[txt] - Szmaragdowa Tablica - Kometa

Jeśli ładnie rysujesz, twoją pasją jest pisanie opowiadań czy wierszy, lub realizujesz swoje artystyczne wizje w inny sposób, to miejsce dla ciebie! Wszelka praca twórcza dozwolona, podziel się z nami swoim talentem, a my chętnie zobaczymy i ocenimy wszystko, co zechcesz nam pokazać.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Kometa jeste? wielka ! :-P
Zaczyna si? dzia?, jest coraz ciekawiej :mrgreen:
Kometa pisze:Tylko dalej niewiedz? zwi?zku je?li
Kometa pisze:umieszcza? tergo w raporcie
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
Loleczka
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1180
Rejestracja: 19 sty 2010, 23:57

Post autor: Loleczka »

O tak, Kometa jeste? wielka. Najwi?ksza ze wszystkich. Wiesz, gdyby? chcia?a mog?aby? wyda? to jako ksi??k?. Co prawda, wtedy troch? wi?cej pracy by? musia?a w to w?o?y?, ale warto by by?o :-D

Skoro Zofia ju? wypisa?a literówki, to ja ju? nie musz? :-D
Teraz b?dziemy ci? maltretowa? o kolejn? cz??? :-)
Jestem sobą. A kim innym powinnam być? Przecież nie zmienię się w ciebie.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Kometa. dzi?kuj?. Co za wspania?a niespodzianka - i coraz wi?cej zagadek. Czym jest tablica i co planuje Eve. I kim ona w?a?ciwie jest. Po co jej elemetali?ci? Mam nadziej? ?e szybko sie dowiemy

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1298
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

Fantasmagorycznie, się dzieje :-P ...
To co wam teraz powiem to są treści tajnych akt Loży
-przecinek przed drugim to
Okrągła Buzia nagle znieruchomiała zupełnie jakby wypowiedział jakieś zaklecie
- przecinek po znieruchomiała
przecinków trochę brakuje
zastygła nad kartka
Chciałam wierzyć że to dlatego, że przedkładał odnalezienie Malkolma nad własne problemy
obłędnym spojrzeniu
? czy błędnym?
Dobra, bo mnie znielubisz , a ja bardzo lubię czytać to, co piszesz :-D
Ostatnio zmieniony 10 wrz 2011, 10:38 przez wiedźma z bagna, łącznie zmieniany 2 razy.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Sophie pisze:Kometa jeste? wielka !
ledwie 168 cm xD
Loleczka pisze:Wiesz, gdyby? chcia?a mog?aby? wyda? to jako ksi??k?. Co prawda, wtedy troch? wi?cej pracy by? musia?a w to w?o?y?, ale warto by by?o
Raczej w?tpi?, ale doceniam i ciesz? si? waszym uznaniem xD
dorota7677 pisze:Czym jest tablica i co planuje Eve. I kim ona w?a?ciwie jest. Po co jej elemetali?ci?
Mog? wam zaspoilerowa? :mrgreen:
wied?ma z bagna pisze:Dobra, bo mnie znielubisz , a ja bardzo lubi? czyta? to co piszesz
E tam, w ko?cu sama chcia?am. Tak przecinki to moja pi?ta achillesowa, szczerze to w ogóle nie wiem gdzie si? je stawia >.> wstyd jak cholera ale co zrobi?... dobrze ?e mam was tylko ?e mi si? teraz cholernie nie chce tego poprawia? xD Wiem, jestem okropna. :-P
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1298
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

Loleczka napisał/a:
Wiesz, gdybyś chciała, mogłabyś wydać to jako książkę. Co prawda, wtedy trochę więcej pracy byś musiała w to włożyć, ale warto by było


Kometa napisał/a:
Raczej wątpię, ale doceniam i cieszę się waszym uznaniem xD
Się kobieto nie buntuj, ino pisz :-P
Masz talent, więc go nie zmarnuj, my tu będziemy Cię wspierać w chwilach zwątpienia i molestować o ciąg dalszy.
Szczerze mówiąc, póki co, idzie Ci ekspresowo; a to co już jest, naprawdę jest dobre.
Ostatnio zmieniony 10 wrz 2011, 10:53 przez wiedźma z bagna, łącznie zmieniany 1 raz.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Je?li to kiedy? wydam to dedykacj? i darmowe egzemplarze macie jak w banku :D Ale dalej nie mam tytu?u :(
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1298
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

iiiii tam tytuł.....
co tam tytuł, kiedy o książkę idzie... się znajdzie ...
Ty się nie martw pierdołami, ino pisz!
Ostatnio zmieniony 10 wrz 2011, 13:36 przez wiedźma z bagna, łącznie zmieniany 1 raz.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Kometa pisze:Ale dalej nie mam tytu?u :(
Spokojnie, tytu? mo?esz wymy?li? dopiero na koniec :-P Nie on jest najwa?niejszy :mrgreen: Najpierw trzeba wiedzie? o czym si? pisze a z tego co pisa?a? to jeszcze nie masz konkretnego planu
Kometa pisze:Je?li to kiedy? wydam to dedykacj? i darmowe egzemplarze macie jak w banku :D
Bosko :-D Ale z autografem :-P
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Tylko ma?y fragmencik, pisany pod wp?ywem nag?ej wizji. Wcale nie wiem czy go gdzie? wykorzystam. I nie wiem kiedy dodam jak?? kontynuacj?, na razie jestem zabiegana albo zm?czona. albo i zabiegana i zm?czona.



Bicz przeci?? powietrze ze ?wistem. Nie widzia?am go, cho? us?ysza?am doskonale. O jego po?o?eniu przekona?am si? dopiero kiedy bole?nie zacisn?? si? na mojej szyi. Wyda?am z siebie przeci?g?y syk bólu, nie mog?am krzycze? z zaci?ni?tym gard?em. Jednooka kobieta szarpn??a nim i bezradnie zaciskaj?c palce na grubym rzemieniu, run??am na kolana. Dusi?am si?, a t? suk? to najwyra?niej bawi?o. W jaki? sposób czu?am jej podniecenie, eufori?, bo jej twarz by?a nieprzeniknion? mask?. Podesz?a do mnie i kopniakiem zwali?a mnie na plecy. Szarpn??am si? beznadziejnie, bicz zacisn?? si? mocniej, a moje palce bezskutecznie usi?owa?y go zedrze? z mojego gard?a.

- Daremne – powiedzia?a zimnym g?osem, obserwuj?c moje poczynania i staj?c centralnie nade mn?.

Ja ci dam daremne ty krowo. Z ca?? w?ciek?o?ci? jak? w sobie mia?am z?apa?am za jej bicz blisko nasady któr? mia?a w r?ku i szarpn??am próbuj?c jej go wyrwa? z r?ki. Nie uda?o mi si?, bo trzyma?a go jak w imadle, ale moje nag?e szarpni?cie zmusi?o j? ?eby si? przychyli?a. Wykorzysta?am ten moment i z pe?n? premedytacj? naplu?am jej prosto w to niewiarygodnie niebieskie ?lepie. Tak jak mnie uczy? od ma?ego mój brat, to by? pi?kny czysty "strza?". Sykn??a rozdra?niona, nic nie widzia?a przez moment i odruchowo skierowa?a r?k? do oka ?eby usun?? to co tam pos?a?am. Nie da?am jej szansy na ten ruch, ze wszystkich si? kopn??am j? w piszczel. J?kn??a odskakuj?c ode mnie. Czekaj ty wyw?oko, nie na darmo chodzi?am na judo w gimnazjum!
Mo?e i bym j? spra?a gdyby bicz na szyi nagle gwa?townie nie odci?? mi dop?ywu tlenu. Je?li s?dzi?am wcze?niej ?e si? dusz?, to bardzo si? myli?am. Teraz pociemnia?o mi w oczach i zakr?ci?o w g?owie, ten skórzany gad?et sado-maso zachowywa? si? jak ?ywe stworzenie. W dodatku takie które ?yczy mi ?mierci.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1298
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

No fajnie, wykorzystaj, wykorzystaj...
Hmmm.... a czemu Ty jesteś taka zaganiana i zmęczona? To jacyś źli ludzie muszą być, skoro odrywają Cię od pisania i ganiają w tę i we w tę. Trzeba chyba z nimi porozmawiać 8-). Czy oni nie rozumieją, że tu wdzięczne grono czeka na ciąg dalszy??? Się im przetłumaczy 8-)
Ostatnio zmieniony 10 wrz 2011, 13:44 przez wiedźma z bagna, łącznie zmieniany 1 raz.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2963
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Chcemy wi?cej!! Chcemy wi?cej!!
No to mo?e teraz co? d?ugiego :-P
Ja Ci? wcale nie po?pieszam.
:mrgreen:
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

TAAAAK, CHCEMY WI?CEJ. DZO DZIE?A KOMETA - tylko najpierw troch? odpocznij.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

wied?ma z bagna pisze:a czemu Ty jeste? taka zaganiana i zm?czona?
Sezon ?wi?teczny zbli?a si? wielkimi krokami i mamy sajgon w pracy.

***********



- Nie planuj? ich zabija? – odpowiedzia?a Eva szybko. Zbyt szybko.

Cleo za?mia?a si? serdecznie.

- Kogo ty chcesz oszuka?? - pokr?ci?a g?ow? z politowaniem. - Dirkowi mo?esz próbowa? zamydli? oczy... - urwa?a i sama parskn??a nad t? niezamierzon? gr? s?own?. - chocia? nie wiem czy w jego przypadku mo?emy u?ywa? takiego okre?lenia... My?lisz ?e poczu?by si? ura?ony? Niewa?ne, tak czy inaczej nie roz?mieszaj mnie. Mo?e gdyby? chcia?a uzyska? tylko pi?t? esencj? to bym uwierzy?a w twoj? wspania?omy?lno??. Ale obie dobrze wiemy, ?e do zniszczenia Tablicy potrzeba czego? wi?cej. Inaczej po co by ci ich by?o a? tyle? Jeden by w zupe?no?ci wystarczy?.

- Ich cia?a nic ci nie dadz? – Eva nie próbowa?a ju? przeczy?, ale te? nie planowa?a otwarcie przytakiwa?. Gdyby do Dirka dotar?o co naprawd? zamierza z nim zrobi? ich wspó?praca zako?czy?aby si? szybko i gwa?townie. Eva ci?gle nie mog?a sobie darowa?, ?e jednak zdecydowa?a si? zdj?? mu ograniczniki. Przez to niemal ca?kowicie straci?a nad nim kontrol?. Jedyne co mia?a, ?eby go przy sobie zatrzyma? to wizja wytworzenia pi?tej esencji. Dla tej substancji ch?opak by? gotowy podpali? ca?y ?wiat. Dos?ownie. - Po ich ?mierci ich cia?a nie zachowaj? mocy, ?ywio?aki je opuszcz?. Boj? si? zarówno ?mierci jak i czarnej magii, czyli wszystkiego tego pod czym si? podpisujesz.

- My?lisz ?e jestem g?upia? - Cleo skrzywi?a si? z uraz?. - Nie ucz ojca dzieci robi?, dobrze wiem, ?e nigdy nie podnios? elementalisty wraz z jego moc?. Ale ich cia?a pochodz? od pot??nych bogów. To nie jakie? niewydarzone niemoty, których ojciec mia? fantazj? przelecie? rusa?k? czy inn? poczwar?, tylko najwy?sza pó?ka. Wiesz ile mog? dosta? za ich organy? Za relikwie, które mo?na uzyska? z ich cia?? Och krew, ich krew to niemal p?ynne z?oto, jaka szkoda ?e ca?? zgarniesz dla siebie.

- Trzeba by?o sobie zabra? kogo? z rodziny Litnera – fukn??a Eva. Nie, na pewno nie, nie odst?pi jej ani kropli ich krwi. - Damian wspomina? ?e mia?a? tam pod nosem jego siostr?, trzeba by?o sobie j? wzi?? i upu?ci? jej krwi.

- Mia?am ju? Stra?ników na karku – obrazi?a si?. - Nie mia?am czasu si? bawi?, zw?aszcza ?e mody Medvene patrzy? mi na r?ce...

- Lambert tam by?? - Uwadze Cleo nie umkn??o jak Eva w jednej sekundzie zesztywnia?a. - Za... zabi?a? go?

- Jeszcze nie oszala?am. – Nekromantka popuka?a si? w g?ow? na konto Evy. – Poza tym gdybym to zrobi?a jego cia?a na pewno bym tam nie zostawi?a. Jest niezwyk?y pod ka?dym wzgl?dem, ale pomimo ?e a? mnie skr?ca na my?l ?e mog?abym go tu mie?, to ani mi si? ?ni wchodzi? w prywatn? wojn? z Corbinem. To ju? wol? Lo??.

- Szkoda – powiedzia? zimno i momentalnie ca?e napi?cie z niej usz?o. Eva z kolei da?a by wiele ?eby widzie? jak obaj bracia Medvene cierpi?.

- Z reszt? gdyby zagin??, Lo?a zdwoi?aby swoj? czujno??, wiesz ?e maj? fio?a na punkcie tego b?karta, prawie takiego samego jakiego mieli na punkcie Dirka. Przecie? nie chcemy teraz zwraca? na siebie ich uwagi. - Urwa?a i spojrza?a znowu na trumn? z Henrichem. - Dlatego i z nim musimy si? spieszy?. Nie by?o ?adnych ?wiadków, ani nie zd??y? nikomu powiedzie? ?e mnie tropi, ja z kolei zniszczy?am wszystkie jego notatki, ale pr?dzej czy pó?niej zauwa?? znikni?cie kolegi Henricha. Od jutra planuj? si? ju? zacz?? pokazywa? jako on. Zrobi? rozpoznanie i usi?dziemy do kre?lenia planu. Trzeba b?dzie wszystko zapi?? na ostatni guzik je?li mamy w?ama? si? do skarbca Lo?y.

Eva tylko kiwn??a g?ow?. Cleo owszem by?a zarozumia?a i naprawd? odra?aj?ca pomimo swej niezwyk?ej urody podlotka, ale przy tym wszystkim by?a bardzo dok?adna, ostro?na i skrupulatna. Wi?c nawet je?li Ev? dra?ni?y niektóre jej dziwne zachowania, to jednak musia?a przyzna? ?e nekromatnka by?a nieocenion? pomoc?. Z ni? u boku perspektywa dobrania si? do Lo?y nie by?a wcale tak odleg?a. Je?li uda si? Evie strzaska? ich pot?g? nic ju? nie b?dzie takie samo.

Kiedy Eva wysz?a Cleo od razu zabra?a si? do pracy. Je?li ju? jutro mia?a wyst?pi? jako Henrich musia?a przeprowadzi? seri? testów z jego cia?em. Otworzy?a wi?c na powrót jego trumn? i stan??a nad jego g?ow?. Pomimo ?e min??o ju? par?dziesi?t godzin od jego ?mierci, jego cia?o wci?? by?o w idealnym stanie. Rany które mu zada?a zagoi?y si? pomimo, ?e jego serce nie bi?o. Wci?? by? pi?kny. Wygl?da? jakby spa?.
Cleo nie mog?a si? temu nadziwi?. S?ysza?a o niebywa?ych mo?liwo?ciach jakie daje magom Lo?y pi?ta esencja, ale nie s?dzi?a, ?e mikstura dzia?a na ich cia?a nawet kiedy opu?ci je ju? duch. Teraz postanowi?a sprawdzi? w prosty sposób jak silna jest ta wi?? mi?dzy Henrichem a jego talizmanem. Po?o?y?a d?o? na czole nieboszczyka, w drugiej ?ciskaj?c b??kitny wisiorek tu? nad jego twarz?. Wyszepta?a zakl?cie, a oczy Henricha si? otworzy?y. Cleo westchn??a z zachwytem, bo jego t?czówki wci?? jarzy?y si? zimnym, b??kitnym ?wiat?em, takim samym jak talizman. Ciecz w ma?ej fiolce wisiorka przelewa?a si? teraz szybko jakby zaniepokojona stanem swojego w?a?ciciela, ale nic poza tym. Nie pociemnia?a, ani nie wyparowa?a, dalej by?a w fiolce aby s?u?y? swemu panu. Wi?? mi?dzy cia?em a mikstur? wci?? by?a silna. Cudownie.
Cleo od?o?y?a wisiorek do platynowej szkatu?ki, któr? dosta?a kiedy? od Evy, jako zap?at? za jakie? mniejsze zlecenie. Zamkn??a w niej drogocenny talizman, a oczy Henricha nieco przygas?y. Ale dalej by? idealnie niebieskie i sprawia?y wra?enie jakby patrzy?y. Teraz pytanie brzmia?o ile pami?ci zachowa?o to cia?o. Zwykle pami?? cia?a sta?a przed Cleo otworem, ale to by? Radny. Na pewno Lo?a jako? zabezpiecza ich umys? przed po?miertn? ingerencj?, aby to czego nie wyjawi? jej cz?onek na torturach nie zosta?o potem wywleczone z jego trupa. Radni potrafili strzec sekretów Lo?y zarówno za ?ycia jak i po ?mierci.
Nekromanta postanowi?a nie wdziera? si? do pami?ci si??. Na razie spróbuje po prostu przej?? to cia?o. O klucz do pami?ci Radnego zapyta Ev?. Je?li nawet nie wyjawi jej jak prze?ama? ochron? Lo?y to na pewno sama spróbuje to zrobi?, bo bez wspomnie? Henricha o nowych procedurach Lo?y b?d? mia?y przed sob? du?o trudniejsze zadanie...




Próbowa?am chwyci? miecz obiema r?kami i zarzuci? go sobie na rami?, ale ju? bior?c zamach o ma?o nie straci?am równowagi. Ciotka Jagoda, która sz?a za mn? podtrzyma?a mnie w ostatniej chwili tote? uda?o mi si? nie zlecie? ze schodów.
To ?elastwo by?o okropnie ci??kie, nie bardzo potrafi?am sobie wyobrazi? ?eby kto? by? w stanie nim macha?, ju? nie mówi?c o walce. Nie mniej jednak ksi?dz upiera? si? ze ta... rzecz w?a?nie do tego s?u?y i ?e na dodatek jest te? bardzo cenna. Prosi? ?eby?my si? ni? dobrze zaopiekowa?y.

Sam ksi?dz razem z moj? matk? znajdowa? si? par? stopni przede mn?. Oboje próbowali wtaszczy? na pi?tro nieprzytomnego Mysiego Blondyna, który zemndla? nam w przedpokoju, tu? przed tym jak ca?e to dziwaczne towarzystwo postanowi?o si? wreszcie wynie?? z naszej kuchni. Ja wiedzia?am ze to tak si? sko?czy i tak trzyma? si? na nogach zaskakuj?co d?ugo zwa?ywszy na fakt co ?ykn?? i czym to popi?. My to mamy szcz??cie, jak nie porwanie mojego brata, czy banda dziwaków w domu, to teraz jeszcze nieudolny samobójca. Nie mog?am tylko poj?? dlaczego moja matka zdecydowa?a si? go ugo?ci? w jednym z wolnych pokoi w naszym pensjonacie, przynajmniej do chwili kiedy si? nie ocknie. Zawsze brzydzi?a si? tego typu lud?mi.

- Mamo, wyt?umacz mi prosz? jeszcze raz, tylko tym razem powoli – podj??am temat kiedy dotarli?my na pó?pi?tro, ca?a by?am spocona przez d?wiganie tego t?pego narz?dzia zbrodni. Ciotka Jagoda przystan??a za mn? z nar?czem po?cieli dla naszego nietypowego go?cia. - Dlaczego z pensjonatu przerzucamy si? na przytu?ek dla meneli? Je?li chcia?a? si? wykaza? dobroci? serca, zawsze mogli?my zadzwoni? na izb? wytrze?wie?, naprawd?.

- Och, zamknij si? – warkn??a moja matka i razem z ksi?dzem trzymaj?c pod boki nieprzytomnego Blondyna wtoczyli si? na kolejne stopnie.

- Dlaczego go nia?czymy zamiast i?? z tamtymi? - Je?li wydawa?o jej si?, ?e „zamknij si?” odniesie jaki? skutek, to w ?yciu si? tak nie pomyli?a. - Co? przecie? wymy?lili, poszli szuka? Malkolma, my te? powinny?my!

Matka wyda?a z siebie st?umione warkni?cie, a ksi?dz si? na mnie obejrza? marszcz?c brwi z namys?em. S?dzi?am ?e zdob?dzie si? na jaki? komentarz, ale to ciotka Jagoda by?a t? osob? która si? odezwa?a pierwsza.

- Dita, nam nie wolno – powiedzia?a spokojnie. - Jeste?my cywilami, mog?y?my tylko zg?osi? spraw? Stra?nikom, nie pomo?emy im je?li b?dziemy kr?ci? im si? pod nogami.

- Czy ja wygl?dam jakby mnie obchodzili jacy? stra?nicy? - Obejrza?am si? na ni? i przystan??am na stopniach. - Nawet nie wiem co to za ludzie. O ile to w ogóle ludzie. Z reszt? jak na razie nie pokazali nic po czym by mo?na by?o s?dzi? ?e nadaj? si? do szukania Malkolma lepiej od nas. Nie do?? ?e przybyli za pó?no, to jeszcze ten zapijaczony...

- Ten zapijaczony cz?owiek uratowa? ci ?ycie – sykn??a moja matka tonem, który ostatni raz s?ysza?am kiedy bez jej zgody wymkn??am si? na Woodstok. By?a wtedy na mnie naprawd? w?ciek?a. - Wi?c i ty mo?esz si? chwile przem?czy? i ponosi? jego rzeczy bez zb?dnych komentarzy, które wcale nie s? tak b?yskotliwe jak ci si? wydaje!

Nabra?am powietrza w p?uca gotowa do konfrontacji, ale zaraz je wypu?ci?am, bo drzwi jednego z pokojów na pi?trze si? otworzy?y. Wyjrza?a z nich pani Franczak, nasza sta?a pensjonariuszka, przyje?d?aj?ca do nas rok w rok od sze?ciu lat. Nie poj?te by?o przy tym to, ?e zawsze siedzia? w swoim pokoju. Na spacery po deptaku czy na pla?? wychodzi?a bardzo rzadko. Co prawda by?a to ju? starsza osoba, ale naprawd? nie bardzo widzia?am sens w tych jej wakacjach, bo przecie? siedzie? w pokoju mo?na i u siebie w domu i to ca?kiem za darmo. Nie mniej jednak by?a dla nas sta?ym ?ród?em dochodów, gdy? pokój mia?a op?acony na ca?y sezon letni. I tylko ona o tej godzinie by?a jedynym go?ciem obecnym w pensjonacie, ca?a reszta za?ywa?a rozrywek w mie?cie b?d? nad morzem i nie wraca?a do pokojów przed zmrokiem.

- Co to za ha?asy? - zapyta?a teraz zaniepokojona wystawiaj?c swoj? siw? g?ow? za drzwi. - Czy co? si? sta?o?

Jej wzrok pad? najpierw na moj? matk?, ksi?dza i nieprzytomnego blondyna, a potem na mnie dzier??c? w obj?ciach jego miecz. Ten widok musia? jej si? wyda? bardzo osobliwy bo na jej poznaczonej zmarszczkami twarzy wymalowa?o si? szczere os?upienie.

- Przepraszamy, ?e pani? zaniepokoili?my – odezwa?am si? pierwsza, a moja matka rzuci?a mi przez ramie z?e spojrzenie. - Nasz daleki kuzyn nas odwiedzi? i z tej rado?ci wypi? troszk? za du?o.

Mojej matce poczerwienia?y uszy, trudno mi by?o powiedzie? czy bardziej ze z?o?ci czy ze wstydu, bo pani Franczak popatrzy?a na nas z pot?pieniem, zupe?nie jakby to by?a nasza wina ?e ten kretyn si? spi?.

- Ta dzisiejsza m?odzie?... - zacz??a pani Franczak ze zgroz?.

- To z?oty ch?opak, - podj??a po mnie ciotka Jagoda, najwyra?niej ubawiona ca?? sytuacj? i te? gotowa stawa? w obronie blondyna – ale ma s?abo?? to alkoholu.

- I p?askostopie – doda?am z pe?n? powag?.

- Judyta! - sykn??a moja matka jak jadowita ?mija.

- Ale poza tym to aktor, wielki talent – ciotk? Jagod? zaczyna?a ponosi? fantazja, a ja pos?a?am matce z?o?liwy u?miech.

- Och, tak! - przytakn??am z entuzjazmem i poklepa?am miecz. – W?a?nie dosta? rol? wi?c powodów do ?wi?towania mia? du?o. B?dzie gra? okrutnego barbarzy?ce, pijaka i dziwkarza, ale niestety tytu? sztuki wylecia? mi z g?owy. Tak czy inaczej chwali? si? nam, ?e to wspania?y spektakl, jak pani chce za?atwimy dla pani darmowe bilety. Chce pani?

- Nie, dzi?kuj? – odmówi?a uprzejmie, cho? jej mina ?wiadczy?a o tym ?e jest bardzo zgorszona. Ju? bez s?owa schowa?a si? do swojego pokoju starannie zamykaj?c za sob? drzwi.

- Zamorduje was! - warkn??a moja matka ledwo t?umi?c w?ciek?o??.

Ciotka Jagoda chichota?a z twarz? ukryt? w po?cieli któr? nios?a. W ogóle nie przej??a si? gro?b? siostry.

- Przynajmniej sobie posz?a – Z min? pe?n? wy?szo?ci ruszy?am na gór? po schodach. - Wiesz jak lubi wtyka? nos w nieswoje sprawy, dosta?a wyczerpuj?c? relacj? i da?a sobie spokój.
Ostatnio zmieniony 07 lis 2010, 21:56 przez Kometa, łącznie zmieniany 1 raz.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Kometa, dzi?kuje. Coraz ciekawsze. Czy masz ju? jaki? pomys? na dalsz? cz????
ciekawa sprawa z tym talizmanem i cia?em. Ciekawe jak to si? sko?czy. Jest par? literówek, ale poza tym jest ?wietne.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Fanwork Zone”