Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Nastŕpny temat
Przesuniŕty przez: WereWolf
2011-08-15, 19:41
[txt] - Kometa - Killing Game
Autor WiadomoŠ
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-06-02, 21:11   Kometa - Killing Game

To jest jedno z tych moich wielkich 'opowiada??', kt??re ostatnio odkopa┬?am. To w zwi┬?zku z tym tekstem zam??cza┬?am was t┬? nielegalna wycieczka do Japonii XD Postanowi┬?am spr??bowa?? napisa?? je na nowo i tak oto w ci??┬?kich b??lach narodzi┬?o si?? co┬? na kszta┬?t kulawego prologu. Ta opowie┬?c jest powiazana z inna, kt??r┬? ju┬? fragmentami zd┬?┬?y┬?am wam na forum przedstawic ---> http://mercythompson.pl/viewtopic.php?t=155

Bardzo was tylko prosz?? o nie rzucanie niczym ci??┬?kim w monitor xD Jestem niewy┬?ytym grafomanem i musicie si?? nauczy?? z tym ┬?y?? xd





I was hanging from a tree
Unaccustomed to such violence
Jesus looking down on me
I'm prepared for one big silence

How'd I ever end up here?
Must be through some lack of kindness
And it seemed to dawn on me
Haemoglobin is the key

Haemoglobin is the key
To a healthy heart beat

At the time they cut me free
I was brimming with defiance
Doctors looking down on me
Breaking every law of science
How'd I ever end up here?
A latent strain of color blindness
Then it seemed to dawn on me
Haemoglobin is the key

Haemoglobin is the key
To a healthy heart beat

Now my feet don't touch the ground

As they drag me to my feet
I was filled with incoherence
Theories of conspiracy
The whole world wants my disappearance
I'll go fighting nail and teeth
You've never seen such perseverance
Gonna make you scared of me
Cause haemoglobin is the key *





- Czy ona ┬?pi? - Us┬?ysza┬?a w ciemno┬?ciach dobrze znany g┬?os i odruchowo napi??┬?a wszystkie mi??┬?nie.

Chcia┬?a si?? skuli??, obj┬??? ramionami swoje kolana, przyciskaj┬?c nogi do klatki piersiowej, ale niemal natychmiast napotka┬?a na op??r. Odpu┬?ci┬?a, zd┬?┬?y┬?a si?? nauczy??, ┬?e nie ma sensu si?? szarpa?? kiedy jest przywi┬?zana do ┬???┬?ka, bo wtedy przychodzi┬?a ta zdzira w bia┬?ym fartuchu i dawa┬?a jej kolejny zastrzyk.

- Dali┬?my jej ┬?rodki uspokajaj┬?ce. – Cichy g┬?os lekarza rozchodzi┬? w przestrzeni, kt??rej wci┬?┬? nie by┬?a w stanie okre┬?li??. – Mia┬?a wczoraj bardzo gwa┬?towny atak. Jeden z sanitariuszy jest powa┬?nie ranny... Nishimoto-san, ona mu wbi┬?a strzykawk?? w oko, ja naprawd?? nie mia┬?em innego wyj┬?cia. Z dnia na dzie?? robi si?? coraz bardziej agresywna, a przecie┬? leki, kt??re jej dajemy...

- Wystarczy – przerwa┬? mu ten sam szorstki g┬?os, kt??ry pyta┬? czy ┬?pi.

Mia┬?a uczucie, ┬?e ca┬?a tre┬??? ┬?o┬?┬?dka podesz┬?a jej do gard┬?a na ten d┬?wi??k. To nie mo┬?e by?? prawda, jego tu nie ma.
Czu┬?a, ┬?e mimo wszystko jej oddech przy┬?piesza, a panika czai si?? na granicy ┬?eby obj┬??? jej umys┬? w swoje w┬?adanie. Ba┬?a si?? cho??by otworzy?? oczy, gdy┬? od pewnego czasu by┬?o jej coraz trudniej odr??┬?ni?? jaw?? od snu. Sama ju┬? nie wiedzia┬?a w jakim stopniu mo┬?e ufa?? w┬?asnym zmys┬?om. Te wszystkie tabletki i zastrzyki, kt??re jej dawali sprawia┬?y, ┬?e stawa┬?a si?? sko┬?owana i niezdolna do trze┬?wej oceny sytuacji.

- Prosz?? nas zostawi?? samych – poleci┬? wreszcie g┬?os, kt??rego ze wszystkich si┬? stara┬?a si?? nie kojarzy?? z twarz┬?.

Gwa┬?townie otworzy┬?a oczy, s┬?ysz┬?c oddalaj┬?ce si?? kroki i desperacko zacz??┬?a wci┬?ga?? powietrze w p┬?uca. To musi by?? z┬?y sen. Spokojnie to tylko sen.

Odwa┬?y┬?a si?? rozejrze?? po ciemnym pomieszczeniu. Chwile jej zaj??┬?o zanim rozpozna┬?a w nim swoj┬? izolatk??. Obraz by┬? jaki┬? niewyra┬?ny i zamazany, na dodatek przed oczami ta??czy┬?y jej kolorowe plamy. Czym j┬? na lito┬??? Bosk┬? tym razem naszprycowali? Zaczyna┬?a si?? powa┬?nie martwi?? tym, w jakim stanie b??dzie jej m??zg kiedy z ni┬? sko??cz┬?. Nieodwracalny debilizm wydawa┬? jej si?? ca┬?kiem prawdopodobny. I tak mia┬?a ju┬? koszmarne luki w pami??ci i problemy z koncentracj┬?, nawet kiedy by┬?a w miar?? 'trze┬?wa'.
O dziwo szpitalny pok??j okaza┬? si?? by?? pusty. Przez chwile rozwa┬?a┬?a czy nie mia┬?a jaki┬? omam??w, w ko??cu nie ona pierwsza tutaj s┬?ysza┬?aby 'g┬?osy'. Jednak poczu┬?a na sobie czyj┬? wzrok, czyja┬? obecno┬??? nie dawa┬?a jej spokoju i mia┬?a wra┬?enie, ┬?e za moment zacznie krzycze??. Gdzie┬? tam w ┬?rodku czu┬?a jak narasta w niej straszny wrzask got??w wydrze?? si?? z piersi, byle by tylko przerwa?? t?? cholern┬? cisz??, w kt??r┬? si?? tak intensywnie ws┬?uchiwa┬?a.

Do jej uszu dociera┬? teraz jedynie brz??k jarzeni??wki na korytarzu. Powoli zmieni┬?a pozycj?? przekr??caj┬?c g┬?ow?? na drug┬? stron?? i jej k┬?t widzenia si?? nieco zmieni┬?. Teraz dostrzeg┬?a, ┬?e drzwi na zewn┬?trz s┬? lekko uchylone i wpuszczaj┬? do ┬?rodka cienki strumie?? ┬?wiat┬?a. Z nich przenios┬?a spojrzenie w lewo, na du┬?┬? szyb?? pe┬?ni┬?c┬? rol?? ┬?ciany mi??dzy jej izolatk┬?, a korytarzem i nagle zobaczy┬?a go.
Wzdrygn??┬?a si?? gwa┬?townie i tylko cudem powstrzyma┬?a si?? ┬?eby nie wyda?? z siebie ┬?adnego, naprawd?? g┬?o┬?nego, d┬?wi??ku. Sta┬? tam w md┬?ym i drgaj┬?cym ┬?wietle jarzeni??wki, tak jak zwykli to robi?? lekarze lub piel??gniarki kiedy obserwowali j┬? zza grubego szk┬?a. Tak naprawd?? widzia┬?a tylko ciemn┬? posta??, sam zarys czarnej sylwetki. Jej oczy wci┬?┬? w pewnym stopniu odmawia┬?y z ni┬? wsp??┬?pracy i sta┬?y si?? wyj┬?tkowo wra┬?liwe na ┬?wiat┬?o, kt??re teraz j┬? razi┬?o. Ale nie mia┬?a ┬?adnych w┬?tpliwo┬?ci, ┬?e to on.

Strach tylko pot??gowa┬? jej agresj??. Potrafi┬?a si?? broni?? i zamierza┬?a to zrobi??, je┬?liby si?? do niej zbli┬?y┬?. Gdyby nie to, ┬?e by┬?a przywi┬?zana do ┬???┬?ka sk??rzanymi pasami...
Zacisn??┬?a r??ce w pi??┬?ci i wpatrywa┬?a si?? w niego intensywnie, licz┬?c ┬?e oka┬?e si?? tylko koszmarn┬? halucynacj┬? i zaraz zniknie. Rozp┬?ynie si?? w powietrzu.
Nagle si?? poruszy┬?, a ona odruchowo wstrzyma┬?a oddech, zastanawiaj┬?c si?? jednocze┬?nie jak wytrzyma┬?e mog┬? by?? te cholerne pasy. S┬?ysza┬?a par?? razy jak sanitariusze m??wili, ┬?e znowu kto┬? je porwa┬?...
Ale on nie podszed┬? do drzwi jej pokoju. Skierowa┬? si?? w przeciwn┬? stron??, najzwyczajniej w ┬?wiecie zamierzaj┬?c odej┬???. To nagle wyda┬?o jej si?? jeszcze bardziej przera┬?aj┬?c┬? perspektyw┬?.

- Zaczekaj! - krzykn??┬?a w ko??cu, uwalniaj┬?c si?? od mia┬?d┬?┬?cego j┬? napi??cia.

Zatrzyma┬? si?? niemal natychmiast i obejrza┬? na ni┬?. Do szale??stwa doprowadza┬? j┬? fakt, ┬?e nie mo┬?e dostrzec jego twarzy. To by jej wiele powiedzia┬?o o tym jak powinna si?? zachowa??. Tak naprawd?? r??s┬? w niej wielki gniew i ┬?al, kt??re stanowczo zacz??┬?y wypiera?? z niej strach przed tym cz┬?owiekiem. Ju┬? ona mu powie co o nim my┬?li, wygarnie mu. Chocia┬? tyle jej, ┬?e w ko??cu wykrzyczy mu jak bardzo go nienawidzi za to, ┬?e j┬? tu zamkn┬?┬?.

- Nie odchod┬? – powiedzia┬?a zamiast tego, a ze szczypi┬?cych j┬? oczu pociek┬?y pierwsze ┬?zy, ju┬? ca┬?kowicie rujnuj┬?c jej mo┬?liwo┬??? widzenia. – Nie zostawiaj mnie tu. Zabierz mnie ze sob┬? ojiisan.

Milcza┬?, a ona poczu┬?a si?? nagle pokonana i upokorzona. W ko??cu ma to czego chcia┬?, z┬?ama┬? ja, sprawi┬?, ┬?e si?? podda┬?a. Jednak ona by┬?a w tej chwili gotowa sprzeda?? dusze diab┬?u, byleby tylko si?? wydosta?? z tego upiornego wi??zienia. By┬?a ┬?wi??cie przekonana, ┬?e piek┬?o jest du┬?o lepszym miejscem ni┬? ten psychiatryk. Nag┬?e pojawienie si?? tu tego m??┬?czyzny, owszem obudzi┬?o jej najgorsze l??ki, ale te┬? nadzieje, ┬?e by?? mo┬?e przyszed┬? tu ┬?eby j┬? st┬?d wreszcie zabra??.

- To niemo┬?liwe Kaede – odpar┬? sucho.

- Je┬?li mnie zostawisz, nigdy ci nie wybacz??. – Jej g┬?os si?? ┬?ama┬? od t┬?umionego szlochu – S┬?yszysz? Nigdy.

Nie odpowiedzia┬?. Odwr??ci┬? si?? i odszed┬? ju┬? si?? nie ogl┬?daj┬?c. S┬?ucha┬?a jego oddalaj┬?cych si?? krok??w i p┬?aka┬?a, piel??gnuj┬?c w swojej szwankuj┬?cej pami??ci ten obraz oraz ka┬?de s┬?owo z tej kr??tkiej wymiany zda??.
Nie zapomn?? ci tego.



~*~




Alex przewr??ci┬? kolejn┬? stron?? czasopisma, s┬?uchaj┬?c odg┬?os??w burzy szalej┬?cej za oknem i raz po raz leniwie gryz┬?c jab┬?ko. Czytanie mu nie sz┬?o, bo kapry┬?na pogoda sprawi┬?a, ┬?e w ca┬?ym budynku wysiad┬? pr┬?d. Ale nie przejmowa┬? si?? tym zbytnio, ostatecznie drobny druk na kolorowych stronicach gazety, nie by┬? tym co go w niej najbardziej absorbowa┬?o.

Nagle klikn┬?┬? zamek w drzwiach od ┬?azienki, a w progu pokaza┬? si?? Adam wycieraj┬?cy w┬?osy r??cznikiem. Po wyj┬?ciu z ┬?azienki dalej paradowa┬? w samych d┬?insach, co by┬?o w┬?a┬?ciwie norm┬? zar??wno dla niego jak i Alexa. Robienie prania by┬?o dla nich zbyt du┬?ym wyzwaniem, ┬?eby pozwalali sobie nadmiernie brudzi?? ubrania chodz┬?c w nich po domu. Jedynym co Adam mia┬? teraz na sobie, opr??cz spodni,
by┬? d┬?ugi, srebrny wisiorek na szyi. Aleksowi zawsze kojarzy┬? si?? troch?? z wojskowymi nie┬?miertelnikami, ale by┬? du┬?o bardziej elegancki i subtelny. Kiedy┬? sadzi┬? ┬?e to zwyk┬?a ozdoba, jednak zd┬?┬?y┬? zauwa┬?y??, ┬?e Adam nigdy go nie zdejmowa┬? i zawsze chowa┬? go pod ubraniem. Kiedy┬? go nawet o to raz spyta┬?, ale zosta┬? zbyty byle czym.
Alex podni??s┬? teraz wzrok na swojego wsp??┬?lokatora, kiedy ten ruszy┬? do kuchni przechodz┬?c obok niego i nawet nie zauwa┬?y┬? jak zgrabnym i szybkim ruchem wyj┬?┬? mu czasopismo z r┬?k.

- Ej! - zawo┬?a┬? zanim oburzony, kiedy Adam z uwag┬? ogl┬?da┬? ok┬?adk?? Playboya po czym przechodz┬?c obok ┬?mietnika, bezceremonialnie wyrzuci┬? gazet??. - Co tobie si?? wydaje, ┬?e robisz?!

- Zaj┬?┬?by┬? si?? czym┬? po┬?ytecznym – mrukn┬?┬? podchodz┬?c do kuchennego okna i si??gaj┬?c z parapetu paczk?? papieros??w.

- A tobie co? - Alex zmierzy┬? go krytycznym wzrokiem - Przechodzisz faz?? przypierdalania si??? Od razu ci m??wi??, ┬?e ani my┬?l?? si?? z tob┬? bawi?? w to g??wno. I tak po tej scenie jak┬? mi zrobi┬?e┬? u Daze'a nie powinienem z tob┬? nawet rozmawia??.

Adam popatrzy┬? na niego z politowaniem, wtykaj┬?c sobie papierosa do ust i przypalaj┬?c go z namaszczeniem.

- Nie zachowuj si?? jak g??wniarz – za┬?┬?da┬? od ch┬?opaka twardo. – Je┬?li ty z kolei przechodzisz faz?? buntu w trudnym wieku dorastania, to ja te┬? ci od razu m??wi??, ┬?e nie nale┬??? do os??b ani cierpliwych ani wyrozumia┬?ych. Tak┬?e zamiast w┬???czy?? si?? po klubach i ogl┬?da?? te szmat┬?awce radzi┬?bym ci si?? wzi┬??? za siebie, bo nie b??d?? trzyma┬? pod swoim dachem darmozjada.

Alexa momentalnie na te s┬?owa szlag trafi┬?, ale wiedzia┬?, ┬?e nie ma sensu k┬???ci?? si?? z Adamem. Nie to, ┬?eby nie mia┬? na to ochoty, ale on moc┬? swoich argument??w potrafi┬? wcisn┬??? cz┬?owieka w szpary w pod┬?odze, a Alex nie czu┬? si?? dzi┬? na si┬?ach stawia?? mu czo┬?a. I tak zawsze z nim przegrywa┬? s┬?owne potyczki, wi??c bez s┬?owa podni??s┬? si?? z miejsca zmierzaj┬?c do swojego pokoju. Daj┬?c upust emocjom trzasn┬? drzwiami, po czym z ci??┬?kim westchnieniem usiad┬? do laptopa. Niech mu b??dzie. I tak bateria pewnie d┬?ugo nie wytrzyma, a jako ┬?e nie ma pr┬?du, b??dzie mie?? dobr┬? wym??wk??, ┬?eby znowu odwlec w czasie odrabianie lekcji.
Nauka korespondencyjna sz┬?a mu jak po grudzie z tego prostego powodu, ┬?e brakowa┬?o mu samodyscypliny. Adam tak naprawd?? rzadko mia┬? czas ┬?eby si?? nad nim wytrz┬?sa??, tote┬? zostawiony sam sobie zwyczajnie lekcewa┬?y┬? swoje szkolne obowi┬?zki. Zaleg┬?o┬?ci pi??trzy┬?y si?? i urasta┬?y do rozmiar??w przez Alexa trudnych do ogarni??cia, wi??c ch┬?opak tym bardziej czu┬? si?? zniech??cony. Rozwi┬?zaniem mog┬?oby by?? ucz??szczanie do pobliskiego liceum, tak jak to robi┬?a doskona┬?a wi??kszo┬??? zwyk┬?ych nastolatk??w. S??k w tym, ┬?e Alex zwyk┬?ym nastolatkiem nie by┬?. Zbyt cz??sto razem z Adamem zmieniali to┬?samo┬??? i miejsce zamieszkania, ┬?eby m??g┬? spokojnie i regularnie chodzi?? do szko┬?y.

Nagle w ca┬?ym mieszkaniu rozleg┬? si?? d┬?wi??k dzwonka do drzwi. Alex momentalnie poderwa┬? si?? z krzes┬?a i wystawi┬? g┬?ow?? ze swojego pokoju. Czyjekolwiek niezapowiedziane wizyty by┬?y w tym domu rzadko┬?ci┬? i zawsze dla jego mieszka??c??w oznacza┬?y k┬?opoty. Adam dalej sta┬? w progu kuchni i mierzy┬? teraz swojego podopiecznego surowym spojrzeniem.

- Spodziewasz si?? go┬?ci? - zapyta┬? przechodz┬?c do salonu i si??gaj┬?c po bro?? z niskiego, szklanego stolika.

- Nie – odpar┬? ch┬?opak cicho. – Mia┬?em nadziej??, ┬?e mo┬?e ty...

Adam ju┬? bez s┬?owa ruszy┬? w stron?? drzwi, nie fatyguj┬?c si?? nawet, ┬?eby mo┬?e za┬?o┬?y?? na siebie koszul??. Wyjrza┬? przez wizjer i nagle zastyg┬?, zupe┬?nie jakby zobaczy┬? tam ducha. Alex si?? powa┬?nie zaniepokoi┬?, ale nie zd┬?┬?y┬? o nic spyta??, bo jego wsp??┬?lokator ju┬? otwiera┬? zasuw??.
W wej┬?ciu pojawi┬? si?? starszy Azjata, m??g┬? mie?? co┬? ko┬?o sze┬???dziesi┬?tki. Pomimo, ┬?e by┬? o g┬?ow?? ni┬?szy od Adama sprawia┬? wra┬?enie cz┬?owieka naprawd?? gro┬?nego i bezwzgl??dnego.

- Witam panie Laurent – przem??wi┬? m??┬?czyzna po angielsku, ale Alex i tak ledwo go rozumia┬?. M??wi┬? z t┬? dziwna japo??sk┬? manier┬?, gdzie ''l'' brzmia┬?o jak ''r'', a na ko??cu niemal ka┬?dego wyrazu ko??cz┬?cego si?? na ''s'' dodawa┬? ''u''. - Nazywam si?? Nishimoto Hitoshi...

- Wiem kim pan jest – przerwa┬? mu Adam zimnym g┬?osem. – Cho?? nie bardzo rozumiem co pan tu robi. Przyszed┬? pan sam?

- Na dole czekaj┬? na mnie moi ludzie. – Hitoshi u┬?miechn┬?┬? si?? do niego niczym g┬?odny tygrys. – Ale przychodz?? do pana w interesach, zatem uzna┬?em, ┬?e nie musz┬? mi asystowa??.

Alex przys┬?uchiwa┬? si?? tej wymianie zda?? oniemia┬?y. Kojarzy┬? nazwisko Nishimoto i nie m??g┬? poj┬??? podobnie z reszt┬? jak Adam, ┬?e ten facet si?? u nich pojawi┬?. I to jeszcze sam, osobi┬?cie. Na dodatek w interesach. To jaki┬? kiepski ┬?art.
Alex dopiero zaczyna┬? pracowa?? dla Japo??czyk??w, jednak Adam siedzia┬? w bran┬?y ju┬? od jakiego┬? czasu, jako 'facet od mokrej roboty' mocno zwi┬?zany z rodzin┬? Matsuzawa – bardzo wp┬?ywow┬? w przest??pczym ┬?wiatku Yakuzy. Tymczasem Matsuzawa i Nishimoto nie ┬?yli ze sob┬? dobrze. Nishimoto byli znan┬? i pot??┬?na rodzin┬? zab??jc??w i mafios??w, i jedn┬? z nielicznych w tym fachu, kt??ra nie chcia┬?a do┬?┬?czy?? do Yakuzy. Dra┬?ni┬?a tym klany przynale┬?ne do organizacji, bo cho?? nie wchodzi┬?a im w drog??, a nawet ch??tnie oferowa┬?a im swoje us┬?ugi, to jednak powoli wyrasta┬?a na powa┬?n┬? konkurencj??. A przecie┬? Yakuza jest tylko jedna. I to w┬?a┬?nie klan Matsuzawa podj┬?┬? si?? negocjacji i pr??by wcielenia Nishimoto do organizacji. Kiedy napotkali na op??r, stosunki miedzy tymi dwoma nazwiskami sta┬?y si?? bardzo napi??te. Kwesti┬? czasu by┬?o ich rzucenie si?? sobie do garde┬? i rozp??tanie wojny gang??w na ni┬?szych szczeblach, oraz likwidacji wa┬?nych figur na wy┬?szych. Alex by┬? przekonany, ┬?e Adam tylko czeka na telefon od swoich prze┬?o┬?onych ze zleceniem sprz┬?tni??cia Hitoshiego Nishimoto.
Tymczasem do jednego z najlepiej op┬?acanych zab??jc??w Matsuzawy przychodzi g┬?owa klanu Nishimoto i chce robi?? z nim interesy! Aleksowi nie mie┬?ci┬?o si?? to nigdzie, a ju┬? w g┬?owie najmniej. Nawet nie potrafi┬? do tego dopasowa?? ┬?adnego wyszukanego spisku – tak absurdalna by┬?a ta sytuacja. S┬?dz┬?c po minie Adam mia┬? na ten temat mniej wi??cej takie samo zdanie, co jego m┬?ody podopieczny...

- Bior┬?c pod uwag?? w jaki stosunkach jest pan z moimi pracodawcami, szczerz?? w┬?tpi??, ┬?eby┬?my mieli jakiekolwiek wsp??lne interesy – Adam jednak nie zamierza┬? poddawa?? si?? zdziwieniu, szybko i sprawnie postanowi┬? przej┬??? do konkret??w, czyli do pozbycia si?? Hitoshiego ze swojego mieszkania – Doprawdy doceniam fakt, ┬?e pofatygowa┬? si?? pan osobi┬?cie, ale trafi┬? pan pod z┬?y adres.

- Panie Laurent wiem, ┬?e bierze pan te┬? zlecenia dla os??b nie zwi┬?zanych z Yakuz┬? – Nishimoto wygl┬?da┬? teraz na odrobin?? poirytowanego – Zdaj?? sobie spraw??, ┬?e musi pan mie?? zgod?? Takuro b┬?d┬? Kyojiego, ale zapewniam pana, ┬?e zlecenie kt??re chce panu da?? nie dzia┬?a na szkod?? klanu Matsuzawa. Poza tym nie wiem czy pan s┬?ysza┬?, ale m??j brat jest bardzo ch??tny, ┬?eby do┬?┬?czy?? do Yakuzy...

Obaj teraz milczeli, a Aleksowi zacz??┬?o robi?? si?? gor┬?co. Ten stary pierdziel wiedzia┬?!
Wiedzia┬?, ┬?e Matsuzawa za jego plecami pr??buje si?? dogada?? z jego m┬?odszym bratem, Hirokumim. Planuj┬? sprz┬?tn┬??? Hitoshiego i odda?? klan na r??ce jego m┬?odszego brata, zamian za jego pos┬?usze??stwo wobec Yakuzy. To by by┬?o wyj┬?cie du┬?o prostsze, ni┬? wdawanie si?? w otwart┬? wojn?? z klanem, a Hirokumi zdawa┬? si?? by?? zainteresowany przej??ciem funkcji g┬?owy rodu Nishimoto.

I nagle sytuacja uleg┬?a zmianie. Hitoshi zacz┬?┬? m??wi?? do Adama po francusku, na co ten zareagowa┬? do┬??? osobliwie Najpierw jakby si?? wystraszy┬? a potem spojrza┬? na Alexa. Sam Alex z kolei przesta┬? z tego cokolwiek rozumie??. Nie zna┬? francuskiego, ale Adam to inna historia. By┬? rodowitym Francuzem i podj┬?┬? konwersacj??, wygl┬?daj┬?c teraz na mocno zdenerwowanego. Wreszcie zaprosi┬? Japo??czyka gestem do swojego pokoju i obejrza┬? si?? na zdumionego ch┬?opaka.

- Bierz si?? za lekcje – sykn┬?┬? na niego, tonem nieznosz┬?cym sprzeciwu. – I ┬?eby┬? mi si?? nie wa┬?y┬? wyj┬??? ze swojego pokoju dop??ki ci nie pozwol??.

Alex nie zd┬?┬?y┬? si?? oburzy?? na tak kategoryczne polecenie, bo Adam nie czekaj┬?c na jego odpowied┬? pod┬?┬?y┬? za Hitoshim starannie zamykaj┬?c za sob┬? drzwi.



* Placebo - Haemoglobin
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-06-05, 17:36   

Czas w pewnym sensie przesta┬? dla niej istnie??.

Nie spa┬?a prawie wcale – udawa┬?a. Na niewiele si?? to zda┬?o, szprycowali j┬? ┬?rodkami uspakajanymi, kt??re, tak czy inaczej zmusza┬?y j┬? do snu. Budzili j┬? kiedy przynosili co┬? do jedzenia, by┬?a wtedy spokojna, ale odmawia┬?a przyj??cia pokarmu. Nie dociera┬?o do nich t┬?umaczenie, ┬?e nie jest g┬?odna. Pchali w ni┬? na si┬???. I gdy tylko zaczyna┬?o by?? wida?? dno miski z┬?o┬?liwie zmusza┬?a si?? do wymiot??w. Stara┬?a si?? celowa?? zawsze w osob?? j┬? karmi┬?c┬?. W tym odnajdywa┬?a sporo niezdrowej przyjemno┬?ci. C??┬?, chocia┬? tak mog┬?a im dokuczy??, tylko na tyle j┬? by┬?o sta?? otumanion┬? lekami. Wreszcie pod┬?┬?czyli j┬? pod kropl??wk??, cho?? zdaje si?? ┬?e nie znudzi┬?a im si?? ta zabawa. G┬?upia Pigu┬?a dalej uparcie przychodzi┬?a pr??buj┬?c j┬? nakarmi??. Chodzi┬?o tylko o to ┬?eby nie nabawi┬?a si?? anemii...
Dla odmiany przy wizytach w ┬?azience nie ┬?mia┬?a wywin┬??? piel??gniarce ┬?adnego numeru. Wystarczy┬?o, ┬?e ta tylko raz zagrozi┬?a jej pieluch┬?, albo basenem, ┬?eby do ┬?azienki zacz??┬?a chodzi?? jak w zegarku. Noszenie pieluchy wydawa┬?o jej si?? najgorsz┬? form┬? upokorzenia. By┬?a zbyt dumna ┬?eby pozwoli?? im na takie posuni??cie. Cho?? ju┬? w┬?a┬?ciwie z┬?amali ja w wi??kszo┬?ci przypadk??w, to jednak kiedy tylko mog┬?a zbiera┬? resztki swojej godno┬?ci, staraj┬?c si?? pozosta?? sob┬?. Cokolwiek to teraz znaczy┬?o.

Tak czy inaczej dla niej to by┬?y jedynie epizody mi??dzy jednym koszmarem a drugim. Miewa┬?a coraz cz??┬?ciej sny na jawie, halucynacje i krzycza┬?a w nocy. Wreszcie zacz??li j┬? wi┬?za?? na noc do ┬???┬?ka, gdy┬? leki nie by┬?y do┬??? skuteczne ┬?eby j┬? wtedy uspokoi??. W dzie?? ubierali j┬? w kaftan, chocia┬? wtedy akurat nie przejawia┬?a ┬?adnej aktywno┬?ci, by┬?a apatyczna i cicha, zaszywa┬?a si?? w jakim┬? koncie kompletnie nieobecna. Wystarczy┬?o jej wtedy nie zaczepia??, a mo┬?na by┬? sp??dzi?? ca┬?kiem spokojnie czas w jej towarzystwie.

Nie by┬?a w stanie okre┬?li?? ile czasu min??┬?o od kiedy widzia┬?a dziadka. Po pewnym czasie w og??le nie by┬?a pewna czy faktycznie go widzia┬?a, czy to nie by┬? zwyczajnie jeden z tych koszmar??w nawiedzaj┬?cych j┬? w nocy.
To m??g┬? by?? tydzie??. Albo miesi┬?c. A mo┬?e rok? I tak zdawa┬?o jej si??, ┬?e siedzi w tym piekle ju┬? ca┬?┬? wieczno┬???, a nie jak twierdzi┬? lekarz jedynie p??┬? roku.
A┬? pewnego dnia wszystko si?? zmieni┬?o, kiedy to sam diabe┬? przyszed┬? na audiencj??.


Obudzi┬?y j┬? ciche odg┬?osy przesuwania czego┬?, jakie┬? szelesty i metaliczne uderzenia. Nie zdziwi┬?a si?? przekonana, ┬?e to ju┬? rano i piel??gniarka przygotowa┬?a si?? ┬?eby poda?? jej ┬?niadanie, a potem standardowy zestaw lek??w. Jednak w pokoju by┬?o dziwnie ciemno, a przy nocnej szafeczce nie sta┬?a piel??gniarka. Tym co le┬?a┬?o na metalowej tacy, nie by┬? zestaw ┬?niadaniowy ani jej porcja lek??w.

M??┬?czyzna w bia┬?ym fartuchu by┬? owszem, do┬??? wysoki, ale raczej drobny. Sanitariusze tutaj byli zwalistymi olbrzymami, wiec szybko go wykluczy┬?a z tego grona. Nie by┬? te┬? na pewno jej lekarzem, kt??rego rozpoznawa┬?a zawsze bezb┬???dnie i przy ka┬?dej nadarzaj┬?cej si?? okazji plu┬?a mu w twarz. Ale to co by┬?o w tym wszystkim najbardziej zastanawiaj┬?ce, to fakt ┬?e m??┬?czyzna nie by┬? Japo??czykiem. Jasna cera i kolor okr┬?g┬?ych oczu, oraz rysy twarzy wskazywa┬?y na europejczyka. Poczu┬?a si?? zaintrygowana.

- Kim jeste┬?? - zapyta┬?a cichym i mocno zachrypni??tym g┬?osem. Nocne krzyki zdar┬?y jej gard┬?o.

M??┬?czyzna si?? nieco wzdrygn┬?┬? na nieoczekiwany odzew z jej strony. Wida?? s┬?dzi┬?, ┬?e jeszcze ┬?pi. Bole┬?nie zmarszczy┬? brwi na d┬?wi??k jej g┬?osu, kiedy mierzy┬? j┬? czujnym wzrokiem. Przygl┬?da┬? si?? bardzo intensywnie i wreszcie jej umys┬? zaskoczy┬? dlaczego. Natychmiast zala┬?a j┬? fala z┬?o┬?ci.

- I czego si?? gapisz? - sykn??┬?a z furi┬?, nie przerywaj┬?c z nim kontaktu wzrokowego.

To on odwr??ci┬? spojrzenie, wzruszaj┬?c ramionami i rozejrza┬? si?? po pokoju. Namierzy┬? na parapecie dzbanek z wod┬?. Nala┬? troch?? do szklanki i przystawi┬? jej do ust. Zmierzy┬?a go nieufnym wzrokiem, ale uzna┬?a, ┬?e najwyra┬?niej dra┬?ni┬? go d┬?wi??k jej zachrypni??tego g┬?osu. A mo┬?e dostrzeg┬? w p??┬?mroku jak bardzo ma spierzchni??te wargi. Tak czy inaczej nie pogardzi┬?a tym gestem, sucho┬??? w ustach, sprawia┬?a, ┬?e wypi┬?aby to nawet gdyby nala┬? tam trucizny. Przywi┬?zana do ┬???┬?ka nie mia┬?a szansy si??gn┬??? po wod?? samodzielnie, wi??c korzysta┬?a z tej dziwnej okazji.
Zastanowi┬?o j┬? te┬? jego uparte milczenie. Nie by┬? Japo??czykiem, czy to mo┬?liwe ┬?eby nie zna┬? j??zyka?

- Gdyby nie zaspokojone pragnienie pomy┬?la┬?abym, ┬?e jeste┬? moj┬? kolejn┬? halucynacj┬? – powiedzia┬?a wreszcie kiedy zabra┬? szklank??.

Uni??s┬? jedn┬? brew, co zinterpretowa┬?a jako objaw pob┬?a┬?liwego zdziwienia. Ale ponownie nic nie powiedzia┬?, wr??ci┬? do przegl┬?dania zawarto┬?ci jej szafki nocnej. Na tacy mia┬? pouk┬?adane fiolki z lekami i jakie┬? papiery. Na pewno nie by┬?o takich rzeczy w jej pokoju, musia┬? to przynie┬??? ze sob┬?. Widzia┬?a te┬?, ┬?e ma czyja┬? kart?? z badaniami, ale ze swojej pozycji nie mog┬?a dostrzec czyj┬?.

Mia┬? regularne i szlachetne rysy twarzy co sprawia┬?o, ┬?e m??g┬? uchodzi?? za przystojnego, cho?? dla niej wygl┬?da┬? nieco dziwnie z tymi okr┬?g┬?ymi oczami. Chocia┬? ona sama nie powinna si?? przesadnie ich czepia?? – jako ┬?e by┬?a Azjatk┬? tylko w po┬?owie, to i jej oczy nie do ko??ca mie┬?ci┬?y si?? w standardach rasy ┬???┬?tej. Ju┬? nie wspominaj┬?c o ich kolorze, kt??ry zawsze wzbudza┬? ma┬?┬? sensacje. Jego natomiast mia┬?y kolor po┬?redni mi??dzy szarym, a niebieskim, w ciemnej oprawie g??stych rz??s i brwi. W┬?osy mia┬? r??wnie┬? ciemne i proste, w tym o┬?wietleniu trudno jej by┬?o okre┬?li?? dok┬?adnie ich kolor, ale zdaje si??, ┬?e przyda┬?oby im si?? strzy┬?enie. Jak na jej gust by┬?y stanowczo za d┬?ugie, niesforne kosmyki wpada┬?y mu do oczu z przodu, a z ty┬?u g┬?owy ju┬? si??ga┬?y karku i spokojnie m??g┬?by zebra?? je w mizerny kucyk.

- Jeste┬? niemow┬?? - zapyta┬?a wreszcie, zirytowana cisz┬? z jego strony. - Nie wygl┬?dasz jakby┬? nie rozumia┬? co do ciebie m??wi??.

Znowu j┬? zignorowa┬? – zero odpowiedzi. Zacz┬?┬? metodycznie pakowa?? leki do obszernej czarnej torby, kt??r┬? mia┬? przewieszon┬? przez rami??. Dostrzeg┬?a na jego fartuchu identyfikator, kt??ry g┬?osi┬?, ┬?e jest odwiedzaj┬?cym. Co┬? jej tu ewidentnie nie gra┬?o i wreszcie jej umys┬? zacz┬?┬? dochodzi?? do wniosku, ┬?e by?? mo┬?e powinna zacz┬??? si?? niepokoi?? o swoje bezpiecze??stwo.

- Je┬?li zaraz nie udzielisz mi jaki┬? wyja┬?nie?? zaczn?? krzycze?? – o┬?wiadczy┬?a z determinacj┬?. - A potrafi?? krzycze?? naprawd?? g┬?o┬?no. Nie wiem kim jeste┬?, ale wiem, ┬?e nie powinno cie tu by??. Zatem je┬?li nie chcesz ┬?eby sanitariusze pokazali ci drzwi, zacznij ze mn┬? rozmawia??.

Wreszcie na ni┬? spojrza┬?, zdaje si??, ┬?e nieco zirytowany. Rozumie i to bardzo dobrze co si?? do niego m??wi. Westchn┬?┬? ci??┬?ko i podj┬?┬? temat.

- Po pierwsze i najwa┬?niejsze – powiedzia┬?, a ona si?? skrzywi┬?a, jego japo??ski pozostawia┬? wiele do ┬?yczenia, cho?? g┬?os mia┬? w sumie przyjemny. – Jak si?? nazywasz?

To pytanie zabrzmia┬?o dziwnie, a ona by┬?a gotowa za┬?o┬?y?? si?? z ka┬?dym o ka┬?de pieni┬?dze, ┬?e dobrze wie jak.

- Nishimoto Kaede... - odpowiedzia┬?a mimo wszystko, ciekawa co z tego wyniknie.

- ┬?le – oznajmi┬? jej bardzo kategorycznie.

- ┬?le to ty m??wisz po japo??sku – odgryz┬?a si?? natychmiast. – Jeszcze wiem jak si?? nazywam, nie myl mnie z reszt┬? tych ┬?wir??w, kt??ra tu le┬?y.

Zmru┬?y┬? gniewnie oczy nachylaj┬?c si?? nad ni┬?.

- Kaede Nishimoto le┬?y w sali obok – powiedzia┬? cicho i dobitnie – Martwa. Pope┬?ni┬?a samob??jstwo wieszaj┬?c si?? na zwi┬?zanym prze┬?cieradle. Ty nazywasz si?? Marduel Rath, jeste┬? c??rk┬?, francuskiego profesora i japo??skiej nauczycielki. Twoi rodzice nie ┬?yj┬?, nie masz rodze??stwa ani ┬?adnej innej rodziny, opr??cz mnie - swojego kuzyna od strony ojca. W┬?a┬?nie zosta┬?a┬? wypisana ze szpitala na moj┬? pro┬?b??. Nad┬?┬?asz?

- Chyba jednak wola┬?am jak si?? nie odzywa┬?e┬? - sykn??┬?a. – A teraz si?? przyznaj z kt??rej izolatki uciek┬?e┬?.

Westchn┬?┬? ci??┬?ko jakby zrezygnowany, a jego mina wskazywa┬?a, ┬?e ma ochot?? j┬? trzasn┬???.

- Kojarzysz w og??le dziewczyn?? z pokoju obok? - zapyta┬? przekrzywiaj┬?c g┬?ow?? z zaciekawieniem. – Podobno jeste┬? bystra.

Zmarszczy┬?a gniewnie brwi, bardzo nie lubi┬?a tego protekcjonalnego tonu jakiego teraz u┬?ywa┬? pod jej adresem, ale wysili┬?a swoje nadwyr??┬?one szare kom??rki.

Dziewczyna z sali obok, podobnie jak ona sama, by┬?a w po┬?owie Japonk┬?, mo┬?liwe ┬?e by┬?a popaprana z jakim┬? Francuzem i mo┬?liwe, ┬?e nazywa┬? si?? tak jak twierdzi┬? ten m??┬?czyzna. Widzia┬?a j┬? w sumie tylko par?? razy odk┬?d j┬? tu przenie┬?li jaki┬? czas temu. Nie potrafi┬?a okre┬?li?? dok┬?adnie, ale to mog┬?o by?? co┬? ko┬?o czterech dni odk┬?d mia┬?a dziewczyn?? za s┬?siadk??. Z tego co uda┬?o jej si?? kt??rego┬? razu zauwa┬?y?? by┬?y w podobnym wieku i podobnego wzrostu. Obie nosi┬?y d┬?ugie czarne w┬?osy do pasa i zdaje si??, ze obie mia┬?y tego samego lekarza. Tyle.

A┬? tyle.

- Okey – powiedzia┬?a powoli kojarz┬?c fakty. Mia┬?a tylko nadzieje, ┬?e do reszty nie zwariowa┬?a, bo to co tu si?? dzia┬?o nosi┬?o znamiona niez┬?ego szale??stwa. – Niech b??dzie, Marduel Rath to ja. A tobie jak przy narodzinach dali, drogi kuzynie?

- Ciesze si??, ┬?e zaczynamy si?? rozumie??. – Skin┬?┬? g┬?owa i zacz┬?┬? rozpina?? pasy, kt??rymi by┬?a skr??powana. Bardzo uwa┬?nie obserwowa┬?a ka┬?dy jego ruch w napi??ciu czekaj┬?c na oswobodzenie. - Teraz ustalmy...

Nie doko??czy┬?. Z chwil┬? gdy oswobodzi┬? jej r??ce, rzuci┬?a si?? na niego. Nie czeka┬?a a┬? przejdzie do n??g, czu┬?a si?? zbyt zagro┬?ona, ┬?eby cierpliwie doczeka?? tego momentu. Pr??bowa┬?a chwyci?? go za g┬?ow?? celem skr??cenia mu karku, ale p??┬? roku psychiatrycznych nawyk??w zrobi┬?o swoje. By┬?a s┬?aba i zbyt powolna, leki op??┬?ni┬?y skutecznie jej reakcje i zdolno┬??? szybkiej oceny sytuacji. Nim si?? obejrza┬?a m??┬?czyzna ju┬? trzyma┬? j┬? jak w imadle, krzy┬?uj┬?c jej r??ce na plecach i przyciskaj┬?c twarz┬? do szpitalnego ┬???┬?ka.

- Rozumiem, ┬?e chcesz renegocjowa?? warunki naszej wsp??┬?pracy – warkn┬?┬? na ni┬? w┬?ciekle, ┬?api┬?c za w┬?osy i zmuszaj┬?c tym samym ┬?eby na niego spojrza┬?a.

- A wi??c to mia┬?a by?? wsp??┬?praca? - zdziwi┬?a si?? uprzejmie, cho?? m??wienie w tej pozycji sprawia┬?o jej pewn┬? trudno┬???. Naprawd?? mocno j┬? trzyma┬?, to bola┬?o. – Nie zapominaj, ┬?e masz do czynienia z wariatk┬? z zaburzeniem afektywnym dwubiegunowym. - zacytowa┬?a jednym tchem swojego lekarza. – Do tego mam kilka manii prze┬?ladowczych. Zdawa┬?o mi si??, ┬?e chodzi o zwyk┬?e porwanie.

- Porwania nie s┬? moj┬? specjalizacj┬?. – Pu┬?ci┬? jej w┬?osy i dostrzeg┬?a jak si??ga do kieszeni po strzykawk??. Zimny dreszcz przebieg┬? jej po plecach.

- Nie wiem kto ci to zleci┬?, ale trafi┬? kul┬? w p┬?ot – powiedzia┬?a szybko i spr??bowa┬?a si?? szarpn┬??? ┬?eby mu si?? wyrwa??. Na nic. By┬? od niej du┬?o silniejszy. – Zdaje sobie spraw??, ┬?e m??j dziadek ma wielu wrog??w, ale doprawdy czepianie si?? mnie nic wam nie da. On mnie nienawidzi, nie zap┬?aci wam z┬?amanego grosza...

- Zab??jstwo Kaede Nishimoto zleci┬? mi Hitoshi Nishimoto – oznajmi┬? jej wprost do ucha, jednocze┬?nie przystawiaj┬?c strzykawk?? do jej ramienia – Zap┬?aci┬? mi za to z g??ry, naprawd?? du┬?o pieni??dzy. Nie zmuszaj mnie ┬?ebym jednak sumiennie wype┬?ni┬? jego polecenie.

Poczu┬?a jak ┬?zy zaczynaj┬? jej sp┬?ywa?? po twarzy. Dziadek mu to zleci┬?? Dziadek chce j┬? zabi???

Mog┬?a si?? tego spodziewa?? pr??dzej czy p??┬?niej. S┬?dz┬?c po tym jak j┬? traktowa┬? i jak nienawidzi┬? jej matki, po tym jak bardzo si?? wstydzi┬? zar??wno jej wygl┬?du, jak i choroby, w┬?a┬?ciwie by┬?o kwesti┬? czasu kiedy postanowi si?? jej pozby??. M??g┬? j┬? trzyma?? przy ┬?yciu ze wzgl??du na to, ┬?e by┬?a ostatni┬? krewn┬? w prostej linii od niego, ale wreszcie jego irytacja musia┬?a wzi┬??? g??r?? nad sentymentem.

- Wi??c czego chcesz ode mnie? - zapyta┬?a cicho i ju┬? ca┬?kiem beznadziejnie, staraj┬?c si?? bezskutecznie t┬?umi?? p┬?acz. - Czemu zabi┬?e┬? dziewczyn?? z pokoju obok, a nie mnie?

Nie otrzyma┬?a odpowiedzi, poczu┬?a uk┬?ucie w rami??. Szarpn??┬?a si?? w desperacji, ale by┬?o ju┬? za p??┬?no, ca┬?a zawarto┬??? strzykawki zosta┬?a w ni┬? bole┬?nie wt┬?oczona.

- Co to by┬?o? - wychrypia┬?a przera┬?ona, czekaj┬?c na jakie┬? niepokoj┬?ce objawy. Poczu┬?a te┬?, ┬?e nacisk na ni┬? znacznie zel┬?a┬?, m??┬?czyzna j┬? pu┬?ci┬?.

- Nie b??j si??, nic ci nie b??dzie. – O dziwo to zabrzmia┬?o szczerze. – To GHB, ale nie planuje cie wykorzystywa??. Po prostu nie chc?? ┬?eby┬? mi si?? rzuca┬?a, ani pr??bowa┬?a uciec jak b??dziemy st┬?d wychodzi??.

Przeszed┬? kawa┬?ek dalej i w zasi??gu jej wzroku pojawi┬? si?? w??zek inwalidzki przykryty kocem. Powiesi┬? na nim swoj┬? torb?? i zacz┬?┬? teraz rozpina?? z pas??w jej nogi. Ju┬? nie pr??bowa┬?a go atakowa??, cho?? p??ki co nie czu┬?a jeszcze dzia┬?ania specyfiku jaki jej zaaplikowa┬?. Wystarczy┬?o to ┬?e pokaza┬? jej jak szybko i sprawnie mo┬?e j┬? obezw┬?adni??. A kto wie czy nie postanowi wstrzykn┬??? czego┬? jeszcze. Postanowi┬? zobaczy?? co z tego wyniknie, ostatecznie gdyby chcia┬? j┬? zabi?? po prostu by to zrobi┬?.
Usiad┬?a na ┬???┬?ku rozcieraj┬?c obola┬?e po pasach kostki, kiedy rzuci┬? w ni┬? foliow┬? torb┬?, wypchan┬? ubraniami.

- Przebierz si?? – poleci┬? i zaraz dorzuci┬? te┬? do tego zestawu buty. - Szpitalna pi┬?ama nie jest dobrym strojem, kiedy masz za oknem tylko 10 stopni na plusie i kiedy nie chcesz zwraca?? na siebie uwagi.

Zmierzy┬?a go z┬?ym wzrokiem. To nie by┬?o zbyt komfortowe miejsce ┬?eby si?? rozbiera??. Nie mia┬?a si?? gdzie schowa??, a by┬?a pewna ┬?e on ani nie wyjdzie na t?? chwil??, ani nie pozwoli wyj┬??? jej, cho??by do ┬?azienki obok.
Ze st┬?umionym fukni??ciem wyszarpn??┬?a z torby bluz??, odwr??ci┬?a si?? do niego plecami i szybkim ruchem ┬?ci┬?gn??┬?a z siebie szpitaln┬? pi┬?am??. Czu┬?a na sobie jego wzrok, wi??c czym pr??dzej wci┬?gn??┬?a na siebie nowe ubranie. Wiedzia┬? na co tak naprawd?? si?? patrzy┬? i nie chodzi┬?o tu o jej raczej w┬?tpliwe wdzi??ki w tym stanie wychudzenia. Przez ten u┬?amek sekundy kiedy jej d┬?ugie w┬?osy by┬?y uwi??zione w szpitalnej koszuli gdy j┬? zdejmowa┬?a, musia┬? widzie?? jej tatua┬? na plecach. Ta my┬?l zwr??ci┬?a jej uwag?? na t┬? osobliw┬? zamian??, jaka mia┬? zamiar zastosowa??.
Dziewczyna z sali obok mog┬?a by?? do niej podobna fizycznie, ale nie posiada┬? dw??ch bardzo charakterystycznych rzeczy, po kt??rych ka┬?dy g┬?upi stwierdzi, ┬?e nie jest ona Kaede Nishimoto, bez konieczno┬?ci przeprowadzania ┬?adnych test??w czy bada??. Jedn┬? z nich by┬? w┬?a┬?nie rozleg┬?y tatua┬? na plecach, drug┬? jej kolor oczu. Czy ten facet naprawd?? jest a┬? tak g┬?upi sadz┬?c, ┬?e to si?? uda?

Jednak nie zapyta┬?a go o to. To jakby jego problem, ona tu by┬?a tylko ofiar┬? jego niedorzecznych dzia┬?a??. Ale je┬?li tylko te dzia┬?ania pozwol┬? jej na wyj┬?cie st┬?d, to czemu nie spr??bowa??? Potem si?? b??dzie martwi?? co dalej.
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Do│▒czy│a: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Sk▒d: a cholera go wie
Wys│any: 2010-06-07, 19:44   

Czy zamierzasz mo┬?e dalsze cz??┬?ci hmm opublikowa??? Bo przyznam, ┬?e nie tylko mi si?? spodoba┬?o, ale najwa┬?niejsze - zajebi┬?cie mi pasuje tw??j styl pisania. Jest lekki, szybko si?? czyta, do┬??? charakterystyczny dla Ciebie (patrz┬?c na wypowiedzi na forum), troch?? wulgarny (co uwielbiam) i w wielu miejscach pozbawiony przesadnej sztywno┬?ci i poprawno┬?ci (np kiedy czytelnik wchodzi w my┬?li konkretnego bohatera).

Od razu polubi┬?am Kaede - jest pyskata, wybuchowa i dumna. I do tego co┬? jest z ni┬? dziwnego, ┬?e mo┬?e by?? te┬? wyj┬?tkowo silna, jak zrozumia┬?am. Wszystko to ceni?? u bohater??w.

No i to imi??... Adam... :mrgreen:

Tylko ten b┬?┬?d, 'koncie' zamiast 'k┬?cie' :-P
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Midnight11
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-06-07, 21:27   

to jest ┬?wietne! wci┬?gn??┬?o mnie bez reszty. podoba mi si?? to, jak formu┬?ujesz i przedstawiasz my┬?li Kaede. jestem tego samego zdania co Oksa - Twoja bohaterka jest niesamowita. pr??buje zachowa?? reszki samej siebie, walczy ze swoim umys┬?em zalanym t┬? chemi┬?, kt??r┬? w ni┬? wstrzykuj┬?... nagle pojawia si?? facet, kt??ry wprowadza wielk┬? niewiadom┬?... no po prostu genialne. sama tematyka budzi zainteresowanie. natomiast je┬?li chodzi o t┬? historyjk?? z Adamem i Alexem, to musz?? przyzna??, ┬?e jej nie doczyta┬?am. wydawa┬?a mi si?? zupe┬?nie wyrwana z kontekstu, bez konkretnej tematyki i ciekawych wydarze??...
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Do│▒czy│a: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Sk▒d: a cholera go wie
Wys│any: 2010-06-07, 22:25   

Cytat:
ale on moc┬? swoich argument??w potrafi┬? wcisn┬??? cz┬?owieka w szpary w pod┬?odze,


to jest jeden z fragment??w, kt??ry wywo┬?a┬? u mnie ┬?miech, a naprawd?? pisanie w taki spos??b, ┬?eby czytelnik sobie pomy┬?la┬? 'o, dobre, dobre' je┬?li chodzi o same rzemios┬?o (a nie konkretnie o fabu┬???), jest sztuk┬?. I dlatego mi si?? podoba.

Fabu┬?a, spoko zach??caj┬?ca, bo jestem ciekawa o co kaman, ale bohaterzy i j??zyk pisania, to niezwykle wa┬?na sprawa.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-06-07, 23:28   

Oksa napisa│/a:
Czy zamierzasz mo┬?e dalsze cz??┬?ci hmm opublikowa???


Zamierzam, cho?? w sumie nie bardzo mam kiedy pisa?? ostatnio.

Oksa napisa│/a:
Bo przyznam, ┬?e nie tylko mi si?? spodoba┬?o, ale najwa┬?niejsze - zajebi┬?cie mi pasuje tw??j styl pisania.

No to zajebi┬?cie si?? ciesz?? xD

Oksa napisa│/a:
Jest lekki, szybko si?? czyta, do┬??? charakterystyczny dla Ciebie (patrz┬?c na wypowiedzi na forum)

O, to bardzo dobrze. Ale ju┬? kto┬? mi kiedy┬? co┬? takiego powiedzia┬?. Pami??tam raz zarejestrowa┬?am si?? na forum gdzie urz??dowa┬? m??j znajomy i z r??┬?nych przyczyn nie chcia┬?am ┬?eby wiedzia┬?, ┬?e ja to ja. Dupa. Rozpozna┬? mnie po pierwszym napisanym przeze mnie po┬?cie, cho?? stara┬?am si?? jak mog┬?am wyzby?? swojej 'maniery' piania. Ale my┬?l?? ┬?e to dobrze kiedy kto┬? ma sw??j w┬?asny styl :) Dlatego staram si?? nie popada?? w nadmiern┬? poprawno┬???...
Oksa napisa│/a:
, troch?? wulgarny (co uwielbiam) i w wielu miejscach pozbawiony przesadnej sztywno┬?ci i poprawno┬?ci (np kiedy czytelnik wchodzi w my┬?li konkretnego bohatera).


C??┬? niestety wulgarno┬??? to co┬? co przejawiam gdzie┬? tak od 6 roku ┬?ycia. Nie ma si?? czym chwali??, naprawd??, z┬?e wychowanie i te sprawy, ale przylgn??┬?a do mnie i ju┬? dawno si?? podda┬?am w walce z ni┬?. Zatem towarzyszy mi zawsze i wsz??dzie, przy tworzeniu tekstu r??wnie┬? ;) Jednym to przeszkadza innym nie. Rzecz gustu.

Oksa napisa│/a:
Od razu polubi┬?am Kaede - jest pyskata, wybuchowa i dumna. I do tego co┬? jest z ni┬? dziwnego, ┬?e mo┬?e by?? te┬? wyj┬?tkowo silna, jak zrozumia┬?am. Wszystko to ceni?? u bohater??w.


Z tym uwielbieniem dla niej to bym uwa┬?a┬?a. To znaczy powiem wam, ┬?e to moje ukochane 'dziecko', ale to specyficzna osoba, przepe┬?niona jadem i gorycz┬?. Jej duma cz??sto dzia┬?a na jej niekorzy┬???, a co do wybuchowo┬?ci... wybuchowa to ma┬?o powiedziane xD Ona jest tu pod wp┬?ywem lek??w, tak naprawd?? miewa napady sza┬?u i hu┬?tawki nastroj??w z kt??rymi sobie kompletnie nie radzi. Co do wyj┬?tkowej si┬?y to nie tak... Jej rodzina od pokole?? zajmowa┬?a si?? zabijaniem, ona zwyczajnie pobra┬?a nauki w┬?a┬?ciwe dla ka┬?dego cz┬?onka jej klanu. To nie si┬?a - to umiej??tno┬?ci. Po┬?┬?czone z jej niestabiln┬? psychik┬? sprawi┬?y ┬?e wyl┬?dowa┬?a w takim a nie innym miejscu.


Oksa napisa│/a:
No i to imi??... Adam...


To imi?? ┬?azi za mn┬? odk┬?d pami??tam. Poniek┬?d te┬? w┬?a┬?nie przez nie mam tak┬? s┬?abo┬??? do Adama z Mercy :D Tak naprawd?? p??┬?niej pojawi si?? posta?? o imieniu Eva... oj nie b??d?? uprzedza?? fakt??w, ale to nie jest jedyna moja opowie┬??? gdzie pojawiaj┬? si?? te dwa imiona. W zupe┬?nie innej historii o zupe┬?nie innych ludziach te┬? cz??sto g??sto przewijaj┬? si?? te imiona. Zapewne je┬?li kiedy┬? b??d?? mie?? dzieci w┬?a┬?nie tak dostana na imi??...


Cytat:
to jest ┬?wietne! wci┬?gn??┬?o mnie bez reszty. podoba mi si?? to, jak formu┬?ujesz i przedstawiasz my┬?li Kaede. jestem tego samego zdania co Oksa - Twoja bohaterka jest niesamowita. pr??buje zachowa?? reszki samej siebie, walczy ze swoim umys┬?em zalanym t┬? chemi┬?, kt??r┬? w ni┬? wstrzykuj┬?...

No c??┬?, bardzo mnie to cieszy, ze m??j bohater wywo┬?uje takie emocje :D Ale naprawd?? nie chwalcie dania przed zachodem, nie chcia┬?abym ┬?eby┬?cie si?? rozczarowa┬?y. To znaczy to nadal b??dzie bardzo wyrazista osoba, ale... trudna. Trudna to tutaj dobre s┬?owo.

Midnight11 napisa│/a:
natomiast je┬?li chodzi o t┬? historyjk?? z Adamem i Alexem, to musz?? przyzna??, ┬?e jej nie doczyta┬?am. wydawa┬?a mi si?? zupe┬?nie wyrwana z kontekstu, bez konkretnej tematyki i ciekawych wydarze??...

Wbrew pozorom to bardzo wa┬?nym scena i jeszcze do niej wr??c??. P??┬?niej ;) Teraz zosta┬?a przedstawiona z punktu widzenia Alexa i tak naprawd?? nie wiadomo co te┬? takiego Hitoshi mia┬? do przekazania Adamowi. To si?? oczywi┬?cie p??┬?niej wyja┬?ni - poznamy t?? scen?? z punktu widzenia Adama, w wa┬?nym - ┬?eby nie napisa?? kluczowym - momencie.

Midnight11 napisa│/a:
nagle pojawia si?? facet, kt??ry wprowadza wielk┬? niewiadom┬?...

No w┬?a┬?nie to, ze on tam jest wynika z tej rozmowy wy┬?ej. I to te┬? wp┬?ywa na decyzje Adama. Dziewczyna z pokoju obok nie ginie bez powodu. Ba, to ┬?e mia┬?a kogos takiego za s┬?siadk?? nie jest przypadkiem... ale gadu┬?a ze mnie :X

Oksa napisa│/a:
Fabu┬?a, spoko zach??caj┬?ca, bo jestem ciekawa o co kaman, ale bohaterzy i j??zyk pisania, to niezwykle wa┬?na sprawa.


Teraz to nie wiem czy stan?? na wysoko┬?ci zadania >.>
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Do│▒czy│a: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Sk▒d: a cholera go wie
Wys│any: 2010-06-08, 00:07   

Cytat:
Z tym uwielbieniem dla niej to bym uwa┬?a┬?a. To znaczy powiem wam, ┬?e to moje ukochane 'dziecko', ale to specyficzna osoba, przepe┬?niona jadem i gorycz┬?. Jej duma cz??sto dzia┬?a na jej niekorzy┬???, a co do wybuchowo┬?ci... wybuchowa to ma┬?o powiedziane xD Ona jest tu pod wp┬?ywem lek??w, tak naprawd?? miewa napady sza┬?u i hu┬?tawki nastroj??w z kt??rymi sobie kompletnie nie radzi


By?? mo┬?e, ale to sprawi, ┬?e posta?? ta jest wyrazista, ona nie ma by?? idealna, ┬?e a┬? mdli ale wywo┬?ywa?? jaki┬? EMOCJE pisane wielkimi literami, negatywne czy pozytywne. Zrobi g┬?upot?? - trudno, ale jej zachowanie nie odrzuca nas na tyle, ┬?eby┬?my mieli ochot?? od razu od┬?o┬?y?? tekst. A po tym co napisa┬?a┬? w tym cytacie, to jeszcze bardziej j┬? lubi?? :mrgreen:

Cytat:
Midnight11 napisa┬?/a:
natomiast je┬?li chodzi o t┬? historyjk?? z Adamem i Alexem, to musz?? przyzna??, ┬?e jej nie doczyta┬?am. wydawa┬?a mi si?? zupe┬?nie wyrwana z kontekstu, bez konkretnej tematyki i ciekawych wydarze??...


To, ┬?e to fragment wyrwany z kontekstu pot??gowa┬? we mnie jeszcze wi??ksz┬? ciekawo┬???, je┬?li wszystko od razu zostanie powiedziane, albo b??dzie sz┬?o bardzo liniowo to po ptakach, jak co┬? takiego ma zaintrygowa??? Trzeba tylko takie 'wyrwy' p??┬?niej umiej??tnie po┬?┬?czy?? jeszcze...
Mi si?? ten fragment podoba┬?, bo ukaza┬? relacje mi??dzy Adamem i Aleksem (na pocz┬?tku my┬?la┬?am, ┬?e to geje :lol: ), a spos??b przedstawienia z pozycji Aleksa nie odkry┬? dodatkowo wszystkich kart. No i znowu by┬? napisany fajnym j??zykiem.

Cytat:
Co do wyj┬?tkowej si┬?y to nie tak... Jej rodzina od pokole?? zajmowa┬?a si?? zabijaniem, ona zwyczajnie pobra┬?a nauki w┬?a┬?ciwe dla ka┬?dego cz┬?onka jej klanu. To nie si┬?a - to umiej??tno┬?ci. Po┬?┬?czone z jej niestabiln┬? psychik┬? sprawi┬?y ┬?e wyl┬?dowa┬?a w takim a nie innym miejscu.


Oj, mog┬?a┬? mnie zostawi?? w b┬?ogiej nie┬?wiadomo┬?ci!

Cytat:
Teraz to nie wiem czy stan?? na wysoko┬?ci zadania >.>


A co tu nie wiedzie??, po prostu pisz dalej :-P

Za mn┬? chodz┬? imiona: Marcus, Zoe i Alegra ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-06-13, 00:25   

Na samym wst??pie tego postu chce napisa??, ┬?e ukazany tu przeze mnie obraz Yakuzy jest nieco (a mo┬?e nawet i bardzo) wypaczony. Sta┬?o si?? tak dlatego, ┬?e kiedy powstawa┬? pierwotny tekst, ma┬?o mnie obchodzi┬?y szczeg??┬?y, skupia┬?am si?? na wymy┬?lonej akcji i na swoich bohaterach maj┬?c gdzie┬? struktur?? yakuzy, opieraj┬?c si?? jedynie na zas┬?yszanych gdzie┬? kiedy┬? bardzo og??lnych informacjach.
Staram si?? teraz troch?? to naprostowa??, ale to rzutuje bardzo na zaplanowana przeze mnie akcj?? i nie wszystko mog?? zmieni??. Zatem prosz?? mnie nie bi?? xD Zdaje sobie spraw?? z byka jakiego pope┬?ni┬?am, ale c??┬?... zbyt mi chyba zale┬?y ┬?eby i┬??? ┬?cie┬?k┬?, kt??r┬? obra┬?am na pocz┬?tku je┬?li chodzi o rozw??j akcji.

Pierwszy rozdzia┬? raczej z obja┬?nieniami, wi??c mo┬?e by?? troch?? nudno >.>





1.


- Tobie si?? chyba co┬? pomyli┬?o Laurent – warkn┬?┬? w┬?ciek┬?y Kyoji.

Adam w ostatniej chwili powstrzyma┬? si?? ┬?eby nie wzruszy?? lekcewa┬?┬?co ramionami. Stara ┬?piewka, Kyoji zawsze kiedy si?? na niego w┬?cieka┬? by┬? niczym zdarta p┬?yta. Maglowali w k??┬?ko to samo. Adam wzi┬?┬? sobie na wstrzymanie.

- Nie wydaje mi si?? – odpar┬? spokojnie, czekaj┬?c na kolejny wybuch swojego prze┬?o┬?onego.

Kyoji uderzy┬? pi??┬?ci┬? w biurko, a porcelanowa popielniczka na blacie a┬? podskoczy┬?a. Adam przelotnie zastanowi┬? si?? czy ten ┬?adny bibelocik przetrwa gniew Japo??czyka.

- Ty nie rozumiesz – wycedzi┬? g┬?osem dr┬?┬?cym od furii i zmierzy┬? go morderczym wzrokiem. – Tym razem przesadzi┬?e┬?. M??wi ci co┬? termin: Przegi┬??? pa┬???? Czy tobie si?? wydaje, ┬?e ja ci pozwol?? kolekcjonowa?? przyb┬???dy wed┬?ug twojego widzi mi si??? I to jeszcze TAKIE przyb┬???dy? Za kogo ty si?? uwa┬?asz, czy ty w og??le zdajesz sobie spraw?? z tego co zrobi┬?e┬??

Adamowi nieznacznie drgn??┬?a brew. Popatrzy┬? Kyojiemu stanowczo w oczy.

- To ty nie rozumiesz – o┬?mieli┬? si?? stwierdzi??, a Japo??czyk mia┬? taka min?? jakby mia┬? ch???? udusi?? go go┬?ymi r??kami. - Powiniene┬? mi dzi??kowa??, zrobi┬?em du┬?┬? przys┬?ug?? tobie i twojemu ojcu.

Kyoji ju┬? otworzy┬? usta ┬?eby zapewne wyda?? wyrok na Adama albo chocia┬? za┬?┬?da?? zado┬???uczynienia zniewadze w postaci yubizume*, ale ┬?adne rozstrzygaj┬?ce s┬?owa nie pad┬?y. Drzwi otworzy┬?y si?? nagle i do gabinetu wkroczy┬?a Kaori. Min??┬?a Adama niczym chmura gradowa gnana przez gwa┬?towne podmuchy wiatru i po chwili ju┬? sta┬?a na przeciwko swojego brata.

- Czy ja mog?? wiedzie?? co ty robisz? - warkn??┬?a w stron?? Kyoji'ego niczym rozjuszona tygrysica, co wygl┬?da┬?o o tyle zabawnie, ┬?e rozmiarowo odpowiada┬?a raczej ma┬?emu kociakowi. - Kto ci pozwoli┬? strofowa?? moich ludzi?

Alleluja. Bierz go Kaori.
Adam opar┬? si?? o ┬?cian?? i z rozbawieniem zacz┬?┬? obserwowa?? rozw??j wypadk??w.

- Jak nie potrafisz utrzyma?? swoich ps??w na ┬?a??cuchu, to kto┬? musi im pokaza?? gdzie ich miejsce – o┬?wiadczy┬? stanowczo, patrz┬?c na siostr?? z g??ry.

- Adam dzia┬?a┬? w porozumieniu ze mn┬? i za moim pozwoleniem – oznajmi┬?a z wyzwaniem w g┬?osie. - Tylko idiota nie skorzysta┬?by z takiej okazji.

- Chcesz mi powiedzie??, ┬?e wiedzia┬?a┬? o tym, ┬?e ten kundel wzi┬?┬? zlecenie od Nishimoto i od miesi┬?ca ukrywa jego wnuczk???

- Od p??┬?tora miesi┬?ca – poprawi┬? go Adam uprzejmie, ogl┬?daj┬?c z uwag┬? sufit, na kt??rym naprawd?? nie by┬?o nic ciekawego.

Kyoji wyda┬? z siebie zirytowane sykni??cie, w kt??rym da┬?o si?? rozpozna?? wyszukane przekle??stwo w jego ojczystym j??zyku. Kaori obejrza┬?a si?? na Adama i gestem pokaza┬?a mu, ┬?e ma milcze??.

- Chc?? powiedzie??, ┬?e trzymamy maj┬?tek Nishimoto w gar┬?ci – powiedzia┬?a dziewczyna ju┬? nieco spokojniej, staraj┬?c si?? tym samym wyciszy?? brata. - Ona dziedziczy po Hitoshim, nie Hirokumi...

- A kogo to obchodzi? - oburzy┬? si?? natychmiast Kyoji. – To kobieta, nikt jej nie uzna, jest bez znaczenia. Po ┬?mierci Hitoshiego wszystkie oczy skieruj┬? si?? na Hirokumiego. Ta dziewczyna nie jest nam do niczego potrzebna.

Usta Kaori zacisn??┬?y si?? w cienk┬? kresk??. Brawo ty szowinisto, id┬? dalej tym tropem, a w┬?asna siostra wydrapie ci oczy.

- Zabi?? j┬? zawsze zd┬?┬?ymy – powiedzia┬? Adam spokojnie, widz┬?c ┬?e Kaori za chwile wypadnie ze swojej roli. - Tymczasem powinni┬?my si?? zastanowi?? czy nie post??pujemy zbyt pochopnie. Hitoshi pochowa┬? obc┬? dziewczyn?? jako swoj┬? wnuczk??, bo nie chcia┬? ┬?eby ┬?wiat mafii dowiedzia┬? si??, ┬?e jest w naszych r??kach. Jemu zale┬?y ┬?eby wszyscy my┬?leli, ┬?e ona nie ┬?yje...

- Nie b??d?? gra?? w podchody. - Kyoji zmierzy┬? go zimnym wzrokiem. - Nie obchodzi mnie co kombinuje Nishimoto, wyrok na niego zosta┬? podpisany. Hirokumi z kolei zgodzi┬? si?? pracowa?? dla nas. Po sprawie. Dziadek i wnuczka id┬? do piachu, a on dziedziczy pieni┬?dze i stanowisko.

- Ignorant – wymamrota┬? Adam pod nosem, a Japo??czyk zbystrza┬?. Niedos┬?ysza┬? i nie by┬? pewien czy powinien wybucha?? z kolejn┬? awantur┬?. Na wszelki wypadek zmierzy┬? go z┬?ym i nieust??pliwym wzrokiem.

- Ty r??b jak uwa┬?asz. – Nag┬?e o┬?wiadczenie Kaori przerwa┬?o ich kontakt wzrokowy, obaj spojrzeli na drobn┬? Japonk?? - A ja zrobi?? to co uwa┬?am. Rozmawia┬?am ju┬? z ojcem, pozwoli┬? mi j┬? trzyma??, tak┬?e mo┬?esz sobie wsadzi?? gdzie┬? swoje fochy. Zobaczymy, kt??re z nas na tym lepiej wyjdzie.

Nie czeka┬?a na odpowied┬? ze strony brata, skin??┬?a na Adama i oboje skierowali si?? do drzwi.

- Mi┬?ego dnia Kyoji – rzuci┬? jeszcze Adam na wychodne i u┬?miechn┬?┬? si?? z┬?o┬?liwie. Kiedy zamyka┬? drzwi poczu┬? lekki wstrz┬?s, a do jego uszu dotar┬? d┬?wi??k t┬?uczonego szk┬?a. Jednak popielniczka poleg┬?a.

- Adam, doprowadzanie go do sza┬?u, nie jest najm┬?drzejszym pomys┬?em – zgani┬?a go Kaori i zmierzy┬?a surowym wzrokiem. - Kiedy┬? naprawd?? przesadzisz i ja ci nie b??d?? w stanie pom??c.

- Wiem – odpar┬? zaskakuj┬?co powa┬?nie.

On wiedzia┬? lepiej ni┬? ktokolwiek inny co to znaczy narazi?? si?? kt??remu┬? z braci Matsuzawa. A ju┬? najgorzej narazi?? si?? im obu. Lepiej wiedzie?? od niego m??g┬? tylko Michael Cole - dawny przyjaciel Adama - ale on ju┬? nikomu o tym nie opowie.
Martwi nie m??wi┬?.


Kyoji, Yuichi i Kaori Matsuzawa byli dzie??mi jednego z wy┬?ej postawionych w hierarchii mafios??w, samego Takuro Matsuzawy w przest??pczym ┬?wiecie znanego pod pseudonimem Arashi.
Pi???? lat temu przej??li ca┬?y jego klan, a ojciec przygl┬?da┬? si?? ich poczynaniom ukryty w cieniu, interweniuj┬?c jedynie wtedy, gdy jego pociechy by┬?y bliskie sprzeniewierzenia jego maj┬?tku. Ze wszystkimi wewn??trznym problemami musia┬?y radzi?? sobie same. A radzi┬? sobie ┬?wietnie, wzbudza┬?y respekt i szacunek, a ostatnio uda┬?o im si?? podj┬??? korzystne 'negocjacje' z klanem Nishimoto. Jedyna przeszkod┬? na drodze do sukcesu by┬?a g┬?owa tego klanu – Hitoshi, jednak to si?? mia┬? wkr??tce zmieni?? na lepsze.

Nishimoto byli owszem szanowani w japo??skim ┬?wiecie przest??pczym, ale nie ulega┬?o w┬?tpliwo┬???, ┬?e Hitoshi Nishimoto d┬?┬?y┬? do utworzenia swojej w┬?asnej, ma┬?ej Yakuzy. A przecie┬? jest tylko jedna Yakuza. Jedna wielka rodzina, niezwykle rozga┬???ziona, obejmuj┬?ca wiele sfer ┬?ycia przest??pczego ┬?wiatka. Ka┬?dy kto nie nale┬?y do wielkiej rodzinnej Yakuzy jest postrzegany jako jej potencjalny wr??g. Wrog??w si?? eliminuje lub wciela si?? do Wielkiego Klanu - ugodowo lub si┬?┬?. Rozmowy z Hitoshim o wst┬?pieniu jego rodziny do Yakuzy trwa┬?y bardzo d┬?ugo, sk┬?py Japo??czyk nie chcia┬? si?? dzieli?? swoim maj┬?tkiem i wp┬?ywami z Wielkim Klanem i od dawna planowano jak si?? go pozby??, nie wywo┬?uj┬?c przy tym wojny. Oczywi┬?cie Yakuza by┬?a na zwyci??skiej pozycji, nie miej jednak taki konflikt przyni??s┬?by du┬?e straty. I wtedy objawi┬? im si?? jego m┬?odszy brat - Hirokumi. Po ┬?mierci Hitoshiego to on wchodzi┬? w posiadanie wszystkich interes??w i stawa┬? si?? najstarszym z rodu, a zatem jemu musia┬?y by?? pos┬?uszne wszystkie ma┬?e gangi wierne Hitoshiemu. Uk┬?ad z Hirokumim umo┬?liwi┬? doj┬?cie do wielu korzystnych interes??w i unikni??cie atak??w gang??w Hitoshiego. Takuro mia┬? powody by?? dumnym ze swoich pociech. Najwyra┬?niej odziedziczy┬?y po nim talent do interes??w.

W┬?a┬?ciwie do Yakuzy mo┬?e nale┬?e?? ka┬?dy, je┬?li tylko wyjawi tak┬? ch????. Mo┬?e te┬? zosta?? do niej wcielony si┬?┬? je┬?eli sytuacja b??dzie tego wymaga┬?a. Tak w┬?a┬?nie by┬?o z Adamem. Jako m┬?ody ch┬?opak by┬? tak zwanym wolnym strzelcem - p┬?atnym zab??jc┬? ┬?wiadcz┬?cym swoje us┬?ugi ka┬?demu kto mu tylko odpowiednio du┬?o zap┬?aci┬?. Niestety nie rozwa┬?nie zacz┬?┬? dzia┬?a?? na terenie klanu Matsuzawy. A klany bardzo nie lubi┬? gdy kto┬? si?? rz┬?dzi na ich podw??rku.
Adam by┬? wtedy jeszcze bardzo m┬?ody i niedo┬?wiadczony, nie mia┬? poj??cia czym grozi wchodzenie w drog?? Yakuzie. Na jego szcz??┬?cie by┬? tak┬?e piekielnie skuteczny i dobry w tym co robi┬? i to prawdopodobnie uratowa┬?o mu ┬?ycie. Zadziwiaj┬?ce wydawa┬?o mu si?? wtedy, ┬?e to w??wczas zaledwie siedemnastoletnia Kaori dostrzeg┬?a jego potencja┬? i uchroni┬?a przed egzekucj┬?. I tak Adam sta┬? si?? podw┬?adnym siedemnastoletniej dziewczynki. Mia┬? do wyboru to albo ┬?mier??. Okaza┬?o si??, ┬?e wybra┬? dobrze, bo mo┬?e i Kaori by┬?a najm┬?odsz┬? z rodu i to w dodatku kobiet┬?, to jednak by┬?a ulubienic┬? i oczkiem w g┬?owie Takuro. Oznacza┬?o to, ┬?e Adamowi ┬?y┬?o si?? jak u Pana Boga za piecem. Wystarczy┬?o, ┬?e sumiennie wype┬?nia┬? ┬?yczenia Kaori i chroni┬? j┬?, a Takuro by┬? got??w go oz┬?oci??.
Kaori nie by┬?a zwyk┬?ym dzieckiem, ju┬? od najm┬?odszych lat doskonale zdawa┬?a sobie spraw?? z dzia┬?ania mechanizmu Yakuzy i dzielnie rywalizowa┬?a ze swoimi starszymi bra??mi o w┬?adz?? u boku ojca. Niestety jej starania z g??ry by┬? skazane na przegran┬?, w Yakuzie kobiety odgrywa┬?y raczej nieznacz┬?ce role, na pewno nigdy nie piastowa┬?y odpowiedzialnych stanowisk. Ona jako najm┬?odsza z rodu mo┬?e i by┬?a pupilk┬? ojca, ale nie mia┬?a ┬?adnych szans na dowodzenie klanem. Zawsze zostawa┬? najwy┬?ej na trzecim miejscu. Adamowi by┬?o szkoda Kaori, nieraz widzia┬? ┬?zy z┬?o┬?ci w jej oczach, dokonywa┬?a rzeczy niesamowitych ju┬? jako m┬?oda dziewczyna. Intelektem bi┬?a swoich braci na g┬?ow??, wiedzia┬?a jak najefektywniej wykorzysta?? nadarzaj┬?ce si?? okazje, a jednak ojciec nigdy nie bra┬? jej pod uwag?? w zarz┬?dzie. Kaori by┬? ambitna nie chcia┬?a by?? maskotk┬? tatusia i ┬?erowa?? na jego pieni┬?dzach, chcia┬?a mie?? w┬?asne dochody. Ojciec traktowa┬? jej ┬?┬?dania jak kaprysy ma┬?ej dziewczynki, przytakiwa┬? dla ┬?wi??tego spokoju, ale nic nie robi┬? w tym kierunku aby umo┬?liwi?? c??rce sprawowanie gdziekolwiek, jakiejkolwiek wi??kszej w┬?adzy. Dosta┬?a dla siebie kilku zab??jc??w do dyspozycji, w tym i Adama, ojciec co miesi┬?c przeznacza┬? dla niej spor┬? sum?? pieni??dzy z kt??rymi mog┬?a robi?? co chcia┬?a i uwa┬?a┬?, ┬?e wi??cej nie powinna wymaga??. Kaori czu┬?a si?? niedoceniona.

Najbli┬?ej ojca by┬? oczywi┬?cie jego najstarszy syn - Kyoji. Swego rodzaju wybryk natury, nienaturalnie wysoki jak na Japo??czyka, z niecodziennym darem wyczuwania fa┬?szu i strachu w przeciwniku. Modelowy przyk┬?ad tyrana. Trzyma┬? wszystkich kr??tko, wzbudza┬? respekt i trzeba przyzna??, ┬?e by┬? bezwzgl??dny w d┬?┬?eniu do celu. Eliminowa┬? przeszkody na swojej drodze z si┬?┬? i delikatno┬?ci┬? buldo┬?era, wyrabiaj┬?c sobie opini?? osoby gniewnej i impulsywnej, kt??r┬? z reszta by┬?. Zdawa┬? si?? nie szanowa?? nikogo ani niczego, opr??cz swojego ojca, kt??rego darzy┬? niezdrowym wr??cz podziwem. Pazerny na w┬?adz?? i rz┬?dny pos┬?uchu dra┬?ni┬? Adama od samego pocz┬?tku ich znajomo┬?ci i vice versa. ┬?cierali si?? ze sob┬? przy ka┬?dej mo┬?liwej okazji i na ka┬?dej p┬?aszczy┬?nie, co tylko utwierdza┬?o Adama w przekonaniu, ┬?e zapewne znajduje si?? gdzie┬? w okolicach szczytu czarnej listy Kyojiego Matsuzawy. Japo??czykowi podlega┬? tak┬?e chyba jeden z gro┬?niejszych morderc??w jacy chodzili po tym ┬?wiecie, okrutny zab??jca - Raheem Haarisah, pochodzenia najprawdopodobniej arabskiego. Raheem nieod┬?┬?cznie towarzyszy┬? Kyojiemu w charakterze jego obstawy i chyba nie by┬?o na ┬?wiecie cz┬?owieka, kt??ry by si?? go nie ba┬?. Tak┬?e Adam mia┬? ca┬?kiem porz┬?dne podstawy do swojego niepokoju. Wiedzia┬?, ┬?e przyjdzie dzie?? w kt??rym Kyoji wyceluje bro?? Raheema w┬?a┬?nie w niego.

Najwi??cej problem??w sprawia┬? Yuichi - m┬?odszy syn Takuro. Tylko alkohol i dziwki mu w g┬?owie, a ostatnio si??ga┬? po mocniejsze u┬?ywki, ku wielkiemu niezadowoleniu swego ojca. Yuichi jednak zdaje si?? ca┬?y czas mie?? wszystko pod kontrol┬?, trzyma kr??tko za pysk wszystkich diler??w i robi na tym wielkie pieni┬?dze. Rozumem nie grzeszy, ale szmal wyw??szy wsz??dzie, sie?? jego klub??w cieszy si?? nies┬?abn┬?c┬? popularno┬?ci┬?, dragi rozchodzi┬?y si?? jak ciep┬?e bu┬?eczki, a jego agencje towarzyskie uchodzi┬?y za najlepsze w przest??pczym ┬?wiatku. Wyrobi┬? sobie pewna mark??, z kt??rej Takuro jednak nie by┬? zadowolony, zatem jego m┬?odszy syn zmuszony by┬? pos┬?ugiwa?? si?? pseudonimem. Jako Daze przewodzi┬? lokalom rozrywkowym, staraj┬?c si?? ukry?? swoj┬? to┬?samo┬???, ale to akurat nie sz┬?o mu dobrze - i tak wszyscy wiedzieli czyim jest synem. Po prostu nie wypowiada┬?o si?? g┬?o┬?no jego nazwiska.

Ca┬?a tr??jka stanowi┬?a mieszank?? wybuchow┬?, kt??rej jak najbardziej nie nale┬?a┬?o zachodzi?? za sk??r??. Tymczasem Adam mia┬? na pie??ku zar??wno z jednym jak i z drugim synem Takuro, i jedyne co go przed nimi chroni┬?o to osoba Kaori. Nie mniej jednak jej g┬?os nie by┬? do┬??? znacz┬?cy, pomimo ┬?e walczy┬?a o to ze wszystkich si┬?, tak┬?e dodatkowe dra┬?nienie czy to Kyojiego czy Yuchiego nie by┬?o rozs┬?dnym posuni??ciem. Adam dobrze o tym wiedzia┬?, ale zwyczajnie czasem nie potrafi┬? si?? powstrzyma??. Zapewne gdyby nie osoba Alexa, kt??rego zobowi┬?za┬? si?? kiedy┬? chroni??, du┬?o szybciej i du┬?o powa┬?niej popad┬?by w ich nie┬?ask??, przez swoje lekcewa┬?enie ich zdania.

A teraz zdaje si??, ┬?e w ko??cu tez podpad┬? i samej Kaori.
Kiedy kierowali si?? do wyj┬?cia z biurowca dziewczyna zaci??cie milcza┬?a. To ┬?e broni┬?a go przed swoim baratem nie oznacza┬?o, ┬?e sama nie jest w┬?ciek┬?a na swojego zab??jc??. Tak naprawd?? blefowa┬?a, sama dowiedzia┬?a si?? o poczynaniach Adama ledwie par?? godzin przed rozmow┬? z Kyojim. Nie mia┬?a poj??cia, ┬?e Francuz przyj┬?┬? zlecenie od Nishimoto, a potem dokona┬? dziwacznej i na dobr┬? spraw?? bardzo g┬?upiej improwizacji. By┬?a w┬?ciek┬?a, ale ona okazywa┬?a sw??j gniew zupe┬?nie inaczej ni┬? jej bracia. Nauczy┬?a si?? milcze?? i t┬?umi?? w sobie gwa┬?towne odruchy. Zapewne teraz stara┬?a si?? u┬?o┬?y?? ca┬?a sytuacje w logiczn┬? ca┬?o┬???. Adam natomiast wiedzia┬?, ┬?e logiki nie ma w tym wszystkim za grosz, zatem postanowi┬? przerwa?? ponure milczenie i roz┬?adowa?? atmosfer??.

- Zdaje si??, ┬?e jestem ci co┬? winny za ponowne uratowanie sk??ry – zacz┬?┬? kiedy doszli na parking.

Kaori nic nie odpowiedzia┬?a, wskaza┬?a tylko na sw??j samoch??d, zatem Adam pos┬?usznie uda┬? si?? w jego kierunku. Kiedy odblokowa┬?a zamek zaj┬?┬? miejsce pasa┬?era. Dziewczyna zasiad┬?a za kierownic┬? i przez chwil?? wpatrywa┬?a si?? do┬??? bezmy┬?lnie w szyb?? przed sob┬?.

- Po co ci ona? - zapyta┬?a wreszcie odpalaj┬?c silnik i ruszaj┬?c. - Naprawd?? ma┬?o masz problem??w przez Alexa, potrzebny ci jeszcze jeden znajda?

- Zastan??w si?? – poprosi┬? z westchnieniem. – Nie masz wra┬?enia ┬?e to dziwne, ┬?e Hitoshi zapisuje wszystko swojej wnuczce, a potem ka┬?e j┬? zabi?? swoim wrogom?

- Owszem – przyzna┬?a. - Ale Hitoshi nie pierwszy raz robi┬? co┬? takiego, je┬?li uzna┬?, ┬?e kto┬? zha??bi┬? jego rodzin??, nie mia┬? ┬?adnych wzgl??d??w dla niego. S┬?ysza┬?e┬? co spotka┬?o jego syna po tym jak sprzeciwi┬? si?? jego woli. A jej wstydzi┬? si?? od zawsze, chowa┬? przed ┬?wiatem, tresowa┬? jak psa, a┬? wreszcie dziewczynie odbi┬?o. Ten starzec jest sk┬?py i nieobliczalny. Za┬?o┬??? si??, ┬?e zapisa┬? wszystko wnuczce ┬?eby dokopa?? Hirokumiemu. Ten testament pokomplikuje sprawy spadkowe m┬?odszemu Nishimoto je┬?li Hitoshi go nie zmieni. On przeczuwa, ┬?e chcemy go sprz┬?tn┬???, zwyczajnie k┬?adzie nam k┬?ody pod nogi tam gdzie mo┬?e. - Kaori nagle zamilk┬?a, jakby w┬?a┬?nie przysz┬?o jej co┬? do g┬?owy. Zmierzy┬?a Adam podejrzliwym wzrokiem i zacz??┬?a m??wi?? powoli: - Oficjalnie ta dziewczyna nie ┬?yje. Zatem testament w pewnym sensie jest niewa┬?ny, mo┬?na go pr??bowa?? podwa┬?y?? i Hirokumi mo┬?e si?? ubiega?? o maj┬?tek barta. Ale je┬?li wyjdzie na jaw, ┬?e ta dziewczyna jednak ┬?yje...

Zamilk┬?a, a Adam odwr??ci┬? wzrok ┬?eby na ni┬? nie patrze??. Ju┬? wcze┬?niej rozwa┬?a┬? czy nie powiedzie?? Kaori prawdy, ale sam jeszcze do ko??ca nie wiedzia┬? co chce w┬?a┬?ciwie zrobi??. Mia┬? do wyboru dwie opcje i obie nios┬?y ze sob┬? zar??wno korzy┬?ci jak i ryzyko.

- Adam co┬? ty zrobi┬?? - zapyta┬?a i tym razem nie uda┬?o si?? jej ukry?? wzburzenia w g┬?osie. - Czy on ci?? kupi┬??

Adam z rezygnacj┬? pokr??ci┬? g┬?ow┬?.

- Wbrew temu co my┬?lisz, nie wiem o co mu chodzi. - To nie do ko??ca by┬?a prawda. I tak te┬? postanowi┬? z ni┬? rozmawia??. U┬?ywaj┬?c nie do ko??ca prawdy i nie ca┬?kiem k┬?amstwa.- Zleci┬? mi zab??jstwo, rzekomo swojej wnuczki, ale ta dziewczyna ni┬? nie by┬?a. Wskaza┬? mi z┬?y cel. Wi??c postanowi┬?em zabra?? t?? w┬?a┬?ciw┬? i zobaczy?? co z tego wyniknie.

- Oszala┬?e┬??! - Wreszcie wybuch┬?a, za du┬?o rewelacji nawet jak na jej opanowanie. - Dlaczego nic mi nie powiedzia┬?e┬??

- Sam nie wiem. – Wzruszy┬? ramionami. - Wiedzia┬?em, ┬?e zdenerwowa┬?by┬? si??, ju┬? za samo przyj??cie tego zlecenia. By┬?em ciekaw o co chodzi, a ty by┬? mi zwyczajnie zabroni┬?a. ┬?atwiej prosi?? o wybaczenie ni┬? o pozwolenie.

- Czy on si?? z tob┬? potem kontaktowa┬?? - Stara┬?a si?? by?? rzeczowa i od┬?o┬?y?? gniew na bok, cho?? w jej g┬?osie wci┬?┬? da┬?o si?? go s┬?ysze??.

- Nie. Po prostu pochowa┬? tamt┬? dziewczyn??, jako swoj┬? wnuczk?? twierdz┬?c, ┬?e zabi┬?a si?? w szpitalu. Wiesz, wariatka, wszyscy o tym wiedzieli, nikogo to nie zdziwi┬?o. Dlatego ja bym j┬? zostawi┬? przy ┬?yciu. Nikt nie musi wiedzie?? kim ona jest, a nie wiadomo kiedy oka┬?e si?? wa┬?n┬? figur┬? na tej szachownicy. Poza tym m??wi┬?em to ju┬? Kyojiemu – zabi?? j┬? zawsze zd┬?┬?ymy.

Kaori nic na to nie odpowiedzia┬?a, skupi┬?a si?? na prowadzeniu samochodu, ale Adam niemal widzia┬? trybiki obracaj┬?ce si?? w jej g┬?owie. Dziewczyna nie by┬?a g┬?upia, zapewne domy┬?la┬?a si??, ┬?e nie powiedzia┬? jej wszystkiego. Pytanie brzmia┬?o co zrobi z tymi domys┬?ami.

- Adamie Laurent – zacz??┬?a nagle bardzo oficjalnym tonem. - o┬?wiadczam ci, ┬?e je┬?li mnie zdradzisz to piek┬?a ci nie starczy ┬?eby si?? ukry??. Daje ci na razie woln┬? r??k??, masz moje zaufanie, ale je┬?li je zawiedziesz, dorw?? ci??.

Adam tylko skin┬?┬? g┬?ow┬? daj┬?c znak, ┬?e poj┬?┬?. Nie zamierza┬? dzia┬?a?? na szkod?? Kaori. Chocia┬? jej bracia to zupe┬?nie inna historia...




* Yubizume to odci??cie sobie ma┬?ego palca i podarowanie go osobie, kt??r┬? chce si?? przeprosi??.
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
Midnight11
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-06-13, 21:41   

dobra, teraz ju┬? za┬?apa┬?am tamten w┬?tek z Adamem i Alexem. historia si?? rozkr??ca i wg mnie idzie w dobr┬? stron?? ;] oby tak dalej
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Do│▒czy│a: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Sk▒d: a cholera go wie
Wys│any: 2010-06-14, 14:12   

Musi by?? taki rozdzia┬?, kt??ry nas, czytelnik??w wprowadzi w jaki┬? spos??b w og??lny zarys historii czy jakiej┬? organizacji. Na yakuzie si?? nie znam za bardzo, niewiele o tym s┬?ysza┬?am czy czyta┬?am, wi??c nie b??d?? si?? wypowiada?? o tym :-P

Natomiast mam pewne odczucia odno┬?nie rodze??stwa Matsuzawa... i tu nie wiem jak dok┬?adnie nazwa?? swoje wra┬?enie, ale mo┬?e zaczn?? tak: wydaj┬? mi si?? ma┬?o oryginalni, z tego powodu mo┬?e, ┬?e postara┬?a┬? si??, aby ka┬?de z nich by┬?o ca┬?kowicie inne, a r??┬?nice ich dziel┬?ce s┬? 'absolutne'.
I tak - nawzajem za sob┬? nie przepadaj┬?; jest siostra, ktora jest niesamowicie inteligentna i zaradna, ale przy tym do┬??? kryszta┬?owa (pomijaj┬?c, ┬?e zleca zab??jstwa ;-) ), najstarszy brat, kt??ry ma zadatki na sadyst?? i najm┬?odszy - dziwkarz i hulaka, zajmuj┬?cy si?? narkotykami.
Mam nieodparte wra┬?enie po samych tym rozdziale, kto jest tym dobrym, a kto z┬?ym, ewentualnie jeszcze oboj??tnym dla uczu?? czytelnika :) i, ┬?e mo┬?e si?? to nie zmieni?? do ko??ca tekstu.

A dwuznaczno┬?ci, ewolucja postaci i brak pewno┬?ci dla czytelnika, jak pod┬?┬?y si?? droga danego bohatera to sama przyjemno┬??? ;-) Chyba dlatego od razu polubi┬?am Kaede, niez┬?a z niej draka, troch?? niezr??wnowa┬?ona zab??jczyni do tego, a jednak wzbudza sympati?? i ciekawo┬???.

To s┬? jak najbardziej moje pocz┬?tkowe przemy┬?lenia na podstawie tylko tego jednego fragmentu, wi??c... czekam na dalszy ci┬?g :)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Koto│ak


Wiek: 38
Do│▒czy│a: 28 Lis 2009
Posty: 288
Sk▒d: Gliwice/Bangkok
Wys│any: 2010-06-14, 14:23   

Yakuza jest jaka┬? hameryka??ska i za przeroszeniem"skundlona"... strasznie maj┬? du┬?o nie Japo??czyk??w w niej ;) Czyta┬?am tylko ostatni kawa┬?ek, poza tym... hmm, nie wiem jak pisa┬?am hameryka??scy s┬? dla mnie za bardzo ni┬? japo??scy. Na targanych wybuchami porywczego i wrz┬?cego charakteru Sycylijczyk??w by si?? lepiej nadawali. All in all to moje wyobra┬?enie ;)
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
  
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Do│▒czy│a: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Sk▒d: a cholera go wie
Wys│any: 2010-06-14, 14:26   

Cytat:
Czyta┬?am tylko ostatni kawa┬?ek, poza tym... hmm, nie wiem jak pisa┬?am hameryka??scy s┬? dla mnie za bardzo ni┬? japo??scy.


Co┬? w tym jest, bo mimo wszystko moje wyobra┬?enie prowadzenia interes??w przez Jap??czyka to spok??j, opanowanie i konkret oraz nieporuszona powieka w trakcie obcinanania komu┬? r??ki (albo g┬?owy jak w Kill Bill vol 1 ;-) )
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Cia│o Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Do│▒czy│a: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Sk▒d: z Kosmosu
Wys│any: 2010-06-14, 15:21   

Oksa napisa│/a:
Natomiast mam pewne odczucia odno┬?nie rodze??stwa Matsuzawa... i tu nie wiem jak dok┬?adnie nazwa?? swoje wra┬?enie, ale mo┬?e zaczn?? tak: wydaj┬? mi si?? ma┬?o oryginalni, z tego powodu mo┬?e, ┬?e postara┬?a┬? si??, aby ka┬?de z nich by┬?o ca┬?kowicie inne, a r??┬?nice ich dziel┬?ce s┬? 'absolutne'.
I tak - nawzajem za sob┬? nie przepadaj┬?; jest siostra, ktora jest niesamowicie inteligentna i zaradna, ale przy tym do┬??? kryszta┬?owa (pomijaj┬?c, ┬?e zleca zab??jstwa ), najstarszy brat, kt??ry ma zadatki na sadyst?? i najm┬?odszy - dziwkarz i hulaka, zajmuj┬?cy si?? narkotykami.
Mam nieodparte wra┬?enie po samych tym rozdziale, kto jest tym dobrym, a kto z┬?ym, ewentualnie jeszcze oboj??tnym dla uczu?? czytelnika :) i, ┬?e mo┬?e si?? to nie zmieni?? do ko??ca tekstu.


To nie do ko??ca tak, chocia┬? du┬?o w tym prawdy. To rodze??stwo, a rodze??stwo z definicji dra┬?ni siebie nawzajem, ale jak przychodzi co do czego jedno za drugim by w ogie?? wskoczy┬?o. To z reszt┬? sami zobaczycie p??┬?niej. Kyoji tak naprawd?? ma fio┬?a na punkcie m┬?odszego rodze??stwa, zw┬?aszcza siostry. To ┬?e rozstawia ich po k┬?tach to jedna strona medalu, ale te┬? jest wobec nich opieku??czy i czuje si?? za nich odpowiedzialny. Inna sprawa, ┬?e na co dzie?? tego nie pokazuje. Opis, kt??ry tu mieli┬?cie zaprezentowany to punkt widzenia Adama - Adam nie lubi braci, za to Kaori uwa┬?a za kogo┬? na kszta┬?t przyjaciela. Dlatego w┬?a┬?nie mo┬?na by┬?o odnie┬??? wra┬?enie, ┬?e panowie s┬? be, a Kaori och i ach. Chocia┬? Yuichi... tak, ten typ raczej nie ma pozytywnych cech xD A Kyojiego ca┬?kiem lubi?? ;)


Panthera napisa│/a:
Yakuza jest jaka┬? hameryka??ska i za przeroszeniem"skundlona"... strasznie maj┬? du┬?o nie Japo??czyk??w w niej ;) Czyta┬?am tylko ostatni kawa┬?ek, poza tym... hmm, nie wiem jak pisa┬?am hameryka??scy s┬? dla mnie za bardzo ni┬? japo??scy. Na targanych wybuchami porywczego i wrz┬?cego charakteru Sycylijczyk??w by si?? lepiej nadawali. All in all to moje wyobra┬?enie ;)


I bardzo s┬?uszne. To jest w┬?a┬?nie ten byk o kt??rym pisa┬?am na pocz┬?tku postu - yakuza wysz┬?a mi ma┬?o japo??ska z tego prostego wzgl??du, ┬?e kiedy powstawa┬?a pierwsza wersja tej historii w og??le nie interesowa┬?am si?? zwyczajami i mentalno┬?ci┬? organizacji. Teraz staram si?? naprawi?? b┬?┬?d, ale ┬?eby wszystko by┬?o jak nale┬?y to musia┬?abym zlikwidowa?? wi??zy rodzinne niekt??rych postaci, kilku zmieni?? charakter gruntownie i kil┬žka w┬?tk??w skr??ci┬?o by przez to w z┬?ym kierunku. Chyba nie jestem gotowa na tak┬? rewolucj?? w zaplanowanej akcji.

Oksa napisa│/a:
Co┬? w tym jest, bo mimo wszystko moje wyobra┬?enie prowadzenia interes??w przez Jap??czyka to spok??j, opanowanie i konkret oraz nieporuszona powieka w trakcie obcinanania komu┬? r??ki (albo g┬?owy jak w Kill Bill vol 1 )


Inna sprawa, ┬?e Kyoji to temperamentny facet xD On wprost kocha si?? w┬?cieka?? xD
_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To s▒ w│aÂnie rzeczy
jakie przychodz▒ mi do g│owy
kiedy siedzŕ w domu podczas burzy,
czekaj▒c na telefon od kuratora s▒dowego
 
 
     
Panthera 
Starszy Asystent Balsamisty
Koto│ak


Wiek: 38
Do│▒czy│a: 28 Lis 2009
Posty: 288
Sk▒d: Gliwice/Bangkok
Wys│any: 2010-06-15, 12:10   

Jest ┬?atwiejsze rozwi┬?zanie, tego i┬? twoja Yakuza nie ma za wiele wsp??lnego z Yakuz┬?, zamiast zmienia?? bohater??w, relacje itd zmie?? nazw?? organizacji. Bo jako┬? nie wiem nie przekonuje mnie to, ┬?e obie japo??skie postacie w tym kawa┬?ku trac┬? twarz w obecno┬?ci jakiego┬? nic nie znacz┬?cego bia┬?ego... lol. Jak oni doszli do jakiej┬? pozycji heh ;) Utrata twarzy to jednak nie jest co┬? banalnego nawet we wsp??┬?czesnej Azji.
_________________
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”
 
     
Gobur
[Usuniŕty]

Wys│any: 2010-06-15, 12:54   

chyba ┬?e to od┬?am Yakuzy dzia┬?aj┬?cy w US, oni podobno si?? bardzo zamerykanizowali, zreszt┬? jak wi??kszo┬??? tego typu organizacji. Z tego co s┬?ysza┬?em Ameryka??ska Mafia czy Triady te┬? ju┬? nie maj┬? tej specyfiki co kiedy┬?, bo z musu rekrutuj┬? w Stanach, a ameryka??ski Sycylijczyk czy Japo??czyk maj┬? ju┬? inn┬? mentalno┬??? ni┬? ich rodowici odpowiednicy :-D . Mniej tradycji, mniej zasad, wi??cej kasy i przemocy :-(
 
     
WyÂwietl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie mo┐esz pisaŠ nowych tematˇw
Nie mo┐esz odpowiadaŠ w tematach
Nie mo┐esz zmieniaŠ swoich postˇw
Nie mo┐esz usuwaŠ swoich postˇw
Nie mo┐esz g│osowaŠ w ankietach
Nie mo┐esz za│▒czaŠ plikˇw na tym forum
Mo┐esz Âci▒gaŠ za│▒czniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org