erl Declan Rielu Martely Camarine

Wszystko o bohaterach serii The Edge.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

erl Declan Rielu Martely Camarine

Post autor: Kometa »

Uwaga będę spolierować, ale zakładam że osoby wypowiadające się w tym temacie książkę przeczytały więc nawet nie oznaczam.

Żeby nie było wątpliwości, książka mi się bardzo podobała, ale postać Declana mnie zjeżyła. I jeży jeszcze długo po lekturze. Konstrukcja tego bohatera, właściwa dla harlequina jeszcze mi się odbija gigantycznym rozczarowaniem i naprawdę teraz rozumiem co tam robił na tej okładce ten "boski inaczej" przystojniak. Ilość zalet, oraz tej pseudo męskości, upakowane w super przystojnym samcu, doprowadziła mnie do szewskiej pasji.

I tak - szlachcic, książę, agent do zadań specjalnych, wyszkolony zabójca, żołnierz, uwodziciel. Z jednej strony przetrwa w dziczy o głodzie i chłodzie z drugiej czepia się dziewczyny, że je nie tak jak trzeba. Z jednej strony żołnierz, gdzie z żołdakami z różnych sfer i regionów, niezłymi czubami i debilami robił tu i ówdzie dużo bałaganu, a z drugiej obrusza się jak primadonna na poziom wykształcenia i słownictwo Rose. Zna się na wszystkim, łącznie ze smażeniem naleśników i wychowywaniem dzieci. Ta postać jest nie logiczna, wyidealizowana bardziej niż Edzio ze zmierzchu i swoją protekcjonalną zaborczością i laniem każdego kto tylko krzywo spojrzy na Rose (bo wykształcony i pełen ogłady szlachcic nagle cierpi na brak rozumu, potrafi zdać się tylko na swoją prymitywną siłę, a potem złapać swoją kobietę za włosy i zawlec do jaskini) u mnie osobiście wywoływał tylko głęboki niesmak.

Nie lubię go i jakbym spotkała na swej drodze nie bawiłabym się w trzy zadania tylko lała mokra ścierą i patrzyła czy równo puchnie.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Ehm. No może nie pałam do niego aż taką nienawiścią... ale przyznaję, że jest bardzo dużo prawdy, w tym co piszesz. Co za dużo, to niezdrowo. Rzeczywiście trudno znaleźć rysę na jego idealnej zbroi, nie jest pozbawiony wad naturalnie, a jednak postać ta za bardzo przypomina bohaterów romansów. Gdyby był prawdziwym człowiekiem, to trudno byłoby powiedzieć na niego coś złego i jednocześnie przebywać w jego towarzystwie. Człowiek by się skulił w swojej własnej niedoskonałości.
Oczywiście nie ma nic złego w dobrych bohaterach, muszą być tylko podani w sposób strawny i rzeczywisty dla czytelnika.

Ale Kometa na miłość boską, gorszy od Edzia!!?? Toć tamten proponował innemu facetowi, żeby zapłodnił jego żonę, aby mogła być szczęśliwa - o zgrozo :-? Wnoszę tu stanowczy protest :-P
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
kara663
Trzy Ćwierci Do Śmierci
Posty: 457
Rejestracja: 30 maja 2010, 01:03

Post autor: kara663 »

Oksa, osobiście popieram Komete. Tak jak ona wspomniała Declan jest pełen sprzeczności, do tego o ile Ilonie udało się stworzyć posiągającego dupka Currana, to ten błękitnokrwisty dupek tylko mnie odpychał. Najbardziej absurdalne zaś w moim mniemaniu były ostatnie rozdziały. Zastanawiałam się nawet czy nie cierpi na rozdwojenie osobowości :-| Zrobiło się zbyt ckliwo, i zmierzchowato. Ale cała książka mi się podobała mimo tej dość istotnej wady ;-)
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Pewnie, że się zgadzam z Kometą, nawet cały mój post był o tym... 8-) ale uznać go za gorszego od Edzia? No nie zdzierżę :-P

kara663: Wiem, że popierasz Komete, ale mi chodziło właśnie o Edzia, Oksa ;-)

Oksa: no padam trupem dosłownie :shock:

kara663: Oj tam oj tam, przypominam że jestem w duchu zatwardziałą feministką i nienawidze takiego typu facetów, do tego Edzio przynajmiej jest stabilny umysłowo... chyba...
wiedźma z bagna: Edek stabilny??? Ale że niby gdzie??? Jak go przypalikują - to może...

Oksa: no padam trupem dosłownie dwukrotnie... Edzio jest mdłyyyy! To ja dziękuję, postoję, wolę wariata :-P
Ostatnio zmieniony 04 paź 2011, 18:05 przez Oksa, łącznie zmieniany 7 razy.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1301
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

Oj tam, oj tam...
Mnie się właśnie najbardziej podobały w całej tej postaci wstawki a'la przemądrzalec i jaśniepan. Ja tam nie wiem, gdzie Wy w nim ideał widzicie (poza sferą fizyczną). No niech sobie tam ma tę moralność księcia udzielnego, co to pójdzie cierpieć za miliony, ale do doskonałości to mu daleko. Przemądrzały, zadufany w sobie, arogancki cham, pod płaszczykiem wielkopańskiej ogłady. Najlepszy przykład właśnie z tresowaniem Rose podczas posiłku - toż to szczyt braku manier, zwracać komuś uwagę i to jeszcze gospodyni. A ten foch na końcu (kilkudniowy)- niby skrzywdzona dziewica - miodzio.
I za to go właśnie lubię hehehe.
Ideał... no wiecie co
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

widzisz wiedźmuszko chodzi bardziej o ilość skilli jakie posiada xD Poza tym chyba właśnie to mnie drażni - to zwykły prostak, który zachowuje się jak panisko. Któremu autorzy wciskają tyle cudownych rzeczy zarówno pod względem umiejętności jak i podobno szlachetnego charakteru, ale pod warstwą tego lukru jest zwykłym troglodytą.

Poza tym to chyba kara napisała - jakby miał rozdwojenie jaźni miejscami. Sam sobie zaprzecza, w ogóle sam jest chodzącą sprzecznością, to się kupy nie trzyma. Dla mnie na odstrzał.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

A ja czuję, że sama zaraz dostanę rozdwojenia :-P Bo właśnie śmieszyły mnie te sceny z Rose i Declanem, no nie jest facet zły. Widzę w nim potencjał i jednak kibicowałam tej parze. A z drugiej strony no są zgrzyty jak cholera i też trudno przejść mi z tym do porządku dziennego.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Słuchaj same scen z przekomarzaniem są spoko, samo ratowanie damy z opresji też gdzieś tam jako baby mamy zakodowane w mózgu jako wątek atrakcyjny, wbrew jakiejkolwiek logice, ale za dużo on tego ma stanowczo za dużo. Mnie się miejscami ulewało. Brak umiaru i konsekwencji w kreowaniu tej postaci. I w efekcie wchodzi właśnie taki twór jak Declan, który ma swoje momenty, ale na dłuższą metę jest niestrawny, bo przestajemy mu wierzyć i uważać za wiarogodnego.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
kara663
Trzy Ćwierci Do Śmierci
Posty: 457
Rejestracja: 30 maja 2010, 01:03

Post autor: kara663 »

Mnie również podobały się ich wspólne sceny i kibicowałam im, jednak bardziej w stylu "no weź już ją chłopie i złaź mi z oczu" 8-) Moja feministyczna strona nie może go przetrawić. Szczerze podziwiam Rose, że go nie walnęła rozbłyskiem już na samym początku bo mi zabrakło palców do liczenia ile razy bym go zabiła i jakimi sposobami :twisted:
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1301
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

A no właśnie ja jej nie podziwiałam - byłoby fajniej jakby walnęła.
I szczerze - ja tam nie wyłapałam u niego rozdwojenia jaźni. Dla mnie raczej była to dość konsekwentnie zbudowana postać - nie to, żebym się nad nim rozpłynęła, ale raczej przez większość czasu trzymał pozę jego łaskawości, co to między plebs wkroczył dla ratowania maluczkich, których rozum wyższych racji nie jest w stanie ogarnąć. Wyrachowany szlachcic, pewny siebie i swego wpływu na kobiety i wykorzystujący te atuty na maksa, żeby po najmniejszej linii oporu zrealizować swoje cele.
Jestem zdania, że Rose powinna go dużo bardziej sprowadzać do parteru.

Kometa: Ta, najlepiej założyć mu chomąto i zaorać nim pole xD
Ostatnio zmieniony 04 paź 2011, 18:05 przez wiedźma z bagna, łącznie zmieniany 1 raz.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

A ja myślę, że Rose ładnie sobie z nim mimo wszystko radziła. Przy pierwszym spotkaniu - na oko widać, że facet silniejszy od niej, za nią w domu dwójka dzieciaków, a on jej proponuje w miarę powiedzmy uczciwe warunki "zaślubin" - i co ma go trzasnąć rozbłyskiem? To niegłupia postać, wie, że by nie przeszło.
Kolejna scena przy stole, gdy ją strofował i jej odpowiedź - szalenie mi się podobała. Wytłumaczenie jak wygląda życie na Rubieży, bo widziała, że koleś w tym temacie nie całkiem kumaty, ale też z dobrymi intencjami. Nie poddawała się tak do końca jego woli, ugrywała gdzie mogła i celnie ripostowała.

Pomijając fakt, że wielką feministką nie jestem i lubię u bohatera nieco wrednej arogancji (a jak!) wiem też o co Komecie chodzi. Declan za dużo umiał. I zbyt idealnie mu to wychodziło. Miał odpowiedź i rozwiązanie na wszystko. I tu mi osobiście najbardziej zgrzytało.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

O Declanie można powiedzieć tylko jedno - ze strony na stronę coraz bardziej się "psuł".

WereWolf: Postom jednozdaniowym mówimy stanowcze NIE! Kolejny taki w Twoim wykonaniu zostanie usunięty.
Ostatnio zmieniony 31 paź 2011, 11:36 przez hlukaszuk, łącznie zmieniany 1 raz.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Postacie z serii On The Edge”