[txt] - Kometa - Killing Game

Jeśli ładnie rysujesz, twoją pasją jest pisanie opowiadań czy wierszy, lub realizujesz swoje artystyczne wizje w inny sposób, to miejsce dla ciebie! Wszelka praca twórcza dozwolona, podziel się z nami swoim talentem, a my chętnie zobaczymy i ocenimy wszystko, co zechcesz nam pokazać.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Panthera pisze:zamiast zmienia?? bohater??w, relacje itd zmie?? nazw?? organizacji.
Lol, to mi nawet przez myÂ?l nie przeszÂ?o xD Ale teraz zaczynam si?? nad tym powaÂ?nie zastanawia??...
Panthera pisze:Bo jakoÂ? nie wiem nie przekonuje mnie to, Â?e obie japo??skie postacie w tym kawaÂ?ku tracÂ? twarz w obecnoÂ?ci jakiegoÂ? nic nie znaczÂ?cego biaÂ?ego...
Jesli masz tu na myÂ?li rodze??stwo Matsuzawa to Kaori traci jÂ? na wÂ?asne Â?yczenie, zwyczajnie pozwalajÂ?c Adamowi na wiele, a Kyoji traci jÂ? przez siostr??, kt??ra zawsze si?? wstawia za swoim podwÂ?adnym. To Kaori na dobrÂ? spraw?? nie ma poj??cia jak zarzÂ?dza?? ludÂ?mi, gdyby Kyoji byÂ? bezpoÂ?rednim przeÂ?oÂ?onym Adama, ten nie poÂ?yÂ?by dÂ?ugo. A tak zaraz Kaori pobiegnie ze skargÂ? do taty Â?e zÂ?y i podÂ?y starszy brat popsuÂ? jej ulubionÂ? zabawk??. Z Kaori ludzie liczÂ? si?? tylko dlatego, Â?e gdyby spr??bowali nie, jej ojciec by z nimi inaczej porozmawiaÂ? xD Ona chce by?? z jednej ztrony niezalezna ale z drugiej strony zdaje sobie spraw?? Â?e bez pot??Â?nego m??Â?czyzny za plecami absolutnie nic nie zwojuje.
Gobur pisze:chyba Â?e to odÂ?am Yakuzy dziaÂ?ajÂ?cy w US,
Hym, rodzina Matsuzawa owszem - urz??duje gÂ???wnie w Stanach...
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

To co poniÂ?ej to pierwsza czeÂ??? rozdziaÂ?u drugiego. B??dzie on strasznie dÂ?ugaÂ?ny, ale w sumie mam to gdzieÂ? xD Wszystko o Kaede Nishiomoto, i niech was nie zdziwi imi??, kt??rym b??dzie tu okreÂ?lana. W drugiej cz??Â?ci rozdziaÂ?u zostanie to wyjaÂ?nione. WÂ?aÂ?ciwie juÂ? w prologu byÂ?a wskaz??wka, ale... z resztÂ? sami zobaczycie.

Og??lnie to kicz. Nie spodziewajcie si?? niczego dobrego.





2. Freak On A Leash


Something takes a part of me
Something lost and never seen
Every time I start to believe
Something's raped and taken from me... from me

Life's got to always be messing with me
(You wanna see the light)
Can't they chill and let me be free?
(So do I)
Can't I take away all this pain
(You wanna see the light)
I try to every night, all in vain... in vain

Sometimes I cannot take this place
Sometimes it's my life I can't taste
Sometimes I cannot feel my face
You'll never see me fall from grace

Something takes a part of me
You and I were meant to be
A cheap fuck for me to lay
Something takes a part of me

Feeling like a freak on a leash
(You wanna see the light)
Feeling like I have no release
(So do I)
How many times have I felt diseased?
(You wanna see the light)
Nothing in my life is free... is free*




Miasto AnioÂ???w. Z kt??rej strony?

Duel lubiÂ?a obserwowa?? Â?wiatÂ?a Los Angeles nocÂ?, ale wciÂ?Â? nie widziaÂ?a w nim niczego wspaniaÂ?ego. A juÂ? tym bardziej anielskiego. Owszem, robiÂ?o wraÂ?enie, wr??cz przytÂ?aczaÂ?o samym widokiem swojej panoramy, ale dziewczyna uwaÂ?aÂ?a Â?e brak temu miejscu duszy. W jej odczuciu byÂ?o to brudne i duszne siedlisko komercji.
Co wiecz??r, wyglÂ?dajÂ?c przez okratowane okno, obserwujÂ?c miasto z wysokoÂ?ci dziesiÂ?tego pi??tra, zaczynaÂ?a rozumie?? dlaczego jej dziadek nienawidziÂ? Amerykan??w. Mimo szczerych ch??ci nie potrafiÂ?a odnaleÂ??? w tym spoÂ?ecze??stwie niczego mistycznego, uczuciowego czy ideologicznego. OdnosiÂ?a nieodparte wraÂ?enie, Â?e jedynÂ? pasjÂ? tych ludzi byÂ?a ciÂ?gÂ?a gonitwa, kt??ra miaÂ?a sw??j finaÂ? przy zderzeniu ze Â?cianÂ?. BezmyÂ?lni, zadufani w sobie, Â?lepi. Tylko takie okreÂ?lenia przychodziÂ?y jej do gÂ?owy.
W telewizji puszczali same bzdury i szybko zaniechaÂ?a jej oglÂ?dania. Pami??taÂ?a, Â?e jeszcze jako dziecko bardzo pragn??Â?a m??c oglÂ?da?? kresk??wki w telewizji, ale dziadek nigdy jej na to nie pozwalaÂ?. Teraz gdy miaÂ?a telewizor tylko dla siebie czuÂ?a si?? rozczarowana. Programy dla dzieci byÂ?y prymitywne i cz??sto wulgarne, a te dla dorosÂ?ych... Po obejrzeniu jednego odcinka Jerry'ego Springera zwÂ?tpiÂ?a w instytucje telewizji i ludzkÂ? inteligencj??. JuÂ? pomijajÂ?c samÂ? form?? programu i zachowanie goÂ?ci, uwaÂ?aÂ?a Â?e publiczne pranie swoich brud??w za upokarzajÂ?ce i zwyczajnie Â?aÂ?osne. Szczerze gardziÂ?a ludÂ?mi, kt??rzy wyst??powali tam na wÂ?asne Â?yczenie. A m??wiÂ?, Â?e to ona jest szalona.

Dlatego wÂ?aÂ?nie wieczorami wyglÂ?daÂ?a przez okno. WciÂ?Â? miaÂ?a nadziej?? odnaleÂ??? w tym wszystkim jakÂ?Â? ulotnoÂ???, subtelne pi??kno, kt??re lata temu pokochaÂ? jej ojciec. SzukaÂ?a tu swoich korzeni, cho?? to Â?e si?? tu znalazÂ?a byÂ?o zwykÂ?ym przypadkiem. W przeznaczenie nie wierzyÂ?a, inaczej musiaÂ?aby przyzna?? Â?e byÂ?o jej pisane to pasmo poniÂ?e??. MusiaÂ?by przyzna??, Â?e jakaÂ? siÂ?a wyÂ?sza jej wyjÂ?tkowo nie lubi i celowo Â?le rozdaje kary jej Â?ycia. Pogodzenie si?? z tym oznaczaÂ?oby kl??sk??, oznaczaÂ?oby Â?e wszystko co robi jest z g??ry skazane na przegranÂ?, Â?e nigdy nie uda jej si?? decydowa?? o sobie. A Duel zamierzaÂ? pazurami walczy?? o siebie i o swojÂ? niezaleÂ?noÂ???.






Prawdopodobnie jej matka pochodziÂ?a wÂ?aÂ?nie z Los Angeles. Przynajmniej tu jÂ? poznaÂ? ojciec. Duel wiedziaÂ?a o swoich rodzicach przeraÂ?ajÂ?co maÂ?o. W domu byÂ? to temat tabu, dziadek wpadaÂ? w gniew na samÂ? wzmiank?? o nich, a babcia rzadko odpowiadaÂ?a na jej pytania. KiedyÂ? myÂ?laÂ?a, Â?e nie chce si?? naraÂ?a?? dziadkowi, potem juÂ? jako nastolatka dostrzegÂ?a, Â?e m??wienie o nich sprawia jej b??l.
Ojciec miaÂ? na imi?? Haruhiro. Nishimoto Haruhiro. Wszyscy m??Â?czyÂ?ni w jej rodzinie, wywodzÂ?cy si?? w prostej linii od pierwszych Nishimoto nosili imiona zaczynajÂ?ce si?? na liter?? H. ByÂ?a to taka niepisana tradycja, przestrzegana od wielu pokole??, cho?? Duel nie wiedziaÂ?a skÂ?d wÂ?aÂ?ciwie si?? wzi??Â?a. W jej odczuciu byÂ? to doÂ??? idiotyczny zwyczaj.
Haruhiro jako pierworodny i jedyny syn gÂ?owy klanu, miaÂ? w przyszÂ?oÂ?ci zastÂ?pi?? Hitoshiego i stanÂ??? na czele rodziny. Wszystko si?? zmieniÂ?o kiedy spotkaÂ? matk?? Duel.
Dziewczyna znaÂ?a jedynie jej imi??, nie wiedziaÂ?a jakie byÂ?o nazwisko panie??skie tej kobiety, a i tak imi?? brzmiaÂ?o bardziej jak pseudonim artystyczny. Leilani byÂ?a mÂ?odÂ? aktorkÂ?, stawiajÂ?cÂ? swoje pierwsze kroki w Hollywood. DostawaÂ?a maÂ?e r??lki, nic nie znaczÂ?ce epizody, ale Duel sÂ?yszaÂ?a Â?e byÂ?a oszaÂ?amiajÂ?ca pi??kna i gdyby postanowiÂ?a robi?? karier?? przez Â???Â?ko na pewno zaszÂ?aby wysoko. Jako Â?e nie zaszÂ?a, naleÂ?aÂ?o wnioskowa??, Â?e ten rodzaj awansu jej nie interesowaÂ?. Tak przynajmniej o niej m??wiÂ?a babcia, dziadek natomiast w tych nie licznych momentach gdy o niej wspominaÂ?, por??wnywaÂ? jÂ? do ladacznic i wyrachowanych karierowiczek. Duel przytomnie zakÂ?adaÂ?a, Â?e prawda leÂ?y gdzieÂ? po Â?rodku. Nie chciaÂ?a idealizowa?? obrazu matki. MiaÂ?a nadzieje kiedyÂ? dowiedzie?? si?? wi??cej i zwyczajnie baÂ?a si?? zawodu jaki m??gÂ?by jÂ? spotka?? gdyby si?? okazaÂ?o, Â?e dziadek miaÂ? jednak racj??.
Haruhiro i Leilani poznali si?? przy okazji promocji produkt??w firmy Nishimoto w Stanach. Matka Duel miaÂ?a zgra?? w ich reklamie, Haruhiro oddelegowany przez Hitoshiego miaÂ? czuwa?? nad caÂ?Â? kampaniÂ?. Dziadek uparcie powtarzaÂ?, Â?e Leilani zwyczajnie uwiodÂ?a jego syna, Â?e ten gÂ?upiec poleciaÂ? na jej urod?? i daÂ? si?? omota?? jak nie przymierzajÂ?c zwykÂ?y szczeniak. MÂ?oda aktorka z kolei miaÂ?a by?? zainteresowana jedynie majÂ?tkiem rodziny Nishimoto. Duel pytaÂ?a o to babci??, ale ta twierdziÂ?a, Â?e nie wtrÂ?caÂ?a si?? w maÂ?Â?e??stwo syna. Jedyne co mogÂ?a powiedzie?? to, to Â?e ta kobieta byÂ?a dla niego dobra, a on nigdy nie pozwalaÂ? powiedzie?? o niej zÂ?ego sÂ?owa, przez co w domu byÂ?y ciÂ?gÂ?e awantury. Bo Hitoshi uÂ?ywaÂ? pod jej adresem samych zÂ?ych sÂ???w.

Dziadek Duel nie cierpiaÂ? Amerykan??w. Dziewczyna nie byÂ?a pewna za co najbardziej, ale faktem byÂ?o, Â?e najcz??Â?ciej wypominaÂ? im zagÂ?ad?? Hiroszimy i Nagasaki. Ale to nie niech???? do obywatel??w USA byÂ?a gÂ???wnym powodem dla kt??rego Hitoshi nie chciaÂ? zaakceptowa?? swojej synowej. MiaÂ? juÂ? zaplanowanÂ? przyszÂ?oÂ??? syna. Haruhiro byÂ? zar??czony z AsaharÂ? Fumi, naleÂ?Â?cÂ? do wysoko postawionego klanu zaprzyjaÂ?nionego z Nishimoto. Hitoshiego i brata Fumi – Mito – Â?Â?czyÂ?y interesy i oba klany dÂ?Â?yÂ?y takÂ?e do poÂ?Â?czenia swych dom??w. Tymczasem Haruhiro poczyniÂ? im skandaliczny afront, odrzucajÂ?c skromnÂ? i dobrze uÂ?oÂ?onÂ? panienk??, na rzecz ameryka??skiej ladacznicy z Hollywood. Sporom i kÂ???tniÂ? podobno nie byÂ?o ko??ca, mÂ?ody Nishimoto dodatkowo wyraziÂ? poglÂ?d, Â?e woli umrze?? niÂ? poÂ?Â?czy?? swojÂ? rodzin?? z klanem Asahary i zdaje si??, Â?e jego Â?yczenie potraktowano dosÂ?ownie.

Po niespeÂ?na roku maÂ?Â?e??stwa Haruhiro i Leilani doczekali si?? c??rki, konflikty zdawaÂ?y si?? nieco przyschnÂ???, a czas ostudzi?? odrobin?? rodzinne temperamenty, ale nie na dÂ?ugo. Mito Asahara zaofiarowaÂ? wdzi??ki swojej siostry dopiero co owdowiaÂ?emu i bezdzietnemu bratu Hitoshiego – Hirokumiemu. Na to mÂ?ody Nishimoto zareagowaÂ? bardzo gwaÂ?townie, Â?lub jego wuja z byÂ?Â? narzeczonÂ? odbieraÂ? jako rodzinnÂ? katastrof?? i znowu zacz??Â?y si?? powaÂ?ne spi??cia na linii Haruhiro – Mito. W konflikt oczywiÂ?cie niemal natychmiast wkroczyÂ? Hitoshi, bÂ?dÂ? co bÂ?dÂ? zadowolony z tego, Â?e klany si?? wreszcie poÂ?Â?czyÂ?y.
Duel niestety nie wiedziaÂ?a na czym dokÂ?adnie owa niech???? jej ojca polegaÂ?a, ale zdawaÂ?a sobie spraw??, Â?e to wÂ?aÂ?nie te animozje doprowadziÂ?y do Â?mierci jej rodzic??w. Nikt oczywiÂ?cie nie wyraziÂ? wprost tych poglÂ?d??w, ale dziewczyna nie byÂ?a gÂ?upia. Jej ojciec raz, Â?e odrzuciÂ? i upokorzyÂ? siostr?? gÂ?owy klanu Asahara, a dwa Â?e bezwzgl??dnie i konsekwentnie kÂ?adÂ? kÂ?ody pod nogi Mito, odmawiajÂ?c mu udziaÂ???w w firmie. ByÂ? zadrÂ? i przeszkodÂ?, plamÂ? na honorze obu klan??w, niepokornym synem, majÂ?cym za nic tradycje i obyczaje, sympatyzujÂ?cym z zepsutymi Amerykanami. To musiaÂ?o si?? Â?le sko??czy??.
Duel nie wiedziaÂ?a nawet jak dokÂ?adnie zgin??li jej rodzice. Przy dziadku nie szÂ?o poruszy?? tematu ich Â?mierci, zaraz si?? zÂ?oÂ?ciÂ?, a w konsekwencji milczaÂ? zaci??cie. Babcia natomiast m??wiÂ?a tylko o strasznym wypadku i pogrÂ?Â?aÂ?a si?? we wÂ?asnych myÂ?lach proszÂ?c, Â?eby dano jej spok??j. Dziewczyna nie miaÂ?a wÂ?tpliwoÂ?ci, Â?e ktoÂ? pom??gÂ? matce i ojcu zejÂ??? z tego Â?wiata, i to za przyzwoleniem Hitoshiego. Gdyby byÂ?o inaczej Asahara nie mieliby racji bytu w klanie Nishimoto. Tymczasem nadal pojawiali si?? na rodzinnych zjazdach ze statusem bliskich czÂ?onk??w rodziny.

Duel dÂ?ugo si?? zastanawiaÂ?a dlaczego jÂ? oszcz??dzono i jedyne co udaÂ?o jej si?? wymyÂ?li?? to, to Â?e dziadek jednak miaÂ? jakiÂ? szacunek do wÂ?asnej krwi i genetycznej spuÂ?cizny. By?? moÂ?e nie chciaÂ? aby odnoga jego rodu wymarÂ?a. A moÂ?e teÂ? miaÂ? jakieÂ? pokr??tne plany co do niej...
Tak czy inaczej niemal od samego poczÂ?tku jej rola i pozycja w klanie byÂ?a przegrana. Nie doÂ???, Â?e ameryka??ski mieszaniec, nie doÂ??? Â?e dziewczyna, c??rka swoich niepokornych i odstajÂ?cych spoÂ?ecznie rodzic??w, to jeszcze na dodatek z dziwacznym defektem. Duel urodziÂ?a si?? z pozornie nic nie znaczÂ?cym zaburzeniem rozwoju – r??Â?nobarwnoÂ?ciÂ? t??cz??wki. ObjawiaÂ?o si?? to tym, Â?e jej prawo oko byÂ?o ciemnobrÂ?zowe, lewe zaÂ? jasnoniebieskie.
Lekarze powtarzali, Â?e to nic takiego i Â?e to si?? czasem zdarza. Jednak dziadek cz??sto wypominaÂ? jej ten defekt. M??wiÂ? o niej jak o kimÂ? brzydszym i gorszym, wytykaÂ? nie tylko kolor oczu, ale teÂ? o ton jaÂ?niejszy odcie?? sk??ry i rysy twarzy bardziej odpowiednie dla rasy biaÂ?ej niÂ? Â???Â?tej. Duel przez wi??kszoÂ??? swego Â?ycia byÂ?a przekonana, Â?e jest szpetna, Â?e jest jakimÂ? niepoj??tym, chodzÂ?cym dziwadÂ?em, wybrykiem natury, uÂ?omnym dzieckiem. Dopiero jako nastolatka zdaÂ?a sobie spraw??, Â?e moÂ?e by?? inaczej. Raz, przy okazji jednego z bardzo rzadkich jej wyjÂ??? poza rodzinny dom, zaczepiÂ?a jÂ? pewna kobieta. Duel z oszoÂ?omieniem wysÂ?uchaÂ?a jej zachwyt??w pod swoim adresem, a potem odebraÂ?a od niej wizyt??wk??. Kobieta natr??tnie dopytywaÂ? si?? czy dziewczyna nie chciaÂ?aby zosta?? modelkÂ?. C??Â?, figurÂ? mogÂ?a by pasowa??, byÂ?a doÂ??? wysoka jak na Japonk??, chuda, smukÂ?a i drobnej koÂ?ci, ale nie sÂ?dziÂ?a, Â?eby jej twarz nadawaÂ? si?? do czegokolwiek. A juÂ? na pewno nie do reklamy. UsÂ?yszaÂ?a wtedy, Â?e to wÂ?aÂ?nie jej twarz jest wyjÂ?tkowa i niebanalna, a juÂ? najbardziej charakteru i intrygujÂ?cej asymetrii nadajÂ? jej niezwykÂ?e oczy. Og??lnie to spotkanie wcale nie sko??czyÂ?o si?? dobrze, gdyÂ? temat oczu byÂ? dla Duel bardzo draÂ?liwy i kobieta padÂ?a ofiarÂ? jej gniewu. Dziewczyna raczej doÂ??? dobitnie kazaÂ?a jej si?? odwali??, ale to zdarzenie spowodowaÂ?o pewnÂ? zmian?? w jej postrzeganiu siebie.

To wÂ?aÂ?nie tuÂ? po sko??czeniu szesnastu lat zacz??Â?a nabiera?? pewnoÂ?ci siebie. Spotkanie kogoÂ?, kto powiedziaÂ? jej wprost, Â?e jest Â?adna, daÂ?o jej wreszcie do myÂ?lenia. Nie to Â?eby zaraz wpadÂ?a w samozachwyt, ale to byÂ?a wskaz??wka, Â?e jest poniÂ?ana przez dziadka wÂ?aÂ?ciwie bez powodu. PrzecieÂ? to nie jej wina, Â?e wyglÂ?da tak jak wyglÂ?da, nie ma na to Â?adnego wpÂ?ywu. Poza tym zawsze si?? staraÂ?a sprosta?? jego wymaganiom, godnie reprezentowa?? jego nazwisko, a jedyne co w zamian dostawaÂ?a to pogard?? i wieczne niezadowolenie z jej osoby. Co by nie zrobiÂ?a zawsze powtarzaÂ? Â?e „na pewno sta?? ci?? na wi??cej”, albo „i co? To wszystko?”. Och, miaÂ?a go ochot?? wtedy zabi??. Z reszta nie tylko wtedy. AÂ? wreszcie przyszÂ?o jej do gÂ?owy, Â?e to by byÂ?o najlepsze wyjÂ?cie z sytuacji...

Od najmÂ?odszych lat byÂ?a trzymana przez tego czÂ?owieka na kr??tkiej smyczy. Na bardzo niewiele rzeczy jej pozwalaÂ?, wszystko co m??wiÂ? skÂ?adaÂ?o si?? na nakazy i zakazy. Tego nie moÂ?esz, a to musisz. I Â?eby ci czasem nie przyszÂ?o do gÂ?owy czegoÂ? pomyli??. WstydziÂ? si?? jej tak bardzo, Â?e nie posÂ?aÂ? jej do szkoÂ?y. M??wiÂ?, Â?e szkoÂ?a jest dla normalnych dzieci. Czyta?? i pisa?? nauczyÂ?a jÂ? babcia, duÂ?o teÂ? wiedzy przekazaÂ?a jej w dziedzinie historii i japo??skiej literatury. Matematyki, biologii i geografii uczyÂ? jÂ? sensei Yamada, ale Duel kompletnie nie potrafiÂ?a si?? skupi?? na jego lekcjach. ByÂ? nudny, flegmatyczny i zwyczajnie nieprzyjemny. NienawidziÂ?a go i zdaje si??, Â?e z wzajemnoÂ?ciÂ?.
Dziadek natomiast miaÂ? misj?? przekazania jej najwi??kszej i najwaÂ?niejszej spuÂ?cizny klanu Nishimoto. Od dziecka wpajaÂ? jej proste i piekielnie skuteczne techniki zabijania. WymagaÂ? od niej wi??cej niÂ? od kogokolwiek, kiedykolwiek w historii caÂ?ego rodu. Dla niej nie byÂ?o przywilej??w, beztroskich zabaw z innymi dzie??mi, oglÂ?dania kresk??wek czy zajadania sÂ?odycz. Nie. Jej wolno byÂ?o tylko ??wiczy??. Nigdy tak na prawd?? nie byÂ?a czÂ?onkiem rodziny. ByÂ?a jedynie czystÂ? kartÂ?, na kt??rej dziadek zapisywaÂ? najwaÂ?niejsze dziedzictwo klanu morderc??w. Pi??knÂ? sztuk?? okrutnego zabijania.
Nawet nie pami??taÂ?a swoich pierwszych lekcji kendo. To Â?e kaÂ?dego popoÂ?udnia trenowali byÂ?o naturalne jak oddychanie, byÂ?o cz??Â?ciÂ? kaÂ?dego dnia i nie potrafiÂ?a stwierdzi?? kiedy si?? zacz??Â?o. Te lekcje po prostu byÂ?y. Od zawsze. Kiedy sko??czyÂ?a siedem lat zacz??Â?a ??wiczy?? walk?? wr??cz, gÂ???wnie jujitsu i aikido. Dziadek zawsze wyciskaÂ? z niej si??dme poty, traktowaÂ? jak r??wnego przeciwnika, nigdy nie dajÂ?c for i niczego nie uÂ?atwiajÂ?c. Ale za to mu byÂ?a akurat wdzi??czna. LubiÂ?a te lekcje i cho?? obawiaÂ?a si?? go, to w dojo l??k odchodziÂ?, kiedy mogÂ?a stawi?? czoÂ?o swojemu wrogowi. ChciaÂ?a walczy?? ze swoim strachem, fizycznie rozÂ?adowywaÂ?a frustracj?? i cho?? ciÂ?gle przegrywaÂ?a, nauczyÂ?a si?? podnosi?? po poraÂ?ce. Wiele razy. Tak duÂ?o jak tego wymagaÂ?, aÂ? nie powiedziaÂ? doÂ???.
Czas jednak pÂ?ynÂ?Â?, ona byÂ?a coraz starsza i silniejsza, a dziadek r??wnieÂ? si?? starzaÂ?... i stawaÂ? coraz sÂ?abszy. Kiedy pierwszy raz go powaliÂ?a, byÂ?a przeraÂ?ona. Nie wiedziaÂ?a jak ma si?? zachowa??, cho?? instynkt jej podpowiadaÂ?, Â?e powinna go szybko dobi??. Jednak zdezorientowana nie zrobiÂ?a nic. O dziwo nie gniewaÂ? si?? za to. Chyba po raz pierwszy wtedy dostrzegÂ?a w jego oczach dum??. Od tamtej pory zacz??Â?a ??wiczy?? z resztÂ? jego uczni??w. Co prawda nie z caÂ?Â? grupÂ?, tylko z kilkoma wybranymi, jednak zmiana byÂ?a znaczÂ?ca. Po raz pierwszy miaÂ?a przeciwnika innego niÂ? dziadek. I zdaÂ?a sobie spraw?? jak Â?agodnym byÂ? on sparingpartnerem. Jego uczniowie wszyscy byli m??Â?czyznami, kaÂ?dy byÂ? od niej starszy, wi??kszy i silniejszy. NaÂ?adowani energiÂ?, szybcy i zwinni, w por??wnaniu z dziadkiem popeÂ?niali karygodne bÂ???dy, ale za to w walce byli bardziej zawzi??ci i agresywni, nastawieni na to by jÂ? poniÂ?y?? i zniszczy??. Czysta, niczym nie zmÂ?cona wrogoÂ??? zawÂ?adn??Â?a dojo.
Nie wiedziaÂ?a skÂ?d bierze si?? ich niech????, ale podejrzewaÂ?a ze nakr??caÂ? jÂ? sam Hitoshi. OdkÂ?d zacz??Â?a z nimi trenowa?? podsycaÂ? tylko jej niepok??j. KazaÂ? jej by?? zawsze czujnÂ?, rozglÂ?da?? si?? na boki i oglÂ?da?? za siebie. UwaÂ?a?? czy ktoÂ? si?? gdzieÂ? nie czai w cieniach domu. OczywiÂ?cie nikt si?? nigdzie nie czaiÂ?, ale jego sugestywne uwagi robiÂ?y swoje. MiaÂ?a wraÂ?enie, Â?e wsz??dzie widzi przemykajÂ?ce sylwetki, sÂ?yszy szydzÂ?ce gÂ?osy jego uczni??w, kt??rzy czyhajÂ? si?? za kaÂ?dym rogiem. Zacz??Â?a mie?? niespokojny sen, nie mogÂ?a zasnÂ???, czujÂ?c si?? zaszczuta i zastraszona. BaÂ?a si??, Â?e ktoÂ? zakradnie si?? nocÂ? do jej pokoju. Na wp??Â?przytomna na treningach zbieraÂ?a ci??gi, a uczniowie dziadka syczeli z satysfakcjÂ?, nie szcz??dzÂ?c jej zÂ?oÂ?liwych uwag. A on nie reagowaÂ? na to co si?? tam dziaÂ?o, zupeÂ?nie jakby nic nie widziaÂ? kiedy bili coraz mocniej, a ich ciche wyzwiska stawaÂ?y si?? coraz wulgarniejsze. W pewnym momencie miaÂ?a doÂ???. JeÂ?li oni mogli Â?ama?? zasady to i ona miaÂ?a w planach coÂ? poÂ?ama??.

Pierwszego z nich zabiÂ?a w swoje dziewi??tnaste urodziny. OczywiÂ?cie ten dzie?? w Â?aden spos??b nie r??Â?niÂ? si?? od innych, dziadek nigdy nie pozwalaÂ? jej na obchodzenie urodzin, cho?? trzeba byÂ?o przyzna??, Â?e ani on ani babcia teÂ? nie Â?wi??towali swoich. Treningi odbywaÂ?y si?? jak zwykle i to nie byÂ? dla niej dobry dzie??. ByÂ?a rozdraÂ?niona od samego rana, znowu niewyspana, nie byÂ?a w nastroju znosi?? tego wszystkiego od nowa. Dlatego zaatakowaÂ?a jeszcze nim dostaÂ?a znak, chciaÂ?a poÂ?oÂ?y?? przeciwnika od razu, z zaskoczenia i mie?? to juÂ? za sobÂ?. ZÂ?amaÂ?a chÂ?opakowi r??k??, ale czuÂ?a Â?e to za maÂ?o, chciaÂ?a mu pokaza??, Â?e nie ma prawa traktowa?? jej z g??ry. ChciaÂ?a im da?? jasny przekaz, Â?e nadeszÂ?a pora Â?eby to oni bali si?? jej. Nie chciaÂ?a go puÂ?ci?? idÂ?c za ciosem, a jego kolega doskoczyÂ? do niej, Â?eby jÂ? odciÂ?gnÂ???. ZaszedÂ? jÂ? od tyÂ?u i to byÂ? jego bÂ?Â?d. Podsycany od miesi??cy strach wreszcie znalazÂ? swoje ujÂ?cie. Nie pami??taÂ?a co dokÂ?adnie zrobiÂ?a, po prostu chwyciÂ?a go pod wpÂ?ywem impulsu i szarpn??Â?a, tak jak uczyÂ? jÂ? dziadek. Po chwili chÂ?opak leÂ?aÂ? martwy ze skr??conym karkiem.
SÂ?dziÂ?a, Â?e dziadek si?? wÂ?cieknie, ale nie zrobiÂ? tego. Po raz pierwszy od lat przerwaÂ? trening i daÂ? jej wolne do ko??ca dnia. ZostawiÂ? jÂ? samÂ? w pokoju ze swoimi myÂ?lami. TuÂ? po zabiciu czÂ?owieka. ZwymiotowaÂ?a kilka razy, wciÂ?Â? roztrz??siona i przeraÂ?ona, ale jakaÂ? cz??Â??? jej byÂ?a przekonana o sÂ?usznoÂ?ci tego czynu. To oni chcieli ci?? skrzywdzi??, tÂ?umaczyÂ?a sobie, a ty si?? tylko skutecznie obroniÂ?aÂ?. PokazaÂ?aÂ? im gdzie ich miejsce, Â?aden ci?? juÂ? nie poniÂ?y. Teraz to oni nie zmruÂ?Â? oka w nocy. Jednego pataÂ?acha mniej. ZwymiotowaÂ?a jeszcze raz kiedy zdaÂ?a sobie spraw??, Â?e to co czuje to ulga.

Na drugi dzie?? znowu nie byÂ?o treningu. Dziadek zabraÂ? jÂ? do mistrza Horishirai, aby poznaÂ?a co to prawdziwy b??l. ChciaÂ?a mu wtedy powiedzie??, Â?e dzi??kuje, nie trzeba - wie aÂ? za dobrze, ale okazaÂ?o si?? Â?e bardzo si?? pomyliÂ?a. Nie miaÂ?a poj??cia o b??lu dop??ki nie spotkaÂ?a mistrza Horishirai.
Sam mistrz byÂ? bardzo sympatycznym i pogodnym czÂ?owiekiem. Do czasu gdy nie si??gnÂ?Â? po swoje narz??dzia tortur. Horishirai specjalizowaÂ? si?? w robieniu irezumi – japo??skiego tatuaÂ?u, tak charakterystycznego dla przest??pczego Â?wiatka Kraju KwitnÂ?cej WiÂ?ni. ZostaÂ? poproszony przez dziadka Duel o wykonanie dla niej tradycyjnego wzoru, takiego samego jaki nosiÂ? kaÂ?dy z m??Â?czyzn w rodzinie Nishimoto. Mistrz nie kryÂ? zdziwienia, widzÂ?c bardzo mÂ?odÂ? kobiet??, kt??ra miaÂ?a by?? dla niego pÂ???tnem i nawet kilkakrotnie pytaÂ? Hitoshiego czy jest pewien, Â?e dziewczyna wytrzyma. Dziadek bez mrugni??cia okiem zapewniÂ? go, Â?e to Â?aden problem. Duel byÂ?a bardzo ciekawa czy zdawaÂ? sobie spraw?? jak daleki byÂ? od prawdy. WÂ?aÂ?ciwie zniosÂ?a to tylko dlatego, Â?e identyczny tatuaÂ? nosiÂ? jej ojciec. MiaÂ?a w pewnym sensie dosta?? coÂ? jego, odziedziczy?? coÂ? namacalnego.
Wz??r przedstawiaÂ? karashishi – chi??skiego lwa, zwanego teÂ? Â?wiÂ?tynnym psem. Mistrz Horishirai ch??tnie jej opowiedziaÂ? o znaczeniu symbolu, kt??rego gÂ???wnym zadaniem byÂ?o odp??dzanie zÂ?ych duch??w i ochrona noszÂ?cej go osoby. SymbolizowaÂ? teÂ? odwag??, m??stwo i siÂ???. ZapewniaÂ? dostatek. Kiedy Duel teraz wracaÂ?a do tego wspomnieniami, dochodziÂ?a do wniosku, Â?e byÂ? to kiepski Â?art. ZÂ?e duchy mieszkaÂ?y w jej gÂ?owie juÂ? od dawana i wcale nie przej??Â?y si?? wyszukanym tatuaÂ?em, odwag??, m??stwo i siÂ??? utraciÂ?a w szpitalnych murach, a jeÂ?li chodzi o dostatek... tak, udr??k miaÂ?a pod dostatkiem, naprawd??. Jednak trud w to wÂ?oÂ?ony si?? nie opÂ?aciÂ?. Nie to Â?eby kiedykolwiek wierzyÂ?a, by miaÂ?o by?? inaczej.
Mistrz pracowaÂ? nad jej wzorem trzy tygodnie, raczej z litoÂ?ci niÂ? z koniecznoÂ?ci. Jej sesje byÂ?y kr??tsze, a on zawsze odkÂ?adaÂ? igÂ?y gdy widziaÂ? pierwsze Â?zy b??lu w jej oczach. NajdÂ?uÂ?ej udaÂ?o jej si?? wytrzyma?? cztery godziny, ale to byÂ? absolutny rekord, kt??rego nie udaÂ?o jej si?? wi??cej powt??rzy??. Jej gehenna byÂ?a o tyle wi??ksza, Â?e dziadek zaÂ?yczyÂ? sobie dla niej pogÂ???bianie koloru, co polegaÂ?o na zdrapywaniu strup??w zaschni??tej krwi i ponownemu napuszczaniu w te miejsca tuszu. CaÂ?y horror polegaÂ? na tym, Â?e mistrz wykonywaÂ? wz??r bambusowÂ? paÂ?eczkÂ?, nabitÂ? na ko??cu rz??dem igieÂ?. ZmarnowaÂ? ich na niÂ? naprawd?? duÂ?o, ale ani razu nie si??gnÂ?Â? po Â?adne elektryczne urzÂ?dzenie Â?eby uÂ?atwi?? to sobie i jej. Dzi??kowaÂ?a tylko za to, Â?e jej lew nie byÂ? tak duÂ?y jak tradycyjne irezumi. PokrywaÂ? caÂ?e plecy i nieÂ?miaÂ?o si??gaÂ? poÂ?ladk??w, lecz nie posiadaÂ? tÂ?a i nie wspinaÂ? si?? aÂ? na ramiona czy piersi. Gdyby byÂ? tak duÂ?y jak ten dziadka, uciekÂ?aby mistrzowi spod igÂ?y z krzykiem. I fakt tak rozlegÂ?ego szpecenia ciaÂ?a byÂ?by tu jednym z najmniej waÂ?nych powod??w.

Kolorowe znami?? dÂ?ugo si?? goiÂ?o i ku jej zaskoczeniu w trakcie jego powstawania oraz tydzie?? po zako??czeniu prac, dziadek pozwoliÂ? jej si?? leni?? aÂ? do obrzydliwoÂ?ci. Poza odrabianiem lekcji nie miaÂ?a Â?adnych innych dodatkowych zaj????, a treningi odbywaÂ?y si?? bez niej. Piel??gnowaÂ?a jÂ? babcia, przemywajÂ?c tatuaÂ? letniÂ? wodÂ? z mydÂ?em. To wÂ?aÂ?nie podczas jednej z takich wieczornych toalet usÂ?yszaÂ?a od niej sÂ?owa, kt??re zapadÂ?y jej w pami????.

- Dziadek powiedziaÂ? dziÂ?, Â?e byÂ?aÂ? bardzo dzielna – powiedziaÂ?a wtedy.

- Dziadek nie m??wi takich rzeczy – odparÂ?a obj??tym tonem, uwaÂ?ajÂ?c jednak Â?eby nie zabrzmiaÂ?o to tak, jakby zarzucaÂ?a kobiecie kÂ?amstwo.

- AleÂ? m??wi, – Babcia si?? uÂ?miechn??Â?a. - tylko pilnuje Â?ebyÂ? nie sÂ?yszaÂ?a. Wi??c udajmy, Â?e nic nie m??wiÂ?am.

Duel wzruszyÂ?a wtedy tylko ramionami. Nie wierzyÂ?a babci. To nie byÂ?a zÂ?a kobieta, Duel oÂ?mieliÂ?a si?? nawet wierzy?? w to, Â?e jÂ? kochaÂ?a. I to kochaÂ?a tak, jak powinno si?? kocha?? wnuczk??, a nie na przykÂ?ad ulubionego psa. Dziewczyna wiedziaÂ?a, Â?e staruszka chciaÂ?a jÂ? tylko pocieszy?? i podnieÂ??? na duchu. MusiaÂ?a zauwaÂ?y??, Â?e Duel zabiegaÂ?a o uwag?? dziadka, chcÂ?c by?? godnÂ? wnuczkÂ?, pomimo caÂ?ej swojej niech??ci do tego czÂ?owieka. By?? moÂ?e myÂ?laÂ?a, Â?e takie niewinne kÂ?amstwo sprawi, Â?e Â?atwiej zniesie trudy tatuowania. I pomimo, Â?e Duel zdawaÂ?a sobie spraw??, Â?e dziadek wcale jej nie pochwaliÂ?, to jednak piel??gnowaÂ?a to wspomnienie. Bez wyraÂ?nego powodu.

JedynÂ? wadÂ? babci byÂ?o to, Â?e byÂ?a tak Â?lepo oddana dziadkowi. Nigdy nie podwaÂ?aÂ?a sÂ?usznoÂ?ci jego czyn??w, nigdy si?? z nim nie kÂ???ciÂ?a, zawsze pokornie schylaÂ?a przed nim gÂ?ow??, przyznajÂ?c mu racj??. Duel cz??sto miaÂ?a ochot?? niÂ? trzÂ?chnÂ??? i krzyknÂ???, Â?eby przestaÂ?a si?? przed nim pÂ?aszczy??. Â?e przecieÂ? chyba widzi jak on traktuje jej wnuczk?? i nic z tym nie robi. Ale po mimo tych ch??ci nigdy nawet z babciÂ? szczerze nie porozmawiaÂ?a o sytuacji w domu. Staruszka natychmiast zmieniaÂ?a temat kiedy tylko Duel delikatnie zaczynaÂ?a narzeka?? na dziadka. Szybko wi??c si?? zniech??ciÂ?a jeÂ?li chodzi o zwierzenia. Mimo swej dobroci i prostodusznoÂ?ci babcia jednak twardo staÂ?a po stronie swojego m??Â?a. Zdaje si??, Â?e Â?wiadomie zakÂ?adaÂ?a sobie klapki na oczy, byleby nie dostrzec jego wad.

Po uko??czeniu tatuaÂ?u powr??ciÂ?a do dojo. Tak naprawd?? caÂ?y czas myÂ?laÂ?a o tym co zrobiÂ?a i wciÂ?Â? biÂ?a si?? z myÂ?lami czy to byÂ?o sÂ?uszne. Zdrowy rozsÂ?dek podpowiadaÂ?, Â?e ta Â?mier?? byÂ?a niepotrzebna i za kaÂ?dym razem kiedy go sÂ?uchaÂ?a, miaÂ?a ochot?? skuli?? si?? w ciemnym kÂ?cie swojego pokoju i zosta?? tam na zawsze. Dlatego teÂ? wolaÂ?a sÂ?ucha?? tej cz??Â?ci siebie, kt??ra byÂ?a zadowolona z tego post??pku. Tej zwyci??skiej siebie, kt??ra wreszcie pomÂ?ciÂ?a swoje upokorzenia z nawiÂ?zkÂ?. Tej cz??Â?ci siebie, kt??ra po tym wydarzeniu poczuÂ?a si?? silniejsza i pewniejsza. Tak, potrafi?? ich zabi??, jestem do tego zdolna. Nie musz?? si?? ich ba??, ani przed nimi ugina??. Mam siÂ??? i umiej??tnoÂ?ci. Jestem bezpieczna.
Uczniowie przestali jÂ? zaczepia?? i szydzi?? z niej, ale w walce stali si?? jeszcze bardziej zawzi??ci i Duel zrozumiaÂ?a, Â?e tu Â?arty sko??czyÂ?y si?? raz na zawsze. Wystarczy Â?e pozwoli sobie na maÂ?y bÂ?Â?d, a oni to bezwzgl??dnie wykorzystajÂ?. Â?aden nie odpuÂ?ci jeÂ?li zyska przewag??. I co gorsza lekcje kendo takÂ?e zacz??li mie?? razem. Do tej pory akurat na tych treningach wciÂ?Â? byÂ?a sam na sam z dziadkiem. Kendo byÂ?o dla niej psychicznym odpoczynkiem od nich, jedynym momentem kiedy mogÂ?a zapomnie?? o ciÂ?gÂ?ym pilnowaniu si?? i skupi?? na doskonaleniu swoich umiej??tnoÂ?ci. Ostatni azyl zostaÂ? jej odebrany.
Wreszcie w peÂ?ni zrozumiaÂ?a co musi zrobi?? Â?eby zazna?? spokoju. Nie miaÂ?a innego wyjÂ?cia, miaÂ?a wraÂ?enie, Â?e jeÂ?li si?? tym wreszcie nie zajmie oszaleje. CiÂ?gle nie mogÂ?a pozby?? si?? wraÂ?enia, Â?e jest przez nich Â?ledzona. W jej odczuciu byli wsz??dzie, czaili si?? w zakamarkach, czekajÂ?c na moment jej nieuwagi. C??Â?, zrobiÂ?a to z jednym, zrobi i z drugim. I trzecim. I kaÂ?dym kolejnym.

ZabraÂ?a si?? do tego metodycznie, w pierwszej kolejnoÂ?ci szeregujÂ?c ich wedÂ?ug siÂ?y. OczywiÂ?cie jej pierwszym celem byÂ? ten najsÂ?abszy, nie zamierzaÂ?a od razu porywa?? si?? z motykÂ? na sÂ?o??ce. UczyÂ?a si?? go na pami????, tego jak walczy i jak reaguje kiedy mu dogryzaÂ?a. MusiaÂ?a dobrze pozna?? swojego przeciwnika, bo tym razem nie zamierzaÂ?a liczy?? na przypadek. Dziadek z kolei jakby specjalnie na jej Â?yczenie dobieraÂ? jej wÂ?aÂ?nie tego ucznia do konfrontacji. Duel byÂ?a niemal pewna, Â?e Hitoshi gra tu we wÂ?asnÂ? gr??, a ona i ten chÂ?opak sÂ? tylko jego pionkami. Nie potrafiÂ?a jednak rozgryÂ??? na czym miaÂ?aby ona polega??, wi??c podÂ?Â?aÂ?a za tym co podpowiadaÂ? jej instynkt. A ten m??wiÂ? wyraÂ?nie, Â?e Â?eby mogÂ?a si?? czu?? pewnie i bezpiecznie uczniowie dziadka muszÂ? zginÂ???.

Po Â?mierci drugiego celu uczniowie dziadka, podnieÂ?li wrzaw?? wprost domagajÂ?c si?? jej gÂ?owy. Hitoshi ledwo nad nimi panowaÂ? i natychmiast odsunÂ?Â? Duel od trening??w. Pierwszy – okey, to m??gÂ? by?? wypadek, on jÂ? zaskoczyÂ?, a ona si?? wystraszyÂ?a. Z drugim ??wiczyÂ?a od miesi??cy i nie robili sobie specjalnej krzywdy. MogÂ?o si?? zdarzy??, Â?e kopn??Â?a go za mocno, a on niefortunnie upadÂ?. Ale kiedy zaÂ?atwiÂ?a trzeciego z nich staÂ?o si?? jasne, Â?e postanowiÂ?a sobie ich eliminowa??. Â?aden z nich nie chciaÂ? by?? nast??pny, natomiast kaÂ?dy chciaÂ? pomÂ?ci?? Â?mier?? koleg??w. Dziadek ich odprawiÂ?, a oni odchodzÂ?c zapowiedzieli, Â?e nie zostawiÂ? tego tak. Duel im wierzyÂ?a.
Z nerw??w straciÂ?a apetyt, z resztÂ? baÂ?a si?? czy kt??ryÂ? z nich nie przeÂ?lizgnÂ?Â? si?? do domu i nie dorzuciÂ? jej czegoÂ? do jedzenia. Z resztÂ? mogli przekupi?? kogoÂ? ze sÂ?uÂ?by, sprzÂ?taczk??, ogrodnika czy wÂ?aÂ?nie kuchark??. Nie posilaÂ?a si?? nawet kiedy babcia samodzielnie zacz??Â?a przygotowywa?? dla niej obiady, zapewniajÂ?c Â?e nie ma tam niczego zatrutego. SpaÂ?a r??wnie maÂ?o co jadÂ?a, caÂ?y czas nadsÂ?uchujÂ?c odgÂ?os??w nocy i czekajÂ?c tylko na moment w kt??rym si?? pojawiÂ?. Bo przecieÂ? pojawi?? si?? musieli, tak obiecali. Zapowiedzieli, Â?e jÂ? jeszcze dorwÂ?. Czasami miaÂ?a wraÂ?enie, Â?e ich sÂ?yszy, jak szeptem coÂ? knujÂ? tuz pod drzwiami jej pokoju, Â?e sÂ? juÂ? blisko kiedy sÂ?yszaÂ?a ich kroki za oknem.

Wreszcie zacz??li w niÂ? wmusza?? jedzenie. Kiedy zepchn??Â?a sprzÂ?taczk?? ze schod??w i poÂ?amaÂ?a palce dziadkowi, staÂ?o si?? jasne, Â?e staÂ?a si?? niebezpieczna dla domownik??w, odpowiadajÂ?c agresjÂ? na kaÂ?dÂ? pr??b?? przymuszenia jej do czegokolwiek. ByÂ?a niczym zaszczute zwierze, przestraszona i impulsywna. Dziadek reszcie zamknÂ?Â? jÂ? na klucz w jej pokoju, a po kilku dniach pojawiÂ? si?? u niej psychiatra. StwierdziÂ? u niej zaburzenie afektywne dwubiegunowe i ledwo uszedÂ? z Â?yciem, bo przecieÂ? na pewno byÂ? nasÂ?any przez tamtych.
Duel wÂ?aÂ?ciwie ufaÂ?a jeszcze tylko babci, w kaÂ?dym innym widziaÂ?a wroga. To wÂ?aÂ?nie babcia odwlekaÂ?a jak tylko mogÂ?a odesÂ?anie jej do szpitala. ProsiÂ?a i bÂ?agaÂ?a jÂ? z??by jadÂ?a, czuwaÂ?a nad jej Â???Â?kiem w nocy, zapewniajÂ?c Â?e nie pozwoli nikomu wejÂ??? do pokoju i jej skrzywdzi??, ale na niewiele si?? to zdaÂ?o. Organizm Duel wreszcie nie wytrzymaÂ? ciÂ?gÂ?ego stresu, gÂ?odzenia si?? i braku snu. ZemdlaÂ?a w Â?azience i imaÂ?o nie zako??czyÂ?a swojego Â?ycia w bardzo prozaiczny spos??b – rozbijajÂ?c sobie gÂ?ow?? o kant wanny.

ObudziÂ?a si?? juÂ? w szpitalu. Z okropnÂ? migrenÂ?.




* KoЯn - Freak On A Leash
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
WereWolf
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1742
Rejestracja: 25 paź 2009, 20:04

Post autor: WereWolf »

Â?adnie Â?adnie. Wreszcie wi??cej o bohaterce. Tylko tak si?? zastanawiam. Bo objawy chorobowe jakie obsiaÂ?aÂ? to bardziej mi pasujÂ? do schizofrenii albo zaburze?? afektywnych jednobiegunowych niÂ? do choroby afektywnej dwubiegunowej. Tak mi si?? po prostu kojarzy z tego co nam kiedyÂ? na wykÂ?adach opowiadali. Ale mog?? si?? myli??. ;-)
Obrazek

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

No nie wiem o co Ci chodziÂ?o, Â?e to gniot, naprawd?? dobrze si?? to czytaÂ?o. Po wszystkim pierwsza myÂ?l, jaka mi si?? nasun??Â?a to, Â?e w pierwszej cz??Â?ci Kaede byÂ?a bardzo pyskata, niecierpliwa i wybuchowa. A tu poznaliÂ?my jÂ? najpierw od spokojnej strony, zaszczutej i poniÂ?anej, aÂ? stopniowo w kierunku agresywnej paranoiczki. I ta sprawa z zabijaniem uczni??w w ok??Â? siebie... Popaprane Â?ycie dziewczyna ma.
Teraz jestem ciekawa jak si?? dalej potoczy historia, jak sobie Adam poradzi z osobÂ?, kt??ra rzuca si?? na wszystkich w ok??Â? siebie. CoÂ? czuj??, Â?e moÂ?e si?? z Aleksem dogada?? :) Ale to zobaczymy. Tylko niczego nie zdradzaj!
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

WereWolf pisze:Bo objawy chorobowe jakie obsiaÂ?aÂ? to bardziej mi pasujÂ? do schizofrenii albo zaburze?? afektywnych jednobiegunowych niÂ? do choroby afektywnej dwubiegunowej. Tak mi si?? po prostu kojarzy z tego co nam kiedyÂ? na wykÂ?adach opowiadali. Ale mog?? si?? myli??.
Wr??c?? do domu to przejrz?? moje notatki, ale chyba nic nie poknociÂ?am. Pami??tam Â?e dÂ?ugo szukaÂ?am odpowiedniej choroby ;) gromadziÂ?am informacje aÂ? wreszcie zdecydowaÂ?am si?? na t??. Ale zobacze jeszcze jak wr??c?? do domu, moÂ?e faktycznie coÂ? pokr??ciÂ?am.

Oksa pisze:No nie wiem o co Ci chodziÂ?o, Â?e to gniot, naprawd?? dobrze si?? to czytaÂ?o.
No i chwaÂ?a Bogu. Mam problem z opowiadaniem czyjejÂ? historii. ChciaÂ?abym og??lnie, a wychodzi mi zbyt szczeg??Â?owo, zaczynam si?? gubi?? i wychodzi to doÂ??? m??tnie, Â?e nie wspomn?? o tym Â?e traci klimat. Rzadko kiedy jestem zadowolona z tego typu tekst??w.
Oksa pisze:Po wszystkim pierwsza myÂ?l, jaka mi si?? nasun??Â?a to, Â?e w pierwszej cz??Â?ci Kaede byÂ?a bardzo pyskata, niecierpliwa i wybuchowa. A tu poznaliÂ?my jÂ? najpierw od spokojnej strony, zaszczutej i poniÂ?anej, aÂ? stopniowo w kierunku agresywnej paranoiczki.
W prologu jest wyraÂ?nie napisane Â?e jest po lekach. Ona to odczuwa Â?e leki jÂ? otumaniajÂ? i nie czuje si?? wtedy sobÂ?, ale tak naprawd?? pozytywnie wpÂ?ywajÂ? na jej zachowania. TrzeÂ?wiej ocenia sytuacje kiedy jest pod ich dziaÂ?aniem. Â?atwiej jej dojÂ??? do Â?adu z wÂ?asnymi myÂ?lami i wyciÂ?ga?? logiczne wnioski.
Oksa pisze:Teraz jestem ciekawa jak si?? dalej potoczy historia, jak sobie Adam poradzi z osobÂ?, kt??ra rzuca si?? na wszystkich w ok??Â? siebie.
Ahaha, Adam sobie poradzi, dobre :D Ten facet nie radzi sobie sam ze sobÂ?...
Oksa pisze:CoÂ? czuj??, Â?e moÂ?e si?? z Aleksem dogada?? :)
Duel? Hym, to zaleÂ?y o czym myÂ?lisz... i tak i nie.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Duel pochodzi od Marduel, tak? Bo przez chwil?? juÂ? myÂ?laÂ?am, Â?e ma rozdwojenie jaÂ?ni :-P
Duel? Hym, to zaleÂ?y o czym myÂ?lisz... i tak i nie.
No w sensie, Â?e tak troch?? zaprzyjaÂ?niÂ? si?? ze sobÂ? albo osiÂ?gn?? stopie?? nieoczywistego, ale jednak, pojednania :mrgreen:
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Oksa pisze:Duel pochodzi od Marduel, tak? Bo przez chwil?? juÂ? myÂ?laÂ?am, Â?e ma rozdwojenie jaÂ?ni
Nie jest z niÂ? jeszcze tak Â?le. Tak, Duel to skr??t od Marduel. TakÂ? toÂ?samoÂ??? przyj??Â?a, a wÂ?asciwie takÂ? wybraÂ? dla niej Adam. Ona z r??Â?nych wzgl??d??w zgodziÂ?a si?? uÂ?ywa?? nowego imienia, ale Â?e jej si?? ono nie podobaÂ?o przerobiÂ?a je na coÂ? co troch?? lepiej brzmi xD
Oksa pisze:No w sensie, Â?e tak troch?? zaprzyjaÂ?niÂ? si?? ze sobÂ? albo osiÂ?gn?? stopie?? nieoczywistego, ale jednak, pojednania
Hym. MiaÂ?am nic nie zdradza??... to nie zdradz?? xD
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Hym. MiaÂ?am nic nie zdradza??... to nie zdradz?? xD
I dobrze :)

No to czekamy na dalszy rozw??j sytuacji :)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Were, przejrzaÂ?am notatki, nie wiem czym objawia si?? to afektywne jednobiegunowe, ale mi dwubiegunowe pasuje. MyÂ?laÂ?am teÂ? o schizofrenii, mam jÂ? nawet w notatkach, ale jest hymm... zbyt inwazyjna. I zbyt zÂ?oÂ?ona. Nie o to mi chodziÂ?o i nie w tym kierunku chciaÂ?am iÂ???.

A tego jednobiegunowego nigdzie nie mog?? znaleÂ???. Czym to si?? r??Â?ni od dwubiegunowego?

tu masz opis dwubiegunowego - http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie ... ubiegunowe
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
WereWolf
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1742
Rejestracja: 25 paź 2009, 20:04

Post autor: WereWolf »

Tam na poczÂ?tku tego z wiki masz odnoÂ?nik do jednobiegunowej. Wyst??puje tylko faza depresyjna. Ja si?? nie upieram, tylko z tego co wiedziaÂ?am na temat tej choroby to mi jakoÂ? nie pasowaÂ?o do dwubiegunowej. ;-) Bo to ma by?? faza manii czy depresji?
Obrazek

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

WereWolf pisze: Bo to ma by?? faza manii czy depresji?
Z tego co ja tu mam to mania i depresja wyst??pujÂ? naprzemiennie i jedno w drugie potrafi przechodzi?? nagle i bardzo gwaÂ?townie. Co prawda ja faktycznie skupiÂ?am si?? moÂ?e troszk?? na manii, ale jeszcze wszystko przed nami xD
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
WereWolf
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1742
Rejestracja: 25 paź 2009, 20:04

Post autor: WereWolf »

WÂ?aÂ?nie, wszystko przed nami :mrgreen: Jeszcze zdÂ?Â?y dziewczyna zaszale?? :mrgreen:
Obrazek

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Druga i ostatnia czeÂ??? rozdziaÂ?u drugiego. Nie jestem z niej zadowolona. Ale mam nadzieje Â?e lepiej mi p??jdzie z kolejnymi, po prostu przez to musiaÂ?am si?? przebi??. MoÂ?ecie bluzga??, znios?? to xD



*



Duel odwr??ciÂ?a wzrok od okna i jakby na przek??r sobie wÂ?Â?czyÂ?a telewizj??. Nie chciaÂ?a wspomina?? pobytu w szpitalu. MiaÂ?a nadzieje, Â?e dÂ?wi??ki rozrywkowych program??w jÂ? rozproszÂ? na tyle by nie wraca?? do tego myÂ?lami.
Tak naprawd?? powinna by?? wdzi??czna Adamowi za to, Â?e jÂ? stamtÂ?d zabraÂ?, ale nie byÂ?a. Jego zamiary wobec niej byÂ?y niejasne, a na dodatek on takÂ?e jÂ? wi??ziÂ?. Nie da si?? ukry??, Â?e w duÂ?o lepszych warunkach niÂ? te, kt??re oferowaÂ?y szpitalne mury, ale i tak jej si?? to nie podobaÂ?o. MiaÂ?a doÂ??? tego, Â?e ciÂ?gle ktoÂ? o niej decydowaÂ?, podczas gdy sama miaÂ?a wÂ?aÂ?ciwie zwiÂ?zane r??ce. ZwÂ?aszcza ktoÂ? taki jak Adam – obcy i wrogi. JuÂ? postanowiÂ?a, Â?e musi si?? stÂ?d wyrwa??, ale jeszcze nie teraz. WciÂ?Â? za maÂ?o wiedziaÂ?a i rozumiaÂ?a, Â?wiat byÂ? dla niej zupeÂ?nie nieznanym miejscem, po kt??rym na dobrÂ? spraw?? nie potrafiÂ?a si?? porusza??.



Po zabraniu jej ze szpitala skutecznie i systematycznie faszerowaÂ? jÂ? jakimiÂ? ogÂ?upiaczami. ObiecywaÂ?, Â?e nic jej po tym nie b??dzie, ale byÂ?a koszmarnie bezwolna i sÂ?aba, m??gÂ? z niÂ? robi?? wÂ?aÂ?ciwie co chciaÂ?. A zrobiÂ? doÂ??? duÂ?o. Nie pami??taÂ?a wszystkiego dokÂ?adnie, ale moment ubrania jej w peruk?? i pr??ba zaÂ?oÂ?enia jej szkieÂ? kontaktowych to byÂ?o coÂ?. DostaÂ?a wtedy konkretnej gÂ?upawki, kiedy zobaczyÂ?a si?? w lustrze w ciemnorudych wÂ?osach i niewiele by brakowaÂ?o, a wyjÂ?Â?by jej oko pr??bujÂ?c umieÂ?ci?? szkÂ?o kontaktowe we wÂ?aÂ?ciwym miejscu. TÂ?umaczyÂ?, Â?e bez tego nie moÂ?e jej zabra?? na lotnisko, bo zar??wno jej dÂ?ugie, czarne wÂ?osy, jak i r??Â?nokolorowe oczy sÂ? zbyt charakterystyczne. Nie wiedziaÂ?a co w tym takiego zÂ?ego, Â?e musi si?? przebiera??, ale wreszcie gdzieÂ? w drodze do portu skojarzyÂ?a, Â?e Adam nie chce aby ktoÂ? jÂ? rozpoznaÂ?. Ciekawe kto by to miaÂ? by???
Faktu wsiadania do samolotu Duel nie pami??taÂ?a w og??le, ale musiaÂ?o im to p??jÂ??? doÂ??? sprawnie, bo przelecieli z Japonii do Stan??w nie wywoÂ?ujÂ?c sensacji. Pami??taÂ?a, Â?e uÂ?ywaÂ? pod jej adresem sformuÂ?owania „moja chora kuzynka”, kiedy rozmawiaÂ? z jakimiÂ? ludÂ?mi w samolocie. Ja ci dam chora, pomyÂ?laÂ?a wtedy ze zÂ?oÂ?ciÂ?, ale nie pr??bowaÂ?a si?? nawet odezwa??. ObawiaÂ?a si?? Â?e mogÂ?oby to jej wyjÂ??? nieco beÂ?kotliwie, poza tym nie wiedziaÂ?a czy to co sÂ?yszy dzieje si?? naprawd?? czy moÂ?e ma jakieÂ? omamy. Dopiero kiedy wylÂ?dowali na lotnisku w Los Angeles zdaÂ?a sobie spraw??, Â?e oto wÂ?aÂ?nie pierwszy raz w Â?yciu leciaÂ?a samolotem. Szkoda tylko, Â?e caÂ?Â? tÂ? ekscytujÂ?cÂ? wycieczk?? przespaÂ?a na??pana po same uszy. Adam natychmiast zawl??kÂ? jÂ? w stron?? samoobsÂ?ugowej przechowalni bagaÂ?u i tam szopka zacz??Â?a si?? od nowa. Ledwo zdÂ?Â?yÂ?a troch?? wytrzeÂ?wie??, a on miaÂ? juÂ? w r??kach kolejne narkotyki.

- Zrobisz mi w ko??cu krzywd?? – powiedziaÂ?a wtedy, zastanawiajÂ?c si?? co moÂ?e zrobi??, aby uniknÂ??? kolejnej dawki. - Mam dosy??, jeÂ?li znowu podasz mi to Â?wi??stwo zaczn?? rzyga?? jak kot. Potrafi?? teÂ? na zawoÂ?anie dosta?? piany na ustach. Ciekawe jak to wytÂ?umaczysz tutejszej ochronie...

To byÂ?a jej pierwsza lekcja odnoÂ?nie post??powania z Adamem. Z tym facetem si?? nie negocjuje ani mu si?? nie grozi. Nim si?? zdÂ?Â?yÂ?a obejrze?? zÂ?apaÂ? jÂ? za kark i ukryÂ? si?? z niÂ? za rz??dem szafek, wÂ?aÂ?nie wyjmujÂ?c z jej ramienia igÂ??? zwie??czajÂ?cÂ? niewielkÂ? strzykawk??.

- Nie mam czasu na gÂ?upoty – wysyczaÂ? jej wprost do ucha. - TakÂ?e zachowuj si?? grzecznie, albo dostaniesz dwa razy wi??cej i zostawi?? ci?? tu Â?ebyÂ? zarzygaÂ?a si?? na Â?mier??.

OpuÂ?cili LAX samochodem, po tym jak daÂ?a mu si?? 'przekona??' do bycia grzecznÂ?. DaÂ? jej jasno do zrumienia, Â?e na kaÂ?de jej mniej potulne zachowanie b??dzie reagowa?? gwaÂ?townie i kategorycznie egzekwowa?? posÂ?usze??stwo. Poj??Â?a, Â?e pr??buje jÂ? zastraszy??, manifestujÂ?c swojÂ? siÂ???. O nie z niÂ? te numery, nie tacy jak on pr??bowali. ObiecaÂ?a sobie, Â?e gdy tylko uda jej si?? w miar?? dojÂ??? do siebie odwdzi??czy mu si?? za to. Ona juÂ? wiedziaÂ?a co to znaczy z nim zadziera??, za to on nie zdawaÂ? sobie sprawy co to znaczy zadziera?? z niÂ?. Mimo wszystko nie na darmo nazywaÂ?a si?? Nishimoto i byÂ?a nieodrodnÂ? wnuczkÂ? swojego dziadka. CoÂ? perfidnego kluÂ?o jej si?? w gÂ?owie i to chyba wÂ?aÂ?nie wtedy po raz pierwszy pomyÂ?laÂ?a, Â?e nienawidzi Adama.

ZabraÂ? jÂ? do siebie do domu co jÂ? bardzo dziwiÂ?o. Nie tego si?? spodziewaÂ?a, cho?? w sumie nie potrafiÂ?a wymyÂ?li?? niczego innego. JakiÂ? loch, ciemna piwnica? To by byÂ?o coÂ? zdaje si?? w jego stylu. On tymczasem posadziÂ? jÂ? w swojej kuchni i najzwyczajniej w Â?wiecie zamierzaÂ? nakarmi??. No to si?? nielicho rozczaruje.

- Naprawd?? oczekujesz, Â?e to zjem? - spytaÂ?a nieco juÂ? zn??kanym gÂ?osem, znowu robiÂ?a si?? senna, w dodatku byÂ?o jej niedobrze. Od pewnego czasu trudnoÂ??? sprawiaÂ?o jej utrzymanie pozycji pionowej i wyraÂ?ne formuÂ?owanie sÂ???w. A Â?eby go tak szlag trafiÂ? za te pieprzone zastrzyki.

On w odpowiedzi zrobiÂ? ten sw??j charakterystyczny grymas znuÂ?onego zdziwienia, unoszÂ?c nieco lewÂ? brew. ZmierzyÂ? wzrokiem jajecznice kt??rÂ? jej podaÂ?, a potem jÂ?.

- Daj spok??j, nie gotuj?? aÂ? tak Â?le – stwierdziÂ? i to byÂ?o pierwsze odst??pstwo od modelu zachowa?? jakie jej zaprezentowaÂ? kiedy tu jechali. Wida?? tu czuÂ?, Â?e w peÂ?ni kontroluje sytuacje i moÂ?e sobie pozwoli?? na troch?? luzu, zamiast jÂ? strofowa??. – Ty za to wyglÂ?dasz jak biedne dzieci z Etiopii.

Duel nie miaÂ?a poj??cia jak wÂ?aÂ?ciwie wyglÂ?dajÂ? te dzieci, ale na wszelki wypadek postanowiÂ?a si?? obrazi??, gdyby okazaÂ?o si??, Â?e jej ubliÂ?a.

- A ty chcesz si?? bawi?? teraz w dobrego wujka? - Odsun??Â?a od siebie talerz i poÂ?oÂ?yÂ?a policzek na blacie stoÂ?u, dajÂ?c osÂ?abionym mi??Â?niom chwile wytchnienia. Koszmarnie kr??ciÂ?o jej si?? w gÂ?owie. - Nie zjem niczego od ciebie.

WbiÂ?a w niego zÂ?y wzrok, co raczej nie mogÂ?o wyglÂ?da?? groÂ?nie z racji maÂ?o reprezentatywnej pozycji jakÂ? przyj??Â?a. MilczaÂ?a teraz zaci??cie i wynioÂ?le oczekujÂ?c jakiÂ? jego gwaÂ?townych ruch??w, czy przymuszania jej do jedzenia. W stanie w jakim byÂ?a nie daÂ?aby rady opiera?? si?? dÂ?ugo, ale niech wie, Â?e gardzi nim i wszystkim co jej oferuje.

- To nie – stwierdziÂ? po prostu i zabraÂ? talerz sprzed jej nosa.

OparÂ? si?? o kuchenne szafki na przeciwko niej i zabraÂ? si?? za jedzenie,jednak nie spuszczaÂ? z niej wzroku. ZmruÂ?yÂ?a gniewnie oczy rozumiejÂ?c to zagranie aÂ? za dobrze. Czy jemu si?? wydaje, Â?e ona ma trzy lata i da si?? naciÂ??? na takÂ? prostackÂ? prowokacj???
JednoczeÂ?nie zakuÂ?a jÂ? dziwna zazdroÂ???. JadÂ? to Â???Â?te g??wno wyraÂ?nie zadowolony, syciÂ? si?? tym i wyglÂ?daÂ?o na to, Â?e mu smakuje. Ona nie pami??taÂ?a juÂ? kiedy jadÂ?a coÂ? tak jak on. Beztrosko, cieszÂ?c si?? smakiem, z wÂ?asnej nieprzymuszonej woli, nie obawiajÂ?c si??, Â?e taki posiÂ?ek moÂ?e by?? jej ostatnim. Nie pami??taÂ?a kiedy ostatnio jej coÂ? smakowaÂ?o, kiedy takie rzeczy jak aromaty miaÂ?y znaczenie. Jej Â?aknienie byÂ?o maÂ?e i ubogie, nie miewaÂ?a zachcianek, a rzeczy kt??re kiedyÂ? lubiÂ?a nie cieszyÂ?y jej podniebienia w najmniejszym stopniu. Jedzenie nie byÂ?o dla niej przyjemnoÂ?ciÂ? tak jak dla niego, lecz przykrym obowiÂ?zkiem. Nie wiedziaÂ?a czemu jÂ? to tak nagle przybiÂ?o i sprawiÂ?o, Â?e poczuÂ?a si?? jakimÂ? gorszym, wybrakowanym czÂ?owiekiem, ale nie ulegaÂ?o wÂ?tpliwoÂ?ci, Â?e Adam miaÂ? w tym sw??j udziaÂ?. ZnienawidziÂ?a go tysiÂ?c razy bardziej.

- Nie wiem czy zdajesz sobie spraw??, ale twoje ciaÂ?o pewnych rzeczy zwyczajnie potrzebuje - zaczÂ?Â? rzeczowym tonem, gmerajÂ?c widelcem w swojej jajecznicy. - Nie wr??cisz do formy jeÂ?li nie zaczniesz regularnie jeÂ??? i nie ustabilizujesz swojej wagi. B??dziesz sÂ?aba i bezsilna.

StaÂ?a si?? czujna. Manipulator. StaraÂ? si?? uÂ?ywa?? prostych sztuczek Â?eby nakÂ?oni?? jÂ? do rzeczy, kt??re chciaÂ? Â?eby robiÂ?a. Demonstracja siÂ?y, zastraszanie, a teraz zagrywki z jedzeniem i uderzanie w jej sÂ?abe punkty. OczywiÂ?cie, Â?e chciaÂ?a zn??w wr??ci?? do formy i odzyska?? swojÂ? siÂ???, ale nie wierzyÂ?a Â?e i jemu na tym zaleÂ?y. On tylko sprawdza w jaki spos??b moÂ?e niÂ? kierowa??. A ona nie zamierzaÂ?a mu na to pozwala??. Wcale. MusiaÂ? juÂ? zauwaÂ?y??, Â?e zachowujÂ?c si?? brutalnie sprawiaÂ? jedynie, Â?e zacinaÂ?a si?? w zawzi??tej zÂ?oÂ?ci i ustawiaÂ?a si?? tym samym na pozycji kontra Â?wiat. Wida?? postanowiÂ? jÂ? ugÂ?aska??. Chce coÂ? uzyska??.

- Pieprz si?? – wyrzuciÂ?a z siebie z frustracjÂ?, cho?? nie zabrzmiaÂ?o to tak ostro jak chciaÂ?a. Ledwo stÂ?umiÂ?a ziewni??cie, nie panowaÂ?a nad swoim ciaÂ?em, kt??re najwyraÂ?niej w Â?wiecie chciaÂ?o iÂ??? spa??, mroczÂ?c jej umysÂ? tÂ? myÂ?lÂ?. - Nie wiem czego ode mnie chcesz, ale oboje dobrze wiemy, Â?e jest ci na r??k?? kiedy wyst??puj?? w roli bezwolnej kÂ?ody. Ale zapewniam ci??, Â?e zrobi?? wszystko Â?ebyÂ? nie miaÂ? ze mnie Â?adnego poÂ?ytku.

- Wi??c zÂ?oÂ?liwie umrzesz mi z gÂ?odu? – wyglÂ?daÂ? przez chwile jakby waÂ?yÂ? tÂ? myÂ?l, po czym cisnÂ?Â? talerzem do zlewu. - A ja naiwnie sÂ?dziÂ?em, Â?e tw??j dziadek przesadza. Ale faktycznie jesteÂ? bystra, uparta i zÂ?oÂ?liwa.

Wspomnienie o dziadku byÂ?o jak cios w Â?oÂ?Â?dek. Odruchowo si?? skuliÂ?a i zamkn??Â?a oczy. BodajbyÂ? zdechÂ?, pomyÂ?laÂ?a wtedy z mocÂ? i nie wiedziaÂ?a czy ta myÂ?l bardziej si?? tyczyÂ?a Adama czy moÂ?e dziadka wÂ?aÂ?nie.
Kiedy z pewnym trudem otworzyÂ?a oczy Adam juÂ? nad niÂ? staÂ?. Wzdrygn??Â?a si??, bo kompletnie umkn??Â?o jej uwadze to, kiedy si?? przemieÂ?ciÂ?, nic nie sÂ?yszaÂ?a. Nagle poczuÂ?a si?? bardzo zagroÂ?ona, momentalnie poderwaÂ? si?? z miejsca, ale zaraz zakr??ciÂ?o jej si?? w gÂ?owie i opadÂ?a z powrotem na krzesÂ?o. Przez chwile miaÂ?a ch???? zwymiotowa??, mdÂ?oÂ?ci si?? nasiliÂ?y.
Adam w og??le na to nie zareagowaÂ? czekajÂ?c aÂ? si?? uspokoi.

- PowinniÂ?my chyba coÂ? na wst??pie ustali?? – oÂ?wiadczyÂ? tonem wskazujÂ?cym, Â?e to co powie b??dzie wiÂ?Â?Â?ce, kiedy jej oddech si?? wyr??wnaÂ?. - Robisz Â?le ustawiajÂ?c mnie na pozycji swojego wroga. Rozumiem, Â?e moÂ?esz by?? zÂ?a i mi nie ufa?? po tym jak z tobÂ? postÂ?piÂ?em, ale gdybym chciaÂ? twojej krzywdy po prostu bym ci jÂ? zrobiÂ?. Nie jestem typem kt??ry si?? pastwi, to dla mnie koszmarna strata czasu. DostaÂ?em zlecenie zabicia Kaede Nishimoto i poniekÂ?d je wykonaÂ?em, ale nie lubi?? by?? czyimÂ? pionkiem. A tej roli wÂ?aÂ?nie chciaÂ? dla mnie tw??j dziadek posyÂ?ajÂ?c mnie do ciebie.

- Wi??c teraz ja mam by?? twoim pionkiem? - warkn??Â?a natychmiast. - Dziadek ci czymÂ? podpadÂ? wi??c teraz ty b??dziesz mu pÂ?ataÂ? gÂ?upie figle? I to niby ja jestem zÂ?oÂ?liwa? Niczego od niego nie uzyskasz, nie zaszantaÂ?ujesz go ani nie zastraszysz, stawiajÂ?c si?? mu jesteÂ? juÂ? wÂ?aÂ?ciwie trupem. Z przyjemnoÂ?ciÂ? zobacz?? jak zostaje z ciebie mokra szmata, kiedy z tobÂ? sko??czy. JeÂ?li nie chciaÂ?eÂ? bra?? udziaÂ?u w jego grze, trzeba byÂ?o mnie zostawi?? w spokoju i nie wchodzi?? w to. Teraz masz po prostu przesrane. A ja ci niczego nie uÂ?atwi??.

PatrzyÂ? na niÂ? dÂ?ugo, z jakimÂ? takim niezdrowym zainteresowaniem, co sprawiÂ?o, Â?e miaÂ?a ochot?? wrzeszcze??. W takich chwilach jak ta czuÂ?a si?? jak caÂ?kowite dziwadÂ?o, rzadki, ale pokr??tny okaz na jakiejÂ? groteskowej wystawie. NienawidziÂ?a kiedy ludzie jej si?? przyglÂ?dali, a juÂ? zwÂ?aszcza kiedy TAK jej si?? przyglÂ?dali.

- Jestem peÂ?en podziwu – powiedziaÂ? wreszcie, ale ton jego gÂ?osu bardziej by wskazywaÂ? na niesmak niÂ? podziw. - Hitoshi Nishimoto jest jednak genialny. WypraÂ? ci m??zg doszcz??tnie. JesteÂ? tak przekonana o pot??dze tego czÂ?owieka, Â?e do gÂ?owy ci nie przyjdzie Â?e to tylko zniedoÂ???Â?niaÂ?y starzec. On juÂ? tak naprawd?? niczego nie ma, rodzina odwr??ciÂ?a si?? od niego, jego brat negocjuje z jego wrogami cen?? za jego gÂ?ow??. Wyrok Â?mierci zostaÂ? na niego podpisany i to tylko kwestia czasu kiedy zostanie wykonany. On nawet nie pr??buje si?? ukry??, zostaÂ? sam, sÂ?aby i bezbronny. A ty m??wisz o nim tak jakby to byÂ?a najbardziej wpÂ?ywowa osoba na Â?wiecie. ZaszczepiÂ? ci duÂ?o nienawiÂ?ci, ale teÂ? zadbaÂ?o o to Â?ebyÂ? nosiÂ?a w sobie strach i szacunek dla niego. Nie uwolnisz si?? od tego czÂ?owieka z takim podejÂ?ciem, nawet kiedy jego juÂ? nie b??dzie ty zawsze b??dziesz staÂ?a w jego cieniu. Tego wÂ?aÂ?nie chcesz?

- A ty? Czego ty chcesz do cholery? - zapytaÂ?a go po raz kolejny. - Skoro jest tak jak m??wisz, to nie masz powod??w Â?eby mnie trzyma??.

MiaÂ?a tego wszystkiego dosy??, coÂ? jej tu ewidentnie do siebie nie pasowaÂ?o, ale nie mogÂ?a zebra?? myÂ?li. Dla niej Adam post??powaÂ? dziwnie nielogicznie, a co najgorsze ta caÂ?a nie-logika przychodziÂ?a mu zaskakujÂ?co Â?atwo. Nie napotykaÂ? na swojej drodze przeszk??d, jak cho??by caÂ?a ta szopka z zabraniem jej ze szpitala czy wywiezienie z Japonii do Stan??w. Jakby ktoÂ? po nim zamiataÂ? caÂ?y ten baÂ?agan, kt??ry zostawiaÂ?. WiedziaÂ?a, Â?e coÂ? jej umyka i to coÂ? waÂ?nego, ale nie potrafiÂ?a okreÂ?li?? co to by miaÂ?o by??.

ZÂ?oÂ?ciÂ?o teÂ? jÂ? to, Â?e tak swobodnie wyraÂ?a opinie jakby pozjadaÂ? wszystkie rozumy Â?wiata, tymczasem tak naprawd?? g??wno wiedziaÂ?. O niej, o dziadku, o tym przez co przeszÂ?a... nie miaÂ? pieprzonego poj??cia! ByÂ? ostatniÂ? osobÂ? na Â?wiecie, kt??ra miaÂ?a prawo wylicza?? jej sÂ?aboÂ?ci i obiecaÂ?a sobie, Â?e to kiedyÂ? ona stanie nad nim i wyliczy mu bezlitoÂ?nie jego. MaÂ?o tego, nie tylko wyliczy, ale teÂ? fizycznie mu je zobrazuje. KiedyÂ? wrzuci go w jakieÂ? bagno i b??dzie patrze?? z zadowoleniem jak idzie na samo dno.

OczywiÂ?cie nie otrzymaÂ?a odpowiedzi na swoje pytanie, Adam ostroÂ?nie dobieraÂ? przy niej sÂ?owa i na dobrÂ? spraw?? operowaÂ? jedynie og??lnikami. Nie potrafiÂ?a wywnioskowa?? do czego zmierza i do czego jest mu potrzebna. To ciÂ?gle byÂ?o dla niej cholernie irytujÂ?cÂ? tajemnicÂ?.

PokazaÂ? jej wtedy nowe dokumenty dla niej. PowiedziaÂ?, Â?e ma dobrze zapami??ta?? swoje nowe dane, bo Nishimoto Kaede nie Â?yje i jeÂ?li nie chce Â?eby to si?? staÂ?o niepodwaÂ?alnym faktem, powinna go posÂ?ucha??. I zaczÂ??? si?? przedstawia?? zgodnie z nimi.
Jednak w pewien spos??b udaÂ?o mu si?? niÂ? zamanipulowa??. MiaÂ? racje, nie chciaÂ?a Â?y?? w cieniu dziadka, nie chciaÂ?a go ciÂ?gle goni?? i udowadnia?? mu, Â?e tak jak i on moÂ?e by?? Nishimoto. On przecieÂ? i tak z g??ry zaÂ?oÂ?yÂ?, Â?e nie moÂ?e by??... wi??c nie musi. To wreszcie do niej dotarÂ?o – juÂ? nie jest od niego zaleÂ?na, juÂ? nie musi wzdryga?? si?? na samÂ? myÂ?l o nim. Powinna o nim zapomnie?? i tylko dlatego wzi??Â?a te papiery od Adama. MiaÂ?a je przez kilka dni, potem je jej zabraÂ? – nowÂ? metryk?? urodzenia, paszport, wizy i jeszcze jakieÂ? inne dokumenty. W tym histori?? jej choroby... nie chciaÂ?a tego czyta??. PrzebiegÂ?a tylko pobieÂ?nie wzrokiem karty z badaniami i stwierdziÂ?a, Â?e to wszystko, to faktycznie jej wÂ?asne ''Â???Â?te papiery'' tylko opisane innym nazwiskiem. To juÂ? byÂ?o nie do poj??cia, skÂ?d u diabÂ?a on to miaÂ??
Wedle nowych dokument??w nazywaÂ?a si?? tak jak jej powiedziaÂ? przy ich pierwszym spotkaniu - Marduel Rath. WyjÂ?tkowo jej si?? to imi?? nie podobaÂ?o, ale Adam kategorycznie jej zabroniÂ? uÂ?ywa?? wÂ?asnego. Zdrobnienie brzmiaÂ?o juÂ? nieco lepiej i zacz??Â?a si?? przyzwyczaja?? do myÂ?li, Â?e Duel to jej imi??.
Duel to ja.
OkazaÂ?o si?? Â?e nowa osoba, kt??rÂ? si?? miaÂ?a sta?? byÂ?a od niej rok starsza, wi??c musiaÂ?a wbija?? sobie do gÂ?owy nowÂ? dat?? urodzenia. Ze zdziwieniem stwierdziÂ?a, Â?e dzie?? i miesiÂ?c zostaÂ?y po staremu, i nawet wyraziÂ?a na gÂ?os swoje wÂ?tpliwoÂ?ci. Adam powiedziaÂ? jej na to tylko, Â?e jeszcze tego brakuje Â?eby si?? pomyliÂ?a kiedy ktoÂ? jÂ? zapyta o dat?? urodzenia, podajÂ?c prawdziwÂ?. Dlatego zmieniÂ? tylko rok, reszt?? zostawiajÂ?c bez zmian. Podobno na tym najÂ?atwiej si?? potknÂ???. WzruszyÂ?a na to lekcewaÂ?Â?co ramionami, nie wiedziaÂ?a kto niby miaÂ?by jÂ? o to pyta??. Ale niech mu b??dzie.
Nie to Â?eby zamierzaÂ?a coÂ? uÂ?atwia?? Adamowi, ale nowa toÂ?samoÂ??? mogÂ?a si?? przyda?? do jej wÂ?asnych cel??w. JeÂ?li kiedykolwiek zamierzaÂ?a uciec od Adama (a zamierzaÂ?a) potrzebowaÂ?a dokument??w, a jako Â?e Nishimoto Kaede nie Â?yÂ?a...
ZastanowiÂ?a si?? teÂ? przelotnie czy dziewczyna, kt??ra zgin??Â?a za niÂ? naprawd?? nazywaÂ?a si?? Marduel Rath i miaÂ?a dwadzieÂ?cia dwa lata. Osoba, kt??rÂ? widziaÂ?a na zdj??ciach w jej nowych dokumentach byÂ?a nawet do niej podobna, ale nie umiaÂ?a stwierdzi?? czy to ta sama dziewczyna, kt??rÂ? widziaÂ?a w szpitalu. OglÂ?dajÂ?c fotografie zrozumiaÂ?a teÂ? czemu Adam nalegaÂ? na peruk?? i szkÂ?a kontaktowe. Azjatka ze zdj??cia miaÂ?a wÂ?osy w odcieniu ciemnorudym (zapewne farbowanym) i jak przystaÂ?o na czÂ?owieka bez zaburze?? - oczy w jednakowym kolorze. Podobnie jak Duel byÂ?a ewidentnie mieszankÂ? rasy biaÂ?ej i Â???Â?tej, ale miaÂ?a mniej pociÂ?gÂ?Â? twarz i duÂ?o szerszy nos. Od biedy nos moÂ?na wytÂ?umaczy?? operacjÂ? plastycznÂ?, ale wiedziaÂ?a, Â?e dla biaÂ?ych wszyscy Â???Â?ci wyglÂ?dajÂ? jednakowo, pewnie nikt nie zauwaÂ?y r??Â?nicy. Og??lnie rzecz biorÂ?c byÂ?y do siebie bardzo podobne i poczuÂ?a si?? zaintrygowana. Czy faktycznie gdzieÂ? jest, bÂ?dÂ? byÂ?a inna dziewczyna o podobnych rysach twarzy, czy teÂ? moÂ?e to jakaÂ? komputerowa sztuczka?





Westchn??Â?a teraz ci??Â?ko i jednak wyÂ?Â?czyÂ?a telewizor. DraÂ?niÂ? jÂ? ten jazgot. Pami??taÂ?a jak w szpitalu przeklinaÂ?a cisz?? przerywanÂ? tylko czasami czyimiÂ?, albo jej wÂ?asnymi krzykami. Teraz za niÂ? t??skniÂ?a – tutaj, w LA, byÂ?o ciÂ?gle gÂ?oÂ?no. Nawet jeÂ?li powyÂ?Â?czaÂ?a wszystko, pogasiÂ?a Â?wiatÂ?a i pozamykaÂ?a okna. Szum miasta wdzieraÂ? si?? do jej uszu i przyprawiaÂ? niemal o pasj??. Ewidentnie wielkie metropolie nie byÂ?y Â?rodowiskiem w kt??rym czuÂ?a si?? dobrze. MoÂ?e to i lepiej, Â?e nie moÂ?e wyjÂ??? na zewnÂ?trz?




Nie pomieszkaÂ?a u Adama dÂ?ugo. Po tygodniu przeni??sÂ? jÂ? w inne miejsce. ByÂ?o to coÂ? jak biurowiec, ale nie naleÂ?aÂ? do typu „szklanych dom??w”. Elegancki, ale troch?? zaniedbany, straszyÂ? brudnÂ? fasadÂ?. Na szcz??Â?cie nie byÂ? zbyt wysoki (w por??wnaniu ze szklanymi wieÂ?ami w centrum miasta) toteÂ? ginÂ?Â? mi??dzy kilkoma podobnymi budynkami. ZnajdowaÂ? si?? na obrzeÂ?ach miasta, a przynajmniej tak jej si?? wydawaÂ?o, bo tu zabudowa byÂ?a duÂ?o uboÂ?sza i jakby zapomniana... NaleÂ?aÂ? do jakiejÂ? firmy farmaceutycznej, ale wyglÂ?daÂ?o na to, Â?e czasy swojej Â?wietnoÂ?ci ma za sobÂ? i uÂ?ywa go si?? teraz tylko w formie magazyn??w. Obiekt byÂ? strzeÂ?ony i posiadaÂ? doÂ??? rozlegÂ?y parking, gdzie dostrzegÂ?a ci??Â?ar??wki z logo przedsi??biorstwa. Na wysokoÂ?ci dziesiÂ?tego pi??tra byÂ?y jakieÂ? pomieszczenia socjalne, do kt??rych Adam miaÂ? dost??p. Dopiero p??Â?niej dowiedziaÂ?a si?? dlaczego m??gÂ? tam tak swobodnie dziaÂ?a??, w tamtej chwili nieco si?? wystraszyÂ?a, Â?e budynek by?? moÂ?ne naleÂ?ny do niego.
Pierwsze co jej si?? tam nie spodobaÂ?o to byÂ?y drzwi. PrzejÂ?cie do jej nowych 'apartament??w' prezentowaÂ?o si?? bardzo okazale i solidnie, i takie teÂ? w istocie byÂ?o. Drzwi byÂ?y grube, ci??Â?kie i metalowe, zamykane na zamek elektroniczny. UrzÂ?dzenie uruchamiaÂ?o w ich wn??trzu caÂ?y szereg bolc??w o duÂ?ej Â?rednicy, kt??re zamykaÂ?y je na amen. Nie znajÂ?c kodu do nich nie szÂ?o ich otworzy??. OczywiÂ?cie Duel go nie znaÂ?a. PomyÂ?laÂ?a wtedy, Â?e oto wreszcie ten loch, o kt??rym sÂ?dziÂ?a, Â?e Adam zapomniaÂ? kiedy sprowadziÂ? jÂ? do swojego domu.

Wn??trze byÂ?o surowe i wÂ?aÂ?ciwie kompletnie puste. SkÂ?adaÂ?o si?? z kilku pomieszcze?? mi??dzy kt??rymi mogÂ?a swobodnie przechodzi?? – nie byÂ?o tam Â?adnych drzwi, tylko same futryny, a wielkich oknach tkwiÂ?y solidne karty. Na betonowej podÂ?odze, w najwi??kszym z pokoi miaÂ?a rozÂ?oÂ?ony gruby i caÂ?kiem wygodny materac, ale to nie zmniejszyÂ?o jej oburzenia. Nie liczÂ?c niewielkiego aneksu kuchennego z szafkami, lod??wkÂ? i kuchenkÂ? mikrofalowÂ? nie byÂ?o tam praktyczni nic. Â?adnych mebli, dywan??w czy chociaÂ?by zasÂ?on. W pierwszej chwili sÂ?dziÂ?a, Â?e nie uÂ?wiadczy tu nawet Â?azienki, co tylko dodatkowo jÂ? rozsierdziÂ?o. Czy on zamierza jÂ? trzyma?? w takich sparta??skich warunkach?
ZrobiÂ?a mu pi??knÂ? awantur??, z kt??rej jeszcze dÂ?ugo potem byÂ?a dumna. MogÂ?a by?? teraz sÂ?aba i nie w formie po p??Â?rocznej 'kuracji' w psychiatryku, ale gÂ?os dalej miaÂ?a ostry i donoÂ?ny. WyraÂ?nie widziaÂ?a, Â?e w pierwszej chwili nie wiedziaÂ? jak ma zareagowa?? na jej wybuch gniewu, kiedy jasno i dosadnie dawaÂ?a mu do zrozumienia, Â?e nie b??dzie mieszka?? w tej norze.
Co prawda nie padÂ? na kolana proszÂ?c o wybaczenie, ale pokazaÂ? jej Â?azienk??, kt??rej nie dostrzegÂ?a, bo jako jedyna posiadaÂ?a drzwi, oraz obiecaÂ?, Â?e zaÂ?atwi jej jakieÂ? meble. Â?azienka byÂ?a maÂ?a, wyÂ?oÂ?ona prostymi, biaÂ?ymi kafelkami, z samotnÂ?, goÂ?Â? Â?ar??wkÂ? wiszÂ?cÂ? z sufitu. Ubikacja, maÂ?y zlew i prosta kabina prysznicowa. Â?adnych luksus??w. ZauwaÂ?yÂ?a teÂ? na Â?cianie duÂ?y, jasny pojemnik. Adam nie znaÂ? dla niego japo??skiej nazwy, ale wyjaÂ?niÂ?, Â?e to podgrzewa wod??. ChociaÂ? tyle dobrego, jeszcze tego brakowaÂ?o, Â?eby myÂ?a si?? w zimnej. Chyba by go wtedy zabiÂ?a, nie zwaÂ?ajÂ?c na to, Â?e wciÂ?Â? miaÂ?a za maÂ?o siÂ?y Â?eby si?? z nim mierzy??.

Szybko si?? okazaÂ?o, Â?e jej nowe wi??zienie nie jest wcale takie zÂ?e. Ale to tylko za sprawÂ? Alexa...
Alex poznaÂ?a jeszcze mieszkajÂ?c u Adama. ChÂ?opak byÂ? od niej mÂ?odszy o jakieÂ? trzy lata i kojarzyÂ? jej si?? z pociesznym szczeniakiem. BawiÂ? jÂ?, cho?? pilnowaÂ?a, Â?eby si?? czasem o tym nie dowiedziaÂ?. To Â?e go w miar?? lubiÂ?a nie oznaczaÂ?o, Â?e zamierzaÂ?a mu ufa??. ZwÂ?aszcza, Â?e dzieciak otwarcie deklarowaÂ? swoje przywiÂ?zanie do Adama.
PoczÂ?tkowo widziaÂ?a w nim sojusznika, cieszyÂ?y jÂ? jego Â?ci??cia z Adamem, ale rychÂ?o si?? kazaÂ?o, Â?e Alex pomimo docink??w i stroszenia pi??rek w peÂ?ni akceptuje jego autorytet.

- Nie mam nikogo poza Adamem – powiedziaÂ? jej kt??regoÂ? razu. - Czasem jest wnerwiajÂ?cy jak jasna cholera, ale wiem Â?e mog?? na niego liczy??. ByÂ? przyjacielem mojego brata, a teraz jest moim.

- ByÂ?? - podchwyciÂ?a natychmiast. - Wi??c juÂ? nie jest?

- Taa... - westchnÂ?Â? tylko i zaniechaÂ? tematu.

I dobrze, pomyÂ?laÂ?a wtedy. Zwierzenia nie byÂ?y czymÂ? co powinno nastÂ?pi?? mi??dzy nimi, ona nie potrafiÂ?a by mu w Â?aden spos??b pom??c... do diabÂ?a nie potrafiÂ?a pom??c samej sobie, jeszcze tego brakuje Â?eby nia??czyÂ?a kogoÂ? wÂ?aÂ?ciwie obcego. Z resztÂ? zacieÂ?nianie wi??zi nie leÂ?aÂ?o w jej interesie. ZapytaÂ?a tylko dlatego, bo chodziÂ?o o Adama – zebranie o nim jakiÂ? informacji staÂ?o si?? jej celem. Adam staÂ? si?? jej celem. Wi??c zacz??Â?a prowadzi?? metodyczne rozpoznanie.

Pomimo niewoli miaÂ?a z tego wiele korzyÂ?ci. Nowa toÂ?samoÂ??? byÂ?a pierwszÂ? z nich. DrugÂ? byÂ?o uczenie si?? j??zyka.
Z Adamem szÂ?o si?? porozumie?? po japo??sku, ale bÂ?dÂ?my szczerzy - jego wymowa byÂ? koszmarna. Z resztÂ? do niego si?? gÂ???wnie nie odzywaÂ?a. Alex z kolei nie znaÂ? Japo??skiego. Znoszenie Adama w roli tÂ?umacza byÂ?o konieczne, a Duel z kaÂ?dym dniem miaÂ?a coraz wi??ksze uczulenie na tego czÂ?owieka. Trzeba go byÂ?o wyeliminowa?? z jej konwersacji z Aleksem, a rozwiÂ?zanie byÂ?o tylko jedno – kt??reÂ? z nich musiaÂ?o si?? nauczy?? j??zyka drugiego.
Duel od razu przyj??Â?a, Â?e to zadanie dla niej. Angielski byÂ? j??zykiem wÂ?aÂ?ciwie mi??dzynarodowym, nim porozumie si?? niemal z kaÂ?dym i wsz??dzie, jeÂ?li ma si?? stÂ?d wyrwa?? jej obowiÂ?zkiem jest go zna??. Poza tym, do tego nie chciaÂ?a si?? przyzna?? nawet przed samÂ? sobÂ?, ale bardzo pragn??Â?a pozna?? j??zyk swojej matki. Tak samo jak tatuaÂ? na plecach miaÂ? jÂ? w jakiÂ? spos??b przybliÂ?y?? do ojca, tak angielski byÂ? jej sposobem Â?eby nawiÂ?za?? nikÂ?Â? wi??Â? z matkÂ?.
Dziadek nie pozwalaÂ? jej si?? uczy?? Â?adnych j??zyk??w. WiedziaÂ?a Â?e on i babcia znali francuski, sam operowaÂ? takÂ?e angielskim i niemieckim, ale jej nie byÂ?o dane nauczy?? si?? Â?adnego z nich. Wi??c teraz chÂ?on??Â?a wiedz?? jak gÂ?bka, zupeÂ?nie jakby chciaÂ?a zrobi?? na zÂ?oÂ??? staremu Japo??czykowi. Nie uda mu si?? zostawi?? jej w kajdanach ciemnoty do ko??ca Â?ycia. JeÂ?li czegoÂ? b??dzie chciaÂ?a si??gnie po to, niezaleÂ?nie od tego jak on niegdyÂ? dbaÂ? Â?eby to nigdy nie byÂ?o jej.

OczywiÂ?cie jej nauczycielami z miejsca zostali Adam i Alex. SÂ?dziÂ?a, Â?e Adam b??dzie si?? sprzeciwiaÂ? jej ch??ci poznania j??zyka – w sumie robiÂ?c za tÂ?umacza m??gÂ? kontrolowa?? przepÂ?yw informacji mi??dzy niÂ?, a Aleksem. Ale nie powiedziaÂ? nic. Po prostu kt??regoÂ? dnia przyni??sÂ? jej stos ksiÂ?Â?ek – sÂ?ownik??w i podr??cznik??w z kursami do samodzielnej nauki. I pÂ?yty do sÂ?uchania.
Lekcja z Aleksem byÂ?y przyjemniejsze, ale to te z Adamem byÂ? skuteczniejsze.
Raz, Â?e Adam byÂ? lepiej zorganizowany, przerabiaÂ? z niÂ? materiaÂ? pÂ?ynnie i metodycznie, nie pozwalajÂ?c jej si?? zgubi??. Alex lubiÂ? skaka??, wybiera?? to co mu si?? podobaÂ?o i byÂ?o mu Â?atwiej przekaza??, wi??c szybko miaÂ?a m??tlik gÂ?owie. Za to chÂ?opak bardzo ch??tnie uczyÂ? jÂ? wyszukanych przekle??stw w nowym j??zyku, ku wielkiej irytacji Adama. MusiaÂ?a przyzna??, Â?e pierwszy raz od bardzo dawna zwyczajnie dobrze si?? bawiÂ?a uczÂ?c si?? czegoÂ?.
Dwa, Â?e zwyczajnie Adam swobodnie jej wszystko tÂ?umaczyÂ? po japo??sku, podczas gdy Alex jedynie robiÂ? jej za lektora – wtedy zauwaÂ?yÂ?a, Â?e angielski r??wnieÂ? nie jest rodowitym j??zykiem Adama. W por??wnaniu z chÂ?opakiem jego wymowa byÂ?a jakaÂ? dziwna, zabarwiona nikÂ?ym akcentem. Niekt??re sÂ?owa Â?le brzmiaÂ?y w jego ustach i to Alex go poprawiaÂ?. To byÂ?o ciekawe zjawisko, zwÂ?aszcza Â?e starszy z m??Â?czyzn byÂ? tym, kt??ry zawsze poprawiaÂ? tego mÂ?odszego. Kiedy role si?? odwr??ciÂ?y wyglÂ?daÂ?o to nieco komicznie.

Jak si?? potem dowiedziaÂ?a Adam byÂ? czystej krwi Francuzem. Od razu przeszÂ?o jej przez myÂ?l Â?e i tego j??zyka mogÂ?aby si?? nauczy??, ale nie wiedziaÂ?a jak poprosi?? o to Adama... tak wÂ?aÂ?ciwie to proszenie go o cokolwiek nawet przez myÂ?l jej nie przeszÂ?o. W zasadzie o nic go nigdy nie prosiÂ?a, uÂ?ywaÂ?a zwrotu „chc??”, albo „masz mi da??”, a on w zaleÂ?noÂ?ci od swojego widzimisi?? albo jej coÂ? dawaÂ? albo nie. ByÂ?o to dla niej ci??Â?kie do przeÂ?kni??cia i irytowaÂ?o jÂ? niewymownie, zwÂ?aszcza Â?e gdyby odm??wiÂ? jej nauki nie bardzo miaÂ?aby jak to obejÂ???. Alex w tym wypadku by go nie zastÂ?piÂ?, bo chÂ?opak nie znaÂ? francuskiego. Dlatego porzuciÂ?a myÂ?l o kolejnym j??zyku, caÂ?kowicie skupiajÂ?c si?? na angielskim. StwierdziÂ?a, Â?e ma jeszcze czas zastanowi?? si?? czy faktycznie jest jej to potrzebne, tymczasem powinna opanowa?? cho?? jeden, zanim zÂ?apie si?? za kolejny.

Z czasem jej wi??zienie zacz??Â?o bardziej przypomina?? mieszkanie. Adam kupiÂ? jej lekkie, skÂ?adane meble, kt??re skr??caÂ?a razem z Aleksem. ChÂ?opak miaÂ? zmysÂ? techniczny, wszystkie te pokr??tne instrukcje byÂ?y dla niego oczywiste i czytelne, i wÂ?aÂ?ciwie czuÂ?a si?? mu do niczego niepotrzebna. R??wnie dobrze m??gÂ?by robi?? to sam, zdaje si?? Â?e nawet sprawniej by mu to poszÂ?o. Dla niej to byÂ?a czarna magia, nie miaÂ?a wyobraÂ?ni przestrzennej, z resztÂ? geometria czy w og??le matematyka nigdy nie byÂ?y jej mocnÂ? stronÂ?. Sensei Yamada, kt??ry odpowiadaÂ? za jej wyksztaÂ?cenie w tej dziedzinie byÂ? beznadziejnym nauczycielem i byÂ?o jej wstyd przed chÂ?opakiem, Â?e nie potrafi skojarzy?? ze sobÂ? najprostszych element??w. Kolejna rzecz do nauczenia si?? na jej i tak juÂ? dÂ?ugiej liÂ?cie...
Tak czy inaczej jej lokum zacz??Â?o by?? bardziej przytulne, Adam postaraÂ? si?? nawet o proste, ciemne dywany, bo niesamowicie ciÂ?gn??Â?o od goÂ?ej, betonowej podÂ?ogi. Alex z kolei zadbaÂ? o radio i telewizor, a nawet odtwarzacz DVD. PrzynosiÂ? jej pÂ?yty do oglÂ?dania i sÂ?uchania, ale szybko okazaÂ?o si??, Â?e to rozrywki nie dla niej. DÂ?wi??ki jÂ? draÂ?niÂ?y, a odkÂ?d zacz??Â?a rozumie?? po angielsku ich przekaz byÂ? dla niej po prostu gÂ?upi. Owszem trafiÂ?o si?? kilka piosenek, kt??re jej si?? spodobaÂ?y oraz kilka program??w, kt??re byÂ?a skÂ?onna obejrze??, ale og??lnie nie byÂ?a fankÂ? tego typu zabijania czasu.
To Adam si?? zreflektowaÂ? i zaczÂ?Â? przynosi?? jej ksiÂ?Â?ki. Wi??kszoÂ??? z nich byÂ?a caÂ?kiem nowa, ale zdarzyÂ?y si?? mi??dzy nimi i takie, kt??re wyglÂ?daÂ?y na uÂ?ywane. To po nie si??gaÂ?a gdy tylko uzyskaÂ?a informacje od Alexa, Â?e sÂ? to zwyczajnie pozycje z prywatnego zbioru Adama. ByÂ?a ciekawa co siedzi temu facetowi w gÂ?owie, miaÂ?a nadzieje odnaleÂ??? w opowieÂ?ciach jakÂ?Â? wskaz??wk?? jak go podejÂ???.





Teraz stan??Â?a przed niewielkim regaÂ?em, kt??ry kilka dni temu zÂ?oÂ?yÂ? Alex. Si??gn??Â?a po jednÂ? z ksiÂ?Â?ek Adama, oraz po sÂ?ownik i zapaliÂ?a niewielkÂ? lamp?? stojÂ?cÂ? w rogu pomieszczenia. UsadowiÂ?a si?? na przedziwnym meblu, kt??ry Alex kupiÂ? na jakiej wyprzedaÂ?y. WÂ?aÂ?ciwie byÂ?a to wielka poducha z czegoÂ? sk??ropodobnego wypchanego jakimiÂ? drobnymi ziarnami. ChÂ?opak okreÂ?laÂ? to mianem fotela, ale Duel miaÂ?a powaÂ?ne wÂ?tpliwoÂ?ci czy ta nazwa jest adekwatna. Cho?? niezaleÂ?nie od tego co to wÂ?aÂ?ciwie byÂ?o, peÂ?niÂ?o funkcje siedziska bardzo dobrze i dziewczyna lubiÂ?a sp??dza?? na tym czas czytajÂ?c.
WciÂ?Â? jeszcze przy lekturze posiÂ?kowaÂ?a si?? sÂ?ownikiem, niekt??re sÂ?owa czy zwroty wciÂ?Â? byÂ?y jej obce wi??c dobrze byÂ?o mie?? go pod r??kÂ?. Najtrudniejsze byÂ?o dla niej na poczÂ?tku to, Â?e musi czyta?? od lewej do prawej. UkÂ?ad poziomy byÂ? w Japonii r??wnie popularny co pionowy, wi??c to nie stanowiÂ?o wi??kszego problemu. Tylko ten cholerny kierunek.

Naprawd?? lubiÂ?a czyta??. To pozwalaÂ?o jej zapomnie?? o swoich problemach i oderwa?? si?? od ponurej rzeczywistoÂ?ci. Z czasem zapomniaÂ?a nawet jakÂ? misje miaÂ?a czytajÂ?c ksiÂ?Â?ki Adama. Szybko przestaÂ?a szuka?? w tym niego, a odnajdywa?? siebie. OczywiÂ?cie zdarzaÂ?y si?? ksiÂ?Â?ki r??wnie bzdurne i gÂ?upie co programy w telewizji, ale te Adama zawsze trzymaÂ?y poziom. W sumie nie byÂ?o si?? czemu dziwi??. O nie byÂ? gÂ?upi tylko irytujÂ?cy. A jedno wcale nie r??wna si?? drugiemu.
CzytajÂ?c poznawaÂ?a Â?wiat, kt??ry za sprawÂ? dziadka byÂ? dla niej zupeÂ?nie niedost??pny. Z czasem zacz??Â?a sobie nawet robi?? notatki z tego co przeczytaÂ?a i weryfikowa?? wiedz?? zdobytÂ? z opowieÂ?ci z faktami, przeglÂ?dajÂ?c gazety i czytajÂ?c ksiÂ?Â?ki fachowe. UczyÂ?a si?? wszystkiego czego tylko mogÂ?a. MiaÂ?a zamiar jak najszybciej wyjÂ??? z cienia dziadka i wykorzysta?? nadarzajÂ?c si?? jej okazje. Tak jak postanowiÂ?a Adam nie b??dzie miaÂ? z niej poÂ?ytku, ale za to ona b??dzie miaÂ?a poÂ?ytek z niego.

WyciÂ?nie wszystko co si?? da. A potem ruszy w swojÂ? stron??.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
WereWolf
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1742
Rejestracja: 25 paź 2009, 20:04

Post autor: WereWolf »

Najtrudniejsze byÂ?o dla niej na poczÂ?tku to, Â?e musi czyta?? od lewej do prawej. UkÂ?ad poziomy byÂ? w Japonii r??wnie popularny co pionowy, wi??c to nie stanowiÂ?o wi??kszego problemu. Tylko ten cholerny kierunek.
Najpowszechniejszym sposobem zapisu j??zyka japo??skiego jest obecnie zapis poziomy yokogaki, od lewej do prawej, podobnie, jak j??zyk??w europejskich. PojawiÂ? si?? on pod koniec XIX wieku, w epoce Meiji poczÂ?tkowo na potrzeby japo??skich sÂ?ownik??w j??zyk??w europejskich. Zapis ten nast??pnie stopniowo si?? rozpowszechniaÂ?, zwÂ?aszcza po II wojnie Â?wiatowej; duÂ?y wpÂ?yw miaÂ? na to j??zyk angielski oraz technika komputerowa, preferujÂ?ca zapis tekstu poziomy od lewej do prawej. Zapis taki jest teÂ? wygodniejszy w tekstach naukowych i zawierajÂ?cych sÂ?owa z j??zyk??w obcych.
Wi??c chyba nie powinno jej by?? aÂ? tak strasznie trudno.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Wi??c chyba nie powinno jej by?? aÂ? tak strasznie trudno.
teÂ? si?? nad tym zastanawiaÂ?am, ale oparÂ?am si?? na tym co m??wiÂ? mi m??j znajomy. MiaÂ? kumpla Japo??czyka na studiach, chÂ?opak narzekaÂ?, Â?e czytamy ksiÂ?Â?ki do g??ry nogami xD Pomimo Â?e byÂ? juÂ? w Polsce od dÂ?uÂ?szego czasu i normalnie korzystaÂ? z polskich pomocy naukowych, co jakiÂ? czas mu si?? zdarzaÂ?o przeglÂ?da?? czy to pras?? czy to ksiÂ?Â?ki od tyÂ?u nim si?? zreflektowaÂ? co robi. WolaÂ?am si?? oprze?? na doÂ?wiadczeniach Â?ywej osoby niÂ? na opisie z wikipedii... cho?? teÂ? z drugiej strony to byÂ? tylko jeden czÂ?owiek, moÂ?e jakiÂ? ograniczony czy coÂ? >.> Jak si?? zdenerwuje to po prostu wywal?? ten fragment i tyle xD
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

ODPOWIEDZ

Wróć do „Fanwork Zone”