Wrażenia.

Trzecia książka z cyklu o Kate Daniels. W Polsce ukazała się nakładem Fabryki Słów pod tytułem "Magia uderza" w sierpniu 2010.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1298
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

Wątek uczuciowy to nie to samo co seks. Co więcej seks z miłością często nie ma nic wspólnego. I o ile mnie pamięć nie zawodzi, a nie zawodzi, to we Władcy seksu nie ma.
Napisałaś:
Ewa pisze:Dobry przepis na książkę to: tajemnica, zbrodnia, sekret i sex - najlepiej w równych proporcjach żeby każdy czytelnik znalazł coś dla siebie
. I do tychże właśnie proporcji i założeń się odniosłam.
Uważam, że po to są różne rodzaje literatury, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. I dlatego właśnie jedni sięgaja po np. "Smętarz dla zwierzaków", inni po "Wichrowe wzgórza", jeszcze inni po harlequiny lub cykl o Merry Gentry, a jeszcze inni po cykl o Kate Daniels. Każdy ma prawo czego innego oczekiwać po lekturze i zgodnie ze swoimi upodobaniami ją dobierać. Nie każdy musi lubić czytać o fizycznym aspekcie miłości, bądź żądzy. Osobiście wolę praktykę.
Ostatnio zmieniony 29 sie 2011, 16:19 przez wiedźma z bagna, łącznie zmieniany 1 raz.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

alksa81

Post autor: alksa81 »

Nie przesadzajcie! Dobra ksi??ka to taka gdzie ka?dy znajdzie co? dla siebie- w?tek mi?osny, sceny walki, fragmenty gdzie czytelnikowi zapiera dech w piersiach... ,itd. Nie sugeruje, ?e ksi??ka bez epizodów mi?osnych s? nie fajne, ale MI akurat fantastycznie si? czyta?o cykl o Kate Daniels w?a?nie dla tego, ?e raz rozp?ywa?am si?, kiedy Kate zbli?a?a si? z Curranem, a chwile pó?niej walczyli na arenie, a czytaj?c jeszcze dalej, skacz? sobie do oczu (i jest przy tym kupa ?miechu ;-) ) Nie wiem czy autorce uda?o by si? podbi? serca tak wielu czytelników, gdyby nie ta wielow?tkowo??. Troch? tego i oweg :mrgreen:

Mishla

Post autor: Mishla »

Có? w tej cz??ci najbardziej podoba?o mi si? to ze kto? w ko?cu postawi? si? Curranowi, ?e to nie on by? promotorem i przewodnikiem ca?ej akcji. Posta? Jima bardzo mnie zdziwi?a(w pozytywnym sensie), my?la?am ze jest tylko jakim? tam cz?onkiem gromady i w ka?dych powa?nych tarapatach leci do Curana po porad?. A tu co? pracuje na w?asn? r?k? ignoruj?c ca?kowicie naszego W?adce :D Ogólnie ta cze?? zaskakuj?ca i wspania?a.
alksa81 pisze:Nie przesadzajcie! Dobra ksi??ka to taka gdzie ka?dy znajdzie co? dla siebie- w?tek mi?osny, sceny walki, fragmenty gdzie czytelnikowi zapiera dech w piersiach... ,itd.
Osobi?cie ca?kowicie si? zgadzam, nie lubi? jedno(no mo?e dwu)w?tkowych ksi??ek.

Awatar użytkownika
Blair
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1472
Rejestracja: 26 mar 2011, 23:24

Post autor: Blair »

Mishla pisze:Nie przesadzajcie! Dobra ksi??ka to taka gdzie ka?dy znajdzie co? dla siebie- w?tek mi?osny, sceny walki, fragmenty gdzie czytelnikowi zapiera dech w piersiach... ,itd.
Popieram. Najbardziej z ca?ej ksi??ki podoba?a mi si? walka na arenie. Szkoda, ?e by?o tak ma?o pojedynków, a fina? sko?czy? si? tak szybko. Jednak nie ma tego z?ego, co by na dobre nie wysz?o. :)
Ostatnio zmieniony 29 mar 2011, 18:26 przez Blair, łącznie zmieniany 1 raz.
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton

mikjam

Post autor: mikjam »

Chyba najlepsza ze wszystkich książek, a przynajmniej z trzech pierwszych. Trzymająca w napięciu, ze świetnymi scenami walki. Uwielbiałam tej części napięcie między Kate i Curranem i jak zwykle mega-humor. Aż czasami wstyd człowiekowi jak nagle wybucha śmiechem w zapchanym tramwaju. Trudno wybrać tu jakąś konkretną najlepszą scenę - chyba wszystkie na arenie, w szczególności walki arenowe.

No i świetne było to, że można było poznać troszkę dokładniej większe grono postaci - poza Kate i Curranem lepiej poznaliśmy Jima, Dali, Doolittle'a, Andreę, Raphaela, Dereka i Saimana.

Irina

Post autor: Irina »

Trzecią część połknęłam w jeden dzień. Jak zaczęłam czytać o 9, tak oderwałam się dopiero wieczorową porą. Czytając szybko, będąc wciągniętą w fabułę, nie zwróciłam uwagi na felerne tłumaczenie. Jedyne, co na szybko da się wyłapać, to dziwaczna konstrukcja pojedynka- nie bardzo wiedziałam, jak się do tego odnieść, czy to jakiś neologizm, czy nieprzetłumaczalne słowo. W każdym bądź razie konstrukcja niezręczna.
Po raz kolejny, po drugim tomie, zachwyca wplecenie wątku mitologicznego, [spoiler] tym razem hinduskiego.[/spoiler] I znowu- nie jest to płaska kalka kilku sztampowych symboli czy postaci, ale naprawdę poważne wejście, chociaż temat nie jest ciągnięty ani długo, ani głęboko, to daje pojęcie o wyobrażeniu i zachęca do dalszych poszukiwań.
Pomysł z areną i nielegalnymi walkami dodaje pikanterii. Autorzy nie oszczędzają swoich bohaterów [spoiler](vide Derek- aż czuć było okrucieństwo, czytając opis wydarzeń).[/spoiler] Duża różnorodność walczących- strasznie podoba mi się wprowadzanie nowych, nie przetworzonych przez bestsellerowe fale postaci, symboli, mitów, a także zupełnie nowe spojrzenie na te, wydawałoby się, zupełnie znane i znajome (jak już wspomniałam we wpisie o 2 tomie, m.in. wampiry). Arena i wspomnienia Kate przywołały mi w pamięci Ciri i jej walki dla publiczności. Motyw bardzo dobrze zagospodarowany, ani chwili się nie nudziłam,[spoiler] chociaż od początku wiadomo było, że przecież Kate na arenie znaleźć się musi ;-) [/spoiler]
Wątek Kate i Currana- dobrze poprowadzone napięcie, niesamowite dialogi, ale czasem nie jestem w stanie uwierzyć w to, że Kate się go boi? Są takie momenty w książce tzw. "przypominajki" kto jest kim i co było w zeszłym tomie i czasem pojawia się tam wątek strachu lub rzekomej nienawiści/nie lubienia. A jak się spotykają- widać chemię, widać zadziorność, widać przekomarzanie się, rywalizację, ambicję, rodzące się uczucie- ale nie przekonuje mnie ów strach Kate. Czekam, aż obydwoje zejdą z piedestału twardzieli, a przelotne romantyczne momenty między nimi mnie rozczulają i budzą chęć na więcej. W tej relacji każde z nich może się odsłonić i pokazać z nieznanej nam strony.
Strasznie podoba mi się postać Andrei i jej wątek z Rafaelem- ciekawy i przezabawny. Dobrze, że Kate znalazła przyjaciółkę i dobrze, że Andrea wprowadza element techniki, nie tylko samą magię. Historia Rafaela o zalotach i kocie sprawiła, że prawie popłakałam się ze śmiechu. W ogóle dużym atutem tej serii jest poczucie humoru, błyskotliwe i ironiczne dialogi, wykorzystujące zresztą znane filmowe gagi, sprawiają, że w książce tak samo ważna jest warstwa językowa (szkoda, że tłumaczenie nie staje na wysokości zadania) jak i fabularna.
Dobrze było poznać bliżej Jima i jego rozterki, a także zabawną Dali, która wprowadza inny typ bohaterki, niż Kate i Andrea. Doktor Doolittle jest takim sceptycznym i ironicznym komentatorem, którego celne uwagi nigdy nie zawodzą, a wprowadzają urozmaicenie. [spoiler]Cała paczka, która uformowała się w drużynę Głupców, razem z Julie, jest naprawdę sympatyczną zgrają fajnych, twardych pstoników. To chyba początek pięknej przyjaźni ;-) [/spoiler]
Wybaczcie długość, ale książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, mam nadzieję, ze zapanowałam nad chaosem myśli ;-)

Sophie: Proszę o zaznaczanie SPOILERÓW.
Ostatnio zmieniony 21 sie 2013, 10:49 przez Irina, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
destrakszyn
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Posty: 974
Rejestracja: 07 sie 2010, 10:46

Post autor: destrakszyn »

Irina pisze:Wątek Kate i Currana- dobrze poprowadzone napięcie, niesamowite dialogi, ale czasem nie jestem w stanie uwierzyć w to, że Kate się go boi?
Hmmm. Przyszło mi właśnie do głowy, że w pierwszej i drugiej części Kate bała się Currana, ponieważ 1. ma ogromną władzę i jest zdeterminowany chronić swoich wszelkimi sposobami i - co chyba było najważniejsze - 2. skupia na sobie powszechną uwagę (zarówno ze względu na osobowość, jak i pełnienie funkcji Władcy Bestii). Ad1: Kate bała się, że Curran odkryje jej wyjątkowość, potęgę krwi, i zechce wykorzystać ją do swoich celów (np. wspomniana ochrona swoich). Trzeba pamiętać, jak wyszkolili ją Voron i Greg - ufaj tylko sobie. Ad2. Najważniejsze, ponieważ kręcenie się koło osoby "popularnej", mogłoby dać efekt ściągnięcia na siebie uwagi popleczników Rolanda albo jego samego, a Kate nie była (i nie jest, chyba że w Magic Rises coś się zmieniło - jeszcze nie czytałam) gotowa na konfrontację z nim.
Poza tym Curran jest naprawdę godnym przeciwnikiem dla kogoś takiego jak Kate; wielokrotnie występowały sytuacje, w których mógłby z łatwością ją zabić. [spoiler] Wystarczy pomyśleć o wszystkich razach, kiedy zakradał się do niej, powalał w czasie ich potyczek itp., chociaż sądzę, że większe wrażenie zrobił raczej przełamaniem jej zaklęć wokół domu w Magia kąsa. I pewnie przy okazji dołożył jeszcze jeden powód, by się go bać.[/spoiler]

W trzeciej części się to zmieniło - Kate zaczęła się bać tego iskrzenia, bo pewnie przeczuwała, że na iskrzeniu nie poprzestaną; bała się, że Curran ją
"złamie" do związku. I tu wracamy do punktu drugiego - bliżej Currana, bliżej Rolusia. Curran równa się odpowiedzialność za ludzi, a odpowiedzialność za ludzi równa się szantaż ("zrób to albo ich zabiję"), trudniejszy wybór ("albo oni przeżyją albo coś, co np. pomoże w walce") lub po prostu więcej ludzi, których zabije Roland, by zaszkodzić Kate.

Swoją drogą ciekawy jest przeskok pomiędzy drugą a trzecią częścią. W Magia parzy Curran jest dla Kate przede wszystkim Władcą Bestii - można z nim skrzyżować miecze (werbalne zwykle), delikatnie poflirtować, ale w podobny sposób odnosiła się do Brana - niby luzacko, ale w istocie z wielką ostrożnością. W Magia uderza Curran robi już na niej dużo większe wrażenie, traktuje go poważniej. [spoiler]Czy to spełnienie marzenia Kate z końcówki dwójki tak podziałało...?[/spoiler]
Obrazek

Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Magic Strikes”