Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Seria o Stephanie Plum
Autor Wiadomość
Kometa 
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2013-02-27, 16:50   

Ta, motyw w samochodami był świetny, choć ja od początku wiedziałam że to się tak skończy xD Biorąc pod uwagę jej poprzednie przygody z autami, nie mogło być inaczej. Obawiam się że jest skazana na wielki błękit dożywotnio. Ogólnie bardzo dobra i bardzo fajna część. Póki nie bierze się tych książek na serio, można się zajebiście bawić. Choć ja nadal ubolewam nad tym jak swobodny dostęp do jej mieszkania ma każdy oprych w okolicy.

Tęskniłam trochę za Sally'm w tej części, ale szybko pojawił się Majtas i mi tę lukę wynagrodził xD Te "dodatki" do Stephanie, ci okazjonalni pomagierzy, są po prostu genialni.
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego
 
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-03-24, 16:05   

Po szóste nie odpuszczaj. Babka z paczki i pieczeń nadziewana oliwkami to znaki charakterystyczne Grajdoła. "Język migowy" oznacza pokazanie komuś wyprostowanego środkowego palca. Domy są skromne. Samochody duże. Okna czyste.

Kolejna część kobiecej komedii kryminalnej. To chyba pierwsza seria, którą czytam w tempie w jakim wychodzi, nie próbując sięgnąć do wcześniejszego wydania. Jak myślicie co może się zdarzyć kiedy babcia Mazurowa wprowadzi się do Stephanie, a Komandos zostanie NS. To co zawsze. Kupa śmiechu.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
RustyAngel 
Wielbiciel Ciemności
Little Devil


Wiek: 34
Dołączyła: 13 Maj 2013
Posty: 33
Skąd: Leszno / Poznań
Wysłany: 2013-05-15, 21:42   

Czytałam serię w oryginale. Seria o Stephanie jest świetna i zabieram się teraz za przeczytanie jej w języku ojczystym. Moją ulubioną bohaterką jest zdecydowanie babcia Mazurowa^^. Jedno jest pewne przy czytaniu książek o Stephanie nie ma mowy o nudzie ta kobieta przyciąga kłopoty jak magnes. Polskie wydanie jest naprawdę fajnie zrobione i nie odbiega zupełnie od oryginału także z niecierpliwością czekam na wydania kolejnych części :)

Czarownica: Babci Mazurowej nikt nie pobije :-)
 
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
  Wysłany: 2013-07-30, 06:34   

RustyAngel napisał/a:
Czarownica: Babci Mazurowej nikt nie pobije :-)

Spoiler:

Szkoda, że babcia Mazurowała zdała wreszcie egzamin na prawo jazdy (w Posce by nie zdała) i kupiła sobie czerwoną corvettę, a za 5 dni zebrała tyle mandatów za przekroczenie szybkości, że staciła prawko. :mrgreen: Fragmenty z jej udziałem i szkoleniowca mogły by być zarębiste.


Siódemka za mną. Cóż minął miesiąc od kiedy Stephane znalazła ostatniego trupa (tak mówią policjanci), a więc czas najwyższy.
Jak zawsze bawiłam się nieprzeciętnie i śmiałam na huśtawce, bo w domu taki upał, że wytrzymać się nie da. Jak by tu podsumować siódemkę. Chyba cytatami.

Matka Plum dzwoni do niej i nagrywa się na sekretarkę:
Kod:
Dlaczego ja? Dlaczego to moja córka musi znajdować zwłoki? Gdzie popełniłam błąd? Córka Emily Beber nigdy nie znajduje zwłok. Córka Joanne Malinowski nigdy nie znajduje zwłok. Dlaczego ja?!


Stephanie bierze niechcący udział w damskich zapasach w błocie. Potem jedzie do Morellego i pada między nimi taka wymiana zdań:
Spoiler:

"-Chciałabym wziąć prysznic, ale jeśli się boisz, że pozostawię ślady błota, to możesz oblać mnie na podwórzu wiadrem wody. - mówi Plum. Morelli na to:
- Wiem, że to prawdopodobnie chore, ale mi staje."


A o to co myśli Steph o swoim Newsie, za którym ugania się przez całą siódemkę.
Kod:
Niedowidział. Niedosłyszał. Nie umiał się wysikać w czasie krótszym niż 15 minut. Ale miał erekcję i wszystkie pozostałe problemy przestały mieć znaczenie. W następnym wcieleniu będę mężczyzną. Priorytety są tak jasno zdefiniowane. Życie jest takie proste.


I zakończenie. DLACZEGO TO SIĘ ZAWSZE TAK KOŃCZY?
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2819
Skąd: skc
Wysłany: 2013-09-05, 12:02   

Właśnie skończyłam pierwszy tom – podobał mi się, był lekki, przyjemny, rozluźniający. Śliwkę czyta się ekspresem, spokojnie cały tom można łyknąć jednego dnia, niby ponad trzysta stron, a w ogóle tego nie czuć. Poza tym podobał mi się występujący w książce humor, lekki, ale nie głupi. Zresztą idiotyzmy prawie w ogóle nie raziły w oczy (chociaż taka stacja benzynowa przy nieuczęszczanej, ślepej uliczce to przesada), wyłapywałam je rzecz jasna, ale nie irytowały mnie przy tym.
Żałuję, że obejrzałam kiedyś adaptację tej powieści, przez nią teraz wiedziałam, jak to mniej więcej się skończy, dobrze jedynie, że scenarzyście bardzo okroili fabułę filmu, nie zawierając w nim wielu rzeczy.
Tak czy inaczej, ciekawe i warte przeczytania, jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-09-12, 17:01   

Ósemka za mną. I tak jak poprzednie siedem razy wspaniale się bawiłam czytając o przygodach Steph. I w końcu
Spoiler:

Stephanie przespała się z Komandosem



Trochę mało było babci Mazurowej, której rolę częściowo próbowała przejąć siostra Stephanie.

Jak zawsze lekka, przyjemna lektura, która potrafi poprawić humor i spowodować śmianie się na głos.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2819
Skąd: skc
Wysłany: 2013-09-12, 17:43   

Drugi tom serii przeczytany. Podobał mi się – lekkie i zabawne. Główna bohaterka jest ciekawym i silnym charakterem, miło śledzi się jej losy; jest też nico dziwna i nierozsądna (np. nie rozumiem kupowania niepotrzebnej pary butów, gdy w lodówce pustki), co mnie niekiedy drażniło, ale z reguły była w stanie mnie do siebie przekonać. A zostawianie kolegi w stanie prawie nagim na środku ulicy było całkiem, hm, śmieszne – nie przypominam sobie, bym spotkała coś takiego gdziekolwiek indziej. Z drugiej strony moja pamięć, jest jaka jest. Tak czy inaczej polubiłam Stephanie i chętnie zapoznam się z kolejnymi tomami jej przygód (szkoda tylko, że w mojej bibliotece jest jeszcze tylko trzeci tom :-( ). Rzucało mi kiedyś w oczy, że bardzo podoba Wam się postać babci Mazurowej – mnie osobiście nieco drażniła, ale rozumiałam, że miała być elementem komicznym (i w istocie często była), aczkolwiek daleko mi do nazwania jej świetną postacią. Akcja była ciekawa i wciągająca, a rozwiązanie nie było porażająco oczywiste, co się bardzo chwali.
Krótko pisząc, przyjemna książka, która warto przeczytać, jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2013-09-13, 06:46   

Sophie napisał/a:
Rzucało mi kiedyś w oczy, że bardzo podoba Wam się postać babci Mazurowej – mnie osobiście nieco drażniła, ale rozumiałam, że miała być elementem komicznym (i w istocie często była), aczkolwiek daleko mi do nazwania jej świetną postacią

Babcia w następnych tomach się rozkręca, na początku drażniła nie tylko ciebie ;-)
I to by było tyle co miałem do powiedzenia - jednozdaniowym postom mówimy nie :mrgreen:

Sophie: To dobrze. Ale teraz mam większy problem - Lulę. Oby ta się choć trochę opanowała, bo inaczej nie wiem, czy dotrę do końca.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2819
Skąd: skc
Wysłany: 2013-09-21, 19:07   

[Wysłany: 2013-09-13, 19:47]
Skończyłam tom trzeci. Ogólnie mi się podobało, aczkolwiek mam więcej zarzutów względem tej części w porównaniu do poprzednich (znaczy się, chciałam napisać, że tym razem w ogóle jakieś mam :-) ). Przede wszystkim na początku bardzo działała mi na nerwy jedna z bohaterek – zastanawiałam się już jak można zniszczyć tak świetną książkę tak idiotyczną postacią; Lula mnie całkowicie, absolutnie wkurzała, działa mi na nerwy niemal każdym swoim słowem i mało brakowało, a odłożyłabym tę książkę. Przemogłam się jednak – moje szczęście, że po kilkudziesięciu stronach jej postać stała się mniej istotna, a nawet jeśli się pojawiała, już aż tak bardzo mnie nie drażniła – w każdym razie byłam w stanie ją znieść, choć wyczekiwałam momentu, w którym zniknie.
Reszta była w porządku – akcja ciekawa i wciągająca, pozostali bohaterowie interesujący i przykuwający uwagę. Nie można też zapomnieć o nieustannie towarzyszącym Czytelnikowi lekkim humorze. Jak dla mnie super, Śliwka świetnie poprawia nastrój.

Oksa: No to kiszka, później Luli będzie więcej. :-P

Sophie: To źle. Bardzo, bardzo źle. :-?

EDIT: [Wysłany: 2013-09-19, 18:09]
Właśnie skończyłam „Zaliczyć czwórkę” – cóż, nazwa dość adekwatna, nie ma co ukrywać. Podobało mi się, aczkolwiek mogło być lepiej – Stephanie niekiedy mnie tu ździebko irytowała, a także udało mi się odgadnąć – w dodatku dość szybko, bo jeszcze zanim minęłam połowę – tożsamość osobnika grożącego. Humor też tak jakby trochę oklapł w porównaniu do poprzednich tomów, był miejscami nieco wymuszony, chociaż przeważnie dalej było zabawnie. Z dobrych rzeczy mogę napisać, że Lula raczej przestała mnie drażnić – jeszcze zdarzało jej się, ale rzadko, w każdym razie nie miałam ochoty odłożyć książki, gdy tylko się pojawiała. O, jeszcze wracając do wad – zbyt szybko czyta się tę książkę, stanowczo za szybko. Ledwo jeden dzień i po wszystkim, nawet nie można się tym porządnie nacieszyć, bo już przekręca się ostatnią stronę. :<
Tak czy inaczej, już zaczęłam czytać „Przybić piątkę”. :-P

EDIT: [Wysłany: 2013-09-20, 18:59]
Przeczytałam tom piąty – „Przybić piątkę”. Tak jak poprzednie – lekko, zabawnie i przyjemnie. Nie będę się powtarzać więc tylko:
Spoiler:

Denerwowało mnie to, że autorka tak strasznie ogłupiła (?) Stephanie i ta nie powiadomiła od razu o poczynaniach Ramireza, chociaż bała się jak cholera – jeśli byłaby tak przerażona, jak pisała, po prostu nie było innej możliwości i musiałaby to zgłosić, a tym samym wychodzi brak logiki. Nie wiem, co autorka chciała uzyskać tym zabiegiem (oprócz dodatkowego problemu, napięcia i rozwiązania sprawy).
Poza tym zakończenie – mam wrażenie, że autorka nie była wtedy jeszcze do końca pewna, jak to dalej potoczyć. Albo jest zwyczajnie wredna. :-P Nie ma to jak podgrzać atmosferę taką tajemnicą. Niby wiadomo, kto to jest, ale zostaje ten cień niepewności. Nie przepadam za takimi zabiegami, ale obecnie mam przed sobą kolejny tom, więc ciekawość mnie nie zżera.
A! No i nie lubię trójkątów - uch, jeszcze trochę i życie prywatne Stephanie zdominuje życie zawodowe, a wtedy nie będzie się tego tak przyjemnie czytać.



EDIT:
„Po szóste nie odpuszczaj” za mną. Tak jak w poprzednich tomach autorka nadrabia zakończeniem. Środek wielokrotnie mnie irytował, czasem nawet bardzo, ale zakończenie sprawiło, że myślę o niej lepiej, niż wtedy, gdy byłam okolicach połowy. Mam tu przede wszystkim na myśli postępowanie i wybory Stephanie – niektóre rzeczy są nielogiczne, coraz bardziej działa mi to na nerwy. Od paru tomów autorka tak układa akcję, że dochodzi do zgrzytów logicznych – nijak niektóre postępowania nie pasują do sytuacji, w której znajduje się Śliwka, a nawet do jej własnych myśli i odczuć (chociażby w poprzednim tomie Ramirez, czy w tym inne typki). Książka nie wchodzi mi już tak łatwo jak pierwszy tom – dalej rzecz jasna mi się podoba, ale już ciut mniej. Poza tym mam nadzieję, że autorka nada dobry kierunek wydarzeniom dotyczącym związków, bo inaczej lada chwila wyjdzie przeciąganie całej sytuacji (już i tak nie wiem, jak ta kobieta poradziła sobie z tymi wszystkimi dwudziestoma tomami). W tej chwili nie widzę logicznych możliwości na długie przeciąganie obecnej sytuacji. Zgrzytało mi poza tym mieszanie faktów – w poprzednich tomach autorka pisała jedno, by później napisać coś przeciwnego (w tym tomie chociażby był to wiek Stephanie w czasie wydarzenia za eklerkami). A i drażni mnie to, że Stephanie daje tak sobą pomiatać – wprowadzać się do siebie, pakować do jej samochodu. Zdaję sobie sprawę, że to zabieg komiczny, ale autorka niekiedy przegina, a sytuacja staje się żałosna.
Tak, wiem, chaotycznie napisane.
Ale żeby nie było, książka mi się podobała.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-09-22, 09:04   

1) Nielogiczność jest drażniąca, ale jak się Śliwkę dawkuje co kilka miesięcy na pewno jest drażniąca mniej. Kiedy biorę w łapki kolejny tom, po kilkumiesięcznej przerwie, to już nie pamiętam co mnie drażniło. Także Sophie nie przedawkuj. :-P
2) Kiedy trafiam na coś nielogicznego przypominam sobie, że to książka, której nie można analizować, nie wnikać, nie rozpatrywać, tylko czytać dalej i dobrze się bawić - to podstawa w Śliwce.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-09-22, 09:14   

Zgadzam się. Ja też sobie dawkuję Śliwkę - jeden tom co kilka innych książek oraz odpowiednie nastawienie i naprawdę o wiele mniej mam zarzutów. Przede wszystkim dobrze się przy nich bawię. :-) Ale jestem tak do tyłu, że ho ho, dopiero będę teraz przysiadać do piąteczki. :-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2819
Skąd: skc
Wysłany: 2013-09-23, 18:13   

hlukaszuk napisał/a:
Także Sophie nie przedawkuj. :-P
Zdałam sobie z sprawę, że łatwo to przedawkować, już w trakcie szóstki, ale nie tak łatwo odstawić czytanie – zwłaszcza, że zakończenia są, jakie są, a kolejny tom pod bokiem. Siódemkę jednak przerwałam gdzieś koło połowy i sięgnęłam na trochę po coś innego – tyle wystarczyło, bym odsapnęła.
W tej chwili jestem tuż po skończeniu „Szczęśliwej siódemki”. O irytacji już pisałam, o braku sensu też. Mogłabym to powtórzyć. Denerwowała mnie ponadto niekonsekwencja w budowie bohaterki (chociażby najpierw przewrażliwienie na punkcie zdrady, które przeszło następnie w chęć zdrady – swoją drogą nie lubię takiego podejścia, jakie zaprezentowała Śliwka, jest głupie, samolubne i niedojrzałe). Stephanie wiele razy mnie drażniła, najczęściej były to sytuacje związane właśnie z treścią zwartą w nawiasie. Autorka na siłę trochę upycha „zabawne” sytuacje, które niestety w zbyt dużej ilości zaczynają drażnić. Rozumiem przerysowanie obecne w powieści, nie przeszkadza mi ono, dopóki autorka go nie nadużywa, wymyślając absurdalne sytuacje (co się zdarzało). Mając za sobą zakończenie siódmego tomu (zresztą nawet i całą tę część), zaczynam tracić sympatię do Stephanie, posunie się o krok dalej, a będzie to oznaczało, że ma już o jedną fankę mniej.
To tyle, kolejny tom przeczytam jeszcze w tym tygodniu, a potem zacznie się oczekiwanie na dziewiątkę (wrr). :-?

EDIT: (26.09.2013)
Skończyłam „Ósemka wygrywa”. Jak dla mnie tytuł jest mało adekwatny do treści, ale co ja tam wiem. Mogłabym powtórzyć to, co już pisałam, ale nie ma sensu, dlatego napiszę tylko, co nowego.
Komandos mnie wkurzał przez ostatnie kilka tomów, jednak ostatnie kilkadziesiąt stron ósmej części zaczęło to zmieniać. W tej chwili jestem ciekawa Komandosa, nie chcę go widzieć w życiu Stephanie, bo pewnie dalej by mi choć trochę działał na nerwy, ale jestem ciekawa jego samego. Na pewno będzie o nim jeszcze wiele i może rzeczywiście okaże się kimś podobnym do Batmana ( :-P ), ale wszystkie odpowiedzi pojawią się (o ile to zrobią) dopiero za kilka ładnych tomów.
Jak na razie czekam na dziewiątkę i liczę na to, że kolejne części szybko się pojawią. W końcu za jakiś miesiąc w Stanach wyjdzie dwudziesty tom, jest sporo do nadrobienia (a ja już nieuważnie wlazłam na angielską Wiki i chlapnęłam sobie spoiler :-? ).
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-10-23, 12:03   

Całkiem zapomniałam, że przeczytałam niedawno opowiadanie pt. Visions Of Sugar Plums. Akcja dzieje się po ósemce. Jestem zawiedziona. Rozumiem, że czasem autorzy dla fanów piszą świąteczne opowiadania z udziałem ich ukochanych bohaterów. Przeważnie są to wyciskacze łez, ale są słodkie. Tym razem było inaczej. Opowiadanie było denne. Nawet babcia Mazurowa nie uratowała sytuacji. Nic mi się praktycznie nie podobało, a to rzadkość, bo zawsze potrafię znaleźć jakieś plusy.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-11-29, 10:18   

Rzutem na taśmę przeczytałam 5, 6 i 7 tom i stwierdzam, że muszę odpocząć. To, co pisały dziewczyny o możliwości przedawkowania Śliwki - święta prawda, tylko weź człowieku nie czytaj, kiedy masz takie zakończenie? A jak już zerkniesz na początek kolejnej części, żeby tylko zaspokoić ciekawość, to nagle okazuje się, że czytasz dalej i zanim się obejrzysz, znowu trafiasz na zakończenie tak samo trzymające w napięciu. I tak wkoło Macieju.

Piątka była chyba najsłabsza z nich pod względem fabuły. Średnio mnie cała ta intryga wciągnęła, rozwiązanie też nie porywało. Kolejne części w tym zakresie były już ciekawsze. Stefcia może i zaczęła mnie już poważnie denerwować, ale absurdalność sytuacyjna, ciągłe włamywanie się każdego zainteresowanego osobnika do jej domu i skandaliczne zachowanie babci Mazurowej mniej irytują, a bardziej bawią. Nie zwracam już na ich logiczność większej uwagi, tylko wybucham szczerym śmiechem wtedy, kiedy mam na to ochotę, nie zastanawiając się, czy to ma sens czy nie. :-)

Chociaż... sprawa z bronią. Naprawdę nie widzę powodu, dla którego Śliwka nie miałaby się porządnie nauczyć z niej korzystać. Nie pamiętam, żeby wspominała o jakiejś traumie związanej z pistoletem, a ten zdarzało się już, że ratował jej życie. Pakuje się nieraz w takie akcje, że zostawianie broni w słoju z ciasteczkami stanowi w moich oczach jedynie świadome wystawianie się jak kaczka na odstrzał. Takich sprzeczności jest więcej, ale staram się je zamykać gdzieś w umysłowej szufladzie.

Można by spytać, dlaczego. A bo fascynuje mnie środowisko Grajdoła i okolic, ci wszyscy świętojebliwi mieszkańcy, chodzący w niedzielę do kościoła, dbający do granic absurdu o reputację oraz obawiający się tego, że czyjaś babcia spojrzy na nich urocznym okiem. Uwielbiam ten cały szybki przepływ informacji, gdzie wszyscy wszystko wiedzą, ale nie mówią o tym głośno. No, może wtedy, kiedy linia telefoniczna się urywa od wymiany plotek. :-D

Stefcia też nie jest taka straszna ciapa. To prawda, że łowca nagród roku to z niej nie jest, ale szczęście plus niezły instynkt często sprawiają, że jej się powodzi. Ciężko jest mi przejść nad jej niesamowitą głupotą w rozwiązaniu sprawy z Ramirezem, ale również nad jej zachowaniem w naszym uroczym trójkąciku miłosnym (blee, nie cierpię trójkątów!!!).
Sophie napisał/a:
Denerwowała mnie ponadto niekonsekwencja w budowie bohaterki (chociażby najpierw przewrażliwienie na punkcie zdrady, które przeszło następnie w chęć zdrady – swoją drogą nie lubię takiego podejścia, jakie zaprezentowała Śliwka, jest głupie, samolubne i niedojrzałe).

Dokładnie. Przy każdej tego typu scenie miałam ochotę kopnąć jej hipokrytyczną dupę. Tym bardziej, że Joe nie odwdzięczał jej się podobnymi kwiatkami.
Spoiler:

Wiadomo, że żadne z nich nie chciało tego ślubu i obydwoje są winni tego, że nie potrafili o sprawie pogadać na poważnie. I naprawdę rozumiem tu Steph - jej zwyczajnie potrzeba związku, nie zaraz ślubu i zmiany stylu życia o 180 stopni, tylko czegoś pewnego. Faceta, o którym może powiedzieć, że jest jej facetem, a nie zastanawiać się wiecznie, czy jest dla niego tylko od bzykania. A także osoby, która zaakceptuje jej obecną robotę i pozwoli jej samej dojść do takiego etapu w życiu, w którym powie sama sobie dość i zmieni ją na coś innego.
Problem w tym, że dochodzi sprawa z Komandosem. Bo widzicie, Stefci nie wystarczy to, że mogłaby wszystko rozwiązać z Joe i zacząć się normalnie umawiać, o nie. Ją ekscytuje taki niepewny i niebezpieczny czynnik, dzięki czemu ma dwie pieczenie przy jednym ogniu - prawie rodzinnego i opiekuńczego faceta oraz podniecającego w swej tajemniczości prawie kochanka.
Chyba nie muszę się wielce rozpisywać o tym, jak potępiam takie gówniarskie podejście?



Rany, ale lubię Komandosa. :-D Koleś jest zagadkowy jak Sfinks i enigmatyczny prawie jak Barrons (nikt nie pokona w tym Barronsa :-P ), nie gada po próżnicy i nie interesują go kwestie moralno-związkowe. Ponadto może i trochę namieszał w głowie Śliwki, ale chyba jako jedyny potrafił w końcu przedstawić jasno jak się sprawy mają oraz swoje warunki (mam tu na myśli drugą część ósemki, bo żem się nie mogła powstrzymać przed przeczytaniem fragmentów :-P ). Nie dawał sobie w kaszę dmuchać ani sobą manipulować, co trzeba facetowi oddać.

Lubię także Lulę czy babcię Mazurową, a najbardziej Connie (to taka pozornie mało ważna postać, ale jaka sympatyczna XD). Lulę i babunię może nie zawsze, ale obydwie sypią tak bezpośrednimi tekstami, że uśmiech sam się na ustach pojawia. :-) Lubię też Morellego, bo to dobry facet, pomimo paru wpadek, ale gdyby z nim rozsądnie porozmawiał, jak na dorosłego człowieka przystało, to myślę, że można by dojść z nim do porozumienia. Rozumiem też doskonale jego zarzuty wobec pracy Śliwki i jej pakowania się w niebezpieczne sytuacje.

Wiedziałam, że fani od któregoś tomu strasznie zaczęli narzekać na tę serię. No i nie mogłam powstrzymać ciekawości, zerknęłam pobieżnie, o co im szło. W bardzo wielu opiniach przewijają się te same zarzuty, więc muszę w nie uwierzyć, ponadto dotyczą takich spraw, że czuję, że znienawidzę ten cykl, a przede wszystkim Stefcię. Boję się - bo pewnie tak będzie - że autorka obrzydzi mi moich ulubionych bohaterów i całkiem zepsuje im charaktery (jak Joe czy Komandosa). Poniżej spoiler opisujący ogólnie zarzuty fanów.
Spoiler:

1. Steph w ogóle nie uczy się na błędach, wciąż zbywa machnięciem ręki potencjalnie niebezpieczne dla niej działania oraz nie zabezpiecza się odpowiednio (np. w broń).

2. Korzystanie przez autorkę z tych samych zabiegów komediowych - babcia wciąż szokuje, Lula bluzga, absurdalne zachowanie bohaterów, Steph nie umie sobie z większością rzeczy porządnie poradzić, ciągle giną/wybuchają jej samochody i wszyscy się do niej włamują.

3. Trójkąt miłosny nie ma końca. A dla mnie nie ma możliwości, żebym to strawiła na trzeźwo. Jak ci mężczyźni są w stanie tak długo znosić latanie Steph z kwiatka na kwiatek wedle pogody ducha? Komandos może będzie miał to gdzieś, ale czuję, że autorka zacznie robić z Joe zwykłego naiwniaka i frajera. Ponadto niepokojące sygnały, że w pewnym momencie obydwaj, szczególnie Komandos, zaczną skakać na jej zawołanie i wykonywać niemal wszystkie jej prośby... Jestem chora już na samą myśl.



Myślę, że jeśli dojdę do tomu, w którym poczuję, że autorka zaczyna mi sprzedawać bulszit + to, co opisałam w spoilerze, to daruję sobie resztę tomów aż do zakończenia całego cyklu, aby się przekonać, jak się wszystko poukładało.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-12-10, 13:32   

To że Fabryka sprawi fankom Stef prezent na Walentynki było wiadome już od jakiegoś czasu, ale nie ma to jak potwierdzenie:



"No to już oficjalnie!

PREMIERA "WYSTRZAŁOWEJ DZIEWIĄTKI" już 14 lutego!
Piękna data

Co mnie czeka? W skrócie:
Trzeba będzie odzyskać kaucję związaną z wizą. Pewien Hindus miał trzymiesięczną wizę z pozwoleniem na pracę i poręczono, iż wyjedzie, gdy skończy mu się zezwolenie na pobyt w Stanach.

Jednak, jak to w moim życiu – łatwo nie będzie. Trop prowadzi do grupy zabójców – słowo „łowczyni” nabiera nowego znaczenia. Szczególnie w Vegas, w otoczeniu tysiąca sobowtórów Elvisa, Toma Jonesa i stringów King Konga!

Oj będzie się działo!

Janet Evanovich - Stephanie Plum "Wystrzałowa Dziewiątka" premiera 14 lutego!"


źródło: https://www.facebook.com/...&type=1&theater
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org