Książki - chcemy o nich podyskutować

Czytałeś ostatnio ciekawą książkę bądź komiks? A może ciekawy artykuł w gazecie? Podziel się tym z nami. Rozpocznij dyskusję na temat ulubionych dzieł literackich i nie tylko.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Medicus i Szaman może nie są o zjawiskach paranormalnych ale nijako zahaczają o ten temat. Główni bohaterowie to ludzie z darem a ich dar najlepiej można wykorzystać w medycynie. To właśnie dzięki temu "darowi" książki są takie wspaniałe.
Ostatnio zmieniony 30 sie 2011, 14:04 przez hlukaszuk, łącznie zmieniany 1 raz.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 257
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Czarownica pisze: lAle lubię poznać różne hipotezy i przypuszczenia, bo jednak zagadki istnieją. Ale drażni mnie, kiedy autor robi z siebie jedyny niekwestionowany autorytet w jakiejś dziedzinie.
Jeśli ktoś stawia swoją pracę (lub siebie) na pozycji której nie można kwestionować, to najprawdopodobniej nie mamy do czynienia z pracą naukową/popularnonaukową, bo jej istotą jest dyskusja i krytyka którą musi się obronić.
Ze swej strony dla mnie najdziwniejszą zagadką są mapy Piri Reisa, który dokładnie wykreślił wybrzeże Antarktydy, (podobno puszczając wodze swojej fantazji) ale moim zdaniem taka zbieżność jest mało prawdopodobna. Uzyskanie map lądu pokrytej lodem Antarktydy umożliwiło nie tak dawno użycie technik satelitarnych.

destrakszyn pisze:Ale z drugiej strony, można rzec, iż co było do napisania, zostało napisane.
Masz dużo racji, ciężko jest napisać coś całkiem nowego, co nie przypomina w żadnym stopniu niczego co było wcześniej. Ale generalnie rozwój jest chyba bardziej ewolucją niż rewolucją. Każdy pisarz musi na czymś bazować, (chociaż by mógł przeciwstawić się tej tradycji), z czegoś musi czerpać inspirację.
Ja najbardziej lubię i cenie spójne, logiczne , środowiska/światy w którym osadzeni są bohaterzy, a tutaj konwencja s-f/fantasy daje nieograniczone możliwości. I dawniej np Lem, a dzisiaj Dukaj czy Grzędowicz mnie nie zawodzą. Inna rzecz, że nie zawsze jest to lekkostrawne: ostatnio nie mogę przebrnąć przez Lód Dukaja :-) Trudno mi zmusić się do powrotów do lektury po jakiejkolwiek przerwie, bo czyta się trudno, a cegła ma chyba ponad kilo stron.
Ostatnio zmieniony 08 lis 2011, 16:35 przez Majster, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Jeśli chodzi o mapy Piri Reisa, to podobno przerysował je ze starszych map. I jakoś nie wydaje mi się, żeby siatkę kartograficzną użytą w tych mapach wymyślił z własnej głowy. Ciekawostki są też w "Zakazanej archeologii" - nie spodziewałabym się odbicia fabrycznie robionego obuwia na lądzie który zamarzł 1000 lat temu (a może i więcej). O piramidach, Dogonach, Syriuszu już się nie będę rozwodzić - ale książki na ten temat istnieją.
Natomiast kiedy pisałam o autorytetach miałam na myśli na przykład , Dana Browna, autora "Kodu Leonarda da Vinci". Książka świetna, fajnie przedstawiony wątek kryminalny i historyczny. Tzn, nowe tezy historyczne. Ja nie twierdzę, że wszystko z tej książki jest prawdziwe czy fałszywe. Ale widziałam wywiad z autorem i tłumaczył tak, jakby wymyślił całą tę hipotezę o Świętym Graalu i zachowywał się jakby zjadł wszystkie rozumy. A parę lat wcześniej czytałam książkę z której te pomysły zaczerpnął "Święty Graal, Święta krew." To akurat było słabo napisane i w połowie książki chciałam ją odłożyć, ale to z tej książki Brown zaczerpnął pomysł do bardzo dobrej książki SENSACYJNEJ I TYLKO SENSACYJNEJ. A potem zaczął się kreować na guru od wszystkich tych hipotez.
Ostatnio zmieniony 08 lis 2011, 16:35 przez Czarownica, łącznie zmieniany 1 raz.

[center]Słowianie nie gęsi, swoją mitologię mają!
Przekonaj się sam jak najpotężniejsi potomkowie słowiańskich bóstw
radzą sobie we współczesnym Gdańsku i Warszawie.
Zajrzyj na http://elemental.fan-dom.pl lub odwiedź świat Szmaragdowej Tablicy na Facebook'u.
Jeżeli fascynuje Cię mitologia wszelakiej maści, alchemia i przygodowa, niezobowiązująca fantastyka
to Szmaragdowa Tablica jest opowieścią właśnie dla Ciebie![/center]

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 257
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Czarownica pisze:To akurat było słabo napisane i w połowie książki chciałam ją odłożyć, ale to z tej książki Brown zaczerpnął pomysł do bardzo dobrej książki SENSACYJNEJ I TYLKO SENSACYJNEJ. A potem zaczął się kreować na guru od wszystkich tych hipotez.
Nie ma się czym przejmować, to tylko marketing. Facet liczy, że trochę rozgłosu przyniesie mu parę dodatkowo sprzedanych książek, więcej $ na koncie. Martwiąc sie takimi rzeczami robimy dokładnie to na co liczą tacy jak on. Najlepszą odpowiedzią będzie olanie gościa.
Ostatnio zmieniony 08 lis 2011, 16:36 przez Majster, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Ale ja lubię jego książki, czytam je z dużą przyjemnośią. I potem taki numer wywija i sensacja się nakręca. A przecież książka reklamuje się sama - swoją jakością. Ale chyba masz rację, nie warto się tym przejmować.


01.11.2011 r.
Zastanawiam się ostatnio, dlaczego u nas wydaje się mnóstwo książek anglojęzycznych, a tak mało z innych krajów. Przecież popularna jest wśród nas literatura np. rosyjska, w stylu cyklu o wiedźmie Olgi Gromyko. Może tłumaczy brakuje?
Ogólnie, brakuje mi książek do pośmiania się. Oczywiście, wychodzą co jakiś czas takie pozycje, ale jest ich stanowczo za mało. A śmiech jest nam naprawdę potrzebny.

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 257
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Czarownica pisze:Zastanawiam się ostatnio, dlaczego u nas wydaje się mnóstwo książek anglojęzycznych, a tak mało z innych krajów. Przecież popularna jest wśród nas literatura np. rosyjska, w stylu cyklu o wiedźmie Olgi Gromyko. Może tłumaczy brakuje?
Nie znam rynku wydawniczego, ale wydaje mi się, że przyczyną jest dobra dystrybucja z kierunku anglosaskiego, analogicznie jak z dystrybutorami z Holywood. Na całym świecie kręci się mnóstwo interesujących filmów, również komedii, ale w kinie łatwiej trafić na gniota ze Stanów niż skądkolwiek indziej. Następnym powodem jest pewnie moda i błędne moim zdaniem przekonanie wydawców o podwyższonym ryzyku związanym z autorami z innych kierunków. A to czysta głupota, bo książka zawsze broni się sama. Jeżeli nawet przegapię jakąś ciekawą pozycję, to wyłapie to np Hlu i podzieli się dobrą opinią na forum :-) . Tak że co się odwlecze to nie uciecze i wcześniej czy później interesująca pozycja odniesie sukces. Dla mnie to rzeczywiście dziwne, że w Polsce tak mało wydawanej jest fantastyki rosyjskojęzycznej, czeskiej, niemieckiej, francuskiej czy latynoskiej. Przecież to nie możliwe żeby reszta świata nie miała nic ciekawego do pokazania w tym temacie :shock: . Pewna nadzieja w tłumaczeniach nieoficjalnych, ostatnio czytam tak tłumaczoną, ciekawą jak na razie, hiszpańską powieść "Ognisty Miecz" (ciekawostka z układem: książka nie ma podziału na rozdziały) która zapewne nigdy w Polsce nie będzie wydana :-(

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Ostatnio wyszło wiele książek (na niektóre czekałam z utęsknieniem) i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego mi się nie podobają a u innych budzą zachwyt? Niby z książką wszystko jest w porządku: ma klimat, leży w kręgu moich zainteresowań a bohaterowie są przemyślani a pomimo wszystko nie należy do moich ulubionych. Chociaż myślę, że te rozważania na ten temat zaczęłam już prowadzić od kiedy Sopie zarzuciła mi dlaczego podoba mi się Saiman. Ponadto nigdy nie udało mi się stworzyć listy ulubionych bohaterów (zaczynałam i nie mogłam dokończyć). To wszystko dało mi wiele do myślenia. Ostatnim gwoździem do trumny było przeczytanie całej serii Fever oraz Na krawędzi. Każdemu się podobało a mi nie do końca. I znowu Dlaczego? Jeśli chodzi o Na krawędzi odpowiedź była oczywista. Dla mnie to typowy Harlekin ze wspaniałym i zmarnowanym pomysłem Rubieży (aż skręca jak było można zmarnować taki wspaniały pomysł na świat). Co do Fever? Wszystko się zgadzało. Prawdziwa Fantazy z motywem przewodnim (uratowanie świata). Dlaczego więc nie stała się moją ulubioną. Ta myśl nie dawała mi spokoju. I chyba odkryłam, dlaczego tak się dzieje. Może dla was to „oczywista oczywistość” ale wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Doszłam do tego, żeby książka zachwyciła mnie do takiego stopnia, że byłabym w stanie wydać na nią kasę i postawić na półce musi zadziałać banał. Muszę po prostu utożsamiać się z którymś z bohaterów. Utożsamianie się z bohaterem nie ma dla mnie nic wspólnego z ulubionym. Weźmy przykład Cyklu Dar Vorona. Kocham ten cykl bo utożsamiam się z Kate. Curana mam gdzieś (pewnie niektórzy spróbują wydrapać mi oczy), ale to Saiman mi się podoba - bo nie można go sklasyfikować ani jako pozytyw ani negatyw. Balansuje na krawędzi i jest cyniczny. Wspaniale wykreowana postać. Weźmy Cykl o Wiedźminie (mój ulubiony) utożsamiam się z Geraltem, mimo że to męska postać, choć lubię i Yen i Ciri (Jaskra obrzydził mi Zamachowski). Czasem bohater, z którym się utożsamiam pokrywa się z takim, który mi się najbardziej podobał, ale nie zawsze. To jednak to utożsamienie sprawia, że czytam książkę (patrzę na świat) z punktu widzenia tej osoby i przeżywam „jej/jego” przygody. Seria Fevver mi się podobała, ale ze względu na to, iż nie byłam w stanie utożsamić się z żadnym bohaterem ani z Mac ani z Barronsem, nie będzie należeć do moich ulubionych a tym samym nie trafi do „pudełka”. Jako przykład wybrałam akurat ten cykl, bo są ostatnimi, jakie przeczytałam i porównałam je do ulubionych. Co jednak sprawia, że potrafię utożsamić się z Kate czy Mercedes czy Geraltem a nie potrafię z Mac czy Baronnsem. Nie ważna jest płeć. Więc co? Nie potrafię jeszcze znaleźć na to odpowiedzi nie wspominając, dlaczego uwielbiam gatunek Fantazy bardziej niż inne.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Co jednak sprawia, że potrafię utożsamić się z Kate czy Mercedes czy Geraltem a nie potrafię z Mac czy Baronnsem. Nie ważna jest płeć. Więc co?
Może to głupia i oklepana odpowiedź, ale według mnie po prostu bohater ma to "coś", które Cię do niego przyciąga. Poza naturalnie pewnym zestawem cech, z którymi potrafisz się utożsamić, dzięki czemu przywiązujesz się do postaci.

W moim przypadku wygląda to na przykład w ten sposób, że są książki, w których prawie w ogóle nie utożsamiałam się z bohaterami, wystarczyła mi sama świetna ich kreacja przez autora, za to niesamowicie wciągnęła mnie historia, akcja czy temat książki. Dzięki temu pozycje te należą do moich ulubieńców, których nigdy nie pozbędę się z półki, np. "Nie licząc psa", "Dzień sądu ostatecznego" - Connie Willis, Trylogia Kusziela - Jacqueline Carey, "Wrota" - Milena Wójtowicz, cykl o Feliksie Castorze - Mike Carey, cykl Czarnych Kamieni - Anne Bishop, wszystkie pozycje Dennisa Lehana, dużo ze Stephena Kinga.

W nieco innej kategorii są książki, w których oprócz tego, że bardzo zżyłam się z bohaterami, podziwiałam ich mądre decyzje i wybaczałam błędy, które każdy z nas niestety popełnia, to jeszcze utożsamiałam się z nimi. Albo raczej było to moje pobożne życzenie, że mój charakter pasuje do danej postaci. Naturalnie nie mniejszą rolę odgrywała sama fabuła i konstrukcja świata, sposób narracji, który dzięki temu, że jest w pierwszej osobie jeszcze bardziej zbliżał mnie do bohaterów. I tutaj mogłabym zaliczyć: serię Fever - Karen Moning, gdzie bohaterowie są równie pozytywni, co negatywni i ta niejednoznaczność bardzo mi odpowiada, seria o Kate Daniels - Ilony Andrews, seria Kroniki Nekromantki (chociaż u nas wyszła niestety tylko jedna część) - Amanda Downum, "Przejście" Connie Willis, "Zabójca strachu" i "Korzystaj z nocy" - Dean Koontz.

A do ostatniej mogę zaliczyć pozycje, w których fabuła naprawdę była ciekawa, akcja też ładnie poprowadzona, a jednak wyróżniłabym je głównie ze względu na bohaterów, ponieważ to oni, albo ich relacje, wywarły na mnie największe wrażenie. Podejrzewam, że nie bez znaczenia jest moment, kiedy czytałam te powieści. Taka chwila, kiedy udało im się idealnie przebić przez moją zbroję :) Np. "Uprowadzona" - Lucy Christopher, seria Protektorat Parasola - Gail Carriger, Trylogia Czarnego Maga - Trudi Canavan.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
destrakszyn
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Posty: 974
Rejestracja: 07 sie 2010, 10:46

Post autor: destrakszyn »

Oksa pisze:Może to głupia i oklepana odpowiedź, ale według mnie po prostu bohater ma to "coś", które Cię do niego przyciąga.
Głupie i oklepane? Skądże.

Sądzę, że owe "coś" to po prostu odmienność wymienionych bohaterów. Każdy z nich posiada indywidualne, charakterystyczne dla siebie cechy, dzięki czemu wybijają się z tłumu podobnych do siebie postaci. Kate jest pyskata (wręcz wredna :roll: ), Mercy podobnie (ale w inny sposób), Ciri to buntownik jakich mało, zaś Geralt myśli zupełnie inaczej od większości.

I wszyscy wciąż pozostają ludźmi z ludzkimi emocjami.

Z mojej strony uwielbiam wszystkich bohaterów z książek Jonathana Carrolla. Nawet negatywnych, złych do szpiku kości, ponieważ każdy czarny charakter jest odmienny od poprzedniego; cele niby podobne, ale sposób działania, myślenia jest zupełnie inny. Podobnie z książkami Eugeniusza Dębskiego, główne osoby jego książek zdecydowanie się wyróżniają, pozyskując morze sympatii z mojej strony. Podobnie z serią o Kate, o wiedźminach, o Artemisie Fowlu, o Kłamcy... Długo by wymieniać.

Jednakże owe charakterystyczne cechy muszą pasować do usposobienia danego człowieka, do tego, co pragnie widzieć w bohaterach, o których czyta. Np. uważam cykl o Mercy za bardzo dobry, ale nie czuję związku z samą Mercedes, Adamem czy resztą postaci.

Nie ma recepty na postać, którą pokochają wszyscy. Sprawa zależy od jednostki. Mogę uwielbiać takiego Owena Yeatesa z serii o nim, a nienawidzić Arlena z Demonicznego cyklu, zaś Sophie, Kometa, ktokolwiek - na odwrót.
Obrazek

Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Literatura”