[manga] Battle Royale

Dział dla fanów i wielbicieli komiksów.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

[manga] Battle Royale

Post autor: Kometa »

Dobrze, dobrze, podtytuł tematu celowo jest trochę prowokujący, ale zapewniam was, że bardzo lubię Igrzyska Śmierci Collins i naprawdę nie planuje się czepiać. Po prostu podobieństwo między jej trylogią, a Battle Royale jest tak duże i tak uderzające, że naprawdę - tym co znają oba te tytuły - trudno jest o tym nie wspomnieć.

Film Battle Royale oglądałam lata temu na jakiejś imprezie. Nie do końca trzeźwa zapamiętałam to jako bezmyślną rzeź bardzo w stylu Japończyków. Przypomniano mi o nim gdy jednemu znajomemu mówiłam o filmowych Igrzyskach Śmierci, a on mi na to odpowiedział "Masz na myśli tę podróbę Battle Royale?". Zaskoczona odpowiedziałam, że to wcale nie to samo, a wtedy on punkt po punkcie wyliczył mi podobieństwa. Było ich naprawdę dużo. Zaciekawiona odnotowałam sobie że muszę to obejrzeć jeszcze raz, tym razem na trzeźwo i sama zweryfikować stan rzeczy. Tymczasem wydawnictwo Waneko po raz kolejny pokazało, że trzyma rękę na pulsie i jest bardzo cwane.

Gdy na ekranach kin triumfy święcił Zmierzch, Waneko wydało Vampite Knight i Wampirzycę Karin, celem zaskarbienia sobie sympatii sierot po sadze Meyer. Tym razem obrało sobie za cel fanów Igrzysk. Zdążyłam już zapomnieć o zaplanowanym powtórnym seansie filmu, kiedy to w pracy natknęłam się na polskie wydanie mangi Battle Royale. Oczywiście od razu kupiłam.

Battle Royale wyszło spod pióra Kōshuna Takamiego w formie powieści w 1999 roku. Rok później Japończycy zaadoptowali kontrowersyjną historię na mangę i film o tym samym tytule. Książka sprzedawała się świetnie i grzechem byłoby nie przenieść jej na inne media celem zarabiania dużych pieniędzy.


Czy jesteś w stanie zabić swojego najlepszego przyjaciela?

Akcja Battle Royale rozgrywa się w przyszłości. Piętnaście procent ludności totalitarnego Państwa Dalekowschodniej Azji jest bez pracy, wśród młodzieży szerzy się anarchia i ogólny brak poszanowania dla starszych. Rząd, obawiając się całkowitego osłabienia swoich wpływów, postanawia wdrożyć w życie projekt BR (Battle Royale). Raz do roku, drogą losowania, wybrani zostają uczniowie jednego z liceów, którzy trafiają na bezludną wyspę, aby rozegrać makabryczną grę. Jej zasady są proste: przez trzy dni, uczestnicy gry będą przemierzać wyspę w celu wyeliminowania pozostałych zawodników, swoich szkolnych kolegów. Jeżeli po trzech dniach przy życiu pozostanie więcej niż jeden zawodnik, wszyscy ocaleni zginą. [opis wydawcy]


Jestem dopiero po pierwszym tomie, a już mogę powiedzieć że mi się cholernie podoba. Podobieństwa do Igrzysk widać gołym okiem, jednak twierdzenie że fani trylogii zachwycą się Battle Royale wydaje mi się trochę jednak chybione. Z tego względu, że BR to prawdziwa rzeźnia. Igrzyska przy tym to bajka dla dzieci. Ta manga jest brutalna, wulgarna i często gęsto też obsceniczna. Stanowczo przeznaczona dla czytelników powyżej 18 roku życia. Przez drastyczne sceny jest też mocniejsza w swoim przekazie, wierci człowiekowi dziurę w mózgu i popycha w emocjonalne skrajności. Ja osobiście lubię utwory o takim wydźwięku, mocne i krwawe, a jednak niosących ze sobą też jakieś treści. Bohaterowi są naprawdę ciekawi.

Obserwujemy losy klasy 3b z liceum Shiroiwa, wylosowanej do Programu. Liczy ona sobie 42 uczniów - 21 dziewcząt i 21 chłopców. Wśród tej licznej grupy jest wielu dobrych przyjaciół, a także pierwsze poważne miłości. Tymczasem wszyscy trafiają na bezludną wyspę, na szyje zostają im założone obroże, do ręki dana broń a rozkaz jest jeden - zabijaj, albo sam zostaniesz zabity. Ci którzy nie są w stanie się z tym pogodzić giną jako pierwsi. Cóż, główny protagonista mnie nieco mierzi, ale tak naprawdę nie o niego tu chodzi xD Spora część tej klasy to istne perełki. Są tu bachory z bogatych domów, ale tez te z sierocińców, wychowane na ulicy, trafia się też kilku sportowców. Od razu mocno zarysowani, z ciekawymi umiejętnościami, zwracają uwagę i doprowadzają do tego że zaczęłam typować swoich faworytów, tych którzy mają największe szanse na przetrwanie. Szczerze mówiąc główny bohater ma mierne szanse patrząc na to wszystko obiektywnie (tam naprawdę jest kilku niezłych skurwieli), ale jak znam życie lada tom zabłyśnie czymś co da mu prowadzenie. Trochę szkoda, historia mogłaby być o wiele ciekawsza gdyby autorzy tak tendencyjnie nie wskazali zwycięzcy. Ale co mi tam. I tak jest super xD Grzechem by było nie wspomnieć o "opiekunie" klasy 3b, który jest ich gospodarzem na wyspie śmierci. Rany boskie... przy nim prezydent Snow jest jak pluszowy miś. Milutki i rozkoszny. Facet jest serio odrażający i posrany, już go lubię, choć nigdy, przenigdy, nie chciałbym go spotkać. Za nic.

Jeśli zaś chodzi o podobieństwa do Igrzysk...

Totalitarne państwo próbujące utrzymać władzę poprzez posyłanie dzieci na rzeź - to raz.

Losowanie pośród młodzieży - to dwa

Wyspa z której nie mogą się wydostać dopóki się nie pozabijają, jest jak arena z której trybuci nie mogą wyjść - to trzy.

Obroże które mają na szyjach, które mają ich lokalizować i w pewnym sensie kontrolować - zamiast nadajników wstrzykiwanych trybutom - to cztery

Strefy zagrożenia na wyspie. Wyspa jest podzielona na sektory które o określonej godzinie są zagrożone - oznacza to tyle że uczniowie mają tylko chwile aby je opuścić nim ich obroże eksplodują. Trochę się to kojarzy z areną na drugich igrzyskach, araz fakt że zarówno organizatorzy Igrzysk jak i nadzorcy wyspy chcą zmusić zawodników do ciągłego ruchu i wpadania na siebie. - to pięć

Wątek romansowy to sześć. Choć w pierwszym tomie ledwie w powijakach, ale tu już widać, że pewna dwójka będzie mieć poważny problem żeby się nawzajem zabić.

Broń rozdawana uczniom. W igrzyskach co prawa trzeba było stoczyć o nią walkę przy rogu obfitości, ale zawsze tam było coś charakterystycznego dla danego trybuta, coś ustawione z myślą o nim. Tutaj nie muszą walczyć o broń - ta jest im dawana, jednak dawana zgodnie z ich rysem psychologicznym - tak która w rękach konkretnej osoby stanie się groźna. - to siedem

To te największe i najbardziej rzucające się w oczy, ale zobaczymy co przyniosą koleje tomy ;)
Ostatnio zmieniony 20 kwie 2012, 15:51 przez Kometa, łącznie zmieniany 1 raz.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Jest też film nakręcony przez Japończyków pod tym samym tytułem "Battle Royale". Nie oglądałam, ale o kinomatografii japońskiej wiem jedno. Kiedy ją oglądam zawsze mam wrażenie, że reszta świata nie dorosła jeszcze do ich sposobu myślenia ani postrzegania rzeczywistości. Tego filmu nie znalazłam z polskim tłumaczeniem, a szkoda, bo mang nie czytam.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Panthera
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 288
Rejestracja: 28 lis 2009, 08:56

Post autor: Panthera »

Film jest bardzo fajny, wedle mnie. No oczywiście jeśli ktoś lubi gore, bo od tego się w nim nie stroni. Zresztą taka miała być idea, bo poza byciem horrorem gore jest to też dość możny komentarz na temat społeczeństwa japońskiego i tego, do czego powoli dąży.
Nie wydano przypadkiem filmu u nas?

Jeśli ktoś czyta po angielsku lub japońsku to polecam książkę pana Koushun Takami bo to od niej wszystko się zaczęło :)
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”

Awatar użytkownika
RustyAngel
Posty: 33
Rejestracja: 13 maja 2013, 20:47

Post autor: RustyAngel »

Kupiłam tom pierwszy, przeczytałam i generalnie jest ok. No ale. Jak dla mnie kreska jest trochę za ciężka ale sama historia wciąga. Przeczytam do końca online ale kolejnych tomów już raczej nie kupię.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Komiksy”