Zastępy Anielskie

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Panthera
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 288
Rejestracja: 28 lis 2009, 08:56

Post autor: Panthera »

Mog?? spoilerowa?? wi??c uwaga ;)

Hija to gÂ?upia krowa, wida?? byÂ?o to od pierwszej cz??Â?ci i nie mogÂ?am zrozumie?? co on w niej widziaÂ?... acz jak znajomy m??wi niekt??ry takie krowy lubiÂ?. Cieszy mnie wi??c,Â?e w tej cz??Â?ci nawet oporny zrozumie, Â?e to gÂ?upia krowa ;) Brrr, jak ja takich postaci nie cierpi??.
Hej, b??d?? Lapk?? broni??, chÂ?opak ma depresje, najlepszym si?? zdarza, nikt go nie lubi nawet najlepszy kumpel go zostawiÂ?, phi ;) Mod natomiast mam nadzieje, iÂ? gorzko si?? zdziwi w nast??pnej cz??Â?ci ;)

Poza tym Kossakowsja zawsze hintowaÂ?a, Â?e w sumie anioÂ?y i upadli to niewiele si?? do siebie r??Â?niÂ?. Ot miejscem urz??dowania. Dobro i zÂ?o to pi??kna idea, idea i nic wi??cej. DÂ?Â?enie do dobra, jakoÂ? nigdy nie byÂ?o czyste i pi??kne a na pewno nie bezkrwawe... wystarczy poczyta?? bibli?? i przypomnie?? sobie krucjaty ;) Tak wi??c AnioÂ?y sÂ? zÂ?e... nie, sÂ? zagubione ot tak po prostu, skoro idea dobra i sprawiedliwoÂ?ci w ich Â?wiecie stwierdziÂ?o, wymordujmy miliony to si?? moÂ?na kurna pogubi??, nie? Biedaki ;) Ale po chomika Hije wyciÂ?gali... wrrrr! A Razjela mi Â?al o... tak si?? zakr??ciÂ? miÂ? biedny.

Ja si?? bawiÂ?am niezÂ?e, owszem oczekiwaÂ?am sporo wi??cej podobnie jak Lamia, po ostatniej serii gdzie "Cer??" czy "Upi??r poÂ?udnia" na prawd?? byÂ?y niesamowicie napisane... opad szczeny, szczeg??lnie wida?? byÂ?o zmian?? w warsztacie autorki, "dor??sÂ?", to jednak tutaj wracamy do lekkiej i przyjemnej literatury i j??zyk na tym traci a szkoda... ale nadal byÂ?o niezÂ?e :) No i niekt??re dialogi sÂ? boskie/or szata??skie jak kto woli ;)
“There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.”

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Panthera pisze:"Cer??" czy "Upi??r poÂ?udnia" na prawd?? byÂ?y niesamowicie napisane... opad szczeny, szczeg??lnie wida?? byÂ?o zmian?? w warsztacie autorki, "dor??sÂ?",
Z tego co ja zrozumiaÂ?am z wywiadu z KossakowskÂ? to piszÂ?c Upiora PoÂ?udnia wzorowaÂ?a si?? na stylu narracji Palahniuka. Nie wiem jak jej to wyszÂ?o, bo tej jej serii akurat nie czytaÂ?am, ale za to czytuj?? ch??tnie Palahniuka (uwielbiam go!) i trzeba przyzna??, Â?e facet umie ry?? ludziom m??zgi xD
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

@lma

Post autor: @lma »

UdaÂ?o mi si?? caÂ?kiem tanio kupi?? "Siewc?? wiatru" na allegro (20,50zÂ?), ale teraz mam pewne wÂ?tpliwoÂ?ci. Przeczyta?? najpierw te "Â?arna niebios" czy mog?? od razu si?? zabra?? za "Siewc??"? To chyba nie jest zaleÂ?ne, co?

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Spokojnie moÂ?esz czyta?? Siewce, ja tak czytaÂ?am i nic mi nie umkn??Â?o ;)
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
WereWolf
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1728
Rejestracja: 25 paź 2009, 20:04

Post autor: WereWolf »

A takie pytanie na przyszÂ?oÂ???: Jaka jest prawidÂ?owa kolejnoÂ??? w jakiej powinno si?? czyta???
Obrazek

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

1. Â?arna Niebios bÂ?dÂ? Obro??cy Kr??lestwa. Â?arna to w rzeczywistoÂ?ci Obro??cy wzbogaceni o dwa nowe opowiadania.

2. Siewca Wiatru.

3. Zbieracz Burz (tom 1)

4. Zbieracz Burz (tom 2) - ale p??ki co nie ma go jeszcze nawet w planach wydawniczych Fabryki.

Podobno na drugim tomie Zbieracza ma si?? zako??czy?? ten cykl ale jakoÂ? nie chce mi si?? w to wierzy??.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
WereWolf
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1728
Rejestracja: 25 paź 2009, 20:04

Post autor: WereWolf »

Dzi??ki Kometa. Ale ostatnio na Fabrycznym Facebooku byÂ?o coÂ? takiego:
"Zbieracz Burz" t.2 zostaÂ? przez Maj?? Lidi?? KossakowskÂ?, oficjalnie oddany do wydawnictwa. I trafiÂ? do redaktora. Czyli ruszamy z produkcjÂ?. Z wrzeÂ?niem sfiniszujemy :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Loleczka
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1180
Rejestracja: 19 sty 2010, 23:57

Post autor: Loleczka »

O! Mam kolejny prezent na urodziny :-)
Ciekawa jestem czy drugi tom b??dzie lepszy od pierwszego. Oby, oby, bo inaczej nie zdzierÂ???.
Jestem sobą. A kim innym powinnam być? Przecież nie zmienię się w ciebie.

Hazaja

Post autor: Hazaja »

Ha, nawet nie wiedziaÂ?am, Â?e trylogia nosi tytuÂ? Zast??py Anielskie :oops: a przeczytaÂ?am pierwszÂ? cz??Â??? i drugÂ? tom 1 a teraz z niecierpliwieniem czekam na cz??Â??? 2 :]
Obie ksiÂ?Â?ki mi si?? podobaÂ?y i jak dla mnie to cud, Â?e je przeczytaÂ?am ... bo niestety zbytnio mnie nie nie ciÂ?gnie do fantastyki polskiej i w og??le do polskich pisarzy.. no ale jakimÂ? fartem fanatyczka "polskiej Fantastyki" wcisn??Â?a mi ksiÂ?Â?k?? i kazaÂ?a czyta??... i teraz jestem jej wdzi??czna, bo ksiÂ?Â?ka r??Â?ni si?? od zagranicznych koncepcji o podobnej tematyce...

Szczeg??lnie podoba mi si?? Kossakowska wersja anioÂ???w - kreacja Gabrysia i Michasia wymiata ;] Co do postaci Freya - c??Â? facet czasami mnie irytuje (szczeg??lnie jego stosunki z HijÂ?, szkoda, Â?e w 2 cz??Â?ci udaÂ?o si?? jÂ? uwolni?? wolaÂ?am, Â?eby gniÂ?a tam gdzie byÂ?a).
W cz. drugiej ciekawie rozwija si?? wÂ?tek Asmodeusza i szczerze m??wiÂ?c, wole jego niÂ? Freya - no ale chÂ?opak moÂ?e si?? ogarnie po tym co zrobiÂ?a mu Hija, chociaÂ? w to wÂ?tpi?? bo za penie Kossakowska zwali wszystko na jej wychowanie i izolacj?? i Daimon jej wybaczy ;[.
Por??wnujÂ?c 2 cz??Â?ci to jednak wol?? 2 .... pierwsza byÂ?a maÂ?o zaskakujÂ?ca a za to w 2 zaczyna si?? dzia?? - intrygi, wÂ?adza, ucieczka, czarna magia uprawiana przez najwyÂ?szych anioÂ???w - wszystko to sprawia, Â?e czÂ?owiek nie przysypia czytajÂ?c i chce wiedzie?? co dalej, bo tak go wciÂ?ga...

Awatar użytkownika
WereWolf
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1728
Rejestracja: 25 paź 2009, 20:04

Post autor: WereWolf »

A oto przedpremierowe fragmenty drugiego tomu "Zbieracza Burz"
Telefon milczaÂ?.
Cisza w antykwariacie z kaÂ?dÂ? uciekajÂ?cÂ? minutÂ? g??stniaÂ?a niczym dym. Smog znad pogorzeliska. Paskudny, ci??Â?ki swÂ?d zawiedzionych nadziei. Asmodeusz siedziaÂ? przy biurku, starajÂ?c si?? nie wyÂ?amywa?? palc??w, nie b??bni?? po blacie, nie bawi?? si?? egipskim skarabeuszem, sÂ?uÂ?Â?cym za przycisk do papier??w, a szczeg??lnie nie gapi?? wyczekujÂ?co to na kom??rk??, to na wielki, czarny przedwojenny aparat ze sÂ?uchawkÂ? przypominajÂ?cÂ? osobliwego morskiego Â?limaka.
A telefony milczaÂ?y zawzi??cie.
Nie – za – dzwo – ni, stukaÂ? w rytm przyspieszonego pulsu zÂ?oÂ?liwy, uporczywy telegraf przeczucia.
Paskudnego jak pogoda w przeddzie?? Potopu.
Nie – za – dzwo – ni.
Nie – za – dzwo – ni.
Nie – dzwo – ni.
Nie.
Skarabeusz wyÂ?lizgnÂ?Â? si?? z palc??w, z Â?omotem spadÂ? na szklany blat biurka, sztywne pÂ?atki papier??w posypaÂ?y si?? na podÂ?og??, strÂ?cona nieopatrznym ruchem kom??rka rzuciÂ?a si?? w ciemnÂ? przepaÂ??? mi??dzy nogami mebla, wciÂ?Â? milczÂ?ca niby bohaterski straceniec.
Nic. Bodaj smsa. Cholera. Niech to GÂ???bia popieÂ?ci! Na Seta, Nergala, Hedor?? i reszt?? mrocznego taÂ?atajstwa! La dracu! Ftaghn!
No, toÂ? se chÂ?opie poromansowaÂ?. Nie ma co. RoztoczyÂ?eÂ? wok??Â? oszaÂ?amiajÂ?cy opar uroku osobistego. SzczerzyÂ?eÂ? z??by, stawaÂ?eÂ? na Â?bie fikajÂ?c nogami, robiÂ?eÂ? z siebie Â?aÂ?osnego balona, to teraz masz. ZeÂ?ryj, coÂ? wysmaÂ?yÂ?.
ZrobiÂ?eÂ? tak piorunujÂ?ce wraÂ?enie, Â?e laska od trzech dni nie moÂ?e si??gnÂ??? po telefon i wystuka?? twego numeru. To z braku tchu, pewnie. Normalnie jÂ? zatkaÂ?o.
Srita, tita, Pan Wielka Tajemnica zaciÂ?gnie ci?? w krzaki, Â?eby ci pokaza?? Mitr??. Dobre. Naprawd?? dobre. Istny numer na premier??. Tyle Â?e publice chyba si?? nie spodobaÂ?o.
SchyliÂ? si??, podni??sÂ? kom??rk?? i ze zÂ?oÂ?ciÂ? cisnÂ?Â? na biurko.
HaÂ?as obudziÂ? widmokota, kt??ry spaÂ? zwini??ty w kÂ???bek na stercie koptyjskich gobelin??w. Nefer przeciÂ?gnÂ?Â? si??, wygiÂ?Â? grzbiet a potem ziewnÂ?Â? pot??Â?nie prezentujÂ?c z??by godne tygrysa.
– Nie przejmuj si??. To zÂ?a kobieta byÂ?a. Skocz do GÂ???bi na demonice, a zaraz poczujesz si?? lepiej. I w dodatku nie musisz pÂ?aci??, nie? Wszystko twoje.
ZgniÂ?y ChÂ?opiec obr??ciÂ? si?? gwaÂ?townie. Nie wÂ?oÂ?yÂ? soczewek kontaktowych, wi??c jego nieludzkie, fioÂ?kowe oczy Â?wieciÂ?y niczym dwa zÂ?owrogie reflektory. BliÂ?niacze, nabuzowane furiÂ? strumienie zab??jczych laser??w.
– Zamknij si??! – warknÂ?Â? wÂ?ciekle.
Nefer oboj??tnie polizaÂ? Â?apk??.
– Czego si?? wkurzasz? Pocieszy?? chciaÂ?em. Zamiast zapada?? si?? w sobie jak czarna dziura lepiej byÂ? si?? ze mnÂ? pobawiÂ?. Podobno to bardzo odpr??Â?a. TrzydzieÂ?ci minut codziennego igrania z domowym zwierzÂ?tkiem zmniejsza o jednÂ? czwartÂ? ryzyko zawaÂ?u serca albo wystÂ?pienia objaw??w angina pectoris. A moÂ?e puchliny kolan? ZapomniaÂ?em. Nie waÂ?ne. Grunt, Â?e to dobrze i zdrowo. No nie bÂ?dÂ? Â?yÂ?a, ciÂ?nij mi suszony Â?epek polinezyjskiego kanibala. PrzecieÂ? teÂ? ci si?? chce Â?mia??, kiedy wepchni??ty pod szaf?? zaczyna klÂ??? i wywraca?? oczami.
W jednej chwili z Asmodeusza zeszÂ?o caÂ?e powietrze. PozostaÂ?o tylko gorzkie, przytÂ?aczajÂ?ce przygn??bienie.
Czego si?? tak rzucam, pomyÂ?laÂ? z niech??ciÂ?. Potrzebne mi to? Zadzwoni, nie zadzwoni. Wszystko jedno. JakoÂ? przeÂ?yj??. Za stary jestem na romantyczne porywy otellowskiego gniewu. Za stary i za bardzo przeÂ?arty zdrowym cynizmem GÂ???bianina.
– IdÂ? w choler??, Nefer. SprawdÂ? czy ci?? nie ma w sarkofagu. Albo lepiej, za drzwiami. Od zewnÂ?trz, gdybyÂ? nie zrozumiaÂ?.
Kot prychnÂ?Â?.
– Niewdzi??cznik! Taka odpÂ?ata za moje szczerozÂ?ote egipskie serce. W dzisiejszych czasach nikt juÂ? nie umie doceni?? porzÂ?dnego kota. Wiesz co pisaÂ? Herodot o moim rodzinnym, nieodÂ?aÂ?owanym Czarnym Kraju? Lud znad Nilu tak ukochaÂ? swoje nieocenione kicie, Â?e w razie poÂ?aru domu najpierw ratowaÂ? dzieci i koty, a dopiero potem reszt?? dobytku. Rany, gdzie te pi??kne czasy? Wok??Â? sama, czarna jak przekl??ty Anubis, niewdzi??cznoÂ???…
ZgniÂ?y ChÂ?opiec spojrzaÂ? podejrzliwie na swoje martwe od wiek??w, domowe zwierzÂ?tko.
– Nefer, czyÂ? ty przypadkiem nie dobraÂ? si?? do flakonika najczystszej ambrozji, co? Tego, kt??ry przyjechaÂ? wczoraj razem z lekytem biaÂ?ogruntowanym zawierajÂ?cym resztki duszy Orfeusza i dokerkÂ? wydzierganÂ? ze zÂ?otego runa przez znudzonego Jazona? Przyznaj si??! ObrobiÂ?eÂ? mojÂ? najnowszÂ? dostaw?? greckich artefakt??w?!
Widmokot oblizaÂ? pyszczek r??Â?owym jak plaster szynki j??zykiem.
– Jasne! – oznajmiÂ? radoÂ?nie – To dziwne blade mleko wychÂ?eptaÂ?em co do kropelki! ByÂ?o nawet niezÂ?e, tylko troch?? ciÂ?gn??Â?o piwnicÂ?. A czapeczka jest tutaj. SpaÂ?em na niej.
Podni??sÂ? na jednym pazurku utytÂ?any w kurzu i paj??czoszarawej sierÂ?ci smutny, bezksztaÂ?tny woreczek.
Asmodeusz j??knÂ?Â? w duchu.
Super. Mam teraz w firmie pijanÂ? zjaw?? staroÂ?ytnego kota i zmarnowany helle??ski chÂ?am za kup?? forsy. A ten cholerny telefon nie dzwoni.
– Drrry??! – powiedziaÂ? nagle morski Â?limak sÂ?uchawki.
Mod rzuciÂ? si?? do aparatu.
– Halo? – szepnÂ?Â? bez tchu.
– Pan Markolf? Saturnin Markolf? – spytaÂ? mocno schrypni??ty m??ski gÂ?os.
Nie, palancie! Pieprzony demon Asmodeusz w wyjÂ?tkowo podÂ?ym humorze! – miaÂ? ochot?? wrzasnÂ??? ZgniÂ?y ChÂ?opiec, ale zdoÂ?aÂ? si?? powstrzyma??.
– Antykwariusz. SÂ?ucham? – rzuciÂ? oschle.
– Bardzo si?? ciesz?? – ciÂ?gnÂ?Â? ochrypÂ?y – Pa??skie usÂ?ugi poleciÂ? mi przyjaciel, kt??ry nie m??gÂ? si?? nachwali??…
Asmodeusz przestaÂ? sÂ?ucha??.

***

Kiedy jesteÂ? samotnym demonem, na pustej, zimnej, niegoÂ?cinnej Ziemi, kiedy za towarzystwo masz milczÂ?cy telefon i nawalonego, widmowego kota, moÂ?esz nabra?? ochoty, Â?eby si?? po prostu upi??. I to nie Â?adnym tam ziemskim sikaczem, tylko porzÂ?dnÂ?, gÂ???bia??skÂ? gorzaÂ?Â?. TakÂ?, kt??rÂ? potrafi p??dzi?? w chwilach melancholii stary, poczciwy Mefisto. ZÂ?otÂ? jak pÂ?omie?? lata, zjadliwÂ? niczym ironia, zÂ?Â? niby twoje wÂ?asne, demoniczne serce.
Tyle, Â?e wÂ?aÂ?nie postanowiÂ?eÂ? bawi?? si?? w czÂ?owieka. Porzuci?? dom, kumpli, dobrze prosperujÂ?cy interes i przeprowadzi?? si?? z trzaskiem na zapyziaÂ?Â?, biednÂ?, trzeciÂ? planet?? od SÂ?o??ca, Â?eby leczy?? swoje urojone neurozy. No bo wÂ?aÂ?ciwie po diabÂ?a to zrobiÂ?eÂ?? Dla tej biednej, maÂ?ej ifrytki, kt??rÂ? twoja szanowna mamusia miaÂ?a fantazj?? zamordowa?? jakieÂ? trzy czy cztery wieki temu? Daj spok??j, stary. Miej tyle uczciwoÂ?ci, Â?eby przyzna?? przed sobÂ?, Â?e nie bardzo juÂ? pami??tasz, co wÂ?aÂ?ciwie widziaÂ?eÂ? w tej niby miÂ?oÂ?ci twego Â?ycia. No sÂ?odka byÂ?a, i Â?liczna, i caÂ?kiem taka sama jak setki podobnych. DÂ?inniji, ifrytek, GÂ???bianek, nawet Skrzydlatych, niech OtchÂ?a?? przetrÂ?ci te zimne, napuszone, Â?wi??toszkowate gidie.
Ziemianki. No, one przynajmniej sÂ? inne. Ostre. Wyraziste. Z charakterem. R??Â?norodne jak ryby w Jeziorze PÂ?omieni. Nigdy nie wiesz, co zÂ?owisz. I czy zdobycz nie odgryzie ci aby palca, Â?mignÂ?wszy z powrotem w bystre fale Â?ycia.
Taa. Cholerne Ziemianki.
PowiedziaÂ?eÂ?: „bystre fale Â?ycia”? Ty, kt??ry pomagaÂ?eÂ? Boccacciowi pisa?? „Dekameron”? Demon z ambicjami literackimi? Rany, chÂ?opie, odstaw t?? w??d??, bo robi ci z m??zgu wod?? z z??zy Arki Noego.
Co z tobÂ? wÂ?aÂ?ciwie? DotknÂ?Â? ci?? kryzys wieku Â?redniego? PrzecieÂ? masz dopiero kilkaset tysi??cy lat. Za wczeÂ?nie na takie numery.
Rzu?? to w czorty i wracaj do GÂ???bi. Lucek ci?? potrzebuje. WyglÂ?da na to, Â?e zn??w wpakuje si?? w coÂ? cuchnÂ?cego. CoÂ?, co przyklei si?? do niego na dobre par?? wiek??w. Albo na infernalne zawsze.
Wystawiasz jedynego prawdziwego przyjaciela. I to dla kogo? Dla ludzkiej lafiryndy. Tej maÂ?ej Blanki Krammer, z fryzurÂ? tyfusowego dziecka i oczami jak niebo nad Kr??lestwem.
Dlaczego ona nie dzwoni? PrzecieÂ? obiecaÂ?a. PowiedziaÂ?a na odchodnym: „Odezw?? si??”. Szlag, a moÂ?e: „Odezwij si??”? Do diabÂ?a, do cholery, Mod! Ty idioto! Ty zapijaczony synu pary najgorszych kanalii we wszechÂ?wiecie! Przypomnij sobie. Co ona, do caÂ?ego kosmicznego chÂ?amu, powiedziaÂ?a? No?
Nie pami??taÂ?. SiedziaÂ? przy biurku, gapiÂ? si?? na wÂ?asne palce zaciÂ?ni??te na szklance i nie pami??taÂ?.
A przepojona melancholiÂ? gorzaÂ?ka Mefistofelesa buzowaÂ?a mu w gÂ?owie jak flara. Dwie pochodnie Kautesa i Kautopatesa. Raz w g??r??, raz w d??Â?. Â?ycie i Â?mier??. Â?mier?? i Â?ycie.
Trzeba wybra??.
Warto wybra??.
Naprawd??.
Wi??c si??gnÂ?Â? po kom??rk??, teraz, nagle, szybko, zanim odurzajÂ?ce zÂ?oto wyparuje, zostawiajÂ?c tylko smutek i gigantycznego kaca, wybraÂ? numer i czekaÂ?. A jego demoniczne, zÂ?e serce czekaÂ?o wraz z nim, zamarÂ?e, nie oÂ?mieliwszy si?? uderzy??.
– Halo? – powiedziaÂ? odlegÂ?y, stÂ?umiony gÂ?os.
– Blanka? To ja, Saturnin – nic wi??cej nie potrafiÂ? wykrztusi??.
– Saturnin? – powt??rzyÂ? gÂ?os.
I byÂ?a w nim ulga, i niepok??j, i wyczekiwanie, i jeszcze coÂ?, czego ZgniÂ?y ChÂ?opiec nie potrafiÂ? okreÂ?li??, coÂ? sÂ?odkiego, ulotnego i cenniejszego nad wszystkie skarby Ofiru.
A wtedy trzecia planeta od SÂ?o??ca drgn??Â?a, zawirowaÂ?a jak karuzela, rozjarzyÂ?a si?? tysiÂ?cem Â?wiateÂ?, barw i zapach??w. Wypi??kniaÂ?a. Naprawd??, otworzyÂ?a si?? jak pÂ?k piwonii. A krew w Â?yÂ?ach demona, kt??ry liczyÂ? sobie przecieÂ? zaledwie kilkaset tysi??cy lat zn??w mogÂ?a popÂ?ynÂ??? wartko i Â?wawo. W stron?? nadziei. W kierunku Â?ycia.

***

To byÂ? stary dom. O wysokich oknach i spadzistym dachu. W mansardowe lukarny na strychu wprawiono kolorowe szybki. Kominy wyciÂ?gaÂ?y si?? ku Â?wiatÂ?u jak osobliwe p??dy. BiaÂ?e gzymsy wie??czyÂ?y framugi, parapety zrobiono z solidnego kamienia, poÂ?rodku litych, drewnianych drzwi tkwiÂ?a wykrzywiona g??ba koÂ?atki. Ganek rozwieraÂ? szeroko ramiona balustrady. Werand?? oplataÂ? gÂ?szcz dzikich r??Â?.
Tak, to z pewnoÂ?ciÂ? byÂ? stary dom, opatulony niczym pledem, zielonym, kosmatym ogrodem.
Dobry dom, Â?eby w nim Â?y?? i snu?? marzenia.
A takÂ?e, by?? moÂ?e, umrze??. KiedyÂ?.
Leokadia Welman nie czuÂ?a si?? jeszcze tak wiekowa, Â?eby o tym myÂ?le??. W kaÂ?dym razie, nie za cz??sto.
LubiÂ?a swoje kwiaty, kominki i bibeloty. Porcelan??, sk??rzane fotele, sof?? z poduchami. LubiÂ?a stylowÂ?, ulotnÂ? aur?? spokoju otaczajÂ?cÂ? posesj??.
UcieszyÂ?a si??, gdy w starej szopie, zwanej niegdyÂ? szumnie „domkiem dla goÂ?ci” zamieszkaÂ?y koty. CaÂ?y klan popielatych jak babie lato zwierzak??w o turkusowych i szmaragdowych oczach. PostawiÂ?a im zaraz miseczki z mlekiem, karmÂ? i resztkami z kuchni. W ko??cu ogr??d byÂ? bardzo duÂ?y. Nie znalazÂ?a powodu, by nie dzieli?? go z nowymi lokatorami. Przynajmniej szczury si?? wyprowadzÂ?.
Suczka Funia i kotka Pusia, rezydujÂ?ce w domu, tak przyrosÂ?y do kanapy, Â?e rzadko wychylaÂ?y nos poza werand??, a w okolice domku dla goÂ?ci nie zapuszczaÂ?y si?? nigdy, wi??c odpadaÂ? problem terytorialnego konfliktu.
No i jeszcze ten sen.
Ten ciepÂ?y jak wrzeÂ?niowe popoÂ?udnie, oÂ?ywczy sen, po kt??rym Leokadia obudziÂ?a si?? spokojniejsza i weselsza niÂ? zwykle. Przepojona nagÂ?ym poczuciem, Â?e nie jest juÂ? sama, Â?e w domu pojawiÂ? si?? goÂ???. Â?agodny, serdeczny, przyjazny opiekun. AnioÂ?. No pewnie, Â?e anioÂ?. Co z tego, Â?e niski, chuderlawy, biaÂ?y jak mgÂ?a, z wÂ?osami przypominajÂ?cymi rozczapierzonego mopa?
AnioÂ? to anioÂ?. Liczy si?? sztuka, nie wyglÂ?d.
Poza tym miaÂ? naprawd?? dobre oczy.
– MoÂ?emy tu zamieszka??? – spytaÂ?, gdy Â?niÂ?a – Tylko na jakiÂ? czas. Na kr??tko. Postaramy si?? nie sprawia?? za duÂ?o kÂ?opot??w.
UsiadÂ?a na Â???Â?ku, wcale nie skr??powana nocnym negliÂ?em.
– Och, oczywiÂ?cie. Bardzo si?? ciesz??. Zosta??, jak dÂ?ugo chcesz.
UÂ?miechnÂ?Â? si?? i to byÂ? takÂ?e pi??kny, prawdziwy uÂ?miech. Taki, jakim tylko anioÂ?y potrafiÂ? wyraÂ?a?? radoÂ???.
– Dzi??kuj?? – powiedziaÂ?. – To wspaniale. Jestem bardzo wdzi??czny. UrzÂ?dzimy si?? w szopie na tyÂ?ach ogrodu, dobrze?
– Nie, nie! – zaprotestowaÂ?a – Ty, posÂ?aniec z Nieba, i twoi przyjaciele, kimkolwiek sÂ?, powinniÂ?cie przecieÂ? mieszka?? w domu. Zaraz przygotuj?? pokoje.
PotrzÂ?snÂ?Â? gÂ?owÂ?, nie przestajÂ?c si?? uÂ?miecha??.
– Od wiek??w nie byÂ?em w Niebie, Leokadio. A moim przyjacioÂ?om b??dzie znacznie wygodniej w szopie. Naprawd??. Dzi??kuj?? za goÂ?cin??. Pewnie nie zabawimy dÂ?ugo. Do zobaczenia.
PoczuÂ?a ukÂ?ucie Â?alu pod mostkiem.
– Nie odchodÂ?! – zawoÂ?aÂ?a.
– Wcale nie odchodz??. PrzecieÂ? pozwoliÂ?aÂ? mi tu mieszka?? – oznajmiÂ? powaÂ?nie.
A potem rozwiaÂ? si?? jak opar.
Rankiem, szare koty juÂ? buszowaÂ?y po ogrodzie.

***

UnosiÂ? si?? gÂ???boko w wodzie, ciemnej jak butelkowe szkÂ?o. GÂ?adkiej, g??stej, ciepÂ?ej toni sn??w i majak??w. GorÂ?czki.
Â?wiatÂ?o znajdowaÂ?o si?? gdzieÂ? niesko??czenie wysoko, widoczne tylko czasami przez lepki mrok m??tnej toni. ByÂ?y chwile, gdy bardzo chciaÂ? wyrwa?? si?? ku niemu, popÂ?ynÂ??? w g??r??, zaczerpnÂ??? tchu, wciÂ?gnÂ??? w pÂ?uca prawdziwe, oÂ?ywcze powietrze, a nie t?? dÂ?awiÂ?cÂ?, rozpalonÂ? maÂ?. ByÂ?y chwile, gdy naprawd?? wierzyÂ?, Â?e potrafi to zrobi??. Ale nie miaÂ? siÂ?y. DryfowaÂ? pod powierzchniÂ? Â?wiadomoÂ?ci, niezdolny si?? ocknÂ???, poruszy??, otworzy?? oczu.
Ci??Â?ka woda zalewaÂ?a go, ciÂ?gn??Â?a ku dnu, peÂ?nemu rozgrzanego bÂ?ota, kleistego muÂ?u i odwiecznych potwor??w. Gdyby si?? tam znalazÂ?, juÂ? nigdy nie ujrzaÂ?by SÂ?o??ca. StaÂ?by si?? cieniem wÂ?r??d cieni. Topielcem w bagnie gorÂ?czki.
Nie walczyÂ? jednak. ByÂ? zbyt sÂ?aby, Â?eby stawia?? op??r. TrwaÂ?, a wok??Â? niego przelewaÂ?a si?? m??tna przelewaÂ?y si?? m??tne fale choroby.
Czasem, w brudnozÂ?otej poÂ?wiacie nad sobÂ?, widziaÂ? wykrzywionÂ?, szpetnÂ? twarz, otoczonÂ? mdÂ?ym nimbem Â???Â?tego blasku, niczym szyderczÂ? aureolÂ?. MalowaÂ? si?? na niej wyraz troski i wsp??Â?czucia. PrzypominaÂ?a odbicie oglÂ?dane w wypukÂ?ej, metalowej powierzchni. MoÂ?e misce lub puszce z wypolerowanego metalu. Jedno oko, maÂ?e i kaprawe, byÂ?o tylko wygi??tÂ? w Â?uk szramÂ?, drugie, wyÂ?upiaste, blade, spoglÂ?daÂ?o cierpliwym, pustym wzrokiem ryby. Pod pÂ?askim nosem otwieraÂ?y si?? zdeformowane, bezksztaÂ?tne usta, przywodzÂ?ce na myÂ?l otw??r wyszarpany w sparciaÂ?ej, brudnej gÂ?bce. Zaj??cza warga odsÂ?aniaÂ?a poÂ???Â?kÂ?e, dÂ?ugie jak u nutrii z??by.
Mimo uderzajÂ?cej brzydoty, istota nie byÂ?a zÂ?a. Nie, z pewnoÂ?ciÂ? nie naleÂ?aÂ?a do Â?wiata koszmar??w. StaraÂ?a si?? pom??c.
CzuwaÂ?a nad nim, ta Â?mietnikowa Â?wi??ta. Nieustanie, spokojnie, Â?agodnie byÂ?a obok, Â?eby odgania?? stwory z dna m??tnej wody, Â?eby nie pozwoli?? mu pogrÂ?Â?y?? si?? w odwiecznej gÂ???binie.
Nie miaÂ? poj??cia, w jaki spos??b tego dokonuje, ale wiedziaÂ?, Â?e po to wÂ?aÂ?nie zostaÂ?a powoÂ?ana. Aby nie pozwoli?? mu osunÂ??? si?? w mrok.
I nie pozwoliÂ?a. Bo chociaÂ? brudna, lepka to?? wciÂ?Â? zalewaÂ?a go do nowa, Â?wiatÂ?a byÂ?o coraz wi??cej. MÂ?yÂ?o niewyraÂ?ne niczym widoczna przez brudnÂ? szyb?? zapyziaÂ?a, pokryta strupami martwych much Â?ar??wka. Ale wciÂ?Â? go przybywaÂ?o. Z kaÂ?dym dniem przybywaÂ?o, na ksztaÂ?t zimowego sÂ?o??ca po dniu przesilenia.
AÂ? wreszcie martwa woda wzburzyÂ?a si??, zakipiaÂ?a i wyniosÂ?a go na powierzchni??, gdzie byÂ?a jasnoÂ???, powietrze i b??l, kt??ry natychmiast zn??w pozbawiÂ? go przytomnoÂ?ci.

***

Rany, jaka ta Ziemia pi??kna! – myÂ?laÂ? ZgniÂ?y ChÂ?opiec – Co za fantastyczne miejsce do Â?ycia!
Chodniki lÂ?niÂ?y po porannym deszczu, kamienice wystawiaÂ?y na sÂ?oneczne promienie Â?wieÂ?o umyte, jasne fasady. Drzewa mrugaÂ?y srebrem i zieleniÂ? liÂ?ci. Nigdy przedtem nie zauwaÂ?yÂ? ile w mieÂ?cie jest drzew.
Witryny sklepowe tryskaÂ?y barwami, szyldy i reklamy wydawaÂ?y si?? takie jasne, wesoÂ?e. „Kup sobie coÂ? fajnego!” zdawaÂ?y si?? zach??ca??. Jasne, Â?e zamierzaÂ? ich posÂ?ucha??. Bo to byÂ? wÂ?aÂ?nie taki dzie??. Dzie??, w kt??rym warto zrobi?? sobie przyjemnoÂ???. I komuÂ?. KomuÂ? bliskiemu. Zafundowa?? maÂ?y drobiazg, niespodziank??. Sprawi?? radoÂ???.
PopoÂ?udnie otwieraÂ?o si?? przed nim niczym lunapark. Wsz??dzie kr??ciÂ?y si?? karuzele, fruwaÂ?y baloniki, a powietrze miaÂ?o smak cukrowej waty.
Asmodeusz szedÂ? szybkim krokiem, wcale nie kulejÂ?c i uÂ?miechaÂ? si?? do ludzi. WyglÂ?dali tak rzeÂ?ko, krzepko, serdecznie, gdy mijali go na ulicy. Tacy r??Â?norodni, peÂ?ni Â?ycia, ciekawi.
Ludzie. Fantastyczne stworzenia. Naprawd?? niezÂ?y pomysÂ? JasnoÂ?ci.
A kobiety. Dziewczyny! Cholera, aleÂ? Â?adne sÂ? te Ziemianki. KrÂ?Â?Â? po mieÂ?cie takie ciepÂ?e, rasowe, pon??tne. Prawdziwe. Z mn??stwem wad i sÂ?odkich, maÂ?ych zalet.
MiaÂ? ochot?? podarowa?? kaÂ?dej z nich kwiatek. Klejnot. UÂ?miech. BÂ?ogosÂ?awie??stwo wcale nie starego, wcale nie zÂ?oÂ?liwego diabÂ?a.
Trzymajcie si?? ciepÂ?o, ludzie – m??wiÂ? w duchu do mijanych przechodni??w – Niech was Mrok ukoi. Bez was jesteÂ?my tylko bandÂ? zgorzkniaÂ?ych, stetryczaÂ?ych, przedwiecznych cieni. Nikim. Duchami z zakisÂ?ych zaÂ?wiat??w. Wisimy na was. Â?erujemy na blasku bijÂ?cym z waszych dusz. A wy wcale tego nie dostrzegacie. Wi??cej, nie doznajecie Â?adnego uszczerbku. JesteÂ?cie jak mikroskopijne sÂ?o??ca. Prywatne, buzujÂ?ce mocÂ? solarium JasnoÂ?ci. Pi??kni, w jakiÂ? niedoskonaÂ?y, pociÂ?gajÂ?cy spos??b.
BawiÂ?o go, Â?e w tym Â?pieszÂ?cym dokÂ?dÂ? lub snujÂ?cym si?? bez celu tÂ?umie nikt nie widzi mn??stwa niematerialnych istot Â?yjÂ?cych od wiek??w na Ziemi.
Zielony dÂ?inn podpieraÂ? Â?cian??, w smagÂ?ej dÂ?oni trzymaÂ? brzuchaty bukÂ?aczek. Jego zÂ?ote oczy patrzyÂ?y jednak chytrze i czujnie. Kilka Â?mietnikowych skrzat??w staraÂ?o si?? dzikimi minami i wrzaskami odp??dzi?? od ciastka, upuszczonego przez jakieÂ? dziecko, syczÂ?cÂ? i prychajÂ?cÂ? chimer??. Skrzydlata w stroju str??Â?a holowaÂ?a przez jezdni?? staruszk?? peÂ?znÂ?cÂ? przed siebie z uporem Â?uka toczÂ?cego kulk??. Dwa geniusze kÂ???ciÂ?y si?? zaciekle w cieniu zauÂ?ka.
Â?ycie. Wsz??dzie wok??Â? kipiaÂ?o, kÂ???biÂ?o si??, buzowaÂ?o Â?ycie. Ziemskie. Nieskomplikowane. Po prostu fajne.
A demon Asmodeusz, ksiÂ?Â??? OtchÂ?ani, Wielki Zwierzchnik wszystkich kasyn i burdeli w GÂ???bi, doradca i osobisty przyjaciel Lucyfera miaÂ? teraz tylko jeden problem. Jaki prezent sprawi?? Blance Krammer? CoÂ? tak trywialnego jak kwiaty i czekoladki odpadaÂ?o od razu. BiÂ?uteri??? Ryzykowne. I takÂ?e doÂ??? pretensjonalne. Lot balonem? A jeÂ?li ma l??k wysokoÂ?ci? Weekend na karaibskiej wyspie? Nie, cholera, na to jednak za wczeÂ?nie. To musi by?? rzecz osobliwa i niezwykÂ?a. FascynujÂ?ca. W jej stylu. Wi??c, co do diabÂ?a?
Nie miaÂ? na razie poj??cia.
Ale to wcale nie psuÂ?o mu humoru. Ani troch??.
PrzecieÂ? do wieczora zostaÂ?o jeszcze kilka godzin tego cudownego, furkoczÂ?cego wok??Â? balonikami i karuzelami szcz??Â?cia popoÂ?udnia.

***

Daleko, gdzieÂ? na p??Â?nocnym skraju miasta wysoki, smukÂ?y, czarnosk??ry anioÂ? w skupieniu wdychaÂ? powietrze przesycone sÂ?abym aromatem dymu z komina. Pi??kne, szmaragdowo granatowe skrzydÂ?a trzymaÂ? ciasno zÂ?oÂ?one na plecach. GÂ?ow?? miaÂ? odrzuconÂ? do tyÂ?u, oczy zamkni??te, twarz nieruchomÂ? jak rzeÂ?ba z obsydianu. Tylko usta poruszaÂ?y si?? bezgÂ?oÂ?nie, w monotonnej inwokacji.
W dÂ?ugich szczupÂ?ych palcach prawej dÂ?oni obracaÂ? sznur zielonkawych paciork??w. Lewa r??ka wprawiaÂ?a w ruch obrotowÂ? koÂ?atk??. GÂ?uchy, niegÂ?oÂ?ny klekot brzmiaÂ? groÂ?nie, niczym przekle??stwa kt??re mogÂ?yby si?? wydobywa?? z ust koÂ?ciotrupa.
Gdyby ktoÂ? zrozumiaÂ?, o czym m??wi koÂ?atka, zadrÂ?aÂ?by. Bowiem Mambea, czarny mag, szpieg i ucze?? Razjela, istotnie pytaÂ? o rad?? umarÂ?ych. A gdy juÂ? jÂ? uzyskaÂ?, zaprzestaÂ? Â?piewnej, niesÂ?yszalnej recytacji, strzepnÂ?Â? dÂ?onie, jakby pozbywaÂ? si?? niewidzialnych kropel i otworzyÂ? zÂ?ociste, lwie oczy. Oczy polujÂ?cego drapieÂ?cy.
A potem uÂ?miechnÂ?Â? si??.
W tym samym momencie nagrobna pÂ?yta, na kt??rej staÂ?, p??kÂ?a z trzaskiem. Lecz Mambea juÂ? zeskakiwaÂ? na traw??, zwinnie jak Â?bik.
OpuÂ?ciÂ? stary cmentarz, nawet si?? nie odwr??ciwszy, oboj??tny jak wiatr, kt??ry niesie w sobie odlegÂ?y swÂ?d spalenizny.

***
Ostatnio zmieniony 02 wrz 2010, 16:28 przez WereWolf, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ilir
Admin Techniczny
Posty: 535
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:36

Post autor: Ilir »

Were, prosz?? Ci??, byÂ? oznaczaÂ?a iÂ? wstawiasz spojlery, nie kaÂ?dy chce czyta?? przed premierÂ?.
Jesteśmy tylko maleńkimi pyłkami, tańczącymi do rytmu natury...

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Zastępy Anielskie

Post autor: Kometa »

Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Zbieracz Burz
Cykl: Zastępy Anielskie
Język oryginału: Polski
Liczba stron: 352
Rok wydania: Luty 2010
Oprawa: miękka / twarda
Wymiary: 125 x 195 mm
Wydawca: Fabryka Słów


Po pokonaniu Siewcy Anioł Zagłady nie ma zbyt wiele do roboty. Albo może raczej nie chce mieć. Nie bardzo mu się uśmiecha niszczenie jakiś zapomnianych światów, gdzieś na kompletnym zadupiu. Stracił i zapał i chęci do machania Gwiazdą Zagłady. Nie można jednak powiedzieć żeby się nudził, swoje małe frustracje rozładowuje biorąc udział w nielegalnych walkach gdzieś w jakiejś zapomnianej dzielnicy Stref Poza Czasem. Bo w sumie jakie inne 'hobby' może mieć Abbadon?

Otórz okazuje się, że nie może mieć żadnego, ma się wziąć do roboty i to natychmiast! Tako rzecze sam Pan! Jasność ponownie zdecydowała się przemówić do swego Niszczyciela i oto Daimon znów ociera się o śmierć, ze zgrozą wysłuchując rozkazu Stwórcy. Tym razem nie chodzi o jakiś zapyziały światek gdzieś na jakimś wygwizdowie, tym razem Tańczący na Zgliszczach ma podnieść Gwiazdę Zagłady na samą Ziemię! O dupa blada...

Nie da się ukryć że tą nowiną Daimon wywołał niemałe poruszenie wśród swoich przyjaciół. Regent Królestwa, archanioł Gabriel nie mogąc uwierzyć w takie postanowienie Jasności zaczął poważnie podejrzewać, że Freya opętał Cień. Matko kochana, jeszcze tego im tylko brakowało - Anioł Zagłady oszalał!
Ale bez histerii, Gabryś wraz ze swym kumplem Razjelem już coś na to poradzą. Zaparzą mu leczniczych ziółek, czy tam dadzą inny kwas i wszystko wróci do normy. W końcu o przyjaciół trzeba dbać. Byle by tylko się nie zorientował, że mu nie wierzą, z wariatami to trzeba ostrożnie. Zwłaszcza z tak niebezpiecznymi wariatami. Aha, akurat. Czy im naprawdę się wydaje, że jak świr to zaraz idiota?

Sprawy zaczynają się mocno komplikować, a Daimon czuje się zaszczuty. I to przez własnych przyjaciół! Jedni chcą go koniecznie leczyć, inni - ci mniej subtelni i delikatni - od razu zatłuc, byleby tylko ocalić Ziemię przed szalonym Niszczycielem opętanym przez Siewcę. Nikt, absolutnie nikt poza samym Daimonem nie bierze pod uwagę faktu, że to mogła być faktycznie wola samego Pana.
A Abbadon, gnany poczuciem obowiązku i lojalnością wobec Jasności jest bardzo zdeterminowany żeby wypełnić to jakże osobliwe polecenie...




Na samym wstępie chcę zwrócić waszą uwagę na wydanie Zbieracza Burz. Książka w miękkiej oprawie jest naprawdę fajna, ale to ta wersja w twardej zwala z nóg. Także ceną, ale o tym za chwilę. Jeśli zaś chodzi o wrażenia wizualno-estetyczne to w pełni czuję się usatysfakcjonowana. Tomik jest po prosty prze-śli-czny. A art na nim zamieszczony sprawia, że odnajduję w sobie trochę więcej sympatii dla postaci Daimona (którego przecież nie lubię). Naprawdę cudo, och oraz ach i mniam-mniam.
Jedyną wadą tegoż wydania jest jego skandaliczna cena. Toż Siewca Wiatru w twardej oprawie (powieść niemal dwa razy taka jak Zbieracz) kosztował 39.99 zł. Tymczasem najnowsza pozycja pani Kossakowskiej (cały czas rozmawiamy o twardej oprawie choć i miękka dzielnie za nią podąża ścieżką drożyzny) stoi po 43.90! A to dopiero pierwszy tom! Przewiduję w napadzie jasnowidzenia, że i tom drugi będzie kosztował tyle samo. Albo i więcej... tfu, na psa urok!
Nie to żebym żałowała pieniędzy na książkę - zwłaszcza tak ładnie wydaną, ale doprawdy patrząc na ceny obu wydań Siewcy czy Żaren (tak to się odmienia?), nie mogę oprzeć się wrażeniu, że się mnie robi w (za przeproszeniem) wała. Zwłaszcza, że powieść podzielono na dwa tomy. Toż u mnie na półce stoi wielki Hyperion (616 stron, wymiary 150 x 225 mm), w twardej oprawie z obwolutą, ze złoto tłoczonym tytułem, z cholernymi ilustracjami i cena na nim jak wół - 49.00 PLN! Jest tylko 6.10 droższy od Zbieracza, który postawiony obok niego wygląda nieco śmiesznie. Zatem pytam się grzecznie, za co ja płacę? Bo mam dziwne wrażenie, że za kampanię reklamową wpompowaną w Zbieracza Burz...


Ach, ale wracając do rzeczy przyjemniejszych i odrzucając mą skąpą i czepialską naturę, napisać Wam muszę, że książka powala. Przy niej Siewca to mały pikuś jest. To znaczy wiecie, dalej nie lubię ani Daimona ani jego kumpli, ale wreszcie ten śliczny, idylliczny świat Królestwa runął. Już nie przyjaźń, miłość i pokój ludziom dobrej woli, o nie. Teraz każdy pilnuje swojego tyłka, teraz trzeba sobie w końcu zacząć jakoś radzić i zweryfikować swój system wartości. No i wreszcie akcja. Akacja, akcja, akcja! Dużo dobrej, wartkiej akcji. Dzieje się i to dużo. I parafrazując znane powiedzenie od bohatera do zera. Wczoraj twój przyjaciel dziś twój wróg. Wczoraj ktoś kogo nie dostrzegałeś, zwykły śmieć, dziś jedyna osoba na którą możesz liczyć.

Przez takie rozwinięcie fabuły postaci znane nam wcześniej nabierają pewnej głębi i charakteru. Zyskuje na tym Daimon, w moim odczuciu bardzo wiele Razjel (zaczynam lubić Pana Tajemnic, co było nie do pomyślenia przy lekturze Siewcy) i Gabryś też daje radę, sporo natomiast traci Michał, ale bez niego nie byłoby tak ciekawie ;)
W intrygującym kierunku też skręcił wątek Hii, choć szczerze wątpię żeby tej anielicy to przysporzyło fanów. Niektórych może to nawet wkurzyć, ale ja się dziko cieszyłam, bo nigdy jej nie lubiłam i wreszcie wyszło szydło z worka.
Bardzo też podobały mi się wtrącenia z Asmodeuszem i póki co to on jest w czołówce moich ulubionych bohaterów. Choć mam nieodparte wrażenie, że gdzieś jest skopana chronologia jeśli chodzi o niego, kłóci mi się to z jednym z opowiadań z Żaren. No i nie zmiennie ubolewam i niemal płaczę nad Lucyferem. Co to w ogóle za pomysł, żeby z Pana Otchłani robić takie ciepłe kluchy? W ogóle autorka nie ma dla niego litości, niszczy jego legendę w tak żenujący sposób...
Pojawiło się też kilka nowych, dobrze nakreślonych i ciekawych postaci. Nie chce zdradzać za dużo i tak już napaplałam, ale na końcu mi się podobało ^,^ I obrazek też był fajny xD


Jeśli zaś chodzi o styl to Kossakowska w świetnej formie, aż czasami w zbyt dobrej bym powiedziała. Pisze bardzo lekko, obrazowo i plastycznie, ale czasem uważam przesadza. Są momenty, że te opisy są zbyt kwieciste i zbyt przekombinowane. Raz miałam taką sytuację, że musiałam sięgnąć po słownik żeby rozkminić jakiś przymiotnik, a okazało się że to był zwykły odnośnik do koloru. Rety, jakby standardowa paleta barw nie starczyła. Albo może jestem człekiem o ubogim zasobie słów...
Jednak pomijając te jakże niekiedy wydumane i nieco patetyczne określenia, całość wypada bardzo dobrze. Nie ma dłużyzn i co najważniejsze ciężko przewidzieć co się zdarzy za chwilę. Przy Siewcy miałam trochę żal, że tak łatwo było mi odgadywać rozwój wypadków. Zbieracz na szczęście mi to wynagradza i nie raz nad książką robiłam wielkie "Ooooo!".

Polecam. Pomimo uskarżania się na cenę, to naprawdę zróbcie coś dla siebie i kupcie sobie wersje w twardej oprawie. Takie cudeńko po prostu trzeba mieć, a że wasz portfel jęczy... Pojęczy i przestanie ;) Nie mniej jednak zawiodłam się na Fabryce (nie pierwszy raz z resztą), żeby tak dym... to jest doić swoich czytelników... a potem się dziwią ze ludzie e-booki czytają :/
Ostatnio zmieniony 02 paź 2011, 17:54 przez Kometa, łącznie zmieniany 2 razy.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

A czy Zbieracz burz juÂ? przypadkiem nie wyszedÂ?. Premier?? miaÂ? na 3 wrzeÂ?nia. Na stronie empiku jest Â?e wysyÂ?ajÂ? w ciÂ?gu 48 godzin.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

dorota7677 pisze:Premier?? miaÂ? na 3 wrzeÂ?nia.

MiaÂ?, ale my z MiÂ?kiem czekamy na twardÂ? opraw??, bo u nas w Empiku tylko mi??kkie sÂ?. A MiÂ? postanowiÂ? nie czyta?? dop??ki nie dostanie swojego wÂ?asnego egzemplarza. TakÂ?e nosi go :D
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

To z niego twardy zawodnik, ja bym pewnie nie wytrzymaÂ?a. a ksiÂ?Â?k?? tak polecacie, Â?e pewnie sama jÂ? przeczytam - zwÂ?aszcza Â?e bardzo podobaÂ? mi si?? "Siewca wiatru".
ale Kometa - czytajÂ?c Twoje recenzje i bez znajomoÂ?ci "Siewcy wiatru" pewnie si??gn??Â?abym po ksiÂ?Â?k??. Fajnie piszesz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”