Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Santa Olivia
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2012-04-07, 12:53   Santa Olivia


Tytuł: Santa Olivia
Autor: Jacqueline Carey

Cykl: Santa Olivia
Tom: I
Wydawca: Piąty Peron
Data premiery: 2012-03-07
Tłumaczenie: Jakub Steczko
Cena: 37,90
Stron: 392


Tytuł oryginalny: Saints Astray
Tom: II

Opis:
Mówili, że figura Matki Boskiej Bolesnej zapłakała krwawymi łzami w dniu, gdy zaraza zawitała do Santa Olivia. Mówili, że Bóg odwrócił twarz od rodzaju ludzkiego. Mówili też, że święci pamiętają to, o czym Bóg zdążył zapomnieć, jeśli chodzi o ludzkie cierpienie.

W Santa Olivia nie ma litości. Nie ma stąd także ucieczki. W odizolowanej strefie buforowej między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem, pozbawieni praw obywatelskich mieszkańcy niewielkiego miasteczka są bezsilni wobec losu. Aż pewnego dnia narodzi się wśród nich ktoś niezwykły – córka Człowieka-Wilka, będącego dziełem inżynierii genetycznej. Człowiek-Wilk miał stać się bronią doskonałą. Stworzono go nadludzko silnym, zabójczo szybkim, niezwykle wytrzymałym. Nigdy nie zaznał uczucia strachu. Nosząca imię na cześć zaginionego ojca, Loup Garron odziedziczyła te cechy.

Widząc przyjaciół i sąsiadów cierpiących z rąk uzbrojonych okupantów, Loup nie potrafi pozostać obojętna. Postanawia pomścić ich krzywdy. Wspierana przez garstkę miejscowych sierot, skryta pod przebraniem, wymierza sprawiedliwość stojącym ponad prawem. Loup wie, że jeśli da się złapać, straci nie tylko wolność, ale również życie.

Komentarz:
Mam mieszane uczucia względem tej książki. Na pewno nie jest to zła książka, ale bardzo dobra też nie jest. Zaczynając ją, nie wiedziałam, czego się spodziewać, nie jestem nawet pewna, czy przeczytałam coś więcej niż dwa zdania opisu, które i tak wyleciały mi po kilku dniach. Tak więc podeszłam do tego, bez specjalnego nastawienia. To dobrze, bo gdybym się spodziewała czegokolwiek, mogłabym się zawieść.
Przyczepić się można do wielu rzeczy, zwłaszcza niemal całkowitego braku opisów, czy też mało wyrazistych, niezapadających w pamięć bohaterów. Autorka nie postarała się też wyjaśnić tła wydarzeń: do mniej więcej 300 strony tylko się domyślałam, o co jest ta cała wojna, a nawet kto z kim walczy (nawet teraz nie wiem co z tym wszystkim wspólnego ma epidemia). Jasne byli tam Amerykanie, tyle że oni pchają się w każdą wojnę, więc to nic dziwnego, że byli i tam (widać tu jak czytam opisy na okładkach, dopiero teraz zauważyłam, że jest to na niej napisane). Nawet jeśli były o tym wcześniej jakieś wzmianki, nie rzuciły mi się one w oczy.
Co to pomysłu na bohaterów paranormalnych, nie spodobał mi się. Wykluczenie zdolności odczuwania strachu, super-szybkość, super-siła... Wiadomo jak to brzmi. Między innymi dlatego gdzieś tak od połowy książki, zaczęła mi częściej towarzyszyć irytacja na bohaterów i wydarzenia.
Santa Olivia jest ponura. Czytając, miałam poczucie tego przygnębienia
Spoiler:

zniknęło dopiero pod koniec książki, który to koniec był zbyt piękny, zbyt ładnie się wszystko ułożyło, a wyjaśniania wyglądały zbyt cudnie ("obserwowaliśmy Cię od dawna", taaa, yhy, cudownie). Nie wspominając już o tym, że w tym zakończeniu coś zgrzytało.

Jeśli chodzi o historię to była ciekawa, miejscami wzruszająca i gdzieniegdzie z dramatycznymi zwrotami akcji. Czasem niestety przesadzona. Niekiedy też nudna, aczkolwiek nie na tyle, bym przy niej zasypiała.
Zdecydowanie Santa Olivia nie zapadnie mi w pamięć, lecz jej lektura była przyjemna.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Anne 
Junior Admin
Cesarzowa zła :D


Dołączyła: 30 Paź 2009
Posty: 781
Skąd: Raccoon City
Wysłany: 2012-04-07, 21:04   

Shit... zupełnie nie wiem co mam myśleć o tym tytule. Przeczyłam tę książkę jednak były momenty kiedy po prostu się przy niej męczyłam. Brnęłam dalej w nadziei, że coś się zmieni i mnie wciągnie.
Jak napisała Sophie, książka nie jest zła ale i rewelacyjna również nie. Moim zdaniem jest po prostu nijaka. Nie wybija się ze sterty innych i nie przyciąga swoją historią uwagi (przynajmniej mojej aż tak nie przyciągnęła). Ot czytadło jakich wiele ze zmarnowanym potencjałem aby stać się czymś więcej.
Raczej nie sięgnę po kolejny tom.
_________________
Nothing is true. Everything is permitted.
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1459
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-05-03, 13:00   

Przed przeczytaniem książki bardzo dużo oczekiwałam po tej pozycji. Żałuję, że wcześniej nie przeczytałam cyklu o Kuszielu, ponieważ miałabym chociażby tło, przy którym mogłabym obie pozycje do siebie porównać.

Książka nie była zła. Miejscami nawet mnie wciągała. Większość polegała na opisywaniu życia głównej bohaterki. Autorka praktycznie tylko na tym się skupiła przez co także nie pozwoliła czytelnikowi głębiej wniknąć w wykreowany przez nią świat. Praktycznie przez całą lekturę musiałam się zastanawiać nad różnymi aspektami "wojny". Przyczynami jej powstania. Nie do końca rozumiałam sytuację, która była tam przedstawiana. Bohaterowie także nie ułatwiali zadania. Chociaż Loup była postacią, która mi towarzyszyła przez cały czas, nie potrafiłam się do niej przyzwyczaić.

Ważną sprawą jest też narracja trzecioosobowa. Naprawdę nie mam najmniejszego pojęcia po co pisarka z niej skorzystała, skoro tak naprawdę nie ruszamy się nigdzie bez głównej bohaterki. Pani Jacqueline nie przekazuje nam żadnych informacji o innych bohaterach, czy też o świecie przedstawionym, których moglibyśmy się dowiedzieć bez obecności głównej bohaterki czy też za jej "plecami". :roll:
Najwyraźniej w tym momencie było tylko istotne przedstawienie życia Loup od lat dziecięcych.

Później idzie na przykład Mig. Niezmiernie irytowało mnie to, że gdy Loup przedstawiała, iż jakakolwiek postać jest wredna, czy zła, to tak musiało być. Pisarka pod wieloma względami nie dawała wolnej ręki czytelnikowi. Nie miałam możliwości na podstawie zachowań bohaterów, sama osądzić danej osoby.

Czy sięgnę po następny tom? Raczej tak. Powieść czytało mi się szybko, a pomysł na fabułę był naprawdę bardzo dobry. Jestem ciekawa kontynuacji. Może część następna wypadnie lepiej? Zobaczymy ;-)


Dla ciekawskich, opis drugiego tomu:

Spoiler:

Fellow orphans, amateur vigilantes, and members of the Santitos, Loup Garron-the fugitive daughter of a genetically engineered "wolf-man"-and Pilar Ecchevarria spent their entire lives under military occupation in a cordoned off Texas no-man's-land that used to be called Santa Olivia, now known as Outpost 12.But now they're free, and they want to help the rest of the Santitos escape. During a series of escapades, they discover that Miguel Garza, Loup's former sparring partner and reprobrate surrogate brother, has escaped from Outpost 12 and is testifying on behalf of its forgotten citizens-at least until he disappears from protective custody. Driven by a sense of honor, Loup vows to rescue Miguel, even though venturing into the U.S. could mean losing her liberty. Driven by love and loyalty, Pilar promises to help her.It will take a daring and absurd caper to extricate Miguel from the mess he's created, but Loup is prepared to risk everything...and this time she has help.



Gdzieś czytałam, że przy części następnej główną rolę będzie grał Mig. Cóż, to nie prawda. Cały czas wszystko toczy się wokół Loup i jej przyjaciół.

Pierwszy rozdział "Saints Astray" po angielsku
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-05-23, 11:26   

Cała recenzja na http://fan-dom.pl/2012/05...livia-recenzja/


Pomimo całej gamy ciekawych postaci, jedynie niektóre z nich mają szansę na dłużej pozostać w naszej pamięci. Sporo osób będących w najbliższym otoczeniu Luop zostało potraktowanych nieco po macoszemu – mają swój zestaw cech, poznajemy szczątkową wiedzę o ich pochodzeniu i na tym kończy się ich trójwymiarowość. U większości Santitos (sieroty wychowywane przez Kościół) można również zaobserwować zanik ewolucji, gdybym nie wiedziała, że dorastają, to trudno byłoby mi stwierdzić, w jakim są wieku. Już jako dzieci żyjące w ciężkich czasach, które regulują twarde zasady przetrwania, okazują nadzwyczajną dojrzałość, a aspekt ten po prostu pozostaje w ich przypadku bez zmian, razem z pozostałymi małostkowymi zachowaniami. Tym, co zwraca uwagę i zaskakuje w pozytywny sposób, jest niemożność jednoznacznej oceny bohaterów. Szarości w wymiarze etycznym i moralnym u człowieka powodują, że nigdy tak do końca nie będziemy w stanie przewidzieć jego reakcji. Dzisiaj wróg, jutro sprzymierzeniec.

Styl autorki pasuje do opisywanej rzeczywistości. Obojętny, niemal kliniczny, i tak bardzo różny od kwiecistego słownictwa, którym posługiwała się w cyklu Kusziela. Język trzecioosobowego narratora jest taki, jak szara i ponura codzienność, o której opowiada. Bez wyszukanych porównań i metafor, bez poetycznej finezji. Kolejny dzień z życia mieszkańców „nieistniejącego” Santa Olivia, których oficjalnym sportem i rozrywką jest urządzanie walk bokserskich z udziałem przedstawicieli wojska oraz miejscowych.

Osoby, które zaczęły przygodę z Carey od historii Fedry uprzedzam, że jest to całkowicie odmienny typ powieści. Czy jest gorsza, czy nie – pozostawiam opinii każdemu z Was, choć zależy to także od tego, czego na daną chwilę poszukujemy w książce. „Santa Olivia” nie powala na kolana skomplikowaną fabułą, co przy misternej siatce wątków w Kuszielu może wypaść blado. Przy jej lekturze niejednokrotnie miałam wrażenie, że tym razem autorka chciała opowiedzieć o życiu społeczności w bardzo małej mieścinie, z zarazą stanowiącą jedynie pretekst do stworzenia nadzwyczajnych warunków. Wlać parę dodatków, wetknąć na koniec niepasujący do reszty element – szybką, niezwykle silną oraz dosłownie nieustraszoną Luop – zamknąć to wszystko w małym opakowaniu i wstrząsnąć, tworząc mieszanką wybuchową. A potem obserwować, jak poradzi sobie „wybryk natury” i w jaki sposób wpłynie on na egzystencję „przeciętniaków”.

Kusziel to cykl powieści napisanych z niemal epickim rozmachem, w których mamy okazję podziwiać bardzo wyraziste postacie, spektakularne bitwy oraz sprawy i misje, których porażka bądź sukces mogą zaważyć na dalszym istnieniu narodów. Nie można także zapomnieć o pięknie wykreowanym świecie, a wszystko to w przesyconej erotyzmem otoczce. Narzekającym na ten ostatni element i szukającym mniej wzniosłych idei można z pewnością polecić „Santa Olivię”. To nie oznacza, że ich tam nie znajdziemy, lecz występują one w mniejszej skali i natężeniu.

No i właśnie. Zdecydowanie polecam, a jednak jak pisałam - książka wcale może nie wywoływać jakichś większych emocji. Czytało mi się szybko i bardzo mi się podobała bezemocjonalna postać Loup, a jednocześnie "czegoś" mi brakowało. Określiłabym ja raczej jako dobrą pozycję, której pomysł i wykonanie zostało nieco zmarnowane.

Sophie napisał/a:
Co to pomysłu na bohaterów paranormalnych, nie spodobał mi się. Wykluczenie zdolności odczuwania strachu, super-szybkość, super-siła... Wiadomo jak to brzmi.

Ja odczułam jako coś w rodzaju pretekstu, tak jak i epidemię, do opowiedzenia historii osoby całkowicie innej od reszty ludzi, oraz muszącej sobie radzić w sytuacji, gdy nie ma możliwości ucieczki, ot tak zmiany miejsca z tego, gdzie cię nie akceptują. Loup musiała żyć tam, gdzie żyła, dorastać i obserwować, jak inni dojrzewają oraz doświadczają emocji, które nigdy nie staną się jej udziałem. Przez większość czasu błąkała się bez celu, dopiero później wydarzenia spowodowały, że odważyła się sięgnąć po to, czego chce i do czego została stworzona.

Wątek miłosny, nie za bardzo nachalny, był, ale nie wzbudził we mniej większych emocji.
Spoiler:

Carey lubi wplatać wątki homoseksualne i nigdy nie brzmi to u niej sztucznie. Podoba mi się też, że dzięki temu w jakiś sposób było inaczej, a bohaterki musiały sobie radzić z nieco innym typem problemów, m.in. jak przyjmą w zamkniętej społeczności parę homoseksualną.
Ani mnie to grzało, ani ziębiło. Może dlatego, że to związek dziewczyn, a nie kręcą mnie takie połączenia. Przez to nie tykam wszelkich yaoi i yuri w anime, nie przeszkadzają mi jako wątek poboczny, ale jako główny zwyczajnie nie wzbudza we mnie emocji i średnio wciąga.
Może było też tak dlatego, że Pilar kompletnie mi nie podeszła jako bohaterka. Bardzo przeciętnego i nijakiego charakteru.



Sophie napisał/a:
Spoiler:

zniknęło dopiero pod koniec książki, który to koniec był zbyt piękny, zbyt ładnie się wszystko ułożyło, a wyjaśniania wyglądały zbyt cudnie ("obserwowaliśmy Cię od dawna", taaa, yhy, cudownie). Nie wspominając już o tym, że w tym zakończeniu coś zgrzytało.


Spoiler:

No, średnio strasznie z tym wyszło. Mogli sobie darować tę obserwację i zostawić, że Loup uratował pobratymiec zwyczajnie z poczucia wspólnoty. Ciekawie by było, gdyby kierowały nimi takie niezachwiane i bezwględne potrzeby niesienie pomocy sobie nawzajem, taki wspólny duch walki w swojej obronie. Nawet jeśli staje się za barykadą wroga.
Jak dla mnie to mogli też sobie darować zabieranie Pilar, dobrze jej było tam, gdzie była :-P

_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org