[txt] - Lamia - A wszystko to przez psa!

Jeśli ładnie rysujesz, twoją pasją jest pisanie opowiadań czy wierszy, lub realizujesz swoje artystyczne wizje w inny sposób, to miejsce dla ciebie! Wszelka praca twórcza dozwolona, podziel się z nami swoim talentem, a my chętnie zobaczymy i ocenimy wszystko, co zechcesz nam pokazać.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Lamia

[txt] - Lamia - A wszystko to przez psa!

Post autor: Lamia »

Dzieciom poniÂ?ej 18 lat dzi??kujemy. Dzieci powyÂ?ej 18 lat zapraszamy.
Opowiadanie erotyczne z udziaÂ?em dw??ch pan??w napisane juÂ? jakiÂ? czas temu.
(Zapis dialog??w nie do ko??ca zgodny z zasadami - wiem, wiem, ale nie chciaÂ?o mi si?? poprawia?? :) )



„A wszystko to przez psa”

To zabawne jak wiele w naszym Â?yciu jest dzieÂ?em przypadku. Nasze spotkanie byÂ?o najczystszym zbiegiem okolicznoÂ?ci. Do dziÂ? trudno mi uwierzy??, Â?e nasze Â?cieÂ?ki si?? skrzyÂ?owaÂ?y. MogÂ?em przecieÂ? wyjÂ??? z domu zaledwie kilka chwil p??Â?niej lub po prostu skr??ci?? w innÂ? alejk??... Najwidoczniej byÂ?o nam pisane to kr??tkie spotkanie po latach. Zastanawiam si?? tylko po co to wszystko si?? staÂ?o. Czy on miaÂ? w tym jakiÂ? cel? Czy tego w og??le chciaÂ?? Za pewne nie. To wszystko staÂ?o si?? tak po prostu, bez naszej wiedzy i przyzwolenia.

WyszedÂ?em z domu wieczorem, tuÂ? przed zmierzchem. Wszystko byÂ?o jak zwykle, na swoim miejscu. Â?wiatÂ?o na korytarzu nie dziaÂ?aÂ?o, tynk odpadaÂ? ze Â?cian, a sÂ?siadka spod ??semki podglÂ?daÂ?a mnie przez wizjer. ZamknÂ?Â?em drzwi, klucz wsunÂ?Â?em do kieszeni i przypiÂ?Â?em smycz do obroÂ?y Bruna. ByÂ? podekscytowany bardziej niÂ? zawsze i nie wiedzie?? czemu, pr??bowaÂ? mnie ugryÂ???. Drogi do lasu nawet nie pami??tam.
Dzie?? byÂ? ciepÂ?y, cho?? sÂ?o??ce powoli chowaÂ?o si?? za horyzontem, malujÂ?c niebo w odcieniach czerwieni. Szare bÂ?oto – efekt popoÂ?udniowej burzy rozpryskiwaÂ?o si?? pod butami z wesoÂ?ym chlupotem. SpuÂ?ciÂ?em psa ze smyczy tuÂ? za pierwszÂ? liniÂ? drzew, Â?eby m??gÂ? sobie troch?? pohasa?? na wolnoÂ?ci. PrzebiegÂ? kilka metr??w i zaczÂ?Â? w??szy?? w wielkiej kupie liÂ?ci. PodniosÂ?em z ziemi pokaÂ?nych rozmiar??w badyl i cmoknÂ?Â?em na pupila.
-Bruno! Bruno! Aport!
Pies podni??sÂ? ci??Â?ki Â?eb i spojrzaÂ? na mnie bystrymi oczami, po czym wyrwaÂ? za lecÂ?cym Â?ukiem kawaÂ?kiem gaÂ???zi. Na moment zniknÂ?Â? mi z oczu w krzakach. Patyka oczywiÂ?cie nie przyni??sÂ?. Nigdy nie przynosiÂ?.
ZagwizdaÂ?em przeciÂ?gle.
-Bruno, piesku, no chodÂ?! - zawoÂ?aÂ?em podirytowany, gdy uparcie krÂ?Â?yÂ? wok??Â? krzaka.
Zwierze nie miaÂ?o jednak zamiaru ruszy?? si?? z miejsca. Ze zrezygnowaniem opadÂ?em na Â?awk??. WyciÂ?gnÂ?Â?em z kieszeni paczk?? papieros??w i zapaliÂ?em jednego. Cienka smuÂ?ka dymu uniosÂ?a si?? w powietrzu.
Las powoli pokrywaÂ? si?? cieniami. WypeÂ?zaÂ?y zza kaÂ?dego drzewa, kÂ?adÂ?c si?? na Â?cieÂ?ce dÂ?ugimi, nieregularnymi pasami. Cisz?? wypeÂ?niaÂ? jedynie szum liÂ?ci i odgÂ?os gÂ?oÂ?nego w??szenia Bruna.
PochyliÂ?em gÂ?ow??, grzebiÂ?c czubem buta w ziemi. LubiÂ?em te wieczorne spacery. To byÂ? idealny spos??b na ucieczk?? od zgieÂ?ku dnia.
Bruno nagle podni??sÂ? Â?eb i warknÂ?Â? groÂ?nie. Zanim zdÂ?Â?yÂ?em zareagowa?? wyrwaÂ? Â?cieÂ?kÂ? przed siebie. Zza drzew dopiero co wyÂ?oniÂ?a si?? smukÂ?a, m??ska sylwetka. ChÂ?opak zatrzymaÂ? si?? teraz zdezorientowany, patrzÂ?c na mknÂ?ce ku niemu zwierz??.
PoderwaÂ?em si?? z Â?awki, rzucajÂ?c papierosa na ziemi??. Nie spodziewaÂ?em si?? nawet, Â?e spotkam kogokolwiek o tej porze w lesie. Tylko dlatego pozwalaÂ?em biega?? psu tak swobodnie. RuszyÂ?em p??dem przed siebie.
Bruno zatrzymaÂ? si?? przed nieznajomym, warczÂ?c gÂ?oÂ?no. MÂ?ody m??Â?czyzna ostroÂ?nie odstawiÂ? na ziemi?? niewielkÂ? torb?? podr??Â?nÂ?.
-Prosz?? si?? nie ba??! - krzyknÂ?Â?em. -On nie gryzie. Po prostu nie lubi obcych.
Ledwo sko??czyÂ?em m??wi??, gdy Bruno rzuciÂ? si?? na nieznajomego. M??Â?czyzna odskoczyÂ? w tyÂ?, ale pies i tak zdoÂ?aÂ? chwyci?? go z??bami za odkrytÂ? Â?ydk??, zostawiajÂ?c na niej czerwone pr??gi. Blondyn, bo chÂ?opak miaÂ? wÂ?osy w pi??knym, sÂ?onecznym kolorze, syknÂ?Â? cicho z b??lu.
ChwyciÂ?em obroÂ??? Bruna i szarpnÂ?Â?em jego ci??Â?kim cielskiem w tyÂ?, jak najdalej od nieznajomego.
-Tak strasznie mi przykro! - wykrzyknÂ?Â?em, po czym spojrzaÂ?em hardo na Bruna. -GÂ?upi pies!
ChÂ?opak schyliÂ? si??, masujÂ?c Â?ydk?? otwartÂ? dÂ?oniÂ?. Jego twarz przysÂ?oniÂ?y kosmyki jasnych wÂ?os??w, kt??re wysun??Â?y si?? w maÂ?ego kucyka. StaÂ?em nad nim, czujÂ?c si?? jak kompletny idiota, zupeÂ?nie nie wiedzÂ?c co powiedzie??.
JuÂ? po chwili Bruno zupeÂ?nie si?? uspokoiÂ? i pobiegÂ? w las.
-Bardzo boli? - zapytaÂ?em wreszcie, marszczÂ?c czoÂ?o. -Mog?? w czymÂ? pom??c?
M??Â?czyzna podni??sÂ? gÂ?ow?? i spojrzaÂ? na mnie zza niewielkich, subtelnych okular??w. MiaÂ? przystojnÂ?, lekko pociÂ?gÂ?Â? twarz. UÂ?miechnÂ?Â? si?? lekko.
Bruno ostentacyjnie przebiegÂ? obok nas, merdajÂ?c ogonem.
-Tak strasznie mi gÂ?upio! Bardzo, bardzo pana przepraszam. Nie sÂ?dziÂ?em, Â?e pana ugryzie.
-Nie szkodzi.- odpowiedziaÂ? ze spokojem, przeczesujÂ?c dÂ?oniÂ? wÂ?osy.- To tylko zadrapanie.
-Jeszcze raz przepraszam!
M??Â?czyzna pochyliÂ? si?? w moim kierunku i dotknÂ?Â? dÂ?oniÂ? mojego ramienia. Dopiero teraz zauwaÂ?yÂ?em, Â?e ze zdenerwowania drÂ?aÂ?y mi r??ce.
-Ale ja juÂ? powiedziaÂ?em, Â?e nic nie szkodzi.
UÂ?miechnÂ?Â? si?? ponownie. Po czym rzuciÂ? od niechcenia:
-To Â?adny pies. Jak si?? wabi?
-Bruno...
SchyliÂ? si?? po swojÂ? torb?? i podni??sÂ? jÂ? z ziemi. StaÂ? tak, trzymajÂ?c jÂ? przed sobÂ? i patrzyÂ? na mnie przenikliwymi, ciemnoniebieskimi oczami. WyglÂ?daÂ? tak niewinnie, dziecinnie wr??cz...
WyciÂ?gnÂ?Â?em dÂ?o?? w jego kierunku.
-Mam na imi??..
-A wi??c mnie nie poznajesz, Marcin? - przerwaÂ? mi w p??Â? zdania.
SpojrzaÂ?em na niego ze zdziwieniem. OmiotÂ?em jego sylwetk?? wzrokiem, szukajÂ?c w pami??ci. M??Â?czyzna uÂ?miechnÂ?Â? si?? ponownie, po czym si??gnÂ?Â? dÂ?oniÂ? do twarzy. ZsunÂ?Â? z nosa okulary i odgarnÂ?Â? z twarzy wÂ?osy.
-A teraz?
Wr??cz zachÂ?ysnÂ?Â?em si?? powietrzem.
-Artur!
To byÂ? Artur, cho?? trudno byÂ?o mi w to uwierzy??. Artur z dÂ?ugimi wÂ?osami, w t-shircie i dÂ?insowych bermudach zamiast eleganckiego garnituru. ChwyciÂ?em go mocno za ramiona.
-Jak ty si?? zmieniÂ?eÂ?! - wykrzyknÂ?Â?em.
Artur wÂ?oÂ?yÂ? na nos okulary. WyglÂ?daÂ? w nich dziwnie... Inaczej. NadawaÂ?y mu wyglÂ?d pilnego studenta lub jakiegoÂ? naukowca.
-A ty nie zmieniÂ?eÂ? si?? wcale. -powiedziaÂ?, przyglÂ?dajÂ?c mi si?? uwaÂ?nie, po czym przejechaÂ? dÂ?oniÂ? po moim czole. - No moÂ?e przybyÂ?o ci par?? zmarszczek.
RozeÂ?miaÂ? si??, zaczesujÂ?c wÂ?osy za uszy.
-Co tu w og??le robisz? WyjechaÂ?eÂ? juÂ? tak dawno i w og??le si?? nie odzywaÂ?eÂ?. ZupeÂ?nie nie spodziewaÂ?em si??, Â?e wr??cisz, a juÂ? na pewno nie, Â?e spotkam ci?? w takim miejscu.
-PrzyjechaÂ?em tylko na kilka dni. Musz?? coÂ? zaÂ?atwi??... ZresztÂ? dÂ?ugo by tÂ?umaczy??. A ty? - zapytaÂ?. - Co tu robisz?
-Ja tu mieszkam w pobliÂ?u.
-WyprowadziÂ?eÂ? si?? ze Centrum? - zapytaÂ?, jakby go to bardzo zdziwiÂ?o.
KiwnÂ?Â?em twierdzÂ?co gÂ?owÂ?. Na chwil?? zapadÂ?a niezr??czna ciszÂ?. PrzerwaÂ?em jÂ? po chwili, niewiele si?? zastanawiajÂ?c.
-Dasz si?? zaprosi?? na kaw???
UÂ?miechnÂ?Â? si?? w odpowiedzi. Sam nie wiedziaÂ?em, czemu to zaproponowaÂ?em. Nigdy nie przyjaÂ?niÂ?em si?? z Arturem. Zawsze wydawaÂ? mi si?? obcy i niedost??pny, tak jakby byÂ? wyrwany z innego Â?wiata. Â?wiata, o kt??rym ja nie miaÂ?em poj??cia...
-Nie pijam kawy. - powiedziaÂ? nagle, wyrywajÂ?c mnie z zamyÂ?lenia. - Na herbat???
Troch?? oszoÂ?omiony tym, Â?e si?? zgodziÂ?, poprowadziÂ?em go do domu. Bruno kr??ciÂ? si?? wok??Â? naszych n??g, wyraÂ?nie niezadowolony z braku zainteresowania jego osobÂ?. Nie pami??tam o czym rozmawialiÂ?my. To byÂ?y jakieÂ? banaÂ?y bez znaczenia.
Kilka chwil p??Â?niej Artur wpasowaÂ? si?? idealnie w ciasny kÂ?t za stoÂ?em w kuchni. OparÂ? brod?? na zÂ?oÂ?onej w pi??Â??? dÂ?oni i wodziÂ? za mnÂ? wzrokiem. CzuÂ?em si?? nieswojo, siedzÂ?c na przeciw niego i patrzÂ?c, jak pije z mojego kubka.
-A wi??c? - zapytaÂ? po chwili. -Wiesz co sÂ?ycha?? u reszty?
-U reszty? Szymon i Bartek siedzÂ? na starych Â?mieciach. Cho?? w firma nie przynosi juÂ? zysk??w. Pr??bujÂ? jÂ? jeszcze ratowa??. Ja juÂ? dawno daÂ?em sobie spok??j. Nawet sobie nie wyobraÂ?asz, jak te ciÂ?gÂ?e niepowodzenia byÂ?y frustrujÂ?ce. Nie miaÂ?eÂ? okazji ich doÂ?wiadczy??, bo wyfrunÂ?Â?eÂ? z gwiazdka prawie od razu. MiaÂ?eÂ? nosa. MusiaÂ?em wyprowadzi?? si??, bo nie starczaÂ?o mi na czynsz. W miesiÂ?c p??Â?niej Wojtek zrobiÂ? to samo. Mieszka kilka przecznic dalej. Pracuje jako barman w jakieÂ? dyskotece. To nawet do niego pasuje, nie sÂ?dzisz? U reszty nie wiem co sÂ?ycha??.
Odwr??ciÂ?em si??, opierajÂ?c o blat. Na widok Artura dreszcz przebiegÂ? mi po plecach. PrzyglÂ?daÂ? mi si?? spod zmruÂ?onych powiek. Usta miaÂ? lekko rozchylone. WyglÂ?daÂ? na lekko zamyÂ?lonego, tak jakby w og??le mnie nie sÂ?uchaÂ?. Niesforny kosmyk wÂ?os??w owijaÂ? sobie niedbale wok??Â? palca. Jego poza byÂ?a tylko pozornie niewinna, w rzeczywistoÂ?ci byÂ?o w niej coÂ? niesamowicie erotycznego, coÂ? czego nie byÂ?em w stanie nazwa??.
Artur opuÂ?ciÂ? wzrok, spoglÂ?dajÂ?c w kÂ?t, w kt??rym do snu ukÂ?adaÂ? si?? Bruno. Gdy pochyliÂ? gÂ?ow??, zauwaÂ?yÂ?em niewielkÂ? blizn?? na jego twarzy, tuÂ? nad prawÂ? brwiÂ?. Si??gnÂ?Â?em do niej r??kÂ?, odgarniajÂ?c wÂ?osy z jego twarzy. Zanim zdÂ?Â?yÂ?em cokolwiek powiedzie??, uni??sÂ? wzrok i spojrzaÂ? na mnie. W jego oczach nie odnalazÂ?em kr??lestwa chmur, kt??re zwykle tam goÂ?ciÂ?o. Kr??lestwo chmur ustÂ?piÂ?o morzu pÂ?omieni. Teraz wiem, Â?e musiaÂ? Â?le odczyta?? m??j gest. Wtedy si?? nad tym nie zastanawiaÂ?em. Jak miaÂ?em si?? zastanawia??, gdy jego aksamitne wargi prawie niezauwaÂ?alnie musn??Â?y mojÂ? dÂ?o??? Po chwili delikatnie przejechaÂ? j??zykiem wzdÂ?uÂ? moich palc??w. PochyliÂ?em si?? nad nim, opierajÂ?c dÂ?onie o blat stoÂ?u. Przez moment jedynie mierzyliÂ?my si?? wzrokiem, po czym Artur zrobiÂ? coÂ?, czego nigdy bym si?? po nim nie spodziewaÂ?. WydaÂ? z siebie j??kni??cie peÂ?ne zniecierpliwienia, po czym poderwaÂ? si?? w g??r?? i zaborczo wpiÂ? si?? w moje usta. DrgnÂ?Â?em zaskoczony i w pierwszym odruchu chciaÂ?em mu si?? wyrwa??, ale jego palce wsun??Â?y si?? moje wÂ?osy, przytrzymujÂ?c mnie delikatnie, ale stanowczo. Ta chwila musiaÂ?a trwa?? zaledwie kilka sekund, jednak dla mnie ciÂ?gn??Â?a si?? w niesko??czonoÂ???. Przez gÂ?ow?? przeleciaÂ?o mi tysiÂ?ce myÂ?li. Bo co moÂ?na sobie pomyÂ?le??, gdy taki opanowany czÂ?owiek jak Artur, kt??ry zawsze zachowywaÂ? si?? tak, jakby byÂ? kompletnie aseksualny, robi coÂ? takiego?
PrzerwaÂ? nasz pocaÂ?unek i spojrzaÂ? mi prosto w oczy. Potem wszystko potoczyÂ?o si?? samo. ZÂ?apaÂ?em go zaborczo za ramiona i pocaÂ?owaÂ?em mocno. RozchyliÂ? lekko usta, pozwalajÂ?c by nasze j??zyki si?? spotkaÂ?y. Nagle dzielÂ?cy nas st??Â?, zaczÂ?Â? nam niesamowicie przeszkadza??. Artur potrÂ?ciÂ? dÂ?oniÂ? kubek z niedopitÂ? herbatÂ?. WylaÂ?a si??, tworzÂ?c na blacie mokrÂ? plam??. PrzejechaÂ?em dÂ?o??mi po jego, wygi??tych w strun?? plecach. ZacisnÂ?Â?em palce na poÂ?ladkach, po czym uniosÂ?em go do g??ry. J??knÂ?Â? mi gÂ?oÂ?no do ucha. PrzeciÂ?gnÂ?Â?em go przez blat i posadziÂ?em na kraw??dzi stoÂ?u, tuÂ? przed sobÂ?. Dopiero teraz zauwaÂ?yÂ?em, Â?e Artur drÂ?y. PatrzyÂ? na mnie, oddychajÂ?c ci??Â?ko. ChwyciÂ?em go w ramiona, przyciskajÂ?c mocno do siebie. OtoczyÂ? mnie nogami, przyciskajÂ?c mocno swoje uda do moich bioder. Do podbrzusza przyciÂ?ni??tÂ? miaÂ?em twardÂ? wypukÂ?oÂ???, odznaczajÂ?cÂ? si?? wyraÂ?nie na jego spodniach. PociÂ?gnÂ?Â?em jego koszulk?? w g??r??, a on posÂ?usznie pozwoliÂ? mi jÂ? z siebie Â?ciÂ?gnÂ???. ByÂ? subtelnie zbudowany. Mi??Â?nie delikatnie zarysowywaÂ?y si?? pod jego jasnÂ?, prawie mlecznobiaÂ?Â? sk??rÂ?. Przez chwil?? z zachwytem wodziÂ?em dÂ?oniÂ? po jego brzuchu. Â?ledziÂ? ruchy moich rÂ?k spod zmruÂ?onych powiek.
Powoli rozpiÂ?Â?em rzÂ?d guzik??w u jego spodni, po czym daÂ?em mu dÂ?oniÂ? znak, by uni??sÂ? si?? lekko do g??ry. WahaÂ? si?? przez chwil??, ale zrobiÂ? to. Zdecydowanym ruchem zsunÂ?Â?em mu z bioder bermudy wraz z ciemnymi slipami. SkuliÂ? si?? lekko, a na jego policzkach wykwitÂ? delikatny rumieniec. To byÂ?a zaskakujÂ?ca zmiana, bo w Arturze jeszcze przed chwilÂ? kipiaÂ?a nami??tnoÂ???. PrzeczuwajÂ?c, Â?e zaczyna si?? waha??, nachyliÂ?em si?? nad nim, szepcÂ?c mu do ucha jakieÂ? bzdury. Moja r??ka pow??drowaÂ?a w d??Â? po jego brzuchu. OdpowiadaÂ? mi jedynie cichymi westchni??ciami.
Szybko ukl??knÂ?Â?em przed nim, odsuwajÂ?c kolanem jego ubranie. Zdecydowanym ruchem rozsunÂ?Â?em jego zaciÂ?ni??te nogi. Po czym obsypaÂ?em delikatnymi pocaÂ?unkami wewn??trznÂ? stron?? jego ud, zostawiajÂ?c na nich mokry szlak, biegnÂ?cy wprost do tego upragnionego miejsca.
Najpierw Artur patrzyÂ? na mnie szeroko otwartymi oczami, potem zacisnÂ?Â? mocno powieki. Z kaÂ?dÂ? chwilÂ? drÂ?aÂ? coraz mocniej. Jego oddech staÂ? si?? kr??tki i urwany. ZÂ?apaÂ?em go mocno za biodra, bojÂ?c si??, Â?e za chwil?? spadnie z kraw??dzi stoÂ?u. Przez caÂ?y czas zastanawiaÂ?em si??, jak dÂ?ugo b??dzie jeszcze staraÂ? si?? powstrzymywa?? od pokazania tego, co czuje. Artur bowiem zacisnÂ?Â? mocno wargi, nie pozwalajÂ?c, by jakikolwiek dÂ?wi??k je opuÂ?ciÂ?. W dÂ?oniach Â?ciskaÂ? kurczowo kraw??dÂ? stoÂ?u. Nie wytrzymaÂ? jednak zbyt dÂ?ugo. JuÂ? po chwili rzeka rozkoszy wystÂ?piÂ?a z brzeg??w. J??knÂ?Â? gÂ?oÂ?no, woÂ?ajÂ?c mnie po imieniu. Jego gÂ?os zabrzmiaÂ? tak rozpaczliwie, Â?e przez chwil?? przestraszyÂ?em si??, Â?e zrobiÂ?em mu krzywd??. WypuÂ?ciÂ?em jego m??skoÂ??? z ust i spojrzaÂ?em w g??r??. Chwil?? p??Â?niej coÂ? ciepÂ?ego trysn??Â?o mi prosto w twarz. W pierwszym odruchu zacisnÂ?Â?em powieki i przetarÂ?em dÂ?oniÂ? policzek. Dopiero po chwili uÂ?wiadomiÂ?em sobie, co to jest.
Artur zaczerwieniÂ? si?? aÂ? po koniuszki usz??w. ZaczÂ?Â? nerwowo rozglÂ?da?? si?? wkoÂ?o. Po czym zÂ?apaÂ? chusteczki, leÂ?Â?cÂ? na blacie stoÂ?u. WyciÂ?gnÂ?Â? jednÂ? z paczki i zaczÂ?Â? nerwowo wyciera?? m??j policzek.
-Prze... Przepraszam! - wyjÂ?kaÂ? z wyraÂ?nym trudem.
UÂ?miechnÂ?Â?em si?? do niego, widzÂ?c jak bardzo jest zmieszany. Musz?? przyzna??, Â?e do twarzy mu byÂ?o z tÂ? niezaradnoÂ?ciÂ?.
WyjÂ?Â?em mu z r??ki chusteczk?? i podniosÂ?em si?? z kolan.
-Masz juÂ? doÂ???? - zapytaÂ?em cicho.
Artur uÂ?miechnÂ?Â? si?? lekko, po czym potrzÂ?snÂ?Â? przeczÂ?co gÂ?owÂ?.
ObjÂ?Â?em go mocno w talii, unoszÂ?c w g??r??. Opl??tÂ? mnie posÂ?usznie nogami, a ramiona zarzuciÂ? na szyj??. PrzeniosÂ?em go tak wplecionego we mnie do tego, co szumnie moÂ?na by nazwa?? sypialniÂ?. To chyba to poÂ?Â?danie, kt??re tliÂ?o si?? we mnie pulsujÂ?cym Â?arem, sprawiÂ?o, Â?e zdawaÂ? mi si?? lekki jak pi??rko. PoÂ?oÂ?yÂ?em go na moim wiecznie niepoÂ?cielonym Â???Â?ku i cofnÂ?Â?em si?? lekko w tyÂ?. SpojrzaÂ?em na niego z g??ry, gdy tak na wp??Â? leÂ?aÂ?, na wp??Â? siedziaÂ?, a kÂ?ciki ust same mi drgn??Â?y, ukÂ?adajÂ?c si?? w uÂ?miech. ZsunÂ?Â?em mu z nosa okulary i odÂ?oÂ?yÂ?em je ostroÂ?nie na pobliski stoli, po czym zaczÂ?Â?em rozpina?? guziki mojej koszuli. Nie Â?pieszyÂ?em si??. Jego wbite we mnie, peÂ?ne niecierpliwoÂ?ci spojrzenie sprawiaÂ?o mi przyjemnoÂ???. Z zachÂ?annoÂ?ciÂ? chÂ?onÂ?Â? kaÂ?dy m??j ruch, wodzÂ?c wzrokiem za moimi dÂ?o??mi.
Po chwili stanÂ?Â?em przed nim zupeÂ?nie nagi. M??j penis sterczaÂ? juÂ? w peÂ?ni gotowy do dziaÂ?ania. Nie byÂ?o sensu dÂ?uÂ?ej zwleka?? i przeciÂ?ga?? gry.
Ukl??knÂ?Â?em przed nim, opierajÂ?c si?? o jego kolana.
-RobiÂ?eÂ? to juÂ? kiedyÂ??
-Z m??Â?czyznÂ?? - zapytaÂ?, po czym pokr??ciÂ? przeczÂ?co gÂ?owÂ?.
MruknÂ?Â?em mu jakieÂ? sÂ?owo wyjaÂ?nienia i poleciÂ?em poÂ?oÂ?y?? si?? na brzuchu. RozciÂ?gnÂ?Â? si?? malowniczo w mojej niezbyt Â?wieÂ?ej poÂ?cieli. Szybko zwinÂ?Â?em w kÂ???bek jakÂ?Â? poduszk?? i podÂ?oÂ?yÂ?em mu jÂ? pod biodra. WsunÂ?Â?em palce do ust, Â?liniÂ?c je. Artur przekr??ciÂ? gÂ?ow??, patrzÂ?c ciekawsko, co robi??. Po chwili wahania, si??gnÂ?Â? po mojÂ? r??k?? i z pytajÂ?cy, wyrazem twarzy podsunÂ?Â? jÂ? sobie do ust. UÂ?miechnÂ?Â?em si??, przysiadajÂ?c na skraju Â???Â?ka. ObjÂ?Â? wargami moje palce i zaczÂ?Â? je powoli ssa??.
Nie pozwoliÂ?em sobie zbyt dÂ?ugo cieszy?? si?? pieszczotÂ?.
-Wystarczy... - szepnÂ?Â?em mu do ucha, cofajÂ?c dÂ?oni.
Mokrymi palcami przejechaÂ?em po jego plecach. Pr??Â?yÂ? si?? jak kot pod wpÂ?ywem dotyku. Wreszcie dotarÂ?em do jego wypi??tych poÂ?ladk??w. RozchyliÂ?em je lekko. Artur wtuliÂ? twarz w skotÂ?owane przeÂ?cieradÂ?o z lekkim westchni??ciem. Na twarzy wykwitÂ? mu szkarÂ?atny rumieniec.
Szybkim ruchem wsunÂ?Â?em w niego dwa zÂ?Â?czone palce. Mi??Â?nie na jego karku napi??Â?y si?? gwaÂ?townie.
-Boli? - zapytaÂ?em, poruszajÂ?c powoli r??kÂ?.
Pokr??ciÂ? szybko gÂ?owÂ?. Przez uÂ?amek sekundy widziaÂ?em jego twarz, wykrzywionÂ? w grymasie zdziwienia i chyba... no wÂ?aÂ?nie... b??lu.
-Odpr??Â? si??... Nic zÂ?ego si?? nie dzieje.
Coraz szybszymi ruchami wsuwaÂ?em i wysuwaÂ?em z niego palce, drugÂ? r??kÂ? wodzÂ?c uspokajajÂ?co po jego plecach. Powoli si?? rozluÂ?niaÂ?.
-JesteÂ? gotowy? - zapytaÂ?em po chwili.
OdpowiedziaÂ? cichym „mhm”. WÂ?lizgnÂ?Â?em si?? na Â???Â?ko, ustawiajÂ?c tuÂ? za nim. Powolnym, ostroÂ?nym ruchem wszedÂ?em w niego. WcisnÂ?Â? twarz w poÂ?ciel jeszcze bardziej, wydajÂ?c z siebie cichy okrzyk. ZatrzymaÂ?em si?? zaniepokojony jego reakcjÂ?.
-Wszystko w porzÂ?dku?
WyciÂ?gnÂ?Â? przed siebie dÂ?o?? z uniesionym w g??r?? kciukiem.
Powoli zanurzyÂ?em si?? w niego jeszcze bardziej.
Z tego, co byÂ?o dalej nie wiele pami??tam. Wspomnienia zatarÂ?y si?? w mojej pami??ci. ZresztÂ?... Wszystko zacz??Â?o si?? dziaÂ?o zbyt chaotycznie i zdecydowanie za szybko. Mimo, Â?e nie raz pr??bowaÂ?em, nigdy nie udaÂ?o mi si?? tego uÂ?oÂ?y?? w logicznÂ? caÂ?oÂ???.
Pami??tam tylko, Â?e Artur usnÂ?Â? potem przy moim boku. Jeszcze dÂ?ugo czuÂ?em jego ciepÂ?y oddech na mojej szyi. LeÂ?aÂ?em wyciÂ?gni??ty na tym wÂ?skim Â???Â?ku, obejmujÂ?c go ramieniem. WpatrywaÂ?em si?? w ciemny sufit, na kt??rym malowaÂ?a si?? cienka siateczka cieni, rzucana przez koÂ?yszÂ?ce si?? za oknem drzewa. W mojej gÂ?owie nie byÂ?o Â?adnej myÂ?li.
Kiedy rano si?? obudziÂ?em, Artura nie byÂ?o w moim Â???Â?ku. OdszedÂ? bez sÂ?owa. Nie miaÂ?em mu tego za zÂ?e. MyÂ?l??, Â?e powinienem mu by?? nawet wdzi??czny, bo nie wyobraÂ?am sobie, co miaÂ?bym mu powiedzie?? tego ranka. Dobrze, Â?e to wszystko odbyÂ?o si?? bez zb??dnych sÂ???w.
P??Â?niej dowiedziaÂ?em si??, Â?e Artur przyjechaÂ? spotka?? si?? z Wojtkiem, jednak nigdy do niego nie dotarÂ?. Nie uÂ?wiadamiaÂ?em przyjaciela, dlaczego tak si?? staÂ?o. WolaÂ?em zby?? jego histori?? milczeniem, bo przecieÂ? i tak, by mi nie uwierzyÂ?. Z Arturem nie spotkaÂ?em si?? juÂ? nigdy. Jedyne co mi zostaÂ?o po jego wizycie, tu ciemna plama na blacie stoÂ?u po wylanej herbacie. NiemiÂ?a pamiÂ?tka po tym caÂ?kiem przyjemnym wieczorze.
Ostatnio zmieniony 26 cze 2010, 19:53 przez Lamia, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Fanwork Zone”