Ulubione gatunki fantastyki

Czytałeś ostatnio ciekawą książkę bądź komiks? A może ciekawy artykuł w gazecie? Podziel się tym z nami. Rozpocznij dyskusję na temat ulubionych dzieł literackich i nie tylko.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2851
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Ulubione gatunki fantastyki

Post autor: Sophie »

Fantastyka jest bardzo różnorodnym gatunkiem. Dzieli się na trzy główne gatunki: fantastykę naukową zwaną też z angielskiego science fiction (dzieje się głównie w przyszłości), fantasy (najczęściej dzieje się w alternatywnej przeszłości, ew. teraźniejszości, wypełnionej istotami z mitologii i folkloru) oraz horror (czas może być różny – cechą spajającą jest obecność istoty, zdarzenia lub jakiejkolwiek innej formy zagrożenia życia bohatera, innych postaci, lub nawet całej ludzkości, przy czym zagrożenie to, z punktu widzenia rzeczywistości, musi być nierealne). A każdy z nich dzieli się na bardzo dużo podgatunków.

Podgatunki SF:
* hard science fiction
* space opera
* fantastyka socjologiczna
* antyutopia
* dystopia
* fikcja polityczna
* cyberpunk
* steampunk
* historia alternatywna
* inner space
* postapokalipsa

Najważniejsze podgatunki fantasy:
* low fantasy (quasi-historyczna),
* dark fantasy,
* high fantasy,
* urban fantasy,
* space fantasy,
* heroic fantasy (magia i miecz).

Podgatunki horror, ale filmowego, można znaleźć tu (nie chce mi się szukać literackiego podziału :roll: ): http://www.fotka.pl/grupa/636962/The_Be ... w_32463565

Jakie są Wasze ulubione gatuneki fantastyki ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria: ... fantastyki + PR i inne) i dlaczego? Co konkretnie Was w tym pociąga? Jakiego gatunku fantastyki nie czytujecie w ogóle i dlaczego?



Ja uwielbiam urban fantasy, choć nie pogardzę też high fantasy. Właściwie nie pogardzę niczym co zalicza się do fantasy. Wyjątek stanowi oczywiście paranormal romance. Za science fiction nie przepadam, horrory też nie działają na mnie dobrze. Fantasy to złoty środek. Tak naprawdę przeczytam wszystko, co nie jest doszczętnie głupie, naiwne albo mdłe. Często doszukuję się nielogiczności i szlag mnie trafia, gdy muszę czytać coś, co jest nimi naszpikowane. Nie lubię też przesadnie miłosnych książek, ponieważ od nich mnie zwyczajnie mdli, słodko słodki nastrój to nie mój klimat. Jak mi się coś przypomni, to dopiszę.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Jeśli o mnie chodzi to najbardziej lubię Magię i miecz. Może to dlatego, że to bajki, tylko w formie dla dorosłych .Poza tym, to również po prostu rodzaj fantastyki, tylko miecze świetlne zastępują miecze magiczne, zdolności psychiczne - magia itp. Natomiast nie lubię horrorów - nie lubię się bać, i bez tego na świecie jest ciężko.
bardzo lubię też urban fantasy - takie przeplatanie się bajki z rzeczywistością. Łatwo je sobie zwizualizować, no i przyjemnie jest przenieść się do świata, który może istnieć, bo typowa fantasy jest jednak dość nierealna.

Awatar użytkownika
kara663
Trzy Ćwierci Do Śmierci
Posty: 457
Rejestracja: 30 maja 2010, 01:03

Post autor: kara663 »

Może po pierwsze, nie trawie takiego słowa jak "ulubiony" zarówno w muzyce jak i książkach. Każdy z gatunków jest wyjątkowy i żadnym nie pogardze ;-) Jeśli jednak miałabym przed sobą kilka książek różnych gatunków i miała wybrać coś do czytania na ten wieczór byłby to steampunk.
Zawsze mnie fascynowały minione epoki, zwłasza epoka wiktoriańska, pełna pięknych sukien, wystawnych balów, intryg i galanterii. Te czasy mają w sobie jakąś magię, której nie potrafie się oprzeć. Nie ma tam elektroniki, ale fascynujące maszyny parowe. W steampunku, dochodzą do tego magiczne stworzenia, inne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość i urządzenia o jakich nigdy nam się nie śniło. Całość tworzy wspianiałe płótno dla wielu fascynujących historii osadzonych w erze rewolucji technicznej, która przeplata się z niezwykłym życiem w XIX wiecznych czasach.
Jeśli zaś chodzi o gatunek, który staram się omijać jest to space opera. W niewyjaśniony sposób, nie pociągają mnie kosmiczne podróże i walki z kosmitami. To wszystko jest dla mnie zbyt oddalone od naszej rzeczywistości (tak, tak, bardziej wierze w elfy i wróżki, niż w kosmitów :-P). Nie umiem sobie wyobrazić takiego życia i niezbyt mam ochotę. Jestem zbyt związaną z naszą planetą ;-)
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2621
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

urban fantasy. Lubię to że magię i rozmaite niezwykłości w większości wypadków umieszcza się w świecie, który znam, w którym sama egzystuje. Znane miejsca, niekiedy i osoby, współczesne i najlepiej rozumiane przeze mnie realia w ubran fantasy są odkrywane na nowo, szara rzeczywistość nabiera kolorów.

Całkiem lubię sf. Zwłaszcza cyberpunk i postapokalipsę. A najlepiej cyberpunk i postapokalipsę w jednym :D Sa w sumie nie wiem czemu. Fascynuje mnie chyba taki obraz świata. Jego postęp i zepsucie. To ze postęp prowadzi do zepsucia. Fantastyka socjologiczna - też nie pogardzę. Lubię studium nad ludzką natura i zachowaniami społeczności w różnych, najlepiej ekstremalnych warunkach.

Steampunk... do tego gatunku podchodzę ostrożnie. Parowe wynalazki bardzo rozbudzają wyobraźnię, ale sama epoka do mnie nie przemawia. Są pozycje które mi się podobają, ale są też takie które do gatunku zniechęciły. Uwodzi mnie pomysł, konwencja, sam fakt żeby zamiast rozwoju elektronicznego i cyfrowego zaserwować światu alternatywę w postaci parowych wynalazków. Po prostu epoka wiktoriańska to zwyczajnie nie moja bajka, a w tej jest osadzona doskonała większość powieści z gatunku.

Dark fantasy też lubię. Przy czym to z większa ilością fantasy niż horroru. Lubię jak jest strasznie i brutalnie, ponuro, mroczno i jeszcze przygnębiająco do tego. To znaczy wywiad z wampirem był już pewną przesadą, a Lestat mnie dobił mrocznością i przygnębieniem, ale generalnie odnajduję się w tym gatunku. Taki klimatyczny.

High fantasy, heroic i low wywołują u mnie mieszane uczucia. To naprawdę wiele zależy od bohaterów i uniwersum. Niektóre są naprawdę fajne i porywające inne znowu ciągną się jak flaki z olejem. I szczerze mówiąc bardzo mi się mieszają. Jestem jednak chyba bardziej na nie niż na tak. Mało tego czytam i nie ciągnie mnie w tym kierunku. Nie odczuwam głodu tych gatunków.

Podsumowując najlepiej lubię urban fantasy. Potem cyberpunk i postapokalipsę. Właściwie to nawet nie pogardzę antyutopią i dystopią. Socjologiczna jest spoko. Darka Fantasy fajna sprawa.

Jeśli zaś chodzi o to czego nie lubię... paranormal romance otwiera stawkę. Obecnie ten gatunek schodzi na psy. Odgrzewanie już dwanaście razy odgrzanych kotletów, infantylność, nielogiczność i popierdoloność fabuły rzuca o glebę. Rozchwiani emocjonalnie i płytcy do bólu bohaterowie, gdzie głównym celem ich egzystencji jest albo zaciągnięcie do łóżka coraz to nowszych wybranków albo piszczenie za swoim zblazowanym i całkowicie karykaturalnym tru loffem. No i te koszmarne okładki i jeszcze koszmarniejsze opisy okładkowe. Oczywiście, że i wśród tego szamba znajdzie się coś wartościowego, ale obecnie zalewa nas masówka.

Nie lubię horrorów. Nie dlatego że uważam je za zły gatunek, a dlatego że jednak źle znoszę napięcie z nimi związane. Co innego przeżywać powieść a co innego się denerwować ze strachu o bohatera. Poza tym horrory trzymają się pewnego schematu, który, gdy się go już pozna, przestaje dostarczać rozrywki. Pojawia się uczucie wtórności.

Heroic, low, high raczej nie moje klimaty. Rzadko po nie sięgam.

Te wszystkie space też nie należą do moich ulubionych, ale z drugiej strony nie mogę powiedzieć że ich nie lubię. Jeśli opis czy recenzja mnie zaintryguje to nie powiem nie. Ale podobnie jak w przypadku low, heroic i high nie odczuwam głodu tego gatunku. Nie ciągnie mnie do niego, chociaż... prędzej sięgnę po space oper niż po low czy high.

A! No i angel fantasy. Bardzo lubię. Te opowieści mają podniosły klimat i power a jednocześnie fascynują tak bardzo bo przecież anioły i diabły to taki wdzięczny temat. Och ile tabu można przełamać, ile zmienić, a jednocześnie nawiązać do znanych i utartych historii, jakiż to ma potencjał. Gatunek opiera się na czymś co każdy zna, nie ważne czy wierzy czy nie, a jednak łamię konwencję biblijną pozostawiając z niej tylko tę aurę tajemnicy i rządzę poznania.

Uf, chyba tyle ;)
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Jakoś nigdy nie kieruję się podgatunkiem fantasy wybierając książki do czytania. Jeśli coś dzieje się w innym świecie, wymiarze lub w obu zupełnie mi wystarczy. Jeśli do tego występuje magia czy też magiczne stworzenia to nic mi już więcej do szczęścia nie potrzeba. Czasem, kiedy czytam recenzję książki, która określa gatunek fantasy w jakim została napisana, to się strasznie dziwię, że taki w ogóle jest. :-P
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Kriss

Post autor: Kriss »

Przeczytam wszystko, co fantastyczne, ale takim ukochanym gatunkiem fantastyki jest high fantasy :) Lubię epickie przygody bohaterów w klimatach miecza i magii. Uwielbiam magów i magię i gdy książka jest o nich, od razu po nią sięgam.

Dark fantasy i sci-fi w stylu Diuny czy Edenu też są w moim guście :)

Awatar użytkownika
mroczna88
Posty: 20
Rejestracja: 03 sie 2016, 08:23

Post autor: mroczna88 »

Hmmm, ciężkie pytanie... Sięgam po fantasy wszelkiej maści - od high, poprzez sci-fi, skończywszy na komediowych wygłupach bliżej-nieokreślonego gatunku.
Faworytem jest jednak high fantasy. Niestety, w ostatnich latach high fantasy bardzo mocno zaczyna się mieszać z dark fantasy (nieszczęsna Pieśń Lodu i Ognia jest sztandarowym przedstawicielem) i sięganie po nowe pozycje jest ryzykowne. High fantasy ma jednak tę wspaniałą zaletę jaką są grube tomiszcza, najczęściej wydawane w serii. A z dobrą literaturą jest jak z orgazmem - im więcej, tym lepiej ;-)
Nie przepadam za steampunkiem, ale być może tylko dlatego, że nie spotkałam się z dobrymi przedstawicielami gatunku (aczkolwiek Saga Księżycowa nastawiła mnie do tego mniej negatywnie).
Antyutopia, dystopia i postapokalipsa mają to do siebie, że postacie stawiane są w ekstremalnych sytuacjach i o ile profil psychologiczny bohatera jest poprowadzony konsekwentnie i z wysokim prawdopodobieństwem rzeczywistej reakcji na sytuacje stresowe, jestem skłonna pokochać cholerstwo całym swoim serduchem.
Teoretycznie bardzo lubiła bym paranormal romance, gdyby nie kiepski warsztat twórców/twórczyń. Bardzo rzadko można znaleźć dobrze stworzony romans, a przy tym nie zepsuć fabuły (literatura YA miewa swoje wzloty i upadki...), ale takowe białe kruki istnieją :mrgreen:
Do sci-fi podchodzę jak do jeża, bo od czasów Stalowego Szczura jakoś nie mogę znaleźć nic przekonującego. Choć samego Jima kocham ponad życie.
Horrory to absolutne NOPE :shock: Czasami nawet odcinki Scooby Doo to dla mnie za wiele. Jestem patentowanym tchórzem. Mam na to [żółte] papiery.
Ustami Nynaeve, moje wymagania co do książek:
"Jeśli już skończyłyście plotkować o mężczyznach," syknęła Nynaeve jadowicie, "może wrócimy do tego, co jest naprawdę ważne?"

ODPOWIEDZ

Wróć do „Literatura”