Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nick
Autor Wiadomość
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2010-12-04, 23:05   Nick

Imię i nazwisko:
Nick [MK – 380 str.]

Pseudonimy / Inne nazwiska:
brak
Płeć:
mężczyzna
„Moje rozmyślania o Zakonie przerwało wejście do poczekalni wysokiego mężczyzny.” [MK – 27 str.]

Rasa:
Człowiek mający moc
1) „Wpatrywałam się w Nicka. Zbliżał się powoli, a potem dotknął mojej dłoni. Poczułam na skórze ostre iskierki magii. Palce krzyżowca rozbłysły białymi promieniami, jakby zanurzył rękę we fluorescencyjnej farbie.
Odskoczyłam.
- Mógłbyś przestać to robić? - krzyknęłam.
Patrzył, jakby próbował prześwietlić mnie na wylot.” [MK – 394 – 395 str.]
2) „Masz moc - stwierdził. - Nie wiem, skąd i nie wiem, po co, ale czuję jej wystarczająco dużo.” [MK – 429 str.]

Wiek:
brak
Data Urodzin:
brak
Miejsce Urodzenia:
brak
Rodzice:
Matka: brak danych
Ojciec: brak danych
Dzieci:
brak danych
Inni członkowie rodziny:
brak danych
Partner/Partnerka:
brak danych
Inni powiązani:
brak danych
Miejsce zamieszkania:
Byłe: brak danych
Obecne: brak danych

Zawód:
Były:
Obecny: Funkcja w zakonie: Rycerz - krzyżowiec [MK – R.8. –378 str.]
1) „- Rozwiążcie go - powtórzyłam. - Nie powinieneś przetrzymywać związanego krzyżowca Zakonu w szpitalu Gromady, Curran.” [MK – 378 str.]
2) „W spojrzeniu krzyżowca widziałam coś obłąkanego, ale, w zasadzie, wszyscy krzyżowcy byli szaleni. Przypuszczam, że zapis na ten temat figurował nawet w ich umowie o pracę. Wiedziałam, że gdyby w tym momencie naprawdę chciał się uwolnić, spróbowałby zabić wszystkie osoby w pokoju.” [MK – 379 str.]
3) „Krzyżowcy mogli być szaleni, ale cały czas pozostawali Rycerzami Zakonu. Ich słowo było wiążące.” [MK – 380 str.]
4) „Zapłata za wykonane usługi, zgodna z Artykułem Ml". Ml oznaczał krzyżowców. W przeciwieństwie do innych rycerzy Zakonu, krzyżowcy nie pobierali stałego wynagrodzenia, płacono im za <robotę>.” [MK – 438 str.]

Współpracownicy:
Byli: brak danych
Obecni:
1) „Przekonywanie obywateli o skromności Zakonu - proszę bardzo, ale publiczne przyznawanie się, że cały oddział w Atlancie składa się z dziewięciu rycerzy: mistrza zakonu, wróżbity, tropiciela, trzech obrońców i trzech strażników, naprawdę nie było poważne. Dziewięć osób nadzorujących miasto wielkości Atlanty - żenujące.” [MK – 22str.]

Wygląd:
1) „Moje rozmyślania o Zakonie przerwało wejście do poczekalni wysokiego mężczyzny. Smród, jaki roztaczał wokół siebie, wyczułam zanim go zobaczyłam - osłabiająco intensywny i długo utrzymujący się w powietrzu odór gnijących śmieci. Mężczyzna nosił obszerny brązowy trencz, przyozdobiony atramentowymi i tłustymi plamami oraz usmarowany taką ilością różnorodnych pozostałości z jedzenia i innych śmieci, że wyglądał jak młody Józef w swej wielobarwnej szacie. Rozpięty trencz odsłaniał równie odrażającą koszulę: niebiesko-czerwoną w zieloną szkocką kratę, a brudne spodnie w kolorze khaki trzymały się na ognistopomarańczowych szelkach. Całości dopełniały stalowoszare spadochroniarskie buty, skórzane rękawiczki z poobcinanymi palcami i filcowy kapelusz w przestarzałym fasonie, zatłuszczony i zabrudzony tak niemiłosiernie, że przechodziło to wprost ludzkie pojęcie. Mężczyzna spostrzegł mnie i uchylił kapelusza, ujmując brzeg palcami w taki sposób, jak palacze trzymają papierosa. Ten gest dał mi możliwość przelotnego spojrzenia na twarz faceta - surową i okoloną trzydniowym zarostem. Dostrzegłam też jego oczy - jasne, bystre i zimne. W zasadzie w spojrzeniu nie było niczego groźnego, ale coś, co czaiło się gdzieś w głębi tych oczu, sprawiało, że miałam ochotę unieść ręce i powoli wycofać się z poczekalni, a potem szybko uciec, by ocalić życie.” [MK – 27 – 28str.]
2) „Zobaczyłam mężczyznę leżącego na plecach, przykrytego aż po podbródek kocem. W jego sztywnej pozie było coś nienaturalnego. Curran zerwał koc i zobaczyłam, że mężczyzna jest przywiązany do łóżka. Skupiłam uwagę na brudnych, brązowych włosach i zaciętej twarzy. Dostrzegłam w niej coś znajomego. Musiałam go już kiedyś widzieć. Mężczyzna uniósł powieki, a ja cofnęłam się o krok, w jednej sekundzie rozpoznawszy te jasne, płonące obietnicą oczy. Włóczęga z biura Mistrza Zakonu.” [MK – 378 str.]
3) „Teraz też miał na sobie tę okropną, pasiastą koszulkę, w której widziałam go w biurze Mistrza Zakonu. Jednak tym razem wyglądała na znacznie czystszą i nie śmierdziała tak bardzo.” [MK – 380 str.]
4) Nick rozebrał się do połowy, obnażając pokryty bliznami tors. Gdy odwinął bandaż z lewego ramienia, zobaczyłam, że ma pod nim świeżą ranę z poszarpanymi brzegami. Położył na ranę preparat, wziął z biurka czysty zwitek gazy i zaczął opatrywać ramię. Stanęłam za Nickiem, żeby pomóc mu przekładać bandaż przez plecy.” [MK – 381-382 str.]
5) Odwróciłam się wolno i zamrugałam, zapominając o ciętej ripoście. Nick, dzięki uprzejmości Gromady, miał na sobie szare ubranie treningowe. Jego włosy, zaczesane w kucyk, wyglądały na umyte i o dwa tony jaśniejsze. Z twarzy zniknął zarost, ukazując surowe, ale miłe i szczere oblicze. Nick przemierzył pokój, poruszając się jak doświadczony wojskowy taktyk, pewny swych umiejętności i nie zamierzający udowadniać nikomu przewagi, ale nadal zbyt młody i zbyt szczupły, by poszczycić się brzuszkiem charakterystycznym dla ludzi tej rangi. Według mnie jego sprawność stała na równie wysokim poziomie, a rozmiar mięśni sugerował, że nie musiał się specjalnie zastanawiać, jak sparować kopnięcie czy uderzenie. Zatrzymał się w pewnej odległości, a ja uświadomiłam sobie, że pachnie mydłem „Irish Spring". Przez chwilę zastanawiałam się, czy naprawdę mam do czynienia z tym samym mężczyzną, ale kiedy spotkały się nasze spojrzenia, poczułam znajomą presję, żeby zrobić krok w tył.
- Dlaczego jesteś taki uroczy? - spytałam, próbując opanować nerwowy śmiech. - Przecież wszystko, czego potrzebujesz, powinien załatwić ten kolczyk w uchu.
Rzucił mi miażdżące spojrzenie.
- Jestem ciekawa - powiedziałam - czy kiedy patrzysz na ludzi w ten sposób, to zwykle zaczynają się trząść i padają na ziemię, drżąc ze strachu?
- Zwykle po prostu umierają zdziwieni - odpowiedział.” [MK – 393 str.]
6) Nick wszedł do pokoju o piętnastej czterdzieści. Obudziłam się już jakiś czas temu i właśnie wkładałam buty. Zamknął drzwi i oparł się o nie. Na twarzy miał zarost, a jego włosy znów wyglądały na brudne.
- Jak ty to robisz? - spytałam.
- Kurz, żel i trochę oleju do czyszczenia broni.
- Myślałeś kiedyś o opatentowaniu tej receptury?
- Nie, nigdy - odpowiedział poważnie.” [MK – 404 – 405 str.]


Cechy charakteru i fakty:

Z Magia Kąsa:
1) „Krzyżowiec przewiercał mnie wzrokiem. Było w nim coś przerażającego. Kiedy tak patrzył, człowiek zaczynał się pocić, tężały mu mięśnie i w końcu dochodził do wniosku, że ma tylko dwie opcje: walczyć albo uciekać. Teraz jednak przestał się wpatrywać, słuchać.” [MK – 379 str.]
2) „Najwyraźniej został rozbrojony przez Kodiaka, kiedy pojmali go zmiennokształtni. Na biurku znajdowało się mnóstwo zębów rekina, dziewięciomili- metrowy Sig Sauer, „dwudziestka dwójka", strzelba, kilka zacisków i pudełka z posegregowaną amunicją. Na strzelbie leżał długi, zwinięty łańcuch ze srebra, sądząc po kolorze. Obok znajdował się miecz z krótką klingą w otoczeniu kilku ostrych sztyletów i zakrzywionych w półksiężyc ząbkowanych noży przeznaczonych do podcinania gardła. Jeden z narożników biurka zawalony był plątaniną sznurów i drewnianych elementów - chyba garot?. Znalazł się tu również bardzo funkcjonalny pas, dwa skórzane karwasze z kieszonkami na zęby rekina, pochwa przeznaczona do noszenia miecza na plecach, torba z preparatami regenerującymi i bandaże.” [MK – 381 str.]
3) „-Jak długo go tropisz? - spytałam. Nie patrzył na mnie, całą jego uwagę pochłaniały przedmioty rozłożone na biurku.
- Cztery lata - odpowiedział, w skupieniu wkładając zęby rekina, jeden po drugim, w kieszonki karwaszów. - Najpierw w Quebecu, potem w Seattle i Tuluzie.” [MK – 382 str.]
4) „Wskazałam na blat i stwierdziłam:
- Żadna z tych rzeczy nie jest w stanie go zabić. Wsunął miecz do pochwy. Zrozumiałam, że to,co powiedziałam, nie ma dla krzyżowca żadnego znaczenia. Musiał ścigać strzygonia i próbować zabić, tylko to się liczyło.” [MK – 382 str.]
5) „Ruszyliśmy na siebie w tym samym momencie. Wpatrywałam się w lufę Sig Sauera, podczas gdy czubek Zabójcy znalazł się przy tętnicy szyjnej Nicka. Skąd wiedziałam, że mnie zaatakuje.” [MK – 383 str.]
6) „- A jak zamierzasz ominąć wartowników Gromady?
- Liczę, że ty mnie wyprowadzisz na zewnątrz - powiedział spokojnie. - Zabrali mi wilczy jad, ale wiem, że ty co? masz.” [MK – 394 str.]
7) „- Kiedy wróciłem do Waszyngtonu, wyśledziłem go w świątyni Gorgona. Poużywał sobie z kapłankami i zabił wszystkich księży, ale najwyższy kapłan świątyni wyznał mi coś przed śmiercią... Powiedział, jak zabić strzygonia. Niestety, potrzebuję do tego swoich narzędzi. Pomóż mi wydostać się stąd, a wrócę, żeby z nim walczyć.” [MK – 395 str.]
8) „Wyjęłam z kieszeni kulkę, którą dał mi Nick. Była wielkości orzecha włoskiego, metaliczna i na tyle mała, że doskonale mieściła się w dłoni. Ścisnęłam ją delikatnie, z kulki wysunęły się trzy wypełnione płynem kolce.
- To cyjanek - wyjaśniłam.
- Nie zabiłabyś go tym - skrzywił się drwiąco Curran.
- To nie dla niego. To... dla mnie.” [MK – 399 – 400 str.]
9) „- Owszem - przytaknął Curran. - Do walki mamy stanąć: ja, krzyżowiec i ty. Dziś wieczorem.” [MK – 403 str.]
10) „- Jak znajdę krzyżowca? - spytał sucho.
- Będzie tutaj za kilka godzin. Liczy na to, że ma zaproszenie. Nie zabieraj mu tym razem broni. Przyjdzie do nas z własnej woli.” [MK – 404 str.]
11) „Wstałam. Przekręcił klucz w zamku i wyjął spod płaszcza skórzany zwój. Położył go na stole, rozwiązał sznurek i rozwinął jednym ruchem. W środku znajdowały się dwa żółtawe ostrza, jedno długie prawie na trzydzieści centymetrów, drugie rozmiarów mojej dłoni. Wybrałam większe. Było zrobione z ludzkiej kości udowej przekrojonej na pół. Wzdłuż całego ostrza, dokładnie pośrodku, biegła długa bruzda, kiedyś wypełniona szpikiem kostnym.
- Zbyt ciężkie - wymruczałam.
- I łamliwe - dodał Nick. - Złamałem już cztery takie.
- A dlaczego nie miałeś żadnego, kiedy walczyłeś z Bono o Dereka?
Oczy krzyżowca błysnęły.
- Miałem - powiedział cicho, spuszczając głową. - Schowałem je w płaszczu, połamały się, kiedy mnie kopnął.” [MK – 405 str.]
12) „Z przodu dochodził mnie ryk silnika jeepa Currana i tętent kopyt konia Nicka. Jego czerwony wałach wystartował razem z pierwszym warkotem napędzanego magicznie silnika i cały czas utrzymywał dystans.” [MK – 407 str.]
13) „Spojrzałam na Nicka - zdecydował się kontynuować pościg za rysiem. Kiedy zastanawiałam się, czy mam zrobić to samo, zobaczyłam, że Curran zatrzymuje samochód na poboczu autostrady i wysiada. Wyglądało na to, że zamierza za nami biec. Ścisnęłam boki Wiatra kolanami. Choć nie spodziewałam się, że zrozumie subtelną wskazówkę, o dziwo poderwał się i ruszył z kopyta za Nickiem. Dogoniłam krzyżowca na końcu drogi, gdzie drzewa stopniowo przechodziły w wielką polanę. Przed sobą ujrzeliśmy ogromną, ponurą budowlę z czerwonej cegły i betonu. Otaczał ją wysoki na około dwa i pół metra betonowy mur, sponad którego widoczne były tylko trzy najwyższe piętra.” [MK – 409 – 410 str.]
14) „- Jeśli skończyliście już te miłosne podchody, ptaszyny - rzucił w naszą stronę Nick - to może wreszcie się ruszcie.” [MK – 413 str.]
15) „- Smok dla rycerza - zawołał drwiąco strzygoń. - O, czyżbyś nie był zadowolony, krzyżowcu? Przecież daję ci pretekst, żebyś nie musiał ze mną walczyć.
Nick przebiegł obok mnie, kręcąc srebrnym łańcuchem. Zamachnął się na strzygonia, ale ten odskoczył w tył. Nagle tuż przed Nickiem wyrosła ogromna, gnijąca stopa, oddzielając go od Bono. Kościosmok kłapnął na krzyżowca.” [MK – 415 str.]
16) „Za ich plecami rozgrywała się walka pomiędzy Nickiem a kościosmokiem. Krzyżowiec zamachnął się i wrzucił coś w otwartą paszczę smoka zombie. Czekałam na głośną eksplozję, ale nic takiego nie nastąpiło. Granaty Nicka okazały się bezużyteczne. Magia była zbyt silna, by mogły zadziałać.” [MK – 417 str.]
17) „Zobaczyłam, jak nade mną Nick usiłuje wejść na dach budynku. Zmierzał na sam jego koniec, gdzie przy otworze wentylacyjnym skupiło się kilka postaci. Smok pędził w moją stronę. Cofnęłam się i omal nie wpadłam w ognisko. Nick wskoczył na dach i sprintem rzucił się w kierunku siedzących. Nawigatorzy! - zrozumiałam. Kierują kościosmokiem. Jeśli Nick poradzi sobie z nimi, gad uwolni się spod ich wpływu, a wtedy będę mieć szansę go zabić. (...)Nade mną Nick walczył ze stworzeniami na dachu, jakieś kudłate ciało z przeraźliwym wrzaskiem spadło na ziemię.” [MK – 421 – 422 str.]
18) „Na dachu Nick zmagał się z czymś wysokim i uzbrojonym w pazury. Walka trwała, dopóki nie usłyszeli pomruku smoka, który usiłował dosięgnąć ich obu swymi kłami.(...) Przez huk buzującego ognia przebiło się przeszywające wycie, krzyk tak potężnej, czystej wściekłości, że mógł się wydobyć tylko z ludzkiej piersi. Z dachu spadły dwa ciała. Jedno z nich miało na sobie trencz.
- Żegnaj, Nick - wyszeptałam, kiedy ciało uderzyło o ziemię. Wrzask krzyżowca umarł razem z nim. Smok topił się w ogniu, stając się na moich oczach kupką kości i błota.” [MK – 422 – 424 str.]
19) „Jakaś ręka w rękawiczce z obciętymi palcami podniosła szklankę i umieściła ją przed moim nosem.
- Przez chwilę sądziłam, że jednak żyję - powiedziałam, patrząc na nieogoloną twarz Nicka. - Teraz jestem pewna, że umarłam i poszłam do piekła, a ty jesteś moją pielęgniarką.
- Nie jesteś aż tak dowcipna, jak myślisz - burknął Nick. - Pij.
- Skwapliwie wypełniłam polecenie. Aż bolało, kiedy woda spływała przez wysuszony przełyk. Kto cię prosił, żebyś pieprzyła się z tym smokiem? - powiedział z pretensją.
- Próbował mnie zjeść - wyjaśniałam pomiędzy kolejnymi łykami - gdybyś nie zauważył.
Wziął ode mnie szklankę i wstał, ocierając brzegiem trencza o koc.
- Hej, uważaj na swoje zarazki - mruknęłam.
- Zrobiłaś większy bałagan niż to było potrzebne - rzucił.
- Przynajmniej sprzątnęłam strzygonia - odcięłam się. - Stwarzał problemy, już zanim mnie spotkał - dodałam, mając na myśli czteroletnie polowanie Nicka. - Kto jak kto, ale ty powinieneś coś o tym wiedzieć.
- Masz moc - stwierdził. - Nie wiem, skąd i nie wiem, po co, ale czuję jej wystarczająco dużo. Strzygoń jest tylko jednym z wielu. Jeżeli będziesz się dalej ukrywać, zginie więcej niewinnych ludzi.
Opadłam na poduszkę i zamknęłam oczy. Miał rację. Nie mogę się dłużej kryć, bo oszaleję. Przez całe życie wykonuję jakieś bzdurne prace na zlecenia, podczas gdy ludzie obdarzeni ułamkiem mocy, którą ja posiadam, nadstawiają karku, robiąc rzeczy tylko dlatego, że ktoś to robić musi. Tak, mam moc i z pewnością powinnam użyć jej w lepszym celu niż siedzenie w domu i gapienie się w butelkę.
- Naucz się odpowiedzialności - dotarł do moich uszu głos Nicka. - Znajdę sojuszników, Kate, i zacznij pracę na miarę swoich możliwości.
Położył na kocu mały prostokąt papieru i odwrócił się w kierunku drzwi. Sięgnęłam po kartkę. Był na niej numer telefonu - żadnego nazwiska, żadnego adresu, tylko numer. Wetknęłam kartkę pod poduszkę.
- A Curran? - krzyknęłam za Nickiem.
- To od niego.
Sięgnęłam jeszcze raz pod poduszkę i uśmiechnęłam się.
Nieco później odwiedził mnie Doolittle. Zmienił mi bandaże, pomógł przejść do łazienki i opowiedział, jak Mahoń, pomimo wyraźnego zakazu Currana, wysłał za nami ekipę tropiąco-ratunkową i jak jej członkowie nie mogli do nas dotrzeć z powodu pola ochronnego, które otoczyło Czerwony Punkt. Najprawdopodobniej umarlibyśmy tam, gdzie leżeliśmy, gdyby nie Nick, który dowlókł się za bramę.” [MK – 428 – 430 str.]

Z Magia Parzy: nie występuje

Z Magia Uderza:
1) „Drugi był starszy, czerstwy. Napotkałam jego wzrok i omal się nie cofnęłam. Nick.
Rycerz - krzyżowiec. Zakon szczycił się tym, że ponosi odpowiedzialność za swoje posunięcia oraz że działa otwarcie, jednak pewne sprawy były zbyt paskudne, zbyt mroczne, by mogli załatwić je rycerze. Kiedy pojawiała się jedna z takich niewygodnych kwestii, rozwiązywali ją krzyżowcy, którzy po wykonaniu zadania opuszczali miasto.
Tego rodzaju kłopotem właśnie był strzygoń, który zabił mojego opiekuna. Pozbycie się go wymagało zaangażowania Nicka. Teraz ten człowiek patrzył, jakby mnie nie znał. Wzięłam się w garść i uczyniłam to samo. Nie miałam pojęcia, co robił tu Nick, ale na pewno działał pod przykrywką.” [MU – 323 str.]
2) „Dostrzegłam lśniący miecz i rozpoznałam Hugh d'Ambraya z Nickiem u boku.” [MU – R.29 – 416 str.]
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org