Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Chodząc nędznymi ulicami
Autor Wiadomość
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-02-08, 21:49   Chodząc nędznymi ulicami

Chodząc nędznymi ulicami



Autor: Opracowanie zbiorowe
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 683

Opis z okładki:

Chodząc nędznymi ulicami tworzą opowiadania mroczne, zabierające czytelników do miejsc tyleż niesamowitych co podejrzanych. Posiadłości wampirów czy złej sławy zaułki ponurych miast pełne są niezwykłych, częstokroć bezwzględnych i okrutnych stworzeń, a każda historia ma swą krwawą zagadkę i ekscytujące rozwiązanie.
Ten zbiór to bez wyjątku opowiadania z nurtu urban fantasy, a zatem czytelnik odnajduje tu zarówno mocne wpływy horroru, jak i klasycznej powieści detektywistycznej. Gratka tak dla miłośników H.P. Lovecrafta i Anne Rice, jak i Raymonda Chandlera!
Niezapomniane przeżycia gwarantują tacy autorzy, jak Charlaine Harris, Patricia Briggs, Steven Saylor, Simon R. Green, Diana Gabaldon czy Conn Iggulden.
George R.R. Martin nazywany bywa „amerykańskim Tolkienem”, a jego książki są światowymi bestsellerami. Zasłynął zwłaszcza genialnym cyklem „Pieśń Lodu i Ognia”, który stanowi podstawę emitowanego przez telewizję HBO serialu Gra o tron. George R.R. Martin jest laureatem prestiżowych nagród Hugo, Nebula, Bram Stoker Award i World Fantasy Award.
Gardner Dozois to znakomity redaktor i wydawca antologii. Za działalność wydawniczą otrzymał kilkadziesiąt nagród Hugo i Locus Award. Przez ponad dwadzieścia lat redagował znane branżowe pismo „Asimov`s Science Fiction”. Jako pisarz współpracował m.in. z George`em R.R. Martinem. W 2011 roku trafił do Science Fiction Hall of Fame.

Moja opinia:

Wstęp poświęcony jest urban fantasy. Jego ewolucji od lat 80-tych XX wieku do dziś. Redaktorzy książki dowodzą, że współczesne uf jest bękartem, które gnieździ się na nędznych ulicach miast, gdzie rynsztokiem płynie krew, a nocne krzyki zagłuszają muzykę. Wilkołaki są wszędzie, ale miastem rządzą wampiry. Nie brak również zombi, ghuli, demonów, czarownic, magów, inkubów, skubów i innych wstrętnych stworzeń, które panoszą się nocą. Jak być w takim mieście gliną czy prywatnym detektywem? Wg. redaktorów bękart to potomek dwóch starszych gatunków. Jego matką jest horror, a ojcem opowiadanie detektywistyczne i to nie byle jakie.

Kod:
"Prywatny detektyw z opowiadań fantasy jest fantastycznym wymysłem, który zachowuje się i mowi jak prawdziwy człowiek. Może być całkowicie realistyczny pod każdym względem poza jednym: w znanym świecie taki człowiek nie byłby prywatnym detektywem."
Raymond Chandler

Kod:
"Bohaterowie uf wywodzą się z nurtu brutalnej opowieści kryminalnej, a czarne charaktery, potwory i antagoniści mają korzenie w klasycznym horrorze, ale właśnie połączenie jednego z drugim daje temu podgatunkowi jego siłę. A to dlatego, że owe dwa gatunki są zasadniczo przeciwstawne. Horror to nurt przesycony mrokiem i strachem, rozgrywający się we wrogim, niezrozumiałym dla ludzi (...) uniwersum, świecie, gdzie (...) śmierć ostatecznie włada wszystkim. Natomiast opowieści detektywistyczne, nawet ich ponura, brutalna odmiana, opierają się na racjonalności: świat może i jest mroczny, ale detektyw potrafi wprowadzić do niego światło, porządek i - tak! - sprawiedliwość."


Ten opis podgatunku bardzo do mnie przemówił. Zobaczyłam wyraźnie co mi się tak zawsze podobało w Anicie Blake, Harrym Dresdenie, Rachel Morgan, Mercy Thompson, Johnie Taylorze, Alexie Craft, Feliksie Castorze, Viktorii Nelson. Teraz już wiem.
To był najbardziej interesujący wstęp do książki jaki przeczytałam. Nadaje się na każdą prelekcję, mało tego, że nadaje się, jest rewelacyjny.

Książka powstała z inicjatywy Georga R.R. Martina i Gardnera Dozoisa. Zwrócili się oni do autorów fantasy, powieści kryminalnych, detektywistycznych i … romansów, i poprosili ich, żeby w opowiadaniu pojawił się prywatny detektyw i sprawa z nadprzyrodzonym niuansem. Wielu autorów jest w Polsce znanych, ale są i tacy, którzy w ogóle nie zostali w Polsce wydani. Oto spis autorów i opowiadań:
1) Charlaine Harris – Śmierć z ręki Dali
2) Joe R. Lansdale – Krwawiący cień
3) Simon R. Green – Głodne Serce
4) Steven Saylor – Mury i lemury
5) S. M. Stirling – Ból i cierpienie
6) Carrie Vaughn – Wciąż ta sama stara historia
7) Conn Iggulden – Dama lubi krzyczeć
8) Laurie R. King – Błotny diabeł
9) Glen Cook – Złodzieje cienia
10) Melinda M. Snodgrass – Żadnej tajemnicy, żadnego cudu
11) M. L. N. Hanover – Różnica między zagadką a tajemnicą
12) Lisa Tuttle – Osobliwa opowieść o deodandzie
13) Diana Gabaldon – Lord John i plaga zombi
14) John Maddox Roberts – Strzeż się węża
15) Patricia Briggs – W czerwieni i perłach
16) Bradley Denton – Orzeł Adacki

Ad.1. Odgrzewany motyw z serii o wampirach. To już było w prawie identycznej scenerii.
Ad.2. Opowiadanie grozy, takie sobie, motyw do bani.
Ad.3. Opowiadanie o Johnym Taylorze z uniwersum Nightside. Jak to świetnie brzmi: podążamy śladem nieustraszonego prywatnego detektywa do
Kod:
"ciemnego serca Londynu, gdzie zawsze jest trzecia nad ranem, gdzie potwory oraz stworzenia z mitów i legend spotykają się ... a czasem nawet zlecają ci jakąś niebezpieczną robotę."

Ad.4. Słabe
Ad. 5. Extra – chcę więcej.
Ad.6.
Kod:
"nie porzuca się starych przyjaciół, nawet jeśli - a może zwłaszcza jeśli - jest się nieśmiertelnym".
Cóż takich wampirów jak Rik nie ma. Są nie prawdziwe, zakładając, że w ogóle istnieją. :mrgreen:
Ad.7. Nawet fajne.
Ad.8. Opowiadanie o salamanach. Bardzo mi się podobało. Poczytałabym więcej. Bardzo podobał mi się serial Nocny Anioł, o ludziach, którym w wyniku eksperymentów rządowych wszczepiono DNA zwierząt.
Ad.9. Fajne powiedzonka jak np. "zacząłem pyszczyć". Chciałabym przeczytać to co wydał MAG tego autora w Polsce. Oczywiście, nie mam tu na myśli Czarnej Kampanii.
Ad.10. Znaki jakie czynią (piszą, malują bezdomni) na płotach, posesjach różnych miejsc w całych Stanach są tropem dla pewnego bytu (Pradawnego), który podąża śladem zła. Czasy prohibicji. Poczytałabym więcej.
Ad. 11. Różnica między zagadką a tajemnicą.
Kod:

"(...) miałem nadzieję, że istnieje świat bardziej magiczny od materialnego, trywialnego, przyziemnego życia. W młodości wciąż szukałem cudów. Znaku od Boga. Porwania przez UFO. Przez całe gimnazjum chciałem być wampirem. Co wieczór stałem w oknie i zapraszałem do środka wszystkie wampiry, które akurat były w okolicy. Wie pan, nie mogą wejść do domu bez zaproszenia. W tej kwestii wyprzedziłem trochę swoje czasy. Ale nie byłem wybredny. Po prostu chciałem, żeby coś wywróciło świat do góry nogami."

Kiedy to czytałam, w pewnym sensie zobaczyłam siebie. Czy my wszyscy fani gatunku fantasy nie czujemy podobnie?
Ad.12. Lekka wiktoriańska makabra. Wottson w spódnicy.
Ad.13. Hm… znów wątek homoseksualny. Nie przeszkadzał. Można było jedynie współczuć facetowi. Za to ciekawym pojęciem okazały się zombi.
Ad.14. Opowiadanie z cyklu "SPOR". Jakoś nie w moim guście.
Ad.15. Wreszcie królowa wszystkich opowiadań. Waren Smith i Kyle Brooks, Elizavieta i wnuczka jej siostry. Zleceniodawcę można szybko rozszyfrować. Morderca był dla mnie zagadką do samego końca.
Ad.16. Nie wiem co sądzić o tym opowiadaniu. Posiadało bardzo małą namiastkę nadnaturalną. Dało by się je napisać bez tej namiastki.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Kotołak


Wiek: 38
Dołączyła: 28 Lis 2009
Posty: 288
Skąd: Gliwice/Bangkok
Wysłany: 2013-02-09, 12:43   

hlukaszuk - czyli ogólnie zbiór na plus czy niekoniecznie? Bo z opisu poszczególnych opowiadań nie widać mega jakiegoś większego zachwytu w sumie. Zastanawiałam się ostatnio czy go nie kupić ale kosztuje niestety sporo.
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
Wolf 
Nawiedzony Praktykant Grabarza

Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 149
Wysłany: 2013-02-09, 13:29   

Panthera napisał/a:
hlukaszuk - czyli ogólnie zbiór na plus czy niekoniecznie? Bo z opisu poszczególnych opowiadań nie widać mega jakiegoś większego zachwytu w sumie. Zastanawiałam się ostatnio czy go nie kupić ale kosztuje niestety sporo.


Moim zdaniem przeczytać można - kupować niekoniecznie. idealne rozwiązanie to pożyczyć od znajomego, biblioteki itp. :)
Co do opowiadań to moim zdaniem daje sie odczuć że są wyrwane z kontekstu, ze sie tak wyrażę brakuje tła, szczególnie jak nie zna sie całych serii. Idealnym przykładem jest waśnie detektyw Garret Cooka. Mam wszystkie tomy które się ukazały w Polsce, a i tak nie wiedziałem kim jest 1/4 postaci które się pojawiają w opowiadaniu, a to odbiera w znacznym stopniu przyjemność z czytania. Na marginesie mówiąc z cyklem o Garrecie naprawdę warto się zapoznać.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-02-10, 12:24   

Panthera napisał/a:
hlukaszuk - czyli ogólnie zbiór na plus czy niekoniecznie? Bo z opisu poszczególnych opowiadań nie widać mega jakiegoś większego zachwytu w sumie. Zastanawiałam się ostatnio czy go nie kupić ale kosztuje niestety sporo.


Wszystko zleży od tego czy znasz dzieła lub serie autorów opublikowanych opowiadań. Moje subiektywne odczucia: 10 opowiadań mi się podobało, z tego 5 było ekstra, a to znaczy, że 6 było takich sobie, ale tylko 3 pochodziły ze znanych mi uniwersum. 2/3 opowiadań zaliczyłam na plus. Moja decyzja o zakupie wynikała z tego iż miało być opowiadanie Harris (lubię ją, już tak mam), Greena i Briggs. Harris się rozczarowałam, a Greenem i Briggs nie. Z serii o Mercy mało jest o czarownicach, nie licząc opowiadania z serii Alfa i Omega, Seeing Eye, więc jestem usatysfakcjonowana. Jon Taylor Greena także mnie nie zwiódł. Skojarzył mi się ze:
Spoiler:

szkrzynią umarlaka z Piratów z Karaibów


Czy kupować? Na pewno nie za cenę z okładki. Mi się udało za 40zł. Myślę, że lepiej pożyczyć, choć ja nie żałuję swojej decyzji.

Wolf napisał/a:
Co do opowiadań to moim zdaniem daje sie odczuć że są wyrwane z kontekstu, ze sie tak wyrażę brakuje tła, szczególnie jak nie zna się całych serii.


Miałam to samo odczucie. Najlepiej to widać na opowiadaniu z uniwersum Greena i Brigss. Kiedy znam tło wszystko jest jasne, a opowiadanie nabiera głębi. W przypadku Harris to nie zadziałało. Zmieniła tylko imiona, a scena była już w serii o Sookie.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2013-09-24, 18:54   


Tytuł: Chodząc nędznymi ulicami
Redakcja: George R. R. Martin, Gardner Dozois
Tłumaczenie: Marta Dziurosz
Tytuł oryginału: Down These Strange Streets
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 13 listopada 2012
ISBN: 978-83-7510-821-7
Liczba stron: 688

hlukaszuk napisał/a:

Opis z okładki:
Chodząc nędznymi ulicami tworzą opowiadania mroczne, zabierające czytelników do miejsc tyleż niesamowitych co podejrzanych. Posiadłości wampirów czy złej sławy zaułki ponurych miast pełne są niezwykłych, częstokroć bezwzględnych i okrutnych stworzeń, a każda historia ma swą krwawą zagadkę i ekscytujące rozwiązanie.
Ten zbiór to bez wyjątku opowiadania z nurtu urban fantasy, a zatem czytelnik odnajduje tu zarówno mocne wpływy horroru, jak i klasycznej powieści detektywistycznej. Gratka tak dla miłośników H.P. Lovecrafta i Anne Rice, jak i Raymonda Chandlera!
Niezapomniane przeżycia gwarantują tacy autorzy, jak Charlaine Harris, Patricia Briggs, Steven Saylor, Simon R. Green, Diana Gabaldon czy Conn Iggulden.
George R.R. Martin nazywany bywa „amerykańskim Tolkienem”, a jego książki są światowymi bestsellerami. Zasłynął zwłaszcza genialnym cyklem „Pieśń Lodu i Ognia”, który stanowi podstawę emitowanego przez telewizję HBO serialu Gra o tron. George R.R. Martin jest laureatem prestiżowych nagród Hugo, Nebula, Bram Stoker Award i World Fantasy Award.
Gardner Dozois to znakomity redaktor i wydawca antologii. Za działalność wydawniczą otrzymał kilkadziesiąt nagród Hugo i Locus Award. Przez ponad dwadzieścia lat redagował znane branżowe pismo „Asimov`s Science Fiction”. Jako pisarz współpracował m.in. z George`em R.R. Martinem. W 2011 roku trafił do Science Fiction Hall of Fame.


Komentarz:
Wreszcie udało mi się skończyć, książka ta wlokła mi się strasznie; nawet biorąc po uwagę grubość tej pozycji, czytałam ją wybitnie długo. Nie przepadam jakoś szczególnie za opowiadaniami, gdyż większość nie jest w stanie mnie wystarczająco zaciekawić, a ponadto są po prostu za krótkie, ledwo akcja się zacznie, a już się kończy. Ta antologia tylko potwierdza, że nie powinnam sięgać po zbiory opowiadań. Uch, nudy! Strasznie się nudziłam, nie mogłam przebrnąć przez więcej niż kilkanaście stron bez odłożenia jej chociaż na chwilę – strasznie ciężką się ją czytało. Poza tym kto wpadł na pomysł, żeby nazwać to zbiorem opowiadań z gatunku urban fantasy? Może i miało to w założeniu owym być, ale gdzie tam, nie wyszło. We wstępie (który to bardzo mi się spodobał) napisane zostało, że autorzy zostali poproszeniu o twory, w których wystąpi detektyw i jakiś element nierzeczywisty, ale te dwie rzeczy nie czynią w żadnym razie z tekstu opowiadania urban fantasy! „Chodząc nędznymi ulicami” to zbiór opowiadań detektywistycznych z mniej lub bardziej istotnym elementem fantastycznym i tak też powinien brzmieć napis na okładce. W chwili obecnej napis ten jedynie wprowadza czytelnika w błąd – wiele opowiadań zawartych w tym zbiorze nie ma nic wspólnego z urban fantasy, część nawet nie dzieje się w mieście!

Poza tym same opowiadania w większości są dość słabe lub przeciętne. Choć znajduje się tu dokładnie szesnaście opowiadań, wydaje mi się, że na palcach jednej ręki mogę zliczyć te, które chociaż odrobinę mi się podobały. Niektóre twory w ogóle nie powinny zostać pokazane światu, a co ciekawe to często opowiadania znanych autorów sprawiały mi najwięcej problemu – chociażby Charlaine Harris. Jej opowiadanie „Śmierć z ręki Dalii” było tragiczne i jeśli miałabym oceniać jej twórczość tylko po nim (nic innego jej autorstwa nie czytałam), stwierdziłabym, że ta kobieta pisać nie potrafi – opowiadanie było żałośnie wręcz przewidywalne, nierealistyczne, idiotyczne, sztywne i wymuszone, a w dodatku mdłe i nudne. Na uwagę, z tego co pamiętam, zasługuje np. „Błotny diabeł” Laurie R. King albo (co zaskakujące) „Wciąż ta sama historia” Carrie Vaughn, a także rzecz jasna opowiadanie autorstwa Patricii Briggs „W czerwieni i perłach”, w którym wystąpił Warren oraz Kyle (być może też uważam je za ciekawe, bo znam i lubię te postaci, mogę dopowiedzieć sobie historię). Słowa „zasługuje na uwagę” nie oznaczają, że koniecznie trzeba to przeczytać, ale jeśli nadarzy się okazja, spokojnie można po to sięgnąć.

Tak czy inaczej, wreszcie skończyłam, ciężko było mi przedrzeć się przez tę antologię, dokończyłam ją z czystego uporu i nie mam najmniejszego zamiaru do niej wracać.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org