John Carter

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

John Carter

Post autor: hlukaszuk »

Nie mam zamiaru zaznaczać spoilerów, więc niech czyta ten kto oglądał.

Jestem świeżo po obejrzeniu Jona Cartera. Muszę wspomnieć, że jest to mój drugi film obejrzany w technologi 3D. Mam wrażenie, że albo technologia poszła naprzód albo sceny jakie zaaranżowano pozwoliły o wiele lepiej niż w Avatarze, wyeksponować zalety filmu. Jeśli ktoś jest fanem Gwiezdnych Wojen, Gwiezdnych Wrót i Wehikułu czasu, to nie mam mocnych, film musi się spodobać.
Historia taka jak lubię, ziemianin przenosi się na inną planetę, dzięki temu kim jest - bohater wielu bitew Konfederacji - a także innej grawitacji, budowie anatomicznej - staje się herosem, wojownikiem innym niż wszyscy. Oczywiście nie może zabraknąć księżniczki, areny i walki o władzę. I tu wkraczają motywy z Gwiezdnych Wojen i Gwiezdnych Wrót. Pustynna planeta, latające pojazdy. Wielki Jaba zmniejszony i zredukowany do roli pieska, porusza się z szybkością światła a tajemniczy "kapłani Ori" czy też "Replikatory" kreują świat i decydują kto zginie a kto nie. Oczywiście tu nazywają się inaczej, ale mają taką samą albo podobną technologię. Najpierw to tajemnicze siły przechytrzają Cartera a później on ich. I to dopiero jest opowieść na Jon Carter forever.

Czemu u nas wydano prawie całego Tarzana a o Cyklu o Marsie nikt nie słyszał? Jedna wielka zagadka. Może film sprawi, że jakieś wydawnictwo zdecyduje się wydać, bardzo bardzo stare książki z okładką z filmu (blee.)
Ostatnio zmieniony 10 mar 2012, 17:34 przez hlukaszuk, łącznie zmieniany 1 raz.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Jedna została wydana.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/59204/ksiezniczka-marsa
I coś mi się tak kołacze, ze albo ją czytałam, albo może jakieś wydanie przedwojenne. Bo coś a Marsa tego autora czytałam na pewno

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Ha ha! A ja właśnie wróciłam z kina z tego filmu i zdecydowanie go polecam. Z pewnymi jednak zastrzeżeniami. Nie można na niego iść w kiepskim humorze albo z wojowniczym nastawieniem, bo się zacznie zjeżdżać w nim wszystko od góry do dołu. Trzeba się w niego czuć i dać się porwać tej historii i przygodzie, bo przygoda ta jest właśnie urzekająca. Trzeba spojrzeć nieco przychylniejszym wzrokiem na heroiczne gesty, Wielkie Słowa i błyskawicznie silną miłość. Brzmi patetycznie? Być może. Ja jednak tylko uprzedzam, że takie elementy się znajdują, lecz jeśli człowiek nastawia się na dobre kino rozrywkowe i odprężający film, to na pewno nie wpłyną one na przyjemność z jego oglądania.

Ja się dobrze bawiłam, wciągnęłam i nie żałuję poświęconego mu czasu - a trochę go było ;-)
Mam wrażenie, że albo technologia poszła naprzód albo sceny jakie zaaranżowano pozwoliły o wiele lepiej niż w Avatarze, wyeksponować zalety filmu.
Dla mnie znowu Avatar jest jak na razie niedoścignionym wzorem filmu w wersji 3D :-D
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 257
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Oksa pisze:Dla mnie znowu Avatar jest jak na razie niedoścignionym wzorem filmu w wersji 3D :-D
A tera zbędzie mały offtop: efekty 3D w Avatarze były dobre, ale pod względem fabuły i pociągniętych wątków ekonomicznych oraz ekologicznych terraformowanej planety itd to dla mnie film utraconych szans i zawiedzionych nadziei... A szkoda, bo z wzorów czerpał niezłych - mam na myśli niektóre części cyklu Ekumena /Hain pióra Ursuli K. Le Guin.
Co do John Carter, jak zobaczę, to się wypowiem, ale warto wiedzieć o odpowiednim nastawieniu do filmu, to ułatwia odbiór filmu, człowiek unika też zbędnych rozczarowań ;-)

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Co do John Carter, jak zobaczę, to się wypowiem, ale warto wiedzieć o odpowiednim nastawieniu do filmu, to ułatwia odbiór filmu, człowiek unika też zbędnych rozczarowań ;-)
Specjalnie to napisałam, bo miałam np. taką sytuację podczas oglądania filmu, że była scena walki Johna i była ona ujmijmy to dość wzruszająca. To był taki moment, w którym można powiedzieć, że bohater zmienia swoje nastawienie w kwestii walki. Naprawdę pomijam wszelkie jakieś błędy w tej scenie czy nierzeczywistość, albo przewagę liczebną - podobała mi się. A tu obok mnie dwie jakieś małolaty chichoczą mi przez cały czas zapamiętale arghh :roll:
Tak więc serio, są niedociągnięcia, ale ja rozmyślenia o tym odstawiłam całkowicie na bok, bo jest to świetna przygoda, a i pośmiać się też można.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Oksa pisze:Tak więc serio, są niedociągnięcia, ale ja rozmyślenia o tym odstawiłam całkowicie na bok, bo jest to świetna przygoda, a i pośmiać się też można.
[spoiler] Śmieszne scenki zawsze w wykonaniu zminimalizowanego Wielkiego Jaby i sprowadzonego do psiaka pędzącego z prędkością światła i kochającego ponad wszystko Jona. Kiedy Carter na końcu rzuca przekaźnik do innych światów, myślałam, że mój ulubieniec zrobi aport, setki kilometrów w dół. Na szczęście do tego nie doszło. [/spoiler]
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

hlukaszuk pisze:[spoiler]Kiedy Carter na końcu rzuca przekaźnik do innych światów, myślałam, że mój ulubieniec zrobi aport, setki kilometrów w dół. Na szczęście do tego nie doszło.[/spoiler]
[spoiler]Ja też tak myślalam :)
A tak w ogóle, to pewnie w książce jest ten temat podjęty, ale jestem ciekawa w jaki sposób czas ziemski przekłada się na marsjański. John był chyba zaledwie kilka dni na Marsie, a wtedy na Ziemi minęły dziesiątki lat. Później na Ziemi przez ponad 10 lat poszukiwał tej tam broszki, po czym przeniósł się na Marsa. Ile czasu tam upłynęło? Czy rzeczywiście miał do czego wracać? Szkoda, że nic na temat takiego przelicznika nie było mowy :-/[/spoiler]
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Oksa pisze: [spoiler]
Ja też tak myślalam :)
A tak w ogóle, to pewnie w książce jest ten temat podjęty, ale jestem ciekawa w jaki sposób czas ziemski przekłada się na marsjański. John był chyba zaledwie kilka dni na Marsie, a wtedy na Ziemi minęły dziesiątki lat. Później na Ziemi przez ponad 10 lat poszukiwał tej tam broszki, po czym przeniósł się na Marsa. Ile czasu tam upłynęło? Czy rzeczywiście miał do czego wracać? Szkoda, że nic na temat takiego przelicznika nie było mowy :-/[/spoiler]
[spoiler] Poczytałam w necie tłumaczenie następnej książki z cyklu marsjańskiego. Kiedy John trafia z powrotem na Marsa, jego syn jest już dorosły. Nic się nie mówi o jego matce, a żonie Cartera. Patrząc na Neda, któremu zostawił zarządzanie majątkiem, jego syn powinien być w podobnym wieku, bo kiedy wrócił z Marsa opowiadał Nedowi bajki[/spoiler]
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
RustyAngel
Posty: 33
Rejestracja: 13 maja 2013, 20:47

Post autor: RustyAngel »

Mnie się bardzo podobał. Nakręcony z rozmachem. Naprawdę chętnie przeczytałabym książkę ale dość trudno ją dopaść. Pobuszuję po antykwariatach może się znajdzie. Wracając do filmu naprawdę dobrze zrobiony. Krajobrazy Marsa wykreowane przez reżysera zapierają dech w piersiach.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Filmy”