Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Trylogia Wskrzeszenie magii
Autor Wiadomość
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-02-01, 08:46   Trylogia Wskrzeszenie magii

TRYLOGIA WSKRZESZENIE MAGII

PIERWSZY TOM: GŁÓD DOTYKU



Autor: Kathleen Duey
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 358
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Akapit-Press
Wymiary: 14.0 x 20.0 cm
Tłumaczenie: Emilia Kiereś

Opis z okładki:

W świecie, w którym żyje Sadima, magia została zakazana, a ubogich wieśniaków pozostawiono na pastwę oszustów i szarlatanów. Jedna z takich "czarownic", ukradłszy nieliczne rodzinne kosztowności, zostawiła matkę Sadimy na pewną śmierć w dniu, w którym dziewczynka przyszła na świat. Ślady prawdziwej magii ocalały jednak w starych wierszach i legendach, a także w ludziach takich, jak Sadima. W obawie przed wyśmianiem i odrzuceniem ukrywa ona swoje ciche porozumienie ze zwierzętami. Plotki o jej darze docierają w końcu do Somissa, młodego arystokraty, opętanego ideą ożywienia magii. Wysyła on swojego zaufanego sługę, Franklina, aby odnalazł dziewczynę. Radość Sadimy, wywołana możliwością wyjawienia tajemnicy, przeradza się w miłość do człowieka, z którym tę tajemnicę dzieli. Jednak nierozerwalna więź łącząca Franklina z genialnym i niebezpiecznym Somissem prowadzi dziewczynę w pułapkę. Sadima staje przed decyzją, która rozdziera jej serce.

Kilka wieków później magia odżywa, jest jednak ściśle kontrolowana przez czarnoksiężników w odosobnionej akademii czarów. Dostęp do niej mają wyłącznie ludzie zamożni. Hahp, spisany na straty syn bogatego kupca, zostaje zmuszony do nauki w akademii. Tam nawiązuje znajomość z Gerrardem, chłopcem w niewyjaśniony sposób przyjętym do szkoły magii razem z dziewięcioma synami możnych i bogatych. Tylko jeden z dziesięciu uczniów ma ukończyć szkołę - a pierwszy warunek, jaki stawia akademia, to przetrwanie.

Sadimę i Hahpa dzielą całe pokolenia, jednak w zaskakujący i nieodwracalny sposób ich losy zostają połączone. Opowiada o tym ta olśniewająca książka, będąca pierwszą częścią mrocznej, złożonej i frapującej trylogii autorstwa Kathleen Duey.

TOM DRUGI: ŚWIĘTE BLIZNY



Autor: Kathleen Duey
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 490
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Akapit-Press
Wymiary: 14.0 x 20.0 cm
Tłumaczenie: Emilia Kiereś

Opis z okładki:

Oto kolejna część przejmującej trylogii, uznanej przez Holly Black za "napisaną pięknie, z rozmachem i zapadającą w pamięć".
W drugim tomie trylogii Somiss, znalazłszy się na wygnaniu, nadal gromadzi wiedzę o magii, czerpaną ze starożytnych dokumentów. Sadima i Franklin, usiłując ograniczyć jego egocentryczne ambicje, spisują w tajemnicy magiczne pieśni. Liczą na to, że będą mogli podzielić się nimi z ludzkością, by zakończyć krwawe, niszczące cywilizację i nawracające wciąż wojny królów z czarnoksiężnikami.
Dwieście lat później Hahp i Gerrard, uczniowie straszliwej akademii Somissa, poddawani są kolejnym bolesnym próbom, stosowanym przy "uczeniu" magii. Niepewny pakt, który zawarli, by przeżyć, traci na mocy, kiedy chłopcy zaczynają spiskować przeciwko Somissowi. Chcą obalić zarówno jego, jak i akademię, by w ostateczności uwolnić magię
Święte blizny w pełni spełniają nadzieje, rozbudzone przez pierwszy tom trylogii, Głód dotyku.


Moje wrażenia po przeczytaniu I tomu:

Historia głównych bohaterów, których dzieli 200 lat (jak wynika z okładki, bo w treści jeszcze na to nie natrafiłam) jest pisana na przemian, w czasie rzeczywistym dla każdego z nich. Jeden rozdział z życia Sadimy, jeden z Hahpa. Powiedziałam bym, że to raczej nowatorskie prowadzenie fabuły. Na początku wydawało się to dziwne, ale po jakimś czasie stało się do zaakceptowania. Obie historie mają dwa (a później trzy) wspólne postacie. Są nimi Somiss, Franklin i Jux. Jeśli się popatrzy na te 200 lat, może się do wydać dziwne, ale przecież nie w książce, w której magia gra pierwsze skrzypce.

O świecie w książce wiemy bardzo mało. Mało co jest pewne, gdyż zagubiło się na kartach historii. Istnieją opowieści, zapiski, że kiedyś żyli królowie, którzy nie umieli rządzić. Kraje popadały w ruinę a nędza była coraz większa. Czarnoksiężnikom udało się w końcu pozbawić świat królów i odtąd nastał dobrobyt. Czarnoksiężnicy byli bardzo potężni a ich magia mogła wszystko. W pewnej chwili pałeczka się jednak odwróciła. Królowie podnieśli głowy i użyli ostrych narzędzi i ognia by zabić wszystkich czarnoksiężników. Dziwne co i absurdalne. Jakoś samo sobie przeczy. Więcej nic na ten temat nie ma. Magia została zapomniana. Przetrwała tylko wśród Cyganów i ludzi, którzy znają pewne pieśni, które służą pewnym celom: przedłużanie życia, uśmierzanie bólu brzucha itp. Ludzie jednak w nie za bardzo nie wierzą, ale pieśni są przekazywane z pokolenia na pokolenie ustnie i śpiewane. Dlaczego ustnie, bo plebs nie ma prawa umieć czytać.

W książce zbulwersował mnie sposób uczenia magii w Akademii, szczególnie, że uczniami są młodzi chłopcy, jeszcze dzieci. Nic się im nie wyjaśnia, trzyma w głodzie i strachu. Wszystkiego muszą się uczyć i dochodzić sami. W oczach Hahpa wszyscy czarnoksiężnicy byli szaleni, ponieważ nie pozwolili chłopcom pomagać sobie w nauce. Każdy był zdany na własne siły i zdolności. Gdyby mogli nawzajem sobie pomagać mogliby wszyscy zostać czarnoksiężnikami i nikt by nie musiał umrzeć. Jest to jednak niemożliwe. Czarnoksiężnikiem może zostać tylko jeden z nich albo żaden. Dziwne, czy Somiss obawia się konkurencji, czy nikt nie może być lepszy od niego? Do tego dochodzą jeszcze bzdurne zapisy w książce z historii magii, którą uczniowie muszą bez przerwy czytać. Są w niej przekręcone fakty na temat Założyciela Akademii. Skąd wiem, że przekręcone? Dzięki historii Sadimy, która była przy wydarzeniach, o których Hahpa czyta.
Wracając do drastycznego sposobu nauczania, naprawdę nie przesadzam, kilku chłopców zmarło, a to pewnie nie koniec. Haph zostaje poinformowany, że jeśli nie wykona (nie nauczy się) konkretnego zadania to zostanie zagłodzimy. Zastrzeżenia budzą też zakazane praktyki, za które grozi śmierć:
- Akty cielesne,
- Niema mowa (czyli telepatia)
- Nauczanie magii poza Akademią
- Złamanie czterech ślubowań: dozgonnej izolacji, milczenia, czystości, ubóstwa.

Pobudki, jakimi kierował się Założyciel Akademii (nie jest wymieniony w książce z imienia, ale jest to sprawa oczywista, przy tworzeniu zakazanych praktyk są raczej łatwe do odgadnięcia. Somiss uważał, że uczucie jakim darzyli się nawzajem Sadima z Franklinem, mogło mu odebrać „przyjaciela”. Niemej mowy Somiss zakazał jeszcze przed założeniem Akademii. Nie chciał aby Franklin poznał jego złe myśli. Zakazanie Franklinowi niemej mowy to jak zakazanie oddychania. Zakazać można tylko tym osobom, które nie mają wrodzonego talentu w tej dziedzinie. To Sadima odkryła dlaczego Somiss nie chciał się wymieniać myślami. Zakazał tego gdyż nie chciał, aby ktokolwiek dowiedział się, że wcale nie pragnie dobrobytu na świecie, w co wierzył Franklin. Z kolei zakaz dotyczący nauczania magii poza Akademią musi mieć wiele wspólnego z marzeniem Sadimy, która cały czas myślała o odejściu i założeniu wraz z Frankinem szkoły dla dzieci. W tym celu kopiowała dla siebie teksty pieśni i nie tylko.Pewnie będzie o tym w drugim tomie.
Spoiler:

Sadima, kopiowała oryginały, bo Somiss zmieniał ich treść. Nie chciał, żeby np. nikt nie żył tyle co on.


Somiss był najokrutniejszym i chyba najbardziej złośliwym nauczycielem. Wyśmiewał się i stale przerywał chłopcom, którzy recytowali słowa pieśni. Taki system nauki mógł się zrodzić tylko w chorym umyśle człowieka, jakim jest Somiss. Potwierdzają do słowa Sadimy opisujące go za młodu:
„Somiss wciąż był przemądrzałym chłopcem. Wzbudzanie gniewu ojca oraz tyranizowanie Franklina sprawiało mu prawie taką samą przyjemność, jak udawanie, że jest ważny i bohaterski.”

oraz słowa chłopców, których zamknął w klatce. Opisali go jako człowieka, który ma lód zamiast oczu.

Czy Frankiln widzi to wszystko? Może wydawać się tylko z pozoru, że nie, ale prawda jest inna. Na pytanie Sadimy odpowiedział tymi o to słowami:

„Tylko ja stoję między tymi chłopcami a śmiercią. Nie widzisz tego? Somiss mnie słucha. Wiem, jak on myśli. Wiem, jak go uspokoić.”

Taki cel w życiu Franklin obrał od początku. Wydaje się, że Hahp jest w oczach Franklina nadzieją, tylko na co? Na zmiany w Akademii, na coś wielkiego, na takie wykorzystanie magi jak zawsze pragnął? Wszystko to czysta spekulacja. Franklin trwa przy Somissie, bo zdaje sobie sprawę, że tylko on utrzymuje jego człowieczeństwo. Postępowanie czarnoksiężników, a szczególnie Somissa, sprawiają że uczniowie pałają do nich nienawiścią. Hahp nie jest w tym odosobniony. Jego współlokator czuje to samo. Wyznacza sobie cel. Gdyby udało mu się zostać tym jedynym, który ukończy nauki to zniszczy to miejsce, czyli Akademię. Zadziwiające jest również to:
Spoiler:

w jaki sposób Gerrard trafił do Akademii. Skąd zna język Cyganów, może jest Cyganem a może Erydianinem?


Może teraz coś o Sadimie. Rozumiem postępowanie Sadimy, że porzuciła brata i wyruszyła do miasta w poszukiwaniu ludzi, którzy ją rozumieją i czują to samo co ona. Młodość takie ma prawa. Nie rozumiem tylko jej dalszego postępowania. Dziewczyna wychowana na wsi, na wolnej przestrzeni, jak dla mnie zbyt szybko i łatwo przystosowała się do warunków panujących w mieście, nawet nie tęskniła. Można to tłumaczyć zakochaniem, fascynacją pieśniami i słowem pisanym, ale uważam, że braku kontaktu ze zwierzętami nic nie zastąpi.

Tom drugi zaczyna się dokładnie w tym samym miejscu gdzie kończy się pierwszy, ale o tym dopiero jak go przeczytam w całości. Wtedy może, będzie lepiej mi ocenić serię bo teraz, po przeczytaniu pierwszej części mam mieszane uczucia (gdzieś po środku). :-P

A tak na marginesie to nie mam pojęcia skąd tytuł pierwszego tomu? :-/
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-02-06, 09:15   

Cytat:
A tak na marginesie to nie mam pojęcia skąd tytuł pierwszego tomu? :-/

A pamiętasz
Spoiler:

scenę, w której Gerrard i Haph zawierają przymierze? Pierwszy raz od tylu miesięcy ściskają sobie ręce i Haph zdaje sobie sprawę, jak bardzo brakowało mu dotyku drugiego człowieka, chociażby takiego właśnie uściśnięcia rąk, nie wspominając już o przytuleniu. Wtedy po raz pierwszy w książce pojawia się zwrot "głód dotyku".
Do Sadimy też można to odnieść - niemożność bycia z Franklinem i brak bliskiej osoby, z którą mogłaby dzielić życie, ojciec nienawidzący całego świata, samotna w nowym miejscu i do tego mieście.


Cytat:
Czarnoksiężnicy byli bardzo potężni a ich magia mogła wszystko. W pewnej chwili pałeczka się jednak odwróciła. Królowie podnieśli głowy i użyli ostrych narzędzi i ognia by zabić wszystkich czarnoksiężników. Dziwne co i absurdalne. Jakoś samo sobie przeczy. Więcej nic na ten temat nie ma.

I to bardzo absurdalne. Jeśli autorka w jakiś bardziej szczegółowy sposób nie wyjaśni później, jakim mykiem załatwili tych magów pomimo długowieczności, potężnej magii (ani słowa też nie było o ograniczeniach w korzystaniu z mocy) to raczej takim absurdem właśnie ta kwestia pozostanie.
Cytat:
Dlaczego ustnie, bo plebs nie ma prawa umieć czytać.

Czy król obawiał się powrotu magii? Dlatego zakazał KAŻDEJ osobie pochodzącej z gminu nauki czytania i pisania, a za złamanie tego prawa groziła śmierć? To jest naprawdę bardzo radykalny przepis, ciekawa jestem czy kiedykolwiek spotkał się z jakimś ruchem oporu, w książce nic o tym nie było. Z drugiej strony, jeśli plebs nauczył się radzić sobie świetnie bez tej umiejętności - przypominam, że nie chodziło tylko o najniższą warstwę społeczną, a każdą nie-królewską czy wysoko urodzoną - to mogli mieć gdzieś taki zakaz i obywać się bez tego.
Cytat:
Somiss był najokrutniejszym i chyba najbardziej złośliwym nauczycielem. Wyśmiewał się i stale przerywał chłopcom, którzy recytowali słowa pieśni. Taki system nauki mógł się zrodzić tylko w chorym umyśle człowieka, jakim jest Somiss.

Na początku nie mogłam uwierzyć, że ludność zgadza się na to, żeby w ten sposób były traktowane ich dzieci, a w trakcie nauki większość ginęła. A jednak, to Somiss pewnie zostanie okrzyknięty tym, który przywrócił magię do tamtego świata. W międzyczasie też zapewne zajdą okoliczności, które jeszcze bardziej wyniosą go na wyżyny społeczeństwa.
Naturalnym darem Franklina była niema mowa, Sadimy - rozmowa ze zwierzętami, a Somiss, jak na razie wszystko na to wskazuje, nie miał nic. Wszystko to wyuczone zdolności i efekt badań. Pewnie trochę mu ta kwestia też doskwierała.
Sam siebie katował głodując i widział w tym jakąś porażającą jasność umysłu. Na wzór "I widział Bóg, że to dobre..." sam zaczął wprowadzać taki wzór nauki w Akademii. Okropny, paranoidalny, wstrętny człowiek. Naprawdę najgorsza postać w tej powieści.
Cytat:
Taki cel w życiu Franklin obrał od początku. Wydaje się, że Hahp jest w oczach Franklina nadzieją, tylko na co? Na zmiany w Akademii, na coś wielkiego, na takie wykorzystanie magi jak zawsze pragnął?

Spoiler:

Zastanawiam się, czy Franklin nie ma nadziei na to, co obiecał sobie Haph - zniszczenie Akademii. Albo choćby zabicie czarnoksiężników.



W trakcie czytania pierwszej części miałam bardzo mieszane uczucie. Niewątpliwie książka porusza ważne kwestie, jest bardzo poważnie i nastrój, szczególnie dzięki narracji Hapha, też jest odpowiednio ponury. Wydaje mi się, że wolałabym aby narracja Sadimy była taka sama, jak właśnie u Hapha. Dzięki temu czytelnik miał dogłębny wgląd w jego myśli i uczucia. U Sadimy miałam nieraz wrażenie, że wszystko odbywało się wedle streszczonego wzoru: tego dnia zrobiła to i to, a oni tamto i owamto, postanowiła tak i tak, pomyślała sobie o tym, kolejne dni upływały w taki i taki sposób. Mimo, że była dziewczyną, to nie do niej się bardziej przywiązałam, ale właśnie Hapha. Zresztą był on też w o wiele gorszej sytuacji.

W ostatnich stronach I części brakuje też jakiegoś porządnego, zaskakującego i przykuwającego uwagę zakończenia.
Spoiler:

Sadima i reszta przenieśli się do jaskini, a Haph i Gerrard zawiązali przymierze. Koniec.

Brakowało mi w tym napięcia, tak żebym czuła wręcz konieczność sięgnięcia po następną część i poznania dalszych losów bohaterów. To nie są raczej książki nastawione na akcję, a przynajmniej pierwsza część. Wszystko byłoby w porządku, gdyby właśnie przywiązywały do siebie chociaż poprzez przyciągający sposób prowadzenia narracji.

Gdzieś w środku książki pomyślałam sobie, że chyba nie przeczytam następnej, że chyba nawet nie jestem ciekawa, co się dalej stanie. A jednak teraz myślę, że coś tam chwyciło. Kibicuję Haphowi i mam nadzieję, że mu się powiedzie. A także, co się stanie z Sadimą.
Spoiler:

Zostanie zabita przez Somissa? A może nawet przez Franklina, co zwiąże go z Somissem już na zawsze? Ucieknie od nich, czy też zostanie w Akademii, tylko jeszcze jej nie spotkaliśmy? A może w jakiś inny sposób stanie się częścią Akademii...


Teraz czytam dwójkę, tak więc zobaczymy, jak się sytuacja zmieni po tej części.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-02-06, 11:30   

Oksa, co do tego, czy Somiss zostanie okrzyknięty wskrzesicielem magii przez społeczeństwo mam wątpliwości mimo, że przeczytałam Tom drugi Święte blizny. Raczej myślę, że prawdziwe wskrzeszenie magi nastąpi w dalszych tomach, ponieważ Somiss nie zrobił tego należycie. Somiss nie dał magii ludziom, zamknął ją, uwięził i nie chce się nią dzielić. Dlatego myślę, że Franklin widzi nadzieję w Haphie na prawdziwe wskrzeszenie magii, takiej jakiej zawsze pragną, dla ludu a nie dla bogaczy za grube pieniądze.
Co do tego, co się stanie z Sadimą? Co mógłby zrobić jej Somiss przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To było dla mnie prawdziwym zaskoczeniem.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-02-06, 11:39   

Cytat:
Somiss nie dał magii ludziom, zamknął ją, uwięził i nie chce się nią dzielić. Dlatego myślę, że Franklin widzi nadzieję w Haphie na prawdziwe wskrzeszenie magii, takiej jakiej zawsze pragną, dla ludu a nie dla bogaczy za grube pieniądze.

Jest dostępna za pieniądze, owszem, ale zważywszy na to, że wcześniej nie było jej w ogóle, a w ludzi z takimi darami jak Sadimy nikt już nie wierzył, to jednak jest znacząca różnica. Zrobił to źle czy nie - magia jest obecna w świecie Hapha i nikogo jej istnienie nie dziwi. Nie doczytałam jeszcze jak to się wszystko odbyło, ale jeśli doprowadził do tego Somiss, to przynajmniej dla zamożnych stał się on prawdziwym wskrzesicielem magii. A dla reszty ludzi - pewnie masz rację i będziemy musieli na to zaczekać.
A co do Sadimy, no to mnie zaciekawiłaś. Miałam nadzieję, że uda jej się jakoś wyrwać, a pewnie nic z tego nie wyjdzie.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-02-06, 11:42   

Oksa napisał/a:
Nie doczytałam jeszcze jak to się wszystko odbyło, ale jeśli doprowadził do tego Somiss, to przynajmniej dla zamożnych stał się on prawdziwym wskrzesicielem magii.


Ale nie każdy mógł się jej uczyć. Spolier ze Świętych bliz:
Spoiler:

Tępił każdy przejaw używania magi. Sadima na początku myślała, że to król, ale później na ostatniej stronie wyszło, że za wszystkim stał Somiss.



Oksa: Ano właśnie. Muszę skończyć te blizny i dopiero pogadamy dalej :-P
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2012-03-01, 18:05   

Niewiele mogę powiedzieć, bo dopiero zaczęłam czytać pierwszy tom i już mnie wszystko denerwuje.
Somiss jest okropny. A traktowanie dzieci - to coś niesłychanego, nawet o tym się pisać nie chce.
Gdzieś na którym forum spotkałam się ze zdaniem, że autorka już nie chce pisać tomu trzeciego. ale na jej stronie nic takiego nie znalazłam (może źle szukałam).
Za to podoba mi się jej strona, a zwłaszcza otwierające się drzwi, prowadzące wprost do wiadomości o książkach.
http://www.kathleenduey.com/ya.html
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-01, 19:23   

Nie chce pisać tomu trzeciego? To po jaką cholerę w ogóle zaczynała?! Niezrozumiałe to jest dla mnie... Albo plotka, albo mam nadzieję, że ma ku temu poważny powód.
Ja jestem gdzieś w połowie blizn (naturalnie zamiast sprawdzić w bibliotece, czy są książki to się mądra głowa zapisałam do KWK :roll: ) i powoli zbieram się, żeby się znowu zanurzyć w ten pokręcony świat.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-02, 07:23   

Czarownica napisał/a:
Za to podoba mi się jej strona, a zwłaszcza otwierające się drzwi, prowadzące wprost do wiadomości o książkach.


Strona rzeczywiście ciekawa i ma coś z mrocznej strony książki. Szkoda tylko, że trzecie drzwi się nie otwierają i nie można tam znaleźć plotek na temat trzeciej części.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2012-03-04, 12:45   

Tak jestem zniesmaczona tą książką, że drugi tom tylko na razie przeglądam i nie wiem, czy w całości przeczytam, zwłaszcza, kiedy nie wiadomo, czy będzie trzeci. Nie podoba mi się to. Tzn. sama książka jest dość ciekawa, ale za bardzo mnie wszystko w niej denerwuje. Nie chcę takich okropieństw czytać. Gdybym choć miała nadzieje na dobre zakończenie - ale na razie nie mam.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-05, 06:59   

Myślę, że seria skończy się happy endem. Zbyt dużo okrucieństwa było w dwóch tomach, żeby zrobić z tego dramat. Po przeczytaniu Świętych blizn, odniosłam takie wrażenie, że ta grupa uczniów jest nadzieja dla kilku nauczycieli, chodź czasem to uczucie też wydawało mi się być zwodnicze. Nadzieja jednak pozostała i uważam, że koniec tyrana jest bliski. Szczególnie, że niektórzy nie stosują się do jego zakazu i porozumiewają się za pomocą myśli (tj. za pomocą telepatii), chodź takie określenie nigdy tam nie pada. Dzięki tej umiejętności mogą knuć za plecami Somissa. A to oznacza bunt.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-15, 09:32   

Nie mam nic przeciwko czytaniu o okropieństwach, bo niestety ale takie rzeczy sie zdarzają. Problem leży w sposobie prowadzenia narracji. Jak w poprzednim tomie, może nie tyle że mogłabym coś zarzucić stylowi (a przynajmniej w narracji Hapha), ale nie przyciąga do siebie, nuży i nie powoduje, że czułam sie jakbym miała całą sytuację przed oczami. U Hapha wszystko dzieje się z dokładnością co do dnia, nowych czynności, akcja toczy się powoli, ciągle jest o schematach oddychania, o kondycji innych chłopców, o głodzie i zastanawianiu się, o co do diabła w tej całej magii i czarnoksiężkom chodzi. U Sadimy znowu akcja potrafi przekakiwać latami. Nie zgrywa się to ze sobą, a podwójny sposób prowadzenia narracji dla różnych osób rozprasza uwagę. Ciężko się to czytało.

I tak jak wcześniej, niestety to powtórzę - nastrój jest poważny, a temat ważny i miejscami wzruszający wobec losów bohaterów. A jednak książka nie przywiązuje i męczy czytelnika. Ja się zaparłam i siedziałam wczoraj do oporu, żeby w końcu przeczytać tę książkę.

Zakończenie było podobne do tego w pierwszej części - mimo pewnych wydarzeń, zmieniających diametralnie życie bohaterów, ja się po prostu nie wczułam, nie miałam wrażenia, że końcówka książki jest pełna napięcia i koniecznie chciałabym ją już przeczytać. Nie było "bum". Coś nie chwyciło.

Kolejny problem to bohaterowie. W narracji Hapha możemy się z nimi zapoznać o wiele dokładniej, i jak pisałam, sam Haph sprawia wrażenie bardziej namacalnego i rzeczywistego. Ta postać mimo wszystko ewoluuje. Wyobrażając sobie samego siebie w jego sytuacji można, i to całkiem łatwo, utożsamić się z jego uczuciami. To na plus.
Sadima nie porywa.
Spoiler:

Pomimo dziesiątek lat, które przeżyła, i tak czułam jakbym miała do czynienia z tą samą nieśmiałą dziewczyną z początku książki. Akcja przeskakiwała nawet o kilkanaście lat, więc i towarzysze Sadimy przez ten czas zostali ledwo co nakreśleni. Nikt nie zapada w pamięć ani nawet nie udaje pełnowymiarowej postaci.
Sama Sadima przyznaje się do jakichś tam uczuć, ale jest ich tak mało, że kompletnie nie wiadomo w wielu sytuacjach, co tak naprawdę dziewczyna o danych sprawach sądzi. Tak dogłębniej, a nie "czuła, że związała się z kobietami", "bała się odezwać przed tłumem", "tęskniła za Charliem i kochała go". Nie oczekuję rozprawek na temat jej stanu ducha, ale było tego za mało, za mało, tak jakby była jedynie widzem oglądanych przez siebie wydarzeń.


Co do wątku Erydina
Spoiler:

w ogóle, ale to w ogóle nie odczułam sympatii wobec ich przekonań, ten cały kult Erydies (dobrze pamiętam?), opowieści o niej, jej nauki, przekazywane z ust do ust opowiadania i "wielkie przemowy" - no kompletnie do mnie nie trafiało, a brzmiało raczej patetycznie i górnolotnie.



Wciąż, po drugim tomie, mam cholernie mieszane uczucia, co do tej trylogii. Chociaż druga część była lepsza. Nie wiem czy przeczytam trójkę. Nie wyczekuję jej, ale myślę, że gdzieś tam jednak jestem ciekawa, jak to wszystko się zakończy.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-15, 10:35   

Oksa napisał/a:
U Hapha wszystko dzieje się z dokładnością co do dnia, nowych czynności, akcja toczy się powoli, ciągle jest o schematach oddychania, o kondycji innych chłopców, o głodzie i zastanawianiu się, o co do diabła w tej całej magii i czarnoksiężkom chodzi. U Sadimy znowu akcja potrafi przekakiwać latami. Nie zgrywa się to ze sobą, a podwójny sposób prowadzenia narracji dla różnych osób rozprasza uwagę. Ciężko się to czytało.


Myślę, że to celowe, ponieważ gdzieś po drodze muszą się spotkać. Tak sobie wyobrażam trzeci tom, w którym Haph i Sadima będą działać razem w jednym celu lub oddzielnie w tym samym czasie.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-15, 10:52   

Też mi przyszło do głowy, że to celowe, ale wiesz, bardzo przy tym w jakiś sposób traca obydwie te kreacje. U Hapha przez zbytnie rozwleczenie, a u Sadimy przez "prześlizgiwanie się" po wydarzeniach. Mogę się założyć, że się spotkają.
Spoiler:

Gerrard w jakiś dziwny sposób wie, w jaki sposób wygląda nauka w Akademii, wie mniej więcej na czym polegają kolejne etapy nauczania. Czy może być w jakiś sposób związany z Sadimą? Albo byłym uczniem? Może takim, który uciekł? No zabija mi to ćwieka, kim on jest?

_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-15, 11:04   

Oksa napisał/a:

Spoiler:

Gerrard w jakiś dziwny sposób wie, w jaki sposób wygląda nauka w Akademii, wie mniej więcej na czym polegają kolejne etapy nauczania. Czy może być w jakiś sposób związany z Sadimą? Albo byłym uczniem? Może takim, który uciekł? No zabija mi to ćwieka, kim on jest?



Mi też. Pisałam o tym już w pierwszym poście. Zbyt wiele niewiadomych, a właściwie same niewiadome.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-15, 11:13   

Zbyt wiele niewiadomych, które są dawkowane tak powoli i niechętnie, szczególnie u Hapha, bo to tam jest według mnie więcej tajemnic, że aż to denerwuje. Nie lubię jak mi się wszystko wykłada na tacy, ale czuję, że przy tajemniczych i powolnych dwóch pierwszych tomach w tym trzecim rozwiąże się naraz cała masa rzeczy, a to spowodowałoby bardzo duże rozbieżności w rytmie w poszczególnych książkach. I dużo się wydarzy. Albo znowu mało. Ciemność widzę.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org