Ostatnio przeczytane

Czytałeś ostatnio ciekawą książkę bądź komiks? A może ciekawy artykuł w gazecie? Podziel się tym z nami. Rozpocznij dyskusję na temat ulubionych dzieł literackich i nie tylko.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Obrazek

Eileen Wilks - Blood Lines (World of the Lupi #3)

Opis:
[spoiler]Touch-sensitive FBI agent Lily Yu and her werewolf bond-mate are recruited by the Secret Service to help identify elected officials who have accepted demonic pacts. But Lily must turn to fellow agent Cynna Weaver for help when Cynna's former teacher, a demon master, emerges as the main suspect behind the pacts.

After a demon commits a gruesome murder, sorcerer Cullen Seabourne joins the team racing the clock to find the apprentice of evil who uses demons to kill. Cynna and Cullen must work together- a challenge indeed when each has good reason to ignore the desire simmering between them. But passion and events both spiral out of control as an ancient prophecy is fulfilled- and the lupi's greatest enemy sets her sights on total devastation.
[/spoiler]

Moja opinia: Strasznie trudno było mi zebrać i uporządkować myśli, aby napisać post o tej części, ponieważ jest coś, co nie do końca mi się w niej podobało. Albo inaczej, podobało mi się, ale efekt finalny spowodował, że było trochę gorzej niż w pierwszych tomach. Na szczęście znalazłam opinię na goodreads, która idealnie odzwierciedla moje odczucia i dzięki temu jestem w stanie coś naskrobać. :-P

Z każdym kolejnym tomem świat, który stworzyła Wilks, zyskuje na swoim skomplikowaniu, głębi i szeregu zasad nim rządzących. W pewnym momencie miałam wrażenie, że jeśli nie zacznę sporządzać notatek, to mogę się w tym wszystkim pogubić, stąd lepiej nie robić sobie zbyt długich przerw pomiędzy tomami. Tym razem ucierpiała przez to akcja. Mamy sporo momentów, w których mamy poczucie, że po prostu musimy czytać dalej i dowiedzieć się, o co chodzi, albo co się za chwilę stanie, ale środek powieści został dość znacząco spowolniony. Narracja bardzo skacze pomiędzy różnymi bohaterami, gdzie każdy z nich we własnym zakresie poszukuje odpowiedzi na pytanie i uzyskuje nowe informacje. Bardzo się cieszę, że Wilks tak starannie dba o kompleksowość swojego wymyślonego świata i dobrze, że mam głód wiedzy na ten temat, bo w innym przypadku mogłabym się nieco zniechęcić tempem w "Blood Lines".

Sporo dowiadujemy się o rytuałach i zasadach obowiązującyh Lupi i serio, laik by się w tym nie połapał. Dodaje to oczywiście tej grupie realności, ponieważ nie wyobrażam sobie, żeby istoty chodzące po tym świecie tyle lat nie miały bogatej i skomplikowanej kultury. Sposób wyboru następcy, kwestia ich szybkiego leczenia, wpływ magii na ich organizmy pod względem biologicznym i wiele, wiele innych wątków podniesionych w tym tomie pokazują, jak mało opinia publiczna wie na ich temat i jak hermetyczna jest ta grupa, która chroni się przed wszelkim wyciekiem informacji na swój temat.

Cynna, Cullen i babcia Lily dostają tutaj więcej czsu antenowego, kosztem samej Lily i Rule'a. Nie to, że jest ich mało, ale tę redukcję widać gołym okiem. Lubię Cynnę, ma wiele potencjału. Enigmatyczną babcię Liy uwielbiam, naturalnie, ale Cullen to osobnik, w mojej opinii, zbyt żądny wiedzy i mocy. Bycie samotnym wilkiem przez tyle lat wykształciło w nim bunt wobec postępowania w inny sposób niż jego własny, a jego brak zgody w tym temacie objawia się arogancją, fochem albo agresją. Nie bardzo podoba mi się ta kombinacja, ale jest to taki rodzaj defektu w jego charakterze, który - patrząc na cały zestaw jego cech - jestem w stanie zamieść pod dywan i nadal darzyć go sympatią. Nie jest on przynajmniej krystalicznie dobrym, przyjaznym i zawsze chętnym do pomocy najlepszym przyjacielem głównego bohatera, żadną tam rolą do odegrania w książce, tylko pełnoprawną postacią. I potrafię to docenić. Nie pokona jednak w tym zakresie Rule'a, do którego mam przede wszystkim wielki szacunek, a tego się nie przebije. :-) Trudno nie lubić faceta, który zawsze zachowuje się szarmancko wobec kobiet, nieważne czy pięknych, brzydkich, biednych czy prostytutek - zawsze dżentelmen. No, chyba, że sytuacja wymyka się spod kontroli. :-P Ponadto nie jest on ani najlepszym wojownikiem, ani najbardziej dominującym ani najbardziej przystojnym bohaterem serii i ja to, kurde, doceniam.

Fabuła jest trochę myląca. Jeśli ktoś lubi, jeśli w książce występuje jeden główny wątek oraz poboczne, konkretne wątki, to może narzekać. Podobnie jak w poprzedniej części wychodzimy z jednego śledztwa - obserwacja pewnych osób na ważnych stanowiskach - nagle niewiadomo skąd nadchodzi fala magii, a za tym szereg niesamowitych wydarzeń, z czego najbardziej pilnymi stają się zamachy na wilkołaki. I tym tropem właśnie podążają Lily i Cynna, starając się w międzyczasie uzyskać odpowiedź na temat powodu napływu tej fali, ocierając się znowu o wątek z pewną nienazywaną boginią, a po drodze z problemem zdrowotnym Rule'a oraz waścią z klanem Leidolfa. Generalnie jest tego sporo na talerzu. Można odnieść wrażenie, że brak tutaj takiego solidnego, głównego wątku, lecz jest to bardzo nieuchwytne odczucie, ponieważ, jak by nie patrzeć, intryga, wokół której kręcą się bohaterowie - jest obecna.

Zakończenia się nie spodziewałam, a dokładnie takiego rozwiązania problemu, choć muszę przyznać, że jest bardzo logiczne.
[spoiler]Kto lepiej pozbędzie się nadwyżki magii, jak nie smoki. :-) Tylko czy to koniec zmian, spowodowanych obecnością Kodeksu? Czy w kolejnej części bohaterowie nie będą musieli się już zmagać z konsekwencjami nadchodzących przekształceń? Byłoby szkoda.[/spoiler]

Wszystko byłoby idealnie, gdyby za interesującym aspektem tej części (zgłębianie charakterystyk postaci oraz zasad dotyczących stworzonego świata) szedł również ten bardziej emocjonujący. Autorka powinna tak żonglować tymi dwoma elementami, aby jeden nie przytłaczał drugiego. Rozumiem, że ma do przekazania masę informacji i pomysłów, ale nie do końca wyszło tutaj uzyskanie stanu równowagii.

Z opisu czwartej części wynika, że będzie skupiona bardziej na Cynnie i Cullenie, a patrząc na ich wybuchową relację i niespodziankę, którą autorka zgotowała im w trójce, to muszę przyznać, że zacieram łapki. :-)

Poza tym - super, jestem zadowolona, że trafiłam na ten cykl. Tyle jest tu spraw, nad którymi można podebatować i się posprzeczać, że aż mi szkoda, że nie mam z kim tego robić. Ale gdybym miała wypisać wszystko, co mnie zastanawia, podoba, co do czego mam wątpliwości albo własne teorie, to wyszedłby naprawdę mocarny post. :mrgreen:
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

hlukaszuk pisze:Obrazek
Dreszcz
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Fabryka słów
Data wydania: 20-03-2013
Ilość stron: 296

Opis z okładki:
Oto Dreszcz! Rock N' Roll is Not Dead! Keith Richards na osiedlu Tysiąclecia? Why not?! Rychu Zwierzchowski wiedzie żywot pasożyta-luzaka - sex drugs and rock n’roll. Pije, pali, gra na streecie i usilnie stara się nie znaleźć poważnej, regularnej pracy. Utrzymuje go córka, która co jakiś czas dba o uzupełnienie jego finansowych potrzeb. Całe życie „Dreszcza” to koncerty i AC/DC ponad wszystko. Są przyjaciele i wrogowie, choć tych drugich rzecz jasna więcej. Aż pewnego dnia „Dreszcz” obrywa piorunem i... zyskuje nowe super moce. Tylko czy to coś zmienia? Jak to u Ćwieka bywa - muza głośno ryczy, a każda strona wali po uszach siłą decybeli. Odszedł „Kłamca”, nadchodzi „Dreszcz”. Bo ileż się można pieprzyć z Bogami.
Mój komentarz:
To chyba była ostatnia, poza „Kłamcą”, książka Ćwieka, po jaką w najbliższym czasie (albo w ogóle) sięgnęłam. „Dreszcz” absolutnie mi się nie podobał, nie jest to moja tematyka, moja estetyka ani moje poczucie humoru. Bohater nie tylko nie wzbudził mojej sympatii, ale wręcz mnie odrzucił, był obrzydliwy. Obsesji na punkcie muzyki nie mam, więc również wstawki tekstów piosenek, licznie wymieniane tytuły piosenek czy nazwy zespołów nie były dla mnie mocną stroną, a wręcz przeciwnie – rozpływanie się nad tym zupełnie mnie nie ujęło. W zasadzie z uwagą przeczytałam pierwsze sto stron, potem już tylko przekartkowałam, uznając, że nie ma co się męczyć, zwłaszcza gdy czasu zbyt wiele nie mam.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
attra
Posty: 99
Rejestracja: 27 mar 2013, 16:51

Przywoływacz Dusz

Post autor: attra »

Przywoływacz Dusz
Autor: Gail Z. Martin
Cykl: Kroniki Czarnoksiężnika (tom 1)

Opis książki
Wygodne życie Martrisa Drayke'a, drugiego syna króla Bricena z Margolanu, legło w gruzach, gdy jego starszy, przyrodni brat Jared wraz z mrocznym magiem Arontalą zabijają króla by przejąć tron.

Tris ucieka z trójką przyjaciół: Soteriusem, kapitanem gwardii, Carroway'em nadwornym mistrzem bardów oraz Harrtuckiem, królewskim gwardzistą. W świecie, w którym duchy ukazują się otwarcie i wpływają na sprawy żywych ludzi, Tris skrywa głęboko tajemnicę. Podejrzewa, iż może być spadkobiercą magicznej mocy swojej babki, która była potężną czarodziejką. Taka magia uczyniłaby z Trisa Przywoływacza Dusz, obdarzonego rzadkim magicznym darem pozwalającym na pośredniczenie pomiędzy żywymi a umarłymi.

Moja opinia:
Na tą książkę trafiłam przypadkiem.
Mój ulubiony gatunek, więc szybko zabrałam się za czytanie.
Książka może nie jest wybitna, fabuła nie jest może odkrywcza i niespotykana, ale... No właśnie, książka ma w sobie to coś, co przykuwa nas do niej na długie godziny i nie pozwala się oderwać.
Bardzo wartka akcja, humor, świetnie pokazane walki - to na miecze jak i te magiczne.
Sprawnie skonstruowany świat w którym poruszają się nasi bohaterowie.
No właśnie, a bohaterowie ciekawi, dobrze pokazani. Ich problemy są dla nas realne mimo, że to książka fantasy. Nic nie jest tu przesadzone ani niedopowiedziane.
Książka nie ma rozwlekłych opisów ani długich dywagacji politycznych. I może przez to czyta się ją tak dobrze.
Jest to pierwszy tom cyklu. Z tego co widziałam póki co są 4 tomy. Na pewno przeczytam je wszystkie.
Polecam.
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Obrazek
Tytuł: Wierna
Autor: Veronica Roth

Tytuł oryginału: Allegiant
Cykl: Niezgodna
Tom: 3
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: maj 2014
ISBN: 9788324149605
Stron: 384

Opis:
Jeden wybór może cię zmienić.
Jeden wybór może cię zniszczyć.
Jeden wybór pokaże, kim jesteś…

Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość) – to pięć frakcji, na które podzielone było społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Każdy szesnastolatek przechodził test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musiał wybrać frakcję. Ten, kto nie pasował do żadnej, zostawał uznany za bezfrakcyjnego i wykluczony. Ten, kto łączył cechy charakteru kilku frakcji, był Niezgodny – i musiał być wyeliminowany...

Ale to już przeszłość. Społeczeństwo frakcyjne, w które Tris tak wierzyła, legło w gruzach – podzielone walką o władzę, naznaczone śmiercią i zdradą. Jednego tyrana zastąpił drugi. Miastem rządzą niepodzielnie bezfrakcyjni. Tris wie, że czas uciekać. Lecz jaki świat rozciąga się poza znanymi jej granicami? Może za murem będzie mogła zacząć z Tobiasem wszystko od nowa, bez trudnych kłamstw, podwójnej lojalności, bolesnych wspomnień? A może poza miastem nie ma żadnego świata…

Lecz nowa rzeczywistość jest jeszcze bardziej przerażająca. Nowe szokujące odkrycia zmieniają serca tych, których kocha. Raz jeszcze Tris musi dokonać niemożliwych wyborów - odwagi, wierności, poświęcenia i miłości. Bo tylko ona może przeszkodzić kolejnemu rozlewowi krwi…

Komentarz:
Chyba nie jestem w stanie powiedzieć o jakiejkolwiek antyutopii/post apo, że mi się nie podobało. Z „Wierną” jest dość podobnie – oczywiście nie jest to w żadnym razie świetna/porywająca/niesamowita książka, ale dobrze mi się ją czytało. Nieważne, że Tris jest przykładem Mary Sue, że powinna mnie irytować. Nic takiego mi nie przeszkadzało – przyjemna i łatwa (przez to idealna na czas, gdy mogę czytać tylko po kilkanaście stron na raz bez większego skupienia, podczas poruszania się komunikacją miejską), ale nie zachwyciła. W normalnym okresie mogłabym to określić jako takie lekkie czytadło na gorsze chwile, które uniemożliwiają czytanie czegoś, do czego potrzeba większej dawki uwagi.

Ponieważ jest to trzeci i ostatni tom trylogii, trudno nie używać spoilerów, zwłaszcza że pozostałe kwestie wspomniałam już przy okazji poprzednich części, więc nie będę ich powtarzać.
[spoiler]Po pierwsze i najważniejsze zakończenie. Nie mogę uwierzyć, że autorka pozbyła się swojej głównej bohaterki – to musiało być druzgocące dla fanów tej serii. :-) Mnie osobiście taki twist nie przekonał, wydawał się dość sztuczny i nie pasujący do młodzieżówki i do obrazu tej książki, a także do pomysłu z Mary Sue – przecież Mary Sue zawsze wygrywa. Ale jeśli tak to przedstawić, to w sumie powinnam być zadowolona, no bo hej, nie poszła utartym szlakiem, zrobiła coś ze swoją postacią. Jednak śmierć Tris została jak dla mnie zbyt mocno przedstawiona jako bohaterska, na zasadzie "patrzcie, znów jej się udało czegoś dokonać, dalej jest zajebista, zginęła tak bohatersko, tak bardzo się poświęciła". W takim przypadku już chyba wolałabym, żeby żyła (poza tym to jednak dalej jest Hazel, nie?).

Pomysł na ostatni atak zupełnie mnie nie przekonał. Zresztą nie tylko on, wiele było takich elementów, ale nie spowodowały one – o dziwo – u mnie irytacji , przez co nie odczuwam ich tak bardzo jako karygodne błędy.[/spoiler]
„Wierna” jest kontynuacją na mniej więcej poziomie swoich poprzedniczek, choć może w sumie gorszą, ze względu na naiwność pomysłów. Do poczytania, do odłożenia i zapomnienia. Choć z drugiej strony w jakimś sensie mi ten tom odpowiadał – ale jestem pewna, że jest to spowodowane gatunkiem, a nie przymiotami serii.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Seria Outlander
Autor: Diana Gabaldon

1) Obca (1992) (Amber 1999)
2) Uwięziona w bursztynie (1992) (Amber 2000)
3) Podróżniczka (1994) (Amber 2000)
4) Jesienne Werble (1997) (Świat książki 2009/2010)
5) Ognisty krzyż (2001) (Świat książki 2005)
6) Tchnienie śniegu i popiołu (2005) (Świat książki 2008)
7) Kość z kości (2009) (Świat książki 2010)
8) Written in My Own Heart's Blood (2014) (Świat książki 2015)

[center]
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek[/center]

Krótki opis:

Doskonałe połączenie powieści przygodowej, historycznej, fantastyki i romansu. Opowieść o wielkiej miłości, rozgrywająca się w dwóch planach czasowych: współcześnie i w XVIII wieku.

Wspaniała zabawa... fantastyczne przygody... romans... seks... Idealna lektura, by oderwać się od rzeczywistości!
„San Francisco Chronicle”

Soczysta, obrazowa, zmysłowa proza, pełna szczegółów historycznych i humoru.
„Library Jorunal”

Nie przegapcie żadnej części sagi Diany Gabaldon. W tych bestsellerowych książkach ożywa fascynująca opowieść o podróżniczce w czasie Claire Randall i osiemnastowiecznym Szkocie Jamiem Fraserze.

Jest rok 1945. Claire Randall, pielęgniarka pracująca w czasie wojny w szpitalu polowym, wraca z frontu i spędza z mężem wakacje w Szkocji. W czasie spaceru natrafiają na kamienny krąg. Claire dotyka głazu i... zostaje przeniesiona do roku 1743. Nagle zjawia się w świecie pełnym niebezpieczeństw. Dostaje się w sam środek intryg właścicieli ziemskich i knowań szpiegów, które zagrażają jej życiu i mogą złamać serce...

Diana Gabaldon - biolog, ekolog, wykładowca uniwersytecki. Oszałamiającą karierę literacką rozpoczęła przygodowo-historyczną powieścią „Obca”. Następne części sagi o podróżującej w czasie Claire Randall, nagradzane i tłumaczone na wiele języków, zajmowały najwyższe miejsca na listach bestsellerów całego świata.

Moja opinia:

Wszystko zaczęło się od krótkiej migawki w TV reklamującej I odcinek nowego serialu Outlander, na podstawie światowego bestselleru. Używanie „na okładce” wyrażenia „światowy bestseller” bardzo często idzie w parze ze strasznym gniotem. Oczywiście są wyjątki, ale sprzedawca bardzo często stara się w ten sposób zachęcić czytelnika do kupienia. W przypadku serialu mija się to trochę z prawdą, bo po obejrzeniu jednego odcinka, można rzucić serial w diabły. Alternatywą do obejrzenia był pierwszy odcinek Nastoletniej Marii Stuart – bleee. Bohaterka Outlander jest przynajmniej dojrzała kobietą. Ponadto zaciekawił mnie wątek paranormalny tj. przeniesienie się w czasie i oczywiście urzekająca piosenka, a właściwie linia melodyczna z czołówki. Takim oto sposobem obejrzałam już 6 odcinków. Po pierwszym zaczęłam szukać źródła serialu tj. książki, a nóż ktoś wydał lub przetłumaczył po polsku. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam równe 7 tomów wydane po polsku. W formie papierowej już nie dorwania, ale w elektronicznej jak najbardziej. Ósmy tom napisany przez Dianę Gabaldon ukazał się dopiero w tym roku. W Polsce będzie miał premierę na jesieni 2015r. Przetłumaczenie tysiąca stron tekstu to wyzwanie. Ponieważ autorka czerpie z kultur wielu krajów: Anglii, Szkocji, Francji, Niemiec, Karaibów, Mochawków, Czirokezów. Podoba mi się osadzenie powieści w osiemnastym wieku. Bohaterka na własny oczy widzi historię, spotyka wielkich tego świata. W siódmej części nawet Tadeusza Kościuszkę. Napisanie jednej książki zabiera jej kilka lat. Musi dopracować oś fabuły do tła historycznego, do danej bitwy, klęski czy zwycięstwa. Mimo tego fabułę napędza miłość dwojga bohaterów, a tylko częściowo nienawiść, jak to chcą nam wmówić twórcy serialu. Clare – główna bohaterka nie jest do niej zdolna. To bardzo, pogodny człowiek, taki który stara się we wszystkim dostrzec dobro i dobrą stronę. Pewne wydarzenie w 6 odcinku dało mi dużo do myślenia i pomyślałam sobie, że pewnie reżyser wyrzucił to co było w pierwszym tomie powieści najlepsze, przynajmniej dla mnie. Pożywiom, uwidim. Od siódmego powinien zacząć się romans. Na początku, podczas czytania książki trochę mi to przeszkadzało, jego mnogość, ale spodobało mi się na tyle, by sięgnąć po kolejne części. Po 7 częściach muszę stwierdzić, że romans, aż tak bardzo mi już nie przeszkadza. Są miejsca, że przelewa się przez kartki, ale i są takie gdzie go nie ma. Tom siódmy kończy się tak, że gdybym przeczytała go kilka lat temu, czekanie na dalsze losy bohaterów wywołało by straszne męczarnie. A tak… rok jakoś zleci. Czasem miałam wrażenie, że jeden cały tom, to tylko przygrywka do następnego, w którym akcja gnała na złamanie karku. Wspominając o bohaterach zepsułabym przyjemność z czytania. Na początku jest tylko Clare. Potem dołączają z tomu na tom nowe postacie, które stają się głównymi. Do jednej z nich należy Lord John Grey, który doczekał się swojej własnej serii. Szkoda, że w Polsce zostały wydane tylko dwa tomy. Bohaterowie Gabaldon są bardzo żywi. Czytelnik się z nimi zżywa. Kiedy autorka zostawia jednych a pisze o drugich, aż człowieka skręca. I kiedy fabuła znowu przeskakuje do nich, to po tych drugich zostaje to samo „skręcające” uczucie. Na początku żałowałam, że autorka "porzuciła" Clare, ale jak pokochałam nowych bohaterów , rozczarowanie minęło, a Gabaldon udowodniła, że potrafi wszystko spiąć „do kupy”, a Clare dalej budzi emocje.
Cała seria to romans historyczny, wątek paranormalny, podróży w czasie został potraktowany po macoszemu. W pewnym momencie sama Clare się zastanawia, czy nie „zmieniła kontinuum czasoprzestrzennego”, nie zdradzę jak. Odpowiedzi udzieli jej mnich i to znany. Ponadto, autorka bardzo, bardzo przegięła odnośnie podróży w czasie, jak się nad tym zastanowić. Wolę więc jednak porzucić ten watek.
Denerwowało mnie trochę tłumaczenie Świata książki w przypadku jednego słowa. Amber zapoczątkował zwrot "Angielko" w stosunku do Clare Jamiego. Świat książki może bardziej dokładnie oddał tłumaczenie "Angliszko", ale do mnie ono nie trafiło. Ila razy widziałam je w tekście i tak czytałam po staremu.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Nibi
Posty: 6
Rejestracja: 24 lis 2014, 22:05

Post autor: Nibi »

Outlander, jak na nie cierpię tej książki. [spoiler]Claire, która och tak strasznie tęskni za Frankiem, jak sobie raz na ruski rok o nim przypomni, która tak się oburza na barbarzyńskie zwyczaje, po czym ktoś tłumaczy jej że to jest w porządku i och, faktycznie w porządku, i bicie dzieci, i bicie żony, i gwałt małżeński, uch. I jeszcze ten rozbudowany opis najpierw gwałtu, a potem "leczenia" za pomocą znarkotyzowania ofiary i zmuszenia jej do seksu, no cudownie po prostu.[/spoiler] Pierwsze trzysta stron jeszcze jakoś leci, potem nic tylko walić głową w biurko.

teraz coś może nie przyjemniejszego, ale moim zdaniem bardziej wartego uwagi.

Obrazek

Autorka: Lauren Beukes
Tytuł: Lśniące dziewczyny (The Shining Girls)
Według wydawcy:
Chicago, lata Wielkiego Kryzysu – Harper Curtis znajduje klucz do Domu, z którego może wchodzić do różnych momentów w czasie. Ale coś za coś – Dom zniewala, zmusza Harpera do zabijania młodych, utalentowanych i pięknych kobiet. Jego „lśniących dziewczyn”. Znajduje je, gdy jeszcze są małe, zabija, gdy wkraczają w dorosłość, a potem znika bez śladu, przenosząc się o lata wstecz albo w przód. Tymczasem jedna z ofiar Harpera uchodzi z życiem i staje się jego prześladowcą…
Alice, Julia, Margot, Jin-Sook, Kirby, Zora, Willie, Mysha, Catherine.
Jego lśniące dziewczyny. Wszystkie muszą umrzeć. To jego zadanie.
Moja opinia:
mamy tu ciekawy koncept - o ile zazwyczaj w historiach kryminalnych to morderca jest główną postacią, to tutaj są nimi jego ofiary, tytułowe lśniące dziewczyny - każda w jakiś sposób interesująca, o każdej z nich można by napisać osobną książę. I każda w pewnym momencie miała pecha, spotkała Harpera i nie przeżyła - poza jedną. Sam Harper jest zupełnie nieinteresujący - ot, jeden z wielu, których poobijała najpierw wojna, a potem Wielki Kryzys, który psim swędem trafia do Domu otwierającego się na różne miejsca w czasie. Jego rozdziały robią się w czasie lektury coraz cięższe i nudniejsze i wow, kudosy dla autorki, która poprowadziła go w ten sposób do końca.
Książka nie jest bez wad - w moim odczuciu obiecuje trochę za dużo i nie wszystkiego dotrzymuje, a zakończenie pozostawiło mnie z poczuciem niedosytu, niemniej z czystym sumieniem polecam.
Spieglein, Spieglein in der Hand, (...)
Die Kaiserin indes reist immer noch herum.
Sie hungert, rennt und schweigt.
Denn wer nicht ist wie alle,
dem wird die Zeit vergällt.
Das ist tröstlich und moralisch.
So wie es euch gefällt:
Kitsch!

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Obrazek
Tytuł: Inne Anioły
Autor: Lili St. Crow

Tytuł oryginału: Strange Angels
Tom: 1
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Wydawnictwo: Amber
Stron: 304
Data wydania: lipiec 2010

Opis:
Zanurz się w mrocznej romantycznej powieści o dziewczynie innej niż wszystkie – niebezpiecznej, wrażliwej i samotnej
Szesnastoletnia córka łowcy demonów w walce z istotami nie z tego świata we współczesnym mieście zamieszkanym przez ludzi i potwory.
Dru Anderson zawsze była inna. I sama. Bo jak mogła mieć przyjaciół, nie wyjawiając, że jej codzienność to istoty ze świata mroku, które przenikają do świata ludzi, siejąc śmierć. Nagle życie Dru zmienia przerażająca tragedia, wobec której na nic zdadzą się jej umiejętności łowcy demonów. Będzie musiała zaufać swej niezwykłej mocy, z której dotąd nie zdawała sobie sprawy. I dwóm tajemniczym chłopakom uwięzionym tak jak ona w koszmarnej pułapce…

Komentarz:

Nie liczyłam na wiele – chciałam tylko czegoś lekkiego, przyjemnego i z niegłupią bohaterką, ale nawet tego nie otrzymałam. W żadnym razie nie jest to nic przypominającego mi dobrą książkę. Brakuje tu czegoś, co zwróciłoby moją uwagę, czegoś co by zaciekawiło i przytrzymało – jest to powieść przeciętna, a niektórych kwestiach słaba.
Główna bohaterka jest tak bardzo nijaka, że nawet nie wiem do czego się przyczepić najpierw – nie ma rzeczy, która przeszkadzałaby mi najbardziej, czy raczej jest to tak bardzo przeciętna postać, że trudno coś o niej jednoznacznie powiedzieć. Jest pusta, wielokrotnie rzucała idiotyczne komentarze o tym, jak to jej włosy się źle układają albo jaki to ten czy tamten jest przystojny/ładnie pachnie w najmniej odpowiedniej chwili (np. tuż po ataku, a nawet i w trakcie).
Równie nieprzykuwająca uwagę jest akcja – dzieje się tu naprawdę niewiele, bohaterowie przede wszystkim się snują po domu albo nawet uciekają przed wrogiem, ale jakoś tak bez życia. Najprościej w świecie wynudziłam się przy tym, nic mnie nie zainteresowało.
Pomysł na akcję był równie porywający jak cała reszta, czyli w ogóle. Ot, jedyny opiekun ginie i biedne dziewczę musi sobie radzić samo, w tle gdzieś majaczą wampiry, wilkołaki i inne stwory. Kolejne tomy z kolei zapowiadają się na powtórkę „Akademii Wampirów” albo innej książki z tematyką „szkoła dla specyficznie uzdolnionych”.
Podsumowując, marna pozycja. Można przeznaczyć czas na coś znacznie lepszego.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Nie liczyłam na wiele – chciałam tylko czegoś lekkiego, przyjemnego i z niegłupią bohaterką, ale nawet tego nie otrzymałam.
Kiedy nie miałam co czytać, w bibliotece "wygrzebałam" całą serię. Chyba z 5 tomów. Przeczytałam. Początku już nie pamiętam. Zostały mi jakieś migawki w pobytu w azylu, do którego udało się dziewczynie dotrzeć. Pamiętam wielką tajemnicę jej matki, bo przez kilka tomów autorka ją ciągnęła i w kółko wałkowała oraz dziwne zakończenie. Seria słaba. Jak nie ma czego czytać to się nada.

Czasem się zastawiam, skąd na wioskach takie książki, i gdzie są te dobre, które kupią jak ich ubłagam.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

ObrazekObrazek
Tytuł: Jeśli zostanę (aka Zostań, jeśli kochasz)
Autor: Gayle Forman
Tytuł oryginału: If I Stay
Tłumaczenie : Hanna Pasierska
Rok wydania: 2010 (nowy tytuł od 2014)
Liczba stron: 248

Opis:
Światowy bestseller przetłumaczony na ponad trzydzieści języków, na którego podstawie powstał wzruszający film z Chloë Grace Moretz i Jamiem Blackleyem w rolach głównych.
Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?
Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.
Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi. "Zostań, jeśli kochasz" opowiada o potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać.

Komentarz:
Jakiś czas temu obejrzałam film, który całkiem przypadł mi do gustu – aczkolwiek żadnym wybitnym obrazem nie był. Postanowiłam sięgnąć po książkę, na której podstawie owy powstał - ot, cienkie chucherko, które nie ma nawet 300 stron.
Książka nie była szczególnie rewelacyjna, przeciętna. Muszę przyznać, że z tych dwóch film był znacznie lepszy – lepiej ułożono fabułę, wykorzystano lepsze pomysły. Zwyczajnie poprawiono książkę. Wykorzystywano w sumie te same słowa i sceny co w powieści, ale zrobiono to lepiej, z lepszym wyczuciem czasu. Książka wypada przy filmie dość słabo, choć za sprawą tak niewielkiej objętości oraz dość sporego druku książkę czytało się ją błyskawicznie.
Szczerze powiem, że polecam najpierw obejrzeć film, a potem ewentualnie przeczytać książkę, choć trzeba wiedzieć, że wiele nowego się Czytelnik nie dowie – film jest zaskakująco treściwy, patrząc na zawartość powieści. Nie przekręcił szczególnie wiele, a jeśli już to na plus. Tak więc książkę przyjęłam spokojnie, bez szczególnych emocji, ot po prostu. Jeśli ktoś liczy na niesamowite wzruszenia, może spokojnie sobie odpuścić tę pozycję, ponieważ nie jest ona wystarczająco zręczna, by uzyskać taki efekt.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
attra
Posty: 99
Rejestracja: 27 mar 2013, 16:51

Brandon Sanderson - Siewca Wojny

Post autor: attra »

Siewca Wojny
Autor: Brandon Sanderson
liczba stron 620


Opis książki
„Siewca Wojny” to opowieść o dwóch siostrach, które urodziły się księżniczkami, o Królu-Bogu, który ma poślubić jedną z nich, pomniejszym bóstwie, które nie wierzy w siebie, i o nieśmiertelnym człowieku, starającym się naprawić błędy, jakich dopuścił się setki lat temu.
W ich świecie ci, którzy zginęli w chwalebny sposób powracają jako bogowie i żyją w zamknięciu w stolicy Hallandren. W tym samym świecie o potędze magii stanowi moc zwana BioChromą, oparta na Oddechach, które można zbierać jedynie pojedynczo od konkretnych osób.
Dzięki Oddechom i czerpaniu koloru z nieożywionych przedmiotów Rozbudzający są w stanie zarówno dopuszczać się nikczemności, jak i tworzyć cuda. Siri i Vivenna, księżniczki Idris; Dar Pieśni, zniechęcony bóg odwagi, Król-Bóg Susebron i tajemniczy Vasher – Siewca Wojny, zetkną się z jednymi i drugimi.


Moja opinia:
Na tego autora i jego książkę trafiłam całkowicie przez przypadek. Ale zachęcona bardzo dobrymi opiniami postanowiłam przeczytać.


I muszę się zgodzić - książka jest świetna.
Autor kreuje bardzo realistyczny świat, bohaterów, wydarzenia. Tam gdzie trzeba są niedopowiedzenia, tam gdzie trzeba są wyjaśnienia.

Przez pierwszą połowę akcja była dość spokojna, za to bardzo dobrze poznaliśmy głównych bohaterów. Ich charaktery, sposób patrzenia na świat, próby zmierzenia sie z sytuacjami na które nie byli przygotowani... Chociaż oczywiście nie wszyscy.

Natomiast druga połowa książki mocno przyspiesza, widzimy że jednak coś się musi wydarzyć.
Mam podejrzenia co do możliwych stron spisku, chociaż tak naprawdę autorowi i tak udaje się nas na końcu zaskoczyć.

Zakończenia bardzo fajne i tak naprawdę otwarte. Po wydarzeniach z ostatnich stron powieści może się jeszcze wiele wydarzyć.

Styl powieści jest w moim odbiorze bardzo dobry. Autor ma dobre pióro, czyta się łatwo i szybko.
Bardzo dobrze i plastycznie przedstawia nam świat, bogów, ludzi...
Jedyne czego mi zabrakło, to w epilogu pokazanie losów Siri...No ale nie można mieć wszystkiego.
Za to mam świetną powieść, która wciąga i człowiek nawet nie wie kiedy, a już czyta ostatnie strony.
Na pewno sięgnę po kolejne książki tego autora, a Siewcę Wojny jak najbardziej polecam.

Dziwię się też, że tutaj nie znalazłam recenzji i opinii o książkach tego autora. :)

[ Dodano: 2015-01-06, 15:20 ]
Elantris
Autor: Brandon Sanderson
liczba stron 683


Opis książki
„Elantris” to pogodna, wesoła powieść, pełna niespodzianek i bohaterów, do których się przywiązujemy. Jak powiew świeżego powietrza, nie stanowi powtórzenia i przeróbek wyeksploatowanych schematów, lecz jest kompletną i dobrą powieścią jednotomową. Jest to również wspaniały debiut nowej, mile widzianej gwiazdy na firmamencie fantasy.

Elantris – gigantyczne, piękne, dosłownie promienne miasto, zamieszkałe przez dobrotliwe istoty, wykorzystujące swoje potężne zdolności magiczne, aby pomagać ludowi Arelonu. Każda z tych boskich istot była jednak kiedyś zwykłym człowiekiem, dopóki nie dotknęła jej tajemnicza, odmieniająca moc Shaod. A potem, dziesięć lat temu, magia zawiodła. Elantrianie stali się zniszczonymi, słabymi, podobnymi do trędowatych istotami, a sam Elantris okrył się mrokiem, brudem i popadł w ruinę. Shaod stała się przekleństwem. Nowa stolica Arelonu, Kae, przycupnęła w cieniu Elantris, a jej mieszkańcy starali się jak mogli, aby je ignorować. Księżniczka Sarene z Ted przybywa do Kae, aby zawrzeć polityczne małżeństwo z księciem korony Raodenem. Sądząc z korespondencji, mogła spodziewać się również, że odnajdzie miłość. Dowiaduje się jednak, że Raoden nie żyje, a ona uważana jest za wdowę po nim… Zarówno Teod, jak i Arelon są pod presją zagrożenia jako ostatnie pozostałe bastiony sprzeciwiające się imperialnym zakusom fanatyków religijnych z Fjordell. Sarene postanawia wykorzystać jak najlepiej swoją smutną sytuację i użyć wpływów, aby ukrócić machinacje Hrathena, fjordelskiego kapłana, który przybył do Arelonu, aby go nawrócić i podporządkować swemu panu i swemu bogu. Ani Sarene, ani Hrathen nie podejrzewali nawet prawdy o zniknięciu księcia Raodena, który padł ofiarą dziwnej choroby, uderzającej upadłych bogów Elantris i został zamknięty w mrocznym mieście. Jego próby stworzenia z nędzników zamkniętych wraz z nim rozpoczęło serię zdarzeń, które przyniosą nadzieję Arelonowi i być może nawet odkryją sekret samego Elantris.

Moja opinia:


To już kolejna książka tego autora, którą dane mi było przeczytać. I po raz kolejny jestem zachwycona. Mamy tu wszystko co jest potrzebne, aby przykuć czytelnika na długie godziny do fotela i porwać go w wir wyobraźni.
Mamy tajemnice, magię, dworskie intrygi, delikatny wątek romantyczny (bardzo delikatny) i wiele humoru, niespodziewanych zwrotów akcji. Ale przede wszystkim świetnie wykreowanych postaci i wspaniale poprowadzoną fabułę.
Czyta się lekko jak już przebrnie się przez wstęp, który jest długi i "szczegółowy". Zauważyłam, że w Siewcy Wojny jest tak samo skonstruowany.
Ma to wg mnie swoje zalety, dokładnie poznajemy świat i realia, w którym żyją bohaterowie.
Akcja z każdą stroną zaczyna toczyć się coraz szybciej i szybciej, by na finałowych stronach pędzić w strasznym tempie.
Co tu dużo pisać - książka jest świetna i szczerze ją polecam.
Na pewno sięgnę po kolejne pozycje tego autora.
Załączniki
352x500.jpg
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Obrazek
Tytuł: Serafina
Autor: Hartman Rachel
Wydawnictwo: MAG
Data premiery: 08-10-2014

Opis z okładki:

Królestwo Goreddu zamieszkują ludzie, a także smoki przybierające ludzką postać. Żyją obok siebie, jednak pokój między nimi pozostaje niepewny.
Kiedy ginie członek rodziny królewskiej, a zbrodnia wydaje się smoczym dziełem, pokojowi i traktatowi między obiema rasami zaczyna grozić poważne niebezpieczeństwo...
W samym środku tej historii znajduje się Serafina, utalentowana muzyczka, która przybywa na dwór jako asystentka nadwornego kompozytora. Wkrótce angażuje się w śledztwo w sprawie morderstwa i odkrywa ślady mrocznego spisku mającego na celu zniszczenie pokoju w Goreddzie.
Jednakże Serafina ukrywa tajemnicę – i źródło swojego talentu – a jeśli wyjdzie ona na jaw, jej życie znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie.

Moja opinia:

Kilka miesięcy temu przeczytałam pierwsze trzy strony książki w empiku. Serafina mnie wtedy urzekła. Narrator pierwszoplanowy i słowa, które trafiły w mój gust. Niemowlę z rozbudzaną jaźnią dorosłego. Na okładce smok. Cóż może być piękniejszego. Przez takie nastawienie strasznie się rozczarowałam, kiedy miałam okazję w końcu przeczytać całość.
Po pierwsze smoki. Tak mało jest pozycji, gdzie można „zajrzeć” smokowi do głowy. Przeważnie są one wątkiem pobocznym. Widzimy go z boku oczami innych. Tak też było tym razem. Ponadto tak mało jest o wojnie między rasą ludzi i smokami. Dlaczego zawarto rozejm. Co skłoniło do tego smoki. Mamy dwóch przedstawicieli ich gatunku zupełnie różnych. Jednego żyjącego od dawna wśród ludzi jestem w stanie zrozumieć, ale króla smoczej rasy nie jestem już w stanie powiązać z rozejmem. Ktoś taki walczyłby, póki nie zmiótłby rasy ludzi z powierzchni ziemi. Właśnie w tej relacji coś mi nie gra.
Po drugie. Bohaterką jest osoba, która nigdy nie wychyliła nosa z domu, a potrafi odnaleźć się wszędzie: na królewskim dworze, jako organizator ogromnej imprezy, detektyw, tropiciel itp. Mimo tego kim jest, jej postać, nie zupełnie do mnie przemawia. Czyni ją oderwaną od rzeczywistości. Ponadto klasyczny układ pierwszego zauroczenia. Podobieństw w byciu inną z ukochanym. Nic nowatorskiego, jak sama fabuła. Podejrzany nie jest podejrzanym, a zakończenie to ponownie klasyka: smok i księżniczka .
Ciekawość budzi grupa potomków ludzi i smoków. Ich wygląd, zdolności. Można zauważyć lekkie podobieństwo do podobnych stworzeń z Robin Hobb. To jest fajny wątek , który autorka może pociągnąć i nim zainteresować, ale też i zepsuć. Poczekamy zobaczymy. Chociaż aż tak bardzo nie ciągnie mnie do kontynuacji.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
attra
Posty: 99
Rejestracja: 27 mar 2013, 16:51

Post autor: attra »

hlukaszuk pisze:Niemowlę z rozbudzaną jaźnią dorosłego. Na okładce smok. Cóż może być piękniejszego. Przez takie nastawienie strasznie się rozczarowałam, kiedy miałam okazję w końcu przeczytać całość.
No i się zniechęciłam.
Sama miałam ochotę na tą książkę licząc na coś nowego i świeżego.
W empiku przeczytałam chyba jeden rozdział i dopisałam do listy książek do kupienia.
A teraz sama nie wiem czy wydawać na tą książkę pieniądze.
Chyba podziękuję... :-(
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Obrazek
Tytuł: Silos
Autor: Hugh Howey

Cykl: Silos
Tom: 1
Tytuł oryginału: Wool
Tłumaczenie: Marcin Kiszela
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: grudzień 2013
ISBN: 9788361386414
Liczba stron: 654

Opis:
Jeden z największych bestsellerów wydawniczych ostatnich lat.
“Silos” to niezwykły sukces wydawniczy, który zamienił nieznanego autora, publikującego na własny rachunek w światową gwiazdę literatury science-fiction ze szczytów list bestsellerów New York Timesa.
Po wielkim sukcesie wydawniczym “Silosu” prawa do sfilmowania tej niezwykłej powieści zakupił sam Ridley Scott, reżyser takich klasyków jak “Obcy” czy “Łowca androidów”.
“Silos”, który został nazwany Igrzyskami Śmierci dla dorosłych, to niezwykłe zaproszenie do wyjątkowo wykreowanej rzeczywistości, w której społeczność zamieszkuje w ogromnym podziemnym silosie.
Ta powieść odkryje przed tobą prawdziwy labirynt tajemnic, sekretów i kłamstw i sprawi, że będziesz pochłaniał ją w napięciu do ostatniej strony.

W przyszłości, gdy Ziemia stała się toksycznym pustkowiem, przetrwać zdołała ledwie garstka ludzi, zamieszkujących gigantyczny podziemny silos.
Odcięci od świata zewnętrznego, wiodą życie pełne nakazów i zakazów, sekretów i kłamstw.
By przeżyć, muszą ściśle przestrzegać pewnych zasad. Niektórzy jednak się na to nie godzą.
Ci stanowią największe zagrożenie – mają czelność marzyć i śnić, zarażać innych swoim optymizmem.
Czeka ich prosta i zabójcza kara: zostaną wypuszczeni na zewnątrz.
Jules jest jedną z takich osób. Być może już ostatnią.

Komentarz:
Wielokrotnie tytuł ten migał mi na rożnych stronach – kojarzyłam go z czymś dobrym, choć żadnej opinii raczej nie czytałam. Gdy zobaczyłam, że jest w bibliotece, nie wahałam się go wypożyczyć. Długo nie mogłam się za niego zabrać ze względu na sesję – dopiero ostatnio znalazłam na niego czas. I niestety się zawiodłam.

O ile tematyka mi się podoba – w końcu uwielbiam klimaty post apo – to reszta już niekoniecznie. Autor miał ciekawy pomysł z silosami, jednak mam wrażenie, że nie wycisnął z niego wszystkiego. Zrobił on z niego bowiem tło dla nieciekawej akcji oraz mało zajmujących bohaterów, przy czym z tej dwójki brak szybszej, choć trochę wciągającej fabuły jest większą wadą. Niestety muszę przyznać, że bardzo się męczyłam podczas czytania tej powieści – w którymś momencie nawet przestałam się na niej skupiać, chcąc jedynie jak najszybciej ją dokończyć.

„Silos” złożony jest z kilku mniejszych tekstów, bardzo silnie ze sobą powiązanych, aczkolwiek nie jest to szczególnie mocno widoczne. Ważne jest jednak, że każda z tych mini-powieści ma swoją własną fabułę, w tym ważne zakończenie, które jest wyjściem dla kolejnego tekstu. Niestety jednak jak dla mnie – pomimo tylu zakończeń, z których każde powinno być przecież emocjonujące – cała powieść była bardzo monotonna.

Cóż, nie zachwyciło mnie. Nie jestem pewna, czy zaryzykuję sięgnięcie po drugi tom. Jeśli tak uczynię, zrobię tak tylko ze względu na tematykę, ponieważ nic innego mnie do tej książki nie zachęciło.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
attra
Posty: 99
Rejestracja: 27 mar 2013, 16:51

Post autor: attra »

Dziewczyna na Times Square
autor: Paullina Simons


Opis książki:

Życie głównej bohaterki Lily Quinn płynie spokojnym, monotonnym rytmem. Do czasu, aż zagoszczą w nim dramatyczne wydarzenia: w zagadkowych okolicznościach zaginie jej współlokatorka, u drzwi pojawi się nowojorski policjant Spencer Patrick O'Malley, na jaw wyjdą skrywane rodzinne tajemnice... Życie Lily Quinn odmieni się radykalnie, bo zagadkowy los przynosi jej zarówno chorobę, jak i fortunę, ale też stratę i wielką miłość..


Moja opinia:

Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, nie czytałam recenzji o niej ani opinii.
Opowieść zaczyna się w dość specyficznym dla bohaterki momencie. Na jej barki spada choroba nowotworowa oraz ogromna wygrana na loterii.
Autorka wzbudza w czytelniku ogromne emocji, świetnie prowadzi historię, wszystkie wydarzenia się ze sobą łącza i zazębiają.
Pokazuje nam Lily oraz jej rodzinę, detektywa Spencera, którego Lily poznaje gdy ten zaczyna prowadzić sprawę zaginięcia współlokatorki Lily.

Pani Simons bardzo dobrze oddała stan emocjonalny naszej bohaterki, jej uczucia, lęki, nadzieje, strach przed śmiercią oraz miłość.
Postacie drugoplanowe są świetnie pokazane. Autorka sprawnie prowadzi również wątek kryminalny, który mimo, że w pewnym momencie jakby schodzi na drugi plan, to wciąż jest ważny w całej opowieści.

Całość tworzy wspaniale napisaną historię, od której trudno się oderwać.
Wywołuje niesamowite emocje, wzruszenie, łzy, radość.

Czytałam ją już wielokrotnie. Za każdym razem wywołuje we mnie takie same, silne emocje.
Jeśli są książki, w których można się zakochać, to jest to właśnie taka książka.

Polecam ją gorąco.
Załączniki
352x500.jpg
352x500.jpg (36.9 KiB) Przejrzano 5067 razy
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Obrazek
Tytuł: Cesarz Cierni
Autor: Mark Lawrence

Tytuł oryginału: Emperor of Thorns
Cykl: Rozbite Imperium
Tom: 3
Data wydania: listopad 2014
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Oprawa: miękka
Liczba stron: 592
ISBN: 978-83-613-86-54-4
Tłumaczenie: Jarosław Fejdych, Anna Fejdych

Opis:
„Cesarz Cierni” to brawurowe i na długo zapadające w pamięci zamknięcie trylogii „Rozbite Imperium”, jednego z najlepszych cykli mrocznej fantasy powstałych w ostatnich latach. Poprzednie tomy trylogii czyli „Książę Cierni” i „Król Cierni” okazały się bestsellerami.
W „Cesarzu Cierni” Mark Lawrence doprowadza wędrówkę swego antybohatera do elektryzującego finału. Ostatnia droga Jorga Ancratha ku spełnieniu jego wielkich ambicji jest niezapomnianą literacką podróżą, której żaden miłośnik fantasy z najwyższym znakiem jakości nie może przegapić.
***
By zdobyć tron, trzeba odbyć podróż. Droga, którą podążasz, nawet ta wybrukowana dobrymi intencjami, może prowadzić do piekła. Ja nigdy nie kierowałem się dobrymi intencjami.
Zgromadzenie Stu niczym sępy rozszarpuje ścierwo Imperium. Podczas gdy obradują, Martwy Król wykonuje swój ruch, a ja kontruję go swoim. Świat rozpada się, czas dobiega końca, my zaś trzymamy się kurczowo pozostałych nam dni. Przyszłość jest oślepiająco jasna, a ci, którzy w nią spojrzą, pierwsi spłoną.
Dziś nadszedł czas, do którego zmierzało całe nasze życie. To mój czas. Stanę przed radą Stu, a oni mnie wysłuchają. Nikt żywy, ni umarły nie powstrzyma mnie przed zdobyciem tronu. Jeśli mam być ostatnim cesarzem, niech tak będzie.
Z tego miejsca zawracają mędrcy, a święci padają na kolana, wzywając swego Boga. To ostatnie mile, bracia. Nie myślcie, że was ocalę. Nie myślcie, że nie posłużę się wami. Jeśli macie choć trochę rozumu, uciekajcie stąd. Jeśli macie duszę, módlcie się. Walczcie, jeśli macie odwagę. Tylko nie podążajcie za mną…
…bo gorzko pożałujecie.

Komentarz:
Już zapomniałam, że czytałam tę serię, ale w końcu złapałam w łapki trzeci i ostatni tomem trylogii, „Cesarza Cierni”.

Poprzedni tom ukazał się na rynku polskim ponad rok temu, a to dość spory odstęp między książkami, co niestety – w przypadku mojej marnej pamięci – nie służy tej powieści. Nie ukrywam, że w zasadzie niczego konkretnego z pierwszych dwóch odcinków tej historii nie pamiętałam. Dbając o takich właśnie sklerotycznych Czytelników, autor przygotował na początek przypominajkę z poprzednich części, jednak niestety, żeby ją zrozumieć, trzeba mieć w pamięci owe wydarzenia (to jedynie punkty, które mnie nic nie mówiły, nie układały się w żadną historię). Tak więc przez wiele stron szłam w zasadzie po omacku, starając się wysupłać informacje z mojej tragicznej pamięci.

Tak po prawdzie, jedyną rzeczą, którą naprawdę pamiętałam był fakt, iż Jorg był czarującym, brutalnym, młodym draniem. Cóż, w „Cesarzu Cierni” chłopak już tak nie czaruje, nie ukrywa swej podłości i nie stara się mydlić Czytelnikowi oczu, a ponadto można się nawet pokusić o stwierdzenie, że dojrzewa do roli władcy. Jest niezaprzeczalnie gwiazdą tej trylogii – przenikliwie inteligentny, okropnie bezwzględny, niesamowicie sprawny strateg i gracz, który nie zawaha się przed niczym, co pozwoli mu osiągnąć cel, a do tego ma za nic konwenanse. Ciągle jest największym plusem serii Lawrence’a.

Ostatnio czytałam „Rok Szczura”, również wydany przez Papierowy Księżyc, i niestety trzeba to powiedzieć: była to przecinkowa tragedia. W porównaniu z powieścią Gromyko „Cesarz Cierni” okazał się pod tym względem o wiele lepszy – ale i tak daleko mu do ideału, ponieważ bez trudu znajdzie się w nim wiele nadprogramowych albo brakujących przecinków, a także literówek. U niektórych wydawców takie błędy byłyby nie do pomyślenia, a w przypadku Papierowego cieszę się, że jest ich tylko tyle – to naprawdę przykre, że mam o nim taką opinię.

„Cesarza Cierni” uważam za ciekawe zwieńczenie historii, aczkolwiek w zakończeniu akcja ociera się o przesadę. [spoiler]Zresztą nie tylko tu – jakby nie było okrucieństwo dziecka nie jest normalne. Ale już jego wielkie nawrócenie i ocalenie ludzkości było naprawdę dziwne. Fakt, w ciekawy sposób zakończyło trylogię – a także uniemożliwiło wszelkie kontynuacje – ale nie jestem pewna, czy pasowało do charakteru Jorga. [/spoiler]Ogólnie jednak polecam.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Literatura”