O stylu pisania słów kilka

O osobach kryjących się pod pseudonimem "Ilona Andrews".

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

O stylu pisania słów kilka

Post autor: Oksa »

Przeczytałam kilka ich innych opowiadań, a także w większej części Bayou Moon i oto co następuje:

1. Charakterystyka postaci. Ilonka sama przyznała na blogu, że jest to jej najsłabszy punkt. I naprawdę coś w tym jest. Dla przykładu, zauważyliście te powtarzające się komentarze o bezgranicznej miłości do świata z Krawędzi i sposobu jego przedstawienia? No właśnie. O ile w serii o Kate nie jest to tak widoczne, to gorzej już wypada Krawędź. Na pewno ma to też związek z tym, że w świecie Kate mamy do czynienia cały czas z tymi samymi bohaterami, autor ma wtedy większe pole do popisu w zakresie ich charakterystyk. Czytelnik ma okazję poznać zachowanie postaci w bardzo wielu sytuacjach, a także ich poglądy i podejście do pewnych spraw.
W Krawędzi bohaterowie się powtarzają, ale w ten sposób, że w jednej części mają role drugoplanowe, a w następnej mogą już odgrywać główną. Nie twierdzę, że całokształt postaci wypada źle, ale nie czuję już takiego przywiązania do nich (chociaż są wyjątki, jak np. Rose i chłopcy). Niektórzy też wypadają tak szablonowo i mało realnie. A może i realnie, ale tak przewidująco, np. taki Declan albo ciotka Cerise - Mudrid (Bayou Moon). Jej opis: mało mówi, ale jej strzał nigdy nie chybił celu. Zastanawiam się w takich sytuacjach, po co to przerysowanie, czy nie wystarczy, że jest zajebistym strzelcem, to już każdy musi być taki, że zawsze trafia do celu? Albo ciągłe podkreślanie koloru włosów, gdy ktoś się wypowiada czy dorzucanie opisów wyglądu, ktory już został wcześniej przedstawiony i nic nowego nie wnosi. Kurde, jak się przez każde zdanie przy tłumaczeniu dokładnie prześlizga, to dopiero się takie rzeczy zauważa, serio. Albo to już zboczenie tłumacza, bo natykając się na te "czarne włosy" kilka razy nie ma opcji, żeby mi nie utrwaliły się w końcu w pamięci :-P
Generalnie - to Rubież mnie zauroczyła i to ona pozostaje dla mnie główną bohaterką.

2. Schemat tworzenia postaci. Auć. Niemiło było się przekonać, że istnieje pewien wzór na bohaterów stworzonych przez autorów. W większości (nie mylić z "we wszystkich") opowieści bohaterami są:
- kobieta między 23-30 rokiem życia, facet najczęściej po 30;
- pyskate, silne i twarde babki, a kolesie to aroganccy często, a już na pewno pewni siebie twardziele. Pewność siebie to chyba najczęstszy objaw :-P
- bardzo wtórnym sposobem na rozłożenie siły wśród bohaterów jest to, że faceci dysponują jej większą częścią (albo mocą), ale kobitki są bardziej precyzyjne, można powiedzieć, że lepiej ją opanowały. Np. Rose i Declan - jego niesamowita moc, ale brutalna, jej za to wynikiem samouctwa i cechuje się wysoką precyzją; Kate i Curran - inaczej go określić niż mianem surowej siły raczej nie da rady :-), Kate, prócz mocy, to przecież zwinność, szybkość reakcji i oczywiście umiejętności szermiercze oraz bitewne; Claire i Venturo (Silver Shark) - tu chyba widać to najwyraźniej, tzn. zdolności ich umysłów są porównywalne, ale podczas gdy siła woli Venturo jest miażdżąca, to Claire jest można powiedzieć zwinniejsza i bardziej (znowu) precyzyjna.
Naturalnie taki schemat jest powielany w większości UF, a już w ogóle w PR, ale jest to coś, co mi się szczególnie tutaj rzuciło w oczy, to zestawienie siły i precyzji i powtarzający się nacisk na te cechy.

3. Powtarzalność motywów. To mi przyszło do głowy przy czytaniu Bayou Moon, więc muszę niestety zarzucić spoilerem. Chodzi mi w tym punkcie także o podobieństwa w niektórych scenach, ale z różnych opowieści, w tym również :oops: w opisach scen seksu. Hmm tak jakby różne pary miały dość podobny sposób bzykania się... I znowu zastrzegam, że nie jest tak w każdym wypadku!
A co do sceny, to jest pewna w Bayou, która jak nic przypomniała mi tę z 3 części o Kate. Otóż [spoiler]Cerise i William się migdalą w najlepsze, gdy nagle bohaterka słyszy wchodzącego na schodzy Keldara. Zachowując przytomność próbuje uwolnić się spod amorów ukochanego, ale ten ani myśli je przerwać. I tak panna musi radzić sobie zdzieleniem go w łeb (o ile dobrze pamiętam). Brzmi znajomo? Kate i Curran w wannie? Nawołujący Derek za drzwiami, kiedy sprawy były już na całkiem zaawansowanym poziomie i reakcja Kate? No właśnie.[/spoiler]
Tak więc, chłopcy i dziewczęta, zapraszam do dyskusji 8-)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Co do punktu 2 i 3 to są to elementy wszystkich romansów, nie tylko paranormal. W zwykłych precyzja we władaniu mocą, przekłada się na cechy charakteru związane z zawodem lub wykonywaną pracą lub jej brakiem, a predyspozycjami do niej. W takie scenki z seksem ociekają wszystkie romanse. Ilona nie odbiega tutaj od przyjętych norm.
W taki sposób pisze się dobre romanse oparte na standardowym schemacie, Żeby wyszło coś więcej trzeba użyć prawdziwego kunsztu pisarskiego. Dlatego lubię Kate a Na Krawędzi jest zwykłym paranormalnym romansem ze zmarnowanym pomysłem Rubieży w tle.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Ok, jest to standard przyjęty dla PR, którym seria Na Krawędzi między innymi jest. Tyle że ja miałam na myśli wszystko, co napisali Andresowie, tak więc również Kate i serie poboczne (Alphaz) oraz pojedyncze opowiadania. Chciałam zwrócić uwagę na powtarzający się w tych wszystkich utworach pewien schemat, nie raz jest to tylko drobnostka albo też w ogóle jej nie ma, jeszcze wszystkich nie przeczytałam i zostały mi 2 ebooki, ale jednak coś na rzeczy jest.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Może oni się identyfikują z głównymi bohaterami, albo chcieliby tacy być. Tzn Ilona - osobą w stylu Kate, a Gordon w stylu Currana. I dlatego taki typ bohaterów u nich się przewija ?

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Może się nie identyfikują, a przyjęli sobie pewne założenia co do tego o jakich kobietach i facetach chcą pisać w roli głównej i powielają ten typ i takie same zachowania wszędzie. A może, jak chcą coś zmienić, to ich agent krzyczy. Poprawcie to, to nie w stylu Kate, on by nigdy tego nie powiedział; itp. itd.
Ostatnio zmieniony 20 lut 2012, 19:49 przez hlukaszuk, łącznie zmieniany 1 raz.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Może się nie identyfikują, a przyjęli sobie pewne założenia co do tego o jakich kobietach i facetach chcą pisać w roli głównej i powielają ten typ i takie same zachowania wszędzie. A może, jak chcą coś zmienić, to ich agent krzyczy.
No jakby takie założenia rzeczywiście sobie przyjęli, to ja jako czytelnik czułabym się całkiem mocno tym rozczarowana. Wątpię też, żeby agent na nich krzyczał, bo Ilona na blogu pisała, że to właśnie jej wydawca ocenił u niej sposób tworzenia postaci jako jej najsłabszy punkt ;-)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Oksa pisze:Ilona na blogu pisała, że to właśnie jej wydawca ocenił u niej sposób tworzenia postaci jako jej najsłabszy punkt
Znaczy nie potrafią zmienić schematu. Zakodowali sobie w podświadomości pewne kanony i nie mogą poza nie wyjść. To chyba, jeszcze gorsze dla pisarza niż powielanie tego samego z premedytacją.
To jest do przyjęcia na kilka tomów, ale kiedy w kolejnych nic się nie zmienia, człowiek staje się znużony postaciami, które stają się przewidywalne. Bardzo trudno wprowadzić powiew świeżości w zachowaniach bohaterów i tylko nielicznym pisarzom to się udaje. Postacie muszą ewoluować, tak jak dzieje się w prawdziwym życiu.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Nie wiem akurat jak to jest z tych schematem, ale Ilona na blogu dodała, że ta uwaga wydawcy dotyczyła właściwie samej konstrukcji tych postaci, nadania jej głębi i trójwymiarowości, że tak to określę. Czyli Ilonka ma problem z tym, żeby jej bohaterowie sprawiali wrażenie realnych. I tu myślę, że mniej to może dotyczyć Kate, wyszła (chyba) pierwsza, każdy z bohaterów ewoluuje właśnie i wszelkie pomysły zostały w niej wykorzystane po raz pierwszy. Później zrobiło się delikatne powielanie z zachowaniem pakietu podstawowego, ale oczywiście inną otoczką.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

ODPOWIEDZ

Wróć do „O Autorach”