Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Królewna Śnieżka i Łowca
Autor Wiadomość
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-06-03, 13:37   Królewna Śnieżka i Łowca



premiera: 1 czerwca 2012 (Polska) 31 maja 2012 (świat)
reżyseria: Rupert Sanders
scenariusz: Evan Daugherty, Hossein Amini, John Lee Hancock

Opis: Dawno, dawno temu, w odległej krainie żyła zła królowa, która poleciła swemu myśliwemu zgładzić jedyną niewiastę piękniejszą od niej samej. Nie spodziewała się jednak, że podwładny sprzeciwi się jej rozkazom i zamiast zabić Królewnę Śnieżkę… nauczy ją sztuki wojny.

Moja opinia: Nie jest tajemnicą, że czekałam na ten film z niecierpliwością, a trailery w tym nie pomagały, bo obiecywały iście mroczną opowieść zachowaną w kanonie baśni. Mrocznie było - to trzeba przyznać. Powaga filmu z pewnymi również elementami humorystycznymi zachowana była konsekwentnie do samego końca i to mi się podobało. Poza tym twórcy wiedzieli, do kogo skierowany jest film - do widza bardziej dorosłego - i ta koncepcja też gdzieś tam po drodze nie zginęła.

Skoro już zaczęłam od plusów, to dokończę ;-)
Kostiumy, scenografia, ujęcia - no po prostu cud na cudami. Jest pięknie, jest nieraz kolorowo, w większości jednak ciemno i szaro, ale wszystko wygląda bardzo ładnie i z przyjemnością się ten obraz ogląda. Kto widział jakiekolwiek zdjęcia z filmu, ten na pewno wie, że największy podziw wzbudzają stroje Królowej. Są nowatorskie, świetnie dopracowane i Charlize wygląda w nich niesamowicie.

EDIT A jednak sobie przypomniałam :-P strasznie nie lubię tej nowej mody na ujęcia scen walki z latającą kamerą gdzie i na co popadnie, które wcale nie powodują, że cała akcja nabiera bardziej żywiołowego i dynamicznego wyrazu, tylko zwyczajnie wkurza i odbiera przyjemność z obserwowania walki cieszącej oko. Tutaj właśnie tak było. Zdecydowany minus.

Jeśli chodzi o muzykę, to mój mąż zwrócił uwagę, że było jej na początku strasznie niewiele i to mu przeszkadzało. Też to zauważyłam, ale wzięłam to jako plus. Nie umiem tego inaczej ująć, niż że sceny te miały wtedy jakiś tam większy wydźwięk i robiły na mnie mocniejsze wrażenie. Później bywało różnie, niektóre ścieżki raczej się nie wyróżniały, a inne świetnie podkreślały wydarzenia z jakiejś sceny i jeszcze potęgowały emocje. Na uwagę zasługuje piosenka z napisów końcowych, czyli Florence and the Machine - Breath of Life Piosenkę wstawiam nie z oficjalnym teledyskiem, bo za dużo Wam tam scen pokaże, najlepiej go sobie zobaczyć po obejrzeniu filmu :)

Sama fabuła była ciekawa i mimo znajomości treści baśni wzbudzała emocje i wprowadziła jednak pewien element niepewności
Spoiler:

a mam tu oczywiście na myśli wątek romantyczny (fiu fiu Łowco :mrgreen: ), no i np. moment śmierci Śnieżki - został pokazany gdzieś w 3/4 filmu, a ja się dla przykładu spodziewałam tego na końcu.



Teraz troszkę o samych postaciach, czyli plusy i minusy :)

Charlize Theron jak Królowa - w każdej recenzji zobaczycie peany na jej część, no i cóż wcale nie za nic. Królowa, pomimo fantastycznej otoczki i posiadania magii, sprawia wrażenie osoby niezwykle przyziemnej i realnej. Podąża za nią nie sama tylko ambicja bycia najpiękniejszą, ale o wiele bardziej złożone cele. Zemsta, nienawiść do mężczyzn, żądza władzy i przywiązanie do piękna, które traktuje jako jeden właśnie z atrybutów władzy - to wszystko zostało zagrożone przez postać Śnieżki, która miała stać się powodem jej klęski. Charlize jako władczyni była głośna, bezlitosna, przechodziła w stan furii z prędkością światła i tkwiła cały czas na granicy prawdziwego szaleństwa. Świetna rola zagrana mistrzowsko.

Kristen Stewart jako Śnieżka - no cóż, nie ukrywam, że miałam co do niej obawy. I nie chodziło nawet o jej zdolności aktorskie, myślę po innych filmach, że jest całkiem niezła. Ale jej maniera grania, gesty, mimika twarzy, to wszystko tak bardzo wrosło po zagraniu przez nią Belli, że chyba już wszędzie będę widziała resztki tej postaci w jej filmach. W sumie to mój mąż to świetnie określił - Chris Hemsworth zagrał Thora i to była jak dotąd jego największa jego rola, ale nie widać w jego grze tej postaci. W przypadku Kristen byliśmy wciąż atakowani jako widz jej zdjęciami (tak, te z wiecznie otwartą paszczęką) oraz filmikami ze "Zmierzchu". Jej sposób odgrywania danego charakteru pojawił się i tu - te wzdychania, miny, sposób mówienia. Ale, żeby nie było, że uważam, że zagrała tragicznie - słuchajcie, naprawdę nie jest źle. Do pewnego momentu naprawdę mi ona w ogóle nie przeszkadzała i prowadziła rolę całkiem zgrabnie. Niestety, kiedy nadszedł jej moment śmierci - jak wiadomo z baśni - to zaczęło się robić coooraz gorzej.
Spoiler:

Filmowa Śnieżka nabrała pazurków, zrobiła się gniewna, popadła w patos i dostała najgorsze kwestie do wypowiedzenia. Nie była w tym realna, a we mnie wywoływała raczej śmiech i niesmak, niż podziw.


No nie dali się scenarzyści rozwinąć tej postaci, nie dali. Przez cały film nie wypowiada jakoś strasznie dużo słów, a pod koniec kiedy zaczyna już mówić więcej, to wolelibyśmy, żeby pozostała przy milczeniu. O, właśnie a propo milczenia i sceny końcowej:
Spoiler:

Zostaje sobie Królową, trzyma ten badyl w rękach i... nic. Zero słów. Kto to pisał? Brakowało jakiegoś zapewnienia ze strony Królowej, że uzdrowi tę ziemię, jakiejś wzniosłej gadki dla zwiększenia nadziei w sercach poddanych, no nic nie było!


Widziałam też mnóstwo negatywnych opinii o urodzie Kristen, że Śnieżka miała być piękniejsza od Królowej i takie tam. Ja traktowałam to nieco inaczej. Dla mnie Śnieżka prócz zewnętrznego piękna - no i nie gadajcie, Stewart wcale nie jest jakimś brzydalem - posiadała przede wszystkim piękno serca, kryjące się w jej czystości i niewinności. Brzmi strasznie i nudno? Może i tak, ale to jest baśń, na tym polegała jej siła i zdolność do powstrzymania Królowej oraz uzdrowienia zniszczonej ziemi. Mi osobiście w ogóle to nie przeszkadzało.

Wniosek - dla mnie nie było tak źle, całkiem przyjemnie się ją oglądało (chociaż później się zepsuło), ale uważam, że scenarzyści nie dali się tej postaci rozwinąć i to już będzie błąd twórców, a nie aktorki.

Chris Hemsworth jako Łowca. Mówcie sobie co chcecie, ja mam słabość do tego pana. Lubię go i tyle, wydaje mi się jakiś taki sympatyczny :) A! Głos też ma sympatyczny, nie powiem :mrgreen: Uważam, że aktor poradził sobie świetnie w roli Łowcy, był taki jak trzeba i tak go sobie mniej więcej wyobrażałam. Poza tym jest gadatliwy i nawet kiedy płacze, to ja mu wierzę i mam ochotę się poryczeć razem z nim. Koniec kropka. Jak widzicie to już wrodzona sympatia 8-)

Sam Claflin jako Książę był taki, jaki Książę powinien być. Kochany, przystojny, pełen młodzieńczego zapału i chęci walki, odważny bla bla bla. Był taki, jaki powinien być, czyli jak dla mnie to mógł sobie w ogóle nie być :-P Zagrał naprawdę ok, nie mam do niego większych zastrzeżeń, ale mojego serca na pewno nie poruszył. Ale myślę, że to przez charakterystykę postaci.

Sam Spruell jako Finn, brat Królowej. Był zepsuty, posłuszny jak pies, okrutny i zagrał bardzo fajnie.
Spoiler:

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam rolę, jaką odegrał w śmierci żony Łowcy. Czy zabiła ją Królowa zabierając jej młodość, czy może on ją zgwałcił i zabił? Ten obrzydliwy aspekt tej postaci był sporym zaskoczeniem, ale pozytywnym. Nie zrozumcie mnie źle, po prostu spodobało mi się, jak szaleństwo siostry mogło wpłynąć na charakter słuchającego jej się we wszystkim brata. Ona miała wypaczone podejście do mężczyzn, on równie wypaczone do kobiet. To było ciekawe i nadawało pewnej głębi postaciom, ale także jakiegoś głębszego wymiaru relacji brat-siostra.



No i w końcu karły, czy jak kto woli krasnoludy (Ian McShane, Bob Hoskins, Ray Winstone, Nick Frost, Eddie Marsan). Jedyny humorystyczny element filmu, świetnie zagrane role i w ogóle fajna kreacja postaci. Zero zastrzeżeń, a banan na twarzy sam się robił przy ich scenach :-D

Postacie za nami, to teraz chciałabym opowiedzieć trochę więcej o fabule, czyli czymś, co w jakiś sposób najbardziej mnie zawiodło w tym filmie.
Spoiler:

Nie podobał mi się sposób, w jaki zamek Królowej został zaatakowany. Skoro już idziemy w ekranizacji baśni w większy realizm, to tutaj zjechali do jakichś najniższych poziomów. Śnieżka się budzi, nawołuje do walki, nie liczy się ze słowem bardziej doświadczonego Księcia Hammonda (ojca) i bez żadnej zwłoki radosna gawiedź uderza na zamek. Gdzie przygotowania? Nawoływania do walki? Gdzie ukazanie, czemu lud naprawdę pokochał Śnieżkę i chciał za nią iść? Że był gotowy zaatakować nieśmiertelną Królową?
Śnieżka nie miała zielonego pojęcia o sztuce wojennej i walce, a raptem w kilka dni po ucieczce z zamku rusza na bitwę w pierwszym szeregu i w pogoni za Królową pozbywa się kilku żołnierzy. Takie rzeczy może w Śnieżce, ale w normalnym filmie fantasy to by nie przeszło.

Jak pisałam, jeśli idziemy w stronę realizmu, to z większą konsekwencją. Ja widziałam ten wątek nieco inaczej i uważam, że w tym kierunku również powinni pójść twórcy. Po ucieczce Śnieżki i skryciu się w Sanktuarium bohaterowie powinni mieć kilka tygodni oddechu od końcowych wydarzeń. To byłby ten czas na nawiązanie głębszej więzi pomiędzy Łowcą a Śnieżką - w końcu rozwinęło się między nimi uczucie - to byłby ten czas, gdy on uczy ją co nieco o rzemiośle wojennym, ale głównie samoobronie, a także ukazanie, jak stają się towarzyszami, przyjaciółmi i ludźmi, którzy zaczęli sobie ufać i nawzajem na sobie polegać. Osłaniać się nawzajem w bitwie. Kurde, przecież zakochali się w sobie, Łowca mówił o tym, że podziwia w niej siłę ducha i cholera naprawdę brakowało mi pokazania jak ten aspekt ich relacji zaczął się rozwijać.
To byłby ten czas, kiedy Śnieżka naprawdę zbratałaby się z karłami. Nie poszłyby za nią jedynie jako prawdziwą królową, zdolną uzdrowić świat, ale również przyjaciółką, jedną z nich - jedną z ich ekipy. W ten sposób zostałoby ukazane w jaki sposób, pomimo tego, że Śnieżka jest człowiekiem oraz wysokiego rodu, największe zrozumienie, pomoc i akceptację otrzymała u Łowcy-pijaka oraz karłów, okradających podróżnych.
I w końcu mógłby to być czas na niesienie wieści do ludu, informowanie o tym, że Śnieżka żyje, chce walczyć i chce uwolnić naród od Królowej i takie tam. Tak, żeby kiedy zostanie zabita, ludzie - jej ludzie - prawdziwie odczuli tę stratę i powiedzieli sobie dość. Że największa nadzieja dla nich została zabita, a teraz oto powstała ze śmierci, aby im pomóc w zdjęciu jarzma.

Tak to wszystko widziałam. Wiem, że każdy ma swoją wizję, ale szczerze to żałuję, że nie poszło w tę stronę.



Ach, jeszcze taka zabawna ciekawostka odnośnie wątku romantycznego - którego bardzo dużo nie było, nie bójcie się :-P
Spoiler:

Kiedy Książę zaczął smalić cholewki do Śnieżki i przepraszać, że ją opuścił, a ona po wszystkim odwróciła się, bo Łowca pomagał jej przejść przez rzekę, to wszyscy w kinie zrobili takie "oooooooo" (biedny) i gdzieniegdzie zaczęli się śmiać.
Zabawny też był cały ten "rytuał" całowania zmarłej Śnieżki - śmieliśmy się z mężem, że biedna nawet po śmierci nie ma wyboru, kogo chce kochać, bo obcałowuje ją kto ma ochotę :-D



Dobra, chyba o wszystkim napisałam, a jak nie to wyjdzie w praniu :) Podsumowując, moi drodzy, film był świetny, piękny, z mnóstwem bardzo dobrze zagranych ról i mrocznym klimatem, który mi się naprawdę podobał. Jednocześnie był rozczarowaniem, szczególnie odnośnie fabuły (co opisałam wyżej), ale także dlatego, że po obejrzeniu całości miało się wrażenie, że czegoś w nim brakowało. Że pomimo niewątpliwej przyjemności z oglądania czuło się, że gdzieś coś poszło twórcom po drodze nie tak.

PS. widziałam recenzję, w której ktoś napisał, że to w końcu film na miarę ekranizacji "Władcy Pierścieni". Wolne żarty.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1463
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-07-02, 15:24   

Pierwsze wrażenie po obejrzeniu filmu? Szok.
Jednak czym? Fabułą? Klimatem? Muzyką?
Nieee.
Grą aktorską pani Stewart. Dziewczyna totalnie każdą emocję potrafiła wyrazić jedną miną. Nie żeby mnie to dziwiło. Wcześniej oglądałam kilka filmów, w których grała, a jeden nie był nawet "Zmierzchem"! Trudno jest nie napisać, że panna Kristin jest najsłabszym ogniwem całego filmu. Z wyglądu pasuje idealnie. Niestety najwidoczniej ekipa czuwająca nad ekranizacją zapomniała o kilku innych, ważniejszych szczegółach, dzięki których widz lepiej bawi się podczas emisji filmu.

Ogromnie cieszyłam się, że powstanie takie dorosłe odzwierciedlenie bajki o Śnieżce, ponieważ gdy byłam dzieckiem, nie lubiłam pierwotnej odsłony, którą serwowali bracia Grimm. Gdzieś w podświadomości miałam nadzieję, że będzie tutaj podobnie jak przy "Alicji w krainie czarów" - tej bajki z resztą też nie lubiłam, a zobaczywszy wizję Tima Burtuna po prostu oniemiałam. Mroczny klimat, to było to, czego właśnie potrzebowałam. Wiedziona potrzebą, w ostatnich miesiącach poprzedzających premierę "Królewny Śnieżki ii Łowcy", zaczęłam odliczać dni. Film dane mi było obejrzeć kilka tygodni później i muszę przyznać, że chociaż ekranizacja mi się spodobała, nie było to tym, czego oczekiwałam.

Jak wspomniałam wcześniej, odtwórczyni roli głównej bohaterki troszkę położyła sprawę. Na szczęście nie był to film jednego aktora, a prym zdecydowanie wiodła Charlize Theron. Było bardzo dobrze widać, że aktorka potrafi grać. Bawiła się swoją rolą, kreowała własną postać, dodając do jej charakterystyki coś od siebie. Kobieta dobrze wiedziała jak przekazać samą sobą elementy tej baśni, lekko przerysowując stereotyp złej królowej, nie zapomniała także dodać do tego mrocznej nutki czegoś poważniejszego, pokazując, że ekranizacja w wersji Ruperta Sandersa jest kierowana do troszkę starszych widzów. Była to jedna z bardziej ekspresywnych postaci, niezwykle klimatyczna, ciesząca oczy za każdym razem, gdy tylko się pojawiała.

Niewymiernie ważnym elementem w filmie jest muzyka, a "Królewna Śnieżka i Łowca" na tym polu wypadła bardzo dobrze. Dźwięki potrafiły przemawiać, wtapiać się w ciąg zdarzeń, nadając im ... Majestatu? Powagi? Trudno mi to określić, jednak za każdym razem, gdy tylko pojawiała się muzyka, zauważałam, że idealnie współgra z resztą szczegółów, składających się na film. Czasem były to tylko emocje bohaterów, innym razem otoczenie, w którym się znajdowali. Nie byłabym sobą, gdyby nie wspomniała o "Breath of life", singlem zespołu Florance and the Machine, promującym film. Chociaż została ona puszczona dopiero pod sam koniec, gdy widz był raczony napisami końcowymi, skłamałabym pisząc, że nie wpisała się w klimat filmu. Powiedziałabym nawet, że była jego wyśmienitym uwieńczeniem. Już dawno moje ucho tak łapczywie nie chłonęło dźwięków, które były komponowane specjalnie do produkcji filmowych. Co tu dużo mówić, Flo pokazała klasę i nawet, gdyby ekranizacja mi się nie spodobała, nie pozwoliłabym powiedzieć o niej zbyt wiele złego. Taka właśnie dziwna jestem.

Ogólnie film miły dla oka, spodobała mi się kreacja czasów na wzór średniowiecza, chociaż nie zawsze rozumiałam niektóre sytuacje.

Spoiler:

Na przykład gdy Śnieżka uciekała. Siedziała sobie większość życia w wieży, ale gdy przychodzi co do czego, to z ogromną pewnością siebie, wskakuje na rumaka i gna na złamanie karku? Nie ogarnęłam tego. To tak jakby nastolatek, który jeździ samochodem wyłącznie z rodzicami, nagle wsiadł na kółkiem i jeździł jak rajdowiec.



Niezrozumiały był dla mnie także wątek romantyczny. Właściwie go z resztą nie było, ale nie to mam na myśli. Jak zauważyła Oksa, Śnieżka była dziewczyną korzystającą z uwagi swoich adoratorów. Jednak sama relacja bohaterki z Łowcą czy z Willem, była dla mnie ... dziwna. Co do samego Łowcy - najpierw odnosili się do siebie z wielką ostrożnością, a później nagle pałają do siebie tak wielką sympatią. Najwidoczniej musiałam mrugnąć, gdy ich "wieź" się ocieplała.

William, moim zdaniem, ogólnie rzecz biorąc był niewydarzony. Aktora, grającego tę postać, można kojarzyć z "Piratów z Karaibów: Na nieznanych wodach". Tak naprawdę nie potrafię się odnieść do tej postaci. Wydaje mi się, że aktor mnie nie przekonał do siebie, a rola mu przeznaczona była co najmniej śmieszna. Nie rozumiałam celu stworzenia tej postaci. Przyjaciel naszej księżniczki nie wniósł sobą zbyt wiele, nie licząc komplikacji i kilku udanych akcji, gdy udało mu się uratować damę z kłopotów. Co do jego związku z Śnieżką... rany serio?

Spoiler:

Nie widzieli się taki szmat czasu, wcześniej przyjaźnili się jako dzieci, ale gdy się spotykają, pałają do siebie miłością? Czy to nie lekka głupota? Ta sytuacja przy strumyku była dla mnie lekko zabawna, chociaż powinna wypaść na taką, która chwyta za serce. Przeprosił ją, a ona spojrzała i odeszła! Co za zołza :-P



Tak jęczę i złorzeczę, ale naprawdę ten film mi się w jakiś sposób podobał. Nie tak jak chciałam, ponieważ wypadł gorzej niż to, co sobie sama stworzyłam w główce, ale jednak. Czy obejrzeć? Chyba pozostawię to w waszej gestii...
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
oleczka
[Usunięty]

Wysłany: 2012-07-30, 14:29   

Film miał być mroczny i tajemniczy, wyszedł mroczny przygnębiający.Do tego można było skrócić o jakieś pół godziny (wyciąć sceny które do niego nic nie wnoszą, np. wioskę kobiet. No i oczywiście "wspaniała" gra pani Stewart, to że gra jedną miną to pół biedy, w momencie jak wygłaszała przemowę do zbrojnych, zaczęłam się śmiać. To było gorsze niż... nie znalazłam nic gorszego :-/ . Bardzo zawiodłam sie na tym filmie (może miałam zbyt wysokie oczekiwania).
 
     
RustyAngel 
Wielbiciel Ciemności
Little Devil


Wiek: 34
Dołączyła: 13 Maj 2013
Posty: 33
Skąd: Leszno / Poznań
Wysłany: 2013-05-15, 22:33   

Nie ukrywam, że nie przepadam za aktorką która moim zdaniem grać nie potrafi ale w tym filmie zaskakująco dla mnie nie wyszła wcale tak najgorzej. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że ten film aż tak mi się spodoba. Na plus zdecydowanie fakt, że jest dość mroczne czyli tym samym bliższe oryginalnej baśni. Dość już miałam przesłodzonych wersji baśni choć zawsze będę miała sentyment do Disney'owskiej wersji ;)
 
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-07-21, 09:44   

Oksa napisał/a:
Skoro już zaczęłam od plusów, to dokończę ;-)
Kostiumy, scenografia, ujęcia - no po prostu cud na cudami.


Ta... też mi się podobały z małym wyjątkiem. Na początku jest scena ze skokiem Śnieżki z końca rynsztoka do wody. Jak wiezień w podartej sukience może mieć pod spodem skórzane spodnie? Powinna mieć goły tyłek, ale nie wyglądało by to efektywnie, za to raziło, przynajmniej mnie.

Oksa napisał/a:
Charlize Theron jak Królowa. Świetna rola zagrana mistrzowsko.
Nic dodać nic ująć. Aktorka zagrała świetnie. Ciekawym pomysłem było stworzenie królowej z blond włosami. Kreskówki Disneya zakodowały obraz złej królowej z ciemnymi włosami.

Oksa napisał/a:
Sam Claflin jako Książę był taki, jaki Książę powinien być. Kochany, przystojny, pełen młodzieńczego zapału i chęci walki, odważny bla bla bla. Był taki, jaki powinien być, czyli jak dla mnie to mógł sobie w ogóle nie być :-P Zagrał naprawdę ok, nie mam do niego większych zastrzeżeń, ale mojego serca na pewno nie poruszył. Ale myślę, że to przez charakterystykę postaci.


Książę w bajce odgrywa bardzo nikłą rolę. Ten tu miał szczęście i została rozwinięta, ale jakoś tak na siłę. Nic to rozwinięcie nie wniosło, a postać dalej wypadła blado, a że nie od jest najważniejszy może i dobrze. nie powinien przyćmiewać kobiet.
Oksa napisał/a:
Kristen Stewart jako Śnieżka - no cóż, nie ukrywam, że miałam co do niej obawy. I nie chodziło nawet o jej zdolności aktorskie, myślę po innych filmach, że jest całkiem niezła. Ale jej maniera grania, gesty, mimika twarzy, to wszystko tak bardzo wrosło po zagraniu przez nią Belli, że chyba już wszędzie będę widziała resztki tej postaci w jej filmach. (...)Wniosek - dla mnie nie było tak źle, całkiem przyjemnie się ją oglądało (chociaż później się zepsuło), ale uważam, że scenarzyści nie dali się tej postaci rozwinąć i to już będzie błąd twórców, a nie aktorki.

Niestety. Nabawiłam się awersji do tej aktorki i ciężko mi będzie się jej pozbyć. Oglądając ją w roli Śnieżki nie mogłam pozbyć się uprzedzeń. Czasem widziałam powtórzenia mimiki i gestów z sagi Zmierzch i to budziło mój niesmak, ale ogólnie do przyjęcia.
Oksa napisał/a:
Chris Hemsworth jako Łowca. Mówcie sobie co chcecie, ja mam słabość do tego pana. Lubię go i tyle, wydaje mi się jakiś taki sympatyczny :) A! Głos też ma sympatyczny, nie powiem :mrgreen: Uważam, że aktor poradził sobie świetnie w roli Łowcy, był taki jak trzeba i tak go sobie mniej więcej wyobrażałam. Poza tym jest gadatliwy i nawet kiedy płacze, to ja mu wierzę i mam ochotę się poryczeć razem z nim. Koniec kropka. Jak widzicie to już wrodzona sympatia 8-)

Popieram. Ta postać wzbudziła moją największą sympatię. Nowa rola jaką napisał scenarzysta dla Łowcy bardzo mi się spodobała, a gra aktorska Chrisa mnie po prostu urzekła. Był wspaniały. Strasznie podobała mi się jego mimika twarzy, na której można było zobaczyć wszystkie uczucia świata.
Oksa napisał/a:
Podsumowując, moi drodzy, film był świetny, piękny, z mnóstwem bardzo dobrze zagranych ról i mrocznym klimatem, który mi się naprawdę podobał. Jednocześnie był rozczarowaniem, szczególnie odnośnie fabuły (co opisałam wyżej), ale także dlatego, że po obejrzeniu całości miało się wrażenie, że czegoś w nim brakowało. Że pomimo niewątpliwej przyjemności z oglądania czuło się, że gdzieś coś poszło twórcom po drodze nie tak.

Cóż moja opinia jest inna. Może dlatego, że nie oglądałam tego filmu na dużym ekranie, tylko w domu. Canal + tak to katował, że ciągle na to trafiałam. Jestem rozczarowana, chyba przede wszystkim fabułą. Wieloma niedociągnięciami, które wymyślili scenarzyści. Jakoś nie trzymały się kupy. Pisała o nich Oksa w spojllerze, więc nie będę się powtarzać, tylko jej w podsumowaniu wyszło na plus, a mi nie. Dużym plusem była nietypowa, całkiem inna rola krasnoludków niż w bajce. Czegoś takiego jeszcze nie widziała i to się chwali jako nowatorski pomysł. Tak samo jak z Łowcą. Te dwa pomysły tchnęły powiewem świeżości. Reszta nie wyszła, a nawet została spartaczona: wojna, walki, szarże.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Kriss
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-22, 17:07   

Byłam zaskoczona, że film z Bellą w roli głównej mi się podobał ;) Był mroczny, genialna rola Charlize Theron jako Ravenny (uwielbiam jej postać, nieszczęśliwej i ogarniętej mroczną żądzą) i przyjemny dla oka Łowca (lubię Chrisa, to jeden z aktorów, którzy według mnie wypadają wszędzie dobrze).

Co prawda nie jest to mój ulubiony film i po paru oglądnięciach miałam dość, ale i tak dobrze się na niego patrzyło ^^
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org