Jak Zostać Królem

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Jak Zostać Królem

Post autor: Kometa »

Tytuł: Jak Zostać Królem (The King's Speech)
Reżyseria: Tom Hooper
Scenariusz: David Seidler
Produkcja: Australia, Wielka Brytania

Opis: Król Jerzy V wraz z postępującym wiekiem zaczyna coraz poważniej myśleć o swoim następcy tronu. Jednak jego starszy syn, David, który jest pretendentem, jawi mu się jako osoba nie zdolna do podźwignięcia tak poważnego zadania. Choć książę jest uwielbiany przez lud, to jednak ma dosyć luźne i lekkomyślne podejście do piastowanych przez niego urzędów i zdaje się że za nic ma sobie etykietę. Bardziej zaangazowany w godne reprezentowanie rodziny jest młodszy syn króla - Albert - choć ten jak na ironię nie ma do tego predyspozycji. Od dziecka boryka się z poważną wadą wymowy, brak mu też wiary we własne zdolności przywódcze. Jednak król Jerzy V dość irracjonalnie pokłada właśnie w nim nadzieje, modląc się każdego dnia, aby jego starszy syn zszedł z tego padołu bezdzietnie, zostawiając tym samym wolną drogę do koronacji Alberta. Niestety tez, król nigdy nie powiedział tego wprost żadnemu ze swoich synów, zatem ani David ani Albert nie mieli okazji do skorygowania swojego spojrzenia na władzę (David tego że jako przyszłemu królowi wcale nie wolno mu wszystkiego, ani Albert, że jest w stanie osiągnąć wszystko).

Tymczasem ambitna i dobrze zorganizowana żona Alberta, Elżbieta, postanawia pomóc mężowi z uporaniem się z przynajmniej jedną rzeczą, która pozbawia go pewności siebie i uniemożliwia mu publiczne wystąpienia oraz przemawianie w imieniu ojca. Jąkanie się. Przebierając w rozmaitych lekarzach i logopedach, wreszcie trafia na Lionela Logue, specjalistą o dość kontrowersyjnej opinii skutecznego, ale bardzo niekonwencjonalnego. Nie jest to nikt z otoczenia króla, nie posiada żadnych tytułów szlacheckich i mówiąc trywialnie, pochodzi z prostego ludu. Jednak książę i jego żona obdarzają go pewnym zaufaniem, po tym jak udaje mu się jednym prostym ćwiczeniem doprowadził to tego że Albert niemal jednym tchem wyrecytował fragment sztuki Szekspira. Lionel faktycznie okazuje się tak niekonwencjonalny jak o nim mówiono, ale nie ze względu na swoje metody a na sposób bycia. Czeka go z księciem wiele cężkich przepraw zwłaszcza, że oto nadszedł dzień w którym król Jerzy V dokonał żywota, a David pod imieniem Edward VIII zasiadł na tronie. Tymczasem rząd nie jest zadowolony z poczynań nowego króla i coraz głośniej mówi się o abdykacji Davida na rzecz Alberta. Lionel próbuje tym wydarzeniem podbudować pewność siebie swojego pacjenta, ale Albert jest przerażony. Nie czuje się gotowy zostać królem.

Co myślę: To nie jest film pełen zwrotów akcji, gdzie dzieje się szybko i dużo. Osobom lubiącym dynamiczne kino najpewniej się nie spodoba. Ja jednak jestem oczarowana. To piękna opowieść o tym jak małe zdarzenia potrafią nas ukształtować niekiedy i na całe życie. O tym jak pozornie niezwykły i wielki człowiek ma całkiem zwykłe i całkiem nie-wielkie problemy, które dla niego są przeszkodą w czynieniu swoich powinności. Film pokazuje ludzką twarz monarchy, zarówno Alberta jak i Davida, pokazuje jak ich bliscy muszą radzić sobie z tysiącami wymyślnych tytułów na nich nałożonych, które obligują ich to pewnych zachowań. Wreszcie jest to opowieść o przyjaźni, między monarchą a zwykłym człowiekiem, który pomaga mu przezwyciężyć własne lęki. Uczucia i więzi w tym filie to elementy kluczowe poparte świetną grę aktorską. Główna trójka czyli Colin Firth (Książę Albert), Geoffrey Rush (Lionel Logue) oraz Helena Bonham Carter (Elżbieta) tworzą niezapomniany klimat, nadając zdarzeniom autentyczności. W ogóle Rush to wspaniały aktor co było już widać choćby przy jego roli Barbossy w Piratach z Karaibów, ale tutaj wykreować niezwykłą i krwistą postać. Całość daje do myślenia, ale też bawi, gdyż spięcia księcia i jego logopedy wyciskają łzy z oczy - po równi radości jak i wzruszenia. Serdecznie polecam i powiem Wam że ludzie w kinie po zakończonym seansie klaskali.

Moja Ocena: 10/10. Z czystym sumieniem. Moim zdaniem pewniak przy Oscarach.
Ostatnio zmieniony 23 sie 2011, 07:38 przez Kometa, łącznie zmieniany 5 razy.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Twój opis a? zach?ca do pój?cia i zobaczenia filmu. Mo?e si? wreszcie skusz? i si? wybior? do instytucji zwanej kinem - jak wystawiasz filmowi tak? wysok? ocen?. Szczególnie, ?e bardzo lubi? Colina Firtha.

[center]Słowianie nie gęsi, swoją mitologię mają!
Przekonaj się sam jak najpotężniejsi potomkowie słowiańskich bóstw
radzą sobie we współczesnym Gdańsku i Warszawie.
Zajrzyj na http://elemental.fan-dom.pl lub odwiedź świat Szmaragdowej Tablicy na Facebook'u.
Jeżeli fascynuje Cię mitologia wszelakiej maści, alchemia i przygodowa, niezobowiązująca fantastyka
to Szmaragdowa Tablica jest opowieścią właśnie dla Ciebie![/center]

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Naprawd? polecam zw?aszcza je?li lubisz Firth'a. Ja musz? przyzna? ?e nie przepada?am za nim, jawi? mi si? jako mia?ki aktor od grania w niezbyt b?yskotliwych komediach romantycznych, ale po tym filmie bardzo si? moja opinia zmieni?a. Pokaza? posta? ksi?cia z jednej strony jako osob? z pewnymi kompleksami wystraszon? odpowiedzialn? rol? jaka jest dla niego szykowana, z drugiej to osoba z temperamentem, któr? je?li zdenerwowa? poka?e po sobie ?e jest synem monarchy. Pomimo bycia nieco wycofanym nie da sobie wej?? na g?ow?.

Inna rzecz ?e to film bez akcji w?a?ciwie. Tutaj znaczenie maj? dialogi, wymiana pogl?dów mi?dzy postaciami, oraz wielkie nast?pstwa ich zdawa?by si? niewielkich potkni??.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

klara

Post autor: klara »

Strasznie chce zobaczy? ten film. I jeszcze kiedy us?ysza?am, ?e dzi?ki niemu Colin Firth ma szans? na Oscara to tym bardziej. Samego aktora bardzo lubi? i ?ycz? mu jak najlepiej. ;-)

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 256
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Kometa pisze:lubisz Firth'a. Ja musz? przyzna? ?e nie przepada?am za nim, jawi? mi si? jako mia?ki aktor od grania w niezbyt b?yskotliwych komediach romantycznych
Lubiem Firth'a wcze?niej, ale po tym filmie zyska? mój szacunek ;-) podobnie jak praktycznie wszyscy aktorzy z tego filmu. Bo Jak Zosta? Królem oparty jest w?a?nie na znakomitej grze aktorskiej, przecie? historia kogo? kto przez ci??k? prac? pokonuje swoje s?abo?ci nie jest ?adn? rewelacj?.Równie? akcji w tym filmie prawie nie ma. Ale za to postacie w filmie to prawdziwe kreacje, równie? te drugoplanowe. Np David ( Guy Pearce), starszy brat g?ównego bohatera, w pierwszym odczuciu wyda? mi si? strasznym dupkiem itd. Ale po zastanowieniu u?wiadomi?em sobie, ?e przecie? David rzuci? królestwo dla mi?o?ci, przecie? to bardzo ludzkie, i ?e ja odebra?em t? posta? dok?adnie tak jak chcia? tego aktor. Je?eliby si? zastanowi?, to w tym filmie nie ma s?abych ról :!: wszystkie s? zagrane bardzo dobrze, s? niesamowicie dopieszczone.
Podsumowuj?c film Jak Zosta? Królem wywar? na mnie wra?enie. Bardzo dobre wra?enie.

anay

Post autor: anay »

S?ysza?am o tym filmie wiele dobrego, ale jeszcze nie mia?a okazji ?eby go zobaczy?. Dodatkowo wasze posty strasznie mnie zach?caj? wi?c chyba w ko?cu postaram si? go obejrze?.
Zaraz sprawdz? czy leci jeszcze w kinach. Pó?niej daw wam zna? co o nim my?l?.

Awatar użytkownika
Shane
Posty: 86
Rejestracja: 19 wrz 2010, 20:24

Post autor: Shane »

Ogl?da?am i strasznie mi si? podoba?o! Firth zagra? ?wietnie i moim zdaniem, w pe?ni zas?u?y? na Oscara. W sumie to Colina od zawsze wzbudza? moj? sympati? - nale?y do ludzi, którzy maj? przyjazn? twarz. W komedii romatycznej 'love actually' by? slodki ;p.
Je?li chodzi o film to jak on j?ka? si? przed tymi lud?mi to mi a? serce ?ciska?o - tak mi by?o go szkoda.
Jednak mi si? najbardziej podoba?a kreacja Rush'a. Gdyby nie Bale, mia?by Oscara w kieszeni.
Strasznie podoba?a mi si? ?ona - kobieta by?a silna i szczerze go kocha?a. To jej zawdzi?cza? tak wiele. ?ona, o ktorej marz? dobrzy faceci.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

To było naprawdę coś. Jeśli jest się śpiącym i późnym wieczorem czyta się niezłą książkę, a temu filmowi udaje się mimo wszystko skutecznie odwrócić moją uwagę od obydwu tych spraw - snu i książki - to należy mu się przynajmniej zwrócenie na niego uwagi.

Będę się powtarzać, ale naprawdę nie da się inaczej - świetna, po prostu świetna gra aktorska oraz dialogi, ładne ujęcia i to "coś", sprawiające, że film zapada w pamięci. Geoffrey Rush to niemal geniusz w swojej grze, a Helena Bohem Carter - jedna z moich ulubionych aktorek - jak zwykle nie zawiodła. I w końcu Colin Firth. Może i nie jest moim ulubieńcem, ale podziwiam to jak wczuł się w rolę i na pewno będę go pamiętać już głównie z tego filmu. Niech się chowają wszelkie Bridżety! (Chociaż lubię ten film i serdecznie się na nim uśmiałam :-P)

Polecam ;-)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2864
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Nie będę oryginalna i powiem, że film jest świetny. Zdecydowanie warto go obejrzeć. Przedstawiono interesująca historię, doskonale zagraną aktorsko (i sami aktorzy też zostali odpowiednio dobrani), która zapada w pamięć. Szkoda tylko że pani, która zapowiadała film, streściła go bardzo dokładnie i zepsuła tym samym przyjemność oglądania, na szczęście nie w wielkim stopniu.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Filmy”