Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Cykl Władca Wysp
Autor Wiadomość
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-20, 19:20   Cykl Władca Wysp

Władca wysp



Autor: David Drake
Rok wydania: 2000
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 604
Wymiary: 125 x 183 mm
Cykl: Władca Wysp #1


Opis z okładki:
Powieść "Władca wysp" rozpoczyna monumentalny, wielowątkowy cykl heroic fantasy, pełen namiętności i magii, osadzony w nadzwyczaj interesującym świecie, w którym siły przyrody umożliwiające działanie magii osiągają swoje tysiącletnie apogeum. W tym świecie pojawiają się rozbitkowie, którzy ocaleli z poprzedniego podobnego kataklizmu: Tenoctris - czarodziejka przybyła z przeszłości po zatonięciu wyspy Yole i upadku wyspiarskiej cywilizacji, król Carus - władca Wysp oraz mag znany jako Zakapturzony, który spowodował tę straszliwą katastrofę.

Moja opinia:
Na początku ta książka miała dla mnie coś z Hellady. Morze, wyspy, władcy, bogowie, przygody jak z wyprawy Odyseusza. Później te wrażenie zblakło. W pewnym momencie fabuła dzieli się na 3, a potem 4 historie, w których główne role grają przyjaciele z dzieciństwa. Po prostu ich drogi się rozchodzą, po to by na końcu książki znów się połączyć, i żeby ich rożne drogi stały się jedną i tą samą drogą. Sama historia i przygody są przeciętne. Jednak niektóre postacie mnie ujęły. Jest nią czarodziejka Tenoctris, którą coś lub ktoś przeniósł o 1000 lat w przyszłość. Dla niej nic nie jest jednoznaczne, wszystko ma drugie dno. A co dziwniejsze, okazuje się, że rzeczywiście tak jest. Najbardziej jednak podoba mi się bliźniaczy brat Ilny – Cashel. Niczego nieświadomy chłopak, tzn. tego kim jest naprawdę, spotyka na swojej drodze duszkę. Tak przetłumaczył autor, ale dla mnie to ktoś w rodzaju dzwoneczka, panienki, której nikt nie widzi, a która towarzyszy chłopakowi i udziela rad. Miłość, która dopiero się rodzi pomiędzy niektórymi postaciami jest dopiero w powijakach, może dalej coś się rozwinie, chodź Garric i tak nie potrafi jej zauważyć, nawet podetkniętej pod nos. W ogóle o tym nie myśli. Także gorących romansów tu nie ma, ale ja ich i nie szukałam. Najbardziej szkoda mi Nonusa – kiedyś wojownika w stylu spartańskim, dziś pustelnika. Świetnie wykreowana postać. Coś jak odbicie roli żeńskiej czarodziejki Tenoctris. Książka kończy się pewnym etapem, pokonaniem jednego wroga, ale dugi potężniejszy nadal czai się w ukryciu. Historia może banalna jak z baśni. Wieśniacy okazują się potomkami książąt i księżniczek, a nawet duszek. To mnie trochę mierziło, ale ujdzie, jako motyw półprzewodni historii.

Mam drugi tom cyklu Królową Demonów, ale jeśli to nie będzie ostatni….
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2012-03-20, 19:42   

Będzie ostatni, ale w Polsce. Więcej nie wydano. widocznie sprzedaż słabo szła. ale właściwie można go jako zakończenie cyklu potraktować. Ale przyznaję, że lepiej byłoby znać całość :-)
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-22, 14:05   

Królowa demonów

[ing] http://fantasybook.idl.pl...owa-demonow.jpg [/ing]

Autor: David Drake
Rok wydania: 2002
Liczba stron: 611
Cykl: Władca Wysp #2

Opis z okładki:

Kontynuacja powieści „Władca Wysp”, w której ponownie uczestniczymy w podróżach i przygodach niezapomnianych bohaterów: młodego pasterza Garrica i jego siostry Shariny, ich przyjaciół Cashela i Ilny oraz czarodziejki Tenoctris. Wprawdzie tysiącletni mag został pokonany w wielkim starciu ponadnaturalnych mocy, jednak siły mroku wytrwale czyhają, aby przejąć władzę nad światem. W kolejnej odsłonie rozgrywającej się w krainie bogatej w rozmaite cuda epickiej sagi o magicznym konflikcie, David Drake udowadnia, że potrafi dołączyć do ligi skupiającej takich twórców fantasy, jak Robert Jordan czy Terry Goodkind.

Moja opinia:

Zanim przeczytałam ostatnią stronę, myślałam, że to koniec przygód pewnej grupy ludzi. Zło zostało pokonane, a dobro zwyciężyło. Niestety ostatnie wersy przeczą temu stwierdzeniu. Na szachownicy pojawił się kolejny pionek. Czemu ma jednak służyć nie wiadomo. Cykl mógłby wyglądać na skończony, zostało jednak wiele nie wyjaśnionych rzeczy.
Spoiler:

Kim była matka Ilny i Cashela. Wiadomo, że duszką, to poniekąd po niej mają moc, ale fajnie by było wiedzieć jak do tego doszło.


Książkę, przeczytałam dzięki sympatycznym bohaterom, których da się lubić: za to jacy są, a także nawet za to, że ich postępowanie bywało czasem irytujące. W pierwszej części zginęła jedna wspaniała osoba. Tym razem było tak samo. Oprócz tego jest jeszcze jedna pewna wspólna cecha. Zawsze ginie mężczyzna. Jednak Nonuusa było mi żal, a Halphemosa już nie tak. Czasem się zastanawiałam, po co autor w ogóle go stworzył. W klasycznym, a do tego heroicznym fantasy zawsze chodzi o to, aby dobro pokonało zło. Tu też, ale w tym wypadku nie ma jednej wspólnej drużyny, która by dążyła do jednego i tego samego celu. Bohaterowie, zawsze sami się rozdzielają, albo to złe siły ich rozdzielają. Przeżywają dziwne przygody, w różnych wymiarach do których coś ich wtrąca. Dziwnym trafem zawsze udaje im się powrócić do swojego wymiaru i na końcu książki spotkać razem. Autor nie nazywa światów innymi wymiarami, a raczej są one dla niego płaszczyznami. Rozumiem płaszczyznę świata duchów, demonów, ale tutaj jest masa płaszczyzn, do których jakimś cudem dostają się ludzie, którzy tego nie chcą i nie potrafią się w niej odnaleźć. Po co główni bohaterowie się po tych płaszczyznach plączą pozostaje dla mnie nie do końca zrozumiałe. Cashel nadal jest dla mnie najciekawszą postacią. Pewnie dlatego, że zawsze „przyhołubi” sobie „dziwnego” przyjaciela. Poprzednio była nim duszka, a teraz jest nim gadający małpolud. To właśnie Halphemos rzucił zaklęcie, które dało małpie ludzki rozum. To dobitnie świadczy o niedoświadczeniu młodego czarodzieja. Małpolud wcale nie jest zadowolony z tego, iż dano mu rozum. Wolałby zostać taki jaki był. Ponadto autor wielokrotnie wprowadza na plan wiele drugoplanowych postaci, które nic nie wnoszą do fabuły, a często plączą się pod nogami głównym bohaterom.
Złem w tej części okazała się Bestia, która żywiła się młodymi dziewczętami oraz królowa, zrodzona z człowieka i demona. Nikt nie mógł ich pokonać. Czekałam na jakiś spektakularne widowisko, jednak z marnym skutkiem. Pokonanie Bestii można by, w naciągany sposób, zaliczyć do spektakularnych, ale Królowej już nie. To ona od pierwszego tomu mieszała szyki i płaszczyzny, a jej pokonanie okazało się zbyt proste.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org