Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Jonathan Carroll
Autor Wiadomość
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2011-12-10, 14:18   



Autor: Jonathan Carroll
Tytuł: Krainach Chichów


Opis z okładki: Książka Kraina Chichów to książka, od której czytelnikowi włos się jeży na głowie, gdyż okazuje się, że potworem może być wszystko, co nas otacza: znajomi, jedzenie na stole i półki pełne książek. Jest to też powieść o cudzie i grozie tworzenia - porusza problem osiągnięcia artystycznego: czy wielki pisarz jest zarazem wielkim alchemikiem, zdolnym przemienić słowo zapisane na papierze w człowieka w niebieskim kapeluszu, który naprawdę stanie pod naszymi drzwiami? A jeżeli jest do tego zdolny, to czy jest to wspaniałe, czy potworne?

Moja opinia: Autor podzielił książkę na trzy części i idealnie to oddaje poziom mojego zainteresowania nią i wciągnięcia w czytanie. Może być tak, że przez mój ostatni kryzys z czytaniem właśnie nieco mi się cała lektura ciągnęła (powiadam Wam, to wszystko wina pogody, pogody do cholery!). W pierwszej części wszystko jej jest jeszcze normalne, poznajemy głównego bohatera, który chce napisać biografię swojego idola książkowego, oraz Saxony - moją ulubioną postać z całej książki. Bo potrafiła odkryć w samej sobie, co jest w życiu tak naprawdę ważne i podążać tą ścieżką.

Thomas Abbey nie jest zbyt imponującym bohaterem i chodzi mi tu o przymioty jego charakteru, ale za to jest wiarygodny i porządnie skonstruowany. Wkurzał mnie, ale to ze względu na swoją niemożność podjęcia konkretnej decyzji, niezdecydowanie i łatwość omotania go fałszywą sympatią.

Bardzo dobrze się tę książkę czyta, w głównej mierze dzięki stylowi autora. Nawet gdy pisze o zwyczajnych rzeczach, to jest to ciekawe. Mnie zachęciło do czytania dalej, mimo tego, że właśnie 1 część mi się dłużyła. Później to już jazda z górki ;-)

Co do fabuły, to wtedy, gdy
Spoiler:

zginął ten chłopiec jedzący loda i wszyscy martwili się, że nie jest tak jak powinno, zaczęłam mieć podejrzenia, że całe to Galen jest wymysłem Marshalla France'a i na dodatek mieszkańcy o tym wiedzą! Dużo się nie pomyliłam, ale sądziłam raczej - po tym, gdy Thomas zobaczył kobietę-latawca - że siła jego pisarstwa i odwzorowywanie swoich postaci na rzeczywistych osobach sprawiło, że zwykli ludzie, którzy służyli mu za natchnienie zaczęli się stawać postaciami z książek. Jak można się przekonać, wszystko jednak poszło w trochę innym kierunku. I nie powiem, bo w lepszym :)
Na samym końcu też myślałam, że Thomas gada z Marshallem, że się spotkali i on mu o wszystkim opowiada, ale gdy pojawiła się wzmianka, że pisze biografię ojca, to już zaczęło mi świtać, że sobie stworzył tatusia :)


Ogólnie, może szału nie ma (jak słowo daję, to ta chandra, nie ja!), ale zdecydowanie polecam tę książkę. Jest to rzeczywiście coś innego niż do tej pory czytałam, pomysły wyjęte jak z jakiegoś cholernego kapelusza, co mi się bardzo podobało. Mnie na pewno zachęciła, żeby przeczytać inne książki Carrolla ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
red_head
[Usunięty]

Wysłany: 2011-12-10, 14:29   

od Jonathana Carolla już dość dawno czytałam "Zakochanego ducha", czytając Twoją recenzję stwierdzam, że bardzo podobny klimat:

"Ben Gould, główny bohater „Zakochanego ducha”, to mężczyzna w średnim wieku, zakochany w German Landis – nauczycielce plastyki. Tak się nieszczęśliwie składa, że Gould wywraca się na chodniku i uderza głową w krawężnik. I staje się rzecz wyjątkowa. Dzięki błędowi w oprogramowaniu wykorzystywanemu w zaświatach Gould pozostaje przy życiu. To powoduje całą lawinę niezwykłych wydarzeń. Przede wszystkim pojawia się na scenie cała plejada duchów, gadające psy, baśniowe zwierzęta i wcielenia bohaterów prosto z... przeszłości. A od tego bogactwa metafizyki może dosłownie zakręcić się w głowie. Sytuację komplikuje jeszcze fakt, że jeden z duchów zakochuje się w bohaterce, pies Pilot, który pilnuje German Landis, robi to na prośbę innego czworonoga i od czasu do czasu lata albo znika."

Klimat trochę pokręcony, za pierwszym razem nie zrozumiałam prawie nic, ale po przeczytaniu jej drugi raz na prawdę doceniłam tego autora- jego książki mogą męczyć, ale w pewnym momencie okazują się genialne ;-) . Może za dużo jest tego kluczenia i udziwniania fabuły i postaci, ale na pewno warto sięgnąć po którąś z jego książek, a napisał ich już kilkanaście.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-05-25, 13:21   



Tytuł: Białe jabłka
Autor: Jonathan Carroll


Opis: Vincent Ettrich, lekkoduch i kobieciarz, odkrywa znienacka, że umarł i wrócił między żywych, nie zna jednak okoliczności własnej śmierci i nie potrafi sobie wytłumaczyć, dlaczego znowu żyje. Nękany dziwacznymi omenami i zjawami, wśród których jest na przykład gadający szczur albo niezrozumiały tatuaż na szyi kochanki, stopniowo dociera do rozwiązania zagadki: do życia przywróciła go Isabelle, jedyna kobieta, którą naprawdę kochał, a to dlatego, że spodziewa się jego dziecka, które być może odegra kluczową rolę w uratowaniu tej kosmicznej mozaiki, jaką jest wszechświat, pod takim wszakże warunkiem, że zostanie właściwie wychowane. Wychować może je tylko własny ojciec, w ten sposób, że przekaże mu wiedzę, którą nabył po tamtej stronie - jest tylko jeden szkopuł: Ettrich musi sobie tę wiedzę przypomnieć...

Moja opinia: Po pierwsze to bardzo się cieszę, że nie przeczytałam ani opisu, ani recenzji des o tej książce. Wszystko było w niej dla mnie kompletną niewiadomą, co przy pisartswie Carrolla, zdążyłam zauważyć, odgrywa znaczącą rolę i daje jeszcze większą przyjemność z czytania. Autor ten ma tak niesamowite, dziwne, absurdalne, piękne i zaskakujące pomysły, że nie da się przejść obok jego książek całkowicie obojętnie.

Koncepcja świata, jaką przedstawił, ta skomplikowana teoria o wszechświecie, życiu oraz śmierci była czymś, z czym nigdy wcześniej się nie spotkałam. I jednocześnie, mi osobiście wydała się bardzo pozytywna. Cholera, lepsza nawet od katolicyzmu ;-) Sprawiała, że człowiek, który pozna tę prawdę wie, że śmierć to nie wszystko, że jeszcze coś tam na nas po drugiej stronie czeka oraz że naprawdę jesteśmy częścią czegoś większego, czemu jesteśmy do istnienia potrzebni. Bardzo miła perspektywa.

To co mnie ujmuje u Carrolla to nie tylko oryginalne i nietuzinkowe pomysły, ale bohaterowie. Absolutnie niejednoznaczni. Obok pozytywnych cech są pełni wad, ludzcy i tacy jak każdy z nas mógłby być. Osobno ani Vincent ani Isabelle nie zachwycają. Ona to tchórz, który ukrywa się za kiepskimi wymówkami i heroicznymi czynami z podwójnym dnem. On to kobieciarz i człowiek, który koniecznie potrzebuje przewodnika - jest bajzel, więc oczekuje, że ktoś go przez niego poprowadzi za rączkę i wszystko wytłumaczy. Trochę ostra opinia, wiem, w jego sytuacji zachowywałabym się dość podobnie, tak więc nie ukrywam, że stawia mnie to w jednym rządku razem z nim.

Ale razem... Razem tworzą tak rzadko spotykany związek dwóch ludzi, którzy rozumieją się dogłębnie i kompletnie. Mają swoje dziwaczne przyzwyczajenia, nie są też idealni, ale osiągnęli ten rodzaj poczucia wspólnoty i wzajemnego zaufania, do którego dąży w życiu niejedno z nas.

Strasznie podobała mi się rozwinięta wzmianka o Krakowie i jego znaczenie dla bohaterów, zapisałam sobie nazwy restauracji i z całą pewnością się tam wybiorę :)

Spoiler:

Były dwie takie sceny, które mnie bardzo wzruszyły. Jedna to z rodzicami Vincenta obserwującymi bawiące się zwierzęta. Niby takie nic, niby taka błahostka, ale opisana niezwykle sugestywnie i poruszająca.

Druga scena była w zoo, kiedy Chaos dokonał rzezi na zwierzętach. Pominę już los słoniątka, bo naprawdę łzy prawie buchnęły mi z oczu, kiedy opisywano smutek wszystkich zgromadzonych tam zwierząt. Zostały dobrowolnie zamknięte, aby bronić ludzi z nadzieją, że odejdą w spokoju stając się częścią mozaiki. Zdawały sobie sprawę, że idą na rzeź, że ich dusze nie osiągną tego upragnionego spokoju, a jednak zrezygnowane szły na tę ostatnią bitwę. Naprawdę przygnębiający fragment, tym bardziej, że w walce pomiędzy różnymi istotami bardzo często ofiarami padają właśnie zwierzęta.



Na początku irytowało mnie trochę poświęcanie tyle miejsca na opisy o wielkiej i niespotykanej miłości Vincenta i Isabelle. Chciałam, żeby akcja szła dalej, żeby fabularnie szło dalej, a nie cofało się do wydarzeń z przeszłości. Szybko jednak zdałam sobie sprawę, że to jest osią tej powieści. Ta miłość dała początek wielu wspaniałym rzeczom
Spoiler:

tudzież istotom :) i to ona okazała się być ratunkiem dla nich i ich dziecka.



Polecam zatem, moi drodzy, każdemu tę książkę, szczególnie potrafiącym z przychylnym wzrokiem czytać o czyichś perypetiach miłosnych w dość szczególnym i pięknym wydaniu. I spokojnie - nie jest tylko o tym ;-) Mi natomiast pozostaje zapoznanie się z resztą pozycji Carrolla :)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org