Strona 1 z 2

Spoilery

: 04 paź 2011, 15:43
autor: Kometa
To co tygrysy lubią najbardziej. Tu możemy spoilerować na temat całej akcji Na Krawędzi i rozwiewać swoje wątpliwości z nią związane.

: 04 paź 2011, 15:53
autor: wiedźma z bagna
Bardzo dobrze.
Jak dla mnie najbardziej pokrętną i niewytłumaczalną rzeczą jest cała trójka rodzeństwa Draytonów. Jedna magiczka z olbrzymim błyskiem, zmienny kot i nekromanta - i cała trójka po tych samych rodzicach. I gdzie tu do cholery jasnej logika???? Dla spokoju ducha (własnego) musiałam wykombinować jakieś wytłumaczenie, bo mię to przez cały czas gryzło w mózg i jestem zdania, że magia na Rubież jest po prostu nieobliczalna i niestabilna. Działa na zasadzie: na kogo wypadnie, na tego bęc. Bez logiki.

: 04 paź 2011, 16:00
autor: Czarownica
Ale z drugiej strony, takie talenty jak tej trójeczki są na Rubieży niespotykane. Przecież nikt nie wierzył, że Rose nie jest dzieckiem jakiegoś Błękitnego. A może po prostu miała takiego wśród przodków - przywędrował na Rubieże z Dziwoziemii , jego magia zwariowała i w którymś tam pokoleniu wyszedł taki melanż?

: 04 paź 2011, 16:06
autor: Oksa
O właśnie, bardzo brakowało mi jakiegoś bardziej szczegółowego wyjaśnienia mocy Draytonów. Była tylko zdawkowa wzmianka, że po prostu od pokoleń byli rodziną najbardziej silną magicznie ze wszystkich. Racja, ktoś musi, ale to za krótkie i za mało satysfakcjonujące wytłumaczenie.

Jedna rzecz mnie trochę zirytowała też, bo strasznie zaleciała rozwiązaniem stosowanym w romansidłach (no nic nie poradzę, czytam czasem :-P ). Na końcu, gdy Rose spotyka rodzinę Declana i poznaje księżną opowiadając jej o wszystkim, co się wydarzyło, obawach o jej przyjęcie i takie tam, nie wiedząc kim ta kobieta jest. To znaczy co - Rose, ta niesamowicie nieufna osoba w kompletnie obcym świecie wyznaje jak na spowiedzi wszystkie swoje sekrety pierwszej, lepszej osobie, nie zastanawiając się kim ona jest? Że może to obrócić przeciwko niej? Nieco naciągane.

: 04 paź 2011, 17:06
autor: kara663
Mnie z kolei wkurzyło coś czego nie cierpie w książkach. Nigdzie było nawet najmniejszego opisu wyglądu Rose. Tym bardziej mnie to razi, że poświęcono dużo uwagi wyglądzie innych bohaterów. Każdy posiada swój wyczerpujący opis, a Rose nic. Ani wzrost, ani kolor oczu ani włosów, tylko wszyscy ciągle powtarzali, że jest "śliczna". Nieźle mnie to zirytowało :-?

: 04 paź 2011, 17:11
autor: Oksa
Hmm, racja. Nawet nie zwróciłam na to uwagi. Dobrze, że okładka jest do rzeczy i ja sobie Rose wyobrażałam właśnie jako taką dziewuszkę ze strzelbą. Ciekawa jest też narracja - trzecioosobowa, ale tylko z perspektywy rodziny Rose, jej samej i szurniętej Elsie. Żadnego faceta. No, w każdym razie dorosłego.

: 04 paź 2011, 19:06
autor: destrakszyn
Oksa pisze:To znaczy co - Rose, ta niesamowicie nieufna osoba w kompletnie obcym świecie wyznaje jak na spowiedzi wszystkie swoje sekrety pierwszej, lepszej osobie, nie zastanawiając się kim ona jest? Że może to obrócić przeciwko niej? Nieco naciągane.
Mnie również to uderzyło. Niechby i malowała z nieznaną kobitą ściany (głupio odmówić potężniejszej... Domniemanie), ale jak zaczęła się jej zwierzać i mówić o swoich obawach to moje brwi powędrowały w górę jak most zwodzony. :-? Rozumiem, nieznajomemu niby łatwiej mówić o swoich problemach, ale po doświadczeniach Rose spodziewałabym się raczej nastawienia "nie twoja sprawa, spier...".
Czarownica pisze:wiedźma z bagna; ej, kurde - to ja napisałam , normalnie szczelę focha
Jak dla mnie najbardziej pokrętną i niewytłumaczalną rzeczą jest cała trójka rodzeństwa Draytonów. Jedna magiczka z olbrzymim błyskiem, zmienny kot i nekromanta - i cała trójka po tych samych rodzicach. I gdzie tu do cholery jasnej logika???? Dla spokoju ducha (własnego) musiałam wykombinować jakieś wytłumaczenie, bo mię to przez cały czas gryzło w mózg i jestem zdania, że magia na Rubież jest po prostu nieobliczalna i niestabilna. Działa na zasadzie: na kogo wypadnie, na tego bęc. Bez logiki.
Nie wspomniano nic także o rodzicach naszego trio (chyba, że nie pamiętam) - jaki był stopień ich mocy? Sądzę, że magia jest dziedziczna, skoro znajduje się w ciałach, zatem logiczne, iż przodkowie powinni mieć spory talent przy takich dzieciakach.
Rose powiedziała przecież, że potęga Babci wynika raczej z jej wieku i długiego obcowania z magią.

: 04 paź 2011, 19:10
autor: Czarownica
Ale nie wiadomo właściwie skąd Babcia pochodzi -czy przypadkiem nie z Dziwoziemi. Bo w jej wsi mieszkała rodzina służąca od pokoleń błękitnokrwistym .To może ta wieś wcale nie była na Rubieży?

: 04 paź 2011, 19:13
autor: wiedźma z bagna
Nie no, ja zrozumiałam, że z Dziwoziemi babcia i dziadzio pochodzą i on tam se pływał po tych morzach i oceanach - nie pójdę po książkę, nie pójdę.

Oksa: a ja nie szukam już, a co ja kronikarz jestem? :-P

: 04 paź 2011, 19:18
autor: destrakszyn
Czarownica pisze:Ale nie wiadomo właściwie skąd Babcia pochodzi -czy przypadkiem nie z Dziwoziemi. Bo w jej wsi mieszkała rodzina służąca od pokoleń błękitnokrwistym .To może ta wieś wcale nie była na Rubieży?
wiedźma z bagna pisze:Nie no, ja zrozumiałam, że z Dziwoziemi babcia i dziadzio pochodzą i on tam se pływał po tych morzach i oceanach - nie pójdę po książkę, nie pójdę.
Ten fragment też tak zrozumiałam, ale potem przyszło zastanowienie - czemu wybrała "lipną" Rubież, zamiast pławić się w potędze Dziwoziemi? Z tego, com pojęła, magia na Rubieży jest słabsza, zatem i jej używanie daje gorsze efekty.
Z drugiej strony - możliwe, że pochodziła ze słabej rodziny, dlatego służyła. Ale w takim razie to wyklucza moc Rose. Chyba że faktycznie jakieś stare geny były uśpione.

: 04 paź 2011, 19:42
autor: wiedźma z bagna
Jak już pisałam, nie tam gdzie potrzeba, zastanawia mnie co ogary miały do pluszowych misiów. Ponoć stwory owe straszliwe karmiły się magią, a w miskach magii było tyle, co kot napłakał - moc była w Elsie, która miśki czarowała. Na nią bestie też polowały i owszem, ale najpierw przyatakowały miśki. No to, o co chodzi? One jakimś intelektem nie błyszczały - jak poczuły magię, to szły tropem posiadacza, coby się nim pożywić. Tak wywnioskowałam przynajmniej. I tu mi zgrzyta obraz paskuda z lubością na oczach Elsie rozczłonkowującego maskotkę...

: 04 paź 2011, 19:46
autor: Oksa
Może zgnilec w jakiś sposób wpływał na nie, kiedy miał takie widzimisię. A tu sobie postanowił pobawić się ofiarą. Poza tym była mowa, że każdy czar, twór ma zawsze swój początek w rzeczy materialnej. Może w miśkach w danej chwili, gdy popijały sobie herbatkę były znikome ilości magii?

: 04 paź 2011, 19:46
autor: Kometa
Bo miś był zaczarowany. Wiec jakaś magia była w niego tchnięta. Wiesz taka przystaweczka xD

: 04 paź 2011, 19:48
autor: wiedźma z bagna
Ale jego nie można zeżreć, bo jest wypełniony trocinami, a te stwory nawet ich nie próbowały skonsumować jeno rozrywały. Bo jakby zaczynały żreć i wypluwały te trociny ze wstrętem, to bym sie nie czepiała.

: 04 paź 2011, 19:56
autor: Kometa
Wiedźmuszko raz że ogary żarły wszystko co miało jakąś magię. To ze to byli na ogól ludzie czy ogólnie żywe istoty to logiczne gdyż miały jej najwięcej, ale przypuszczam że zeżarłby i kamień gdyby był magiczny. Na misia się zasadziły bo wyczuły magię, ale nie zeżarły bo musiały się zreflektować, że to tylko echo mocy Elsie, więc zostawiły wytarmoszonego. Nie chodzi o mięso, czy ogólnie o rzeczy jadalne, tylko o sama magię.