┬???bek na stercie koptyjskich gobelin??w. Nefer przeci┬?gn┬?┬? si??, wygi┬?┬? grzbiet a potem ziewn┬?┬? pot??┬?nie prezentuj┬?c z??by godne tygrysa.
– Nie przejmuj si??. To z┬?a kobieta by┬?a. Skocz do G┬???bi na demonice, a zaraz poczujesz si?? lepiej. I w dodatku nie musisz p┬?aci??, nie? Wszystko twoje.
Zgni┬?y Ch┬?opiec obr??ci┬? si?? gwa┬?townie. Nie w┬?o┬?y┬? soczewek kontaktowych, wi??c jego nieludzkie, fio┬?kowe oczy ┬?wieci┬?y niczym dwa z┬?owrogie reflektory. Bli┬?niacze, nabuzowane furi┬? strumienie zab??jczych laser??w.
– Zamknij si??! – warkn┬?┬? w┬?ciekle.
Nefer oboj??tnie poliza┬? ┬?apk??.
– Czego si?? wkurzasz? Pocieszy?? chcia┬?em. Zamiast zapada?? si?? w sobie jak czarna dziura lepiej by┬? si?? ze mn┬? pobawi┬?. Podobno to bardzo odpr??┬?a. Trzydzie┬?ci minut codziennego igrania z domowym zwierz┬?tkiem zmniejsza o jedn┬? czwart┬? ryzyko zawa┬?u serca albo wyst┬?pienia objaw??w angina pectoris. A mo┬?e puchliny kolan? Zapomnia┬?em. Nie wa┬?ne. Grunt, ┬?e to dobrze i zdrowo. No nie b┬?d┬? ┬?y┬?a, ci┬?nij mi suszony ┬?epek polinezyjskiego kanibala. Przecie┬? te┬? ci si?? chce ┬?mia??, kiedy wepchni??ty pod szaf?? zaczyna kl┬??? i wywraca?? oczami.
W jednej chwili z Asmodeusza zesz┬?o ca┬?e powietrze. Pozosta┬?o tylko gorzkie, przyt┬?aczaj┬?ce przygn??bienie.
Czego si?? tak rzucam, pomy┬?la┬? z niech??ci┬?. Potrzebne mi to? Zadzwoni, nie zadzwoni. Wszystko jedno. Jako┬? prze┬?yj??. Za stary jestem na romantyczne porywy otellowskiego gniewu. Za stary i za bardzo prze┬?arty zdrowym cynizmem G┬???bianina.
– Id┬? w choler??, Nefer. Sprawd┬? czy ci?? nie ma w sarkofagu. Albo lepiej, za drzwiami. Od zewn┬?trz, gdyby┬? nie zrozumia┬?.
Kot prychn┬?┬?.
– Niewdzi??cznik! Taka odp┬?ata za moje szczeroz┬?ote egipskie serce. W dzisiejszych czasach nikt ju┬? nie umie doceni?? porz┬?dnego kota. Wiesz co pisa┬? Herodot o moim rodzinnym, nieod┬?a┬?owanym Czarnym Kraju? Lud znad Nilu tak ukocha┬? swoje nieocenione kicie, ┬?e w razie po┬?aru domu najpierw ratowa┬? dzieci i koty, a dopiero potem reszt?? dobytku. Rany, gdzie te pi??kne czasy? Wok??┬? sama, czarna jak przekl??ty Anubis, niewdzi??czno┬???…
Zgni┬?y Ch┬?opiec spojrza┬? podejrzliwie na swoje martwe od wiek??w, domowe zwierz┬?tko.
– Nefer, czy┬? ty przypadkiem nie dobra┬? si?? do flakonika najczystszej ambrozji, co? Tego, kt??ry przyjecha┬? wczoraj razem z lekytem bia┬?ogruntowanym zawieraj┬?cym resztki duszy Orfeusza i dokerk┬? wydziergan┬? ze z┬?otego runa przez znudzonego Jazona? Przyznaj si??! Obrobi┬?e┬? moj┬? najnowsz┬? dostaw?? greckich artefakt??w?!
Widmokot obliza┬? pyszczek r??┬?owym jak plaster szynki j??zykiem.
– Jasne! – oznajmi┬? rado┬?nie – To dziwne blade mleko wych┬?epta┬?em co do kropelki! By┬?o nawet niez┬?e, tylko troch?? ci┬?gn??┬?o piwnic┬?. A czapeczka jest tutaj. Spa┬?em na niej.
Podni??s┬? na jednym pazurku utyt┬?any w kurzu i paj??czoszarawej sier┬?ci smutny, bezkszta┬?tny woreczek.
Asmodeusz j??kn┬?┬? w duchu.
Super. Mam teraz w firmie pijan┬? zjaw?? staro┬?ytnego kota i zmarnowany helle??ski ch┬?am za kup?? forsy. A ten cholerny telefon nie dzwoni.
– Drrry??! – powiedzia┬? nagle morski ┬?limak s┬?uchawki.
Mod rzuci┬? si?? do aparatu.
– Halo? – szepn┬?┬? bez tchu.
– Pan Markolf? Saturnin Markolf? – spyta┬? mocno schrypni??ty m??ski g┬?os.
Nie, palancie! Pieprzony demon Asmodeusz w wyj┬?tkowo pod┬?ym humorze! – mia┬? ochot?? wrzasn┬??? Zgni┬?y Ch┬?opiec, ale zdo┬?a┬? si?? powstrzyma??.
– Antykwariusz. S┬?ucham? – rzuci┬? oschle.
– Bardzo si?? ciesz?? – ci┬?gn┬?┬? ochryp┬?y – Pa??skie us┬?ugi poleci┬? mi przyjaciel, kt??ry nie m??g┬? si?? nachwali??…
Asmodeusz przesta┬? s┬?ucha??.

***

Kiedy jeste┬? samotnym demonem, na pustej, zimnej, niego┬?cinnej Ziemi, kiedy za towarzystwo masz milcz┬?cy telefon i nawalonego, widmowego kota, mo┬?esz nabra?? ochoty, ┬?eby si?? po prostu upi??. I to nie ┬?adnym tam ziemskim sikaczem, tylko porz┬?dn┬?, g┬???bia??sk┬? gorza┬?┬?. Tak┬?, kt??r┬? potrafi p??dzi?? w chwilach melancholii stary, poczciwy Mefisto. Z┬?ot┬? jak p┬?omie?? lata, zjadliw┬? niczym ironia, z┬?┬? niby twoje w┬?asne, demoniczne serce.
Tyle, ┬?e w┬?a┬?nie postanowi┬?e┬? bawi?? si?? w cz┬?owieka. Porzuci?? dom, kumpli, dobrze prosperuj┬?cy interes i przeprowadzi?? si?? z trzaskiem na zapyzia┬?┬?, biedn┬?, trzeci┬? planet?? od S┬?o??ca, ┬?eby leczy?? swoje urojone neurozy. No bo w┬?a┬?ciwie po diab┬?a to zrobi┬?e┬?? Dla tej biednej, ma┬?ej ifrytki, kt??r┬? twoja szanowna mamusia mia┬?a fantazj?? zamordowa?? jakie┬? trzy czy cztery wieki temu? Daj spok??j, stary. Miej tyle uczciwo┬?ci, ┬?eby przyzna?? przed sob┬?, ┬?e nie bardzo ju┬? pami??tasz, co w┬?a┬?ciwie widzia┬?e┬? w tej niby mi┬?o┬?ci twego ┬?ycia. No s┬?odka by┬?a, i ┬?liczna, i ca┬?kiem taka sama jak setki podobnych. D┬?inniji, ifrytek, G┬???bianek, nawet Skrzydlatych, niech Otch┬?a?? przetr┬?ci te zimne, napuszone, ┬?wi??toszkowate gidie.
Ziemianki. No, one przynajmniej s┬? inne. Ostre. Wyraziste. Z charakterem. R??┬?norodne jak ryby w Jeziorze P┬?omieni. Nigdy nie wiesz, co z┬?owisz. I czy zdobycz nie odgryzie ci aby palca, ┬?mign┬?wszy z powrotem w bystre fale ┬?ycia.
Taa. Cholerne Ziemianki.
Powiedzia┬?e┬?: „bystre fale ┬?ycia”? Ty, kt??ry pomaga┬?e┬? Boccacciowi pisa?? „Dekameron”? Demon z ambicjami literackimi? Rany, ch┬?opie, odstaw t?? w??d??, bo robi ci z m??zgu wod?? z z??zy Arki Noego.
Co z tob┬? w┬?a┬?ciwie? Dotkn┬?┬? ci?? kryzys wieku ┬?redniego? Przecie┬? masz dopiero kilkaset tysi??cy lat. Za wcze┬?nie na takie numery.
Rzu?? to w czorty i wracaj do G┬???bi. Lucek ci?? potrzebuje. Wygl┬?da na to, ┬?e zn??w wpakuje si?? w co┬? cuchn┬?cego. Co┬?, co przyklei si?? do niego na dobre par?? wiek??w. Albo na infernalne zawsze.
Wystawiasz jedynego prawdziwego przyjaciela. I to dla kogo? Dla ludzkiej lafiryndy. Tej ma┬?ej Blanki Krammer, z fryzur┬? tyfusowego dziecka i oczami jak niebo nad Kr??lestwem.
Dlaczego ona nie dzwoni? Przecie┬? obieca┬?a. Powiedzia┬?a na odchodnym: „Odezw?? si??”. Szlag, a mo┬?e: „Odezwij si??”? Do diab┬?a, do cholery, Mod! Ty idioto! Ty zapijaczony synu pary najgorszych kanalii we wszech┬?wiecie! Przypomnij sobie. Co ona, do ca┬?ego kosmicznego ch┬?amu, powiedzia┬?a? No?
Nie pami??ta┬?. Siedzia┬? przy biurku, gapi┬? si?? na w┬?asne palce zaci┬?ni??te na szklance i nie pami??ta┬?.
A przepojona melancholi┬? gorza┬?ka Mefistofelesa buzowa┬?a mu w g┬?owie jak flara. Dwie pochodnie Kautesa i Kautopatesa. Raz w g??r??, raz w d??┬?. ┬?ycie i ┬?mier??. ┬?mier?? i ┬?ycie.
Trzeba wybra??.
Warto wybra??.
Naprawd??.
Wi??c si??gn┬?┬? po kom??rk??, teraz, nagle, szybko, zanim odurzaj┬?ce z┬?oto wyparuje, zostawiaj┬?c tylko smutek i gigantycznego kaca, wybra┬? numer i czeka┬?. A jego demoniczne, z┬?e serce czeka┬?o wraz z nim, zamar┬?e, nie o┬?mieliwszy si?? uderzy??.
– Halo? – powiedzia┬? odleg┬?y, st┬?umiony g┬?os.
– Blanka? To ja, Saturnin – nic wi??cej nie potrafi┬? wykrztusi??.
– Saturnin? – powt??rzy┬? g┬?os.
I by┬?a w nim ulga, i niepok??j, i wyczekiwanie, i jeszcze co┬?, czego Zgni┬?y Ch┬?opiec nie potrafi┬? okre┬?li??, co┬? s┬?odkiego, ulotnego i cenniejszego nad wszystkie skarby Ofiru.
A wtedy trzecia planeta od S┬?o??ca drgn??┬?a, zawirowa┬?a jak karuzela, rozjarzy┬?a si?? tysi┬?cem ┬?wiate┬?, barw i zapach??w. Wypi??knia┬?a. Naprawd??, otworzy┬?a si?? jak p┬?k piwonii. A krew w ┬?y┬?ach demona, kt??ry liczy┬? sobie przecie┬? zaledwie kilkaset tysi??cy lat zn??w mog┬?a pop┬?yn┬??? wartko i ┬?wawo. W stron?? nadziei. W kierunku ┬?ycia.

***

To by┬? stary dom. O wysokich oknach i spadzistym dachu. W mansardowe lukarny na strychu wprawiono kolorowe szybki. Kominy wyci┬?ga┬?y si?? ku ┬?wiat┬?u jak osobliwe p??dy. Bia┬?e gzymsy wie??czy┬?y framugi, parapety zrobiono z solidnego kamienia, po┬?rodku litych, drewnianych drzwi tkwi┬?a wykrzywiona g??ba ko┬?atki. Ganek rozwiera┬? szeroko ramiona balustrady. Werand?? oplata┬? g┬?szcz dzikich r??┬?.
Tak, to z pewno┬?ci┬? by┬? stary dom, opatulony niczym pledem, zielonym, kosmatym ogrodem.
Dobry dom, ┬?eby w nim ┬?y?? i snu?? marzenia.
A tak┬?e, by?? mo┬?e, umrze??. Kiedy┬?.
Leokadia Welman nie czu┬?a si?? jeszcze tak wiekowa, ┬?eby o tym my┬?le??. W ka┬?dym razie, nie za cz??sto.
Lubi┬?a swoje kwiaty, kominki i bibeloty. Porcelan??, sk??rzane fotele, sof?? z poduchami. Lubi┬?a stylow┬?, ulotn┬? aur?? spokoju otaczaj┬?c┬? posesj??.
Ucieszy┬?a si??, gdy w starej szopie, zwanej niegdy┬? szumnie „domkiem dla go┬?ci” zamieszka┬?y koty. Ca┬?y klan popielatych jak babie lato zwierzak??w o turkusowych i szmaragdowych oczach. Postawi┬?a im zaraz miseczki z mlekiem, karm┬? i resztkami z kuchni. W ko??cu ogr??d by┬? bardzo du┬?y. Nie znalaz┬?a powodu, by nie dzieli?? go z nowymi lokatorami. Przynajmniej szczury si?? wyprowadz┬?.
Suczka Funia i kotka Pusia, rezyduj┬?ce w domu, tak przyros┬?y do kanapy, ┬?e rzadko wychyla┬?y nos poza werand??, a w okolice domku dla go┬?ci nie zapuszcza┬?y si?? nigdy, wi??c odpada┬? problem terytorialnego konfliktu.
No i jeszcze ten sen.
Ten ciep┬?y jak wrze┬?niowe popo┬?udnie, o┬?ywczy sen, po kt??rym Leokadia obudzi┬?a si?? spokojniejsza i weselsza ni┬? zwykle. Przepojona nag┬?ym poczuciem, ┬?e nie jest ju┬? sama, ┬?e w domu pojawi┬? si?? go┬???. ┬?agodny, serdeczny, przyjazny opiekun. Anio┬?. No pewnie, ┬?e anio┬?. Co z tego, ┬?e niski, chuderlawy, bia┬?y jak mg┬?a, z w┬?osami przypominaj┬?cymi rozczapierzonego mopa?
Anio┬? to anio┬?. Liczy si?? sztuka, nie wygl┬?d.
Poza tym mia┬? naprawd?? dobre oczy.
– Mo┬?emy tu zamieszka??? – spyta┬?, gdy ┬?ni┬?a – Tylko na jaki┬? czas. Na kr??tko. Postaramy si?? nie sprawia?? za du┬?o k┬?opot??w.
Usiad┬?a na ┬???┬?ku, wcale nie skr??powana nocnym negli┬?em.
– Och, oczywi┬?cie. Bardzo si?? ciesz??. Zosta??, jak d┬?ugo chcesz.
U┬?miechn┬?┬? si?? i to by┬? tak┬?e pi??kny, prawdziwy u┬?miech. Taki, jakim tylko anio┬?y potrafi┬? wyra┬?a?? rado┬???.
– Dzi??kuj?? – powiedzia┬?. – To wspaniale. Jestem bardzo wdzi??czny. Urz┬?dzimy si?? w szopie na ty┬?ach ogrodu, dobrze?
– Nie, nie! – zaprotestowa┬?a – Ty, pos┬?aniec z Nieba, i twoi przyjaciele, kimkolwiek s┬?, powinni┬?cie przecie┬? mieszka?? w domu. Zaraz przygotuj?? pokoje.
Potrz┬?sn┬?┬? g┬?ow┬?, nie przestaj┬?c si?? u┬?miecha??.
– Od wiek??w nie by┬?em w Niebie, Leokadio. A moim przyjacio┬?om b??dzie znacznie wygodniej w szopie. Naprawd??. Dzi??kuj?? za go┬?cin??. Pewnie nie zabawimy d┬?ugo. Do zobaczenia.
Poczu┬?a uk┬?ucie ┬?alu pod mostkiem.
– Nie odchod┬?! – zawo┬?a┬?a.
– Wcale nie odchodz??. Przecie┬? pozwoli┬?a┬? mi tu mieszka?? – oznajmi┬? powa┬?nie.
A potem rozwia┬? si?? jak opar.
Rankiem, szare koty ju┬? buszowa┬?y po ogrodzie.

***

Unosi┬? si?? g┬???boko w wodzie, ciemnej jak butelkowe szk┬?o. G┬?adkiej, g??stej, ciep┬?ej toni sn??w i majak??w. Gor┬?czki.
┬?wiat┬?o znajdowa┬?o si?? gdzie┬? niesko??czenie wysoko, widoczne tylko czasami przez lepki mrok m??tnej toni. By┬?y chwile, gdy bardzo chcia┬? wyrwa?? si?? ku niemu, pop┬?yn┬??? w g??r??, zaczerpn┬??? tchu, wci┬?gn┬??? w p┬?uca prawdziwe, o┬?ywcze powietrze, a nie t?? d┬?awi┬?c┬?, rozpalon┬? ma┬?. By┬?y chwile, gdy naprawd?? wierzy┬?, ┬?e potrafi to zrobi??. Ale nie mia┬? si┬?y. Dryfowa┬? pod powierzchni┬? ┬?wiadomo┬?ci, niezdolny si?? ockn┬???, poruszy??, otworzy?? oczu.
Ci??┬?ka woda zalewa┬?a go, ci┬?gn??┬?a ku dnu, pe┬?nemu rozgrzanego b┬?ota, kleistego mu┬?u i odwiecznych potwor??w. Gdyby si?? tam znalaz┬?, ju┬? nigdy nie ujrza┬?by S┬?o??ca. Sta┬?by si?? cieniem w┬?r??d cieni. Topielcem w bagnie gor┬?czki.
Nie walczy┬? jednak. By┬? zbyt s┬?aby, ┬?eby stawia?? op??r. Trwa┬?, a wok??┬? niego przelewa┬?a si?? m??tna przelewa┬?y si?? m??tne fale choroby.
Czasem, w brudnoz┬?otej po┬?wiacie nad sob┬?, widzia┬? wykrzywion┬?, szpetn┬? twarz, otoczon┬? md┬?ym nimbem ┬???┬?tego blasku, niczym szydercz┬? aureol┬?. Malowa┬? si?? na niej wyraz troski i wsp??┬?czucia. Przypomina┬?a odbicie ogl┬?dane w wypuk┬?ej, metalowej powierzchni. Mo┬?e misce lub puszce z wypolerowanego metalu. Jedno oko, ma┬?e i kaprawe, by┬?o tylko wygi??t┬? w ┬?uk szram┬?, drugie, wy┬?upiaste, blade, spogl┬?da┬?o cierpliwym, pustym wzrokiem ryby. Pod p┬?askim nosem otwiera┬?y si?? zdeformowane, bezkszta┬?tne usta, przywodz┬?ce na my┬?l otw??r wyszarpany w sparcia┬?ej, brudnej g┬?bce. Zaj??cza warga ods┬?ania┬?a po┬???┬?k┬?e, d┬?ugie jak u nutrii z??by.
Mimo uderzaj┬?cej brzydoty, istota nie by┬?a z┬?a. Nie, z pewno┬?ci┬? nie nale┬?a┬?a do ┬?wiata koszmar??w. Stara┬?a si?? pom??c.
Czuwa┬?a nad nim, ta ┬?mietnikowa ┬?wi??ta. Nieustanie, spokojnie, ┬?agodnie by┬?a obok, ┬?eby odgania?? stwory z dna m??tnej wody, ┬?eby nie pozwoli?? mu pogr┬?┬?y?? si?? w odwiecznej g┬???binie.
Nie mia┬? poj??cia, w jaki spos??b tego dokonuje, ale wiedzia┬?, ┬?e po to w┬?a┬?nie zosta┬?a powo┬?ana. Aby nie pozwoli?? mu osun┬??? si?? w mrok.
I nie pozwoli┬?a. Bo chocia┬? brudna, lepka to?? wci┬?┬? zalewa┬?a go do nowa, ┬?wiat┬?a by┬?o coraz wi??cej. M┬?y┬?o niewyra┬?ne niczym widoczna przez brudn┬? szyb?? zapyzia┬?a, pokryta strupami martwych much ┬?ar??wka. Ale wci┬?┬? go przybywa┬?o. Z ka┬?dym dniem przybywa┬?o, na kszta┬?t zimowego s┬?o??ca po dniu przesilenia.
A┬? wreszcie martwa woda wzburzy┬?a si??, zakipia┬?a i wynios┬?a go na powierzchni??, gdzie by┬?a jasno┬???, powietrze i b??l, kt??ry natychmiast zn??w pozbawi┬? go przytomno┬?ci.

***

Rany, jaka ta Ziemia pi??kna! – my┬?la┬? Zgni┬?y Ch┬?opiec – Co za fantastyczne miejsce do ┬?ycia!
Chodniki l┬?ni┬?y po porannym deszczu, kamienice wystawia┬?y na s┬?oneczne promienie ┬?wie┬?o umyte, jasne fasady. Drzewa mruga┬?y srebrem i zieleni┬? li┬?ci. Nigdy przedtem nie zauwa┬?y┬? ile w mie┬?cie jest drzew.
Witryny sklepowe tryska┬?y barwami, szyldy i reklamy wydawa┬?y si?? takie jasne, weso┬?e. „Kup sobie co┬? fajnego!” zdawa┬?y si?? zach??ca??. Jasne, ┬?e zamierza┬? ich pos┬?ucha??. Bo to by┬? w┬?a┬?nie taki dzie??. Dzie??, w kt??rym warto zrobi?? sobie przyjemno┬???. I komu┬?. Komu┬? bliskiemu. Zafundowa?? ma┬?y drobiazg, niespodziank??. Sprawi?? rado┬???.
Popo┬?udnie otwiera┬?o si?? przed nim niczym lunapark. Wsz??dzie kr??ci┬?y si?? karuzele, fruwa┬?y baloniki, a powietrze mia┬?o smak cukrowej waty.
Asmodeusz szed┬? szybkim krokiem, wcale nie kulej┬?c i u┬?miecha┬? si?? do ludzi. Wygl┬?dali tak rze┬?ko, krzepko, serdecznie, gdy mijali go na ulicy. Tacy r??┬?norodni, pe┬?ni ┬?ycia, ciekawi.
Ludzie. Fantastyczne stworzenia. Naprawd?? niez┬?y pomys┬? Jasno┬?ci.
A kobiety. Dziewczyny! Cholera, ale┬? ┬?adne s┬? te Ziemianki. Kr┬?┬?┬? po mie┬?cie takie ciep┬?e, rasowe, pon??tne. Prawdziwe. Z mn??stwem wad i s┬?odkich, ma┬?ych zalet.
Mia┬? ochot?? podarowa?? ka┬?dej z nich kwiatek. Klejnot. U┬?miech. B┬?ogos┬?awie??stwo wcale nie starego, wcale nie z┬?o┬?liwego diab┬?a.
Trzymajcie si?? ciep┬?o, ludzie – m??wi┬? w duchu do mijanych przechodni??w – Niech was Mrok ukoi. Bez was jeste┬?my tylko band┬? zgorzknia┬?ych, stetrycza┬?ych, przedwiecznych cieni. Nikim. Duchami z zakis┬?ych za┬?wiat??w. Wisimy na was. ┬?erujemy na blasku bij┬?cym z waszych dusz. A wy wcale tego nie dostrzegacie. Wi??cej, nie doznajecie ┬?adnego uszczerbku. Jeste┬?cie jak mikroskopijne s┬?o??ca. Prywatne, buzuj┬?ce moc┬? solarium Jasno┬?ci. Pi??kni, w jaki┬? niedoskona┬?y, poci┬?gaj┬?cy spos??b.
Bawi┬?o go, ┬?e w tym ┬?piesz┬?cym dok┬?d┬? lub snuj┬?cym si?? bez celu t┬?umie nikt nie widzi mn??stwa niematerialnych istot ┬?yj┬?cych od wiek??w na Ziemi.
Zielony d┬?inn podpiera┬? ┬?cian??, w smag┬?ej d┬?oni trzyma┬? brzuchaty buk┬?aczek. Jego z┬?ote oczy patrzy┬?y jednak chytrze i czujnie. Kilka ┬?mietnikowych skrzat??w stara┬?o si?? dzikimi minami i wrzaskami odp??dzi?? od ciastka, upuszczonego przez jakie┬? dziecko, sycz┬?c┬? i prychaj┬?c┬? chimer??. Skrzydlata w stroju str??┬?a holowa┬?a przez jezdni?? staruszk?? pe┬?zn┬?c┬? przed siebie z uporem ┬?uka tocz┬?cego kulk??. Dwa geniusze k┬???ci┬?y si?? zaciekle w cieniu zau┬?ka.
┬?ycie. Wsz??dzie wok??┬? kipia┬?o, k┬???bi┬?o si??, buzowa┬?o ┬?ycie. Ziemskie. Nieskomplikowane. Po prostu fajne.
A demon Asmodeusz, ksi┬?┬??? Otch┬?ani, Wielki Zwierzchnik wszystkich kasyn i burdeli w G┬???bi, doradca i osobisty przyjaciel Lucyfera mia┬? teraz tylko jeden problem. Jaki prezent sprawi?? Blance Krammer? Co┬? tak trywialnego jak kwiaty i czekoladki odpada┬?o od razu. Bi┬?uteri??? Ryzykowne. I tak┬?e do┬??? pretensjonalne. Lot balonem? A je┬?li ma l??k wysoko┬?ci? Weekend na karaibskiej wyspie? Nie, cholera, na to jednak za wcze┬?nie. To musi by?? rzecz osobliwa i niezwyk┬?a. Fascynuj┬?ca. W jej stylu. Wi??c, co do diab┬?a?
Nie mia┬? na razie poj??cia.
Ale to wcale nie psu┬?o mu humoru. Ani troch??.
Przecie┬? do wieczora zosta┬?o jeszcze kilka godzin tego cudownego, furkocz┬?cego wok??┬? balonikami i karuzelami szcz??┬?cia popo┬?udnia.

***

Daleko, gdzie┬? na p??┬?nocnym skraju miasta wysoki, smuk┬?y, czarnosk??ry anio┬? w skupieniu wdycha┬? powietrze przesycone s┬?abym aromatem dymu z komina. Pi??kne, szmaragdowo granatowe skrzyd┬?a trzyma┬? ciasno z┬?o┬?one na plecach. G┬?ow?? mia┬? odrzucon┬? do ty┬?u, oczy zamkni??te, twarz nieruchom┬? jak rze┬?ba z obsydianu. Tylko usta porusza┬?y si?? bezg┬?o┬?nie, w monotonnej inwokacji.
W d┬?ugich szczup┬?ych palcach prawej d┬?oni obraca┬? sznur zielonkawych paciork??w. Lewa r??ka wprawia┬?a w ruch obrotow┬? ko┬?atk??. G┬?uchy, nieg┬?o┬?ny klekot brzmia┬? gro┬?nie, niczym przekle??stwa kt??re mog┬?yby si?? wydobywa?? z ust ko┬?ciotrupa.
Gdyby kto┬? zrozumia┬?, o czym m??wi ko┬?atka, zadr┬?a┬?by. Bowiem Mambea, czarny mag, szpieg i ucze?? Razjela, istotnie pyta┬? o rad?? umar┬?ych. A gdy ju┬? j┬? uzyska┬?, zaprzesta┬? ┬?piewnej, nies┬?yszalnej recytacji, strzepn┬?┬? d┬?onie, jakby pozbywa┬? si?? niewidzialnych kropel i otworzy┬? z┬?ociste, lwie oczy. Oczy poluj┬?cego drapie┬?cy.
A potem u┬?miechn┬?┬? si??.
W tym samym momencie nagrobna p┬?yta, na kt??rej sta┬?, p??k┬?a z trzaskiem. Lecz Mambea ju┬? zeskakiwa┬? na traw??, zwinnie jak ┬?bik.
Opu┬?ci┬? stary cmentarz, nawet si?? nie odwr??ciwszy, oboj??tny jak wiatr, kt??ry niesie w sobie odleg┬?y sw┬?d spalenizny.

***
_________________
 
     
Ilir 
Admin Techniczny
Nied╝wied╝


Wiek: 30
Do│▒czy│: 10 Wrz 2009
Posty: 526
Sk▒d: Warszawa
Wys│any: 2010-09-01, 21:52   

Were, prosz?? Ci??, by┬? oznacza┬?a i┬? wstawiasz spojlery, nie ka┬?dy chce czyta?? przed premier┬?.
_________________
JesteÂmy tylko male˝kimi py│kami, ta˝cz▒cymi do rytmu natury...
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-09-04, 19:25   Zastŕpy Anielskie

Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytu│: Zbieracz Burz
Cykl: Zastŕpy Anielskie
Jŕzyk orygina│u: Polski
Liczba stron: 352
Rok wydania: Luty 2010
Oprawa: miŕkka / twarda
Wymiary: 125 x 195 mm
Wydawca: Fabryka S│ˇw


Po pokonaniu Siewcy Anio│ Zag│ady nie ma zbyt wiele do roboty. Albo mo┐e raczej nie chce mieŠ. Nie bardzo mu siŕ uÂmiecha niszczenie jaki zapomnianych Âwiatˇw, gdzie na kompletnym zadupiu. Straci│ i zapa│ i chŕci do machania Gwiazd▒ Zag│ady. Nie mo┐na jednak powiedzieŠ ┐eby siŕ nudzi│, swoje ma│e frustracje roz│adowuje bior▒c udzia│ w nielegalnych walkach gdzie w jakiej zapomnianej dzielnicy Stref Poza Czasem. Bo w sumie jakie inne 'hobby' mo┐e mieŠ Abbadon?

Otˇrz okazuje siŕ, ┐e nie mo┐e mieŠ ┐adnego, ma siŕ wzi▒Š do roboty i to natychmiast! Tako rzecze sam Pan! JasnoŠ ponownie zdecydowa│a siŕ przemˇwiŠ do swego Niszczyciela i oto Daimon znˇw ociera siŕ o ÂmierŠ, ze zgroz▒ wys│uchuj▒c rozkazu Stwˇrcy. Tym razem nie chodzi o jaki zapyzia│y Âwiatek gdzie na jakim wygwizdowie, tym razem Ta˝cz▒cy na Zgliszczach ma podnieŠ Gwiazdŕ Zag│ady na sam▒ Ziemiŕ! O dupa blada...

Nie da siŕ ukryŠ ┐e t▒ nowin▒ Daimon wywo│a│ niema│e poruszenie wÂrˇd swoich przyjaciˇ│. Regent Krˇlestwa, archanio│ Gabriel nie mog▒c uwierzyŠ w takie postanowienie JasnoÂci zacz▒│ powa┐nie podejrzewaŠ, ┐e Freya opŕta│ Cie˝. Matko kochana, jeszcze tego im tylko brakowa│o - Anio│ Zag│ady oszala│!
Ale bez histerii, Gabry wraz ze swym kumplem Razjelem ju┐ co na to poradz▒. Zaparz▒ mu leczniczych ziˇ│ek, czy tam dadz▒ inny kwas i wszystko wrˇci do normy. W ko˝cu o przyjaciˇ│ trzeba dbaŠ. Byle by tylko siŕ nie zorientowa│, ┐e mu nie wierz▒, z wariatami to trzeba ostro┐nie. Zw│aszcza z tak niebezpiecznymi wariatami. Aha, akurat. Czy im naprawdŕ siŕ wydaje, ┐e jak Âwir to zaraz idiota?

Sprawy zaczynaj▒ siŕ mocno komplikowaŠ, a Daimon czuje siŕ zaszczuty. I to przez w│asnych przyjaciˇ│! Jedni chc▒ go koniecznie leczyŠ, inni - ci mniej subtelni i delikatni - od razu zat│uc, byleby tylko ocaliŠ Ziemiŕ przed szalonym Niszczycielem opŕtanym przez Siewcŕ. Nikt, absolutnie nikt poza samym Daimonem nie bierze pod uwagŕ faktu, ┐e to mog│a byŠ faktycznie wola samego Pana.
A Abbadon, gnany poczuciem obowi▒zku i lojalnoÂci▒ wobec JasnoÂci jest bardzo zdeterminowany ┐eby wype│niŠ to jak┐e osobliwe polecenie...




Na samym wstŕpie chcŕ zwrˇciŠ wasz▒ uwagŕ na wydanie Zbieracza Burz. Ksi▒┐ka w miŕkkiej oprawie jest naprawdŕ fajna, ale to ta wersja w twardej zwala z nˇg. Tak┐e cen▒, ale o tym za chwilŕ. JeÂli za chodzi o wra┐enia wizualno-estetyczne to w pe│ni czujŕ siŕ usatysfakcjonowana. Tomik jest po prosty prze-Âli-czny. A art na nim zamieszczony sprawia, ┐e odnajdujŕ w sobie trochŕ wiŕcej sympatii dla postaci Daimona (ktˇrego przecie┐ nie lubiŕ). Naprawdŕ cudo, och oraz ach i mniam-mniam.
Jedyn▒ wad▒ tego┐ wydania jest jego skandaliczna cena. To┐ Siewca Wiatru w twardej oprawie (powieŠ niemal dwa razy taka jak Zbieracz) kosztowa│ 39.99 z│. Tymczasem najnowsza pozycja pani Kossakowskiej (ca│y czas rozmawiamy o twardej oprawie choŠ i miŕkka dzielnie za ni▒ pod▒┐a Âcie┐k▒ dro┐yzny) stoi po 43.90! A to dopiero pierwszy tom! Przewidujŕ w napadzie jasnowidzenia, ┐e i tom drugi bŕdzie kosztowa│ tyle samo. Albo i wiŕcej... tfu, na psa urok!
Nie to ┐ebym ┐a│owa│a pieniŕdzy na ksi▒┐kŕ - zw│aszcza tak │adnie wydan▒, ale doprawdy patrz▒c na ceny obu wyda˝ Siewcy czy »aren (tak to siŕ odmienia?), nie mogŕ oprzeŠ siŕ wra┐eniu, ┐e siŕ mnie robi w (za przeproszeniem) wa│a. Zw│aszcza, ┐e powieŠ podzielono na dwa tomy. To┐ u mnie na pˇ│ce stoi wielki Hyperion (616 stron, wymiary 150 x 225 mm), w twardej oprawie z obwolut▒, ze z│oto t│oczonym tytu│em, z cholernymi ilustracjami i cena na nim jak wˇ│ - 49.00 PLN! Jest tylko 6.10 dro┐szy od Zbieracza, ktˇry postawiony obok niego wygl▒da nieco Âmiesznie. Zatem pytam siŕ grzecznie, za co ja p│acŕ? Bo mam dziwne wra┐enie, ┐e za kampaniŕ reklamow▒ wpompowan▒ w Zbieracza Burz...


Ach, ale wracaj▒c do rzeczy przyjemniejszych i odrzucaj▒c m▒ sk▒p▒ i czepialsk▒ naturŕ, napisaŠ Wam muszŕ, ┐e ksi▒┐ka powala. Przy niej Siewca to ma│y piku jest. To znaczy wiecie, dalej nie lubiŕ ani Daimona ani jego kumpli, ale wreszcie ten Âliczny, idylliczny Âwiat Krˇlestwa run▒│. Ju┐ nie przyja╝˝, mi│oŠ i pokˇj ludziom dobrej woli, o nie. Teraz ka┐dy pilnuje swojego ty│ka, teraz trzeba sobie w ko˝cu zacz▒Š jako radziŠ i zweryfikowaŠ swˇj system wartoÂci. No i wreszcie akcja. Akacja, akcja, akcja! Du┐o dobrej, wartkiej akcji. Dzieje siŕ i to du┐o. I parafrazuj▒c znane powiedzenie od bohatera do zera. Wczoraj twˇj przyjaciel dzi twˇj wrˇg. Wczoraj kto kogo nie dostrzega│eÂ, zwyk│y ÂmieŠ, dzi jedyna osoba na ktˇr▒ mo┐esz liczyŠ.

Przez takie rozwiniŕcie fabu│y postaci znane nam wczeÂniej nabieraj▒ pewnej g│ŕbi i charakteru. Zyskuje na tym Daimon, w moim odczuciu bardzo wiele Razjel (zaczynam lubiŠ Pana Tajemnic, co by│o nie do pomyÂlenia przy lekturze Siewcy) i Gabry te┐ daje radŕ, sporo natomiast traci Micha│, ale bez niego nie by│oby tak ciekawie ;)
W intryguj▒cym kierunku te┐ skrŕci│ w▒tek Hii, choŠ szczerze w▒tpiŕ ┐eby tej anielicy to przysporzy│o fanˇw. Niektˇrych mo┐e to nawet wkurzyŠ, ale ja siŕ dziko cieszy│am, bo nigdy jej nie lubi│am i wreszcie wysz│o szyd│o z worka.
Bardzo te┐ podoba│y mi siŕ wtr▒cenia z Asmodeuszem i pˇki co to on jest w czo│ˇwce moich ulubionych bohaterˇw. ChoŠ mam nieodparte wra┐enie, ┐e gdzie jest skopana chronologia jeÂli chodzi o niego, k│ˇci mi siŕ to z jednym z opowiada˝ z »aren. No i nie zmiennie ubolewam i niemal p│aczŕ nad Lucyferem. Co to w ogˇle za pomys│, ┐eby z Pana Otch│ani robiŠ takie ciep│e kluchy? W ogˇle autorka nie ma dla niego litoÂci, niszczy jego legendŕ w tak ┐enuj▒cy sposˇb...
Pojawi│o siŕ te┐ kilka nowych, dobrze nakreÂlonych i ciekawych postaci. Nie chce zdradzaŠ za du┐o i tak ju┐ napapla│am, ale na ko˝cu mi siŕ podoba│o ^,^ I obrazek te┐ by│ fajny xD


JeÂli za chodzi o styl to Kossakowska w Âwietnej formie, a┐ czasami w zbyt dobrej bym powiedzia│a. Pisze bardzo lekko, obrazowo i plastycznie, ale czasem uwa┐am przesadza. S▒ momenty, ┐e te opisy s▒ zbyt kwieciste i zbyt przekombinowane. Raz mia│am tak▒ sytuacjŕ, ┐e musia│am siŕgn▒Š po s│ownik ┐eby rozkminiŠ jaki przymiotnik, a okaza│o siŕ ┐e to by│ zwyk│y odnoÂnik do koloru. Rety, jakby standardowa paleta barw nie starczy│a. Albo mo┐e jestem cz│ekiem o ubogim zasobie s│ˇw...
Jednak pomijaj▒c te jak┐e niekiedy wydumane i nieco patetyczne okreÂlenia, ca│oŠ wypada bardzo dobrze. Nie ma d│u┐yzn i co najwa┐niejsze ciŕ┐ko przewidzieŠ co siŕ zdarzy za chwilŕ. Przy Siewcy mia│am trochŕ ┐al, ┐e tak │atwo by│o mi odgadywaŠ rozwˇj wypadkˇw. Zbieracz na szczŕÂcie mi to wynagradza i nie raz nad ksi▒┐k▒ robi│am wielkie "Ooooo!".

Polecam. Pomimo uskar┐ania siŕ na cenŕ, to naprawdŕ zrˇbcie co dla siebie i kupcie sobie wersje w twardej oprawie. Takie cude˝ko po prostu trzeba mieŠ, a ┐e wasz portfel jŕczy... Pojŕczy i przestanie ;) Nie mniej jednak zawiod│am siŕ na Fabryce (nie pierwszy raz z reszt▒), ┐eby tak dym... to jest doiŠ swoich czytelnikˇw... a potem siŕ dziwi▒ ze ludzie e-booki czytaj▒ :/
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
Czarownica 
Gawron


Do│▒czy│a: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Sk▒d: z planety Ziemia
Wys│any: 2010-09-04, 21:14   

A czy Zbieracz burz ju┬? przypadkiem nie wyszed┬?. Premier?? mia┬? na 3 wrze┬?nia. Na stronie empiku jest ┬?e wysy┬?aj┬? w ci┬?gu 48 godzin.
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-09-04, 21:25   

dorota7677 napisa│/a:
Premier?? mia┬? na 3 wrze┬?nia.



Mia┬?, ale my z Mi┬?kiem czekamy na tward┬? opraw??, bo u nas w Empiku tylko mi??kkie s┬?. A Mi┬? postanowi┬? nie czyta?? dop??ki nie dostanie swojego w┬?asnego egzemplarza. Tak┬?e nosi go :D
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
WyÂwietl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie mo┐esz pisaŠ nowych tematˇw
Nie mo┐esz odpowiadaŠ w tematach
Nie mo┐esz zmieniaŠ swoich postˇw
Nie mo┐esz usuwaŠ swoich postˇw
Nie mo┐esz g│osowaŠ w ankietach
Nie mo┐esz za│▒czaŠ plikˇw na tym forum
Mo┐esz Âci▒gaŠ za│▒czniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org