Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Koniasz
Autor Wiadomość
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2011-02-01, 18:52   Koniasz

Autor Mirosław Żamboch
Tytuły Wydanych w Polsce zbiorów opowiadań i powieści: Bez Litości 2006?, Na Ostrzu Noża 1i2 2007, Krawędź Żelaza 1- 2007 i 2 - 2008, Wilk Samotnik 1 - 2010 i 2 - 2011.
Zdaję się, że wszystkie wydała Fabryka Słów

Opis: Na skutek kłótni z ojcem, bogatym i wpływowym arystokratą, nasz bohater musi wiać gdzie pieprz rośnie. Ponieważ ojczulek okazuje się być bardzo pamiętliwym i mściwym draniem, Koniasz pierwsze swoje samodzielne lata spędza na uciekaniu i ukrywaniu się przed łowcami nagród. W tym czasie upodabnia się nieco do swoich prześladowców i nabiera cynicznego, szelmowskiego podejścia do życia a jego oblicze nabiera zbójeckiego wyglądu.(stąd prostytutki żądają podwójnych stawek) Sam staje się łowcą nagród, człowiekiem do wynajęcia i przybiera miano Koniasza (przeważnie, ale używa jeszcze kilku imion). W wolnych chwilach zajmuje się wsadzaniem nosa w nie swoje sprawy, brużdżeniu cesarzowi crambijskiemu lub studiowaniu i gromadzeniu starych książek.
Najciekawsze dla mnie są nie tyle przygody, co świat Koniasza stworzony przez Żambocha. Jest to świat po wojennym armagedonie, kojarzącym się z totalną katastrofą nuklearną. Tyle, że do zniszczenia cywilizacji nie użyto broni atomowej, a magię. Potem na skutek umiejętnie podsycanych i pokierowanych lęków ludzkość odwróciła się od ocalałych resztek magii, magów wyeliminowano i konsekwentnie mordowany jest każdy kto przejawia najmniejsze nawet zdolności w tym kierunku. Ludzkość powoli ponosi się z upadku, kilkaset lat później powstaje nawet wspomniane Cesarstwo Crambijskie.
Powoli wraca zainteresowanie czarami, pojawia się coraz silniejszy popyt na resztki starych artefaktów i okruchy zakazanej wiedzy. Obrzeża cesarstwa są bardzo zróżnicowane geograficznie, etnicznie i kulturowo. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi autora, nasz bohater może doświadczał bardzo różnorodnych przygód. Mają tu swoje odpowiedniki Alaska z gorączką złota, amazońskie puszcze z łowcami głów, indianie z Północnej Ameryki, arabscy nomadzi i wielu wielu innych, bowiem wyobraźnia Żambocha jest bardzo płodna ;-)
Akcja jest bardzo dynamiczna, obfituje w częste i nieoczekiwane zwroty a trup ścieli się gęsto. Oczywiście z każdej opresji koniec końcóww nasz bohater wywija się mniej lub bardziej cało. :-P
Jeżeli miałbym porównywać do czegoś serię o Koniaszu, to wspomniałbym wiedźmina Sapkowskiego lub Achaję Ziemiańskiego. Kto lubi Sapka, pewnie polubi i Żambocha. Nie jest to może żadna wybitna literatura, ale czyta się szybko i z wypiekami na twarzy. Co ważne, książki prezentują wyrównany poziom, może powieści są ciut słabsze moim zdaniem.
Jeżeli miałbym szufladkować serię o Koniaszu, to targetem wydają mi się bardziej faceci. Może to z tego powodu nikt wcześniej nie umieścił tu tej serii. Ciekawe czy mam rację.
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Kotołak


Wiek: 38
Dołączyła: 28 Lis 2009
Posty: 288
Skąd: Gliwice/Bangkok
Wysłany: 2011-02-02, 10:44   

Ja bardzo lubię Koniasza, niestety miałam przyjemność czytać tylko dwie pierwsze pozycje "Bez litości" i "Na ostrzu noża" bowiem reszta był? wydana już po moim wyjeździe z Polski. I fakt czyta się to szybko, miło i przyjemnie i zawsze można liczyć na to, że coś nie miłego przydarzy się naszemu bohaterowi, że ujdzie z życiem ale ledwo, ledwo i że każda piękna kobieta poleci na jego szpetną mordę ;)
Chętnie po powrocie nadrobię resztę pozycji, w sumie Koniasz to taka trochę podrasowana i zmroczniona wersja historii typu Conan czy Kane ;) Więc jak ktoś ich lubi czy też jak wspominasz Sapka, to powinien sięgnąć. Dobra zabawa.

Teraz mnie nachodzi w sumie chęć odświeżenia sobie Kane albo historii Elricka, co prawda czytałam go po raz pierwszy dość niedawno i magia tych historii niestety z czasem mocno się zestarzała, ale która baba nie wzdychała mocniej na myśl o albinosie czarowniku ;)... kiedyś, hehe.

Ps. NO teraz pytanie, czy miałeś racje ;)
Ps2. Właśnie wznowili "Bez Litości".
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2011-11-04, 10:00   

CYKL KONIASZ Miroslava Zambocha to historia spod znaku kuszy i sztyletu. Ani grama nudy, ni grama dłużyzny. Okładki aż krzyczą, weź mnie, przeleć i czytaj do utraty tchu.

Skład:
1) Koniasz 1. Na ostrzu noża tom 1
2) Koniasz 2. Na ostrzu noża tom 2
3) Koniasz 3. Krawędź żelaza tom 1
4) Koniasz 4. Krawędź żelaza tom 2
5) Koniasz 5. Wilk samotnik tom 1
6) Koniasz 6. Wilk samotnik tom 2



Na razie przeczytałam oba tomy Na ostrzu noża. Nie umiem dobrze zachwalać więc przytoczę opis z okładki.

Koniasz jest jednym z lepszych najemników, bezlitosny morderca i maszyna do zabijania. Ale także inteligentny, oczytany, wrażliwy, kierujący się własnym kodeksem honorowym najemnik. Jeden z najlepszych w branży. I wciąż żyje. Nic zatem dziwnego, że otrzymuje bardzo trudne i nietypowe zlecenie. Szybko przekonuje się, że to zadanie jest również niezwykle niebezpieczne. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy na jego drodze staje potężny przeciwnik gotowy zrobić wszystko, by nie dopuścić do realizacji przedsięwzięcia. Mimo, że Koniasz konsekwentnie realizuje cel, nic nie układa się tak jak powinno. Wszystko wskazuje na to, że wyprawa może nie dotrzeć do celu. Jej los wydaje się przesądzony. W obliczu klęski, każdy rozsądny człowiek spakowałby manatki i ruszył w siną dal. Tymczasem "człowiek do wynajęcia" nie rezygnuje. W końcu, umowa jest umową, a dobry najemnik ma swój honor. Tak jak Koniasz. Psy kąsają, karawana jedzie dalej... "Na ostrzu noża" to wciągająca powieść, w której los bohaterów splata się z polityką, intrygą i zdradą. To uczta złożona z dań, doskonale doprawionych mieszanką adrenaliny i namiętności. Dla smakoszy.

Ten opis z okładki jak i sama okładka mnie zachęciłiły. Lubię historię o najemnikach o tych naprawdę nie przeciętnych. A ta właśnie taka się okazała. W świcie Koniasza magia została wytępiona. Jak? Po Wielkiej Wolnie ( od zakończenia której liczy się nowa era), zabijano ludzi o właściwościach magicznych do siódmego pokolenia włącznie. „Te” niedobitki, które przetrwały nie mają już takiej mocy ani wiedzy i są traktowani przez wszystkich jako zło. Światem rządzą pieniądze zgrupowane w kartele: Liga Handlowa (handlująca zbożem), Finansiści ala Bankierzy, Floty morskie – przewoźnicy. W takim świecie na pewno znajdzie się robota dla sławnego Koniasza. Głównego bohatera poznajemy w wieku 48 lat. Ma za sobą niezły dorobek, o którym jeszcze nic nie wiemy. Na pierwszy rzut oka wydaje się zabijką. Ale to bardzo mętna ocena, czasem kamuflaż. Jest wykształcony to za mało powiedziane. Jest doskonałym strategiem a jego zleceniodawca przypuszcza, że pewnych zachowań Koniasz, mógł się tylko nauczyć przybywając na dworze cesarskim. Wszystko to są domysły. Wiemy tyle ile zdradza nam Koniasz w swoich monologach. Przy tej książce nie można się nudzić. Akcja goni akcję a trup ściele się gęsto. Nasz bohater nie jest ze stali sam również odnosi rany. Oprócz Koniasza występują jeszcze dwie ciekawe postacie. Kowalski (czemu każdy żołnierz na takim stanowisku nosi takie nazwisko, czy innych świat nie zna :-P ), również najemnik, niewykształcony, ale niesamowicie bystry. Pożąda kobiet a zarazem boi się ich (i to właśnie jemu „przydarzają” się aż dwie). Ale najbardziej skrytą postacią, która mam nadzieję, że pokaże to i owo jest kumpel Koniasza – Bonsetti (kiedyś przedstawiciel prawa, obecnie najemnik, ale jeśli domysły się sprawdzą to pewna traumna, która miała miejsce trzy lata temu, zmieniła gościa w co, to się jeszcze okaże.) Po przeczytaniu drugiego tomu już wiem że miałam nosa.
Psy kąsają, karawana jedzie dalej. To zdanie oddaje sens drugiego tomu na Ostrzu Noża. Pudełko w pudełku a dzięki Koniaszowi z każdej opresji ludzie wychodzą „cało”. Trup nadal ściele się gęsto, ale w pewnym momencie użyte fortele wydaja się właściwie niewiarygodne i przychodzi tylko jedna myśl do głowy. Nikt nie ma tyle szczęścia. Nic, czytam dalej, ale w końcu dochodzi do takiego momentu, że nie mogę uwierzyć w to co czytam. Wszystko wali się gruzy. I tak jest do końca tomu. Co kartka to zaskoczenie. Wyjaśnienie wszystkich klęsk i niepowodzeń. Takie książki lubię – niebanalne. Mimo, że głównym bohaterem jest Koniasz w książce poznajemy zachowania wielu ludzi w ekstremalnych sytuacjach. Ten tom to jedno wielkie pasmo, niekończących się przeszkód i pełen katalog ludzkich zachowań - animozji, zawiści, konfliktów, prób zdobycia władzy, prób charakteru.

Oba tomy na Ostrzu Noża bardzo mi się podobały. Koniasz przypomina mi (tak samo jak Majstrowi :-P )pod wieloma względami Geralta mimo, że nie przeszedł mutacji w dzieciństwie (ale może mając 48 lat też można :-P – okaże się w następnych częściach czy moje przeczucia się sprawdzą) i nie posługuje się magią nawet w minimalnym stopniu. Oba tomy trzymały w napięciu, nie było żadnego spadku kunsztu pisarskiego, chodź niektórzy twierdzą, że drugi tom jest lepszy (przeważnie jest na odwrót). Zobaczymy co będzie w kolejnych tomach.

Dziś po pracy się za nie zabiorę: Krawędź żelaza (chodź Majster już zamieścił opis I części). Druga prawdopodobnie powala na kolana. Jak to zrobię podzielę się odczuciami.

I wybaczcie za trochę nietypowy post ale myślałam, że Koniasz nie ma swego tematu i założyłam nowy. Przeniosłam go tu ale nie chciało mi się zbyt wiele zmieniać w treści więc niech tak zostanie. :-P

Majster napisał/a:
Jeżeli miałbym szufladkować serię o Koniaszu, to targetem wydają mi się bardziej faceci. Może to z tego powodu nikt wcześniej nie umieścił tu tej serii. Ciekawe czy mam rację.


Jak widać nie. :-P
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Majster 
Starszy Asystent Balsamisty


Wiek: 49
Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 248
Skąd: Piastów
Wysłany: 2011-11-04, 22:41   

hlukaszuk napisał/a:
Majster napisał/a:
Jeżeli miałbym szufladkować serię o Koniaszu, to targetem wydają mi się bardziej faceci. Może to z tego powodu nikt wcześniej nie umieścił tu tej serii. Ciekawe czy mam rację.


Jak widać nie. :-P
Panthera napisał/a:
Ps. NO teraz pytanie, czy miałeś racje ;)

I bardzo się z tego cieszę,(że nie miałem racji) dobra rozrywka okazuje się cokolwiek uniwersalna i ciekawa niezależna od płci czytelnika. ;-)

hlukaszuk napisał/a:
...i nie posługuje się magią nawet w minimalnym stopniu

No zdaje się, że w Wilku Samotniku zaczyna się to powoli zmieniać :lol:
Jeżeli miałbym wypowiadać się generalnie o twórczości Żambocha, to oprócz cyklu o Koniaszu podobał mi się tylko Sierżant, reszta jego książek ma trochę zbyt naciąganą fabułę. Oczywiście, można powiedzieć, że i w Koniaszu nasz bohater nie powinien przeżyć większości swoich przygód. Ale czy to za sprawą przyjętej konwencji, czy też może sile perswazji autora, fabuła porusza się na cienkiej krawędzi prawdopodobieństwa i "kupuje" przedstawione uzasadnienie przedstawionego biegu wydarzeń ;-) (A może jestem po prostu zbyt naiwny lub leniwy żeby szukać dziury w całym :-) )
Ciekawi mnie też Hlu twoja opinia o opowiadaniach, bo moim zdaniem analogicznie jak u Sapka, są trochę lepsze od powieści.
 
     
Wolf 
Nawiedzony Praktykant Grabarza

Dołączył: 26 Paź 2009
Posty: 149
Wysłany: 2011-11-05, 10:25   

Majster napisał/a:



Jeżeli miałbym wypowiadać się generalnie o twórczości Żambocha, to oprócz cyklu o Koniaszu podobał mi się tylko Sierżant, reszta jego książek ma trochę zbyt naciąganą fabułę. ((...)
Ciekawi mnie też Hlu twoja opinia o opowiadaniach, bo moim zdaniem analogicznie jak u Sapka, są trochę lepsze od powieści.


Co do twórczości Żambocha to zgadam sie z Majstrem, jego opowiadania są lepsze od powieści, może dlatego że człowiek łatwiej przełknie nieprawdopodobnego fuksa Koniasza jesli pojawia sie raz czy drugi w opowiadaniu, natomiast jęsli atakuje z co 2 rozdziału w powieści to po prostu nie można w niego uwierzyć
Jeśli chodzi o ksiązki to też najbardziej przypadł mi do gustu Koniasz, oprócz tego podobała mi sie Wylegarnia i Łowcy. Nie można tych dwóch książek traktować serio ale to naprawdę fajny zabijacz nudy, czyta sie bardzo sprawnie i nie wiadomo kiedy jest się już na końcu ksiązki. Ze świata Koniasza jest tez seria o Bakleyu, ale mi jakoś nie podeszła (taki gorszy Koniasz). Odradzam też seria JKF której Zamboch jest współautorem
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2011-11-06, 14:30   

Krawędź Żelaza to dwa tomy zbioru opowiadań z życia Koniasza. Akcja pierwszego tomu dzieje się w ciągu 20 lat po jego ucieczce z domu a drugiego w ciągu 4 lat po wydarzeniach Na ostrzu Noża.

Zanim przeczytałam Krawędź żelaza pobawiłam się w wyszukanie opinii. Wszystkie mówiły, że opowiadania z pierwszego tomu napisane są na „jedno kopyto”. Bohater dostaje zlecenie, idzie je wykonać, następuje - zwykle niespecjalnie zaskakujący - zwrot akcji, następnie kilka scen walki, parę filozoficznych dialogów okraszonych drętwym dowcipem, wreszcie koniec. Ktoś inny mówi, że Krawędź żelaza jest po prostu książką nudną i bez polotu. Inny zarzuca Žambochowi, że zaprzepaścił możliwość opowiedzenia więcej o Bonsettim - jednym z ciekawszych bohaterów Na ostrzu noża, który - wnioskując z opisanych tam wydarzeń - miał nielichy wpływ na życie Koniasza. Tymczasem Krawędź… milczy o nim zupełnie.

Kiedy się naczytałam takich opinii to odechciało mi się czytać ale cóż nigdy nie pozostawiam rzeczy niedokończonych. Po przeczytaniu uważam, że w tych opiniach jest tylko malutkie ziarno prawdy, ale nie do końca. Te opowiadania pozwalają odkryć, co ukształtowało Koniasza takim jakiego widzimy go Na ostrzu noża. Gdy czytałam na ostrzu noża uważałam, że jest profesjonalistą w każdym calu i tylko wtedy gdy nie ma wyjścia zdaje się na ślepe szczęście. To, że pomaga chłopakowi a całe przedsięwzięcie nie traktuje tylko w kryteriach czysto biznesowych wydawało mi się anomalią. Jakby nigdy wcześniej tak nie postępował a to był jedynie kaprys. Opowiadana pokazują całkiem coś innego. Pokazują jak to się stało, że był taki dobry w zawodzie najemnika i dlaczego w ogóle nim został, dlaczego jest taki obyty i oczytany, i skąd tak dobrze włada mieczem. Bycia najemnikiem bardzo długo się uczył na swoich własnych błędach i bynajmniej, nie potrafił nauczyć się na jednym i tym samym błędzie, popełniał go ponownie. Potrafił też w imię (nie wiem czego – etyki) zrezygnować z dużej nagrody i odpuścić lub powiedzieć to co chciał usłyszeć zleceniodawca (bo było mu go żal). Nigdy się nie poddawał wierząc, że utrata nadziei równa się śmierci. To prawda, że wolałabym czytać o Koniaszu po wydarzeniach Na ostrzu noża niż wracać do przeszłości. Ale te opowiadania pozwoliły mi lepiej zrozumieć jakim jest człowiekiem i dlaczego postępuje tak a ni inaczej. Nie rozumiem więc skąd taka krytyka opowiadań. Zupełnie nie zgadzam się, iż nadają się tylko do czytania w pociągu, a kiedy z niego wysiadamy zapominamy o czym były. Nie wiem kto rozpowszechnia takie opinie, ale powinno się te osoby postawić pod murem.

Co do zarzutu Wątku o Bonsettim – taki wątek (a przecież trwał 10 lat) nie zmieściłby się w żadnym opowiadaniu. To raczej historia na nową oddzielną książkę. Jeśli chodzi o zarzut pisania „na jedno kopyto” to jaki inny scenariusz powinna mieć książka o najemniku. Przecież taki jest zawód Koniasza. Przyjmuje zlecenie, wykonuje lepiej lub gorzej i odbiera nagrodę. Mimo tego nie wszystkie opowiadania są takie (konkretnie trzy, pierwszego nie liczę) a ich zakończenie to nie zawsze odbiór nagrody.

Ponadto odkryłam małą wpadkę autora lub tłumacza. Na ostatniej stronie 8 rozdziału I tomu Na ostrzu noża podany jest wiek bohatera 48 lat. Pisząc Krawędź Żelaza Zamboh odmładza Koniasz o 10-11 lat. Gdyż podaje, że Koniasz urodził się w 355 roku nowej ery. A początek Na ostrzu noża zaczyna się w 394r. n.e. Czyli ma 38 skończone i lada chwila ćwiknie mu 39 krzyżyk. Ciekawe czy ta pomyłka w Na ostrzu Noża to pomyłka autora czy tłumacza? Myślę, że tłumacza, bo w pozostałym tekście Na ostrzu noża cały czas jest podkreślane jego 20-letnie doświadczenie a uciekł z domu mając 20.

Całkiem inaczej mają się już opinie z drugiego tomu Krawędź Żelaza – mówi się o nich, że powalają na kolana.

Opinia z okładki zawierająca cytaty z tekstu:

Koniasz, jaki jest, każdy widzi. Zrobił w konia niejednego mordercę. Nie miał wyjścia. Biegnie w gonitwie, w której stawką jest życie. Na śniadanie rozbija parę łbów, na obiad pożera płatnego zabójcę, na kolację przetrąca oddział opancerzonych jeźdźców. A wolałby… poczytać. Jego mocodawca Mirosław Zamboch, zaprasza na wyprawę do świata twardzieli, charakternych kobiet i typów spod ciemnej gwiazdy, w którym aż kipi od akcji. Gdy my salwujemy się zamknięciem książki, Koniasz zszywa i liże odniesione rany. Nadal poszukiwany żywy lub martwy.

Moja opinia:

Koniasz jest o wiele starszy niż w pierwszym tomie, ale tylko nieco mądrzejszy. Z racji wieku wolniej też regeneruje się z ran (chociaż nadal trudno go zabić), a ponadto od czasu do czasu myśli o tym, żeby wreszcie rzucić miecz, znaleźć sobie mądrą kobietę i osiąść gdzieś na stare lata. (...) Zawsze jednak coś temu „marzeniu” staje na drodze i to coś zawsze chce go zabić. W rezultacie drugi tom Krawędzi żelaza kipi akcją choć najemnikiem zostaje często „za darmo: lub jak to woli w zamian za odwdzięczenie się za uratowanie życia albo „przysłowiowego miedziaka”. Ale w jednym przypadku zostaje również obdarowany „czterema tysiącami” po które wyruszył ale się ich nie spodziewał.
Ponadto mam wrażenie, że opowiadania z pierwszego tomu były pełne optymizmu, chęci życia, przygód, czuło się tam powiew młodości o tyle opowiadania z drugiego tomu są raczej przygnębiające (broń boże nie smutne) po prostu czuć w nich upływ czasu. Zambroch potrafił oddać w tych opowiadaniach wiek bohatera.

O pierwszym tomie napisałam dużo, żeby go bronić o drugim znacznie mniej, bo potrafi bronić się sam (a nawet nie potrzebuje obrończyń :-P ).

Ps. Bardzo podobało mi się to kogo boi się Koniasz. Autor mnie nie zawiódł czegoś takiego oczekiwałam.
PS.1 Ostatniego opowiadania bym nie dawała. Psuje trochę moje postrzeganie tej książki.

Majster napisał/a:
No zdaje się, że w Wilku Samotniku zaczyna się to powoli zmieniać


A więc przeczucie mnie nie myliło. Może tylko nadejdzie z innego kierunku niż myślałam.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org