Strona 1 z 3

Spoilery!

: 19 cze 2011, 19:41
autor: Sophie
Coś dla tych, którzy przeczytali już Magic Slays. Tutaj nie trzeba oznaczać spoilerów, chociaż można. Prosiłabym też, by nie opisywać całej fabuły ani ważniejszych wydarzeń (zwłaszcza tych z końca ;-) ). Niektórzy wchodzą tu, by sobie poczytać, co tam mniej więcej może się wydarzyć, ale niekoniecznie czytali Magic Slays w całości. Niech się męczą/cieszą/zadowalają skrawkami. :-P
► Pokaż Spoiler

: 23 cze 2011, 11:47
autor: Czarownica
Mnie MS nie zawiodło, choć może nie wszystko zrozumiałam.
► Pokaż Spoiler
Myślę, że dopiero w ostatnim tomie wszystkie tajemnice się wyjaśnią - a może i nie, bo może będą jeszcze inne tomy.

: 27 cze 2011, 21:31
autor: Loleczka
Dobra weszłam na chwilę. Pożyczyłam od koleżanki klawiaturę, więc przynajmniej mogę pisać.

Jak dla mnie Magic Slays jest zarąbista, chociaż nie aż tak dobra jak wcześniejsze części. Nie wiem, może tylko mi się wydaje, ale cała akcja jakoś szybko poszła. Końcowa scena bitwy też jakoś mi nie podpasiła, ale hej! Kim ja jestem, żeby się skarżyć?
Związek między Kate i Curranem nadal wybuchowy, chociaż jednak czegoś mi brakowało. Swoją drogą Kate jako niepewna kobieta mnie denerwuję. Nie żebym jej się dziwiła, ale cóż... to było jakoś nie takie jak powinno być.
Julie... biedna, teraz dopiero będzie miała piekło. Jednak lepsze to niż alternatywa.
Czarownice i volhvy (tak to się pisze?)... WOW! Kto by się spodziewał?
► Pokaż Spoiler
I Hugh... powiedzcie mi czy słowa Wasza Wysokość odnosiły się do stosunku Kate i Currana czy Kate i Rolanda?

No i kim był ten głos? Tatuś jej pomagał czy jakiś inny krewniak?

: 14 wrz 2011, 15:51
autor: Blair
Loleczka pisze:Związek między Kate i Curranem nadal wybuchowy, chociaż jednak czegoś mi brakowało. Swoją drogą Kate jako niepewna kobieta mnie denerwuję.
Mnie też, ale wydaje mi się, że autorzy po prostu stwierdzili, że Kate musi mieć trochę więcej ludzkich uczuć...

Ogólnie nie jest to moja ulubiona część, ale najbardziej szokująca.

[spoiler] Przy fragmencie, gdy Kate uświadamia sobie, że ojcowskie uczucie Vorona do niej, nie było prawdziwe, wywołało we mnie bezdech. Teraz zastanawia mnie jedno: Czy naprawdę było tak źle? W trzeciej części Kate mówi, że ojciec bardzo się o nią troszczył. Zawsze kupował jej to co chciała itd. Od tamtej pory, wydawało mi się, że dziewczyna była jego oczkiem w głowie, a po tym? Teraz jest bardziej solą w oku... [/spoiler]
Loleczka pisze:Czarownice i volhvy (tak to się pisze?)... WOW! Kto by się spodziewał?
Szczerze, powiedziawszy nie ufam tej wiedźmie. Nie wiem dlaczego, wydaje mi się odpychająca.

: 14 wrz 2011, 15:58
autor: hlukaszuk
Blair pisze:Szczerze, powiedziawszy nie ufam tej wiedźmie. Nie wiem dlaczego, wydaje mi się odpychająca.
Odpychająca? Raczej nie. Dla mnie przypominaj jedną z Ajach (kobiety władające mocą z Cyklu Koła Czasu). Nie powiedzą nic czego nie trzeba a na pytania odpowiedzą tak pokrętnie, że wydaje się to prawdą ale widzianą z innej strony. [spoiler]Mnie również zaskoczyło to co Kate dowiedziała się o Voronie. Różnie spekulowałyśmy w temacie o ojcu Kate ale na coś takiego nie wpadłyśmy. To czego Kate się dowiedziała od wiedźmy tłumaczy samobójstwo Vorona.[/spoiler] Ponadto ciekawie zapowiada się wątek z volhami.

: 18 wrz 2011, 10:21
autor: Blair
Odpychająca? Raczej nie. Dla mnie przypominaj jedną z Ajach (kobiety władające mocą z Cyklu Koła Czasu). Nie powiedzą nic czego nie trzeba a na pytania odpowiedzą tak pokrętnie, że wydaje się to prawdą ale widzianą z innej strony.


Z ogólnego zachowania mogę stwierdzić, że jest osobą zaufaną, za wiele nie będzie powtarzała innym. [spoiler]Cały czas jednak zastanawiam się, co ona robiła, kiedy Kate miała problemy? Dlaczego jej nie pomogła? Dlaczego przyszła dopiero wtedy, kiedy sama coś od niej chciała? Zachowaniem poniżej pasa było też wypominanie i analizowanie związku Kate z Władcą Bestii. Co jej do tego?[/spoiler]

Właśnie z tych powodów wydaje mi się odpychająca i raczej jest postacią, której nie lubię. Niestety dostała też rolę biednego posłańca, któremu za złe wiadomości ścina się głowę. :-P

: 03 paź 2011, 13:44
autor: kici kici
Loleczka pisze:I Hugh... powiedzcie mi czy słowa Wasza Wysokość odnosiły się do stosunku Kate i Currana czy Kate i Rolanda?

No i kim był ten głos? Tatuś jej pomagał czy jakiś inny krewniak?
Jakoś mi to umknęło, w jakich to było okolicznościach??
A co do MS, mi się ta część podobała. Skoro Kate i Curran stworzyli stały związek, co odebrło nam nieco dreszczyku, to i ich problemy musiały przybrać inny kształt. Zrobiło się bardziej romantycznie, nie uważacie? :->

: 03 paź 2011, 13:54
autor: hlukaszuk
kici kici pisze:Zrobiło się bardziej romantycznie, nie uważacie? :->
Jakoś ten romantyzm za bardzo został zbrukany krwią, flakami itp. rzeczami. Najbardziej zadowolona jestem z powrotu Saimana. W końcu wyjaśniło się dlaczego Saiman siedział jak mysz pod miotłą. :-P

: 23 paź 2011, 20:51
autor: Blair
kici kici pisze:Jakoś mi to umknęło, w jakich to było okolicznościach??
Na samym końcu. Głos pojawił się w momencie, gdy[spoiler] Kate starała się ocalić życie Julie [/spoiler]

"Wasza Wysokość" pojawia się w momencie, gdy [spoiler] Kate budzi się ze swojej śpiączki i czyta liścik, który dostała wraz z kwiatami... [/spoiler]
hlukaszuk pisze:Jakoś ten romantyzm za bardzo został zbrukany krwią, flakami itp. rzeczami.
Właściwie to cieszę się, że sprawa ich miłosnego "być czy nie być" nie jest rozciągnięta na wszystkie tomy po kolei :-/
Zgadzam się też z Hlu. Nie wychwyciłam nigdzie przesadniego romantyzmu. Była ta sprawa z Kate, kiedy dziewczyna zwątpiła w uczucia Currana. Fakt. Z drugiej strony, każdy ma prawo na chwilę słabości. Poza tym jak słuszne zauważyła przedmówczyni, wystąpiło bardzo dużo krwi, łez i bólu. Moim zdaniem wystarczająco, żeby stwierdzić, iż z tomu na tom przygody Kate staną się coraz to lepsze XD

[spoiler]Pamiętacie sytuacje, kiedy Julie po napadzie była w bardzo złym stanie[/spoiler], a Curran tłumaczył Kate, jak liczbowo przedstawia się poziom loupyzmu? W prawdzie nie do końca to zrozumiałam, ale ciekawa jestem ile takich punktów musi mieć Curran, skoro jest jedym z Pierwszych ...

: 26 paź 2011, 16:11
autor: destrakszyn
Ha, wreszcie skończyłam...
Blair pisze: W prawdzie nie do końca to zrozumiałam
Ja też nie, czarna magia jak dla mnie. :-?
Blair pisze:Zgadzam się też z Hlu. Nie wychwyciłam nigdzie przesadniego romantyzmu. Była ta sprawa z Kate, kiedy dziewczyna zwątpiła w uczucia Currana. Fakt. Z drugiej strony, każdy ma prawo na chwilę słabości. Poza tym jak słuszne zauważyła przedmówczyni, wystąpiło bardzo dużo krwi, łez i bólu.
Ja tam ani przez chwilę nie byłam zdziwiona ani zgorszona jej zwątpieniem - może i Kate znienawidziła Vorona, ale wychowanie robi swoje. Nie tak łatwo pozbyć się starych nawyków i przyzwyczajeń, a słowa Evdokii tylko dolały oliwy do ognia.

Wydaje mi się, że dotychczas w tej części wystąpiło najwięcej trupów... O ironio - nie ze strony potworów, bóstw czy rodziny Kate, a ludzi.

Coś chciałam napisać, ale nie pamiętam... Przypomnę sobie, to napiszę. ;-)

: 18 gru 2011, 16:30
autor: scarlett
Nie wiem dlaczego, ale ta część wydaje mi się najsłabsza. Czysto subiektywne odczucie - do niej będę wracać najrzadziej. Niby wszystko interesujące jak dawniej, a jednak czegoś mi brak.
Co do romantyzmu to był idealnie wyważony. Nic do przesady, nie za słodko.
Zastanawia mnie ta sprawa Evodiki. No bo w sumie nigdzie nie jest powiedziane, że mówi prawdę.

: 18 gru 2011, 19:14
autor: destrakszyn
scarlett pisze:Nie wiem dlaczego, ale ta część wydaje mi się najsłabsza. Czysto subiektywne odczucie - do niej będę wracać najrzadziej. Niby wszystko interesujące jak dawniej, a jednak czegoś mi brak.
Sądzę, że przyczyna leży w tym, iż zagrożenie pochodziło od ludzi. Nie było dziwnych stworzeń, bóstw, szalonych ciotek i widma Rolanda, nieprzerwanie majaczącego nad Kate. Jej dziedzictwo krwi zostało odsunięte na drugi plan, autorzy zajęli się postacią, która początkowo wzbudzała mniej kontrowersji - Voronem. Ten tom odebrałam jako ten, w którym jest mniej akcji, a więcej spraw dotyczących psychiki i przeszłości bohaterki, być może dzięki temu bardziej od dotychczasowych istotny.
scarlett pisze:Co do romantyzmu to był idealnie wyważony. Nic do przesady, nie za słodko.
Podzielam to zdanie. Kate w swoim wahaniu, zwłaszcza po słowach Evdokii, wydawała mi się jak najbardziej naturalna - przecież nie łatwo odrzucić swoje wychowanie i przekonania ot tak, a dziewczynie wpojono, że każdy, kto z nią przystaje, czegoś od niej chce, mniej lub bardziej związanego z jej mocą.
scarlett pisze:Zastanawia mnie ta sprawa Evodiki. No bo w sumie nigdzie nie jest powiedziane, że mówi prawdę.
Racja, ale jaki cel miałaby w kłamaniu? Można by powiedzieć, że brudami życia Kate chciałaby ją przeciągnąć na swoją stronę, nastawić przychylniej, jako że ujawnia nieznane wcześniej fakty, ale wg mnie to niosło ze sobą zbyt duże ryzyko; a nóż widelec Kasieńka się wścieknie, że rozbito idealny obraz jej matki i Vorona, i współpracy można pomachać na do widzenia.

: 19 gru 2011, 07:19
autor: hlukaszuk
Evdokia należy do osób, które nie kłamią otwarcie to znaczy nie mówią całej prawdy. Myślę, że w tym przypadku pominęła wiele istotnych rzeczy. Powiedziała tylko te, które uznała właściwe na ten dany moment, żeby uzyskać zamierzony efekt. Myślę, że wiele kart nie zostało jeszcze odkrytych.

: 19 gru 2011, 19:22
autor: Czarownica
destrakszyn napisała
Sądzę, że przyczyna leży w tym, iż zagrożenie pochodziło od ludzi. Nie było dziwnych stworzeń, bóstw, szalonych ciotek i widma Rolanda, nieprzerwanie majaczącego nad Kate. Jej dziedzictwo krwi zostało odsunięte na drugi plan, autorzy zajęli się postacią, która początkowo wzbudzała mniej kontrowersji - Voronem. Ten tom odebrałam jako ten, w którym jest mniej akcji, a więcej spraw dotyczących psychiki i przeszłości bohaterki, być może dzięki temu bardziej od dotychczasowych istotny.
Zgadzam się z Tobą. Liczyłam, że w tym tomie znowu będzie jakieś mityczne zagrożenie, a nie od ludzi. To mnie trochę rozczarowało.
Zastanawiam się też nad samobójstwem Vorona. W którym tomie było o tym, że on te samobójstwo popełnił? A może to jednak nie było samobójstwo. Poza tym, myślę, że on Kate kochał. Może jego głównym celem było wychowanie idealnego narzędzia zemsty, ale i uczucie też było.

: 19 gru 2011, 19:31
autor: destrakszyn
Czarownica pisze:Zgadzam się z Tobą. Liczyłam, że w tym tomie znowu będzie jakieś mityczne zagrożenie, a nie od ludzi. To mnie trochę rozczarowało.
Po prawdzie, mnie również. Zabrakło mi tego dynamizmu, nowych mitów i legend, ale kiedy ochłonęłam po lekturze, doszłam do wniosku, że to nawet lepiej; skoro wyraźnie rządził wątek przeszłości Kate, dorzucanie gwałtownej akcji mogłoby czytelnikowi namieszać w natłoku informacji, a tak - wszystko powoli.
Czarownica pisze:Zastanawiam się też nad samobójstwem Vorona. W którym tomie było o tym, że on te samobójstwo popełnił?
W Magia kąsa. Kata opowiadała, że wysłał ją na trzy dni do lasu z nożem, a kiedy wróciła, leżał na swoim łóżku, przebity mieczem. Dom był zamknięty od wewnątrz, z tego, co pamiętam, a osłony nienaruszone, wysnuła zatem wniosek, że nikt Voronowi nie pomógł przejść na łono Abrahama.
Czarownica pisze:Poza tym, myślę, że on Kate kochał. Może jego głównym celem było wychowanie idealnego narzędzia zemsty, ale i uczucie też było.
Ale z drugiej strony to uczucie do dziecka mogło mu zostać wpojone przez mamuśkę Kate... Może pewnego dnia uświadomił sobie, że nigdy Kate nie kochał, że został zmanipulowany, i dlatego się zabił?