Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Miasteczko Nonstead
Autor Wiadomość
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-07, 17:19   Miasteczko Nonstead



Tytuł: Miasteczko Nonstead
Autor: Marcin Mortka

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Styczeń 2012
Liczba stron: 304
Cena: 34,99 zł
Seria: Asy polskiej fantastyki

Opis z okładki: To Nonstead. To cholerne miasto kryje w sobie coś, co niszczy ludzi. Jednego po drugim.
Uwielbiam strach. Nie ma prawdziwszego uczucia od strachu. Ci, którzy uważają miłość za uczucie silniejsze, chyba nigdy się naprawdę nie bali.
Ci których dotknęło Zło, nie zamieniają się w krwawe bestie. Nie mordują zatracając się w krwawym szale. Po prostu znikają, tak jakby coś się nimi żywiło. Ich jaźń zapada się w siebie niczym strawiona. A zły tymczasem zanosi się strasznym, obłąkanym śmiechem szaleńca, który właśnie zgasił kolejne życie.
Podobnie jak ból, który przekazuje mózgowi informację, że coś niedobrego dzieje się z ciałem, strach mówi, że coś nie w porządku z rzeczywistością. Ostrzega nas, że pojawiło się nowe zagrożenie. Informuje, że nadeszło nieprzewidziane i o niewiadomych konsekwencjach.
Myślicie, że w naszym świecie na wcielone Zło nie ma już miejsca? To tak jakby sądzić, że lew śpi, bo nie ryczy.


Moja opinia: Idąc za ciosem, a raczej za "Barem dla potępionych", sięgnęłam po kolejną pozycję z literatury grozy. I tym razem jednoznacznie, bez wahania oceniam tę książkę jako wartą uwagi oraz przeczytania.

Zawiera w sobie spokojniejsze momenty, dzięki którym w końcu się zmuszałam do snu, by kolejnym wieczorem powrócić do - jakże ukochanego przez mnie! - małego i targanego "przekleństwem" miasteczka Nonstead. Książka ta miała w sobie wszystko to, co lubię w pozycjach z dreszczykiem. Świetny klimat, nastrój wszechogarniającego ludzi strachu i niepewności, dobrą fabułę, której karty odsłaniane są stopniowo i na tyle, że czytając ostatnie strony nadal nie wiemy wszystkiego i chcemy już, żeby bohaterowie do cholery odkryli o co chodzi!; oraz w końcu sympatycznych bohaterów.

Charaktery owych bohaterów może nie są pogłębione wzdłuż i wszerz, ale naprawdę nie ma się do czego przyczepić, do fabuły i do akcji taka kreacja wystarczała i sprawiała, że czytelnik mimo wszystko choć trochę się do nich przywiązywał. Bardzo podobała mi się dwójka głównych bohaterów, dociekliwy pisarz, Nathan, oraz osiłek i drwal, Skinner. Wykształcony i oczytany umysł oraz prosty, choć czasem nieco agresywny człowiek. A jednak to połączenie wyszło sprawnie, ludzi tych połączyła bardzo podobna potrzeba - wyjaśnienia co dręczy mieszkańców Nonstead, a tym samym także prawie że bezgraniczna ufność w teorie tego drugiego.

Fani bardzo strasznych historii mogą się poczuć zawiedzeni. Było kilka scen unoszących włoski na karku, ale generalnie to co urzeka w tej książce to wszechobecny nastrój i atmosfera zgnębionych mieszkańców małego miasteczka, udających, że wszystko jest w porządku. A wszystko to potęgowane dodatkowo przez wybryki jesienno-deszczowej pogody. Tak więc nie ma co liczyć na obrywane głowy :-P

Rozśmieszyło mnie to, że Nathan zaraz po sprowadzeniu się do Nonstead "zaopiekował" się kotką, która szwendała się przy domu. To już jest chyba jakiś kanon - nowe miejsce, nowy dom, błąkające się zwierzę, które przygarnia bohater :-P
Spoiler:

Szkoda tylko, że te zwierzątka bardzo często kończą tak samo, czyli jako ostrzeżenie dla naszego bohatera i giną śmiercią zazwyczaj jak najbardziej widowiskową. Serio, co to za umowna symbolika? :roll:



Bardzo często pada też słówko "burknął" albo "bąknął" (na szczęście nie pierdnął :-P ), kiedy człowiek już to zauważy, to się robi strasznie irytujące, gdy jakiś bohater znowu coś burka.

Zastanawia mnie też postać
Spoiler:

Daisy w sieci. Maggora chyba możemy uznać za diabła, wysłannika diabła? Daisy mogłaby być każdą inną ofiarą forum, a jednak odniosłam wrażenie, że działa w pewnym sensie równoważąco i uspokajająco na forumowiczów, nie w bezpośredni czy nachalny sposób, ale dobrym słowem i radą stara się postawić człowieka na nogi i opanować jego kiepski stan. Czy mógł być to anioł? Coś w rodzaju walki o dusze, ale bez tak dalekiego wpływu jak ta zła strona barykady, której pomysłem było to forum?



Zakończenie w epilogu było dla mnie nieco przewidywalne, ale to dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania z ostatniego rozdziału, także do tamtej pory nie byłam pewna, jak to się wszystko skończy.

Naprawdę polecam tę książkę, a już szczególnie na jakieś deszczowe i bardzo wietrzne wieczory czy też noce, w ciszy i spokoju, aby zagłębić się w historię odkrycia tajemnicy miasteczka Nonstead ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2012-04-24, 23:39   

Przyznam szczerze, że jestem tą powieścią zwyczajnie oczarowana i dlatego zwlekałam z napisaniem tego posta – żeby sobie wszystko uporządkować, podsumować i dopiero po tych działaniach zabrać się za pisemne wyrażanie myśli. Ale nawet mimo długich podprysznicownych minut (najlepsza pora na myślenie!) nadal nie jestem w stanie zrozumieć, jakim cudem „Miasteczko Nonstead” wywarło na mnie aż takie wrażenie. Przede wszystkim dlatego, że nie cierpię krótkich zdań. Drażnią mnie, zakłócają rytm i ciągłość czytanego tekstu, brzmią sucho, obojętnie, bez głębi – po prostu nie, nie i jeszcze raz nie – a u Mortki jakimś cudem mi to nie przeszkadzało, poza paroma sytuacjami, w których kropka aż biła po oczach i łasiła się o dopisanie doń króciutkiej kreseczki. Podobnie zresztą sytuacja wygląda z opisami świata zewnętrznego, autor skupił się głównie na prowadzeniu akcji i przemyśleniach głównego bohatera, niewiele uwagi poświęcając malowaniu czytelnikowi danego fragmentu swego uniwersum z wszelkimi szczegółami. Dla mnie te dwie sprawy są szalenie istotne i teraz mam dylemat – zawinił pisarz czy to ja się tępię?

Jeśli pisarz – myślę, że główna przyczyna takiego stanu rzeczy leży w umiejętnie, imponująco zbudowanej atmosferze małego miasteczka nękanego owym przekleństwem, o czym pisała Oksa; atmosferze beznadziei, rozpaczy, chaosu, niepokoju, frustracji... Dla mnie ta miejscowość z daleka cuchnęła staczaniem się coraz niżej przez toczące wnętrzności choróbsko. Ludzie tacy byli i – co gorsza – nic nie pragnęli zmienić. Chociaż, może chcieli, ale nie mieli śmiałości, przyzwyczaili się, dostosowali? Czytanie o zastraszonych samą egzystencją obywatelach było moralnie przykrym doświadczeniem, ale jako główne tło powieści spisali się znakomicie.

Plusem jest też powoli, lecz nieuchronnie (i tę nieuchronność także czuć) budowane napięcie. Autor nie posłużył się tym kretyńskim zabiegiem, by wyjaśniać czy dawać pierwsze poszlaki na szarym końcu kart powieści, a gdzieś tak od dwóch trzecich ton się zmienił, uległ lekkim modyfikacjom. Dzięki temu zaczęłam czuć, że coś tam jednak rozumiem, że są prześwity, że to wszystko nie jest jedną wielką niewiadomą, by dopiero po przekręceniu ostatniej strony zdać sobie sprawę, że wówczas wiedziałam bardzo niewiele, a już na pewno nie to, co byłoby przydatne.

Zgadzam się z Oksą - ciężko tę powieść nazwać horrorem. Akcje, które mogą przerazić, kumulują się w końcowych fragmentach (a i tak nie należą do tych naj), wcześniej liczy się głównie panująca atmosfera. Bardzo sugestywna.

Spoiler:

Oksa napisał/a:
Rozśmieszyło mnie to, że Nathan zaraz po sprowadzeniu się do Nonstead "zaopiekował" się kotką, która szwendała się przy domu. To już jest chyba jakiś kanon - nowe miejsce, nowy dom, błąkające się zwierzę, które przygarnia bohater :-P Szkoda tylko, że te zwierzątka bardzo często kończą tak samo, czyli jako ostrzeżenie dla naszego bohatera i giną śmiercią zazwyczaj jak najbardziej widowiskową. Serio, co to za umowna symbolika? :roll:
Dla mnie podobne sytuacje są trochę bez sensu... Rozumiem, gdyby ten kot był definitywnie jego już od pewnego czasu, to niosłoby zdecydowanie większy przekaz – nie tylko ostrzeżenie, wydanie wyroku śmierci, a też ugodzenie w emocjonalną strefę, zatem dręczenie przeciwnika, czy ofiary raczej. A to jest jedna z rzeczy, akie psychopaci lubią najbardziej.

No, i ja bym do domu obcego zwierzęcia nie wzięła. A nuż wścieklizna czy inna cholera? Trochę to nieprzemyślane...



Pary rzeczy nie rozumiem (albo przeoczyłam):
Spoiler:

Co nawiedzała Venessę? Co to było? Maggor?

Co to znaczy, że Nathan zaczął pisać o Skinnerze? Że stał się kontynuatorem dzieła swego... poprzednika? Że on także będzie okradał ludzi z ich szczęścia? Jeśli tak – to czemu niby nie mógłby się Maggorowi przeciwstawić, rzucić krótkie wypchaj się? Bo nie sądzę, by robił to z całkowicie własnej woli i pełen chęci, do całej sytuacji Nonstead odnosił się z pełną nienawiści determinacją, by to rozwiązać i zakończyć.

Czemu Zmora wgapiała się w Nathana i kto ją zabił?

Czemu Maggor nie zatrzymał czasu – czy co to tam zrobił – kiedy przyjechała policja, gdy przetrzymywał Nathaniela i jego dziewczynę? Nie musiał znikać przecież.

Wgl odrobinę nie rozumiem postaci Maggora. Konkretniej, czym jest i jaka jest jego rola w powieści. Skoro jest takim szefem, to czemu nie mógłby sam tych dusz – czy czego – zbierać? Jemu na pewno byłoby prościej, szybciej... Daisy z sieci zaś także jest zastanawiająca, mnie także wydała się swoistym aniołem, jedyną racjonalną osobą na całe forum, jedyną... zdrową? Choć przecież i ona pisała, że ma (miała?) problem i ów nie znika. Jednak żeby mogła się na forum dostać, musiała mieć skazę, zadrę w duszy, inaczej mielibyśmy z dwoma złodziejami, a nie jednym, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi.



Podsumowując, jest to książka warta przeczytania i jeśli ktoś lubi taki lekki dreszczyk nieokreślonego leku, powinien po nią sięgnąć.
_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2012-04-24, 23:56   

Ej, wiecie że czaję się do tej książki od dobrego miesiąca... strasznie dużo napisałyście, obawiam się spoilerów, możecie mi to tak przybliżyć w kilku prostych i ogólnych słowach? A może któraś się o reckę pokusi? :>
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-04-25, 00:23   

Moja droga szefowo - nie ma ani jednego spoilera w naszych wypowiedziach, nie ma nawet zalążka fabuły ani wskazówki zdradzającej, o czym będziesz czytać. Dlatego możesz zanurzyć się w nasze posty bez obaw, a jeśli za długo, to w samo podsumowanie - polecamy! Bardziej skrótowo się nie da :-P

Spoiler:

destrakszyn napisał/a:
Co nawiedzała Venessę? Co to było? Maggor?

Nie mam przy sobie książki - no naturalnie :-P - więc będę wszystko pisać z pamięci i bez potwierdzenia. To, co nawiedzało Vanessę, to wytwór, którym została zarażona logując się do sieci. Wszystkich tych ludzi lęki, uczucia, pragnienia stają się rzeczywistością i zawsze w końcu ukazuje się ich negatywna natura (urealnionych uczuć).
Wiem, że przy każdej osobie, po jej wpisach, można się domyślić, co mniej więcej ją nawiedzało i przerażało. Vanessa miała swojego obrońcę, słuchacza i przyjaciela, takiego niewidzialnego towarzysza, o jakiego posądzają dzieci każde poradniki dla dorosłych. Czy był to sam Maggor? W sumie czemu miałby to być on osobiście? Nie jestem jednak tej teorii pewna aż tak bardzo, na pewno wypowiem się też jak znowu będę miała przed sobą książkę.

Podobnie Nathaniel. Jego wpisy świadczyły o tym, że zaczynał mieć coś w rodzaju manii prześladowczej, miał wrażenie, że coś nadprzyrodzonego go obserwuje. Kot, który przygląda mu się niemal w ludzki i natarczywy sposób wpisuje się w te szaleństwo idealnie. A czemu uciekła? Może przed czymś, co się urzeczywistniło w jego domu. Nie mam pojęcia, kto ją zabił. Urojenia mieszały się z rzeczywistością i w pewnym momencie trudno było odróżnić jedno od drugiego. Ach, jak ja coś takiego uwielbiam! :)

Cytat:
Czemu Maggor nie zatrzymał czasu – czy co to tam zrobił – kiedy przyjechała policja, gdy przetrzymywał Nathaniela i jego dziewczynę? Nie musiał znikać przecież.

A kiedy zatrzymał czas? Musisz mi to niestety przypomnieć. Może jest w jakiś sposób ograniczony w swoich zdolnościach na ziemi.

Cytat:
Wgl odrobinę nie rozumiem postaci Maggora. Konkretniej, czym jest i jaka jest jego rola w powieści. Skoro jest takim szefem, to czemu nie mógłby sam tych dusz – czy czego – zbierać? Jemu na pewno byłoby prościej, szybciej...

Jeśli jest on tym, czym mi się wydaje - jakimś wysłannikiem diabła, to jaka byłaby zabawa w wykonywaniu tej roboty samemu? Od wieków między piekłem a niebem toczy się walka o dusze, a decydujące znaczenie ma w tym wolna wola i decyzje człowieka. Sami siebie werbują, bez bezpośredniego wpływu i przymusu którejkolwiek ze stron, jedynie za pomocą gładkich słówek i obietnic.

Jeśli Maggor mógł się logować - a nie jest powiedziane, że posiada duszę - to i anioł mógłby się tam dostać. Pisała, że ma problemy, ale chyba nie dawała znać wprost jakie. I w przeciwieństwie do innych nie pogarszało się jej, wręcz polepszało i jako jedyna zachowała rozsądek i siłę, by jeszcze służyć dobrą radą innym.

Cytat:
Co to znaczy, że Nathan zaczął pisać o Skinnerze? Że stał się kontynuatorem dzieła swego... poprzednika? Że on także będzie okradał ludzi z ich szczęścia? Jeśli tak – to czemu niby nie mógłby się Maggorowi przeciwstawić, rzucić krótkie wypchaj się? Bo nie sądzę, by robił to z całkowicie własnej woli i pełen chęci, do całej sytuacji Nonstead odnosił się z pełną nienawiści determinacją, by to rozwiązać i zakończyć.

Takie typy powieści prawie zawsze kończą się źle lub ponuro, albo niejednoznacznie pozytywnie. W tym wypadku odniosłam wrażenie, że Nathaniela skusiła władza, jaką miał nad życiem ludzkim, wpływ na nie. Zasmakował już tego po opublikowaniu swojej książki, która zresztą była kradziona. Może Maggor sukcesywnie go urabiał przez ten czas? Zamiast jednak działać na zasadzie forum, docierał do ludzi tworząc o nich historie. A może pokręciłam coś, czy Nathaniel też utworzył forum? Czy też miałby docierać do ludzi poprzez własne książki, jak wcześniej - poprzez ich publikację?
A czemu Skinnera? Myślę, że to była decyzja strategiczna. Skinner okazał się obrońcą Nonstead i był odporny na jego chory wpływ. Nathaniel musiał wymyślić sposób, żeby jakoś ten protektorat obejść. Trudna sprawa. Pełno niewiadomych i w zasadzie pozostaje masa domysłów :)



A ja bym zwierzaka wzięła bez obaw i zaniosła do weta na potrzebne szczepienia - mieszkać samej w takim domu i miasteczku? Nigdy w życiu!

Bohaterowie mogą wcale aż tak nie zapadać w pamięć, kolejność wydarzeń również, ale do dziś pamiętam, jakie uczucie towarzyszyło mi podczas czytania tej książki i w czym tkwi jej największa siła - właśnie w działającej na wyobraźnię atmosferze.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2012-04-25, 13:56   

Kometo, ważnych rzeczy nie zamieściłyśmy, ale jeśli nie lubisz sobie psuć lektury nawet drobnostkami - lepiej nie czytaj, mimo wszystko. :-P

Spoiler:

Oksa napisał/a:
Wiem, że przy każdej osobie, po jej wpisach, można się domyślić, co mniej więcej ją nawiedzało i przerażało. Vanessa miała swojego obrońcę, słuchacza i przyjaciela, takiego niewidzialnego towarzysza, o jakiego posądzają dzieci każde poradniki dla dorosłych.
Hmmm. Nie patrzyłam na to od tej strony. W sumie, ciekawe, co Vanessę dręczyło, skoro potrzebowała kogoś, kto by ją wspierał. Wydawała się dzieckiem zadowolonym z życia, skąd zatem ta skaza? Może brak ojca się do tego przyczynił.

Oksa napisał/a:
Podobnie Nathaniel. Jego wpisy świadczyły o tym, że zaczynał mieć coś w rodzaju manii prześladowczej, miał wrażenie, że coś nadprzyrodzonego go obserwuje.
I miał rację, ale jako człek myślący racjonalnie - zazwyczaj - zaczął się uważać za świra, co tylko tę obsesję pogłębiało... Ja też UWIELBIAM. :-D
Cytat:
Kot, który przygląda mu się niemal w ludzki i natarczywy sposób wpisuje się w te szaleństwo idealnie.
I znów muszę przyznać, że nie patrzyłam na to od tej strony. To byłoby całkiem logiczne, w końcu gdyby Zmora była wysłannikiem sił zła i wszeteczności, raczej nie skończyłaby tak, jak skończyła.

Oksa napisał/a:
Jeśli Maggor mógł się logować - a nie jest powiedziane, że posiada duszę - to i anioł mógłby się tam dostać.
Niby tak, ale anioły to istoty z gruntu niemające tego czegoś, co interesowało - Boże, nie pamiętam nazwiska o.O (a książka już spakowana) - administratora forum, zatem dostać jej byłoby się tam nadzwyczaj trudno, jeśli wgl to możliwe. Sądzę, to Daisy byłą zwykłą kobietą, ale faktycznie stojącą po drugiej stronie barykady - miała swoją skazę, ale przy wsparciu sił wyższych nie wypuszczała jej na światło dziennie i mogła prostować innych użytkowników, będąc wśród nich.

Oksa napisał/a:
A kiedy zatrzymał czas? Musisz mi to niestety przypomnieć. Może jest w jakiś sposób ograniczony w swoich zdolnościach na ziemi.
Kiedy wszystko się skończyło, pojechali do lasu, żeby Skinner obejrzał Samotnię. Nathan siedział i czekał na niego w samochodzie, kiedy wszystko wokół stanęło (coś tam było o liściu w powietrzu) i pojawił się Maggor.



Oksa napisał/a:
Bohaterowie mogą wcale aż tak nie zapadać w pamięć, kolejność wydarzeń również, ale do dziś pamiętam, jakie uczucie towarzyszyło mi podczas czytania tej książki i w czym tkwi jej największa siła - właśnie w działającej na wyobraźnię atmosferze.
Zgadzam się z tym w zupełności. Dziewczyny, do czytania! 8-)
_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-04-26, 10:30   

Spoiler:

destrakszyn napisał/a:
Hmmm. Nie patrzyłam na to od tej strony. W sumie, ciekawe, co Vanessę dręczyło, skoro potrzebowała kogoś, kto by ją wspierał. Wydawała się dzieckiem zadowolonym z życia, skąd zatem ta skaza? Może brak ojca się do tego przyczynił.

I znowu nie pamiętam, ale może mieć to związek z jej ojcem. Może jego odejście (śmierć?) to była jakaś nieprzyjemna sprawa, a może dziewczyna potrzebowała wypełnić pustkę po nim. Jej dusza wcale nie musiała mieć na sobie skazy. Według mnie wystarczyło, że były podatne. Ofiary wybierał ten obskórny koleś ze sklepu, czy nie było przypadkiem wzmianki o tym, że Anne, matka Vanessy, mu się podobała? Wystarczyło, że mała w jakiś sposób mu podpadła, że była tylko raz w sklepie, a już mógł ją capnąć. Zakładał loginy na tym swoim forum i przyciągał ofiary obietnicą ukojenia swoich obaw i lęków, podzielenia się swoimi najbardziej mrocznymi pragnieniami, wykorzystywał ich najgłębiej skryte słabe punkty i obracał je przeciwko nim samym. Rozdmuchiwał do nieprawdopodobnych rozmiarów, a przede wszystkim nadawał im rzeczywisty wymiar i formę.

Cytat:
I miał rację, ale jako człek myślący racjonalnie - zazwyczaj - zaczął się uważać za świra, co tylko tę obsesję pogłębiało...

Zastanawiałam się, skąd akurat ten rodzaj obsesji? Może gdzieś głęboko w sercu czuł, że to kara za zerżnięcie tematu i wykorzystanie do książki opowieści innych ludzi? Że jakaś istota go za to prześladuje, a zła karma wróciła do niego?

Cytat:
I znów muszę przyznać, że nie patrzyłam na to od tej strony. To byłoby całkiem logiczne, w końcu gdyby Zmora była wysłannikiem sił zła i wszeteczności, raczej nie skończyłaby tak, jak skończyła.

Tak jak i facet Anne zginął zabity przez istotę nawiedzającą Vanessę, tak Zmora mogła zostać zabita przez jakąś fizyczną obecność, ducha, w którego zaczął wierzyć Nathaniel.

Cytat:
Kiedy wszystko się skończyło, pojechali do lasu, żeby Skinner obejrzał Samotnię. Nathan siedział i czekał na niego w samochodzie, kiedy wszystko wokół stanęło (coś tam było o liściu w powietrzu) i pojawił się Maggor.

Spoko, już sobie przypominam. Musiałabym prześledzić tę rozmowę jeszcze raz, ale mam wrażenie, że wcześniej aż tak strasznie mu nie zależało na tej rozmowie. Teraz wszystko zostało skończone, jego mały administrator dokończył żywota, uznał więc że to najlepszy moment, żeby pokazać się Nathanielowi i przywitać z przyszłym "partnerem". Albo coś innego go ku temu skłoniło - cholera go wie 8-)



Kurde, jak wróci książka, to chyba przeczytam ją jeszcze raz, może zrozumiem więcej.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2012-04-26, 22:05   

Spoiler:

Oksa napisał/a:
I znowu nie pamiętam, ale może mieć to związek z jej ojcem. Może jego odejście (śmierć?)
Facet zrobił Anne dziecko, a potem bycie tatą przestało mu się podobać, to zwiał.

Oksa napisał/a:
Ofiary wybierał ten obskórny koleś ze sklepu, czy nie było przypadkiem wzmianki o tym, że Anne, matka Vanessy, mu się podobała?
Hmmm. Nie przypominam sobie nic takiego, mam wrażenie, że coś pomyliłaś - bo w końcu stopa Anne nie stanęła w jego sklepie, a on sam nie zwracał raczej uwagi na świat zewnętrzny, chyba, że zjawiał się ktoś warty... żeru?

Możliwe po prostu, że wykorzystał to pragnienie dzieci, by posiadać swego sekretnego przyjaciela, którego nie widzi nikt inny, i nadał mu namacalność. Chciałam napisać, że pozbawił go przy tym cech, na jakie liczyła Vanessa, ale po chwili doszłam do wniosku, że raczej nadał im po prostu inny, chory charakter - a zatem w oczach Vanessy cień ją obronił (przed tym trenerem), choć drastyczną metodą.

Oksa napisał/a:
Zastanawiałam się, skąd akurat ten rodzaj obsesji? Może gdzieś głęboko w sercu czuł, że to kara za zerżnięcie tematu i wykorzystanie do książki opowieści innych ludzi? Że jakaś istota go za to prześladuje, a zła karma wróciła do niego?
Może jakaś część niego uważała, że popełnił plagiat? W końcu te historie nie były jego, nie powstały w jego głowie, można powiedzieć, że rzeczywiście je ukradł - i to tkwiło w jego podświadomości, a pan obskurny te wrażenia wyciągnął na wierzch. Może nawet wcześniej były one blisko powierzchni, bo człowiekowi trudno jest odrzucić popularność i pieniądze, a Nathaniel po prostu spakował manatki i zwiał. Samobójstwo tamtego chłopaka na pewno było ostatecznym bodźcem, ale pozostaje pytanie, czy wówczas Nathan nie poczuł się oszustem? Dzieciak postradał życie dla czegoś, co nawet nie było jego dziełem (Nathaniela), choć wszyscy tak sądzili.

_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2012-05-20, 19:52   

O ile sobie dobrze przypominam, w pudle Oksa napisała, żeby nie czytać tej książki wieczorem. Właśnie skończyłam "Miasteczko Nonstead" i nie widzę powodu do takiego twierdzenia. Spodziewałam się dużo więcej, więcej grozy, może jakichś częstych momentów dyskomfortu, może nawet kłopotów z zaśnięciem. Cokolwiek. Nic takiego mnie nie nawiedziło, spokojnie ciemną nocą przespacerowałam się w całkowitej ciemności po domu, nie czułam jakiegokolwiek dyskomfortu spowodowanego przez "a co jeśli?". Bardzo możliwe, że nie spotkało mnie to, ponieważ nie czułam do końca tego miejsca, tego z pewnością ciekawego miasteczka w głuszy, a było tak prawdopodobnie z powodu pochodzenia autora. Nie spodobało mi się już samo umiejscowienie akcji. Autor jest Polakiem, więc po co, do diabła, pisze o Ameryce i wsadza tam Amerykanów? No tak, ten klimat amerykańskiego, zapomnianego miasteczka, który znamy z filmów. Ale czy nie można było nie iść na łatwiznę i umieścić akcji w Polsce? Denerwowały mnie też stosunkowo częste angielskie słowa na początku, zdaje sobie jednak sprawę, że zapewne jest to skutek uboczny bycia tłumaczem. Nie powiem, że nie czułam tego w ogóle, bo czasami przebijał się świetny, oddziałujący klimat, ale nie wiem dlaczego wkrótce zdychał. I tu bardziej chodzi mi o moje reakcje, a nie kreację w książce (ona sama w sobie była ciekawa). Zgadzam się z tym, że ogarnięte strachem miasteczko zostało całkiem zgrabnie opisane.
Spoiler:

Mroczny las, Samotnia, pies, gapiący się kot - może mało oryginalne, ale ciekawe. W pewnym momencie jednak doznałam uczucia przesycenia - działo się dużo paranormalnych rzeczy, które nie znajdowały wyjaśnienia czy nawet kontynuacji (patrz: to mhhroczne coś w domu Nate'a). Pewnie, wszystko można na własną rękę sobie wyjaśniać, ale chyba wolałabym pewność.

Dobra, nie mogę zebrać już myśli. Książka zdecydowanie jest dobra, ale o nazywanie jej horrorem już bym się nie pokusiła. Nie jest specjalnie oryginalna, ale czyta się ją bardzo przyjemnie. Wciąga. Właściwie gdybym tylko mogła, przeczytałabym ją drugi raz, by jeszcze raz ja przetrawić. Teraz jestem zbyt stłumiona, żeby, tak myślę, odczuć ją całkowicie.

Spoiler:

destrakszyn napisał/a:
Oksa napisał/a:
Jeśli Maggor mógł się logować - a nie jest powiedziane, że posiada duszę - to i anioł mógłby się tam dostać.
Niby tak, ale anioły to istoty z gruntu niemające tego czegoś, co interesowało - Boże, nie pamiętam nazwiska o.O (a książka już spakowana) - administratora forum, zatem dostać jej byłoby się tam nadzwyczaj trudno, jeśli wgl to możliwe. Sądzę, to Daisy byłą zwykłą kobietą, ale faktycznie stojącą po drugiej stronie barykady - miała swoją skazę, ale przy wsparciu sił wyższych nie wypuszczała jej na światło dziennie i mogła prostować innych użytkowników, będąc wśród nich.
Ekhm, wszystkie posty zamieszczał Rawlings. On był jedyną osobą, która miała tam dostęp. Nie pamiętacie, jak liczył wejścia i jak się zdenerwował, jaka wściekłość go ogarnęła, gdy Nathaniel przypadkowo trafił na to forum? Albo że Fiona stwierdziła, że wszystkie posty są z jednego adresu IP? To Rawlings, on jeden jako ci wszyscy ludzie, on piszący jako oni, on udający ich.
Ewentualnie ja Was źle zrozumiałam i rozważacie tylko alter ego Rawlingsa.
destrakszyn napisał/a:
Oksa napisał/a:
Ofiary wybierał ten obskórny koleś ze sklepu, czy nie było przypadkiem wzmianki o tym, że Anne, matka Vanessy, mu się podobała?
Hmmm. Nie przypominam sobie nic takiego, mam wrażenie, że coś pomyliłaś - bo w końcu stopa Anne nie stanęła w jego sklepie, a on sam nie zwracał raczej uwagi na świat zewnętrzny, chyba, że zjawiał się ktoś warty... żeru?
Anna zaprzestała odwiedzania tego sklepu, gdy jeden z pracowników zaczął się w stosunku do niej źle zachowywać, nachalnie zalecać z tego co pamiętam. Kłóci się to jednak ze zdaniem wypowiedzianym gdzieś przy końcu przez Nate'a, iż tylko ta dwójka nie odwiedzała tego sklepu. Szukałam tego fragmentu w książce, ale nie mogłam znaleźć, trzeba by przeczytać po raz drugi.

_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
kara663 
Weteran
vampiria


Wiek: 24
Dołączyła: 30 Maj 2010
Posty: 457
Skąd: z trumny
Wysłany: 2012-05-20, 20:58   

Sophie napisał/a:
O ile sobie dobrze przypominam, w pudle Oksa napisała, żeby nie czytać tej książki wieczorem. Właśnie skończyłam "Miasteczko Nonstead" i nie widzę powodu do takiego twierdzenia.


Tutaj musze się zgodzić z Sophie. Książka z pewnością ma mroczny klimat, ale nie nazwałabym jej ani straszną, ani horrorem. Wiele rzeczy się powtarza, jak wspomniałyście: nowy dom w małym miasteczku, nowe życie, nowy zwierzak, itp.

Spoiler:

Podobał mi się pomysł z forum, które urzeczywistnia koszmary ludzi, jednak czegoś mi brakowało, jakiejś akcji, może więcej tajemnicy. Tym co mnie najbardziej wkurzało była narracja tego administratora. Już na początku całą tajemnicę szlag trafił :-/ Zamiast czytać z zapartym tchem, byłam znudzona bo zabrakło wielkiego sekretu. Nie twierdzę, że te rozmowy na forum były złe, ale same relacje administratora w realu mógł sobie autor odpuścić.

Tym co mnie również denerwowało jest dużo nie wyjaśnionych wątków. Np. o co chodzi z tym Obrońcą Miasteczka, którym rzekomo był Skinner, albo zakończenie, gdzie okazuje się, że Nathan przeszedł na stronę zła. On to niby zrobił z własnej woli, czy coś go opętało? Przecież gdy spotkał Maggora to wzbraniał się przed współpracą. Jeszcze czemu Maggor nie miał oczu? Albo skąd Rawling wiedział, że Nate i Fiona są parą? Bo jakoś nie było wzmianki o tym by go sobie przypomniał z tej jednej wizyty w sklepie :-?



Sophie napisał/a:
Autor jest Polakiem, więc po co, do diabła, pisze o Ameryce i wsadza tam Amerykanów? No tak, ten klimat amerykańskiego, zapomnianego miasteczka, który znamy z filmów. Ale czy nie można było nie iść na łatwiznę i umieścić akcji w Polsce?


Byłam trochę zdziwiona jak przeczytałam, że autorem jest Polak, ale nie przeszkadzało mi to jakoś. Szybko o tym zapomniałam i czytałam dalej. Szczerze to nie przepadam za tym, by akcja działa się w Polsce :-P

Brakowało mi w tej książce bohaterów, do których mogłabym się przywiązać. Żaden nie wzbudził we mnie silniejszych emocji, nawet Nathan. Na początku go polubiłam, ale później mi przeszło. Chyba tylko Zmore dobrze zapamiętałam :-P Mimo to nie żałuje że przeczytałam te książkę. Może kiedyś sięgnę po nią drugi raz, ale nieprędko.
_________________
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-05-20, 21:02   

Napisałam właśnie, że koniecznie trzeba tę książkę czytać wieczorem i wielokrotnie podkreślałam, że nie jest to klasyczny, straszny horror, lecz chodzi tu bardziej o wytworzoną atmosferę i aurę wokół dziwactw w Nonstead ;-) O, proszę na potwierdzenie:
Oksa napisał/a:
Fani bardzo strasznych historii mogą się poczuć zawiedzeni. Było kilka scen unoszących włoski na karku, ale generalnie to co urzeka w tej książce to wszechobecny nastrój i atmosfera zgnębionych mieszkańców małego miasteczka, udających, że wszystko jest w porządku. A wszystko to potęgowane dodatkowo przez wybryki jesienno-deszczowej pogody. Tak więc nie ma co liczyć na obrywane głowy :-P


Spoiler:

Sophie napisał/a:
Ekhm, wszystkie posty zamieszczał Rawlings. On był jedyną osobą, która miała tam dostęp. Nie pamiętacie, jak liczył wejścia i jak się zdenerwował, jaka wściekłość go ogarnęła, gdy Nathaniel przypadkowo trafił na to forum? Albo że Fiona stwierdziła, że wszystkie posty są z jednego adresu IP? To Rawling, on jeden jako ci wszyscy ludzie, on piszący jako oni, on udający ich.
Ewentualnie ja Was źle zrozumiałam i rozważacie tylko alter ego Rawlinga.


Ano właśnie problem w tym, że nie pamiętacie i muszę sobie niektóre rzeczy przejrzeć jeszcze raz. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że Maggor pojawiał się na forum, a zdecydowanie nie był kimś, za kogo Rawlings mógłby sobie tak po prostu popisywać. Raczej dzięki niemu w ogóle udało mu się coś takiego stworzyć. Zerknę później do książki.



Spoiler:

Sophie napisał/a:
Anna zaprzestała odwiedzania tego sklepu, gdy jeden z pracowników zaczął się w stosunku do niej źle zachowywać, nachalnie zalecać z tego co pamiętam. Kłóci się to jednak ze zdaniem wypowiedzianym gdzieś przy końcu przez Nate'a, iż tylko ta dwójka nie odwiedzała tego sklepu. Szukałam tego fragmentu w książce, ale nie mogłam znaleźć, trzeba by przeczytać po raz drugi.

Mogła przestać tam chodzić zanim w ogóle Rawlings założył forum, ale to trzeba by było potwierdzić. No i jak długo to forum przede wszystkim istniało... Musiało z parę dobrych lat, bo zanim Nathaniel napisał książkę.



A widzisz Soph ja właśnie uwielbiam tę niepewność, co za dużo to niezdrowo oczywiście, ale kiedy zostaję po przeczytaniu książki z wielkim znakiem zapytania nad głową, co zmusza mnie do większego zastanowienia się i zgłębienia tematu, to myślę, że w jakiś sposób spełniła swoją rolę. Tzn. nie została po przeczytaniu od razu wyrzucona z pamięci i ustawiona na półce :)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2012-05-20, 21:14   

Oksa napisał/a:
A widzisz Soph ja właśnie uwielbiam tę niepewność, co za dużo to niezdrowo oczywiście, ale kiedy zostaję po przeczytaniu książki z wielkim znakiem zapytania nad głową, co zmusza mnie do większego zastanowienia się i zgłębienia tematu, to myślę, że w jakiś sposób spełniła swoją rolę. Tzn. nie została po przeczytaniu od razu wyrzucona z pamięci i ustawiona na półce :)
Zgadzam się całkowicie, że dobrze jest, gdy zostaje kilka niewiadomych. Tyle że tutaj jest ich moim zdanie za dużo. Mortka zaczął pewne watki, ale ich nie skończył, nie powyjaśniał. Dochodzi do tego to przesycenie, o którym wspomniałam. Żeby to sobie wszystko teraz w głowie ułożyć, musiałabym przeczytać książkę jeszcze raz, ale niestety termin odesłania upływa lada moment, więc nie zdążę. Tak czy siak, zdecydowanie warto zapoznać się z Nonstead.
Poza tym uświadomiłam sobie jeszcze, że w sumie cieszę się, że nie jest to typowy horror, a po prostu mroczna opowieść. Nie przepadam za horrorami, a Miasteczko mi się mimo wszystko podoba.
kara663 napisał/a:
Szczerze to nie przepadam za tym, by akcja działa się w Polsce :-P
Wiemy, Karuś, wiemy. Zapoznałyśmy się z Twoją niechęcią do polskich pisarzy. :-P

kara663: Ale, ale! Zaczynam robić powoli postępy! :mrgreen:
Spoiler:

A i mnie też podobał się pomysł forum. Tak mi się skojarzyło w pierwszej chwili troszeczkę z nami. :-P
kara663: Nie tobie jednej ;-)

_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Kotołak


Wiek: 38
Dołączyła: 28 Lis 2009
Posty: 288
Skąd: Gliwice/Bangkok
Wysłany: 2012-05-21, 17:02   

Od początku, dzięki poleceniu na Forum sięgnęłam po książkę i jestem z tego bardzo zadowolona.

Nie jest to horror do którego przyzwyczaja nas kino ale raczej książka thriller-obyczajowy w klimacie horroru choć o jego horrorowatości na pewno świadczą pewne wydarzenia, które jednak bardziej podchodzą pod "rzeczywistość nadnaturalną" :) To co mi naprawdę pasowało tutaj to klimat, niby historia idzie sobie spokojnie do przodu ale jednak pewna nutka zagrożenia i niepewności ciągle nam towarzyszy. Wedle mnie zakończenie dało odpowiednią dozę odpowiedzi, w sumie jakby się tak zastanowić to nawet na większość pytań dostaliśmy odpowiedzi, choć może nie matematycznie dokładne ale chyba nie o to chodzi.

a teraz będzie dużo mojego gdybania :)

Spoiler:

Co do tego, że autor jest polakiem ale nie osadził wydarzeń z książki w Polsce. Pewnie, mógłby, ale skoro on jest autorem to w sumie jego wybór. Ja wole by opowieści strikte polskie działy się w Polsce a jeśli coś niby może dziać się wszędzie to na takie wszędzie USA się super nadaje. Bo to jednak wielki kraj jest, więc nawet, jeśli jest się z USA to prawdopodobieństwo, że było się w jakiejś dziurze jest niewielkie. Tak, więc owo miejsce i dla nich jest często nieznane, co nadaje mu też pewną aurę tajemniczości i izolacji a o to w sumie też chodzi. Bo, sorry jak zaczniemy pisać o Ustrzykach Dolnych [chyba istnieją ;)], koło czegoś tam a główny bohater będzie latał z panem Jasiem po lesie, to książka będzie mieć już całkiem inny klimat albo co gorzej zrobi się komediowo. A bądźmy szczerzy, że ów ciasny, małomiasteczkowy klimat zabitej dechami dziury in da middle of nowhere jest dość silnym nawiązaniem do innych pozycji z gatunku. A biorąc pod uwagę, że polski horror niestety raczkuje to jednak zapożyczenia idą w kierunku krajów, gdzie rozwijał się on dość prężnie przez kilkanaście ostatnich lat.

Co do zwierzątek. Owszem często się pojawiają, jest to na pewno też pewien sposób do nawiązania do kanonu. Ale jeśli się nad tym zastanowić, to z kilku powodów występują one w takich opowiadaniach. Po pierwsze pojawia się często eskalacja przemocy a więc od czynów mniej agresywnych do bardziej: pobicie - gwałt – morderstwo czy niszczenie przedmiotów – dręczenie zwierząt – zabijanie większych zwierząt – morderstwo. Jest to pewien wzorzec często się powtarzający zarówno w książkach jak i w prawdziwym życiu.
Poza tym w ten sposób pokazuje się bohaterowi kilka rzeczy: jeśli nie będzie się zachowywał odpowiedni, to czeka go to samo oraz jako generale ostrzeżenie lub stwierdzenie iż on jest następny czy też że ma się nad nim pewną władzę, z serii „wejdę ci do domu, nasikam na werandę i zabije ci zwierzaka... i co mi zrobisz?”
Jeśli chodzi o zabierania kota do domu. Kurde jak bym przybyła do nowego miejsca i kupiła se pusty dom to i bandę kotów bym przygarnęła byle by coś rozweseliło atmosferę :) Zresztą, kto wie może ona tam wcześniej mieszkała i dlatego czuła się jak w domu, hehe.

Maggora można uznać za cokolwiek. Co się komu podoba i w co tam sobie wierzy. Może być diabłem, demonem czy jakimś pojemniejszym złośliwym bóstwem. Jest to jakiś byt, który czerpie przyjemność z mieszania ludziom w życiu, ale do tej działalności potrzebuje kilku elementów i muszą być spełnione pewne warunki, bo jak widać wszechmocny nie jest. Obstawiam, że musi mieć pewne przyzwolenie swoich ofiar, ach ta wolna wola :) No i działał również za pośrednictwem kogoś. Więc skoro mógł kogoś „opętać” i to pewnie można było się z pod tego wyzwolić.

Co do Nathana to rzecz ma się troszkę inaczej. On też nie czuł się dobrze i nie był w najlepszym okresie swojego życia, gdy trafił na Forum. A potem jeszcze wykorzystał te wszytskie opowieści do napisania książki. Więc można to uznać, za moment kluczowy gdzie był słaby i przebrnał przez te opowieści, co pewnie zostawiło na nim jakiś ślad. Potem owszem walczył z ową siłą itd. Ale jak pisywał Nitsche gdy długo spoglądasz w ...”. tak więc gdzieś po drodze zostało zasiane w nim ziarnko, a potem zaczeło kiełkować. W końcu ukradł czyjeś pomysły i opublikował je pod swoim nazwiskiem, a do tego stał się sławny to na pewno łaczy się zarówno z uczuciem siły i triunfu jak i z dużą dozą goryczy czy strachu. Publikacja drugiej książki, jest niby sposóbem na oczyszczenie, na pokazanie, że Nathan sam też coś może napisać a zdrugiej strony jest super sposobem na znalezienie nowych wyznawców dla Maggora. Potem tylko musi ich ukierunkować w jedno miejsce i pokierować ich ruchami. I koło się zamyka.
Myśle, że postać Skinnera jest tak jakby odpowiedzią na postać starego Rawlings’a. Jednemu dopomaga jakaś zła siła a drugi ma fory u dużo pozytywniejszej istoty.
Co do wyboru ofiar, to wydawało bu się iż Rawlings musiał mieć fizyczną styczność z każdą z ofiar w swoim sklepie. Może on w jakiś sposób je naznaczał a te potem szukały na sieci Forum. Mam wrażenie, że Anna też tak kiedyś przychodziła.



trzeba też pamiętać o jednym. Autor ma swoją wizje ale my jako czytelnik też mamy prawo do swojej i jeśli nam się wydaje, że coś jest tak a nie inaczej... to dlaczego by nie :)?
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-05-22, 08:44   

Panthera napisał/a:
Od początku, dzięki poleceniu na Forum sięgnęłam po książkę i jestem z tego bardzo zadowolona.

To cieszę się, że się podobało ;-)

Spoiler:

kara napisał/a:
Albo skąd Rawling wiedział, że Nate i Fiona są parą? Bo jakoś nie było wzmianki o tym by go sobie przypomniał z tej jednej wizyty w sklepie

Przypomniał ich sobie w końcu i skojarzył, że ta bezczelna i głośna ruda, którą też złapał do forum to jego dziewczyna. Dobrze pamiętam?

kara napisał/a:
Tym co mnie najbardziej wkurzało była narracja tego administratora. Już na początku całą tajemnicę szlag trafił Zamiast czytać z zapartym tchem, byłam znudzona bo zabrakło wielkiego sekretu. Nie twierdzę, że te rozmowy na forum były złe, ale same relacje administratora w realu mógł sobie autor odpuścić.

Mi to odpowiadało ze względów, o których pisała des - autor nie zrobił tak, jak jest zrobione w większości horrorów, czyli wielki sekret wyjaśnia się na końcu na zaledwie kilku stronach. Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest, że było inaczej, mogłam już się pewnych rzeczy domyślać i snuć o prawdopodobnych rozwiązaniach, ale nie wszystko mimo wszystko zostaje wyjaśnione. Nie byłam za to pewna tego, jak się skończy historia i dzięki tej niepewności ostatnie kilkadziesiąt stron trzymało mnie w napięciu.

Panthera napisał/a:
A bądźmy szczerzy, że ów ciasny, małomiasteczkowy klimat zabitej dechami dziury in da middle of nowhere jest dość silnym nawiązaniem do innych pozycji z gatunku.

Myśl o tym, że autor to Polak, a osadził akcję w USA mignęła mi przez chwilę, gdy się okazało, że facet nazywa się Nathaniel. W ogóle mi to nie przeszkadzało, a nawet brzmiało bardziej naturalnie. Dodatkowo to, o czym napisała Panthera - nie raz gdy zdarzało mi się przejeżdżać przez jakieś mniejsze miasto u nas, szczególnie na dole Polski, to strasznie mi się one kojarzyły właśnie z takim zadupiem w Ameryce. Takim małym miasteczkiem, idealnym do umiejscowienia jakichś przerażających wydarzeń. Może to i oklepane, może za często takie mieścinki wybiera się na miejsce akcji - nieważne, dla mnie ta formuła jest daleka od wyświechtania :-D

Panthera napisał/a:
Publikacja drugiej książki, jest niby sposóbem na oczyszczenie, na pokazanie, że Nathan sam też coś może napisać a zdrugiej strony jest super sposobem na znalezienie nowych wyznawców dla Maggora. Potem tylko musi ich ukierunkować w jedno miejsce i pokierować ich ruchami. I koło się zamyka.

Tak niejednoznaczne zakończenie jest najlepszym, jakie może być. Bo jak możemy być pewni, o czym dokładnie Nathaniel pisał. Może to była dobra rzecz, może miała się przysłużyć czemuś pozytywnemu. A może dał się złapać - w każdym razie nie wyszedł z tego wszystkiego taki czysty i nieskalany. Po takich wydarzeniach została w nim skaza, cień, i w sumie to powinna.



Panthera napisał/a:
Jeśli chodzi o zabierania kota do domu. Kurde jak bym przybyła do nowego miejsca i kupiła se pusty dom to i bandę kotów bym przygarnęła byle by coś rozweseliło atmosferę :)

To samo ;-) Szczególnie, że uwielbiam koty. Zresztą cokolwiek żywego w tej zapadłej dziurze spełniłoby swoją rolę.

Panthera napisał/a:
trzeba też pamiętać o jednym. Autor ma swoją wizje ale my jako czytelnik też mamy prawo do swojej i jeśli nam się wydaje, że coś jest tak a nie inaczej... to dlaczego by nie :)?

Kolejna rzecz, która mi się podobała w tej książce. Sprawiła, że wyobraźnia poszła w ruch i każdy zaczął dorzucać swoje trzy grosze i przedstawiać własną wizję wydarzeń. Czasem trochę wychodzącą poza założenia autora - i tu przydaje się małe przystopowanie ze strony innych :-P a czasem otwierającą okno na masę jeszcze innych rozwiązań i możliwości :)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Tula 
Weteran
Noaida


Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2009
Posty: 539
Skąd: od siebie
Wysłany: 2012-06-13, 17:30   

Jest to taka książka która buduje napięcie i tworzy atmosferę. Choć zabrakło uwielbianych przez zemnie krwawych scen, to jednak całość jest dobrze napisana i wciągająca.

Zagadką dla mnie jest
Spoiler:

Co lub kto konkretnie za tym wszystkim stoi


Ma to jednak swój urok, pozostawia taką ni9ewiadomoą i pole dla wyobraźni czytelnika.
_________________

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org