Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Pomnik Cesarzowj Achai
Autor Wiadomość
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-04-24, 13:02   Pomnik Cesarzowj Achai

Pomnik Cesarzowej Achai. Tom 1



Autor: Andrzej Ziemiański
Oprawa: Miękka
Ilość stron: 688
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Akcja kontynuacji serii Achai rozgrywa się tysiąc lat później po wydarzeniach z tomu III. Nikt już nie pamięta tamtych czasów, ani się nimi nie interesuje. Pewne sprawy z przeszłości są traktowane jak bajki. Cesarstwo Arkach, które pokonało Luan i Troy chyli się ku upadkowi. Nic nadzwyczajnego. Każde cesarstwo po tylu latach czeka taki los. Dziwna jest tylko walka z potworami, z którymi cały czas cesarstwo toczy wojnę, wypalając kawałek po kawałku Wielki Las. Oczywiście już nie ten sam, co za Achai. Inny. Okazuje się, że takich miejsc gdzie żyją potwory jest więcej. Przez tysiąc lat granice świata nie zostały jeszcze poznane. Świat w ogóle mało się zmienił. Za czasów Achai pojawił się karabin skałkowy, który zmienił strategię wojny i od tamtej pory nic się nie zmieniło. Ponadto wydaje się, że zapomniano o tym kim są potwory, chodź wtedy o tym wiedział tylko Biafra, Achaja i Czarownica. Pewnie teraz też tak jest, że tylko nieliczne osoby w cesarstwie znają prawdę. Prosty żołnierz ani wykształcona czarownica nie mają o niczym pojęcia. A to źle, ponieważ nadal nie ma skutecznej walki z potworami. Nadal nikt nie wie, że tylko obcinając głowę potworowi może go naprawdę zabić. A przecież obecna armia nie dysponuje już mieczem, którym można odciąć głowę tylko karabinem, więc z góry skazana jest na niepowodzenie. To jest jeden świat. A teraz nowość. Ziemiański powraca do wątku wirusa i Mereditha oraz do przebłysków przyszłości jakie miał czarodziej. Błyski okazały się prawdą.
Spoiler:

Wyobraźcie sobie, że planeta Ziemia, na której mieszkają m.in. Polacy to także miejsce gdzie rozciąga się cesarstwo Achai. Z pewnym wyjątkiem dla Polaków. Świat stworzony przez Ziemiańskiego, to świat alternatywny do naszego. Ziemia jest kulą, ale znana jest tylko północna półkula. Na równiku znajdują się Góry Pierścienia, których nie da się przebyć. Wiele wypraw próbowało. Istnieje teoria, że niektórym się udało, ale nigdy nie wrócili. Po stronie cesarstwa Achai góry te noszą miano Gór Bogów. I tu się zaczyna alternatywna wersja świata. Polska znajduje się w okresie międzywojennym. Centralny okręg Przemysłowy gra główne skrzypce. Polska się zbroi, ale w dziwny militarnie sposób. Buduje lotniskowce. Po co? Pewne technologie są z dwudziestolecia międzywojennego, jak dwupłatowce i bombowce, ale inne już nie, np. napalm oraz kupa wynalazków jak krokomierz. Dzieją się dziwne rzeczy. Znikąd zaczynają się pojawiać ludzie wykazujący pewne cechy podobieństwa. Robią błyskawiczne kariery, od nikogo po prezesa, głównego inżyniera itp. A to wszystko w przeciągu 1 roku. Na kluczowe pytania nie odpowiadają od razu, ale dopiero na drugi dzień, prezentując kilka wariantów rozwiązań. (Czy są to ludzie z przyszłości, którzy cofnęli się w czasie i za pomocą dostępnych materiałów, próbują wyprodukować coś, co będzie znane dopiero w odległej przyszłości? To oczywiście tylko moje spekulacje.) Charakteryzują się dziwną wadą wymowy, albo dziwnym akcentem. Nie da się tego sprecyzować. Niby mówią jak ktoś, kto urodził się i wychował w Polce, ale coś jest nie tak. Są to ludzie bez przeszłości. Nie da się o nich nic wyszperać. Jak więc znajdują pracę w kluczowych przedsiębiorstwach kraju. Oto cały sekret tj. z polecenia, jak się okazuje, z polecenia jednej i tej samej osoby. Człowieka znikąd, który kupił małą farmację i zrobił z niej międzynarodowa korporację wymyślając i opatentowując dzisiejszą Viagrę. Nikt nie odmówi prezesowi tej firmy. A przyjmowani kandydaci do pracy okazują się świetnymi pracownikami, a potem menadżerami. Wywiad rozumie, że to szpiedzy, ale jacy szpiedzy przywożą technologię do danego kraju zamiast ją wykradać. Polska to je dziwny kraj jak mawiał Zulu Gula. Jedną z dziwnych technologii zbrojeniowych jest okręt podwodny inny niż wszystkie - prototyp. Od niego wszystko się zaczyna. Okrętowi udaje się przekroczyć Góry Pierścienia. Przekroczenie gór, oddzielających dwie półkule, jest prawdziwym przełomem i znakiem końca pewnej epoki. Epoki, zapoczątkowanej przez karabin skałkowy. Koniec ten oznaczać może wiele rzeczy, np.: koniec magii, koniec cesarstwa, początek nowego, innego życia. Do akcji wkracza nowy gracz z potężnym arsenałem.


To było dla mnie prawdziwe zaskoczenie. Nie potrafiłam sobie wyobrazić w jakim świecie Ziemiański osadzi losy nowych bohaterów. Czuję się z tego powodu dziwnie. Z jednej strony jestem pozytywnie zaskoczona, z drugiej rozczarowana. Chodź rozczarowana to za mocne słowo. Po prostu Polska, jako kolonizator świata Achai (sposób na Wielki Kryzys – szkoda, że obecna Polska nie może go zastosować) nie do końca przypadł mi do gustu, chodź pomysłowi na to, w jaki sposób się to stało nie mogę nic zarzucić. Jest świetny. Szczególnie, że wszystko okrywa tajemnica, która goni tajemnicę.
Spoiler:

Np. Pani inżynier szuka termo-wizjerem pomnika Cesarzowej Achai, który ma wymiary człowieka, a nie postumentu, o którym wszyscy wiedzą. Czyżby Achaja żyła? A błyski Meredicha na temat Achai np. z automatem miały się właśnie ziścić? Ciekawe jak Ziemiański rozwiąże ten dylemat. Z drugiej strony, medycyna dwudziestolecia, i nowe wynalazki nijak się mają do świata Achai. Zwykła grypa w cesarstwie to zaraza.


Głównych bohaterów jest kilku. Ich losy toczą się oddzielnie, aby w końcu się połączyć. Jednym z nich jest członek polskiego wywiadu Krzysztof Tomaszewski, przybywający do świata Achai na okręcie podwodnym. Dziwić może to, że w wojsku polskim nie ma kobiet – taka tradycja, ale w wojsku tatarskim już owszem, są. Ziemiański zrobił miły ukłon w stronę Sienkiewicza stosując kilka manewrów bohaterów trylogii w walce z wrogiem (choć to żołnierze armii Arrkach go zastosowały), a także umieszczając wojsko tatarskie w szeregach polskiej armii ze wszystkimi ich przywarami.
Pozostali, to dwie młode dziewczyny - Kai i Shen. Pierwsza z nich to młoda czarownica, która nie ukończyła jeszcze szkoły, ale posiada dar widzenia przyszłości. Kai pochodzi z rodziny szlacheckiej. Życie dziewczyny zmienia się, gdy na swojej drodze spotyka Mereditha – nieśmiertelnego, znanego czytelnikom z wcześniejszych tomów, który po tysiącach lat nazywany jest Wyklętym. Druga postać to Shen, córka rybaka, która zgłosiła się do wojska na ochotnika, bo w domu wiodło jej się nie najlepiej. Shen jest inteligentna i dzięki temu udaje jej się nie tyle przeżyć, ale i wybić w cesarskim wojsku. Drogi dziewczyn się krzyżują, aby później się rozejść i znowu się połączyć.

Wszyscy główni bohaterowie spotykają się w tym samym miejscu, tj. Wielkim Lesie, który jak zawsze skrywa matecznik. Co spowodowało to, że wszyscy znaleźli się w tym samym miejscu i w tym samym czasie? Po prostu mają ten sam cel, jeszcze go sami nie znają, ale zaczynają się czegoś domyślać. Przede wszystkim jednak odkrywają, że znaleźli się w tym samym punkcie co kiedyś Achaja biorąc do ręki karabin skałkowy. To był koniec pewnej epoki - epoki miecza, szermierzy i strategi prowadzenia wojny. Teraz sytuacja się powtarza, z tym, że teraz to karabin skałkowy odejdzie do lamusa i nie tylko on.

Pomnik Cesarzowej Achai przeczytałam w dwa wieczory, czytając do późna, mimo wolnego tempa akcji. Wszystko jednak wynagradza konstrukcja bohaterów, a przede wszystkim ich język. To co mówią, w jaki sposób to mówią, co myślą i jak postrzegają świat, jest jedyne w swoim rodzaju i przesycone stylem Ziemiańskiego. A to lubię najbardziej.

Nie jestem dobra w pisowni, ale nawet ja zauważyłam niektóre wpadki. Korekta się nie popisała. Nawet słynne tę wystąpiło. :mrgreen:
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
  
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2012-04-24, 18:24   

Po pierwsze, zastanawiam się, czy nie klarowniej by było kontynuować wątek Trylogia Achaji niż zakładać nowy. Podobne uczucie co do tworzenia nowego wątku mam do Achaji, tzn czy nie prościej było by zacząć nową powieść zamiast trochę siłowo ciągnąć starą serię. Mam wrażenie, że Ziemiański wziął kasę za 4 tom, przepił, a ową kontynuację tworzył na kacu. Oczywiście, autor z warsztatem Ziemiańskiego poradzi sobie z dalszym ciągiem, ale czytając powieść miałem wrażenie pewnego braku lekkości - Ziemiański momentami chyba trochę się męczył przy pisaniu... ;-) Nie mówię, że książka kiepska, ale czasami nowe pomysły wprowadzane są nieco siermiężnie, odrobinę poniżej poziomu do którego przyzwyczaił nas Ziemiański w poprzedniej Achaji. Mam nadzieję, że w następnych tomach wszystko się porządnie rozkręci.
 
     
Neria
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-06, 23:23   

Ja będę miała krótkie jedno małe pytanko, bo jeszcze nie przeczytałam...
Piszesz o wszystkich, ale czy w książce W OGÓLE nie występuje Achaja? Ani razu jej nie ma?! (dodam że nie czytałam spoilerów, więc jak tam napisałaś, to sorki ;P)
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-05-07, 07:05   

Neria napisał/a:
Ja będę miała krótkie jedno małe pytanko, bo jeszcze nie przeczytałam...
Piszesz o wszystkich, ale czy w książce W OGÓLE nie występuje Achaja? Ani razu jej nie ma?! (dodam że nie czytałam spoilerów, więc jak tam napisałaś, to sorki ;P)


Spoiler:

W pierwszym tomie nie występuje w ciele ani we krwi, ale.. jeśli dobrze się domyślam to w następnych na pewno wystąpi.

_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Neria
[Usunięty]

Wysłany: 2012-05-07, 08:14   

Łuu~, dzięki za odpowiedź. Już nie mogę się doczekać następnych części w takim razie.
"Pomnika" też się nie mogę już doczekać, nie dawno przypomniałam sobie Achaję, no i będę między innymi ją omawiała na maturze z polskiego ;)
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-05-15, 07:03   

Majster napisał/a:
Po pierwsze, zastanawiam się, czy nie klarowniej by było kontynuować wątek Trylogia Achaji niż zakładać nowy. Podobne uczucie co do tworzenia nowego wątku mam do Achaji, tzn czy nie prościej było by zacząć nową powieść zamiast trochę siłowo ciągnąć starą serię.


Myślę, że Ziemiański starał się połączyć kontynuację z niedokończonym wątkiem wirusa i przebłyskami przyszłości Meredicha (dot. Achai np. z karabinem maszynowym itp.). Te wątki nigdy nie dawały mi spokoju i myślę, że fani pytali o to Ziemiańskiego. Pomnik cesarzowej Achai stanowi jakby podwaliny pod to wszystko. Przebłyski przyszłości Meredicha zaczynają się sprawdzać. Watek wirusa również wypływa na powierzchnię i myślę, że okaże się najważniejszy w zakończeniu kontynuacji. Jedynie wmieszanie do tego Polski budzi sprzeczne uczucia.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2012-05-15, 13:47   

hlukaszuk napisał/a:
Jedynie wmieszanie do tego Polski budzi sprzeczne uczucia.


Spoiler:

Dlaczego? Amerykanie to mogą pchać swoją nację we wszystkie ważne światowe wydarzenia, we wszystkie armagedony, podróże kosmiczne, wyprawy w nieznane znaczące dla całego globu a mu nie? Czemu polski pisarz miałby wysyłać inną nację w wyprawę, kiedy pod ręką ma własny kraj i własnych rodaków których mentalność zna najlepiej, których zachowania najlepiej rozumie? Mnie się pomysł bardzo podoba i potęguje jeszcze bardziej zderzenie dwóch obcych kultur. Jestem za. Kurde, promujmy się, czemu mamy być gorsi, zwłaszcza na fantastycznym polu?

_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego
 
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piekła...


Wiek: 33
Dołączyła: 25 Paź 2009
Posty: 1715
Skąd: sprzed monitora
Wysłany: 2012-05-22, 17:56   

Książkę przeczytałam dzięki hlu ;-)
Miałam co do niej pewne obawy, chyba tak jak większość z Was, co z tego wyniknie.
Ale na szczęście "Pomnik" mnie nie zawiódł". Lekka, przyjemna lektura, dawno nic nie czytało mi się tak szybko.
Ziemiański wreszcie ukazał połączenie świata magicznego z tym, w którym magia nie istnieje. A przynajmniej nic oficjalnego o niej nie wiadomo.
Spoiler:

Jednak wątek państwa inżynierostwa pozwala mi sądzić, iż ten świat Cichych Braci" wcale nie jest taki niemagiczny.

Wyszło to autorowi całkiem zgrabnie. I chyba na dobre wyszło powieści
Spoiler:

wprowadzenie całkiem nowych bohaterów, a nie usilne ciągniecie losów tych już znanych.


Mnie osobiście się podobało i mogę polecić.
Zgadzam się z Kometą co do wmieszania w to wszystko Polski. Czemu niby nie? Zresztą nie można zapominać, iż to jest trochę inna Polska, bardziej agresywna pod względem działań i silniejsza.

A z nowości to dziś na stronie Fabryki można przeczytać potargowy wywiad z autorami. Jednym z nich jest Ziemiański.

Cytat:
Andrzej Ziemiański:

Partycja, internautka: Kiedy w książce pt. "Pomnik cesarzowej Achai" pojawi się wreszcie wspomniana wcześniej bohaterka i dlaczego musimy na nią czekać tak długo?

Kończę już tom 2 „Pomnika cesarzowej Achai”. Achaja się w nim nie pojawi. Jeszcze. Musimy doprowadzić do właściwego momentu, stworzyć odpowiednią sytuację i... <szeptem> to chyba będzie dopiero w następnej trylogii.


Mam nadzieję, że to z następną trylogią to tylko żart. To mogłoby być jednak już ciut za dużo.
_________________
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-05-23, 06:35   

WereWolf napisał/a:
Cytat:
Andrzej Ziemiański:

(...)Kończę już tom 2 „Pomnika cesarzowej Achai”. Achaja się w nim nie pojawi. Jeszcze. Musimy doprowadzić do właściwego momentu, stworzyć odpowiednią sytuację i... <szeptem> to chyba będzie dopiero w następnej trylogii.


Mam nadzieję, że to z następną trylogią to tylko żart. To mogłoby być jednak już ciut za dużo.


Też mam nadzieję, że to żart :evil: Ponadto ciekawi mnie ile tomów będzie miała kontynuacja. Skoro Achai nie ma w drugiej części to może w trzeciej chociaż. Przecież Pani inżynier jej szuka. Czyżby przez cały drugi tom nie dała rady

destrakszyn: Kurde, nie mogę się doczekać aż książka trafi do mnie, ciekawość mnie zżera :D
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2814
Skąd: skc
Wysłany: 2012-06-01, 18:20   

Jeśli czytał ktoś "Achaję", wie już, jaki poziom trzyma "Pomnik cesarzowej Achai". Nie jest ani gorzej ani lepiej, brakuje tu tego, czego brakowało Achai (no może ciut więcej, choć nie mogę tego stwierdzić z całą pewnością, ponieważ zwyczajnie nie do końca pamiętam).
To teraz trochę ponarzekam:
Nie podobał mi się pomysł świata podzielonego na całej długości równika przez Góry, ponieważ jest to sprawa jak najbardziej nierealna (gdyby o tym zapomnieć - pomysł może być). Objawia się tu moje skrzywienie geograficzne. Spróbuję to jakoś jasno wyłożyć, ale nie wiem czy mi się uda. Po pierwsze takie góry musiały powstać setki tysięcy lat wcześniej (ruchy tektoniczne są powolne, a gwałtowne trzęsienie ziemi, po pierwsze nie spowodowałoby powstania tak wysokich gór, po drugie nie zaszłoby na całej długości równika), przez cały ten czas działałaby na nie erozja wodna i wietrzna, co nieuchronnie spowodowałoby zmniejszanie wysokości (na takie wysokości wiatry są niesamowicie silne) oraz podmywanie brzegów - czyli prościej mówiąc, góry nie byłyby takie wysokie. Niemożliwe jest, by powstał 40000-kilometrowy łańcuch bez dolin, bez jakichkolwiek obniżeń, bez połączenia z drugą stroną; w ogóle niemożliwe jest, by powstał aż tak długi łańcuch. Poza tym wystarczy pomyśleć tylko, jak dziwnie wyglądałby świat, gdyby płyty tektoniczne spotykały się na na równiku - gdyby faktycznie tak było, układ społeczeństw, pozycje światowych mocarstw byłyby zupełnie inne, ponieważ zostały one wykształcone właśnie w skutek m.in. warunków geograficznych. Skoro Ziemiański wpakował w to nasz świat, powinien się choć trochę trzymać realności. Gdyby to był jakiś teoretyczny Neverland - w porządku, nie mam nic przeciwko tym Pagórkom.
Tak w ogóle: jedna połowa świata (istniejącego na tej samej planecie!) posiada magię, a druga nie? To skąd oni niby czerpią tę magię? Z roślin, z powietrza, z ziemi? Przecież po drugiej stronie praktycznie to samo. Ale oczywiście, stwierdźmy, że ludzie z Południa mają dodatkowy gen odpowiadający za magię i że tak właśnie sobie to autor umyślił.
Zwróciłam uwagę na 'boski' świat Południa - przecież to połączenia katolicyzmu z mitologią egipską, może z jeszcze jakąś domieszką. Wolałabym, żeby Ziemiański się bardziej postarał, dał coś od siebie, a nie połączył to, co już istnieje.
A i prawie bym zapomniała - Północni nie znają świata Południa, nie wiedzą, co tam jest. Żaden człek nie wpadł na pomysł, by nakierować na te rejony satelitę, prawda? W czasie podróży w kosmos kosmonauci nie widzieli absolutnie nic na drugiej półkuli? Nikt też nie wpadł na pomysł wysłania astronautów w kosmos z lądowaniem na drugiej półkuli? Nie ma co, Północni to naprawdę niesamowicie inteligentna społeczność.
Co do bohaterów, czy raczej bohaterek (do facetów nic nie mam) Kai i Shen (i Achaja jeśli chodzi ścisłość) się zwyczajnie zlewały. Co ja piszę? Wszystkie bohaterki są robione na jedno kopyto, każda jest niemal identyczna z charakteru do poprzedniej (są jakieś delikatne różnice, ale niestety tylko delikatne). A Shen to wykapana Achaja, można by nawet pomyśleć, że to jakieś wcielenie Achajki, mam wrażenie, że różnią się tylko imieniem. Konstrukcja bohaterów jest słabym punktem Ziemiańskiego. Dodatkowo, zwłaszcza z początku, Kai działała mi na nerwy.
Spoiler:

Ta jej niepodważalna wiara w to, że jest najlepsza, najważniejsza i wszyscy inni to plebs, który nie jest godzien nawet ucałować jej... stopy. Jest tak ważna, że stary mistrz musiał się specjalnie fatygować po nią na wysypisko (no zwyczajnie nie mógł kogoś po nią wysłać). [W porządku, autor mógł ją sobie umyślić jako taką pustą (czemu w późniejszych rozdziałach stara się zaprzeczyć nagłymi przebłyskami inteligencji u Kai), ale mnie niekoniecznie musi się to podobać.] W ogóle cała historia z Meredithem i poleceniem uczestniczenia w wyprawie wotywnej jest napisana wyraźnie na siłę, tak tylko, żeby wepchnąć Kai w akcję.
A i kojarzycie moment, gdy Shen z piechociarkami czekają w lodowatej wodzie, aż potwory odejdą? Zastanawiam się, jak to możliwe, że one tam wszystkie nie zdechły z wyziębianie, ani nawet niczego sobie nie odmroziły!, chociaż spędziły w tej lodowatej wodzie ponad dobę. Z czego pierwsze kilka godzin z rękami w górze trzymając broń. W lodowatej wodzie.


Na samym początku nie podobał mi się pomysł dorzucenia do powieści Polaków (ALE jeśli miałby w ich miejscu wystąpić jakiś inny ziemski naród jestem zdecydowanie na nie. Wolę czytać o kolonizacjach przeprowadzanych przez Polaków niż oklepanych Amerykanów), najbardziej chyba nie podobało mi się naśmiewanie z polskiego wojska - Ziemiański ma szczęście, że jest Polakiem. Później na szczęście było już lepiej.
I ostatnia rzecz - nie podobały mi się rysunki. Wyraźnie widać, że rysował je facet. Byłoby bardzo miło, gdyby nie podkreślał tego w każdym jednym rysunku, ukazując wiadome elementy kobiecej anatomii w ten właśnie sposób. Nie wiem no, żona się nie sprawdza czy co? Facet ma problem ze sobą. Oczywiście okładka Piotra Cieślińskiego jak zwykle świetna.
Mimo że tak ponarzekałam, czytało mi się całkiem przyjemnie i sprawnie. Dokładnie tak, jak było z Achają.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2012-06-01, 18:37   

Co do tych gór to i mnie one bardzo niepokoiły, ale myślę że ich kwestia jeszcze zostanie podniesiona. A przynajmniej mam taką nadzieję. Że się okaże że to jakiś sztuczny twór, albo może i boski, że powstały z rozmysłem aby podzielić światy, bo ktoś/coś miał w tym interes.

Ale motyw z satelitą dobry xD Trzeba będzie kiedyś zapytać o to Ziemiańskiego xD

Co do bohaterek - ja nigdy nie lubiłam żadnej kobiety wykreowanej przez Ziemiańskiego (tak samo z resztą nigdy nie lubiłam żadnej kobiety wykreowanej przez Ćwieka). Do postaci Achai mam po prostu duży sentyment i lubię te jej uber skille jeśli chodzi o zabawy mieczem xD Ale zgodzę się z Zofią, że kreowanie bohaterów, zwłaszcza kobiet trochę Ziemiańskiemu kuleje. Ale Kai i Shen ujdą. Brakuje im cech charakterystycznych tylko dla nich, ale nie przeszkadzają mi. Chyba przywykłam.

Rysunków się nie czepiam. Doskonała większość grafików płci męskiej tak rysuje xD To tak samo jak kobiety rysują metro chłopaków najlepiej z gołą klatą. Owszem tendencyjne, i nieco niedojrzałe, ale cycki na wierzchu to tez element marketingu. I pasują do prozy Ziemiańskiego - w końcu u niego ZAWSZE są jakieś cycki na wierzchu. Możemy się na to zżymać, uważać nawet za uwłaczające, ale ja się oswoiłam. Pociesze was że faceci reagują taką samą niechęcią kiedy kobiety przedstawiają w formie graficznej ich płeć.

Mnie się książka naprawdę podobała. Ziemiański to specyficzny pisarz, ale ma coś w sobie. Już się tak utarło - miażdżony przez krytyków i wielbiony przez fanów. ;-)
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego
 
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piekła...


Wiek: 33
Dołączyła: 25 Paź 2009
Posty: 1715
Skąd: sprzed monitora
Wysłany: 2012-06-01, 18:52   

Sophie napisał/a:
Żaden człek nie wpadł na pomysł, by nakierować na te rejony satelitę, prawda? W czasie podróży w kosmos kosmonauci nie widzieli absolutnie nic na drugiej półkuli? Nikt też nie wpadł na pomysł wysłania astronautów w kosmos z lądowaniem na drugiej półkuli?

Nie sądzę by byli aż na tak zaawansowanym technicznie etapy by urządzać loty w kosmos. (Chyba że było coś takiego w treści a nie pamiętam )
Spoiler:

Zwłaszcza patrząc po samolotach na lotniskowcu czy łodzi podwodnej Tam jest jakis etap dwupłatowców. Czy choćby kamera termowizyjna jakiej używaja do szukania ognisk. To dla nich jakaś nowość, czyli jakby chcieć porównywać do naszego świata to jakieś lata 50. XX wieku

_________________
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2814
Skąd: skc
Wysłany: 2012-06-01, 18:58   

WereWolf napisał/a:
Nie sądzę by byli aż na tak zaawansowanym technicznie etapy by urządzać loty w kosmos. (Chyba że było coś takiego w treści a nie pamiętam )
Byli, byli. Pamiętam fragment, w którym o tym wspomniano. Nie, inaczej, pamiętam, że widziałam zdanie, które mówiło, że byli już w kosmosie, ale nie pamiętam przy jakiej okazji zostało wspomniane. Były w tym zdaniu wymieniane osiągnięcia Północnych. Postaram się znaleźć to zdanie, ale wątpię, czy mi się uda.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Wolf 
Nawiedzony Praktykant Grabarza

Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 149
Wysłany: 2012-06-01, 19:02   

Sophie napisał/a:

To teraz trochę ponarzekam:
Nie podobał mi się pomysł świata podzielonego na całej długości równika przez Góry, ponieważ jest to sprawa jak najbardziej nierealna (gdyby o tym zapomnieć - pomysł może być). Objawia się tu moje skrzywienie geograficzne.


Nikt nie mówił, że to ma sens. Dla swojego użytku przyjąłem ze to robota bogów i magii. Zresztą już w pierwszej trylogii nie wiedziałem jak potraktować Wirusa (kłamce), jak dla mnie najbardziej pasowałby holgram generowany przez komputer w celu nakierowania społeczeństwa na odpowiednie tory rozwoju.

Sophie napisał/a:

A i prawie bym zapomniała - Północni nie znają świata Południa, nie wiedzą, co tam jest. Żaden człek nie wpadł na pomysł, by nakierować na te rejony satelitę, prawda?


Weź pod uwagę że rozwój technologiczny samych północnych jest na poziomie (mniej więcej)lat pięćdziesiątych 20 wieku, za cały skok technologiczny odpowiadają ci pojawiający sie znikąd inzynierowie. Przecież płyną łodzią podwodną na której mają stanowiska do odpalania rakiet, ale nie mają pojęcia do czego te rury mają służyć i żałują że nie ma więcej torped. Całkiem możliwe że nie mają żadnych satelit

Sophie napisał/a:

Mimo że tak ponarzekałam, czytało mi się całkiem przyjemnie i sprawnie. Dokładnie tak, jak było z Achają.


Fakt "Pomnik..." to lekka i przyjemna lektura, poziomem przypominająca 2 tom poprzedniej trylogii.

ps.
Moze mi ktoś wytłumaczy pewną rzecz? pod koniec książki pani inżynier Wyszyńska mówi ze teraz nie odnajdą tytułowego pomnika cesarzowaj Achai. Chodzi mi o to skąd ona wie ze jest jakiś pomnika Achai? Albo coś przegapiłem czytając ksiązkę, albo dostaniemy wyjaśnienie w kolejnych tomach.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2814
Skąd: skc
Wysłany: 2012-06-01, 19:10   

Wolf napisał/a:
ps.
Moze mi ktoś wytłumaczy pewną rzecz? pod koniec książki pani inżynier Wyszyńska mówi ze teraz nie odnajdą tytułowego pomnika cesarzowaj Achai. Chodzi mi o to skąd ona wie ze jest jakiś pomnika Achai? Albo coś przegapiłem czytając ksiązkę, albo dostaniemy wyjaśnienie w kolejnych tomach.
Nic nie przegapiłeś, więcej dowiemy się w kolejnych tomach. To jest ta wielka tajemnica, która ma nas skłonić do przeczytania kolejnego tomu. Co dziwne nie mam nawet swojej teorii, dlaczego tak to może być, dlaczego pani inżynier zachowuje się tak, a nie inaczej, i dlaczego się interesuje pewnymi rzeczami. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie autor bardziej się postara i pokaże coś nowego, tak bym nie miała wrażenia, że czytam Achaję.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org