Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Partials
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2813
Skąd: skc
Wysłany: 2013-04-07, 18:01   Partials


Autor: Dan Wells
Tytuł: Partials. Częściowcy

Data wydania: 20 marca 2013
Tłumaczenie: Paweł Ziemkiewicz
Tytuł oryginału: Partials
Tom: 1
ISBN: 978-83-7686-168-5
Oprawa: miękka
Stron: 415
Cena 37,90 zł

Opis:
Pierwsza z cyklu powieści Dana Wellsa, autora nominowanego do Hugo i Campbell Award, klasyczna wizja świata po apokalipsie, dla której inspiracją były między innymi serial „Battlestar Galactica” oraz filmy z serii „Mad Max”.
Rasa ludzka wymiera. Po wojnie z Partialsami, wyhodowanymi w laboratoriach, zmodyfikowanymi genetycznie żołnierzami, pozostała ledwie garstka ocalałych. Ale to nie krwawe walki zdziesiątkowały ludzkość. Partialsi, niewdzięczne dzieci naukowców, wypuścili śmiercionośny wirus, RM, który wybił ponad 99% ludności. Od ponad dekady na świat nie przyszło ani jedno zdrowe dziecko…
W enklawie ludzi na Long Island panuje twarde prawo – każda kobieta, która ukończyła siedemnasty rok życia musi zajść w ciążę i urodzić dziecko. Z nadzieją, że właśnie ono przetrwa. Że będzie miało gen odporności na RM. I że dzięki niemu uda się stworzyć szczepionkę… Przez ostatnie lata asystująca w szpitalu Kira widziała już dość śmierci. Gdy Rada chce po raz kolejny obniżyć wiek reprodukcyjny, dziewczyna, mając już dość rozpaczy kolejnych młodych matek, zaczyna szukać rozwiązania problemu na własną rękę. Wiadomo, że wirus działa wyłącznie na ludzi, Partialsi pozostali odporni. Już od lat nikt nie widział ich oddziałów. Kira wierzy, że to właśnie w ciałach stworzonych w laboratoriach superżołnierzy znajduje się klucz do rozwiązania zagadki RM. Chce znaleźć i pojmać jednego z nich – nawet za cenę rozpętania kolejnej wojny…

Komentarz:

Nie ukrywam, że spodziewałam się o wiele więcej, podczas gdy „Partialsi” okazali się jedynie przeciętni. Gdybym nie wiedziała, pomyślałabym, że autor jest debiutantem – mimo tego, że ma już na koncie kilka książek, dalej niezgrabnie prowadzi akcję i tworzy, szczególnie w pierwszych rozdziałach, nieco drewnienie, sztywne dialogi. Dosłownie nieustannie zapomniałam, że to nie jest jego debiut – Dan Wells naprawdę powinien popracować nad warsztatem. I nad pomysłem, ale o tym za chwilę. Otóż książka ta, mając czterysta stron, nudziła mnie przez jakieś trzysta. Dopiero sama końcówka mnie zaciekawiła i wciągnęła, ale wcześniej niemal zmuszałam się do czytania – zupełnie nie ciągnęło mnie do poznania dalszych losów Kiry i reszty.
Sam pomysł, chociaż całkiem ciekawy i dający wiele możliwości, jest dość naciągany – cóż, wiele rzeczy kupy się nie trzyma.
Spoiler:

Nie mam tu na myśli Częściowców i ich stworzenia, ale chociażby to bezsensowne przejmowanie władzy w East Meadow – naprawdę wątpię, by ktoś krzyżował plany znalezienia leku na chorobę, która zniszczy populację ludzką, tylko po to, by wzmocnić swoją władzę, mając w perspektywie koniec gatunku ludzkiego – po co przejmować władzę, skoro ludzi szlag trafi? Nie wiem, może jestem naiwna, ale wierzę, że w takiej sytuacji ludzie się wznieśliby nieco ponad żądzę władzy i postarali się ocalić gatunek rozsądnymi sposobami.

Tłumaczenie również nie powala – pojawiają się nieścisłości w przekładzie (choć może i to sam autor potworzył takie kwiatki) – np. słowo „kilka lat” znaczy w którymś momencie „jeden rok”, a na początku książki bohaterowie mają też problem z określeniem od ilu lat nie ma nowych dzieci, a tym samym – kiedy wypuszczono RM (potem się to wyjaśnia, ale jest ten jeden mylący moment, w którym podają sprzeczne informacje). Że już nie wspomnę o tym, że wszystko wskazuje na to, iż według autora najważniejszą oznaką ciąży jest zwiększony apetyt (w dodatku taki, iż kobieta w ciąży ma ochotę jeść nawet ziemię!).
Najlepszą częścią tej książki, jak już wspomniałam, jest ostatnie sto stron. Ciekawe, wciągające, pełne niepokojącej i zaskakującej akcji. No i naiwne, szczególnie na ostatniej prostej, ostatnich kilku stronach, ale da się znieść. Zresztą cała ta książka jest dość naiwna, więc trzeba się do tego przyzwyczaić.
Cóż, nie ukrywam - zawiodłam się, liczyłam o wiele, wiele więcej. Zamiast książki dobrej, otrzymałam mocno przeciętną. Oby kolejny tom był lepszy – zakończenie „Partials” wskazuje, iż jest szansa na poprawę, ale jak będzie – to się okaże.

EDIT:
Wiedźma mi przypomniała coś, co pominęłam. Bohaterowie są aż żałośnie za młodzi na umieszczenie w takiej akurat akcji.

* * *



Tytuł: Fragments
Tom: 2
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1291
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2013-04-13, 22:12   

No niestety muszę się podpisać pod tą opinią.
Książka jest naiwna. Zaczyna mnie ogólnie męczyć maniera, która ostatnio dopadła młodzieżową fantastykę. Nastoletni bohaterowie są wsadzani w problemy i ramy o wiele starszych postaci. I tak dla przykładu: trzynastolatki planujące małżeństwo i posiadanie dzieci... 6 klasa podstawówki.
Ja wiem, że trudne czasy wymagają trudnych decyzji, ale bez przesadyzmu może. prędzej z bagnetami na szaniec, z szabla na czołgi niż do ołtarza i na porodówkę, chyba że to ja jakaś nienormalna jestem i cierpię na fobię przed poważnymi związkami hehehe.
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-05-10, 06:46   

Za Częściowców długo nie mogłam się zabrać, leżały sobie i leżały na półeczce, a wszystko przez niezbyt pochlebne wasze opinie o nich. Jakiż było moje zdziwienie kiedy okazało się, że książka bardzo mi podeszła. Świat, w którym ludzkość ginie od wirusa, a tylko 1 promil przeżywa jest mi najbliższa w mojej wizji apokalipsy świata. Cieszę się też, że został poruszony temat elektrowni jądrowych. Co by było gdyby. Czy ludzie zdążyli by je wyłączyć na czas? Nic dodać nic ująć – moja wizja postapo (mój pomysł na książkę :mrgreen: ), a do tego to co lubię najbardziej z serialu Cień Anioła z Jeesicą Alba w roli głównej – czyli żołnierze genetycznie wyhodowani. Podobał mi się sposób kontroli dzieci zarazy wychowanych przez dorosłych, a także to co same nastolatki miały do powiedzenia na temat Ustawy Nadziei. Kiedy Kira wpadła na pomysł wyruszenia na wyprawę na kontynent nie było tak, że wszyscy przyklasnęli pomysłowi, ale każde z jej przyjaciół miało inne odmienne zdanie na ten temat. Tak samo Senatorowie. Widzieli dobro ludzkości nie tam gdzie trzeba, tylko tam gdzie sytuacja dawała im władzę. Był taki jeden, który zmieniał poglądy jak chorągiewka. Typowy polityk, który zawsze pozostaje u koryta. Obniżenie wieku do przymusowego zajścia w ciąże w imię wyższego dobra wbrew pozorom podobało mi się. Był to akt desperacji ze strony rządu. Przecież jeśli czegoś nie zrobią to nie będą mieli niedługo kim rządzić. Wiarygodny był też Głos Ludu. W takiej społeczności musiała istnieć linia oporu. Zaskoczeniem i zagadką okazał się świat genetycznie wyprodukowanych Częściowców. Książka zarazem kończy jeden problem, a zaczyna inny – równie ciekawy. Cieszę się, że to kupiłam. Częściowcy podobali mi się znacznie bardziej od Rebelianta cz. I. Bohaterowie byli bardziej realni, ich zachowania, poglądy i postępowanie odpowiadało ich wiekowi. Świetna młodzieżówka.

Co do objawów ciąży jakie wam nie podeszły. Odebrałam to trochę inaczej. Przecież to nie były rozmowy fachowców czy mam, a nastolatek przerażonych tym iż muszą zajść w ciążę. Czy autor przesadził o ziemi? Może, ale ja sobie to wytłumaczyłam tym iż wirus obecny w krwi ludzi, którzy przeżyli mógł zmienić pewne postrzeganie zachcianek przez ciężarne (coś zamiast kiszonego ogórka :mrgreen: ). Kiedyś jako dziecko ściany malowane lasowanym wapnem miały na mnie taki wpływ, że chciałam je jeść. Strasznie mi smakowały. Lizałam je jak lody. Lekarz przypisał mi jakiś zestaw mikroelementów i mi przeszło, a ojciec musiał przemalować dom.

Sophie napisał/a:
Sam pomysł, chociaż całkiem ciekawy i dający wiele możliwości, jest dość naciągany – cóż, wiele rzeczy kupy się nie trzyma.
Spoiler:

Nie mam tu na myśli Częściowców i ich stworzenia, ale chociażby to bezsensowne przejmowanie władzy w East Meadow – naprawdę wątpię, by ktoś krzyżował plany znalezienia leku na chorobę, która zniszczy populację ludzką, tylko po to, by wzmocnić swoją władzę, mając w perspektywie koniec gatunku ludzkiego – po co przejmować władzę, skoro ludzi szlag trafi? Nie wiem, może jestem naiwna, ale wierzę, że w takiej sytuacji ludzie się wznieśliby nieco ponad żądzę władzy i postarali się ocalić gatunek rozsądnymi sposobami.



Spoiler:

Gdzie padły takie słowa, że ktoś nie chce znaleźć leku na wirusa? Ja odniosłam inne wrażenie. Ludzi którzy znali się na wirusologi chyba nie było. Lekarze, którzy przeżyli i badali wirusa (były udokumentowane badania) nie musieli być specjalistami od wirusologii. Poddali się, nie mogąc trafić na rozwiązanie. Z drugiej strony - nie mogli trafić na rozwiązanie bo nie meli feromonu Częściowca. Senat uznał, że w tej materii nic się nie da osiągnąć więc podjął desperacki krok - Ustawę Nadziei. Jak dla mnie wszystko jest logiczne. Jeśli masz na myśli, że zaaranżowali wybuch w szpitalu by Kira nie dokończyła badań, to nie masz racji. Senat nie wierzył, że nastolatka może czegoś dokonać skoro lepsi od niej zawiedli, a akcja którą wymyśliła miała dobrze posłużyć ich celom - spadła im z nieba. Chyba, że masz na myśli słowa Kiry, których użyła do siania zamieszek? Przecież to była propaganda, by poburzyć ludzi. Ponadto mam podejrzenia, że część (jeden, dwóch) senatorów może należeć do Trust.



Sophie napisał/a:
Wiedźma mi przypomniała coś, co pominęłam. Bohaterowie są aż żałośnie za młodzi na umieszczenie w takiej akurat akcji.


Dziewczyny miały 16 i 18 lat, chłopcy byli starsi, Sato miał 22 lata. Zachowywali się i myśleli adekwatnie do swego wieku. To znacznie więcej niż w Rebeliancie.

Nieścisłości co do kiedy dzieje się akcja i od kiedy nie ma dzieci też mi umknęły. :-P Jakoś wszystko mi pasowało.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1291
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2013-06-30, 21:56   

hlukaszuk napisał/a:
Dziewczyny miały 16 i 18 lat, chłopcy byli starsi, Sato miał 22 lata. Zachowywali się i myśleli adekwatnie do swego wieku. To znacznie więcej niż w Rebeliancie.


Toteż mówię, że z bagnetami na szaniec i na czołgi jak najbardziej, proszę bardzo i droga wolna. Ale oni tam mówią, że od ponad trzech lat zastanawiają się nad małżeństwem!!!! oraz posiadaniem i wychowywaniem dzieci!!! Hlu ile lat ma Twój syn? O małżeństwie i dzieciach przemyśliwuje godzinami?
A laska, która jak zaznaczasz ma lat 16, jest kurczę doktorem od właśnie wirusów, no sorry bardzo. Geniusze same. Jedna szesnastka zasiada w Kongresie i jest prawą ręką senatora jakiegoś tam, druga przeprowadza skomplikowane analizy biochemiczne, molekułami rzuca na prawo i na lewo, trzecia robi za matkę wszechwiecza itd.
Niechby se tam walczyli o wolność, równość czy sprawiedliwość. Niechby się nawet jakiś jeden geniusz przypałętał, ale wypad mi z tymi małżeństwami. Nosz chyba naprawdę mam fobię :evil:
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-07-01, 12:30   

Ale przecież oni byli przerażeni małżeństwem. Mówili o nim bo wiedzieli, że ich czeka. Mówili o nim jako o czymś odległym mimo, że miało mieć miejsce za np. rok. Jak się okazało, że obniżą wiek i do ślubu zostanie tylko 3 miesiące to prawie wpadali w przerażenie, ale jak dzieci ciągle myśleli, że to jeszcze za jakiś czas, że ich to nie dotyczy. Oddalali to w swojej psychice. Ponadto dorosłych było dość mało. Pranie mózgu przechodzili od dzieciństwa, że taka jest kolej rzeczy i inaczej być nie może.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1291
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2013-07-01, 14:49   

Kto oddalał, to oddalał. Główna bohaterka oddalała, a jej amant na ten przykład naciskał i snuł dalekosiężne plany. Dla mnie te postacie były po prostu nieadekwatne. Jeszcze przynajmniej główna bohaterka była w miarę jak na swój wiek i jestem w stanie jej wybaczyć tę biochemię i inne takie - niech se będzie cudownym dzieckiem. Ale całokształt konstrukcji emocjonalnej postaci mi w zębach strzyka.
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-07-02, 06:59   

A nie zadziałał tu jakiś syndrom sieroty (jeśli takowy istnieje). Stracili rodziców w młodym wieku. Marzeniem ich było mieć dom jak z obrazka, albo jakikolwiek dom. Kochającą się rodzinę. Skoro nie mogli przywrócić dawnej chcieli jak najszybciej założyć własną. Coś jak miłość dziecka do ojca, który je bije, ale lepszy taki niż dom dziecka. Pewien rodzaj patologi. Ja odebrałam te wszystkie nastolatki jako pewien rodzaj patologi w chorym społeczeństwie. Myślę też, że nie można mierzyć tych "sierot" miarą dzisiejszych nastolatków, którym nawet nie zaświta myśl o małżeństwie. Jenak są wyjątki właśnie w patologicznych rodzinach, gdzie w bardzo młodym wieku dochodzi do założenia rodziny, która szybko się rozpada. O wiele bardziej drażnił mnie stopień "zaawansowania naukowego" bohaterów. Tłumaczyłam sobie to w ten sposób, że uczą się tylko tych przedmiotów które pomogą przetrwać społeczeństwu (skrajna specjalizacja), a reszta po łebkach lub wcale. W ogóle odniosłam wrażenie, że mało co umieją, nie mają skąd czerpać wiedzy ani wzorców. Desperacja rodzi dziwne pomysły. Nie twierdzę też, że wszystko jest OK, ale genetycznie mutacje podobają mi się literaturze i filmie tak bardzo, że staram się znaleźć wytłumaczenie dla reszty nonsensów. Ponadto wizja społeczeństwa jest wybrakowana. Znamy tylko nielicznych. Nie wiemy tak naprawdę co myślą inni. Tylko małe niuanse jak ruch oporu, który jest przeciwny ustawie o rodzeniu dzieci przez dzieci. Może te wychowywane na farmach, a nie w centrum miasta myślą inaczej. Brak jest całego obrazu. Nie ma bohatera z ruchu oporu. Jego przemyślenia mogły by wiele zmienić, a wtedy okazało by się, że jest całkiem inaczej.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
attra 
Wielbiciel Ciemności


Dołączyła: 27 Mar 2013
Posty: 99
Wysłany: 2015-08-12, 10:28   

Dopiero wczoraj zorientowałam się, że mam tą książkę na półce. Zaciekawił mnie temat, bardzo lubię postapo, a motyw genetycznie zmodyfikowanych żołnierzy (czy ludzi ogólnie) mocno mnie zaciekawił.
Książka mimo dość słabych opinii, bardzo mnie wciągnęła. Wizja świata po wyniszczającej wojnie, po rozpyleniu śmiertelnego wirusa, po wymarciu 99% ludzkości - wg mnie jest bardzo dobrze pokazana.
Trochę denerwowało mnie, że główna bohaterka wie wszystko i jest prawie geniuszem, ale jak się później okazało, było to możliwe.

Spoiler:

skoro okazała się Częściowcem, to możliwe przecież, że jest tak zmodyfikowana, aby być tym geniuszem



Bardzo mało wiemy o świecie poza miastem, o farmach czy innych rejonach USA, słabo również jest rozwinięty wątek Głosu i ich działań.
Za to podoba mi się pokazanie tego, w jaki sposób poradzili sobie Częściowcy, jak zaadoptowali pozostałości po starym świecie, jak potrafili nie zniszczyć osiągnięć ludzi.
I tu zastanawia mnie
Spoiler:

dlaczego ludzie nie potrafili wykorzystać tego co zostało, używali tylko koni i kolektorów słonecznych itp. Skoro mieli takie same możliwości jak Częściowcy w tym zakresie. W książce wygląda to jakby ludzie cofnęli się wiele lat wstecz


Ustawa Nadziei tłumaczy dlaczego tak młodzi ludzie myśleli o ciąży czy małżeństwie. Jeśli mieli do wyboru in vitro lub przypadkowego "reproduktora" to logiczne, że woleli wypełnić swój obowiązek z kimś kogo lubią czy kochają. A że ciąża była obowiązkowa praktycznie co rok...Też bym pewnie wolała namiastkę normalności i małżeństwo niż świadomość, że jestem rozpłodową klaczą.
Straszne w tym było to właśnie, że to tak naprawdę były jeszcze dzieci, które zmuszano do rodzenia dzieci. Bez względu na to, że wiadomo było, że noworodek umrze. Dobrze pokazano to na początku książki, gdy tej młodej dziewczynie nie chciano pokazać jej zmarłej córeczki. Jak potraktowano ją i zignorowano to co ta dziewczyna wtedy czuła, bo dla personelu medycznego ona się nie liczyła, była tylko od tego, żeby rodzić.
Ten system był zły i w pewien sposób patologiczny. Wszystkie relacje międzyludzkie sprowadzono do prokreacji, przez co wg mnie i małżeństwa i związki były jakby sztuczne i bez emocji.

Autor dobrze pokazał jak ludzie byli zagubieni bez internetu, jego zasobów i baz danych. Ich wiedza była na niskim poziomie, przez co zatrzymali się w rozwoju jako społeczeństwo i przez 11 lat nie poszli na przód. Napomknął również o problemie jakim stały się elektrownie jądrowe, co mnie pozytywnie zaskoczyło.

Ogólnie jestem mile zaskoczona tą książką, chętnie przeczytam kolejne tomy, pod warunkiem, że ukażą się w Polsce.
_________________
książki to mój jedyny nałóg

Moje czytanie
http://miszmasz79.blogspot.com/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org