Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Cykl Dzieci Ziemi
Autor Wiadomość
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2011-09-09, 10:16   Cykl Dzieci Ziemi

Cykl Dzieci Ziemi

Tytuł: Tom I Klan niedźwiedzia jaskiniowego
Autor: Jean M. Auel

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
Stron: 632

Opis:
Powieść zadziwiła mnie ilością szczegółów jakich Jean M Auel użyła, by opisać życie starożytnych ludzi, ich krajobraz, codzienne sprawy, rytuały duchowe. Podobnie wspaniałe okazało się przedstawienie życia Ayli, której dzieciństwo oraz przeżycia chwytają za nasze serca oraz wyobraźnię. Ayla, osierocona w wieku pięciu lat, traci rodziców w skutek trzęsienia ziemi. Zostaje znaleziona pół-martwa. Zabrana i wychowana przez Klan, Płaskogłowych (Neandertalczyków), poszukujących nowego schronienia po tym samym trzęsieniu ziemi, które zniszczyło ich wcześniejsze schronienie. Ayla jest delikatna, inna niż ludzie z Klanu. Akceptują jej inność w sposób dotychczas niemożliwy. Książka ukazuje w barwny sposób jak dziewczynka stara się przystosować do otaczającej ją kultury. Jest to opowieść, która poruszała mnie do głębi. Członkowie klanu posługują się między sobą gestami i gardłowymi dźwiękami. W tym języku nie da się kłamać. Ayla jest wysoka a ludzie klanu nie. Ich budowa ciała znacznie odbiega od Ayli. I nie tylko to. Życiem Klanu rządzą totemy. Totem Ayli staje się Lew Jaskiniowy. Kobieta nie powinna mieć tak silnego totemu. Rodzina, która ja adoptowała to Uzdrowicielka i kaleki starzec, który jest kimś w rodzaju duchowego przywódcy (Marug). Czytałam to klika lat temu więc mogę przekręcić imiona. Klan ma pamięć „genetyczną”. Dla dziecka wystarczy powiedzieć raz i już pamięta. Dlatego Klan uważał Aylę, za niezbyt mądrą, ponieważ jej trzeba było powtarzać wszystko wiele razy, żeby coś zapamiętała. Nie będę opisywać strasznych przeżyć Ayli jako kobiety i jej konfliktu z przywódcą Klanu. Jeśli pamiętam to Ayla urodziła swoje dziecko jako 13-latka, mało co przy tym nie umarła. Przeżyła tylko dzięki zdolnością uzdrowicielskim swojej przybranej matki. Tylko dzięki swojej inteligencji udało jej się utarować życie swojego syna. Książka kończy się jak Ayla opuszcza Klan w poszukiwaniu „Innych” ludzi. Samo odejście nie jest zwyczajnym odejście a „śmiercią” wg. praw Klanu.


Tytuł: Tom II Dolina Koni
Autor: Jean M. Auel

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
Stron: 734

Opis:

Niektórzy uważają, że „Dolina koni” to najlepsza część cyklu „Dzieci Ziemi”. Dla mnie wszystkie są tak samo dobre (może z wyjątkiem 4). W tym tomie autorka opisała zmagania kobiety z samotnością oraz rozwiązywanie codziennych problemów egzystencji w czasach prehistorycznych. Opisy powodują, że czytelnik nie może się oderwać od książki, śledząc dalsze losy bohaterki. Połączenie tak dużej inteligencji i tak rozwiniętego zmysłu obserwacji w jednej istocie ludzkiej jest mało realne jak na jej czasy, ale dzięki temu fabuła nabiera kolorytu. Ayla po opuszczeniu Klanu podróżuje żeby znaleźć "Innych". Jednak to nie jest łatwe musi gdzieś na razie zamieszkać, żeby poradzić sobie w trudnych warunkach. Ten stan trwa około 3 lat. W tym czasie nie próżnuje jak dzisiejsi ludzie. Zachowuje się tak jakby musiała wyżywić wielką rodzinę. Gromadzi zapasy, skóry, wyplata kosze i przez przypadek odkrywa nowy, lepszy sposób rozpalania ognia. Udamawia zwierzęta. Nie będę mówić jakie, choć jedno z nich można zgadnąć po tytule. Drugie to „abstrakcja” ale fajnie się to tym czyta. W tym samym czasie „za górami, za lasami i jeszcze dalej” Jondalar wraz z bratem wyruszają w wielką Podróż na wschód. Po długim czasie oraz wielu przygodach losy tej dwójki się stykają. Ayla wreszcie spotyka mężczyznę ze swojego gatunku, a Jondalar znajduję to czego tak długo nie mógł znaleźć.
Bardzo podoba mi się fantazja autorki na temat sposobu życia tych ludzi w tamtych czasach. To co ich pchało do przodu i dzięki czemu dokonał się postęp cywilizacji. Całość jest zgrabna i logiczna. I choć wątpię żeby ówcześni ludzie byli aż tak rozwinięci emocjonalnie i tak bardzo wrażliwi na swoje wzajemnie odczucia a przede wszystkim na postrzeganie kobiety (w końcu wystarczy spojrzeć na średniowiecze i ówczesne postrzegania świata, gdzie kobieta to tylko kobieta) to jednak bardzo mi się podoba ta pozytywna wersja prehistorycznego świata. Autorka dużo czasu poświęciła życiu codziennemu, zwyczajom oraz wierzeniom. Język jakim pisane są wszystkie części również zachęca do czytania mimo, że książka jest gruba to czyta się ją bardzo szybko. Jondalar pojawił się już na początku tomu (choć na początku miałam mieszane odczucia) i dzięki temu mogłam go poznać trochę bliżej przed spotkaniem z Aylą. Dzięki temu wiedziałam przynajmniej częściowo jakie pobudki nim kierowały. Pod koniec książka przerodziła się trochę w romans, on piękny ale delikatny, długo nieświadomy swoich uczuć. Ona piękna, ale nierozumiejąca jego zwyczajów. Mimo to odnaleźli się i pokochali. Myślę jednak, że to nadało dodatkowy smaczek całej serii.


Tytuł: Tom III Łowcy Mamutów
Autor: Jean M. Auel

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
Stron: 880

Opis:


Miłość Ayla do Jondalara sprawia że wyrusza z nim do jego kraju. Ale droga jest daleka i trzeba się do niej odpowiednio przygotować. Ich wzajemne uwielbienie, opisy zbliżeń miłosnych, piękne, subtelne, choć pełne szczegółów, są najbardziej udaną próbą pokazania tego, co łączy kochających się ludzi. Chyba trudno znaleźć w literaturze tak ładnie opisane sceny erotyczne, „cielesne zmagania”, jednocześnie śmiałe i wysmakowane. I właśnie te sceny sprawiają, że książka zaczyna być postrzegana jako romans (pośrednio może i tak, ale jeśli policzyć na ilu stronach jest Roman a na ilu reszta to wychodzi przygoda i jeszcze raz wielka przygoda). „Łowcy mamutów” opowiadają losy Ayli po spotkaniu ludzi z plemienia Mamutoi, jej stopniowe wchodzenie w zorganizowaną społeczność, nieuniknione konflikty, zazdrość Jondalara, uczenie się nowych, potrzebnych umiejętności - nieznanych sposobów wyprawiania skór, polowania na mamuty czy przygotowywania jedzenia. Tu również Ayla oswaja kolejne zwierzę, szczeniaka wilka, który będzie jej odtąd towarzyszył w wędrówkach, bronił i ostrzegał przed niebezpieczeństwami. W klanie Łowców Mamutów żyje dziecko mieszanych rodziców (ludzi i Klanu). W tym przypadku dziecko nie miało tyle szczęścia co dziecko Ayli. Jest poważnie chore i ma większą domieszkę genów ludzi Klanu. Dzięki Ayli, ci którzy chcą uczą się języka Klanu aby móc rozmawiać z dzieckiem. Wcześniej panowała powszechna opinia, że Płaskogłowi to zwierzęta bo nie umieją mówić. Podczas pobytu u Mamutoi Ayla kontynuuje działalność wynalazczą: już nie tylko posługuje się na co dzień znalezionym przez siebie krzesiwem czy odkrytym wraz z Jondalarem miotaczem oszczepów; tu wynajduje przeciągacz nici, czyli po prostu igłę. Czytelnik ma wrażenie, że za chwilę wymyśli koło, przyspieszając mocno rozwój ludzkości. Mimo powyższego wrażenia, przyjemność sprawia czytanie o tym, jak mogły wyglądać dzieje wynalazków tak dla nas oczywistych i podstawowych, że wydają się odwieczne.



Tytuł: Tom IV Wielka Wędrówka
Autor: Jean M. Auel

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
Stron: 1024

Opis:

Wszystkie części czytałam w e-booku, ponieważ w formie papierowej przez wiele lat były niedostępne. Wznowienie wszystkich części nastąpiło dopiero w 2011r., kiedy ukazała się Kraina Jaskiń. W związku z powyższym czwarta część była podzielona na dwie części Rzeka powrotu i Wielka Wędrówka. Czytałam tylko Wielką Wędrówkę. Wydanie z 2011r. zawiera całość. Przytaczam recenzję ala opis.
Ayla i Jondalar wraz z Whinney, Zawodnikiem i Wilkiem wyruszyli w daleką drogę do krainy Zelandonii. Podróż do ojczyzny Jondalara zdaje się być tu pretekstem do pokazania różnych form życia: roślin i zwierząt, a także terenów, przez które przechodzą wędrowcy. Opisy wielu gatunków są bardzo ciekawe, widać, że autorka poświęciła studiom nad nimi dużo czasu i energii; drobiazgowość, wielość szczegółów dotyczących zwyczajów zwierząt i form występowania roślin każe chylić czoła przed ogromem pracy, jaką włożyła w poznanie ich Jean Auel. Jednak opisy te często nie wynikają bezpośrednio z akcji, która w tym tomie wlecze się wyjątkowo wolno i mało zajmująco. Owszem, zaczyna się od spotkanych przez Aylę i Jondalara zwierząt, ich zwyczajów godowych, pokarmu, jaki preferują, aby następnie przejść do innych gatunków, czasem kilku czy kilkunastu, z równie szczegółową charakterystyką trybu życia. Brak bezpośredniego powiązania z akcją może znudzić i zniechęcić czytelnika, oczekującego przynajmniej takiego tempa akcji, jak w poprzednich tomach. To najmniej wciągający z pięciu pierwszych tytułów, mimo to na pewno wart przeczytania. W czasie srogiej zimy Ayla i Jondalar wędrują do miejsca, w którym mają się połączyć. Muszą m.in. przekroczyć niebezpieczną, rwącą rzekę, gdy tymczasem Jondalar zostaje porwany przez Wilczyce i uwięziony wraz z innymi mężczyznami w Zagrodzie. Z pomocą przychodzi im Ayla i wkrótce mieszkańcy Obozu zostają uwolnieni spod jarzma despotycznej przywódczyni. Dzielą się swoimi doświadczeniami, w zamian za co zostają wtajemniczeni w skomplikowany proces wypalania gliny. Wędrówka Ayli i Jondalara jest sprawdzianem wytrwałości, a także próbą głębi uczucia.

Ta część rzeczywiście chyba jest najgorsza, bo nie przeczytała jej I części i najmniej utkwiła mi w głowie a może dlatego, że trudno mi było „zajarzyć” od środka. Jakieś pożegnanie z nieznanymi bohaterami książki a niedługo potem porwanie Jondalara.



Tytuł: Tom V Kamienne Sadyby
Autor: Jean M. Auel

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
Stron: 1100

Opis:

Ayla i Jondalar wraz ze swymi zwierzęcymi przyjaciółmi, Wilkiem oraz końmi: Whinney i Zawodnikiem kontynuują swą podróż przez Europę. W końcowym etapie podróży spotykają człowieka „mieszanych duchów” czyli dorosłego człowieka zrodzonego z ludzi i płaskogłowych. Jest bardzo przystojny. W jego przypadku mieszanka genów wyszła na korzyść. Ponadto przeprawiając się przez lodowiec spotykają członków Klanu, którzy są atakowani przez ludzi. Ayla i Jondalar udzielają pomocy. Dzięki temu dowiadują się o „pewnych sprawach”. W końcu docierają do ludu Zelandonii, z którego wywodzi się Jondalar. W nowym miejscu wszystko fascynuje Aylę: ubrania, narzędzia, wszelakie przybory, a nawet domy, ukryte w niszach pod gigantycznymi wapiennymi nawisami. Spotyka także duchową przywódczynię tego ludu, uzdrowicielkę, z którą może dzielić wiedzę i umiejętności. Jednakże nie wszyscy są nastawieni do Ayli przyjaźnie. Część ludzi obawia się poglądów Ayli, inni zaś są niezadowoleni z jej nastawienia do płaskogłowych, zwanych przez nią Klanem. Spryt, mądrość, instynkt i doświadczenie Ayli pozwalają jej w końcu znaleźć miejsce wśród ludu Zelandonii.



Tytuł: Tom VI Kraina Jaskiń
Autor: Jean M. Auel

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
Stron: 932

Opis:

Nie czytałam tej najnowszej części Cyklu Dzieci Ziemi. W ogóle nawet nie wiedziałam, że ma wyjść jeszcze jedna część. Dla mnie zakończenie w Kamiennych Sadybach było takie jak trzeba. Czytelnik sam mógł sobie „dośpiewać” jaka drogę wybierze Ayla. Czy żony i matki czy też duchowego przywódcy. A tak autorka na to po prostu pewnie powie. Oto opis z okładki:
Ayla jest żoną i matką. Mieszka wśród Zelandoni, pobratymców Jondalara.
Nie zapomniała jednak zwyczajów ludu, w którym się wychowała. Szkoli się
na duchową przywódczynię, lecz jej poświęcenie dla tego powołania
szkodzi związkowi z Jondalarem. Podczas podróży Ayli zagraża nie tylko
epidemia prehistorycznej ospy wietrznej czy trzęsienia ziemi, ale także
banda wędrownych gwałcicieli i dzikie zwierzęta. Jej śmierci pragnie też
myśliwy imieniem Balderan, a Marona chce zdobyć serce Jondalara. Czy w
obliczu takich zagrożeń Ayla i Jondalar uświadomią sobie, jak wiele dla
siebie znaczą?

Komentarz do całości:

30 tysięcy lat temu, w cieniu wysokiego na wiele mil lodowca, żyły obok siebie dwie gałęzie rodzaju ludzkiego. Płaskogłowi, bez wykształconych płatów czołowych mózgu, żyjący w kilkurodzinnych klanach, porozumiewający się gestami, skazani na wymarcie, i Inni, nazywający siebie Dziećmi Ziemi, czczący Matkę, o bardziej wyprostowanej postawie, bardziej rozwiniętym mózgu, prężnie rozwijający się i ekspansywni - przedstawiciele gatunku, który kiedyś zdominuje świat. Kontakty tych dwóch odmian ludzi noszą piętno podświadomych uprzedzeń, nienawiści, bezmyślnych przypuszczeń.

Pierwszy tom jest najlepszy. Pocieszające dla tych co nie lubią powieści-rzeki jest to, że koniec każdego tomu można uznać za koniec całej opowieści, bo fabuła jest ładnie zamykana.
Pomimo tego że pierwszy tom uważam za najlepszy, to w pozostałych też odnajduję atuty. Największym atutem jest próba przedstawienia dzikiej, prehistorycznej Europy - może nawet w pozostałych tomach bardziej niż w pierwszym. Lubię nawet tomy, które wydają się fabularnie najnudniejsze, czyli „Rzeka powrotu” i „Wielka wędrówka” (obecnie wydane pod jednym tytułem „Wielka Wędrówka”) właśnie ze względu na to, że postacie przemierzają dziką Europę. Chciałoby się mieć wehikuł czasu i odwiedzić Europe z owych czasów o wiele bogatszą w gatunki zwierząt niż obecnie... Zobaczyć w Europie lwa, tygrysa, mamuta, nosorożca... Zobaczyć największą europejską rzekę nieprzywłaszczoną sobie jeszcze przez żadne państwo, naród, nieuregulowaną, nieopisaną, bez odniesień we współczesnej historii i kulturze i dziełach...


Jeśli chodzi o przedstawienie ludzi i ich zwyczajów to fantastyka, szczególnie w przypadku Neandertalczyków. Skoro jednak tak naprawdę wszystko co dotyczy życia, wierzeń, kultury Neandertalczyków jest hipotezą to i autorce wolno mieć swoją wizję. Autorka jednak czerpała wiele z ówczesnych hipotez naukowych, a te zmieniają się. Trzeba pamiętać że pierwszy tom pisała prawie 30 lat temu, a od tego czasu wiele nowych hipotez powstało. Neandertalczycy prawdopodobnie mówili i mogli mieć podobne możliwości umysłu jak człowiek współczesny. To co mogło spowodować ich wymarcie to nie mniejsze możliwości umysłu, ale mniejsza zwinność niż człowieka współczesnego, który lepiej radził sobie na terenach otwartych, które zaczęły pojawiać się w Europie w wyniku zmian klimatu...
Nikt tak naprawdę nie wie jak wyglądało udomowienie pierwszego wilka, czy konia więc autorce wolno snuć własne historie. Jednak wiele wydarzeń, takich jak udomowienie zwierząt, wynalezienie miotacza oszczepów, krzesanie ognia w rzeczywistości mogą dzielić tysiąclecia, a w książce dzieje się to w kilka lat...

Najsłabszą częścią są "Kamienne sadyby". Fabularnie niewiele się dzieje. Natomiast z prób odtworzenia prehistorycznej Europy zrobiła się opowieść o wyidealizowanych, współczesnych amerykanach, czy europejczykach odzianych w skóry... Tak jak mentalność ludzi z pierwszego tomu - nawet jeśli zupełnie nieprawdziwa - jest jednak nietypowa i ciekawa, tak mentalność ludzi z "Kamiennych sadyb" nie tylko jest irytująco współcześnie amerykańsko-europejska, to jeszcze pozostawia wrażenie że zaraz pewnie Ayla wynajdzie telewizję... Nawet dzisiaj na świecie żyją ludzie o bardziej odmiennej mentalności i kulturze...

Niektórzy oceniają ten cykl jako kompletne do, szowinistyczne traktowanie kobiet przez mężczyzn albo na odwrót, a ludzi Zelendoi jako współczesnych amerykanów żyjących w stanach (jaskiniach) i ich demokrację. Dla mnie ten cykl pozostanie na zawsze w pamięci dzięki wielkiej staranności autorki w dbaniu o szczegóły. Co jedli, jak przyrządzali obiad, do czego służyły korzonki i rośliny (wymienione z nazwy), gdzie rosły i jak wyglądały. A wszystko to opisane w taki sposób człowiek nie nudzi się a czyta z zapartym tchem.
W książce ukazana jest też przemiana Jolindara z człowieka, który wstydzi się, że Ayla była wychowywana przez płaskogłowych. Wędrówka i „przygody”, które przeżywają doprowadzają w końcu do tego, że Jolidar przestaje się tego wstydzić i jest dumny z Ayli. To skrót bardzo długiego konfliktu człowieka, który boryka się sam z sobą.
Chciałam również zaznaczyć, że nie wszystkie zdania są moje, gdyż ja nie za bardzo umiem je „klecić”.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
  
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2011-09-09, 12:33   

hlukaszuk napisał/a:

Tytuł: Tom VI Kraina Jaskiń
Autor: Jean M. Auel
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
Stron: 932

Opis:

Nie czytałam tej najnowszej części Cyklu Dzieci Ziemi.

I nie masz czego tak bardzo żałować, moim zdaniem jest to najsłabsza część, autorka powinna poprzestać na poprzednich częściach. Jedynie ciekawe jest dalsze szkolenie "szamańskie" Ayli, poza tym jakby "powtórka z murzynkiem" tylko w wykonaniu Jolandara, jeżeli chodzi o romansową stronę, czyli odgrzewane kluchy. W sumie jak dla mnie najsłabsza część :-(
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2011-09-09, 13:51   

Czyli czwórki nie warto czytać? A już się do niej powoli szykowałam, jak ją w księgarniach zobaczyłam. Natomiast nie zgodzę się z tym, że 1 tom z cyklu był najlepszy. Mi bardzo podobał się 3 - Łowcy mamutów. Oczywiście - wszystkie mają swoje plusy i minusy, a zgadzam się, że z pierwszych tomów "Kamienne Sadyby" były najsłabsze.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2011-09-09, 14:56   

Czarownica napisał/a:
Czyli czwórki nie warto czytać?


Nie jestem w tym tomie autorytetem bo przeczytałam tylko połowę. Ta połowa mi się podobała tylko nie wiedziałam, że czytam połowę i nie mogłam się trochę w niej odnaleźć. Pierwsze trzy są wyjątkowe. A do pierwszego tomu mam sentyment bo po raz pierwszy się zetknęłam z taką fabułą. I tak już zostanie. :-P
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2011-09-09, 16:48   

No i proszę, jak się można pomylić, jeśli się za szybko pisze. Chodziło mi o tom szósty, bo to jego jeszcze nie przeczytałam i nie mam. Przepraszam za to nieporozumienia.
Natomiast tom czwarty i piąty wydany u nas, to praktycznie całość (Rzeka powrotu i Wielka wędrówka). Kamienne sadyby to już oddzielny tom.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-01-13, 08:20   

Wreszcie udało mi się kupić za przyzwoitą cenę Krainę jaskiń (35zł.). To, że ta książka się ukazała było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Kiedy przeczytałam Kamienne sadyby wydawało mi się, że Cykl Dzieci Ziemi dobiegł końca. Wszystko ułożyło się tak jak trzeba. Bohaterowie po kilku latach podróży (w tym również w wymiarze metafizycznym) dotarli do celu tj. domu. Spełniły się ich marzenia, a to co budziło ich obawy nie sprawdziło się. Wypisz wymaluj doskonale zakończony cykl. Aż tu nagle dowiaduję się, że ma wyjść Kraina jaskiń. Nie mogłam się doczekać, co też takiego wymyśli Auel. Żeby wszystko było jak trzeba, przed zabraniem się za nową część przeczytałam wszystko od początku. Poprzednie części czytałam dawno więc z miłą chęcią odświeżyłam sobie pamięć. Czytając Kamienne sadyby zaczęły mi się rysować wątki, jakie Auel mogłaby poruszyć w nowej książce. Wyobrażałam sobie, że mogą dotyczyć:
1) wizji ze snu Ayli na temat spotkania jej synów
2) podstępnej próby zabicia Jolandara przez Brukewala
3) nikczemnych knuć Madromana przeciwko Jolandarowi i Ayli
4) wpakowania się do łózka Jolandara Marony
5) "gości"

Jakież było moje wielkie zdziwienie gdy przez ¾ opasłej książki nic się nie działo. Po prostu nudy na pudy. Akcja polegała na jeżdżeniu z jednej do drugiej jaskini w celu zwiedzania świętych miejsc i oglądania malowideł na ścianach jaskiń. Można to było zmieść góra na 100 stronach (i tak jestem wyrozumiała). Z moich przypuszczeń sprawdził się tylko dwa wątki i to dopiero pod koniec książki (nie powiem które). Ale czym bliżej końca tym zaczęłam sobie zdawać sprawę, że Auel planuje kolejny tom, w którym moje założenia, które się nie sprawdziły mają wielkie szanse się ziścić.
Powiem jedno. Wszystkie 5 części naprawdę przyjemnie się czytało. A szóstka była okropnie nudna. Cały czas miałam nadzieję, że to się zmieni, ale akcja rozegrała się dopiero na koniec książki. A najlepsze było zdanie „On robi moje dziecko”.

Spoiler:

W powieści Auel miłość głównych bohaterów była idealna. Przeszła jedną próbę i wydawało się, że w tej materii może bruździć jedynie Marona. Myślałam jednak, że te brużdżenie będzie wyglądało tak, że Ayla będzie myślała, że doszło do zdrady, a tak naprawdę do niej nie dojdzie. Miało to tak wyglądać tylko z boku. Tu Auel mnie zaskoczyła posuwając się tak daleko. Po prostu związek Ayli został w moich oczach wyidealizowany. Nie lubię takich ideałów, ale tu był dla mnie do zaakceptowania. Cóż w książce wyszło jak w życiu. Czyli facet okazał się świnią. Nie dał rady udźwignąć brzemienia pracującej kobiety, która nie zawsze ma dla niego czas. A ona dowiedziała się o wszystkim ostatnia, mimo że wszyscy jej najbliżsi o tym wiedzieli. Samo życie.

_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2012-01-13, 22:16   

hlukaszuk napisał/a:
(.)Jakież było moje wielkie zdziwienie gdy przez ¾ opasłej książki nic się nie działo. Po prostu nudy na pudy. Akcja polegała na jeżdżeniu z jednej do drugiej jaskini w celu zwiedzania świętych miejsc i oglądania malowideł na ścianach jaskiń. Można to było zmieść góra na 100 stronach(.)

Cóż, w poprzednich częściach, autorce udało się zgrabnie osadzić interesującą fabułę w pasjonującym świecie prehistorycznych ludzi. W ostatniej części tego zabrakło, inne wątki fabuły rozjechały się z np ciekawymi skądinąd szkoleniami szamańskimi Ayli.
Podsumowując, myślę, że tak się to kończy, kiedy próbuje się ciągnąć dalej zamkniętą historię. Szczególnie, jeżeli nie ma się na to dobrego pomysłu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org