Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nietykalni
Autor Wiadomość
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2012-05-26, 19:04   Nietykalni


Ta historia zdarzyła się naprawdę. Sparaliżowany na skutek wypadku milioner zatrudnia do pomocy i opieki młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia. Zderzenie dwóch skrajnie różnych światów daje początek szeregowi niewiarygodnych przygód i przyjaźni, która czyni ich... nietykalnymi.

Moja klasa koniecznie chciała iść na jakiś film, byleby tylko nie mieć w piątek zajęć, dzień będący skupiskiem najgorszych przedmiotów. W poniedziałek padła decyzja - seans o jedenastej, odbębniamy jedną godzinę niemieckiego, potem sruu na przystanek i jedziemy. Na "Nad życie". Ale że klasa moja jest dość specyficzną grupą, w czwartek zmieniliśmy zdanie i pędzimy z apelem, coby iść jednak na "Nietykalnych". Podobno bardzo fajna komedia, mówiliśmy. Dobra, udało się, chociaż było gorąco.

Skądś wyniosłam pewną awersję do francuskiego kina, siadałam więc w fotelu z obojętnością rozpraszaną nieco perspektywą ewentualnego przespania się, jeśli film będzie nudny; natomiast wstałam z niego z bolącą przeponą, ochrypłym od śmiechu gardłem i rozpaczą, że już się skończyło.

Historia dotyczy dwójki zupełnie odmiennych ludzi, pochodzących z dwóch krańców drabiny społecznej, i właśnie to zderzenie stanowi . Driss, czarnoskóry mężczyzna, w dzieciństwie zabrany z Afryki do Francji, wplątany w ciemne sprawki i szemrane towarzystwo, spędzający całe dnie i noce na zażywaniu tego, co nielegalne, bez powodzenia próbujący zarazem uciułać trochę pieniędzy, by pomóc swej przyszywanej matce, obarczonej liczną rodziną. Człowiek bez wykształcenia i perspektyw zatrudnienia, do bólu pragmatyczny, stąpający twardo po ziemi, żyjący tu i teraz, bezpośredni, bez marzeń, planów i ambicji, cieszący się chwilami, drobnostkami. Jest słowo określające taki typ ludzi - wyluzowani. I Phillippe, jego całkowite przeciwieństwo. Lubujący się w muzyce klasycznej i sztuce, zafascynowany kulturą i historią, wykształcony, bogaty, otoczony troskliwymi i oddanymi sobie osobami. I niepełnosprawny. A przez to cyniczny, rozgoryczony, tęskniący za dawnym życiem, za swoją ukochaną.

W wypadku stracił czucie od szyi w dół, potrzebuje kogoś, kto by się nim opiekował, dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Jak sam powiedział, żaden z tych opiekunów nie wytrzymał dłużej niż tydzień. Zresztą, i tak nie darzył ich sympatią, wszystkich uważał za nadętych dupków pozbawionych... czegoś, czego potrzebował. I wtedy w jego biurze zjawił się Driss, żądający jednego podpisu, że "się starał zdobyć tę pracę", by mógł dostać zasiłek dla bezrobotnych; zarazem bezczelnie flirtujący z asystentką Phillippe'a. I w bogacza jakby grom strzelił, uparł się, by go przyjąć, a jak zmusić człowieka takiego jak Driss do pracy? Prowokacją, oczywiście. I od następnego dnia się zaczęło.

Wiele obecnie tworzonych komedii mi się nie podoba, ponieważ ich humor zwyczajnie mnie odstrasza, nie bawi, dryfuje on bowiem w okolicach wulgarności i bezsensowności. W przypadku "Nietykalnych" rzecz wygląda zgoła inaczej. Do gromkiego śmiechu doprowadzały sytuacje, w jakich co i rusz znajdywał się duet bohaterów, Driss nieświadomie rozbijający elegancję i patos świata Phillippe'a, wprowadzający do jego poważnego życia to, co otacza zwykłych szaraków - muzykę rozrywkową, telewizję i jej absurdy, naśmiewanie się z samych siebie i innych, ponieważ jesteśmy śmieszni, drobne elementy, których w otoczeniu bogacza brakowało.

Bardzo podobały mi się dwa fragmenty, idealnie obrazujące to, co wyżej opisałam:

1. scena po corocznym koncercie muzyki klasycznej w domu Phillippe'a, kiedy ten kazał orkiestrze grać przeróżne utwory klasyków, a Driss za każdym razem reagował skojarzeniami z życia codziennego - Mozart z linii telefonicznej banku, Bach z reklamy proszku do prania, Czajkowski z kreskówki. Phillippe, Driss i pozostali goście pękali ze śmiechu, my, widzowie, także.

2. Phillippe zapuścił dość drugą brodę, którą Driss miał za zadanie zgolić. W końcu to zrobił, ale drodze do gładkich policzków zdążył uczynić z Phillippe'a kowboja z zarostem wokół głowy, szlachcica z sumiastymi wąsiskami, malarza z cieniutkimi i w końcu samego Hitlera - i tutaj wszyscy płakaliśmy ze śmiechu.

Wbrew pozorom, jakie mogłam powyżej stworzyć, humor tego filmu nie rzuca się do gardła. Są fragmenty spokoju, w których czas i wydarzenia spokojnie sobie płyną, gdy niespodziewanie na ekranie ma miejsce coś, co sprawia, że po wszystkim trudno jest złapać powietrze. I to coś nie jest wielkie, ani razu nie miałam wrażenia, że któraś z tych sytuacji została zrobiona na siłę.

Piękne było to, że dzięki absurdom, trudom i przyjemnościom towarzyszącym Drissowi, Phillippe odzyskał sens i radość życia. Dzięki komuś, kto wydawał się być ostatnią osobą nadającą się na pielęgniarza; to była prawda - tyle, że Phillippe bardziej potrzebował i chciał mieć przy sobie człowieka, nie maszynę Umyj-Nakarm-Połóż.

I to dzięki temu po wyjściu z kina uśmiech pozostał.

Wydaje mi się, że nie wykazałam dostatecznie, jak bardzo mi się ten film podobał... ale mimo wszystko mam nadzieję, że udało mi się was choć trochę zachęcić - na tyle, byście wetknęli do kieszeni tę parę(naście, dziesiąt?) złotych i powędrowali do przybytku rozrywki kinem zwanym.

Cudowny, wspaniały, fantastyczny. Gorąco polecam.
_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1462
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2012-07-05, 18:51   

Niedawno obejrzałam i tak samo jak Des - polecam. Wspaniały film. Na początku nie wiedziałam, że został on stworzony na faktach, ale też i nic na to nie wskazywało. Nie wydawało mi się, że zachowania obu mężczyzn są wymuszone lub nienaturalne. Bardzo dobrze sprawili się także aktorzy. Oglądając, miałam wrażenie, że wszyscy Ci ludzie, którzy występowali, mieli do opowiedzenia jakąś historie. Oczywiście najwięcej można się było dowiedzieć o Phillipie i Drissie, ale nie tylko. Cała służba domu była traktowana jak jedna wielka rodzina. Ludzie pracujący ze sobą od bardzo dawna, jeden bliski drugiemu. Sądzę, że nowy pielęgniarz "wpasował" się w atmosferę bez większych kłopotów.

Niesamowicie została także przedstawiona przepaść pomiędzy sferami życia obu mężczyzn. Jeden diabelnie bogaty i może nie tyle co znudzony, a zmęczony życiem, a drugi pochodzący z biednej rodziny, po przejściach, nie mający żadnego celu. A później życie przeplata ich ścieżki i pokazując figę z makiem, stara się, aby jeden drugiemu jakoś pomógł. O dziwo - udaje się. Sądzę, że to właśnie jest niesamowite w tym filmie. Pokazuje on, że nawet nie wiadomo jak źle mogłoby być w życiu, to zawsze jest ktoś, kto pokaże Ci drogę, gdy się zgubisz.

Można się było pośmiać, popłakać. We mnie ta ekranizacja nie wzbudzała aż takich emocji, żebym ryczała, ale na pewno poruszyła. Nie sądzę, żeby znalazła się osoba, która z kina wyszłaby obojętna. "Nietykalni" sprawili, że gdzieś głęboko we mnie coś drgnęło, wywołało dziwny skurcz. Niektóre sytuacje były zabawne, inne po prostu smutne.

Jest to jeden z tych filmów, które bardzo dużo pozostawiają po sobie i wnoszą w życie widza małą iskierkę. Płomyk świadomości, że gdzieś tam są ludzie zmagający się z problemami tak samo jak my. Na pewno budzi empatię i wrażliwość na różne sytuacje, które dzieją się naokoło nas.

Szczerze polecam. Jestem pewna, że nie będziecie zawiedzeni.
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2012-07-06, 10:11   

Zachęcony z kilku stron pozytywnymi opiniami na pewno pójdę. Generalnie lubię kino francuskie, (czy bardziej ogólnie poza hollywoodzkie) - jak dla mnie to tylko plus.

destrakszyn napisał/a:
Skądś wyniosłam pewną awersję do francuskiego kina,


Fajnie, że po obejrzeniu Nietykalnych jest szansa zmiany twojej awersji na jakieś cieplejsze uczucia...
W razie czego polecam Amelię - bardzo fajny film również z Francji, idealny na poprawienie sobie nastroju :-) , do tego z fantastyczną muzyką.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-09-29, 09:21   

Szukając tematu o innym filmie natknęłam się akurat na ten. Nie chciało mi się wierzyć, że Nietykalni go mają, a jednak. Osobiście nie byłam na nim w kinie. Obejrzałam go w TV jakieś pół roku temu. Oglądanie było dziwne, bo na raty. Siedząc sobie na kanapie przerzucałam kanały i zawsze trafiałam na środek filmu. Urywki spodobały mi się na tyle, że pokusiłam się o sprawdzenie kiedy będzie ponownie emitowany. A że był "katowany" często udało mi się go obejrzeć w całości i nie tylko mi, ale całej mojej rodzinie. Nawet młody oglądał i mu się podobało. Naprawdę nieprzeciętny film i jak to poprzednicy zauważyli, i do tego francuski. Jakoś oprócz filmów z Luisem de Fines (piszę ze słuchu, na pewno niepoprawnie) żaden film z tego kraju nie zapadł mi na tyle głęboko, żeby go pamiętać, a i moja opinia o francuskim kinie nie jest najlepsza. Nietykalni to rodzynek. Wyjątek sam w sobie i jakoś ciężko by mi było zaliczyć go do komedii. Może się nie znam, ale to według mnie na pewno nie komedia, za to wspaniała autobiografia. Prozaiczne sceny z życia sparaliżowanej osoby ukazane w wysublimowany sposób, bardzo często z zabarwieniem humorystycznym. Film skłania do refleksji. Czy można znaleźć sens życia będąc sparaliżowanym od szyi w dół? Czy gdyby jednak facet nie był tak bogaty jego życie potoczyło by się tak samo? Film pokazuje, że mając kasę też jest trudno, znaleźć osobę do opieki, która widziałaby w chorym człowieka. Nie była by robotem wykonując proste, podstawowe czynności. Taka postawa nie pomaga choremu. Drugi wątek dotyczy życia osobistego opiekuna. Kim jest, co osiągnął w życiu, z czego żyje, jaką ma rodzinę. To historia o znalezieniu sensu życia przez dwie różne osoby. W przypadku sparaliżowanego Philipa szukanie sensu życia jest jak najbardziej na miejscu. To Driss nie wie nawet, że też powinien go szukać, o to jak żyje to egzystencja, a nie życie. Polecam. Naprawdę warto.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org