Ostatnio przeczytane

Czytałeś ostatnio ciekawą książkę bądź komiks? A może ciekawy artykuł w gazecie? Podziel się tym z nami. Rozpocznij dyskusję na temat ulubionych dzieł literackich i nie tylko.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Blair
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1469
Rejestracja: 26 mar 2011, 23:24

Post autor: Blair »

Obrazek

Tytuł: Atrofia
Autor: Lauren DeStefano
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Data wydania: 2011

Opis wydawnictwa: Dzieci poczęte naturalnie są niedoskonałe. Dlatego – żeby stworzyć idealnych ludzi – ruszyła produkcja embrionów bez najmniejszych wad genetycznych. Ale tylko pierwsze pokolenie to okazy zdrowia; potomkowie perfekcyjnych ludzi umierają w wieku dwudziestu paru lat. W tym ponurym świecie dziewczęta zmuszane są do poligamicznych małżeństw, by zapewnić przetrwanie gatunku. Rhine, Jenna i Cecily trafiają do ekskluzywnej rezydencji w gaju pomarańczowym, gdzie wszystkie poślubia młody syn właściciela. Serce Rhine bije jednak dla Gabriela, młodego Służącego, który zaryzykuje wszystko, by pomóc jej odzyskać wolność. Dziwaczny świat luksusu i piękna, skrywający mroczne sekrety, rozciąga swoje macki, wabi dziewczęta iluzją. Lecz widmo śmierci wciąż krąży wokół nich, niepogodzonych z losem. Liczą na cud, a każdemu z czymś innym się kojarzy prawdziwe życie.

Komentarz: Nie powiem, bo trochę się na tej książce zawiodłam. Miałam nadzieję na więcej akcji, a wszystko było skoncentrowane na uczuciach głównej bohaterki i w głównej mierze na jej rozmyślaniach. Spodobał mi się świat przedstawiony. Autorka barwnie opisuje sytuację po trzeciej wojnie światowej, kiedy to na całym świecie życie istnieje tylko w Ameryce Północnej, a poza nią jest tylko kilka małych wysepek. Fabułę można określić jako tajemniczą. Pisarka nie zdradza zbyt wielu sekretów, każe snuć domysły. Jak na debiut muszę przyznać, że pani DeStefano całkiem nieźle sobie poradziła. Jednak od następnego tomu definitywnie będę oczekiwała więcej.

Ocena: 8/10
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2864
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Obrazek
Tytuł: Zorza Północna
Autor: Philip Pullman

Tytuł oryginalny: Northern Lights
Inne tytuły: Złoty kompas
Seria: Mroczne Materie
Tom: I
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2004
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 448
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak

Opis:
W samym sercu angielskiego Oksfordu dorasta osierocona przez rodziców dziewczynka imieniem Lyra. W jej świecie magia, nauka i teologia są ściśle ze sobą powiązane, a każdemu człowiekowi towarzyszy jego osobisty dajmon - wcielenie duszy. Kiedy najbliższy przyjaciel Lyry, Roger, zostaje porwany, dziewczynka wyrusza na poszukiwania, które zawiodą ją na daleką Północ. Przed wyjazdem otrzymuje niezwykły przyrząd - kompas, który jak się wkrótce okaże posiada zdolność wskazywania prawdy. Lyra w swoich podróżach spotka pancerne niedźwiedzie, czarownice i tajemnicę związaną z Pyłem i przyszłością wszechświata.

Komentarz:
Naczytałam się takich pozytywnych opinii, samych ochów i achów. No i co? I się z nimi nie zgadzam. Postacie dla mnie były mało interesujące, niewyraziste, strasznie zagmatwane i niejasne. Chociażby to ich podejście do próby otrucia - czy mi się zdaje czy przeszli po tym do prządku dziennego? Tam samo jak to, że gdy Lyra widzi rzeczy, które powinny ją przerazić ewentualnie obrzydzić lub cokolwiek (nie często się widzi głowę bez ciała), ona patrzy na to z zaciekawieniem lub w ogóle się tym nie przejmuje. W dodatku to jej bohaterstwo, ta odwaga, bla, bla, bla. Nie przekonało mnie to w najmniejszym stopniu, w zasadzie tylko irytowało. Nie podobał mi się pomysł z dajmonami. Właściwie nie do końca zrozumiałam, na co tam one są (no oprócz tego, że są towarzyszami). Chyba tylko pomysły z Pyłem i niedźwiedziami jako tako do mnie trafiły - z tego można by stworzyć naprawdę ciekawą historię. Jeśli chodzi o akcję to po prostu mnie znudziła, była często naiwna. Od połowy książki to już przestałam prawie w ogóle uważać na to, co czytam - myślałam tylko o tym, żeby już skończyć. Dialogi były sztywne, wymuszone i po prostu nudne, a warstwa emocjonalna, moim zdaniem, mocno spłycona.
No cóż, prawdopodobnie jestem za stara na ten typ książek.

Ocena: 5/10
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Neria

Post autor: Neria »

To może jeszcze dorzucę coś od siebie:
Ja próbowałam przeczytać ksiązki Pullmana, bo swego czasu zajmowałam się "dajmonami" czyli niczym innym jak duchowymi "ja", częścią naszego jestestwa która przyjmuje formę zwierzęcą. Coś jak... Alter-ego, dajmony są naszymi przyjaciółmi żyjącymi w nas, mają własny charakter (ale to nasz odzwierciedlają w formie jaką przymują). Coś jak teoria junga na temat naszego charakteru, tyle że ozdobiona :P
Ja za to spotkałam się z masą negatywnych komentarzy o tej książce (która de-facto ma kontynuacje, jest to trylogia) w internecie. Jednak na jednym forum które zmodyfikowało nieco wersję dajmonów do potrzeb realnego świata słyszałam same cuda o tej książce. Ja osobiście nie przeczytałam za wiele z niej, po prostu odpuściłam. Lyra rzeczywiście jest cholernie irytująca, podobnie jak reszta postaci, a jedyną wartą uwagi postacią jest wujek Lyry, którego dajmonem jest irbisica <3 (dobra, piszę tak tylko dlatego że uwielbiam te zwierzęta.) Obejrzałam film, który moim zdaniem jest sympatyczny i znośny, książki nie polecam w ogóle i daję cholernie niskie 3/10. Niewiele gorszych książek czytałam.

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1297
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

Obrazek
Tytuł: Księga Wszystkich Dusz
Autor: Deborah Harkness
Tytuł oryginalny: Northern Lights
Seria: Księga Wszystkich Dusz
Tom: I - Czarownica i II - Tajemnica
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2011
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski

OPIS:
Czarownica
Po Kodzie Leonarda Da Vinci, Zmierzchu, Harrym Potterze, Cieniu Wiatru władzę nad duszami czytelników przejmuje Księga Wszystkich Dusz, która połączyła to co najlepsze, w największych bestsellerach ostatnich lat:
- Suspens, przygodę i poszukiwanie wielkiego sekretu historii Kodu Leonarda da Vinci.
- Miłość wielką i nieziemską Zmierzchu.
- Magię Harry'ego Pottera.
- Tajemnicę, nastrój i piękno opowieści Cienia wiatru.

To wzruszający thriller, powieść przygodowa i romans, który ma w sobie to co najlepsze w Zmierzchu i Cieniu wiatru.
"The Bookseller"

Łączy w sobie liczne gatunki literatury. Tak jak świat w niej przedstawiony łączy istoty ludzkie i nadludzkie. Sama jest potężna jak zaginiona zaklęta księga, wokół której toczy się akcja. Bohaterowie, którym nie sposób się oprzeć. Każda kobieta marzy, by być taka jak ONA i mieć takiego mężczyznę jak ON. I żyć w świecie, który jest jak wyobraźnia: bez granic. Tam gdzie historia przenika się z magią, a miłość jest potężniejsza niż czas.
Piękna i młoda doktor historii Diana Bishop studiuje alchemiczne księgi w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej. Jeden manuskrypt promieniuje dziwnym lśnieniem. Brakuje mu kilku stron. A spod pisma wyłania się niemożliwy do odczytania inny tekst. Diana wie, że by go odczytać, musiałaby użyć swoich magicznych mocy. Pochodzi bowiem z potężnej rodziny o wielowiekowych czarnoksięskich tradycjach. Z rodziny pierwszej czarownicy straconej w Salem. Ale Diana boi się swojej magii. Broni się przed nią.
Wraca jednak do księgi. Ale okazuje się, że manuskryptu nie ma w bibliotece, bo zaginął przeszło sto lat wcześniej... Tymczasem Oksfordem wstrząsają tajemnicze morderstwa. A Bibliotekę Bodlejańską zaludniają niebezpieczne czarownice, czarnoksiężnicy, demony i wampiry. Wszyscy poszukują księgi... Wśród tych istot, których nie sposób odróżnić od ludzi, jest urzekający Matthew Clairmont - tajemniczy światowej sławy profesor biochemii i neurologii. Diana wie, że nie wolno jej złamać zakazu wchodzenia w uczuciowe związki z przedstawicielami innych ras. Wie, że tę miłość może przypłacić życiem. Tak rozpoczyna się przebogata opowieść o zakazanej potężnej miłości, wśród walki o tajemnicę, która być może zmieni świat...

Tajemnica
Połączeni zakazaną miłością Diana Bishop i Matthew Clairmont rozpoczęli walkę o tajemnicę, która być może zmieni świat. Lecz każdy, kto chce rozwikłać sekret manuskryptu, naraża się na straszliwe niebezpieczeństwo. Diana i Matthew muszą schronić się nie tylko w innym miejscu, ale i czasie. Tam gdzie być może kryje się klucz do tajemnicy...

KOMENTARZ:
Przeczytałam. I mam mieszane uczucia. Tom pierwszy podobał mi się zdecydowanie bardziej niż drugi. W pierwszym było dużo denerwujących postaci, tzn. takich, które powodowały u mnie-czytelnika emocjonalne poruszenie swoimi postawami, wypowiedziami i pretensjami (bym czasem komuś ehhh..). Tak, ten tom był naprawdę ożywczy. Natomiast tom drugi mnie rozczarował. Za mało akcji, za mało napięcia, za dużo emocji i historii głównej bohaterki. Nie to żeby był zły, bo czyta się w tempie błyskawicznym i nie pozostawia niesmaku. Przypuszczam, że takie wyjaśnienie różnych wątków było niezbędne, by można ruszyć dalej. Jednak nie tego oczekiwałam. W dodatku kończy się w takim momencie, że tylko podejść i sieknąć autorkę w potylicę. Od razu mówię/piszę, że przeczytam kolejne części (o ile wydadzą u nas hehehe), mając nadzieję, że kolejne tomy powrócą poziomem do części pierwszej i dlatego, że lubię czytać do końca.
Aaaa... żeby nie było - nie należy zbytnio wierzyć w to, co napisali w ramach reklamy. To nie jest klimat "Cienia wiatru", ze Zmierzchem niewiele to ma wspólnego (dzięki i za to), może najwięcej z Potttera. Tyle że bohaterowie wyrośli jakiś czas temu z wieku lat nastu i raczej wiedzą czego chcą lub czego nie chcą. Diana się czasem z lekka mota, ale ma to swoje uzasadnienie. Na pewno nie jest to bestseller. Nie znalazłam tu też nic nowatorskiego, co by mnie zaskoczyło, ani przykuwającego uwagę. Schemat znajomy - tajemnica, uczucie, banda wrogów, walka w imię wyższych celów. Jednak ma ta książka jakiś urok. Historia jest zręcznie, a momentami nawet bardziej niż zręcznie, opowiedziana. Czyta się szybko i lekko, tyle, że znowu nikt nie uprzedził, że to nie koniec - to na cholerę wydają w dwupakach? W sumie trudno mi się ustosunkować do tej pozycji. Myślałam, że jak spróbuję to opisać, to mi się wyklaruje zdecydowany pogląd, ale pozostaję niezdecydowana. Nie żałuję, że przeczytałam, ale nie muszę mieć na półce.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Obrazek

Autor: Kealan Patrick Burke
Tytuł: Bar dla potępionych

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 11/2011
Tytuł oryginalny: Currency of Souls
Seria wydawnicza: Strefa Mroku
Liczba stron: 320

Opis z okładki: Dzisiejszej nocy możecie tu spotkać: Toma, nękanego przez demony przeszłości stróża prawa, za którym śmierć człapie krok w krok; barmankę Gracie, niedoszłą aktorkę, skazaną przez ojca na życie w czyśccu zakazanej spelunki; Flo, miejscową uwodzicielkę, która podobno (choć kto wie na pewno?) zamordowała swojego męża; Cobba, nudystę od dawna oczekującego na przeprosiny kolonii, z której go wygnano; Wintry&#8217;ego, niemego olbrzyma, który opowiada o sobie jedynie za pomocą niezrozumiałych wiadomości wypisywanych pod nagłówkami gazet; Kyle&#8217;a, dzieciaka ukrywającego pod stołem naładowany pistolet i Kadawra, który wygląda jak trup, lecz świetnie pachnie. Jest też wielebny Hill, który pojawia się o jedenastej, z punktualnością automatu, by powiedzieć im, kto ma dziś umrzeć i kto ma wsiąść do samochodu...

Witajcie w barze "U Eddiego", gdzie dzisiejszej nocy, po raz pierwszy od trzech lat nic nie pójdzie zgodnie z planem.

Moja opinia: To była dziwna lektura.
Do plusów można zaliczyć na pewno sposób prowadzenia narracji. Język jest raczej prosty, ale opisy dość obrazowe, dosadne, a wszelkie porównania i metafory fajnie ujęte. Dzięki temu na pewno o wiele chętniej mi się tę książkę czytało. Autor, kiedy trzeba, potrafił tak opisać brutalizm i obrzydliwość danej sceny, że można było ją sobie z łatwością wyobrazić. Nie jest on może Clivem Barkerem, ale jest nieźle, nieźle.

Kolejny plus to ciekawe bohaterowie, którzy są tak różnorodni, że nie ma mowy o jakichś wtórnościach w kreacji postaci (w obrębie tej samej książki, jak jest w porównaniu do innych autora, to już nie wiem). Każdy ma za sobą jakąś historię, i nawet jeśli nie jest ona przedstawiona wyczerpująco (zresztą, która tam jest?), a jedynie szczątkowo, to i tak pamiętamy o tej osobie. Moją niewątpliwą ulubienicą była Iris, która nie traciła czasu na użalanie się nad sobą i szukanie głębszego sensu życia w Milestone, co było jednocześnie jej wadą i zaletą. Była "tylko" dziwką i nie robiła niczego w kierunku, by to zmienić.

Akcja pruła naprzód, więc w niektórych momentach nie dało się oderwać od książki, bo człowiek koniecznie chciał wiedzieć, jak się sytuacja rozwinie. Poza tym koncepcja samego Milestone mi się podobała, zresztą podkreślałam już wielokrotnie, że mam słabość do małych, zabitych dechami dziur, zapomnianych przez Boga i ludzi - i to dosłownie pasuje do tej miejscowości.

Do minusów zaliczyłabym to, że skończyłam książkę i nadal kompletnie nie mam pojęcia o co kaman :-? jasne, pewne wątki się wyjaśniły, ale grom z nich został potraktowany tak, że trzeba by było naprawdę porządnie uruchomić zwoje mózgowe oraz ukryte możliwości w kwestii wyobraźni, żeby je zrozumieć. Ja mam pewne domysły, ale nie do wszystkiego i mimo wszystko czuję, że jestem daleko, więc chyba nie zdałam -_-

Niektóre sceny są tak absurdalne, że nie znajduję dla nich żadnego celu w umieszczeniu ich w tej książce. Pewnie są elementem jakiegoś Wielkiego Planu, do którego niestety ale nie mam dostępu. Pewne postacie - jak Niebieski Księżyc, czy Czerwona Chmura (przeczytacie, to sie przekonacie) zostały wciśnięte w końcowe wydarzenia w taki sposób, że za cholerę nie mam pojęcia po co.
[spoiler]Ten cały konflikt indiański między "jeleniami" a NK i CC - ok, niech sobie będzie, tylko że ja ni widzę, co oni konretnie wnieśli do książki. Chyba oprócz zadziwienia czytelnika, nie mam dla nich innego zastosowania. Milestone to miasto poszukujących odkupienia, niewątpliwie oni w tym przypadku do niego pasują, ale ta cała scena z Brodym na ganku i jeleniami odrywała od nastroju, atmosfery tej książki. Po prostu czytałam to, czułam, że nie wiem po co ta scena tu jest i, że odciąga mnie od ważniejszych wydarzeń.

Kolejna rzecz - Wintry i jego walka z drzewem-ojcem. W jakim celu? Czemu Kadawar tego chciał? Don't know :roll:

Doktor Hinderckson. Czy miał przejechać szeryfa i Wintrego, czy też Kadawar przewidział, że zginie tylko Wintry? To miała być zapłata dla Wintrego za walkę z ojcem-drzewem - ucieczka w ramiona śmierci? Co się z nim stało? Z kontekstu zdania wynika chyba, że zginął w tym wypadku.

Zastanawiam się też, czemu Brody trafił w ogóle do Milestone. Czy było to w jakiś sposób dziełem Kadawra i częścią jego planu zejścia z tego świata? Takim punktem, od którego nie było już powrotu, bo coś się zmieniło?[/spoiler]
Na część pytań zapewne byłabym w stanie odpowiedzieć, gdybym jeszcze wiedziała, czym w ogóle jest Milestone.
[spoiler]W angielskim tytuł książki to Poczekalnia Dusz, ale trafiają tam też żywi. Wcześniej też miasto było całkiem normalnym miejscem, ale zeszło na psy. Nie wiadomo do końca, kto nie żyje, a kto może być potępioną duszą, wygląda na to jednak, że każdy poszukuje odkupienia.
Czemu odbywa się to w taki sposób, że stali bywalcy baru zabijają wyznaczone przez księdza osoby samochodem, to już nie mam pojęcia. I nie jest to cecha szczególna Milestone, bo tam gdzie trafił Brody okazało się być tak samo. Szeryf, ksiądz, bar, stali bywalcy, człowiek ukryty w cieniu i kluczyki od samochodu.[/spoiler]
Są też pewne nieścisłości
[spoiler]Czy mieszkańcy mogą wyrwać się z Milestone? Trudno powiedzieć. Niby nie, bo taki Brody trafił po prostu z deszczu pod rynnę, ale z opowieści azjatyckiej wiedźmy wynikało, że ojciec Gracie, Eddie, wyjechał z miasta, spotkał San Liu (czy jakoś tak) i opowiedział jej o nim. Ona poczuła się zaciekawiona - czyli coś musiało się już w tym miasteczku dziać - i postanowiła przybyć, aby szerzyć swą wszeteczną działalność. No cóż, nie wyszło to dla niej zbyt korzystnie. Ale ogólnie - to mogą stamtąd wyjeżdżać, czy nie?[/spoiler]
Nie zapomnijmy oczywiście o grand finale
[spoiler]Jak już pisałam, po co był tam NK i CC z jeleniami? Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to żeby szeryf dogadał się z jeleniami, żeby utrzymały wiedźmę w krainie śmierci.
Czy Kyle musiał znowu zginąć? Zamiast beztrosko sobie z nim gadać, szeryf mógł lepiej ogarniać, co się dzieje za plecami chłopaka i nie pozwolić go znowu zabić.
W jaki sposób samobójstwa Kyle'a było dziełem wiedźmy? Podejrzewam, że cała ta sieczka i zmiana w Milestone była spowodowana samolubną potrzebą dwóch osób - wyrwania się przez Kadawra oraz San Liu. Tyle że Kadawar dogadał się z szeryfem, a ten domyślił się, kto kryje się pod skórą Gracie.
Iris i jej nieszczęsne Muchy Czasu w słoikach. Eeeee że co, przepraszam? Nie mam pojęcia, o co chodzi, czy są one odpowiednikiem jakichś cykli, czy może są to po uwolnieniu stwory, takie jak San Liu - ogólnie no idea. Wcześniej pudeło należało do Vessa, ale kim znowu ten jest i po co mu ono? Pustkę widzę o_O[/spoiler]
Wiem, że moje notatki i uwagi są dość chaotyczne, ale nie tak łatwo ogarnąć wszystkie cisnące się wątpliwości.
Czy polecam? Tak. Książka ma klimat i mimo wszystko ciekawie się ją czytało. Na pewno wymaga głębszego zastanowienia nad symboliką niektórych umieszczonych przez autora elementów, które jeśli nie są totalnie oderwane i bezsensowne, to pewnie jakiś tam głębszy sens i cel posiadają :-P

Proszę, niech ktoś to przeczyta i wyjaśni mi, o co tu właściwie biega? :-P
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Ostatnio sobie odświeżyłam Wojnę o Dąb Obrazek

Autor: Emma Bull
Tłumaczenie: Anna Reszka
Miejsce wydania: Warszawa
Tytuł oryginalny: War for the Oak
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka

Opis Wydawcy:
Bohaterka - Eddi, gitarzystka i wokalistka rockowa zrywa ze swym chłopakiem, nieodpowiedzialnym dupkiem i sukinsynem. A że dupek i sukinsyn kieruje grupą rockową, ta rozpada się w diabły. W rezultacie Eddy staje przed perspektywą życia z zasiłku. Gdy wziąwszy gitarę pod pachę, wędruje w stronę domu nocnymi ulicami zostaje napadnięta. Napastnikami są glaistig i phouka, które oznajmiają, że została 'wybrana' i będzie musiała wziąć udział w wojnie, jaką w jej rodzinnym Minneapolis zamierzają stoczyć mieszkańcy Faerie - Zaczarowanej Krainy.

Moje zdanie:
Przeczytałam tę książkę znowu z prawdziwą przyjemnością. Lubię, takie klimaty. Po prostu urokliwe. Bardzo fajne są takie, gdzie głównym bohaterem jest muzyk - wiadomo, artysta, a tacy zwykle są bardzo wrażliwi. Warto po to sięgnąć, choćby po to, żeby zobaczyć, czy moja opinia jest słuszna. ;-)

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 256
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Czarownica pisze:Warto po to sięgnąć, choćby po to, żeby zobaczyć, czy moja opinia jest słuszna. ;-)
"Wojne o Dąb" czytałem parę lat temu, wydaje mi się, że z okładki zachęcał do niej A Sapkowski. Nie lubię takich zabiegów wydawniczych, ale tutaj rekomendacja była trafna. Nie będę się po Tobie powtarzał powtarzał, ale książka jest rzeczywiście bardzo dobrze i sprawnie napisana, wybija się ponad poziom. Szkoda, że takie rodzynki nie trafiają się zbyt często na naszym rynku fantastycznym :-(

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Też tego żałuję. w ogóle podobają mi się takie książki, nawiązujące do muzyki celtyckiej. Ciekawe, czy są jeszcze jakieś dostępne na naszym rynku. Jedną z nich jest na pewno Rycerz Duchów i Cieni. Obrazek Opis wydawcy Elfy w Los Angeles? Do Nowego Świata odkrytego przez Kolumba zawędrowali nie tylko ludzie, ale także elfy. Początkowo żyły w Ameryce spokojnie i szczęśliwie, lecz kiedy jeden z nich spróbował ujarzmić swych pobratymców, nadeszły dla wszystkich złe czasy. Uzurpator podstępem pozbawił swoich ziomków magicznej mocy, skazując ich na tułaczkę i powolne konanie.

Tylko jeden człowiek może uratować elfy. Nie jest on legendarnym bohaterem w błyszczącej zbroi, jest rycerzem duchów i cieni.
Polecam również te książkę, a nie tylko Wojnę o dąb.

A ostatnio czytam Riordana, ale nie cykl o Percym (Perseuszu)Jacksonie, a jego kontynuację.
Obrazek Obrazek

Pierwszy tom to Zaginiony heros a drugi to Syn Neptuna.
To książki dla młodzieży. Ale czytam je naprawdę z przyjemnością. A kto lubi taką młodzieżową literaturę, też po nie chętnie sięgnie.
Ostatnio zmieniony 26 mar 2012, 20:02 przez Czarownica, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Panthera
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 288
Rejestracja: 28 lis 2009, 08:56

Post autor: Panthera »

Niedobra Oksa ;)
Przez Ciebie mam na swojej liście do przeczytania następne 2 pozycje. Ale właśnie widzę, że ostatnio horror lub też teksty około horrorowe w wykonaniu polaków powracają do łask. Pożyczyłam sobie antologię wydaną przez Red Horse "Pokój do wynajęcia" całkiem przez przypadek i o dziwo przeczytałam wszystkie opowiadania z niej. Co rzadko mi się zdarza ale w sumie większość opowiadań coś w sobie miała, może z 2 czy 3 były na prawdę fajne i wciągające ale cóż tak bywa. Niemniej jednak byłam z lektury raczej zadowolona.
Teraz chyba sięgnę po "Miasteczko Nonstead" czy "Bar dla potępionych" no i zobaczymy :)
&#8220;There is always some madness in love. But there is also always some reason in madness.&#8221;

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

No, jeśli zachęciłam to tylko się cieszyć, żem niedobra ;-)

Tylko tak, jak uprzedzałam - Nonstead nie jest do końca horrorem, bardzo strasznych scen tam nie uświadczysz. Kiedyś czytałam więcej takich książek, więc trochę wypadłam z rytmu, ale ten klimat, nastrój miasteczka mi się podobał. Dlatego polecam.

Bar dla potępionych jest specyficzny i kiedy go już przeczytasz, to mam nadzieję Panthera, że parę rzeczy mi rozjaśnisz. Wtedy może spojrzę na tę książkę nieco przychylniejszym wzrokiem, bo coś więcej z niej zrozumiem :-D

Za opowiadaniami nie przepadam, chociaż czytałam kiedyś "Szkieletowa załoga" Kinga i muszę przyznać, że w dziwny sposób opowiadanie Tratwa utkwiło mi do dziś. Może dlatego, że woda i jej niezmierzone głębie mnie nieco przerażają :-P
O opowiadaniu Mgła chyba nie muszę wspominać, bo nawet teraz czuję się nieswojo kiedy na dworze jest taka bardzo mleczna :)

Masz może jakiś klimatyczny horror do polecenia? Czytałam opinie na przykład, że "Kobieta w czerni" jest niezła.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Claudia

Post autor: Claudia »

Obrazek
Autor: Stephen King
Tytuł: Rok wilkołaka
Czas w jakim przeczytałam: 3-4 dni
Opis wydawcy: "Groza nadeszła w styczniu &#8211; przy pełni księżyca&#8230; Pierwszy poznał ją kolejarz, uwięziony w zaspach. Jej kły rozdarły mu gardło. W miesiąc później kobieta w przytulnej sypialni powitała ją krzykiem. Za każdym razem, gdy nadchodzi pełnia, małe miasteczko Tarker Mills nawiedza groza. Nikt nie wie, kto będzie następny. Ale jedno jest pewne. Gdy na niebie płonie krągła tarcza księżyca, Tarker Mills ogarnia paraliżujący strach. Bo wiatr niesie ze sobą warkot, w którym słychać coś jakby ludzkie słowa. A wokół widać ślady potwora&#8230;"
Ocena: 9/10
Chyba warto przeczytać z same względu, że to King przez wielu uważany za mistrza horrorów ;] Ciekawie się czytało, krótko i zwięźle, przeważnie bez zbędnych słów. Nie podeszło mi tylko ukazywanie wilkołaków w aż tak złym świetle. Jednak wolę wilczki Briggs :mrgreen: Jednak książka warta uwagi i poświęcenia tego troszkę czasu na przeczytanie.


Autor: Nora Roberts
Tytuł: Moon Wolf
Tłumaczenie: Filipina_86
Język oryginału: prawdopodobnie angielski :D
Czas w jakim przeczytałam: 5 dni
Opis: Simone pod wpływem spotkania we włoskich górach zmieniła się... Czy pozwoli komuś zbliżyć się do siebie na tyle, by mógł pomóc jej z jej przekleństwem?
Ocena: 10/10
Wciąga, nie mogłam się oderwać :mrgreen: I jestem zakochana w Gabrielu ;]

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Wichry archipelagu

Obrazek

Autor: Beaulieu Bradley P.
Ilość stron: 640
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Prószyński Media
Wymiary: 12.5 x 19.5 cm
Tłumaczenie: The Winds of Khalakovo

Opis z okładki:
Wiatr niesie śmierć. Tajemnicza zaraza dziesiątkuje ludność, osłabiając targane wewnętrznymi konfliktami księstwo Kałakowa. Nawet wznoszące się pośród wzburzonych mórz niedostępne mury nie chronią przed wszystkim, a fanatyczni Maharrahtczycy tylko czekają na okazję, by przejąć władzę. Atak żywiołaka na zmierzający do wyspy powietrzny statek zaprzepaścił szansę na pokój. Śmierć podróżującego nim Wielkiego Księcia pogorszyła i tak złą sytuację archipelagu. Los wysp spoczywa teraz w rękach młodego księcia Nikandra i autystycznego chłopca, który potrafi narzucić siłom natury swoją wolę. Czy jest on jednak zbawcą, czy niszczycielem?

Moja opinia:

Opis z okładki mnie nie zachęcił, ale że książka wpadła mi fartem w ręce postanowiła przeczytać (jakby inaczej). Książka była strasznie męcząca, chodź obfitowała w sceny walki i grozy to jakoś one do mnie nie docierały. Nie potrafiłam się związać z żadnym bohaterem, aby jego oczami przeżywać przygody. Strasznie trudno było mi się połapać o co chodzi w tym świecie, a co dopiero mówić do fabule. Nawet po dobrnięciu do końca nie byłam w stanie zrozumieć o co tak naprawdę chodzi pisarzowi.
Akcja dzieje się w świcie pełnym wysp nie dostępnych z morza, ze względu na skały, urwiska i klify. Podróż odbywa się statkach, zbudowanych ze specjalnego drewna, które chyba wyglądają jak żaglowce i fruwają w powietrzu na prądach kierowanych przez mantry w eterze. Władzę nad kilkoma wyspami sprawują książęta. Zawierają oni pakty handlowe poprzez małżeńskie mariaże. To na tyle jeśli chodzi o steapunk. Może jeszcze do tego dodać kontakt z duchami, ale nie takimi jakie znamy. Aramanami, dzięki wrodzonym zdolnościom i klejnotom, potrafią się z nimi kontaktować. Mistrzowie wiatru, z ich pomocą kierują wiatrami w żagle. Aramani poniekąd zostali podbici przez Lądowców (białych ludzi), którzy tylko dzięki Aramanom, mogą podróżować. Radykalnym odłamem Aramanów są Maharacki &#8211; terroryści. Walczą o swoją wolność, uwolnienie świata od Lądowców. Przypominają Arabów. Nazewnictwo związane z Lądowcami zostało w dużej mierze zaczerpnięte z języka rosyjskiego, od imion, oczestwa po proste słowa i rangi wojskowe. Mogło by być naprawdę ciekawie. Zabrakło jednak wiele rzeczy, żeby nazwać tę książkę świetną. Cóż moim zdaniem nie można jej nawet nadać łatki dobrego czytadła.

Moja ocena:
3/10
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

No i cóż, trzeba kupić tego Kinga. Biedny portfel.

Obrazek

Łowca złodziei
Deas Stephen

Wydawnictwo: Prószyński Media
Liczba stron: 320 stron
Rok wydania: 2012

Opis książki: Ulice Deephaven nie są bezpieczne. Miasto odbudowuje się po brutalnej wojnie domowej, która przetoczyła się przez imperium. W zaułkach czyhają mordercy, ostre jak brzytwa noże kieszonkowców odcinają sakiewki i podrzynają gardła, a żebracy walczą z sierotami o znalezione resztki. Młody Berren chce odmienić swój los. W akcie desperacji okrada tego, którego boi się każdy rabuś? łowcę złodziei. Za zuchwałość przyjdzie mu zapłacić życiem. W najlepszym wypadku czeka go niewolnicza praca w kopalni. Tajemniczy mistrz Syannis ma jednak wobec Berrena inne plany.

Moja opinia: cała recenzja na http://fan-dom.pl/2012/04/05/lowca-zlodziei-recenzja/

Trudno jest określić, ile lat ma Berren, ponieważ on sam tego nie wie. Może trzynaście, a może szesnaście. A jednak chłopak zdążył już poznać życie od jego najgorszej strony. Do czasu spotkania z łowcą mieszkał pod &#8222;opieką&#8221; mistrza Siekiery, wraz z innymi, takimi jak on &#8211; drobnymi złodziejaszkami jednego dnia, sprzątaczami ulic ze wszelkiego rodzaju ekskrementów innego. Trzecioosobowa narracja prowadzona jest z punktu widzenia młodego bohatera, więc mamy dość duży wgląd w jego stan ducha. Sposób myślenia Berrena jest taki, jakiego spodziewałabym się od chłopaka w podobnym wieku. I jest to niewątpliwym plusem. Odczuwa on niezdrowe podniecenie na myśl o zobaczeniu egzekucji skazańca i ścięcia go o głowę, znudzenie wobec opowieści o historii miasta oraz niechęć przy samych próbach nauki piśmiennictwa. Pociągają go pieniądze &#8211; jakżeby inaczej, skoro nigdy nie cierpiał na ich nadmiar &#8211; oraz szermierka, dzięki której mógłby bez obaw stawać w szranki ze swoimi wrogami. Czy można wymagać od poniewieranej osoby bardziej wzniosłych priorytetów? Pewnie tak. Ludzie są różni. Berren najwyraźniej jeszcze nie znalazł się na tym etapie życia, co nie umniejsza realizmu w jego postrzeganiu świata.

O mistrzu Sy można powiedzieć tyle, że chyba lubi słuchać własnego głosu. Jedna jego kwestia zajmuje czasem prawie całą stronę, nieprzerwany monolog w formie wykładu dla Berrena. Miejscami mnie to bawiło. A miejscami miałam wrażenie, że z nich dwóch, to młodszy bohater sprawia wrażenie osoby twardziej stąpającej po ziemi, z dużą dozą pragmatyzmu, bez zbędnej do przeżycia otoczki. Syannis jest kimś więcej niż łowcą złodziei, w jego przeszłości można się dopatrzyć arystokratycznych korzeni, dlatego też postawa, jaką prezentował swojemu uczniowi, gadki o dżentelmeńskim i honorowym zachowaniu oraz wymuszanie na chłopcu nauki pisania i czytania bywały zwyczajnie chybione. Nie trafiały do umysłu Berrena. Zbyt wielka dzieliła ich przepaść kulturowa, a zaszczuty chłopak jeszcze nie był gotów, aby zrozumieć, że osoba taka jak on, także może podążać tą drogą, że może być kimś więcej i osiągnąć więcej. Później natomiast poznajemy łowcę od innej, bardziej bezwzględnej strony. I przestaje dziwić, że ten inteligentny, cierpliwy oraz niebezpieczny człowiek sieje postrach wśród członków marginesu społecznego.

Z pierwszego tomu raczej nie dowiemy się zbyt dużo o wykreowanym przez Deasa świecie. Jak wspominałam, śledzimy wydarzenia oczami Berrena, w związku z czym nasze poznanie zatrzymuje się na poziomie wiedzy właściwym dla obserwującego. A zaczyna ono osiągać zaawansowany stopień, gdy tylko wkraczamy wraz z bohaterami w bardziej podejrzane zakątki miasta. Panujące na ulicach &#8222;brud, smród i malaria&#8221; zostały świetnie uchwycone przez autora, bez zbędnej przesady czy ukwieceń. To bogate dzielnice zadziwiają i sprawiają wrażenie widzianych po raz pierwszy. I nic dziwnego &#8211; nigdy tam wraz z Berrenem nie byliśmy, niewiele wiec wiemy o tym pięknym i pachnącym obliczu miejscowości.

Gdzieś tak do połowy książki myślałam sobie, że chyba nie jest to pozycja dla mnie, a raczej dla młodszego czytelnika. Druga część powieści na szczęście zrewidowała moje zdanie. Akcja nabrała tempa, a dobrze skonstruowani bohaterowie zyskali więcej mojej sympatii oraz zainteresowania. Nie oszukujmy się jednak &#8211; wspomniana formuła uczeń-mistrz nie została wielce odświeżona, a fabuła stoi na dość przeciętnym poziomie. Dostrzegłam jednak coś, co na pewno skłoni mnie do przeczytania kolejnych części tej serii, aby poznać dalsze losy głównych bohaterów oraz dowiedzieć się, co kryje się za ich niejednoznaczną przeszłością.

Był to potencjał.

Polecam, choć bardzo umiarkowanie.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
destrakszyn
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Posty: 974
Rejestracja: 07 sie 2010, 10:46

Post autor: destrakszyn »

[center]Obrazek [/center]
Poznaj świat podzielony przez potężną rasę o fenomenalnych mocach umysłu, ale pozbawioną serca&#8230;

Człowiek i zwierzę jednocześnie, Lucas Hunter, jest zmiennokształtnym &#8211; głodnym tych wszystkich wrażeń, którymi Psi &#8211; rasa rządząca &#8211; pogardzają. Po wiekach niełatwej koegzystencji, obie rasy znajdują się na granicy wojny z powodu brutalnych morderstw, których ofiarami padły zmiennokształtne. Lucas jest zdeterminowany znaleźć zabójcę Psi, który zaszlachtował kobietę z jego Sfory, a Sascha mogłaby go wpuścić do jej strzeżonego świata. Wkrótce jednak odkryje, że zimnokrwista Psi jak najbardziej zdolna jest do namiętności &#8211; i że tkwiące w nim zwierzę jest nią zafascynowane.

Uwięzieni między walczącymi światami, Lucas i Sascha muszą zachować swoją tożsamość &#8211; albo poświęcić wszystko i ulec najmroczniejszej z pokus.
[center]Obrazek [/center]
Przyzwyczajona do zimnej Ciszy, Faith NightStar nagle zaczyna być torturowana mrocznymi wizjami krwi i morderstwa. To zły znak dla każdego, ale jeszcze gorszy dla Faith, J-Psi z wysoce pożądaną umiejętnością przewidywania przyszłości. Wizje ukazują jej coś jeszcze bardziej niepokojącego &#8211; bolesną potrzebę&#8230; rozkoszną przyjemność. Lecz tak jak one są potężne, tak kruchy jest jej umysł i emocje, których pragnie doświadczyć. Mogą oznaczać jej koniec.

Moja opinia:
Po te książki sięgnęłam, zachęcona znalezioną w książce od Prósza ulotką oraz recenzją pierwszej części cyklu, napisaną (recenzja rzecz jasna) przez Prię.

Może nie są to jakieś fantastyczne lektury, ale całkowicie ugasiły moje pragnienie przeczytania czegoś lekkiego, co nie wzbudzi we mnie zbyt silnych emocji i nie nakaże miotać się po pokoju z furii/radości/etc. (Odreagować po PLO 2 musiałam). Lekko, lecz nie idiotycznie i żenująco, co niestety zwykle kryje się pod literaturą spod znaku "młodzieżowe". Największą ulgą byli bohaterowie - są dorośli i zachowują się jak dorośli (zwłaszcza to drugie jest rzadko spotykane...). Nie zostali może wykreowani tak, że w razie ich śmierci bym wyła ze smutku, ale wystarczająco, bym dopingowała im rozwiązania problemów. A owe problemy w obu przypadkach dotyczyły morderstw i, choć w gruncie rzeczy były zgrabnym tłem dla rodzącego się związku pary głównych postaci, były logiczne (może dlatego, iż niezbyt skomplikowane) i zgrabnie wplecione w całość.

Nie wymagałam wiele od tych książek i otrzymałam tyle, ile się spodziewałam.

Jeśli masz ochotę na lekki, niezobowiązujący PR - śmiało.
Obrazek

Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.

Awatar użytkownika
Blair
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1469
Rejestracja: 26 mar 2011, 23:24

Post autor: Blair »

Czytałam w "Niewoli zmysłów". Jak wiadomo, czytelnik nie powinien dużo wymagać od PR, bo w większości z książek występują te same motywy. Tutaj jednak spodobało mi się wykreowanie postaci przez autorkę i stworzenie całkiem niebanalnej fabuły, która interesuje i nie wywołuje efektu deja vu.

Przy czym, gdyby miała to być trylogia jak w "Krwi Archanioła" (cykl tej samej autorki), sądzę, że całość była by jeszcze do ugryzienia. W chwili obecnej jest już dziesięć tomów tej serii, tak więc jestem prawie pewna, że nowa seria pani Nalini będzie częściej porównywana do powieści pani Ward. Lekkich paranormali, raczej nie dla dzieci, jednakże książek gdzie każdy tom pertraktuje o tym samym, a zmieniają się tylko bohaterowie :roll:

A skoro już jesteśmy przy tym:

Obrazek

Autor: J.R. Ward
Tytuł: Sidła Namiętności
Wydawnictwo: Videograph II
premiera: 31 stycznia 2012r.
okładka: miękka

Opis od wydawcy: Payne &#8211; bliźniacza siostra Vishousa &#8211; z natury waleczna, staje się samotnikiem, gdy przyjdzie jej podjąć rolę Wybranki. Teraz nie może już angażować się w wojnę i musi pokornie spełniać swoje obowiązki. Przez setki lat uwięziona po Drugiej Stronie, postanawia zerwać z przeznaczeniem i wyruszyć na Tę Stronę. Gdy doznaje paraliżującej kontuzji, poznaje chirurga Manuela Manello, który robi wszystko, by jej pomóc. Zauroczony młodą pacjentką stopniowo wchodzi w jej niebezpieczny, tajemniczy świat. Niestety znak sprzed wieków dogania Payne i wpędza jej życie i nową miłość w śmiertelne niebezpieczeństwo.

Mój komentarz: Ostatnio książka sama wpadła mi w ręce, bo muszę przyznać, że sama bym po nią nie sięgnęłam. Niestety nawet jej nie dokończyłam, tylko tyle o ile przekartkowałam do końca, aby mieć jakikolwiek zarys "fabuły". Podobnie jak w poprzednich tomach, wszystkie motywy się powtarzają, a wątki, które uległy minimalistycznej przemianie, pertraktują o problemach sercowych bohaterów, których udało mi się poznać w częściach poprzednich, teraz jednakże stoją oni "w centrum sceny". Ogólnie nic ciekawego. Od piątego tomu jestem całkowicie pewna, że ta seria istnieje tylko po to, żeby autorka mogła sobie poopisywać pikantne sceny oraz swatać dwoje bohaterów, jednocześnie dodając wątki kilku innych, o których pewnie będzie można przeczytać w następnych częściach. Towarzyszyło mi bardzo przykre uczucie, że już to czytałam, a jedyna zmiana jaka nastąpiła to imiona postaci.

Autorka za bardzo nawet nie zatroszczyła się o [spoiler] rozwój głównego wątku, którym rzekomo powinna być wojna z Reduktorami [/spoiler]

[spoiler]Szkoda, ponieważ postać Paine zapowiadała się bardzo ciekawie. Od początku była okraszona małą tajemnicą, a czytelnik jej charakter mógł raczej porównać do takiej Xhenex. Niestety zachowywała się bardziej jak Layla. [/spoiler]

Werdykt ostateczny? Bardzo żałuję, że nie spożytkowałam tego czasu, na który poświęciłam kartkowanie książki, na coś innego. Mówi się trudno. Pierwsze dwa tomy były jeszcze do przełknięcia, a to tylko dlatego, że autorka stworzyła całkiem przyzwoite postacie i leciutko zmodyfikowała wątek wampirów i ich wrogów. Reszta wypada marnie. Długo będę się wahać, zanim sięgnę po jakikolwiek cykl tej pani, który będzie miał więcej niż dwie, czy trzy części :-/

Ocena: 2/10
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton

ODPOWIEDZ

Wróć do „Literatura”